Dodaj do ulubionych

Please, please, please

    • adrianfr Please, please, please 24.06.09, 14:28
      To co się stało jest okropne dla rodziny, ale na swiecie jest 6
      miliardów ludzi! Nie można pomóc wszystkim a już szczególnie nie tym
      którzy z całej siły, z całego serca nie pragną żyć. Jęśli matce nie
      udało się dotrzeć do własnej córki, jaką winą można obarczać lekarzy?
    • zagatka86 Please, please, please 24.06.09, 14:33
      Przez 3 lata żyłam z chorą na ciężką depresję matką, ktora również
      miała za sobą próby samobójcze, tak jak w przypadku Magdy, moja mama
      odmawiała uczestniczenia w psychoterapii a ze szpitala sama się
      wypisywała. Niestety dopóki nieubezwłasnowolnimy chorej osoby, ma
      ona prawo decydować sama za siebie zatem ze szpitala lekarze muszą
      ją wypuścić. To jak wyglądało i jak zakończyło się życie Magdy jest
      tragedią i to nie podlega dyskusji niemniej jednak zrzucanie winy na
      lekarzy nie jest w porzadku. Z artykułu wynika że ta dziewczyna
      miala problemy od wielu lat i nie wierzę, że nie dało jej się
      wcześniej pomóc, zanim jej stan tak strasznie się pogorszył.
      Moja mama dzisiaj funkcjonuje względnie normalnie, wyszła z
      depresji, a było to możliwe dzięki temu, że ja i moj ojciec
      walczyliśmy o nią każdego dnia, sami poszliśmy na terapię i w końcu
      udało się również ją do tego przekonać
      Współczuję rodzinie Magdy, ale nie uważam aby ten artykuł należał do
      obiektywnych
    • vandikia Re: Please, please, please 24.06.09, 14:38
      straszne, że woła się o pomoc, że się o nią błaga i się jej nie
      otrzymuje
      i ta znieczulica
      aż niewiadomo co więcej można napisać
    • pusingdaisies Orientacja seksualna 24.06.09, 15:14
      Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, może nie.., ale wydaje mi się, że Magda
      była lesbijką. Skąd te przypuszczenia? Ma konta na lesbijskich portalach
      internetowych.. Mogło to mieć wpływ na jej stan psychiczny, była bardzo młoda,
      niektórzy mają problemy z akceptacją swojej odmiennej seksualności,
      szczególnie gdy jest się tak młodym. Mam przyjaciół, którzy to przechodzili, i
      wiem,że często takie osoby jako nastolatki gryzą się z tym bardzo i zaprząta
      im to myśli, na początku bardzo to przeżywają, że nie są tacy jak reszta,
      jednak wiadomo, że na to nie ma się wpływu. Nie mówię, że to miało coś
      wspólnego z jej depresją, bo nie musiało tak być, może w pełni to akceptowała,
      ale jest jednak taka możliwość, że to też mogło wpłynąć na jej stan psychiczny.
      • elcommendante Re: Orientacja seksualna 24.06.09, 15:35
        Jesli jest to trafny slad, to mozna domniewywac, ze opetujacy ja
        duch byl duchem mezczyzny.Dewiacje seksualne to nastepny skutek
        opetan.Opetania sa naprawde grozne, bo lista tego co powoduja jest
        pokazna...oczywiscie nie tlumacza wszystkiego. Rodzina powinna
        pomyslec jaki mezczyzna, wujek, dziadek, moze sasiad umarl lub
        zginal, kiedy Magda miala 11 lat...To wtedy wszystko sie podobno
        zaczelo...
        • basiaeb Re: Orientacja seksualna 18.05.10, 07:33
          Czlowieku, a wiesz kto ciebie opetal? Sprawdziles juz? Bo mnie to calkiem
          na opetanego wygladasz.
      • jerry345 Re: Orientacja seksualna 24.06.09, 22:05
        Jeśli nawet to prawda, co piszesz, to jest okoliczność dziesięciorzędna.
        W wieku 11 lat, a już wtedy ostro ujawniły się problemy, nie była to przecież na
        pewno kwestia pierwszorzędna.
        Ponadto ktoś, kto zakłada tego typu profile, na ogół nie ma problemów z
        identyfikacją seksualną.
        • pies3na Re: Orientacja seksualna 24.06.09, 23:46
          nie o problemy z identyfikacja tu chyba jednak chodzi a o pogodzenie sie ze
          swoja orientacja seksualna. Moze nie byl to glowny problem w wieku 11 lat ale
          wydaje mi sie ze ludzie homoseksualni maja w jakis sposob wyostrzona wrazliwosc.
          moge sie mylic i wiem ze jest to generalizowanie ale mam wielu znajomych
          homoseksualnych i oni tylko potwierdzaja moje zdanie.

    • panijedna1 Please, please, please 24.06.09, 15:40
      polecam antydepresyjny lek z niemiec: Trimipramin Beta 100mg po
      konsultacji z lekarzem naturalnie!!!!
      dobrze sie spi, umysl jasny, problemy da sie zniesc, a zycie staje
      sie ze smutnego normalne... , o ile to mozliwe. podobno nie
      uzaleznia. ale trzeba brac kilka tygodni, zeby pomoglo. 1/4 tabletki
      na noc, lub w miare potrzeby. pytajcie lekarza.
      • elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 15:54
        > polecam antydepresyjny lek z niemiec: Trimipramin Beta 100mg po
        > konsultacji z lekarzem naturalnie!!!!
        > dobrze sie spi, umysl jasny, problemy da sie zniesc, a zycie staje
        > sie ze smutnego normalne... , o ile to mozliwe. podobno nie
        > uzaleznia. ale trzeba brac kilka tygodni, zeby pomoglo. 1/4
        tabletki
        > na noc, lub w miare potrzeby. pytajcie lekarza.

        Pytajcie, pytajcie bo jak wiesc gminna niesie : "Leków
        psychiatrycznych nie wolno używać bez skonsultowania się z lekarzem
        psychiatrą. Przedawkowanie tych leków może spowodować śpiączkę,
        napady drgawkowe a nawet śmierć."
        Eee tam, zaraz smierc. Ja bym dodal z pol wycisnietej cytryny,
        witaminy "c" nigdy dosyc, jak nie pomoze, to nie zaszkodzi...Ci
        ktorzy nie boja sie duchow moga walnac jeszcze dla pewnosci piec zup
        chmielowych i nie obudzi ich nawet zmaterializowany potwor z ulicy
        wiazow...
        "...A to Polska wlasnie..." jak pisal klasyk.
      • awanturka Re: Please, please, please 24.06.09, 16:05
        Trimipriamina to lek starej generacji, rzadko obecnie stosowany, niemal identyczny w działaniu z dostępną w Polsce Amitryptyliną. Jest to lek o sporej ilosci skutków ubocznych w porównaniu z lekami nowszej generacji. Nie jest to zadna nowość, raczej staroć ;) ;)

        ale czasem warto spróbowac i takiej staroci gdy nic innego nie pomogło.
    • vampgirl Magdzie można było pomóc... 24.06.09, 16:49
      dziewczyna dawała mnóstwo sygnałów bliskim, że jest źle i będzie jeszcze gorzej.
      Z bliskimi nie bała się mówić o chorobie, a przed lekarzami grała, że wszystko
      jest dobrze. Co to za lekarze, którzy jej wierzyli... rzeczywiście potraktowano
      Magdę jako kolejny przypadek, taśmowo. Dziewczyna brała leki,które najwyraźniej
      pomagały w sposób niewystarczający, być może jej depresja przeszła w stan
      lekooporny. Magdzie mogłaby pomóc dalsza pomoc farmakologiczna, zmiana leku oraz
      poddanie elektrowstrząsom, które w przypadku Magdy powinny być zaordynowane jako
      ratujące życie. Błąd zrobiła mama Magdy, która powinna postarać się o
      ubezwłasnowolnienie córki, mimo że tego nie zrobiła, jest dzielną kobietą,
      której należy się podziw i szacunek. W żadnym wypadku nie powinna się obwiniać o
      utratę córki, bo zrobiła naprawdę wiele w sytuacji, w jakiej nie każdy dałby
      radę... Magda mogłaby żyć, gdyby potraktowano jej przypadek z należytą powagą i
      wcale nie twierdzę, że lekarze powinni wokół niej skakać dzień i noc. Pacjentów
      jest mnóstwo i będzie jeszcze więcej ludzi z problemami psychicznymi, a lekarzy
      psychiatrów jest bardzo mało. Dziwię się bardzo, że żaden z medyków nie
      zaproponował Magdzie leczenia metodą EW, dziewczyna z tego co wyczytałam, miała
      szczere chęci współpracy z lekarzami. Niestety te chęci jej obrzydzono bardzo
      skutecznie. Strasznie przykro kiedy młoda, inteligentna, wrażliwa, otoczona
      kochającą rodziną dziewczyna umiera. Bardzo współczuję rodzinie Madzi i
      przyjaciołom. Oby cierpienie tej dziewczyny nie poszło na marne...
    • gu_ziolek Please, please, please 24.06.09, 16:50
      znam tego potwora, od czasu do czasu budzi się... ale znalazłam ratunek
      www.youtube.com/user/arium5#play/uploads/2/qJOLEexKbeM
    • japetra Please, please, please 24.06.09, 16:54
      Szczyt nieprofesjonalizmu!!! Bez względu na to, jaka powinna była zapaść
      diagnoza i po czyjej stronie była wina, dziennikarz powinien wysłuchać
      wszystkich stron! Rozpacz, żal, poczucie winy... matki budzą we mnie wątpliwości
      czy potrafi realnie ocenić minioną sytuację. Wyraźne zaangażowanie dziennikarki
      pogłębia niewiarygodność przedstawionej historii.
    • fcv Please, please, please 24.06.09, 17:03
      Problem tylko w tym, że to nie jest jednostkowy przypadek. Moja mama poszła ze
      swoją siostrą do psychiatry, wybitnego specjalisty. Zresztą siostra mamy też
      była lekarzem.. Poszły, bo moja ciocia ciągle mówiła o samobójstwie, kupowała
      sznurek na Kleparzu, a lekarz powiedział do mojej mamy, że robi z siostry
      wariatkę. Parę dni po tej wizycie siostra mojej mamy powiesiła się w piwnicy.
      Poziom leczenia psychiatrycznego w Polsce jest dramatyczny, a ta historia,
      pewnie jak moja rodzinna i wiele innych to nie koniec dramatów.
      • maddie19 Re: Please, please, please 25.06.09, 00:26
        czytając poszczególne posty, bez wątpienia każdemu trzeba przyznać trochę racjii..
        leczę się na depresję.
        wszystko zaczęło się, gdy
        w wieku 13 lat zachorowałam na anoreksję....
        niezliczone wizyty terapeutyczne (m.in. prywatne) u najlepszych
        specjalistów...dwukrotna hospitalizacja na oddziale endokrynologi w Prokocimiu z
        powodu skrajnego wyczerpania...kilkakrotna hospitalizacja w Klinice Psychiatrii
        Dzieci i Młodzieży w Krakowie - jednym słowem: psychiatrzy, psycholodzy,
        pielęgniarki, wychowawcy, itp.itd., a dziś?
        TO SAMO. tyle tylko że rzygać mi się chce - ostra bulimia.od ilu?
        bodajże 3-4 lat, no i depresja, myśli samobujcze...na szczęście ustąpiły po lekach.
        NIKOGO NIE MOŻNA ZMUSIĆ DO ŻYCIA.
        Czyż nie otrzymaliśmy od Boga nieśmiertelną duszę i wolną wolę?
        Bóg wie najlepiej...czyż to jedno moje marne życie ma jakiekolwiek znaczenie,
        gdy w każdej sekundzie umiera człowiek?
        to nie jest takie proste.....................................każdy z Was ma po
        trochę racjii.
    • anoresk Please, please, please 24.06.09, 17:44
      Jak wiele osób przede mną napisało - skrajnie emocjonalny i nieobiektywny
      reportaż , mający chyba tylko na celu wywołanie pustej dyskusji...Za mało danych
      , brak jakichkolwiek wypowiedzi specjalistów , wyrażna intencja pokazania w jak
      najgorszym świetle lekarzy ,żenująca znajomość polskiego prawa ( zamierzona ? ).
      Jedyny logiczny wniosek jaki chyba można wysnuć na podstawie artykułu :
      obserwujmy nasze dzieci i reagujmy zanim będzie za póżno.
      Wiem , że powinnam olać sprawę bo pan trollem jest , ale : pan piszący o
      rzekomym opętaniu ( i to jeszcze przez męskiego DUCHA z powodu DEWIACJI ??? ,
      jaką wg pana jest homoseksualizm - paranoja jakaś ) powinien mocno się
      zastanowić nad celowością wypisywania takich rzeczy - oczywiście to moja
      prywatna opinia , ale uważam że bzdury tego typu za wysoce szkodliwe - po co się
      leczyć jeśli można stwierdzić , że to opętanie ? Od razu wszystko jasne i
      pigułek brać nie trzeba i rodzina zadowolona , że nic wspólnego z chorobą nie
      miała i egzorcysta może kunszta swe magiczne pokazać...
      • elcommendante Re: Please, please, please 24.06.09, 18:36
        anoresk napisała:

