Gość: załamana Millenium
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.08.08, 16:31
Co prawda kredytu, takiego jak chcę wciąż nie mam, ale będzie o
różnicy w obsłudze w 2 bankach. Około 2 miesiące (!!!) męczyliśmy
się z bankiem Millenium w Rzeszowie zanim człowiek, który nas tam
zresztą kompletnie olewał wreszcie oświadczył, że jest odmowna
decyzja ws. kredytu. A od razu nam nie powiedział, bo...zgubił do
nas numer. Warto zaznaczyć, że kiedy zadzwoniliśmy wcześniej, po
terminie, w którym miała spłynac decyzja, ten niby "doradca",
oświadczył, żeby nie dzwonić, bo on sam się odezwie!!! Był wkurzony,
że śmiemy dopytywać! I potem...zgubił numer! Wierzycie? Ja nie
mogłam...gdybyśmy sami nie zadzwonili to byśmy się za rok dowiedzili
może. Wiedział, jak bardzo nam się spieszy, bo umowa przedwstępna
podpisana, ludzie czekają na kasę, a jeśli nie tu, to trzeba szukac
gdzie indziej. Ale co go obchodzi, skoro prowizji nie bedzie?!
Zmarnowaliśmy mnóstwo czasu, nerwów, płakac mi się chciało z
bezsilności. Facet był okropny, traktował nas intruzów, podawał
jakieś terminy, które okazywały się nierealne. Ten bank zmarnował
nam szokująco dużo czasu i zestresował tak, że do końca zycia tego
nie zapomne, ale nie chcę się już wdawać w szczegóły.
Natomiast w BZ WBK w Mielcu facet to prawdziwy doradca, sprawny,
otwarty, kompetentny, uprzejmy, kulturka. Naprawde jak na kawce, a
rozmowy telefoniczne to czysta przyjemnośc, same konkretny i
logiczne rady. To trudny kredyt, z komplikacjami, w BZ też nam nie
pomogli tak, jak chcielismy, ale za to wiedzieliśmy o tym niemal
natychmiast dzieki jego zaangazowaniu, telefonom do analityków itp.
Polecam, bo facet kombinował chyba jak dla siebie, serio.