Jego śmierć- POMOCY!!!

23.08.08, 21:48
Bardzo dlugo zastanawialam sie czy napisac, ale po dzisiejszym dniu
doszlam do wniosku ze dluzej tak nie moge!!
W maju tego roku moj chlopak zginal w wypadku motocyklowym. Bylismy
razem prawie 5 lat. Minely prawie 4 miesiace a ja po prostu nie daje
juz sobie z tym wszystkim rady!! Mielismy tyle wspolnych planow i
marzen i nagle zostalam bez niczego!!
Mam 20 lat i moje zycie stracilo juz jakikolwiek sens...
Nie moge spac co strasznie mnie wykancza... W dzien jestem tak
nieprzytomna, ze nie dociera do mnie czesto gdy ktos do mnie mowi...
Moja przyjaciolka mnie zostawila, gdy napisalam jej ze czuje sie juz
nikomu niepotrzebna i jest mi przykro bo wiem ze stalam sie dla
wszystkich ciezarem... Tak strasznie liczylam na jej wsparcie kiedy
ona napisala mi po prostu, ze zachowuje sie jak pieciolatka...
Dwa razy probowalam popelnic samobojstwo- niestety nie udalo sie...
Z poczatku nie moglam kompletnie nic jesc przez co stracilam pare
kilo i wygladam okropnie... Wypadaja mi wlosy, nie mam okresu i
jestem tak znerwicowana, ze nawet nie potrafie tego opisac...
Na dodatek chyba mam bulimie (tak trudno jest mi sie do tego
przyznac)! Dzisiaj znowu wymiotowalam dwa razy i tak strasznie
siebie za to nienawidze!! Nigdy nie wybacze sobie tego, ze nie
pojechalam z Nim wtedy na tym motorze, ze to nie JA zginelam tylko
ON! Moj boze jak to wszystko strasznie boli... Chcialabym wreszcie
to wszystko z siebie wyrzucic, ale nagle tak trudno jest mi zebrac
mysli...
Nie daje juz sobie z tym wszystkim rady... Nie mam sily i chyba nie
chce juz budowac wszystkiego od nowa bo po prostu nie potrafie! Ja
po prostu chcialam byc szczesliwa... Nie mialam normalnej rodziny bo
moj ojciec znecal sie nad nami psychicznie... I tak STASZNIE balam
sie, ze w koncu moj chlopak rowniez mnie zostawi az w koncu
stracilam go na zawsze!!
Chcialabym po prostu zasnac i juz nigdy sie nie obudzic! Chcialabym
zeby mnie przytulil i powiedzial cokolwiek! Tak strasznie boli...
Nie ma dnia w ktorym nie zastanawialabym sie po co ja tu jeszcze
zyje bo i tak zamknelam sie w sobie i nie rozmawiam prawie z nikim
bo po prostu nie potrafie... Czuje sie jakby ten bol niszczyl mnie
od srodka i boje sie, ze ktoregos dnia juz nie bede potrafila sobie
z nim poradzic...
Nie wiem dlaczego pisze to wszystko w takim miejscu...
NIE MAM JUZ SILY walczyc na nowo z kazdym dniem... ;`(((
    • g_l_o_r_i_a Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 23.08.08, 23:15
      Kochana, sprawdź pocztę... napisałam do Ciebie maila.
    • mwirek Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 23.08.08, 23:28
      Stała się tragedia. Tak widocznie musiało być. Ty musisz żyć bo los
      napewno da ci coś piękniejszego, czego teraz nawet nie możesz sobie
      wyobrazić. Jesteś na progu życia. Sama musisz się pozbierać. Losu
      nie zmienisz. Wyjdź do ludzi. Popatrz dookoła jak dużo jest
      nieszczęścia, chorób, cierpienia. Zobacz jak ciężko ludzie chorują.
      Masz atut którego nikt nie zabierze. Młodość i zdrowie. Już czas
      żebyś pomyślała o sobie. Postaraj się określić sobie cele. Najpierw
      te najmniejsze. Bez chęci, nawet z musu, ale zrób coś do przodu. Od
      najmniejszych spraw. Jak choćby wizyta u fryzjerki, przeczytanie
      książki, a może szkoła, zmiana pracy? Jeśli palisz papierosy, rzuć
      to. Wyrzuć nagle wszystkie które masz. Na początek będzie ci źle.
