Dodaj do ulubionych

śmierć taty

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.08, 10:10
Nie dopuszczałam myśli, że to koniec. Nawet wtedy kiedy lekarz
powiedział że to kwestia dni. Tato leżał w szpitalu w śpiączce,
kiedy przychodziłam go odwiedzać pacjent z łóżka obok mówił,że tato
mnie woła. Pamiętam ostatnią moją wizytę u niego o ok. godz.
21szej....o 2giej nad ranem odszedł...
Zdąrzyłam wyszeptać do nieprzytomnego ojca że go kocham...ale czy
usłyszał?
Tato kocham Cię !
Obserwuj wątek
    • Gość: ludwigvanbeethoven Re: śmierć taty IP: *.rev.stofanet.dk 21.03.08, 19:29
      Moje najszczersze kondolencje przede wszystkim.Gwarantuje,ze Tata
      uslyszal bo zmysl sluchu umierajacy czlowiek zachowuje do konca.Tata
      umarl wiec w spokoju i wiedzac,ze jest kochany.
      • Gość: Justyna Re: śmierć taty IP: *.instalnet.com.pl 25.01.09, 23:09
        ja też straciłam tatę i wiem co to znaczy , minął już rok jak go nie ma ale cały
        czas myślę że to było wczoraj, pamiętam jak leżał na podłodze w pokoju taki
        siny, boli mnie to ze go już nie ma. tak dużo chciałam mu powiedzieć ale już nie zdążyła , ciekawe czy mnie słyszy co wieczór jak się modle o niego
      • Gość: Justyna Re: śmierć taty IP: *.instalnet.com.pl 25.01.09, 23:21
        ile trwa każdy na początku się zastanawia, pól roku , rok chodzi w czarnym
        ubraniu, to zależy ja nie wiedziałam, jak mój tata odszedł rok temu, myślę
        czasami że to było wczoraj, wiec dla mnie żałoba nadal trwa. Ubierałam się na
        czarno, bo taki miałam nastrój, ale cieszę się z tego że zobaczył chociaż
        swojego wnuka który urodził się 7 I a tata odszedł 13 I, był u n mnie by
        zobaczyć go 11 I i za dwa dni go nie było. Dla mnie te dni z jednej strony były
        szczęśliwe a z drugiej złe. Szkoda że nie mam już taty że synio nie ma już
        dziadka. Bardzo mi jest smutno z tego powodu, chociaż próbuje tego nie okazywać.
        Powiedzcie dlaczego tak to boli??
    • Gość: madziuuulaxd18 Re: śmierć taty IP: *.adsl.alicedsl.de 05.09.08, 13:41
      ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

      Wczoraj było wszytko dobrze żartowaliśmy sobie, droczyliśmy się jak zwykle...
      ...w końcu nagrałam mu film który mu obiecałam od miesiąca...(wiem przesada że
      ściągałam go tyle ...bo często zapominałam o tym i nie włączałam..albo się
      wkurzałam że neta mi zwalnia..a nienawidzę czekać)..po obejrzeniu mówił, że
      jednak nie był tak fajny jak widział na zwiastunie ale widziałam że jest tak czy
      tak zadowolony że mu go nagrałam...
      ..wyszło to tak jakbym mu ostatnią przysługę zrobiła tę o którą mnie prosił
      miesiąc wcześniej...
      ..gdybym wiedziała co się stanie następnego dnia, siedziałabym z nim cały dzień
      nie odstępując go na krok..i nie przestając mu mówić "Kocham Cię Tatusiu"

      .. nie spałabym w nocy po to żeby móc go pilnować..żeby było wszystko OK.
      ...żeby nic nie mogło się stać..
      ..niestety nie umiem przewidywać kolejności zdarzeń i woli Boga...czy też losu
      bo nie wiem jush w co powinnam wierzyć...;/

      ..żałuje tego że przed odejściem nie usłyszał z moich ust "Kocham Cię <3 "


      ...miał zawał i wpadł w taką jakby śpiączkę ..umierał dosłownie na moich
      rękach..bo wspólnie z siostrą i mamą próbowałyśmy go ocucić do przyjazdu
      karetki..byłam całkowicie bezradna...taka bezradność boli, gdy ktoś właśnie
      uchodzi z ciała a Ty nic, nic z tym nie możesz zrobić...
      ...mówiłam mu że go Kocham i żeby został z nami...powtarzałam w myślach ..że to
      nie może być prawda że chce już się obudzić..nawet się wydarłam na głos...
      "NIE WIERZE...OBUDŹCIE MNIE DO CHOLERY!!"
      ;(
      ...był to najwspanialszy mężczyzna jakiego znałam miałam i kochałam...i nadal go
      Kocham..
      ..ale nie wiem czy mnie wtedy usłyszał..teraz też mu to powtarzam...że go kocham
      nad życie..i przepraszam za to że nie mogłam się z Nim pożegnać jak należy..i że
      mi go brak..
      Najukochańszy i jedyny taki cudowny tatuś jakiego miałam...odszedł dziś rano..
      chwilkę po 7...
      ..po godzinnej reanimacji lekarze uznali że nic nie można zrobić więcej...i że
      to koniec..:(

      Tak więc KOCHAM CIE TATUSIU NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE A NAWET I JESZCZE BARDZIEJ!!
      ;*******
      ...i jush tak CHOLERNIE za Tobą TĘSKNIĘ!
      ;***********


      ...nadal nie wierzę... :(

      ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    • Gość: Calineczka Re: śmierć taty IP: *.aster.pl 09.03.09, 14:37
      Ja też nie dopuszczam do siebie myśli, że odszedł ode mnie mój kochany tato. Od
      4 miesięcy walczył z rakiem-był taki pełen optymizmu i nadziei że wszystko
      będzie dobrze. jednak nie jest. Najgorsze jest to, że nie było mnie przy nim jak
      chorował, że nie zdążyłam z nim porozmawiać i przytulić go od jego choroby.
      Myślałam, że zdąże, że wszystko będzie dobrze. Ale odszedł w śnie 08 marca 2009
      0 18:15. Nigdy więcej go nie zobaczę, nie usłyszę jego głosu. Będzie mi go
      bardzo brakować i choć wiem, że tak musiało być to nie potrafię się z tym
      pogodzić. Lekarze zrobili co mogli, tato miał operacje, później chemię ale rak
      był silniejszy i podczas snu udusił mojego tatę. Mam tylko nadzieje, że nic nie
      czuł i że teraz jest szczęśliwy. Wiem, że musze być silna i żyć dalej ale jest
      ciężko. Bardzo mi jego brak. Kocham Cię tato i zawsze będę Cię kochać!!!
    • Gość: ila Re: śmierć taty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 23:54
      Mój Tata odszedł ponad rok temu.

      Nikt, kto nie przeżył podobnej tragedii nie był w stanie w jakikilwiek sposób mi
      pomóc.Byłyśmy w tym same z mama i siostra, mimo,że w okół było mnóstwo ludzi,
      którzy byli z nami, wspierali jak tylko mogli.
      Mój Tata był wielkim człowiekiem; silnym optymistą, który zdał się wierzyć w
      swoją nieśmiertelność...Do końca z wirą, że mu sie uda wygrac,że jeszcze raz
      wróci do domu (był ciężko chory, siedem lat po przeszczepie nerki) ale całym
      sobą chciał żyć normalnie.
      Nie jestem w stanie opisać swego bólu i pustki jaką oczuwam od roku, mimo,że na
      codzień jestem mama dwójki maluszków, pracuję i żyję dalej...

      Kocham mojgo Tate każdego dnia, pijąc rano kawę, wsiadając do samochodu,
      wygłupiając się z dzieciakami.Chciałabym,żeby gdzieś był,żeby słyszał nas i
      czuł,że jest w nas...

      • Gość: Qbk Re: śmierć taty IP: 213.25.91.* 18.05.09, 13:41
        Ciepło, słonecznie, leniwie. Wakacje w pełni i "dryń, dzyń". Synku, "Tata ma
        raka, płuc". Złość na Niego, że pali papierosy, nie dba o zdrowie, denerwuje się
        i poświęca zbytnio pracy. "Tato, rzuć do cholery te fajki! Mówiłem Ci tyle razy"
        "Teraz już za późno, z resztą to nie od nich". Miał rację. Za późno. 9 miesięcy.
        Ostatni miesiąc właściwie cały byłem z Nim. Lekka przeplatanka szpitalna, nagłe
        pojawienie się i jeszcze szybszy zanik objawów cukrzycowych. Na miesiąc przed,
        odebrało siłę nogom. Góra ciągle silna. Pamiętam, jak w ostatni dzień mojego
        siedzenia z Nim przekładałem Go do wanny z wózka. Chwycił tak krzepko, jak
        zawsze. Nie myślałem, nie domyślałem się, że to jego - nasz, ostatni uścisk.
        Piątek niestety już w pracy i zwyczajowe "to na razie Tato, wpadnę w
        poniedziałek". Tknięty dalekim oddechem nocy w niedzielę jestem u Niego. Leży,
        śpi, odpływa. Myślę i mówię do Mamy, że to już nie długo. Mówiłem przy nim. I to
        go mogło pozbawić sił. Sił, których nie zatrzymał lekarz ani defibrylator tego
        samego dnia po dwudziestej. Przed odejściem ocknął się nagle, zupełnie
        przytomnie poprosił Mamę o zaparzenie siemienia lnianego, które lubił.
        Zaparzyła. Zostało na parapecie w kuchni. Parapecie przy oknie, przez które
        pewnie uleciała wraz z dymkiem napoju dusza. On został w sercu.
        To było ponad sześć lat temu. Nie mogę sobie darować, że wywołałem zimne
        przeznaczenie przy nim, że nie pamiętam mojego ostatniego kocham Cię Tato, że
        nie zrobiliśmy tylu rzeczy razem, że nie poszedł do ZOO z wnukiem, którego tak
        pragnął. I nienawidzę siemienia lnianego. Szczerze.
        Któregoś dnia jednak, wierzę w to, nadrobię zaległości i powiem, żeby nie pił
        tego świństwa, tylko chwilę nas przytulił. Wszystkich.
        • Gość: ;( Re: śmierć taty IP: *.mtvk.pl 24.08.09, 22:58
          Choroba rak choc straszna daje Wam jednak czas na to, żeby sie
          pożegnac z Tatą...
          Ja nie zdązyłam...nie skończyłam jeszcze 19 lat, a mój młodszy brat
          podstawówki...nie pozna swoich wnuków, zięcia i synowej ...
          Tata poszedł do pracy i... juz nie wrócił... zginął na kopalni...
          nie pożgnałam sie z nim, nie powiedziałam tyle ważnych rzeczy, tego,
          że go KOCHAM TAK BARDZO i , że jestem mu bardzo wdzieczna za to że
          tyle mi dał i że był moim tatą...
          KOCHAM CIE... TĘSKNIE...TAK BARDZO... ;(
          • Gość: Ola Re: śmierć taty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.09, 19:20
            Mój tatus kochany Zmarł Nagle w Pracy 9.11.2008.roku 2 tygodnie przed moimi
            urodzinami i rok przed moim slubem.... ;( mial 42 lata Pojechal do pracy i juz
            nie wrócił Zostawił mnie,mame i młodszego brata :( Najbardziej boli mnie to ze
            Nie zdązyłam mu powiedziec jak Bardzo Go Kocham i jaki byl dla mnie wazny i ile
            dla mnie zrobil- był okazem zdrowia -Dzien przed tym tragicznym wydarzeniem
            Rozmawialam z nim jak to bedzie gdy bedzie prowadzil mnie do ołtarza...niestety
            nie doczekał tego.. Od tamtego dnia czuje jak cos we mnie pękło ,ze jakas
            cząstka mnie odeszła razem z nim..nie ma dnia w ktorym bym za nim nie płakała i
            tęskniła Oddała bym wszystko zeby do nas wrocił... ;( Kocham Cię Mój Aniołku i
            Dziękuje ze było Mi dane Ze To Ty Byłes Moim Ojcem... <płacze> Chyba nie daje
            sobie rady z tą swiadomoscią z kazdym dniem boli mnie to coraz bardziej 9
            wrzesnia mam wizyte u psychologa-sama się zgłosiłam bo czuje ze nie wyrobie i
            pękne.... dlatego wiem kochane co czujecie :( Jestem z Wami Jak bedziecie
            chciały pogadac to moj numer gg 2801668 Pozdrawiam Was
            • Gość: ... Re: śmierć taty IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 18.12.09, 15:56
              ... wiem co czujecie..
              mój Tata miał wypadek.. pojechal n\sobie na wycieczke rowerowa i juz z niej nie wrócil ;(
              przez głupote jakiegos 19-latka ktory popisywał sie jak szybko potrafi jezdzic autem zginal najblizszy memu sercu czlowiek.. :(

              a ja.. jako ta nieodzowna 'córeczka tatusia'.. zostałam sama. :(
              bo zginął jedyny człowiek który mnie rozumiał. :(
    • Gość: Angelika Re: śmierć taty IP: 82.160.150.* 27.07.10, 19:40
      Rok temu zgina moj tata, mialam 15 lat. Ostatnio byly jego urodziny mialby 39
      lat :( Czasem wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu.
      Bardzo za nim tesknie i bardzo mi go brakuje, wiem ze on by tego nie chcial
      zebym cierpiala, ale to jest silniejsze ode mnie.
      Zaluje,ze nie mowilam mu czesto, jak bardzo go KOCHAM <333...
      :((((((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka