06.06.09, 20:51
Zabralam dzis z rodzinnego domu koszule Ojca.Taka koszula zwykla w paski
delikatne niebieska.Nie moglam jej oddac wyrzucic...Wzielam uprasowalam
upralam... Coz z nia dalej robic...W pudelko wsadzic i opisac koszula ulubiona
Taty...Taka niby zwykla koszula... a i zapach pamietam i kazda plamke moge
opisac a ta po prawej stronie to jak bral kroplowki na korytarzu w CO. A ta po
lewj to juz jak jesc nie mogl. Koszule w ramki oprawic... Chodzilam bym w niej
chetnie ale On byl jak olowek. 42 kilo wazyl. Poradzcie co z koszula mam
zrobic...
Obserwuj wątek
    • 999mamuska Re: koszula 06.06.09, 21:06
      Może ją zatrzymaj.To głupie,ktoś pomyśli,ale w mojej szafie też wisi ulubiona
      koszula i garnitur taty(zmarł w 1992 roku)kilka rzeczy męża(1994 r)a z szafy
      mamy(2008 r)nic nie wyrzuciłam,wszystko wisi do tej pory,na półkach poukładane
      są jej rzeczy.Podobnie z ubraniami córki(2008 r}-wiszą w jej szafie.niektóre
      jeszcze wydają się nią pachnieć.Może kiedyś coś z tym zrobię,ale nie
      teraz,jeszcze nie.Zresztą cały pokoik mojej córuni wygląda tak,jakby wyszła z
      niego tylko na krótko,jakby zaraz miała wrócić.
    • basia446 Re: koszula 06.06.09, 21:17
      U nas rzeczy Mamy leżą tak jak leżały. Jakoś nikt nie ma odwagi tego wszystkiego pochować. Zreszta, ja nie wyobrażam sobie dnia, w którym mogłoby i ich zabraknąć. Jedynie pamiątki typu prawo jazdy, obrączka, zegarek powędrują niedługo do pięknego pudełka(jeszcze nie kupiłam, a chcę, żeby było wyjątkowe, tak jak moja Mama). To będzie pudełko ze skarbami...
    • osmiorniczka030 Re: koszula 06.06.09, 21:45
      Witaj!

      Co masz zrobic z ulubiona koszula taty? Ja trzymam taka w mojej
      szafie i owijam sie nia zawsze wtedy, kiedy mi jest bardzo zle.
      Wtedy czuje sie o wiele lepiej...

      Ja tez radze Ci nie wyrzucac takich pamiatek. Czas pokaze, jak
      bardzo sa cenne.

      Pozdrawiam.


    • halas1961 Re: koszula 06.06.09, 22:42
      Koszula - Anusiu bardzo lubię czytac jak piszesz o swoim Ojcu, albo o
      czymkolwiek z nim związanym. Choćby o koszuli. Wogóle lubię czytać jak piszesz.
      Nie tak byle jak, tak inaczej... poetycko powiedziałabym. O zwykłej koszuli
      napisałas tak, że chce się odpowiadać. Nawet może nie o tej koszuli, bo każdy z
      nas ma takie "koszule" po swoich bliskich. Ja posciągałam ze szczotki do włosów
      włosy Agatki i mam je w takim specjalnym metalowym małym pudełeczku. Na nim stoi
      porcelanowy aniołek. Pilnuje:)
      To były włosy zmienione lekami, chorobą. A po jakimś czasie w szufladzie
      znalazłam inną szczotkę i na niej włosy jeszcze nie zniszczone lekami - piękne,
      blond ... Też zebrałam i dołożyłam do tego samego pudełeczka. Część materialna
      mojej Agatki....
      Nie będę pisać o tym co masz zrobić z koszulą, bo Ty sama wiesz.
      Ja wiem, napisałaś bo potrzebujesz słowa od kogoś kto wie o co "biega". Dobrze,
      że wywołałaś ludzi z milczenia. Ja tez miałam zamiar dzis tylko czytać...