      Ale z tego co piszesz wynika, że gorzej już być nie może. Teraz jest
      czas żeby było lepiej. Staraj się nie myśleć o przeszłości. Tylko
      chwilowo, teraz. Musisz w siebie uwierzyć. Potrafisz to zrobić.
      Jesteś przecież tylko ty, jedyna. Nikogo takiego nie ma na świecie.
      Zasługujesz na szczęście. Napewno ono czeka na ciebie. I to może
      szybciej niż ci się wydaje. Serdecznie ci tego życzę.
    • basia2012 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.08.08, 05:59
      śmierc to trudna sprawa dla każdego człowieka a co dopiero dla kogoś
      kto traci bliską osobę,zrób wszystko aby tak nie bolało,każda z nas
      musi znaleśc ją sama zajmij muśli i głowę tym co możesz zrobic,ja
      dzis wybieram się do lasu to moje hobby lubę obcowanie z przyrodą-
      daje mi ciszę i ukojenie,jest tych myśli mniej zieleń daje
      wewnętrzny spokój a śpiew ptaków rozgania złe i smutne myśli.ŻYCZĘ
      CI DUŻO SPOKOJU WEWNĘTRZNEGO I WYTRWAŁOŚCI W TEJ NIERÓWNEJ WALCE A
      WALKA PRZED TOBĄ DŁUGA I CIĘŻKA. POZDR. BASIA
    • zagubiona1988 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.08.08, 08:46
      gloria... nic nie doszlo na moja poczte...
      • pidika Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.08.08, 16:46
        Zagubiona, niestety wiem doskonale co czujesz i jak przeogromnie Ci
        źle i ciężko. mój Tomuś zginęł 1 października zeszłego roku (wypadek
        samochodowy) byliśmy razem 5 lat i 8 dni, mieliśmy mnóstwo planów...
        miałam 22 lata i w pare sekund zawalił mi sie cały świat. niedługo
        minie rok, najokropniejszy i najcięższy rok mojego życia. uwierz mi
        proszę, że pomimo tego bolu ktory rozrywa od środka, pomimo braku
        jakiejkolwiek motywacji do życia my musimy życ dalej i to naprawde
        jest możliwe. jeśli nie dla siebie to dla naszych ukochanych. ja
        właściwie nie pamietam pierwszych 4 miesięcy nie jestem w stanie
        powiedzieć co wtedy robiłam bo o ile udało mi się zwlec z łóżka to
        wszystko robiłam mechanicznie ale starałam się nie siegać po leki
        które zapisał mi lekarz. pamiętam tylko ból i pustke, które
        doprowadzały mnie do szału. wtedy zaczęłam pić i doprowadzać się do
        takiego stanu żeby nie myśleć i spokojnie zasnąc i tak codziennie
        zazwyczaj sama piłam az padłam. trafiłam na leczenie i do
        psychologa. troche to trwało ale teraz powiedzmy sobie radze. i
        chociaż ból ciągle jest taki sam to zaczynam dostrzegać rzeczy i
        ludzi dookola, zaczynam powoli na nowo cieszyć sie z drobnostek i
        uczyć się życia bez Tomka bo po długiej fazie zaprzeczania
        zrozumiałam w końcu ,że Tomka już nie ma. są dni kiedy otwieram oczy
        i pierwsza myślą jest to że mojego skarba juz nie ma i nie widze
        sensu wstawać i ciągnąć to dalej bo nie chce bo za bardzo boli. ale
        są też dni kiedy otwieram oczy i uśmiecham sie sama do siebie, bo ja
        jestem i ma swoje życie i nie chcę go zmarnować ( i wiem,że Tomek
        chcę żebym była szczęśliwa) wiem, że juz nigdy nic nie będzie takie
        same i żę ja już nie jestem tą osobą, którą byłam jeszcze tak
        niedawno. bardzo chciałabym Ci pomóc ale wiem, że to walka którą
