yadrall
02.03.08, 17:06
Jestem mezatka od prawie 5 lat,oboje troche po trzydziestce, od
prawie 3 lat mieszkamy za granca. W Polsce pozostali moi rodzice.
Jak wyjechalismy z Poslki i udalo nam sie zorganizowac zycie od nowa
to przyjechala moja siostra,a pozniej rowniez moj tesc. Siostra
mieszka na swoim mieszkaniu (ona, jej chlopak oraz jeszcze jedna
dziewczyna w 3 pokojach). My rowniez mieszkamy w 3 pokojach-ja, moj
maz i tesciu. Zyje nam sie dobrze i spokojnie. Wprawdzie nigdy nie
chcialam mieszkac z nikim z rodziny,ale z tesciem mieszka sie dobrze-
jest niekonfliktowy, pracuje na inne zmiany,wiec w zasadzie sie
mijamy. I wszystko byloby supr gdyby nie moi rodzice.
Jak kupowalismy mieszkanie to oni sobie wymyslili,ze dodatkowy pokoj
bedzie na ich wizyty. A tu sie okazalo,ze w owym pokoju zamieszkl
moj tesc. I ze strony rodzicow caly czas slysze wymowki ze strony
moich rodzicow,ze nie chce ich u siebie goscic. Oczywiscie jest
jeszcze ostatni pokoj,ale moi rodzice nie chca mieszkac z mim pod
jednym dachem. Dodam,ze tesciu nie zrobil zadnej krzywdy ani nam,ani
moim rodzicom,ale maja do niego zal,ze jego najmlodsza wnuczka
(corka brata mojego meza) poszla do adopcji,bo szwagier jest
alkoholikiem i nie pracuje. Wg. moich rodzicow tesciowie powinni nie
dopuscic do tego i zmusic syna do pracy i opieki nad rodzina.
I w ten sposob od czasu do czasu slysze szereg zalow,ze juz nie
kocham moich rodzicow,ze ich juz nie potrzebuje,ze wole mieszkac z
tesciem,a nie ich goscic (srednio ze 4 tyg. w roku). Czy ja naprawde
krzywdze rodzicow?