      Napiszę może nie związane bezposrednio z Twoim Tatusiem, ale pocieszające
      niezwykle. Zadzwoniła do mnie wczoraj męża chrześnica. Bardzo przejęta: "Ciociu,
      ciociu coś bardzo ważnego mam Ci do powiedzenia. Śniła mi się Agata. (I
      opowiadała co i jak w tym śnie.) I najwazniejsze było to, że Agatka mówiła, że
      Ona mnie widzi jak sie uczę do egzaminów(studentka), jak zaliczam, jak się
      denerwuję. I powiedziała, że mam się tak nie denerwować bo nie ma o co i że mam
      Wam wszystkim koniecznie powiedzieć, że Ona żyje, ze czły czas żyje i ze
      wszystko widzi i że mam sie jej nie bać i ona bedzie cały czas mi pomagac . I
      kazała żeby Wam wszystkim powiedzieć że ONa nie umarła, ze zyje. Ciociu to chyba
      nie był sen. I jeszcze mówiła, że Agatka był bardzo piękna, taki blask bił z jej
      twarzy i miała nizwykłej piekności włosy. Tak opowiedziała mi Paulinka. I choc
      to był sen, ja jestem bardzo pocieszona.
      I wiesz Aniu te włosy śnią sie wszystkim w rodzinie, ze ma teraz bardzo piękne
      włosy. Przed chorobą takie miała. Pisałam niedawno, ze Agatka bardzo dawno mi
      się nie śniła. Jestem spokojna o nią po tym co powiedziała mi Paulinka. Agatka
      dała znać jak mogła. Z Pauliną nie była przecież związana, bo daleko od siebie,
      na innych końcach kraju ,rzadko jeździliśmy, częściej jak były małe.
      N i się rozpisałam, jak zwykle. Bez związku z koszula taty, ale tak sobie myslę
      Agatka uwielbiała słuchać mądrych ludzi, poznawać kogos kto ja mógł czegoś
      nauczyć nowego. TAkiego człowieka jak Twój Tato z pewnościa słuchałaby z otwrta
      buzia . MAm nadzieje że sie tam odnaleźli, poznali i On tak jak swoją wnuczkę
      wprowadza ją w tajniki filozofii. Agatkę to bardzo zawsze interesowało. Nawet
      kiedys mi wydrukowała takie mądre myśli największych filozofów. Mam do tej pory.
      TAk sobie dzis spokojnie rozmyslam, ze moja córeczka jest tam bardzo szczęśliwa.
      Byłam dziś na uroczystości bierzmowania (wtrakcie poleciało parę łez)a teraz
      wieczorem czuję spokój. Tak jeszcze wiele mam, bardzo wiele. Rodzina, niepełna
      juz, ale jeszcze ją mam. I cieszę sie jak mi kazała zawsze moja córeczka. Cieszę
      sie córeczko z tego co mam. Nie pragnę nic wiecej.
      Halina-mama Agatki
      • grazyna1965 Re: koszula 06.06.09, 23:26
        Też nie miałam dzisiaj pisać, tylko czytać. Kolejny kryzys, kolejne
        ciężkie dni. Ale czytając o koszuli znów fala wzruszeń, wspomnień.
        Chciałam podzielić się z Wami...
        Ja mam wszystkie rzeczy Patryni i nie wiem czy kiedykolwiek rozstanę
        się z nimi.Nie potrafię i nie chcę. Każda rzecz Patryni wywołuje
        falę wspomnień...w domu chodzę często w Patryni ciuchach, czuję
        wtedy Jej bliskość. Już nie pachną Patrynią ale ja znalazlam i na to
        sposób. Jej ostatnie perfumy..kupuję je bez opamiętania. To już mój
        zapach..niby taki zwyczajny, kiedyś traktowałam go jako miły ale nie
        nadzywczajny. Teraz jest to najpiękniejszy zapach świata..tru glow.
        Otulam się nim i czuję Patrynię, jakby była przy mnie, przytulała
        się do mnie.Mimo, że minęło 16 miesięcy od śmierci Patryni ja wciąż
        chodzę w czerni. To jest mój wybór, moja potrzeba. Na początku
        chciałam wywalić wszystkie swoje kolorowe ciuchy z szafy, ale w porę
        opamiętałam się. Precież każdy mój ciuszek to też wspomnienie Patry,
        naszego łażenia po sklepach, przymierzania..uwielbiałysmy wspólne
        zakupy. Mogłyśmy godzinami chodzić po sklepach, przymierzać. Ile
        przy tym miałyśmy zabawy..śmiechu. Bardzo dużo rzeczy kuowała mi
        Patrynia, miała taki dobry gust. Potrafiła ze zwykłego ciucha
        wyczarować to ,,coś"..Jej rzeczy ratowały mnie często:)Ale często
        też ,,podkradała" moje rzeczy. Zresztą kupując sobie coś zawsze
        miałyśmy na uwadze to, że będziemy na zmianę nosić tę rzecz. Jak
        strasznie mi brakuje Patryni...