        musisz stoczyć sama w sobie, musisz powoli nauczyć się żyć na nowo,
        pogodzić się z tym, że nie mamy na to żadnego wpływu, schować tę
        miłość w sercu ze świadomością, że ona tam zostanie na zawsze i nikt
        Ci jej nie odbierze i małymi kroczkami ruszyć do przodu. ja mogę Ci
        tylko powiedzieć, żę jestem pewna , że nasze życie jeszcze będzie
        miało sens, będzie piękne i my będziemy jeszcze szczęśliwe. i,że
        chociaż czas nie zabija ran ale uczy nas z nimi żyć i naprawde z
        czasem będzie lepiej. widzę to po sobie. dużo siły i całym sercem
        jestem z Tobą. trzymaj się i walcz o swoje życie
    • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.08.08, 19:29
      Zagubiona przykro mi że cię to spotkało, ale muszę ci powiedzieć że
      niestety cię rozumiem. Mój mąż nie żyje od 9 miesięcy... wszystkie
      plany marzenia wszystko legło w gruzach. Ale żyję, mam malutką
      córeczkę i wiem że muszę żyć. Nie rób głupot, samobójstwo nie jest
      sposobem na rozwiązanie twojego problemu, na to trzeba dużo czasu,
      żeby odnaleźć jakąkolwiek równowagę psychiczną. Taka tragedia zawsze
      będzie nad tobą wisueć i będziesz pamiętała całe życie, ale żyć
      musisz. Bardziej odpowiednie forum dla ciebie to mama-wdowa , tam
      nie tylką są matki i żony, są również narzeczone bez dzieci, róznież
      mężczyźni którzy stracili swoje drugie połówki. zajrzyj tam, bo
      bardzo pomaga. Możesz pisać na moją pocztę gazetową jeśli masz
      ochotę. Pozdrawiam mocno Kasia
      • mattildanotre Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 22.09.08, 21:59
        kasia straszliwie zazdroszcze Ci córki. moj chlopak zginal i zostawil mnie bez dziecka. bylismy razem za dlugo, teraz mam prawie trzydziestke i nie wiem co z tym wszystkim robic. najgorsze, ze powaznie planowalismy to dziecko, a ja idiotka upieralam sie, ze jeszcze nie, za chwile, w przyszlym tygodniu ect. byl taki moment na tydzien przed wypadkiem, kiedy pierwszy raz w zyciu pomyslalam, ze chce miec to dziecko. dlugo po pogrzebie mialam nadzieje, ze moze chociaz jestem w ciazy, skoro mam zyc bez niego. nienawidzilam go, ze mnie tak zostawil, siebie ze nie zdazylismy miec dziecka. do dzisiaj pisze do niego maile. i w nieskonczonosc czytam, te ktore mam od niego. ciagle mam go w kontaktach na skypie, komorce, msn, ciagle tam jest jego opis. doprowadza mnie to do szalenstwa. nie moge sobie wybaczyc. to dziecko bylo by sensem, ktorego nie ma. pracuje 15 godzin na dobe i lykam tabletki na sen. i tak to sie jakos kreci. szybciej marzne, szybciej placze i troche inaczej mysle. tez schudlam, ale kupilam nowe ubrania, zmienilam zupelnie fruzure i nosze inny makijaz. nie mam ani jednej wolnej chwili. codziennie przepywam kilka km na basenie, albo biegam. to najbardziej pomaga, im gorszy dzien tym biegam i plywam szybciej i dluzej. zagubiona, nie bede Ci pisac, ze sie poprawi, bo nie mam pewnosci. mowia, ze zaloba trwa polowe okresu znajomosci z osoba ktora odeszla, ale tez nie wiem czy to prawda. biegaj, plywaj i pracuj i idz do lekarza, ktory da ci cos na sen, bez spania zwariujesz. i zyj. bo nie masz gwarancji, ze jest cos po zyciu, i ze on tam na ciebie czeka. nie warto sprawdzac.
        • zagubiona1988 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 23.09.08, 22:42
          mam juz dosyc zycia z dnia na dzien...
          codziennie rano zastanawiam sie, jaki jest w ogole sens zeby wstac z
          lozka skoro i tak nie mam pojecia jak go przetrwac...
          nie mam juz kompletnie zadnej motywacji zeby sie starac...
          a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze wszyscy wymagaja ode mnie
          zebym jakos zaczela zyc... ale ja N I E P O T R A F I E !!!
          ;(((
          mam dosc...
          nie ma dnia w ktorym nie myslalabym o tym, ze najlepiej byloby
          skonczyc z tym zyciem raz na zawsze...

          • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.09.08, 08:58
            nie wolno tak myśleć!! TY MUSISZ ŻYĆ, twój czas się nie skończył,
            tylko Jego. Ja wiem dobrze jak jest trudno teraz żyć, bardzo trudno
            wręcz nie do opisania. Idź do psychiatry, poproś o tabletki, skoro
            nie dajesz sobie rady, musisz sobie jakoś pomóc. CZAS CZAS jest nam
            potrzebny, nic nie uleczy naszych ran w tak krótkim czasie ale można
            sobie jakoś pomóc. Nie wstydź się o tę pomoc prosić. Skąd jesteś,
            może miałabyś ochotę się spotkać, ja z W-wy. Kasia
          • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.09.08, 09:00
            patrząc z perspektywy 10 miesięcy ogromnej pustki, widzę że kilku
            pierwszych miesięcy za bardzo nie pamiętam, mimo że leków nie
            brałam, może za kilka miesięcy tak powiem i o obecnym czasie, nie
            wiem. Wiem że kjest bardzo ciężko
            • zagubiona1988 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.09.08, 21:48
              Minelo prawie 5 miesiecy a ja nadal czuje sie jakby to bylo
              wczoraj...
              Nie wiem co dzialo sie ze mna od maja po prostu gdybym miala napisac
              co robilam przez caly ten czas to nie bardzo pamietam...
              Lekow rzadnych nie biore, ale czuje, ze coraz bardziej potrzebuje
              czegos zeby chociaz zaczac normalnie funkcjonowac...
              Nie daje rady...
              Nie wiem juz co mam ze soba zrobic!! Kazdego dnia prosze Go, zeby
              stalo sie cos i mogla umrzec!!
              Nie mam sily nawet pisac... ;(((
              Jestem z wielkopolski...
              Dziekuje Kasia, ze napisalas...
              • emarcki Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 24.09.08, 22:31
                Zagubiona1988,

                z perspektywy czasu i może mojego wieku /tzn trochę się nazbierało przeżyć/ -
                wszystko do zagojenia wymaga czasu. Postaraj się zrobić coś dla siebie - nie
                pozwól, byś ciągle tkwiła blisko tragedii. Zobacz, że najtrudniejsze i najgorsze
                dla Ciebie już za Tobą.
                Rozmawiaj i ratuj się - to teraz najważniejsze. Pozdrawiam
                • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 08:37
                  dziś mija 10 miesięcy bez mojego ukochanego. Ból duży ale nauczyłam
                  się z nim żyć. I wy musicie się nauczyć. CZAS
                  • annaki Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 10:16
                    początek jest najtrudniejszy, ciągłe wracanie do "tamtego" dnia nie
                    pomaga, wręcz przeciwnie wywołuje wspomnienia i jeszcze trudniej
                    zapomnieć. Dziewczyny dajcie sobie CZAS, pewnie słyszałyście to nie
                    raz. Mój Adaśko zginął prawie cztery lata temu (dokładnie trzy lata
                    siedem miesięcy i trzy dni), początku praktycznie nie pamiętam,
                    jedyne co pamiętam to cmentarz, płacz, żal, ból, nawet i nienawiść,
                    że mieliśmy wspólne plany a On mnie zostawił. Z czasem to wszystko
                    się wycisza, nie mówię, że mija bezpowrotnie, ale jest lepiej. Od
                    jakiegoś czasu znów próbuję planować przyszłość. Wciąż Go kocham,
                    ale jestem tu na ziemi i chcę jakoś przeżyć to swoje życie.
                    Dziewczyny pamiętajcie CZAS.....dużo CZASU. Jak Wam źle to piszcie
                    to pomaga. Na forum jest o tyle dobrze, że wszystkie przeżyłyśmy to
                    samo i wiemy najlepiej co czuje druga osoba.
                    • zagubiona1988 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 14:29
                      Z każdym dniem jest tylko gorzej!!!
                      Co z tego, że mija coraz więcej czasu, kiedy wcale nie jest
                      łatwiej??? Mam wierzyć, że któregoś dnia obudze się rano i
                      stwierdze, że moje życie ma jakiś sens? Że warto się starać? Tylko
                      PO CO i DLA KOGO... ;(( Zbyt wiele było w moim życiu cierpnienia a
                      to jest już ponad moje siły...
                      Przyjaciół mam dwóch... I nawet oni zaczynają pomału czuć bezsilność
                      bo wiedzą chyba, że nie są w stanie mi pomóc...
                      Dzisiaj miałam sen... Śniło mi się, że się spotkaliśmy i powiedział
                      mi, że za 4 dni odejdzie... Że już Go tu nie będzie i musimy
                      wykorzystać ten czas... Tak BARDZO płakałam, a On mnie przytulił...
                      Najgorsze jest to, że nie pamiętam co mi powiedział... ;(((
                      Ta cholerna pustka, którą nie wiem jak wypełnić. Nie potrafię się
                      czymś zajać, skupić na jednej rzeczy... Słucham kogoś, ale tak
                      naprawde jestem nieobecna... Żyję już tylko w swoim świecie i nie
                      potrafię się pozbierać... Tak BARDZO boli ;(((
                      Co z tego, że miną kolejne miesiące może nawet lata (co narazie
                      jakoś trudno mi sobie wyobrazić) jak ja nie wiem jaki jest sens
                      żebym tu jeszcze była. Nie wierzę, że któregoś dnia zacznę normalnie
                      żyć bo nie mam już dla kogo... Byliśmy razem prawie 5 lat i ta
                      samotność mnie po prostu dobija...
                      Tak bardzo się boję, że któregoś dnia stracę nawet moich przyjaciół,
                      że zaczną żyć własnym życiem i ja też będe zmuszona zrobić to samo..
                      Tylko że ja już nie mam swojego życia...
                      Przepraszam Was... tyle we mnie żalu, smutku i złości na
                      wszystko... ;(((
                      • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 14:34
                        ale twoje reakcje są całkowicie normalne, pustka bezsilność,
                        rozkojarzenie, niemyslenie, to waszystko norma. tak ma każda z nas.
                        Straciłaś przyszłość nic nie da się naprawić, straciłaś męża i
                        dzieci których jeszcze nie mieliście. Pustka i samotność - twoje
                        towarzyszki życia. Nie odsuwaj się od przyjaciół bo są ci teraz
                        bardzo potrzebni. To normalne że jest gorzej, mało czasu minęło,
                        dopiero zaczyna do ciebie docierać prawda, wcześniej pewnie nie
                        mogłaś uwierzyć że to wszystko dzieje się tobie. Jeszcze dużo czasu,
                        miesiące może lata. Trzymaj się mocno całuję Kasia
                        • kasik2222 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 14:35
                          i proszę odwiedź forum mama-wdowa, dla ciebie lepsze niż to forum
                      • emarcki Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 30.09.08, 22:27
                        Żyj. Widzisz, ile to "warta" - jak łatwo przemija. Nie jesteś sama. Walcz.
                        Walcz. Walcz. Codzienność, pamiętaj i dzień za dniem.
                        Może - grupa wsparcia psychologa, łatwiej jest określić traume i co ważne -
                        zacząć lepiej sobie z nią radzić?
    • aniani7 Re: Jego śmierć- POMOCY!!! 25.09.08, 20:40
      On chciałby dla Ciebie jak najlepiej, chce, żebyś żyła! Pomyśl o Nim
      jak o dobrym duchu, który zawsze będzie nad Tobą czuwał. Musisz
      przetrwać ten najtrudniejszy czas! Przesyłam Ci ogromny uścisk
Pełna wersja