Dodaj do ulubionych

Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości,

30.03.09, 18:29
że nie ma nic tam po drugiej stronie? wiele z Was pisze z wielka
wiara, że czekaja na spotkanie z bliskimi po swojej smierci. A mnie
czasem nachodzą takie straszne mysli, ze to juz definitywny koniec,
ze nie ma nic wiecej i juz nigdy nie zobaczę mojej mamy. Moze nie
powinnam tego pisać...
Obserwuj wątek
    • apapon Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 30.03.09, 19:34
      trochę to zajmie ale napiszę :) JA WIERZĘ W ŻYCIE PO DRUGIEJ
      STRONIE!!! a zacznę od początku

      Moja babcia w wieku 17 lat zostałą wdową z maleńka córeczką Basią,
      na nieszczęście rónież i ona zmarła niedługo po smierci swojego
      taty. To wszystko działo się jakieś 5-69 lat przed II woją światową.
      W roku 1936 moja babcia wyszła po raz drugi za mąż, tym razem z
      mojego dziadka. Urodziła 3 dzieci, w tym i moją mamę. Moja mama była
      najmłodszym ich dzieckiem, młodszym od swojego rodzeństwa o 13 i 11
      lat. Moja babcia zmarła w wieku 57 lat, gdy moja mama miała lat 24.
      I tyle historii :)

      Teraz opiszę sen mojej mamy, który przyśnił się jej jakieś pół roku
      przed postawieniem diagnozy - rak! Otóż mojej mamie śni się, ze jest
      na cmentarzu i spotyka tam swoją mamę a moją babcię, która idzie za
      rękę z dziewczynką. Obie idą razem przez cmentarz, a towarzyszy im
      ta dziewczynka. I w tym momencie moja babcia mówi do mojej
      mamy "chciałabym przedstawić tobie twoją siostrę", na koniec we trzy
      jadą autobusem, na jednym z przystanków moja babcia z dziewczynką i
      słychać głos z nieba " opamiętajcie się!".

      Rankiem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie obawa mojej mamy o
      siostrę starszą o 13 lat. Obawa, ze coś się stało. Mama dzwoni do
      niej, i pyta co słychać jak samopoczucie. A gdy sie okazuje, ze
      wszystko jest ok, wówczas moja mama opowiada cioci ten sen, a ciocia
      na to. "Bozenko, wiem tylko ja o tym, a widocznie mama chciała,
      zebyś i ty wiedziała." I ciocia opowiada o pierwszym małżeństwie
      babci i o maleńkiej córeczce Basi. Od tego momentu stale modle się
      również za Basię. Od tego momentu wiem, ze mama jest po drugiej
      stronie ze swoimi rodzicami oraz z przyrodnią siostrą. Wiem, ze mama
      czeka na nas :)
    • halas1961 Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 30.03.09, 22:28
      Hanko, śliczna Haniu z kotem:)
      Wątpić rzeczą ludzką. I mnie czasem (choc bardzo rzadko) taka myśl się przypęta.
      Ale wtedy nagle zaczyna się dziać cos, że te mysli szybko znikają. Wydaje mi
      się ,że najważniejsze aby chociaż starać się uwierzyć. Nie trwac w tych
      wątpliwosciach zbyt długo.
      Pewnie tak się nie stanie, że mama przyjdzie i powie:"Hanka ja Ci tu zaraz dam,
      co to za mysli ,że się nie spotkamy. To ja dla Ciebie szykuję piękny kącik, a Ty
      z takimi myslami."
      A może ja tak napisałam bo Ona tego chciała. Może... Bo wcale nie miałam zamiaru
      dzis pisać, tak mi się nie chciało, a cos mi podpowiadało, odpisz tej Hance,
      odpisz:)
      Halina-mama Agatki
      • maretta111 Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 31.03.09, 08:13
        Ogarniają mnie wątpliwości i to często, też bym chciała wiedzieć że mój brat
        jest szczęśliwy, tak mi go brakuje to jedyny brat, jestem osieroconą jedynaczką,
        zostawił mnie bez względu na stan zdrowia naszej mamy samą, przestał się śnić,a
        ja tak za nim tęsknię, okrutnie.
    • maria_antonieta Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 31.03.09, 11:46

      gdyby nasza egzystencja sprowadzala sie jedynie do swiata
      materialnego, bedac Bogiem dalabym sobie spokoj z jakimkolwiek
      tworzeniem swiata ;)...wszak raczej by to sensu nie mialo.
      • justynakm1 Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 31.03.09, 14:12
        Ja czuje zlość na Boga, ale staram sie wierzyc,ze gdy Kubus odwiedza
        mnie i przyjaciól w snach (a mowią mi, że pojawia się często) to nie
        jest to wytwór umysłu, ale mój Kubuś, który chce nam przekazać jak
        się miewa, że jest mu dobrze - zawsze wygląda bardzo ładnie, grubszy
        niż byl przed śmiercią. Mi się przyśnil po 2 tyg - powiedział, że
        tęskni i ja wiem, że to chciał mi przekazać. I licze na to, że
        będzie do mnie przychodził cały czas, a kiedyś wyjdzie po mnie-jak
        często wyjeżdzał na dworzec.
    • bie-tka Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 31.03.09, 13:41
      Wątpliwości jest wiele, to chyba normalne ludzkie, bo ciężko jest uwierzyć w coś czego nie możemy zobaczyć i dotknąć, ale na tym właśnie polega wiara! A teraz tak zupełnie praktycznie, czy wierząc mamy coś do stracenia? Raczej nie wierząc tracimy wiele, bo jeśli NIC nie ma to po prostu nic nie będzie...sen, ciemność, NIC. Ale jeśli JEST (a coraz bardziej wierzę że JEST i codziennie proszę o umocnienie mojej wiary bo ona przecież nie bierze się znikąd)to jacy możemy być szczęśliwi KIEDYŚ, TAM, RAZEM!!! Wiem, pomyślicie zdesperowana matka szuka pocieszenia- i tak właśnie jest, bo od nikogo tu na ziemi nie znajdę takiego pocieszenia jakie może mi dać moja WIARA. Na początku swojej drogi próbowałam wielu rzeczy, przede wszystkim szukałam dowodów, teraz zaczęłam się prawdziwie modlić właśnie o wiarę o prawdziwą bezgraniczną bezinteresowną wiarę. Mówi się wiara czyni cuda, wiara przenosi góry...dlaczego wiec nie wierzyć, trzeba wierzyć, chce wierzyć, pragnę wierzyć bo pragnę znów być kiedyś z całą moją Rodziną która jest dla mnie najważniejsza na świecie. Nie pomyślcie sobie też ze staje się fanatykiem religijnym daleko mi do tego. Próbuję egzystować tu na ziemi tak aby nikt przeze mnie nie cierpiał przede wszystkim moja córka którą kocham równie mocno jak mojego Anioła Adasia. To Wy dałyście mi dużo siły, wsparcia, to dzięki temu forum trafiłam na stronę internetowych rekolekcji u Jezuitów. Uczestniczę w nich codziennie i rozważam moja wiarę, próbuję ja pogłębić, pozbyć się wątpliwości, po prostu uwierzyć. Ściskam serdecznie Ela.
      • dorrita79 Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 31.03.09, 19:42
        a ja powiem tak, moja wiara po wypadku uległa zupełnemu wypaczeniu. Odwróciłam
        się od Boga, byłam taka zła (i pewnie wciąż jeszcze jestem). Próbowałam różnych
        rzeczy, by nadac temu wszystkiemu sens, ale nic, NIC nie pomogło. I jedyne co mi
        pozostało to właśnie uwierzyć! Z wiarą może być mi łatwiej żyć i wierzyć, że
        wszystko jest po coś. Ostatnio byłam na dniach skupienia... i chodząc tam na
        msze, za każdym razem płakałam, zalewałam się łzami, choć nie bardzo rozumiałam
        skąd te łzy pochodzą, ale tak się dzieje za każdym razem gdy jestem w kościele!!
        I to jest dla mnie dziwne. Bo nigdy nie zdarza mi się, żebym czegoś nie mogła
        objąć umysłem, przeanalizować. A tam ...na tych mszach właśnie tak się dzieje,
        moje serce, moja dusza płacze a ja nie wiem dlaczego, nie rozumiem. Ale to
        wydaje mi się być ważne. Chcę uwierzyć na nowo, choć we mnie jest jeszcze wiele
        buntu, sprzeczności. ściskam
    • akado Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 01.04.09, 09:00
      Ja zawsze wierzyłam w życie pozagrobowe, zaczytywałam się książkami R. Moodyego
      i co? Jak odeszli rodzice i nie dają mi żadnych znaków, to mam wrażenie że tam
      jest PUSTKA. Jak rodzice moga nie dać znaku dzieciom, które tak kochali????
      • bezprzerwy Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 01.04.09, 12:04
        Akado,
        moze Ty tych znakow zbyt zwyczajnize nie zauwazasz?
        • akado Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 01.04.09, 13:41
          Hmmmm... Myślę że bym zauważyła, zawsze te osoby co odeszły dają znak w subtelny
          sposób żeby było wiadomo że to one a ja nic takiego nie mam. Myślę że mama nie
          daje mi znaków.
          Tata po pogrzebie 2 razy dał znak - mam wyświetlanie nr na telefonie
          stacjonarnym i zadzwonił 2 razy tel. z nr które były już...odłączone, nigdy
          wcześniej ani potem się to nie zdarzyło. Ale to było 3 lata temu, tata zmarł
          nagle i to był dla nas wszystkich szok.
          A mama z którą miałam bliższe relacje - milczy po prostu....
          • hanka_m Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 01.04.09, 18:12
            Właśnie ja też nie mam znaków od mojej mamy, moze tez nie umiem ich
            dostrzec bo mam wszystko w głowie takie nieuporządkowane,kompletny
            zamęt.
            • halas1961 Re: Czy nigdy nie ogarniają Was wąypliwości, 01.04.09, 22:16
              Tak myślę sobie, że być może nie każdy ma coś w rodzaju pozwolenia, żeby nawet w
              ten subtelny sposob się kontaktowć z nami. Niedawno jedna z dziewczyn
              czytających tez to forum przysłała mi cos ciekawego do poczytania. Dotyczy
              kontaktów tamtej strony z nami, zapis tego typu doswiadczeń. Dopiero zaczęłam
              czytać i tak jakby potwierdzały się moje przeczucia. Tutaj podaję Wam adres tej
              strony: www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html
              Tak szczerze mówiąc ja teraz wiele na ten temat nie czytam. Bardzo duzo czytałam
              na takie tematy wcześniej, gdy nic nie zapowiadało choroby i rozstania z Agatką.
              Niezwykle wiarygodne i prawie to już jak klasyka są książki Raymonda Moodyego. I
              jeszcze raz powtórzę, u mnie tak jest, że im mniej wątpliwosci tym więcej znaków
              i pomocy:)
              Choć łez się nie powstrzyma .
              Dobrej nocy
              Halina-mama Agatki
          • osmiorniczka030 Do: Akado 01.04.09, 23:19
            Witaj!

            Kiedy czytalam Twoj wczesniejszy wpis, kiedy zalilas sie, ze rodzice
            nie daja Ci znaku, odnioslam wrazenie, ze byc moze Ty tych znakow po
            prostu nie dostrzegasz. Bo "znaki" to nie sa przeciez listy z tamtej
            strony. Na podstawie moich obserwacji znaki, ktore dostajemy
            zazwyczaj trudno odczytac. One na pozor maja wygladac, jak zwykly
            zbieg okolicznosci, nie wiem dlaczego tak jest, ale kazdy znak
            wyglada zwyczajnie. W moim przypadku znaki ukladaja sie w logiczna
            calosc, na przyklad powtarzaja sie przez kilka dni z rzedu o
            okreslonej porze lub w powiazaniu z jakas czynnoscia czy wazna data.
            Dlatego wazne jest, by zapisywac swoje obserwacje, bo czesto znaki
            mozna odczytac dopiero po czasie.

            Jednak w drugim poscie piszesz o znaku od taty. I to jakim!!!
            Telefony z odlaczonych juz numerow! Piekny znak! A wiec sama
            widzisz, ze tata dal Ci znak. A mama? Niektorzy na pierwszy znak
            musza dluzej poczekac, inni dostaja pierwszy znak niemal
            natychmiast. Czasem znakow jest mnostwo, a innym razem nie ma ich
            wcale przez dluzszy czas. Nie umiem powiedziec dlaczego. Mi tez
            wydaje sie, ze nasi Bliscy musza uzyskac pozwolenie i ze te znaki
            maja wygladac tak, jakby znakami wcale nie byly.

            Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka