02.03.15, 18:41


Jak zwykle - liczą się wyłącznie głosy poparte postem.
Uzasadnienia i wspomnienia z podróży po drogach i bezdrożach - będą czytane z przyjemnością.
--
@ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
„Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
> Forum ze Dworum/Freedom
Obserwuj wątek
    • man_sapiens Re: Kijek... 02.03.15, 18:52
      Ankieta na FZD - a to nowość.
      Pytanie - co to znaczy być lepszym kierowcą. Jeżeli miarą jest częstość wypadków i założyć, że dobry lepszy kierowca to ten, który ma mniej wypadków - to kobiety. Dopóki nie zostało to zakazane jako dyskryminacja, ubezpieczalnie w Niemczech, Austrii i Szwajcarii żądały od kobiet niższych składek niż od mężczyzn. Raczej nie ze słabości do blondynek, ale z wiedzy popartej statystyką, że kobiety rzadziej powodują wypadki.
      --
      Wolę siebie lubiącą ludzi niż siebie kochającą ludzkośćSzymborska
    • gat45 Re: Kijek... 02.03.15, 19:15
      Uważam, że tak naprawdę dobrym kierowcą to jestem tylko ja.
      Ale żeby pokazać szerokość horyzontów (oraz wrodzoną skromność) oddałam głos na "płeć nie ma znaczenia".
    • ave.duce Re: Kijek... 02.03.15, 20:18
      Na razie - włącznie ze mną - padły głosy na odp. 3.
      Cztery głosy - a w sondzie jest już 6 ;)
      --
      "W jedności siła naszej Ojczyzny, naszego Narodu. Zwyciężymy, tym razem do końca" > prezes premier Jarosław K. 7.10.2006
      Forum ze Dworum/Freedom
    • tojajurek Re: Kijek... 02.03.15, 21:09
      Kobiety. Jeżdżą spokojniej, porządniej, mniej wypadkowo i raczej są grzeczniejsze. Jednakowoż zdarzają się czasem wyjątki w postaci damskich szaleńców za kółkiem i takowe są bardziej od chłopów niebezpieczniejsze i wkurzające z powodu nieprzewidywalności.
      Oczywiście z zastrzeżeniem, że najlepszym kierowcą jestem JaJurek, a te damskie szofery potem. I niech siem Gat nie wcinajom ze swoimi osiągnięciami, bo one może wzbudzajom respekt mieszkańców żabich stawów i inszych cyklistów, ale z kierowcami nadwiślańskimi nikt nie może siem równać. Sunt certi denique fines.
    • 99venus Re: Kijek... 02.03.15, 21:10
      nie wiem co odpowiedzieć.moim zdaniem u mężczyzn w dużym stężeniu występuje brawura,lekkomyślność,zadufanie,samcze przekonanie o wyższości,agresja,brak opanowania.
      generalnie kobiety jeżdżą chyba lepiej,z całą pewnością spokojniej ale ten brak spostrzegawczości,szybkiej reakcji i niemożliwość czytania znaków jest zastraszajacy.byłoby dobrze gdyby jeszcze nie myliły pedałów i korzystały z kierunkowskazów a kiedy już korzystają żeby je wyłączały nie po 10 km ale trochę wcześniej.
      nie ukrywam,że generalnie nie lubię jeździć jako pasażer.


      --
      Paranoja i Schizofrenia siłą przewodnią motłochu.
    • behemot17-13 Re: Kijek... 02.03.15, 22:23
      W tym temacie, zdecydowana większość facetów lepiej radzi sobie na szosie. Nie oznacza, że wszystkie kobiety za kółkiem to ślamazary, zdarzają się wyjątki.
      --
      "po co iść tropem tego, co się już skończyło ?" <*> ci co weszli na szczyt, widzieli świat z góry. niestety, niektórzy zamiast zejść powoli, stoczyli się na łeb i szyję.<*> "Przód tej wypowiedzi leci do tyłu czyli bokiem w dół czy jakoś tak."
    • mania.sza Re: Kijek... 02.03.15, 23:35
      Plec nie ma znaczenia, to tak ogolnie.
      Z doswiadczenia wiem, ze ten kierowca jest dobry, z ktorym pasazer czuje sie najbezpieczniej i komfortowo. Wlasnie wg tego oceniam, czy kierowca jest dobry czy nie.
      Z mezczyzn, z ktorymi jezdzilam, tylko moj syn spelnia te kryteria dobrego kierowcy. Tylko dlatego, ze ja go uczylam kultury jazdy (ojciec uczyl od strony praktycznej). Doceniam rowniez siebie, jako kierowce, inni wiem ze tez doceniaja moj styl jazdy i lubia ze mna jezdzic, bo czuja sie bezpiecznie, kiedy jestem za kierownica. Wiec, jak widac pol na pol, ja jako kobieta,moj syna jako mezczyzna. :)
      Poza koneksjami rodzinnymi i nepotyzmem smiwm twierdzic, ze kobiety czesto zachowuja sie jak kretynki za kierownica (zero uwagi na znaki,krolowa drogi itp), faceci maja tendencje to szalenstwa (testowani ile fabryka dala, dociskanie, wyprzedzanie na trzecie itp). W ogolnym rozrachunku, moim zdaniem, plec nie ma znaczenia.

      • mariner4 W codziennej, zwykłej jeździe 05.03.15, 08:19
        trudno mówić o różnicach. Można o tym mówić w przypadku wyczynu.
        Ale są wypadki typowe dla kobiet i są typowe dla mężczyzn.
        Na przykład. Stoję sobie w kolejce przed zamkniętym przejazdem kolejowym. Ze mną siedzi siostrzeniec. W pewnym momencie mówi: "Żeby tylko na nas nie najechała?" Patrzę w lusterko i widzę jak młoda dama maluje się w wstecznym lusterku. Po chwili bum! Puściła pedał hamulca i wjechała we mnie, widocznie zafascynowana swoim wyglądem. Na szczęście sobie zrobiła drobną szkodę, mnie nie.
        Takiego wypadku nie spowoduje mężczyzna. Za to spowoduje inny.
        To wszystko mieści się w codziennej praktyce. Drogi i samochody są dla kierowców o przeciętnych umiejętnościach.
        M.
            • gat45 Re: Ja tylko chciałem powiedzieć, że nieco 05.03.15, 09:23
              Chwileczkę, bo nie rozumiem. Stosowanie makijażu podciągasz pod inne postrzeganie świata ? Czy co konkretnie miałeś na myśli pisząc o tym postrzeganiu ?
              Taki przykład własny : wytrwale, z uporem i z przekonaniem chodzę na płaskich obcasach, a nawet w butach praktycznie bez obcasa. Ale na bardzo długie trasy zakładam obuwie na dość wysokim (choć nie cienkim) obcasie z przyczyn anatomicznych : podnosi mi to piętę z podłogi i pozwala mojej zdecydowanie małej stópce dosięgnąć do pedału gazu śródstopiem, a nie tylko palcami. Czy to też jest "kobiece postrzeganie świata" ? Bo mnie się wydaje, że tylko i wyłącznie stosowana przez konstruktorów urawniłowka wielkości pedałów i wysokości ich umieszczenia (wygodne są od rozmiaru 38 w górę ; jak to jest dla pozanormatywnych stóp od 45 w górę - nie wiem, ale chyba też mają problemik).
              • mania.sza Re: Ja tylko chciałem powiedzieć, że nieco 05.03.15, 14:25
                gat45 napisała:

                > Chwileczkę, bo nie rozumiem.

                No dobra, juz sie tak nie denerwuj :) Przeciez naturalne, ze kobiety czesciej sie maluja niz mezczyzni, a mezczyzni czesciej gola wasy i brody, niz kobiety. No chyba nie bedziesz twierdzic przeciwne ;)

                Pogrzebalam w glowie i znalazlam przyklady na rownouprawnienie w kwestii popelnianych bledow lub dziwactw.
                Dwa razy (to bylo jescze w Krakowie), prawie dokladnie rok po roku, wjechano mi w tyl auta na duzej predkosci, kiedy stalam (zaznaczam - stalam! nie nagle zatrzymalam sie czy cus) na czerwonym swietle. Za pierwszym razem dostawczakiem dostalam - cwierc mojego auta do naprawy, o miesiecznym bolu karku nie wspomne - - za kierownica byl mezczyzna, za drugim razem wjechal we mnie RAV z taka metalowa rura z przodu ( znow cwierc auta do naprawy i chory kark) - tym razem to byla kobieta. Tylko gwoli scislosci dodam - ze kobieta byla blondynka, hehehe .
                A niedawno w UK, tu czesto tak jest , ze w godzinach szczytu przy rondach/wjazdach/zjazdach z autostrad itp robia sie korki, takie na 10-15 min czekania, i nieraz widzi sie rozne rzeczy jakie ludzie robia w autach - jedza sniadanie, pija kawe, dlubia w nosie,zmieniaja plyty, rozmawiaja przez telefony, ogladaja wideo, maluja sie itp. No wiec, po raz pierwszy w zyciu widzialam na oczy wlasne, ze facet stojac w korku GOLIL SIE! Fakt, ze panienki malujace sie czesciej widac, niz malujacych sie mezczyzn, ale zeby facet sie golil, to to naprawde na mnie zrobilo ogromne wrazenie, usmialam sie wtedy zdrowo, a potem pomyslalam, kurcze przeciez to fajny sposob w sumie na zaoszczedzenie czasu. Zrywas sie z lozka na styk, szybka lazienka, reszte pakujesz do auta i zalatwiasz w drzodze, bo wiadomo przeciez, ze o okreslonych godzinach zawsze sa korki i mozna ten czas efektywnie wykorzystac. :P
                • mariner4 W sumie to nie są jakieś duże róznice, 05.03.15, 15:38
                  co usiłuje powiedzieć. Mamy tylko trochę inne priorytety.
                  Gdzieś czytałem taką analizę. Było tam , że stosunkowo dużo wypadków powodują kobiety na kierowniczych stanowiskach w wieku około 35 lat. Tam było wypunktowanych wiele różnic. Na przykład niespodziewane wdepnięcie hamulca i skręt, bo wystawa w sklepie. Jeździmy nieco inaczej i tyle. Z całą pewnością jeździmy agresywniej, choć jedna z przyjaciółek mojej żony temu zdecydowanie zaprzecza swoją jazdą. Istna wariatka za kółkiem. To nie są jakieś zasadnicze różnice. Ale faktem jest, że żaden facet (na ogół) nie przyzna że jest słabym kierowcą. Kobietom to o wiele łatwiej przychodzi. Samochód dla mężczyzny stanowi wyzwanie, tak jak komputer i wiele innych rzeczy. Trzeba go pokonać, tylko dlatego że jest.
                  Ja takiego auta co mi się podoba na prawdę, nigdy sobie nie kupię, więc fakt ten działa na mnie uspokajająco. Kocham amerykańskie auta sportowe. 6 litrowy V8! Nie w tym życiu....
                  M.
                  M.
        • man_sapiens Re: W codziennej, zwykłej jeździe 05.03.15, 17:09
          W ciebie wjechała kobieta na postoju, bo nudziła się i zsunęła jej się noga ze sprzęgła. W najgorszym razie miałeś wgnieciony zderzak.
          We mnie też wjechał z tyłu samochód - kiedy czekałem na skręt w lewo, na dwupasmówce. W momencie uderzenia miał wg. pana biegłego co najmniej 60km/h, prawdopodobnie 70km/h (w mieście), nie hamował. Żyję, bo nauczono mnie trzymać koła prosto do ostatniej chwili, skończyło się na wstrząśnieniu zawartości czaszki. Pan kierowca, samiec w wieku 35lat, nie chciał powiedzieć, czemu na prostej, szerokiej i pustej ulicy postanowił skasować moje i swoje auto.
          Myślę, że to jest dobra ilustracja różnicy pomiędzy błędami popełnianymi w samochodach przez kobiety i przez mężczyzn.
          --
          Opinią publiczną w Polsce znowu wstrząsnęła seria wydarzeń pozbawionych znaczenia. Raczkowski
          • mariner4 Ja powtarzam. 05.03.15, 19:32
            W zwykłej codziennej jeździe różnice w sposobie prowadzenia auta nie mają znaczenia. Można o tym mówić dopiero na poziomie zawodniczym.
            Faktem jest, że mężczyźni jeżdżą bardziej brawurowo.
            M.
    • mariner4 Jazda samochodem na co dzień 03.03.15, 09:28
      nie wymaga specjalnych umiejętności. Wystarczą przeciętne plus minimum rozwagi.
      Faktem jest, że jeździmy inaczej, ale te różnice mieszczą się w tym co uznajemy za jazdę z przeciętnymi umiejętnościami. W końcu większość z nas jeździ przeciętnie.
      Drugą sprawą jest fakt, że mężczyźni traktują jazdę samochodem bardziej prestiżowo, jako rodzaj wyzwania. Patrz sporty motorowe.
      Nieliczne kobiety, to raczej wyjątki potwierdzające regułę. W końcu to kwesta hormonów.
      M.
    • gat45 Re: Kijek... 03.03.15, 10:33
      Trochę mnie rozzłościły te opisy męsko/damskich sposobów prowadzenia pojazdu dwuśladowego trakcji spalinowej. No ludzie.
      Jeżdżę od dawna. Często na długich trasach w samotności, więc z nudów choćby oddaję się obserwacji kolegów kierowców. Od czasów, kiedy stereotyp "baby za kierownicą" był jeszcze silniej ugruntowany niż w Waszych, drodzy interlokutorzy z tego wątku, wypowiedziach.
      I spieszę donieść, że nic a nic się z Wami nie zgadzam. Różnicę w sposobie prowadzenia między Niemcem a Francuzem czy Francuzem a Polakiem stwierdzam i potwierdzam, to tak. Ale to, że kobiety źle czytają znaki czy też że bardziej je lekceważą to już wymysł i kropka. Jak i reszta tych durnych cech, przypisywanych płci i hormonom. Postawcie obok siebie na szosie dwa identyczne samochody, w jeden wsadźcie spokojnego Niemca, a w drugi temperamentną Włoszkę - i co Wam zostanie ze stereotypików ? No ? G... Wam zostanie - wyraził się wnerwiony Gat.
      Oprócz praktykowanej "szkoły" jazdy trzeba jeszcze dodać zmienność osobniczą. Otóż ja siebie uważam za dobrego kierowcę, od kiedy nauczyłam się nie siadać za kierownicą, kiedy nie powinnam*). A za bardzo dobrego kierowcę - od kiedy potrafię się zatrzymać w drodze, bo czuję, że powinnam. No.
      Skończyłam. Ale zła jestem dalej.

      *) Nie chodzi o alkohol, bo mnie to nie dotyczy.
      • man_sapiens Re: Kijek... 03.03.15, 11:02
        Popieram. W mojej firmie sporo się jeździ. Po konsultacji z kolegami - także z zagranicy - nasza lista przebojów, kolejno od najgorszych to: 1. Litwini (agresja+szybkość), 2. Polacy (jak Litwini, ale trochę mniej intensywnie), 3. Włosi (za szybcy), 4. Słoweńcy (zawalidrogi), 5. Francuzi (nieobliczalni). Natomiast jeżeli chodzi o nieumiejętność parkowania to Polacy są niezrównani chociaż podobno Słoweńcy jeszcze gorsi.
    • instant.crush Re: Kijek... 04.03.15, 20:41
      Odpowiem inaczej, bo nie bardzo wiem, jakie kategorie decydują o tym, kto jest "lepszy" w tym wypadku.
      Z moich całkowicie subiektywnych obserwacji wynika, że:
      - debilizm za kółkiem - to raczej domena męska
      - nieporadność za kółkiem - do raczej domena kobieca

      Zarówno pierwsze jak i drugie zjawisko dotyczy niewielkiego procentu mężczyzn i kobiet. Mówię tylko o sytuacjach, gdy już na takie trafiłem. W przytłaczającej większości ludzie jeżdżą normalnie. Większe różnice dostrzegam między krajami, a nie płciami.
      I na koniec dodam, że z tą nieporadnością kobiet i debilizmem mężczyzn częściej spotykałem się w Polsce.


      --
      Let the music in tonight
      Just turn on the music
      Let the music of your life
      Give life back to music
    • mania.sza Re: Kijek... 05.03.15, 15:13
      ave.duce napisała:

      > Uzasadnienia i wspomnienia z podróży po drogach i bezdrożach - będą czytane z p
      > rzyjemnością.

      Slyszalam o czyms takim (nie mam pojecia czy to wymysl, czy cos w tym jest), jak kretynizm topograficzny :D Zwolennicy tego okreslenia twierdza, ze to ulomnosc z ktora walcza wylacznie kobiety, i ze mezczyzn to nie dotyka w ogole lub w bardzo niewielkim stopniu. To okreslenie oznacza mniej wiecej problemy z nawigacja i orientacja przestrzenna.
      Dotknelo mnie, przyznaje otwarcie.
      Kiedy w UK kupowalam auto, to rozgladalam sie za autem z automatem, bo chcialam sobie ulatwic proces wdrozenia sie w poruszanie sie po brytyjskich drogach autem z prawa kierownica. Decydujac sie na automat chcialam po prostu zmniejszyc ilosc czynnikow, ktore moglyby mnie rozpraszac lub powodowac dyskomfort lub spozniona reakcje np. podczas przelaczania biegow lewa reka, bo i tak wiedzialam, ze prawostronny ruch wywoluje u mnie przerazenie,jesli nie panike.
      Kupilam auto w niedziele i stwierdzilam, ze w poniedzialek jade autem do pracy. A ze nie mialam nawigatora, w sensie GPS (w ogole nigdy przedtem nie korzystalam z tego, bo nie bylo potrzeby), to dla bezpieczenstwa pozyczylam od znajomej jej GPS.
      W przeddzien pi razy drzwi zerknelam w google na mape,nie specjalnie koncentrujac sie, gdzie co, ktoredy i w ogole, tyle tylko ze bylo to jakichs 20 mil, wiec stwierdzilam, ze sobie poradze.
      Rano wprowadzilam adres docelowy w pozyczonego GPSa (byl problem z nim, ze lapka nie chciala chwytac za szybe, wiec musialam go polozyc - to tak, usprawiedliwiam sie tylko) i ruszylam. Na wszelki wypadek wyjechalam z domu godzine wczesniej.
      Niestety nie pomoglo. :/
      Tego dnia, powiem od razu, do pracy ja nie dotarlam.

      Otoz pokrazylam ja trzy godziny gdzies tam, w promieniu powiedzmy 10 mil od domu
      i zmeczona i zestresowana wrocilam do domu, by juz spokojnie zadzwonic do pracy i poinformowac, ze-mnie-dzis-w-pracy-nie-bedzie-bo-sie-zgubilam! No.

      Jak juz ochlonelam, wrocilam do auta po tego GPS-a, zeby zrozumiec, o co kaman?!
      Co sie stalo, ze w momencie, kiedy GPS mowil, ze za kilkaset stop/lub mile itp masz zjazd taki czy siaki, to w momencie kiedy on to mowil, jak go, ten skret/zjazd wlasnie mijalam! I za kazdym razem bylo za pozno! Po tym, jakim mijalam taki skret/zjazd, szukalam powrotu, wracalam, znowu sie gubilam, i tak przez trzy godziny. A ze okolica byla dla mnie nowa, bo dopiero tam sie przeprowadzilam, to w pewnym momencie przestraszylam sie, ze juz w ogole nigdy do domu nie trafie (prace na tamten moment juz kompletnie olalam :)). Wreszcie jade, zaczynam poznawac jakies budynki, wiec prawie po omacku, po trzech godzinach wloczenia sie po drogach ekspresowych, trafilam do domu.
      A wiec sprawdzam tego GPS, probuje wszystkie ustawienia, sprawdzam historie, i co sie okazuje. Otoz moj GPS (znaczy, kolezanki) byl ustawiony w tryb pieszego, a nie samochodu. Wot tak.

      ps. nieobecnosc w pracy zostala usprawiedliwiona, po tym jak opowiedzialam co mnie spotkalo, choc nie obeszlo sie bez komentarza, ze "a wygladalo, ze jestes naturalna brunetka".
      Kurcze, jestem!
      No i GPS juz mam swoj wlasny. Niezawodny :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka