katrin252
24.03.11, 11:18
Pani Ekspert!
szukałam na forum czy opisany był problem, z którym ja się zwracam, ale dotyczył on młodszych dzieci.
Sprawa dotyczy dwóch dziewczynek - moje dziecko - 4,5 latka, oraz młodsza dziewczynka 3,5 roku.
Otóż córeczka jest dzieckiem grzecznym, nie mam z nią większych problemów wychowawczych i uczę ją od małego chociażby tego, że należy się dzielić z innymi dziećmi swoimi zabawkami itp./ale akurat to dzielenie zabawkami jest tutaj dość istotne w tym poście/. Wyjechaliśmy na weekend do znajomych
Chodzi o to, że tamto dziecko nie pozwalało się mojej córce bawić swoimi zabawkami drugiego dnia pobytu u nich, pół dnia minęło mi na słuchaniu płaczu jednej i drugiej. Ta druga dziewczynka zabiera wszystkie swoje zabawki i nie pozwala się nimi bawić Oliwce. Cokolwiek moja córka weźmie do ręki to tamta jej zabiera. Zabrałyśmy ze sobą parę zabawek z domu, ale no bez przesady, nie będę targała worka dodatkowego bagażu. Nadmienię jeszcze, że naszymi zabawkami dziewczynki bawiły się dzień wcześniej, no i być może obu dziewczynkom już się znudziły.
I teraz tak. Jeśli chodzi o rodziców tamtej dziewczynki, to ze strony ojca – totalna olewka. Natomiast mama też dosyć rzadko reaguje, ale czasem jak zareaguje to coś tam jej po cichu tłumaczy /nie wiem co, bo nie słyszałam/, w każdym bądź razie jej mama nie doprowadza do tego, by tamta dała choć na chwilę zabawkę, a robi coś takiego, ze szuka innej zabawki i swoje dziecko zajmuje czym innym, a wtedy moja córka w innym pokoju mogła się czymś innym pobawić. Albo też po prostu ostatecznie zabiera tą zabawkę o którą chodzi i chowa ją ze słowami, że żadna sie nie pobawi tym.
Moje dziecko grzecznie ciągle prosi tamtą dziewczynkę, żeby jej pozwoliła, a tamta zacięcie dopowiada „nie” i koniec, po czym wyrywa kolejną zabawkę. Kiedy ja próbowałam tłumaczyć tej małej, ona nie patrzyła na mnie tylko w sufit i nic się nie odzywała.
Według mnie to ich dziecko chce koniecznie zwrócić na siebie uwagę rodziców i chyba domaga się, żeby ciągle rodzice tłumaczyli i poświęcali jej więcej czasu. Nie wiem może ja jestem wyrodną matką, ale gdyby u mnie w domu doszło do tego typu „akcji” to wytłumaczyłabym mojej córce, że to jest nasz gość i trzeba się podzielić zabawką, pobawi się chwilę i odda, albo zaczęłabym wspólną zabawę z nimi. Gdyby nie chciała oddać to po prostu bym przekazała tą „sporną zabawkę” naszemu gościowi, a córkę zabrabym ze sobą, żeby spokojnie z nią porozmawiać.
Próbowałam osobiście interweniować do tamtej dziewczynki, tzn. usiadłam z nimi i spokojnie wytłumaczyłam tamtej, że moja córka tylko troszkę się pobawi i odda zabawkę, żeby się nie obawiała, ja tego dopilnuję. Chciałam się z nimi pobawić tym „przedmiotem sporu”, ale tamta nie wypuszczała tej zabawki z rąk i nie odzywała się nic. Dodam może tyle jeszcze, że to dziecko, o którym piszę, jest bardzo wstydliwe, nieśmiałe i zachowuje się tak przede wszystkim w obecności swoich rodziców. Bo jak zostawałam z nimi sama, czy zostawały we dwie u znajomych, nie było ŻADNYCH tego typów problemów. Acha no i jak moje dziecko zwróciło się o pomoc do taty tej dziewczynki to on na to że „musisz sobie sama poradzić i użyć dobrych argumentów, by przekonać jego córkę, by jednak ta zgodziła się na pożyczenie swojej zabawki”.
Zastanawia mnie, co Pani na ten temat myśli, czy rodzice tamtej dziewczynki postąpili właściwie wobec nas? Ja zauważyłam, ze przy takim podejściu do sprawy, tamto dziecko robiło się coraz bardzo agresywne i próbowało popchnąć, czy uderzyć moje dziecko.
Co Pani o tym myśli?
z góry dziękuję za odpowiedź!