        I jeszcze o filozofii...Patra uwielbiała filozofię.W niespełna
        miesiąc przygotowała się do olimpiady wojewódzkiej.Matura z
        filozofii. Nie wiem jak zdążyła przeczytać te wszystkie książki
        filozoficzne. Tak bardzo chciała studiować filozofię. Byłam temu
        przeciwna z wiadomych względów / brak pracy w tym zawodzie /. Ale
        Patra mimo to pojechała na egzaminy wstępne do Krakowa. Egzamin
        składał się z dwóch części- filozofii i historii. Z filozofii
        zdobyła maksymalną ilość punktów, z historii niestety poległa.
        Płakała a ja, głupia, przekonałam Ją do studiów- prawo i
        administracja. Mówiłam Jej, że kiedyś może studiować filozofię, ale
        teraz powinna mysleć o swojej przyszłości. Jak bardzo tego żałuję.
        Przecież wiedziałam jak bardzo kocha tę swoją filozofię.. mogła o
        niej mówić bez końca..wielbiła Kanta, którego ja w ogóle nie
        rozumiałam.
        Rozpisałam się znów..przepraszam. Nie wiem dziewczyny jak u Was ale
        ja czuję, że zapadam się. Myślałam, że już lekko stanęłam na nogi..a
        od kilku dni po prostu rozpadam się na kawałki. Ryczę i ryczę..nie
        chcę Patryni martwić ale nie potrafię się opanować. Patra na pewno
        powiedziałaby ,,mami, ogarnij się", zawsze tak mi mówiła jak miałam
        kiepskie dni ale teraz nie da się ogarnąć. Nie da się.
        Ale dzięki, że mogę chociaż tutaj wyryczeć się.
        Dobranoc Dziewczyny
        • 999mamuska Re: koszula 09.06.09, 08:40
          Grażynko,dopiero dzisiaj przeczytałam Twój post,mam komputer w naprawie i nie
          zawsze mam dostęp do internetu,potrwa to ze 2 tygodnie.Brakuje mi naszego
          forum,ono jednak bardzo pomaga,można się wyżalić do kogoś,kto Cię zrozumie.
          Podobnie jak Ty mam ciężkie dni,ale od właściwie od 15 miesięcy nie było
          dobrych.Próbuję żyć na różne sposoby-na lekach,bez nich,później do nich
          wracam,bo okazuje się,że jest jeszcze gorzej.Szukam pomocy w Bogu,ale mam tyle
          wątpliwości,że nie potrafię uwierzyć we wszystko,co głosi nasza religia.
          Po 15 miesiącach nadal chodzę w żałobie,chociaż kiedyś mówiłam sobie,że nigdy
          nie będę nosić czarnych ciuchów-to było po śmierci mojego taty i męża,kiedy
          niemalże 2 lata chodziłam ubrana na czarno.A teraz nie potrafię założyć nic
          innego.Większość ubrań mam po moim dziecku-ona jak wiele młodych osób,lubiła tak
          się ubierać.
          Spotkałam się z pytaniem jak długo będę jeszcze nosić żałobę-ludzie są czasem
          okrutni,co komu to może przeszkadzać.Odpowiedziałam,że do końca życia w sercu.
          Przytulam Cię Grażynko.
    • agnes3131 Re: koszula 06.06.09, 23:16
      U nas moja starsza siostra trochę sprzątała rzeczy Mamy, wybrała
      jakieś czarne bluzki sobie i 1 dała mi. Jednak ja nie jestem w
      stanie jej nosic- włożę, poczuję zapach szafy rodziców, przytulę się
      do niej i zdejmuję. Siostra też nieraz w nocy płacze, mówi, że
      brakuje jej Mamuni i trochę nie rozumiem, jak może nosic te ubrania.
      Prawdą jest, że teraz ona trochę zastępuje nam Mamę- mi, mojemu
      synkowi, tacie- mieszka nad nim, gotuje obiady, sprząta mu, choc ja
      uważam, że trochę za bardzo się przemęcza, robiąc wszystko koło
      taty, który jest zdrowy. A może to ja nie mam racji. Przepraszam, że
      piszę o takich zwyczajnych rzeczach, nie tak interesujących jak Wy,
      to chyba potrzeba rozmowy z kimś, wygadania się.
      • halas1961 Re: koszula -do agnes 07.06.09, 00:16
        Agnes, bardzo dobrze ze piszesz o takich zwyczajnych rzeczach.
        Zycie składa sie wlasnie z takich małych, zwyczjnych rzeczy i tez trzeba o nic
        mówić i pisac . Po to jest forum. Raz o zwyczajnych rzeczach, raz bardziej
        duchowo:) Wszystko jest w porzadku. Nie trzeba przepraszać. Ty nie możesz nosic
        bluzki, a siostra pewnie tak jak np.Grazynka albo jak ja nosząc cos naszej
        bliskiej osoby wydaje nam sie, ze ona jest blizej, czujemy choc odrobinke te
        bliskosc. Moja Agatka zostawiła mi około 20 róznych perfum: bruno banani,
        chanel, gucci, i inne markowe. Miała kota na tym tle. Choc niewile się
        perfumowała. Sprowadzała niektóre z Honkkongu przez internet, bo tam taniej
        wychodziło:). I ja jak Grazynka perfumuje sie nimi. Agnes, siostre trzeba
        przekonac aby pozwoliła Ojcu nabrać samodzielności. Sama niech nieco zadba o
        siebie. To Twoje zadanie, przekonac ją do tego:) A co do noszenia tej bluzki, to
        nie wyrzucaj sobie ze Ona nosi, a Ty np.nie mozesz. Kazdy czlowiek inaczej
        reaguje i przezywa.Nie ma dwoch identycznych ludzi , sama wiesz zreszta.
        Pozdrawiam
        HAlina-mama Agatki
        • halas1961 Re: koszula -do Grazynki 07.06.09, 00:26
          Grażynko, ogarnij się .
          Ja bedę jeśli zajdzie potrzeba tak od czasu do czasu pisać. Ogarnij się
          Grazynko. Dla Patryni. Dla mnie, dla nas. Wiesz sama, ze jak sie słyszy, ze np.
          Grazynka daje radę, znów sie podniosła z kolan. To jak jestem w dołku myslę i ja
          musze wstac . Ela wstaje, Grazynka sie podniosła znowu i ja musze wstac.I Ty
          Grazynko tez tak masz mysleć.
          Grazyna to imię dzielnej kobiety, o mężnym sercu. Patra tam czuwa:) Jutro będzie
          nowy dzien. Dzień bez naszych dziewczynek, ale nowy dzień, który my musimy
          przezyć, przetrwać. Jak go przeżyjemy częściowo od nas zależy. Grazynko to nie
          jest ostateczny upadek. Sama to zresztą wiesz i sie napewno podniesiesz.
          Halina-mama Agatki
        • agnes3131 Re: koszula -do agnes 07.06.09, 21:08
          Dziękuję, jest mi tak źle po dzisiejszej komunii kuzyna... siedzę i
          płaczę i nie umiem zrozumie, dlaczego byli wszyscy opprócz mojej
          Mamuni...
          • annmaria filozofia 07.06.09, 22:54
            Gdzies w innym swiecie lepszym chyba wedruje moj Ojciec filozof... Czyta Kanta
            ukochanego Tatarkiewicza i Kotarbinskiego. Wedruje jak mawial po chmurkach...
            Napisal kiedys....Po smierci fizycznej czlowieka powiesc o nim nie jest jescze
            skonczona. Dopoki pozostaje w pamieci i sercu bliskich zyje innym zyciem
            symbolicznym wyobrazeniowym- obcuje z nimi w ich wspomnieniach i snach w
            rozmowach i modlitwach. /Bywa rowniez ze w zalach i pretensjach wypominaniach
            krzywd i zlorzeczeniach/. Dopiero gdy zgasnie pamiec o nim umiera po raz drugi
            juz ostatecznie...
            Mysle ze spotkal tam gdzies dwie piekne panny Agate i Patrycje /powiedzialam Mu
            dzis ze kochaly filozofie/ i zadrecza je w slodki dziadziusiowy sposob
            deklamujac kawalki filozoficznych madrosci. Nie wiem co One na to bo bywa
            strasznie apodyktyczny ale uwielbia kobiety...Facet starej daty co drzwi otwiera
            i w reke caluje. Martwie sie tylko bo koszula u mnie zostala a jak chcial ladnie
            wygladac to ta wlasnie zakladal. Moj starenki Don Juan.
            • grazyna1965 Re: filozofia 07.06.09, 23:11
              anmaria..to piękne co napisałaś,bardzo Ci dziękuję. Nawet nie wiesz
              jak bardzo mi pomogłaś..
              Grażyna,mama Patryni
              • annmaria Re: filozofia 07.06.09, 23:44
                Nie martw sie . Ojciec poda reke Twojej corce. Jak napisala Halina bedzie piekne
                panny kochal tak mocno tak goraco jak kochal swoja wnuczke. Zreszta to czlowiek
                dawac a nie brac. Wiesz Grazynko Boga nie potrafie odszukac choc staram sie
                bardzo. Moze ucieka i wystawia mnie na kolejna probe... Nie wiem. Ale wiem jedno
                wiem to z cala pewnoscia ze Oni sa! Ci naszi kochani choc odeszli wiem ze sa!
                Wiem ze Ojciec czuwa a i zlosliwy bywa czasem jak cos nie po jego mysli robie.
                Pilnuja nas i czuwaja. Otaczaja niewidocznym ramieniem i przytulaja. Sa w kazdym
                zdaniu w kazdej mysli i w snach. Sa w zachodzie slonca i w deszczu kropli. Dalej
                Tata pisal... Gdybym po smierci mogl bezposrednio przemienic sie w kepke kwiatow
                jakis krzew lub drzewo albo w jakis rodzaj skalki w jakis mineral ...Sa w szumie
                wiatru i w chmurach sa i beda zasze. Zawsze z nami.
                • halas1961 Re: filozofia 08.06.09, 10:27
                  Anusiu, tak pieknie napisałaś o tym gdzie i w czym są nasi bliscy.
                  Masz rację - w szumie wiatru, w zapachu kwiatów, w usmiechu innego
                  człowieka . Ja tez tak czuję, że Oni są. Wciąż są. Dziekuję Ci.
                  Uwielbiam czytac tak pieknie ujete w słowa oczywiste dla mnie
                  prawdy:)
                  Tata zadowolony z córeczki, oj zadowolony:):):)
                  Halina
                  • cudownie Re: filozofia 08.06.09, 12:31
                    Przedziwne.. Mój Syn również uwielbiał, z resztą również studiował
                    Filozofię.. nie mam pojęcia skąd Mu się to wzięło.. tak bardzo
                    brakuje mi rozmów z Nim.. nie wiadomo kiedy stał się stokroć
                    mądrzejszy od swojej matki i ojca razem wziętych. zostało po Nim
                    mnóstwo książek, które teraz sama czytam bo wtedy czuję że On jest
                    obok mnie. Patryk wierzył, że dusza człowieka jest nieśmiertelna,
                    więc teraz mi nie wolno myśleć, że jest inaczej. Moje Dziecko
                    pokazało mi drogę, którą mam iść. To wszystko nie mieści mi się w
                    głowie. A tęsknota za Nim jest powalająca. Na zewnątrz jestem jak
                    skała, a w mojej głowie jedno wycie.
                    • dorrita79 koszula 08.06.09, 15:03
                      Wiecie... macie szczęście, że zostały Wam rzeczy po zmarłych. Ponieważ u moje
                      mieszkanie spłonęło wraz z całą rodziną to z niego nic nie zostało (nawet moje
                      zdjęcia z dzieciństwa i mamy z młodości). A tyle bym chciała wziąć z
                      tamtąd....właśnie perfumy mamy, choć jedno ubranie po niej...ukochane zabawki
                      rodzeństwa, być może ich poduszeczki z łóżeczek.... Niestety, nie zostało mi to
                      dane. Na szczęście mam pare pamiątek, które dostawałam, gdy przyjeżdzałam ich
                      odwiedzić (kilka rysunków dzieci, kasztanki zebrane z ziemi, ręcznie robione
                      przez Grzesia z modeliny postacie, zabaweczkę, która dała mi Kasia, gdy miała 3
                      latka...a od mamy mam płaszcz, który od niej dostałam i lezy w szafie (nie
                      bardzo akurat trafiła w mój gust) i to wszystko jest dla mnie święte. Mam
                      jeszcze kartkę walentynkową od mamy i kilka dokumentów.....
                      I zainspirowałyście mnie do kupienia specjalnego pudełka na to-zaraz biegnę coś
                      znaleźć.

                      A co do koszuli- powiesiłabym ja w szafie...albo właśnie schowała do specjalnego
                      pudełka z pamiątkami

                      pozdrawiam
                      • 999mamuska Re: koszula 09.06.09, 08:19
                        Tak,to smutne,że tak mało pamiątek Ci zostało,ale w sumie i tak zawsze będzie
                        czegoś brakowało.Żałuję,że nie mam moich bliskich na jakichś filmach wideo,że
                        nie mam nagranych ich głosów,odnalazłam tylko jakieś strzępki w komputerze Asi.A
                        tak naprawdę zawsze czegoś brakuje,bo po prostu brakuje nam ich-ich
                        obecności,głosu,dotyku...I żadne pamiątki nam tego nie zwrócą,chociaż
                        pielęgnujemy je jak relikwie.
                        Serdecznie Cię pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka