najukochańsza odeszła :(

23.07.07, 00:33
26 czerwca 4 rano najgorszy dzień mojego 21 letniego życia odeszła ta dzięki
której jestem dowiedzieliśmy się o tym dopiero przed 11 tyle godzin spędziła
sama w szpitalu a nas nie było obok jak umierała. Walczyła dzielnie przez całe
dwa lata z tym przeklętym rakiem, nikła w oczach z dnia na dzień była coraz
słabsza, nie mogła oddychać...przez ostatni tydzień swojego życia nie spała,
czuła, że to nadchodzi, czuła że jak zasypiała wpadała w przestrzeń wiedziała,
że to się stanie...zasnęła po to by już więcej się nie obudzić w trakcie snu
nie miała siły oddychać...dziś 28 dzień bez niej, kolejny pozbawiony
sensu...razem z nią zniknęła część mojego życia, część mnie. Codzienni myśle
tylko o tym żeby być jak najszybciej przy niej, żeby nie była tam taka samotna
    • aneri59 Re: najukochańsza odeszła :( 23.07.07, 08:54
      W tym samym dniu 26.06 ale 2004r odeszła moja mama,
      przesyłam wyrazy współczucia i przytulam.
      Moja mama zmarła w domu, przytulałam ją do siebie do
      ostatniego tchnienia.
      Nigdy nie zapomnę tych ostatnich chwil spędzonych z mamą.
      Nie jesteś samotna, a myśli, żeby być jak najszybciej przy niej są normalne w tej sytuacji, ja też to przeżywałam. Ale ty jesteś potrzebna tutaj, napewno masz jeszcze wiele do zrobienia. Napewno mama nad tobą czuwa.
      Poczytaj wątek "lęk przed śmiercią"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=847&w=59660921Pozdrawiam.
      • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 23.07.07, 10:35
        w dni jej śmierci nawet nie byłam w stanie pojechać do szpitala załatwić
        wszystkich formalności, setek papierków stałam na balkonie pomimo tego, że lał
        deszcz i myślałam jeden krok i na zawsze będziemy razem, nie będzie sama...
        miałam jej tyle do powiedzenia, chciałam żeby wiedziała o tylu rzeczach nie
        zdążyłam. Na pożegnaniu gdy stałam nad jej maleńką trumienką mówiłam wszystko co
        mogłam, wiedziałam, że to będzie ostatnia chwila kiedy ją zobaczę. Mama przed
        śmiercią chciała żeby ją po śmierci poddano kremacji :(
        miałyśmy tyle planów... kilka razy w szpitalu pytałam czy chciałaby mieć
        wnuki...powiedziała jeszcze nie teraz bo nawet nie będę mogła wziąć ich na ręce
        bo nie mam na to siły...nie doczekała się nawet moich zaręczyn mojego ślubu :(
        była taka młoda bo zaledwie 46 lat umarła w kilka dni po rocznicy swojego ślubu
        25 rocznicy
    • kopciuszek125 Re: najukochańsza odeszła :( 23.07.07, 20:39
      Moja mama odeszła 25 czerwca na moich oczach wydała ostatnie tchnienie.
      Była tak wspaniałą osobą że trudno opisać w paru słowach pomagała wszystkim
      którzy się o tą pomoc zwrócili mnie pomogła bardzo dużo chorowała, cierpiała
      strasznie nie wiem czy któraś inna osoba potrafiła by tyle znieść. Na samym
      początku sprawy
      do załatwienia ulga że już tak strasznie nie cierpi a po miesiącu napływ żalu i
      rozpaczy dlaczego już jej nigdy nie zobaczę nie porozmawiamy ze sobą a można było
      godzinami i na różne tematy. No cóż ale ja muszę żyć dalej został schorowany
      ojciec którego trzeba wspierać. W tym roku w październiku obchodzili by 60 lat
      pożycia małżeńskiego. Potem syn niepełnosprawny wymagający opieki mąż po zawale
      .Zamiast z dnia na dzień coraz lepiej to jest coraz gorzej. Wiem dobrze co
      czujecie to jest straszne co nas spotkało. Myślałam że taka osoba jak moja mama
      będzie żyła wiecznie. Miała 76 lat ale była bardzo żywotna mądra i przewidująca
      złe wydarzenia którymi mnie zawsze ostrzegała. Tłumaczyła żebym nie rozpaczała
      że mam syna niepełnosprawnego bo mogło by mnie od życia spotkać jeszcze coś
      gorszego. Jagoda
    • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 23.07.07, 22:17
      chciała tak bardzo żeby mi się przyśniła tak bardzo chciałam żeby mi
      powiedziała, że wszystko jej się ułożyło, że jest jej dobrze, że nie cierpi
      już... przyśnił mi się już po raz kolejny jej pogrzeb, pożegnanie z nią...
      obudziłam się cała zapłakana, a ja bym tylko chciała jej powiedzieć jak bardzo
      ją kocham :(
      to, że jestem u niej nad grobem niczego, miałam nadzieje, że to będzie nasze
      miejsce spotkań, ale jest mi strasznie ciężko jak widze napis z jej imieniem i
      nazwiskiem
      rano budząc się już nie myślę o tym co zawieźć jej do szpitala chyba dopiero
      teraz do mnie dociera co tak naprawdę się stało
      • miacasa Re: najukochańsza odeszła :( 24.07.07, 16:42
        Martusiu, Twoja Mama opiekuje się Tobą i trzyma za Ciebie kciuki, by Twoje życie
        było szczęśliwe, radosne i piękne. Jesteś młodziutka, jej strata, jak każda,
        przyszła przedwcześnie. 9 lat temu miałamm 22 lata i wtedy zmarła moja Mama,
        pamiętam tę pustkę, ten żal potworny. Sny przychodzą czasami, niosą ukojenie,
        życie płynie swoim rytmem, wyszłam za mąż, urodziłam dzieci ale one Jej nie
        poznały, opowiadam im, wspominam ...... tyle możemy - żyć dalej i pamiętać.
        Trzymaj się.
        • joa291 Re: najukochańsza odeszła :( 25.07.07, 13:44
          moja mamusia odeszła 30 czwrca, byłam przy niej w szpitalu ostatnie 28 godzin i
          trzymałam ją cały czas za rękę, śni mi się często ale zawsze chora, bardzo mi
          jej brakuje, nie wiedziałam ze to tak może boleć
          jedyne co świeci w tym mocnym tunelu, to to że Ja juz nie boli - a tak bardzo
          chciała żyć
          tulę Was mocno
          Joanna
          • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 25.07.07, 19:29
            dziś mi się przyśniła tak bardzo na to czekałam...trwało to chwilkę szłyśmy
            wąską ścieżką w lesie, była bardzo spokojna zapytała tylko dlaczego nie
            powiedziałam jej o zaręczynach (mieliśmy je już w planach jakiś czas temu) na co
            czekałam,potem jeszcze chwilkę szłyśmy obok, ale nic nie mówiła...dziwny sen ale
            zobaczyłam ją taką jaka była przed chorobą, szczupła ale nie zniszczona przez
            chemie miała siłę iść nie męczyła się mam nadzieje, że tak właśnie jest jej
            teraz... jutro o 4 rano minie pierwszy miesiąc od momentu kiedy zasnęła.. tak
            bardzo mi jej brakuje

            dziękuje Wam wszystkim za ciepłe słowa teraz znaczą one na prawdę bardzo dużo
            • sonja12 Re: najukochańsza odeszła :( 25.07.07, 22:20
              Kochana Marto, wiem co przezywasz, żadne słowa tego nie oddadzą,moja mama
              zmarła pól roku temu, a wydaje mi się że to było wczoraj, ten cholerny rak ją
              zjadł, chorowała tylko 4 miesiące.Tak mi jej brakuje, prawdę ktoś napisał na
              forum ,ze smak prawdziwej żałoby przychodzi 2 miesiące po smierci. I tak
              faktycznie było i jest do dzisiaj. Chwilami nie wierze,że to prawda, że mamusi
              już nie ma, wydaje mi się,że gdzieś wyjechała, ale wróci i będzie tak jak
              dawniej, ale po dłuższym zastanowieniu wiem ,że juz NIGDY nie będzie tak jak
              kiedyś. Juz NIDGY nie posmiejemy się, nie porozmawiamy, tak mi tego brakuje.
              Każdy dzien staram się wypełnic praca,bo nie myslę, ale przychodzą takie dni ,
              że łzy same z oczu lecą. Ja czekam na sen żeby mama mi powiedziała jak jej
              jest, ale jakoś nie moge się doczekac, straciłam nadzieje ,że tam cos jest.
              Wiem jak ci ciężko, człowiek wraca myslami i analizuje , czy wszystko zrobił,
              co jeszcze mozna było. Dla mnie zycie straciło sens, co to za zycie -bez mamy,
              ona właściwie była wszystkim dla mnie, ale musisz być silna, pozdrawiam cie
              bardzo, bardzo ciepło i przytulam.ewa
              • joa291 Re: najukochańsza odeszła :( 25.07.07, 22:28
                za trzy dni minie miesiąc od jej smierci nie czuje sie lepiej ale gorzej, sni mi
                się ciągle chora, dusząca sie
                mam tyle wyrzutoaw sumienia, jest mi z tym zle mimo ze robilam wszystko w tzw
                dobrej wierze
                boli, boli i ciągle boli
                odzyskalam ją na 2 tyg i stracilam
                tak mi zle
                • miacasa Re: najukochańsza odeszła :( 26.07.07, 14:44
                  Joa, śmierć poprzedzona męczarniami, jest dodatkowo wielką traumą dla
                  opiekującego się. 9 lat temu moja mama zmarła w potwornych męczarniach, do dziś
                  jak wspomnę jej agonię paraliżuje mnie myśl, że można było coś jeszcze zrobić,
                  że można było inaczej towarzyszyć jej w odejściu, może i można było.... ale było
                  jak było, nikt nie uczy nas jak stawić czoła takiemu cierpieniu, które
                  przekracza granice wyobraźni, nikt nie uczy jak żyć później z tymi
                  wspomnieniami. Moja mama śni mi się rzadko, wcześniej była w snach chora,
                  wyniszczona, teraz pojawia się jakby młodsza, energiczna. Życie toczy się dalej,
                  sama zostałam matką ale śmierć jest obecna w życiu każdej rodziny. Pojawiłam się
                  na tym forum bo właśnie musimy stawić czoła ostatniemu stadium choroby
                  nowotworowej mojej teściowej. Wszystko wraca, mdli mnie ze strachu.
                  • violag Re: najukochańsza odeszła :( 26.07.07, 19:21
                    ...już nie mam siły, płaczę i piszę mój mąż odszedł po 5 m-cach walki z
                    nowotworem, cały czas wierzyłam, że się uda, obiecałam... nie dotrzymałam
                    słowa... byliśmy 9 m-cy po ślubie, nie byłam gotowa na jego odejście nawet
                    kiedy teraz dopiero do mnie dociera że coś czuł, dawał mi sygnały, ale ja
                    uparcie 'mówiłam, że musi być dobrze' . Dałam z siebie ile miałam ile mogłam,
                    ale to za mało... jeśli ktoś stanie na tej drodze a nie życzę nikomu, prosze
                    bądźcie blisko jak najbliżej i słuchajcie...
                    nie radzę sobie, wariuję, nie wiem co robić!!!
                    • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 26.07.07, 19:56
                      bo to zawsze tak jest, że wierzymy, że wszystko będzie dobrze bo przecież musi
                      ja przez całe dwa lata nie pozwalałam mówić Mamie, że będzie inaczej. Podobnie
                      jak Ty nie byłam przygotowana na odejście, bo czy na to w ogóle da się jakoś
                      przygotować odchodzą najbliższe nam osoby ludzie, którzy tworzą nasz własny
                      świat z tym nie sposób się pogodzić
                      dziś minął pierwszy miesiąc bez Mamy i co mogłam zrobić iść na cmentarz usiąść
                      na grobie tak jak siadałam na jej łóżku i mówić do niej a z każdym
                      wypowiedzianym słowem łzy same napływały do oczu pomimo tego, że obiecałam
                      sobie, że dziś nie będę płakała bo Ona by tego nie chciała.
                      Codziennie słyszę musisz być silna, musisz dać rade, musisz pomagać Tacie, dbać
                      o dom a kto będzie pomagał mi?? dla mnie to bardzo dużo że trafiłam na to forum
                      na ludzi którzy mają podobne problemy co ja które naprawdę wiedzą co czuje a nie
                      tylko wiedzą, że jest mi przykro dziekuję wam z całego mojego serduszka
                      __Marta
                      • joa291 Re: najukochańsza odeszła :( 26.07.07, 22:42
                        serce boli jak czytam Wasze emeile , chcialabym Was jakoś do serca przytulić - u
                        mnie tez wszystko się naraz skumulowało - 13 czerwca zmarła tesciowa po 4 latach
                        walki rak jelita z przerzutami, umierala w agonii, wyniszczona dwie doby, moja
                        mamusia zachorowala w stanach, wykryli w lutym, w marcu do niej lecialam
                        zostawiając 8 miesieczne dziecko, żeby przejść z nią przez chemie pierwszą i
                        radioterapie, wrocilam i załatwiłam wszystko żeby mogła do mnie juz na stale
                        przyleciec - przyleciala 14 czerwca - 30 czerwca zmarła - miałam dla niej mało
                        czasu bo ciągle coś biegalam i załatwiałam a to OC, a to hospicjum, a to
                        psychologa a to leki a to to i tamto, nie byłam przy niej, choć robiłam wszystko
                        dla niej, z perspektywy czasu wiem że powinnam to wszystko zostawic i usiąść sie
                        do niej przytulic - tylko czy wtedy nie mialabym wyrztow że czegoś nie zrobiłam
                        jak tak sobie siedziałam. Pochowałam dwie mamy w przeciągu dwoch tygodni, gdyby
                        nie moja roczna córka zwariowałabym już dawno. Wiem tylko jedno że spełniłam jej
                        obietnice kiedy powiedziala ze nie chciala by umierac w meczarniach ze tak
                        bardzo sie tego boli, byłam cały czas w szpitalu przy niej zadbalam o wszystko
                        na sam koniec juz nie cierpiala, zdążyłysmy sobie powiedziec jak bardzo się
                        kochamy, nie zdązyłysmy nadrobić niczego z tych straconych 27 lat, boli tak
                        bardzo bo myslalam ze juz teraz ją dozyskalam a odzyskałam ją żeby ją pochować.
                        MOja mała nie będzie pamietała żadnej babci, a dla mnie temat raka jest mrożący
                        krew w zylach do tego stopnia że nawet mi to przeszkadza że i ja i moja córka
                        jestesmy spod znaku raka. Paranoja się we mnie czai....
                        Tak zaluje ze tyle jej nie powiedzialam, wiem tylko jedno że była bardzo
                        szczesliwa ze przy niej do konca byłam i ze tak bardzo wierzyla ze wyjdziemy z
                        tego szpitala, obiecalam jej to kiedy za reke do niego wchodzilysmy
                        nie dotrzymalam słowa, obiecalam tez że jak zakmnie oczy i sie przespi to
                        poczuje się lepiej...mam nadzieje że choć tu jej nie oszukalam, że jak juz
                        zasnela naprawde jej jest lepiej...bardzo bym chciala w to wierzyc

                        Joanna
                    • ansu22 Re: najukochańsza odeszła :( 03.09.07, 19:45
                      Mój mąż umarł nagle. Rozmawiałam z nim w poniedziałek, byłam poza Warszawa. We
                      wtorek nie żył. Jestem w traumie, w szoku i najgorsze jest to, że znajomi, nawet
                      przyjaciele nie rozumieją tego co znaczy stracić kogoś dla kogo się żyje. Szukam
                      jakichś terapeutów, szukam pomocy, bezskutecznie. W Polsce nie ma grup wsparcia.
                      Nie ma gdzie się zgłosić. Psychiatrzy tylko ładują prochy po których nie chce
                      się żyć.Violag czy szukałaś jakigos psychologa, psychoanalityka? Napisz proszę.
    • pdragun Re: najukochańsza odeszła :( 27.07.07, 08:24
      witajcie

      Moja mamusia odeszła 27 kwietnia 2006roku rok i 3 miesiące temu dokładnie.
      Umierała w ogromnych męczarniach, byłam przy niej trzymałam za rękę, umarła w
      moich i taty ramionach. Męczyła się 16 godzin choć jak twierdzą lekarze już nic
      nie czuła. Ale ja wiem że czuła tylko nie mogła nic zrobić. Taka trauma po
      takiej smierci pozostaje na długo na bardzo długo w człowieku na zawsze. Choć
      minał ponad rok żałobę nadal mam w serduszku i to ogromną, pustkę smutek ból
      cierpienie. Te uczucia towarzyszą mi jak każdej z waz każdego dnia i pomimo
      natłoku obowiązków dzieki którym łatwiej przetrwać każdy kolejny dzień czuje
      bezsilność i opuszczenie. 27 kazdego miesiąca jest najgorzej wtedy wszystko
      powraca ze zdwojoną siłą ból bol ból. Musimy jednak żyć dalej dla Nich żeby
      mogły być z nas dumne i uśmiechać się gdziekolwiek są.
      Pozdrawiam serdecznie
      Patrycja
      • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 27.07.07, 20:30
        chciałam jakoś się wziąć w garść pokazać, że chce żyć zacząć załatwiać sprawy
        związane z badaniami genetycznymi najpierw skierowanie od lekarki do poradni
        genetycznej ona bardzo dobrze znała moją Mamę i pytanie dlaczego mówię o Niej w
        czasie przeszłym...słowa stanęły mi w gardle, a łzy jak zwykle same napłynęły do
        oczu...
        wizyta w Centrum Onkologii i kolejny powrót do tego co było szpital,
        chemioterapia, ból, cierpienie... załamie się do końca jeśli się okaże, że mnie
        czeka to samo, że badanie genetyczne wypadną źle. Ja sobie z tym sama nie
        poradzę jeśli jej nie będzie obok, nie przejdę przez to wszystko sama. Wszyscy
        mówią liczy się profilaktyka wczesne wykrycie wtedy można z tego całkowicie
        wyjść...tak ale nie w naszym kraju u nas na zapisanie się na wizytę czeka się do
        końca sierpnia a gdzie cała reszta :( boje się, że teraz przyszła pora na mnie :(
        • aneri59 Re: najukochańsza odeszła :( 27.07.07, 22:22
          Rozumiem twoje obawy i strach w sprawie badań genetycznych,
          ja rownież przeżywałam to po śmierci mojej mamy. Całe rodzeństwo zrobiło badania genetyczne i wszystko jest w porządku, tak więc bądź dobrej mysli napewno będzie w porządku i będziesz mogła spokojnie dalej żyć.
          Napewno nie myśl, że przyszła pora , takie lęki po śmierci bliskiej ososby są normalne.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=847&w=59660921Pozdrawiam
          • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 27.07.07, 22:36
            nawet nie wiem co jak z tymi badaniami do końca błądzę a raczej staram się
            znaleźć osobę która ma jakieś pojęcie o tym bo słowa mojej ginekolog zabolały
            mnie wie pani jak najszybciej urodzić dziecko i usunąć jajniki...ja mam dopiero
            21 lat liczyłam, na jakieś wsparcie z jej strony widać niepotrzebnie wszystko
            łącznie ze skierowaniem musiałam załatwić gdzie indziej gdyby była Mama
            obok...Ona wiedziałby co robić, gdzie iść, o co pytać
            tak bardzo mi jej brakuje zwłaszcza o takiej porze jak teraz :(
            • baska121 Re: najukochańsza odeszła :( 04.09.07, 16:17
              Marto
              Serdecznie Ci wspolczuje i przytulam .To wszystko wygląda tak okropnie bo jestes
              w zalu ,bólu .Nie opieraj się na radach jednej ginekolog .Ja tez stracilam mame
              na nowotwora i ani ja ani moje rodzenstwo nie jesteśmy obciażeni .Co jakiś czas
              sprawdzam sie robiac badania .Nie zalamuj sie i badz dobrej mysli .Stres oslabia
              organizm .Musisz byc dzielna .
    • aisha_25 Re: najukochańsza odeszła :( 08.09.07, 09:31
      witaj,moja mamunia odeszła 26.07 w swoje imieniny...nie było mnie przy
      niej...mimo wieloletniej choroby odeszła niespodziewanie...dla mnie
      najszczęśliwszym dniem będzie kiedy się z nią spotka ale nie teraz,teraz chcę
      żyć tak jak ona by tego chciała.Pragnęła abym skończyła szkołę,żebym była
      szczęśliwa...zrobię to dla niej,ale jak tu być szczęśliwym kiedy jej już przy
      mnie nie ma...
      Wiem co czujesz,ale pomyśl że ona tam nie jest sama,ona już nie cierpi,nic ją
      nie boli...a wierzę że twoja mama jest przy tobie i zawsze będzie...masz teraz
      najwspanialszego anioła obok siebie,ja zresztą też.Współczuje ci bardzo,od
      śmierci mojej mamy minął zaledwie miesiąc a dla mnie to cała wieczność ale
      wierzę że jest tam jej dobrze,tylko bliskim źle bez niej...pozdrawiam cię
      serdecznie i nie poddawaj sie,twoja mama na pewno by tego nie chciała.
      • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 22.11.07, 22:34
        potrzebuje kogoś kto zrozumie, że pomimo tego że minęło już kilka miesięcy to
        boli boli może nawet bardziej wszyscy coś robią ze swoimi Mamami a ja nie mogę
        tak mi jej strasznie brakuje boli jak ktoś mówi bo wiesz moja Mama to moja tamto
        a co ja mogę powiedzieć moja nie żyje??
        • mazunia1 Re: najukochańsza odeszła :( 23.11.07, 06:50
          Witaj, moja mama zmarła 7 września, też zabił ją rak. Tak, im dłużej
          ich nie ma tym gorzej. Dla Ciebie to tym dotkliwsza strata, że
          jesteś bardzo młoda, ja mam 33 lata i rodzinę, która zapełnia choć
          część tej pustki. Ale wiem, że bardzo Ci żle bez mamy. Mnie
          też...brakuje jej własnie w takich codzinnych chwilach, kiedy
          mogłabym zadzwonić, pojechać do niej i wypić z nia kawkę i pogadać o
          głupotach.
          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, nie jesteś jedyną na świecie,
          która ma tak wielki smutek w sercu, jest nas bardzo, bardzo dużo i
          musimy z tym żyć.
          • edzia764 Re: najukochańsza odeszła :( 23.11.07, 17:09
            Mimo, iż jestem od was dużo starsza rozumiem wasz smutek i ból. Moja
            ukochana Mama odeszła 14 lat temu. Do tej pory odczuwam pustkę, brak
            wielkiej przyjaciółki, która nigdy nie zawiodła, nie zdradziła. Czas
            nie uleczy ran, one pozostaną do końca naszych dni. Z upływem czasu
            możemy być trochę wyciszone, ale jeśli się kogoś kocha - nigdy się o
            nim nie zapomni...Współczuję Wam i życzę wytrwałości...
    • gaja2856 Re: najukochańsza odeszła :( 23.11.07, 19:42
      Ginger-Marto z całego serca współczuje ci ale i ...zazdroszczę że
      masz tatę że macie siebie i razem przechodzicie przez te ciężkie
      chwile
      • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 23.11.07, 21:23
        mam Tatę mam brata ale z nimi jakoś nie potrafię na ten temat rozmawiać nawet na
        grób Mamy wole jeździć sama niż z nimi jakoś mi wtedy lepiej wiem, że mam ją
        tylko dla siebie jeśli można to tak ująć ogólnie jest mi ciężko o tym mówić
        zwłaszcza jak spotykam kogoś na ulicy i pyta Martuś jak Mama od razu pojawiają
        się łzy w oczach bo jej nie ma :( pisze sobie ze znajomymi, że mi jej brakuje,
        że chciałbym jej tyle powiedzieć a nie mogę...
        • kolec9 do ginger-marta 24.11.07, 16:07
          Marta to moje gg 3118401 pisz jak chcesz pogadać Wiem co czujesz, ja tez juz nie mam mamy... umarła nagle Pisałam kiedyś tu tak jak Ty
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=847&w=57525460&a=63833021
    • ginger_marta Re: najukochańsza odeszła :( 26.12.07, 15:54
      dziś minęło pół roku jak jej nie ma...najgorsze święta w życiu nawet nie
      potrafiłam się z nikim podzielić opłatkiem tak bardzo mi jej brakowało przy to
      puste miejsce jakby specjalnie dla niej... i czekałam aż może się pojawi choć
      na chwilkę aż wejdzie tak jak zawsze i się uśmiechnie :(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja