annmaria
07.09.09, 21:20
Kupilam na targu kilo podgrzybkow i taka uradowana do domu
przybieglam.Zaczelam zupe gotowac. Doprawialam smakowalam pyszna
wyszla. Caly gar wieki mysle zaniose bedzie mial. Zajada sie grzybowa
je na sniadanie obiad kolacje. Kiedy smietane dodawalam dotarlo do
mnie ze przeciez Jego nie ma a jesli jest cos tam gdzies to pewnie
zup tam sie nie jada. Stalam wiec nad garem i ryczalam jak bobr bo
przeciez nie tak mialo byc nie tak. I wracaly koszmarne obrazy te
najgorsze te z umierania. I do siebie zal wrocil ze nie potrafilam
smierci odgonic zatrzymac. Nie wrzeszczalam na nia zeby odeszla.
Kiedy umieral wiem ze czekal az przyjde. A ja jak ta idiotka
klaskalam Go po raczce i mowilam zaraz przestanie Cie bolec zaraz
wszystko bedzie dobrze. Co dobrze do djabla co?