dorrita79
26.01.09, 16:45
Za miesiąc minie 2 lata odkąd straciłam cała swoją rodzinę w wypadku (5 osób).
Byłam pół roku w szpitalu, gdzie leczyłam się na depresję. Nadal biorę prochy.
I wydawałoby się, że wszystko jest ok. Oszukuje siebie i innych, że jestem
silna, że o tamtym nie myślę, że potrafię się cieszyć. Ale w koszmarach
sennych wszystko wychodzi. Od tamtego czasu ani raz nie śnił mi się motyw
śmierci, grobu, czegokolwiek. Śnią mi się tak jak by żyli, jak by się nic nie
stało. W snach wychodzą wszystkie moje lęki, strachy, tłumione emocje. Krzyczę
przez sen, czasami muszę w nocy kilka razy zmieniać piżamę, bo cała jest mokra
od potu. Kiedy mówię komuś o tragedii, to od razu jednocześnie daję tej osobie
komunikat "ale spoko, radzę sobie, jest dobrze" a przecież wcale nie jest
dobrze:-(( Nie radzę sobie ze sobą kompletnie, ze swoimi emocjami, z niczym.
Nie wiem już jak życ, jak powinno być. Uciekam cały czas przed prawdą, że już
ich nie ma, oszukuję samą siebie. Uciekam w różne rzeczy.Nic już nie wiem.
Powinnam się położyć do łóżka i myśleć o tym, czy żyć nie myśląc o tym?
pozdrawiam