Gość: Magda
IP: *.toya.net.pl
21.03.08, 20:05
Tatku, to już 3 i pół roku.Tak bardzo chciałam żebyś nie
odchodził,żeby jeszcze troszkę chociaż, żebyś może odzyskał
przytomność, żebyśmy mogli porozmawiać chociaż chwilę .
Byłam z Tobą długo: trzymałam Cię za rękę, chłodną już i słuchałam
jak oddychasz .Żałuję że odeszłam ,uwierzyłam pielęgniarce. A może
chciałam uwierzyć? Może za ciężko było pogodzić się z tym, że do
rana daleko a wtedy może Cię już nie być, z nami, tu.Tak trudno się
pogodzić z tym, że już Cię nie ma, ani w domu ani w Twojej pracy.I z
tym ,że tak szybko zapomnieli kim byłeś, co zrobiłeś dla tego
miejsca ...Nie chodzę tam.Chcę wierzyć że się spotkamy TAM, nie
tylko w snach i jeszcze bardziej, mocniej chcę mieć nadzieję , mam
ją, że wiesz jak bardzo Cię kochałam.Przez ten rok kiedy powoli się
rozstawaliśmy, kiedy codziennie byłam przy Tobie powiedzieliśmy
wiele ważnych słów, ale tych najważniejszych o Twoim strachu i
obawach bałam się wysłuchać.Za szybko.Boję się czasem ,że było za
mało zrozumienia,że byłam nie dość cierpliwa ,że wyrzucałeś sobie że
nie dajesz rady chorobie..Nie zdążyłam powiedzieć jak bardzo jestem
Ci wdzięczna , jak bardzo Cię kochałam.I teraz tylko żal i spacer na
cmentarz.Im dłużej tym trudniej-nie pogodzę się z tym .I tak
okropnie brak i tęskno.Żeby TAM gdzie jesteś było dużo słońca
i ..książek i Ci, których kochałeś.Tak Ci życzę Tatku.