astra09
10.07.09, 00:31
Tak zdecydował prawie dwa miesiące temu, powiedział, że idzie się przejść - nic niezwykłego - a później...telefon z policji...
23 lata byliśmy razem i nic nie zauważyłam a on wszystko zaplanował w najdrobniejszych szczegółach. Nie umiem pogodzić się z jego decyzją, nie umiem jej zaakceptować...Nawet nie mam z kim specjalnie o tym porozmawiać, ludzie uciekają od takich jak ja. czasem ktoś zadzwoni ale szybko kończy rozmowę tak samo jest kiedy ja dzwonię. Chodzę do psychiatry ale to trochę za mało. Nie jestem w stanie pójść na cmentarz. Od dnia w którym dowiedziałam się o jego śmierci jestem prawie cały czas sama i prawie cały czas zadaję mu w swojej głowie pytanie: Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego?! I nie uzyskuje na nie odpowiedzi...