        > Wiem , że powinnam olać sprawę bo pan trollem jest , ale : pan
        piszący o
        > rzekomym opętaniu ( i to jeszcze przez męskiego DUCHA z powodu
        DEWIACJI ??? ,
        > jaką wg pana jest homoseksualizm - paranoja jakaś ) powinien mocno
        się
        > zastanowić nad celowością wypisywania takich rzeczy - oczywiście
        to moja
        > prywatna opinia , ale uważam że bzdury tego typu za wysoce
        szkodliwe - po co si
        > ę
        > leczyć jeśli można stwierdzić , że to opętanie ? Od razu wszystko
        jasne i
        > pigułek brać nie trzeba i rodzina zadowolona , że nic wspólnego z
        chorobą nie
        > miała i egzorcysta może kunszta swe magiczne pokazać...

        Czy ja jestem trollem?Mam na szczescie inne zdanie na ten
        temat.Najlatwiej kogos obrazac jesli nie ma sie wiedzy tyle co brudu
        za paznokciami.Pani chyba ma tipsy w stylu Dody...Fuuu, nie
        ladnie.Jest przeciez mydlo...i ostatecznie wlasna szczoteczka do
        zebow... ; )
        Przy niewielkiej pomocy slownika synonimow i antonimow Pani "mowa"
        moze i by sie obronila, a tak... : )
        Niestety leczenie nie przynioslo efektow...tutaj mozna by snuc
        domysly, gdyby nie napisala tego expressis verbis sama bohaterka
        calej sprawy...Potwierdzic mozna, ale czy to przekona
        niedowiarkow.Oni potkna sie o prawde i dalej beda tkwic w
        zaprzeczeniach.Ponizej fragment polskiego tlumaczenia fragmentu
        pracy Dr.Williama Baldwina, pioniera metody Spirit Releasement
        Therapy® (SRT):

        "...Gospodarz jest zazwyczaj nieświadomy obecności podczepionych
        duchów. Myśli, pragnienia i zachowanie podczepionego ducha są
        doświadczane jako własne myśli, pragnienia i własne zachowania.
        Myśli, uczucia, nałogi i pragnienia nie wydają się obce, jeśli były
        obecne od dłuższego czasu, często wręcz od dzieciństwa. To główna
        przyczyna powszechnego negowania tej koncepcji i nieakceptowania
        zjawiska ingerencji bezcielesnych duchów, nawiedzeń, opętań i
        zawładnięć.

        W większości przypadków doświadczyć i uznać rzeczywistość takiego
        stanu można dopiero po uwolnieniu podczepionego bytu. Uświadomienie
        sobie może nastąpić po kilku miesiącach od samej sesji uwalniania,
        kiedy zauważy się nagle brak znajomego nastawienia, uzależnienia czy
        zachowania.

        Symptomy podczepienia się ducha mogą być bardzo subtelne.
        Podczepiony duch może być obecny, nie dając jednocześnie żadnych
        zauważalnych symptomów.

        ...Żyjący ludzie mogą mieć dziesiątki a nawet setki podczepionych
        duchów, jako że nie zajmują one fizycznej przestrzeni. Duchy mogą
        podczepiać się do aury albo unosić się w aurze na zewnątrz ciała.
        Jeśli jakaś część ciała gospodarza jest fizycznie osłabiona, duch
        może podczepić się do tego obszaru z powodu analogicznego osłabienia
        czy zranienia fizycznego ciała tego ducha przed jego śmiercią. Duch
        może przebywać w jednej z czakr gospodarza, przyciągnięty przez
        szczególną energię tej czakry lub fizyczną strukturę tego poziomu
        danego ciała.

        ...Psychiczny, emocjonalny i fizyczny wpływ podczepionego bytu może
        zmienić oryginalną opcję karmicznej drogi oraz możliwości stojące
        przed gospodarzem. Może zmienić zaplanowaną linię życia
        przyśpieszając śmierć lub przedłużając życie, wtrącając się tym
        samym w którymś specyficznym punkcie testowania. Byt przeciwnej płci
        może zmienić seksualne preferencje gospodarza i jego orientację
        seksualną. Podczepiony byt może wpłynąć na wybór współmałżonka lub
        wybór partnera do pozamałżeńskiego romansu. [ Baldwin, 1992 ]

        Tak wiec tych "trolli" powazanych w srodowisku naukowym jest troche
        na tym lez padole...Jak rozumiem ich sukcesy terapeutyczne to
        zbiorowa halucynacja i "cud" niemal tak wielki jak u Tuska...
        Ktos jeszcze chce sie kopac z koniem???
        • awanturka Re: Please, please, please 24.06.09, 20:30
          Dr.William Baldwin poważany w świecie naukowym? Rozsmieszyłaś mnie! Wpisałam w google, znalazlam stronkę jedną( i tylko jedną stronkę na której pada to nazwisko w towarzystwie Uspienskiego Gurdżajewa....

          W paru miejscach tej stronki powtarza się pseudonaukowy bełkot, wyglądający na to, że autorzy wzieli parę tajemniczych pojęć z dziedziny fizyki (machanika kwantowa ) lub biologii (genetyka)i nie rozumiejąc kompletnie ich znaczenia połączyli je dosć przypadkowo wybranymi slowami typu wynika niezbicie, dowodzi itp

          Ja tam nie mam nic pezeciw ezoteryzmowi, ale zaczynam mieć jeżeli w taki sposób (moim zdaniem oszukańczy) starają się wywołać u przeciętnego człowieka wrażenie "naukowości tego co mówią. To zwykła perfidna manipulacja...

          Własnie wchodze na stronkę, którą znalazlam przy okazji aby poczytać te rewelacje

          www.paranormalium.pl/637,23,artykul.html
          • anoresk Re: Please, please, please 24.06.09, 23:22
            Gwoli wyjaśnienia rewelacji pana Trolla ( tak go będę nazywać ) i jego "
            doktora " Williama Boldwina " - wystarczy wejść na angielsko-języczną stronę
            państwa Boldwinów ( tak , jest to małżeństwo ).
            Otóż pan Boldwin tytułu DR nie ma - jest to nazwa jego byłej profesji -
            dopóki nie zaczął być ekspertem w dziedzinie, był dentystą. Stworzył ( jak
            napisano na stronie ) "Spirit Releasement Therapy "( Terapia przez Uwalanianie
            Ducha ?) , jest także ekspertem od tzw regresingu ( terapia poprzez wgląd w
            poprzednie wcielenia )i hipnoterapeutą.
            Razem z żoną prowadzą różne rodzaje terapii :
            -sesje prywatne
            -sesje na odległość ( remote sessions )- co ciekawe , osoba mająca taka terapię
            odbyć , nie musi o tym wiedzieć - wystarczy , że w jej obecności puścimy
            odpowiednio spreparowaną kasetę ( sesja kosztuje 275 dolarów) :)
            -sesje przez telefon - i tu mamy podany odpowiedni cennik
            W zakładce " private sessions " znajdziemy informację na temat przypadłości
            leczonych przez żonę Boldwin , między innymi leczy ona: -"Hearing intrusive
            thoughts and voices " - czyli słyszenie obcych myśli i głosów - z medycznego
            punktu widzenia jest to jeden z patognomonicznych objawów schizofrenii !!!!
            -leczy także uzależnienia , problemy seksualne , a także fobie i nerwice!!!!!
            Pani Baldwin NIE MA ŻADNEGO wykształcenia medycznego . Zajmuje się problemami
            typowo psychiatrycznymi i psychologicznymi - w Polsce na całe szczęści prawo nie
            pozwala na prowadzenie terapii bez odpowiedniego wykształcenia.
            A oto lista " osiągnięć " pani Baldwin , "uprawniająca " ją do leczenia
            ciężkich chorób - w tym chorób , które nie leczone ( bo chyba to jest odpowienie
            określenie na to , co owa pani robi )mogą doprowadzić do śmierci chorej osoby(
            sorry za ang - przytaczam w oryginale , coby nie było oskarżeń o pomówienia ):
            " is an international lecturer, seminar facilitator, and long-time teacher of A
            Course in Miracles. She was ordained in June of 1994 as a Minister of Spiritual
            Counseling through the New Seminary of New York , a two-year Interfaith Seminary
            School. In December of 2005 Judith completed the two year program with the Guild
            for Spiritual Guidance in White Plains, New York."
            Podsumowując - pan Baldwin i jego żona , w moim pojęciu to zwykli oszuści ,
            zarabiający grubą kasę na oszukiwaniu ( bardzo chorych , przypominam ) ludzi .
            A oto strona owego małżeństwa , coby każdy mógł sam poczytać i ocenić :
            www.spiritreleasement.org/index.html
            Dobranoc wszystkim :)
            • elcommendante Re: Please, please, please 26.06.09, 01:33
              anoresk napisała:

              > Gwoli wyjaśnienia rewelacji pana Trolla ( tak go będę nazywać )

              Trolle istnieja ( jedne sa sympatyczne, inne zlosliwe, ja wolalbym byc tym "good guy" ) gnomy, a nawet krasnoludki...tak, tak...krasnoludki.
              Istnieje bowiem wszystko co ujela w archetyp zbiorowa swiadomosc ludzka 6 miliradow osobnikow...Trzeba dlatego uwazac o czym sie mysli bo mozna to stworzyc...calkiem realnie. : )


              i jego "
              > doktora " Williama Boldwina " - wystarczy wejść na angielsko-języczną stronę
              > państwa Boldwinów ( tak , jest to małżeństwo ).

              Wystarczy, ale jesli "bambus nie naumial sie jezykow obcych" to nic mu z tego nie przyjdzie... : ( I jesli juz, to nie Boldwin tylko Baldwin...Spalo sie na lekcjach, co, albo juz wzrok nie ten...Jolka poliglotka...

              > Otóż pan Boldwin ( Jolka!!!!!Baldwin, powtorz: "bald" jak łysy, "win" jak wygrywac, teraz zapamietasz???Noooo, wierze w ciebie Jolka ) tytułu DR nie ma - jest to nazwa jego byłej profesji -

              Nazwa...? Chyba tytul...oj Jolka, Jolka...To jak...ma, czy nie ma ???

              > dopóki nie zaczął być ekspertem w dziedzinie, był dentystą.


              A ty kim jestes Jolka ?To o tobie ta piosenka??? : )))


              Stworzył ( jak
              > napisano na stronie ) "Spirit Releasement Therapy "( Terapia przez Uwalanianie
              > Ducha ?) ,

              Tak, tak, uwalnianie.Jak sie do kogos przykleil, to trzeba go uwolnic, bo gdyby potrafil najczesciej sam by to zrobil...a tak potrzebny jest fachowiec od uwalniania/odprowadzania ducha...


              jest także ekspertem od tzw regresingu ( terapia poprzez wgląd w
              > poprzednie wcielenia )

              Regresing moze byc wgladem w poprzednie inkarnacje, ale nie musi.
              Sluzy do terapii majacej na celu uzmyslowienie sobie wyuczonego klucza postepowania przez odreagowanie wzorca postepowania i zmiany tego, co dotychczas bylo u niego stala niedostrzegalna norma dzialajaca na niekorzysc.Paniała?


              i hipnoterapeutą.
              > Razem z żoną prowadzą różne rodzaje terapii :
              > -sesje prywatne
              > -sesje na odległość ( remote sessions )- co ciekawe , osoba mająca taka terapię
              > odbyć , nie musi o tym wiedzieć


              Nie jest to konieczne, zalezy to od umiejetnosci i wrazliwosci terapeuty.



              - wystarczy , że w jej obecności puścimy
              > odpowiednio spreparowaną kasetę ( sesja kosztuje 275 dolarów) :)
              > -sesje przez telefon - i tu mamy podany odpowiedni cennik

              W kapitalizmie wszystko kosztuje.Darmowa sluzba zdrowia, terapie i doradztwo chyba juz nigdzie nie istnieja...Gdyby zajmowali sie tym za darmo zrobiono by z nich jeszcze wiekszych swirow, no bo jak mozna nie chciec pieniedzy za prace...? Oni chca...krwiopijcy!




              > W zakładce " private sessions " znajdziemy informację na temat przypadłości
              > leczonych przez żonę Boldwin( Jolka, popraw sie...) , między innymi leczy ona: -"Hearing intrusive
              > thoughts and voices " - czyli słyszenie obcych myśli i głosów - z medycznego
              > punktu widzenia jest to jeden z patognomonicznych objawów schizofrenii !!!!



              Zgadza sie, chizofrenia wystepuje i jako taka jest diagnozowana wlasnie przez swiat medyczny...Oczywiscie opetany jest sam z siebie zdrow jak ryba, bo objawy znikaja momentalnie po uwolnieniu "agresora"...Nie zawsze i nie we wszystkich przypadkach.Badania wykazuja, ze 90 % "pensjonariuszy" zakladow psychiatrycznych nie powinno sie tam znalezc, gdyby poddano ich uwolnieniu.Co wiecej badania Baldwina wykazaly, ze 100% populacji ma kogos "podlaczonego".Tak jak mowilem, jest rozny gradient podlaczenia i jesli np. nasza zmarla babcia nie "pojdzie do Bozi" i wybierze sobie wnuczka, ktorego kochala najbardziej za zycia, to pozniej podlaczenie stanie sie silniejsze, az dojdzie do inwazji i pelnego opetania.Wszyscy mowia jaki ten wnuczek podobny do baci, tak samo gestykuluje i nawet takie samo ma uczulenie na srebrna bizuterie...Babcia bedac duchem nawet moze nie wiedziec, ze robi krzywde wnuczkowi i marnuje mu zycie...Nie chce jego krzywdy, ale za zycia tez niewiele wiedziala o "tamtej stronie".Po tamtej stronie nagle nie madrzejemy...przenosimy nasz caly bagaz wierzen i sadow z doczesnego zycia...W tym momencie musi zadzialac terapeuta i odprowadzic babcie, aby weszla na wyzszy poziom duchowy i ewentualnie kontynuowala cykl inkarnacji w innym ciele po ponownych narodzinach.Gdzie i u kogo to juz tajemnica stworzenia.
              Brzmi jak dobre Science Fiction, co? Tak...Spytajcie sie kogos kto przezyl smierc kliniczna, moze znacie kogos takiego...On nie bedzie sie smial z tego co tu napisalem, mozecie mi wierzyc...



              > -leczy także uzależnienia , problemy seksualne , a także fobie i nerwice!!!!!

              Te problemy sa wlasnie powodowane podczepieniem ducha/ow inwazyjnych, wiec nie dziwne, ze zajmuja one miejsce w ich ofercie.

              > Pani Baldwin


              To jak z nia w koncu jest...łysa, czy nie łysa...??? : ))))


              NIE MA ŻADNEGO wykształcenia medycznego . Zajmuje się problemami
              > typowo psychiatrycznymi i psychologicznymi - w Polsce na całe szczęści prawo ni
              > e
              > pozwala na prowadzenie terapii bez odpowiedniego wykształcenia.

              Nie pogrzebalas dokladnie.Nie bylo czasu???Pozwala...nie brak szarlatanow i zwyklych oszustow.Fachowcy tez sa na cale szczescie.: )

              > A oto lista " osiągnięć " pani Baldwin , "uprawniająca " ją do leczenia
              > ciężkich chorób - w tym chorób , które nie leczone ( bo chyba to jest odpowieni
              > e
              > określenie na to , co owa pani robi )mogą doprowadzić do śmierci chorej osoby(

              Gdyby tak sie zdarzylo lawa przysieglych skazalaby ja na 300 lat wiezienia...
              Mozna powiedziec , ze jest dokladnie odwrotnie...

              > sorry za ang - przytaczam w oryginale , coby nie było oskarżeń o pomówienia ):


              Za przekrecenie nazwiska nikt ci lba nie urwie, wyluzuj posladki Jolka. Tylko "Sorry???" Nasza "Jola Rutowicz dyskusji" ( tu przepraszam piosenkarke Dode za wczesniejsze insynuowanie podobienstwa jej czesci anatomicznych do wystepujacych u interlokutorki tego watku ) z brudnymi paznokciami nie potrafi przetlumaczyc tak dziecinnie prostego tekstu??? Zabraklo slownika, juz nie synonimow i antonimow, ale american english - polish ???
              Straszne niedopatrzenie...


              > " is an international lecturer, seminar facilitator, and long-time teacher of A
              > Course in Miracles. She was ordained in June of 1994 as a Minister of Spiritual
              > Counseling through the New Seminary of New York , a two-year Interfaith Seminar
              > y
              > School. In December of 2005 Judith completed the two year program with the Guil
              > d
              > for Spiritual Guidance in White Plains, New York."
              > Podsumowując - pan Baldwin i jego żona , w moim pojęciu to zwykli oszuści ,
              > zarabiający grubą kasę na oszukiwaniu ( bardzo chorych , przypominam ) ludzi .
              > A oto strona owego małżeństwa , coby każdy mógł sam poczytać i ocenić :

              Coz za inteligencja... "Jolka" wklepala podane przeze mnie nazwisko w google i "cus wyjszlo"... : )))

              > www.spiritreleasement.org/index.html
              > Dobranoc wszystkim :)

              Nie wszystkim..., bo niektorzy beda mieli koszmary..., a do innych przyjdzie nawet sam Freddie Kruger z kolegami...bynajmniej nie na herbate.
              Czego Panstwu oczywiscie nie zycze...bo to nie sa zarty.
              • seashell Re: Please, please, please 26.06.09, 21:43
                > Trolle istnieja ( jedne sa sympatyczne, inne zlosliwe, ja wolalbym
                byc tym "goo
                > d guy" ) gnomy, a nawet krasnoludki...tak, tak...krasnoludki.
                > Istnieje bowiem wszystko co ujela w archetyp zbiorowa swiadomosc
                ludzka 6 milir
                > adow osobnikow...Trzeba dlatego uwazac o czym sie mysli bo mozna
                to stworzyc...
                > calkiem realnie. : )


                Z całym szacunkiem, ale jak już sięgamy w argumentacji do samego
                Junga, to wypadałoby, na rzecz wiarygodności wypowiedzi zwłaszcza,
                nie mylić tak zasadniczych elementów jego teorii...Zbiorowa owszem,
                ale NIEświadomość - jako przestrzeń dla archetypów i nie tylko...

                Ukłony.
        • darr.darek ... NIE przekonuj na siłę ... 25.06.09, 12:40
          Elcommendante, nie staraj się przekonywać wszystkich. To nie ma sensu. To nie
          jest sfera społeczna, gdzie uświadamianie i wspólny wysiłek pomoże nam coś
          zwalczyć w sferze wspólnej (dla mnie taką sferą jest próba uświadamiania, że w
          EU rządzą następcy lewicy bolszewickiej, którzy przez kontynuację dzieła
          socjalizmu i poprzez wrodzoną tej ideologii skrajną, nieuleczalną głupotę
          szykują Europejczykom biedę, poniżenie, straszliwe wojny domowe a na końcu
          przejęcie pełni rządów przez obce nam kultury i rasy, które dopiero nauczą
          debili lewicowych co oznacza "tolerancja" i "miłość do wszelkich obcych kultur i
          ras" - to może się stać jeszcze za naszego życia).
          Sfera duchowa to głównie wiedza dla siebie i swej rodziny - im mniej ktoś będzie
          o tym wiedział, tym gorzej dla niego i jego bliskich. Wolna wola, wolny wybór
          (oczywiście u lewych nie istnieje wolna wola i wolny wybór).

          Twoje wskazówki będą miały sens, jeśli choć jedna z kilku wypowiadających się
          osób w skrajnej depresji dostrzeże światełko w tunelu i jeśli dla niej okaże
          się, że "niekonwencjonalna droga" będzie strzałem w dziesiątkę i drogą do
          uzdrowienia. Tu też nie liczyłbym na cud gromadnego "oświecenia". Siła przekonań
          jest taka, że ludzie wolą poświęcić życie swego dziecka, bo "nie będą głupot
          testować". Tym bardziej wielu ludzi w depresji będzie potrafiło poświęcić swoje
          życie, które wg nich i tak nie jest warte tyle, by "testować jakieś wydumane
          teorie" niezgodne całkowicie ze światopoglądem przyswajanym od dziecka.

          Pułapka zawężenia horyzontów jest tym bardziej prosta u ludzi ceniących swoją
          wiedzę. Ja posiadam rozległą i dogłębną wiedzę tak w dziedzinie nauk ścisłych
          jak i społecznych. Przez niemal całe dorosłe życie nie potrzebne mi były
          dodatkowe byty, bo byłem w stanie wytłumaczyć "wszystko": jak działa silnik
          auta, samolotu, rakiety, dlaczego takie są skutki systemów ekonomicznych i
          społecznych, dlaczego w ten sposób rozwija się motoryzacja czy energetyka,
          dlaczego lewica zawsze prowadzi rządzone kraje na manowce :)
          W pewnym momencie albo ktoś dostrzeże sferę, której nigdy nie postrzegał i nie
          była mu potrzebna do jakichkolwiek tłumaczeń, albo nie dostrzeże. Zawsze z
          powodu ludzkiej ograniczoności każdy będzie miał jakieś klapki na oczach. Czy
          jeden lepiej wyjdzie na tym, że nigdy nie zrozumie działania silnika czy drugi
          na tym, że nie zrozumie sfery duchowej, to wybór każdego człowieka i jego wola.


          • elcommendante Re: ... NIE przekonuj na siłę ... 26.06.09, 00:07
            darr.darek napisał:

            > Elcommendante, nie staraj się przekonywać wszystkich. To nie ma sensu.

            Oczywiscie, ze nie ma...ja nikogo nie przekonuje.Ukazuje droge, ktora nie jest latwa, ale sie sprawdza.Odpowiadam na ew.zadane pytania i udawadniam, ze adwersarze nie sa partnerami do zadnej dyzskusji, nie tylko w tym temacie... : )

            To nie
            > jest sfera społeczna, gdzie uświadamianie i wspólny wysiłek pomoże nam coś
            > zwalczyć w sferze wspólnej (dla mnie taką sferą jest próba uświadamiania, że w
            > EU rządzą następcy lewicy bolszewickiej, którzy przez kontynuację dzieła
            > socjalizmu i poprzez wrodzoną tej ideologii skrajną, nieuleczalną głupotę
            > szykują Europejczykom biedę, poniżenie, straszliwe wojny domowe a na końcu
            > przejęcie pełni rządów przez obce nam kultury i rasy, które dopiero nauczą
            > debili lewicowych co oznacza "tolerancja" i "miłość do wszelkich obcych kultur
            > i
            > ras" - to może się stać jeszcze za naszego życia).
            > Sfera duchowa to głównie wiedza dla siebie i swej rodziny - im mniej ktoś będzi
            > e
            > o tym wiedział, tym gorzej dla niego i jego bliskich. Wolna wola, wolny wybór
            > (oczywiście u lewych nie istnieje wolna wola i wolny wybór).

            :)))))))))))))))))))))))) sa jednak ludzie na tym lez padole, ktorzy maja trzezwy oglad tego matrixu...

            > Twoje wskazówki będą miały sens, jeśli choć jedna z kilku wypowiadających się
            > osób w skrajnej depresji dostrzeże światełko w tunelu i jeśli dla niej okaże
            > się, że "niekonwencjonalna droga" będzie strzałem w dziesiątkę i drogą do
            > uzdrowienia. Tu też nie liczyłbym na cud gromadnego "oświecenia". Siła przekona
            > ń
            > jest taka, że ludzie wolą poświęcić życie swego dziecka, bo "nie będą głupot
            > testować". Tym bardziej wielu ludzi w depresji będzie potrafiło poświęcić swoje
            > życie, które wg nich i tak nie jest warte tyle, by "testować jakieś wydumane
            > teorie" niezgodne całkowicie ze światopoglądem przyswajanym od dziecka.

            Dokladnie.Pisalem z reszta o tym poprzednio.Milosc nie zna granic i nie stawia sobie przeszkod.Trzeba probowac wszystkiego.Wiedza jest dostepna na zawolanie.Wiekszosc woli uzywac tylko strzepkow wiedzy i korzystac z tego co przyswaja ich waska zdolnosc percepcji rzeczywistosci...Mysle, ze wielu z rodzin ludzi dotknietych depresja, schizofrenia, lub dziwnymi problemami w rodzinie mimo wszystko uda sie ta droga ku uzdrowieniu potrzebujacych...

            > Pułapka zawężenia horyzontów jest tym bardziej prosta u ludzi ceniących swoją
            > wiedzę. Ja posiadam rozległą i dogłębną wiedzę tak w dziedzinie nauk ścisłych
            > jak i społecznych. Przez niemal całe dorosłe życie nie potrzebne mi były
            > dodatkowe byty, bo byłem w stanie wytłumaczyć "wszystko": jak działa silnik
            > auta, samolotu, rakiety, dlaczego takie są skutki systemów ekonomicznych i
            > społecznych, dlaczego w ten sposób rozwija się motoryzacja czy energetyka,
            > dlaczego lewica zawsze prowadzi rządzone kraje na manowce :)
            > W pewnym momencie albo ktoś dostrzeże sferę, której nigdy nie postrzegał i nie
            > była mu potrzebna do jakichkolwiek tłumaczeń, albo nie dostrzeże. Zawsze z
            > powodu ludzkiej ograniczoności każdy będzie miał jakieś klapki na oczach. Czy
            > jeden lepiej wyjdzie na tym, że nigdy nie zrozumie działania silnika czy drugi
            > na tym, że nie zrozumie sfery duchowej, to wybór każdego człowieka i jego wola.

            Tak, ale po ludziach wyksztalconych wszechstronnie i interdyscyplinarnie nalezaloby sie spodziewac otwartosci na to co niepoznane lub stojace u progu poznania...Nasza obecna wiedza jest jak ziarno piasku na Saharze.Kiedy poznamy cala pustynie bedziemy dysponowali wszechmoca bliska wszechmocy samego wszechswiata,
            wszechswiata , w ktorym obowiazuje zasada wolnostojenstwa i tego co sie sprawdza...

            • templariusz7 Re: ... NIE przekonuj na siłę ... 26.06.09, 12:27
              elcommendante czytając te posty mam wrażenie ze rozmawiasz sam ze
              sobą a, darr.darek to twój drugi nick, wszystkie wypowiedzi z obu
              nick-ow charakteryzuje ten sam szalony bełkot, nie wiem czy twoje
              hokus pokus komuś może pomoc tobie w każdym razie nie pomogło
              • elcommendante Re: ... NIE przekonuj na siłę ... 26.06.09, 13:13
                templariusz7 napisał:

                > elcommendante czytając te posty mam wrażenie ze rozmawiasz sam ze
                > sobą a, darr.darek to twój drugi nick, wszystkie wypowiedzi z obu
                > nick-ow charakteryzuje ten sam szalony bełkot, nie wiem czy twoje
                > hokus pokus komuś może pomoc tobie w każdym razie nie pomogło

                Nie przejmuj sie...wrazenia sa czasem bardzo trafne, tak jak
                slyszane glosy, nawet jesli sa belkotem.Jesli twoje drugie "ja" z
                osobowosci zdysocjowanej cos uwaza, to moze to byc zupelnie odmienne
                od "ja" pierwotnego...,a na to hokus pokus nie pomoze.Cudow nie
                ma. : )
    • fotell Please, please, please 25.06.09, 02:31
      Przeczytałam artykuł i przeczytałam wszystkie pod nim opinie. Moim zdaniem ten artykuł jest o niczym innym jak tylko o wielkim cierpieniu. Fakt - pani Szczepkowska przyjęła rolę ciepłej empatycznej słuchaczki, nie sprawdzając drugiej strony medalu. Myślę, że mogło to nie być jej celem. Szkoda, bo artykuł miałby przynajmniej znamiona obiektywności. Współczuję bardzo rodzicom Magdy. Być może faktycznie nie zrobili wszystkiego, za późno zaczęli szukać pomocy, byli być może za mało czujni i uważni. Wszystko to musi do nich wracać teraz z podwójną siłą wbijając ich w potworne poczucie winy. Być może dlatego Mama Magdy udała się na rozmowę z Panią Szczepkowską, żeby raz jeszcze opowiedzieć, raz jeszcze przeanalizować i szukać mniej lub bardziej winnych. Być może Pani Szczepkowska miała inny pomysł na tę rozmowę, ale ogrom cierpienia matki sprawił, że postanowiła ją wysłuchać i przedstawić tylko jej wersję, żeby choć trochę jej ból ukoić. Myślę, że potrafię to zrozumieć.
      Cierpienie Magdy - choroby psychiczne budzą lęk i mącą rozum.. Niekończące się, drążące poczucie pustki i wyobcowania. Jeżeli to była faktycznie depresja przewlekła, potrafię zrozumieć jej sposób myślenia nieuchronnie krążący wokół myśli "S". Jednak zastanawia mnie inna rzecz - ktoś tu już wcześniej trafnie zauważył - ona została wypuszczona ze szpitala z diagnozą zaburzonej osobowości. Moim zdaniem borderline. Swiadczą o tym wybuchy agresji i autoagresji, nacinanie się, manipulowanie otoczeniem, nastroje depresyjne i myśli samobojcze właśnie. Jest to jedno z najcięższych do leczenia zaburzeń osobowości. To są właśnie pacjenci, do których najciężej dotrzeć. Niby podobne do depresji, ale zachowania agresywne i autoagresywne moim zdaniem jednoznacznie wskazują na zaburzenia osobowości borderline. Dlaczego zatem w artykule mowa jest o depresji? Bo jest "modna"? Bardziej znana? Przyciągnie więcej czytelników? Skoro tak wiele się mówi o małej świadomości społeczeństwa na temat zaburzeń psychicznych, dlaczego by nie powiedzieć właśnie o tym. Na szczęście są już sposoby pracy terapeutycznej wg których pracuje się z pacjentami z zaburzeniami tego typu (chociażby CBT czy psychodynamiczna). Prawdą jest , że taka terapia trwa długo, a w związku z tym w warunkach polskich może być i kosztowna. Niestety problem polega też na tym, że nikogo się do terapii nie zmusi. Jeżeli pacjent nie chce aż do granic swoich możliwości, nic się z tym nie zrobi. To okrutne zdanie, ale jeżeli ktoś zaplanuje sobie taki swój ciąg dalszy i będzie odporny na leczenie farmakologiczne, psychoterapię itd. itp. to zrobi to co sobie zaplanował. Pisząc "odporny" naprawdę mam na mysli słowo "odporny". Pomijając kwestię powołania lekarza, który takich pacjentów prowadzi. Bo też prawdą jest to że są różni lekarze, mniej lub bardziej zdeterminowani by leczyć innych i nimi się opiekować. Nie demonizujmy lekarzy, oni są też ludźmi. Funkcjonują na różnym poziomie doświadczenia, wypalenia, pasji, motywacji, energii i wiedzy. Jak my wszyscy. I nieprawdą uważam jest stwierdzenie że lekarze nic nie zrobili. Mam wrażenie, czytając tu niektóre głosy, że chciałoby się, żeby lekarz zajmował się chorym nawet po pracy, nie szedł do domu tylko siedział przy chorym i przekonywał dorosłą osobę, że powinna się leczyć, zostać w szpitalu. To byłby dobry lekarz, taki z pasją i powołaniem. Ale być może niepotrzebnie ironizuję. Służba zdrowia niestety działa w określonych ramach, wg określonych procedur i nie zaopiekuje się nami tak, jak każdy z nas by sobie tego życzył i wyobrażał. Mnie też to denerwuje, ale mam wrażenie, że na to wpływu nie mam. Chyba że regularnie głosując co 4 lata.
      Moim zdaniem w sytuacji Magdy, jej rodziny i lekarzy - nie ma winnych. I to jest największa tragedia, bo jak zrozumieć taką sytuację, w której nikt nie zawinił a stało się to, co się stało? Magda była chora, po linii prostej dążyła do takiego zakończenia jej cierpienia. Jestem pewna, że mama Magdy robiła w jej przekonaniu wszystko, żeby córce pomóc i jej nie stracić. Lekarze - jakkolwiek sucho to nie zabrzmi - dzialali wg procedur w których mogli się poruszać. Moim zdaniem tu nie mogło być happy endu. I najgorsze właśnie jest to, że nie można za to nikogo obwiniać. Bezmiar cierpienia mamy Magdy musi być teraz ogromny. Rozumiem jej motywację, z którą przyszła rozmawiać z p. Szczepkowską. Rozumiem p. Szczepkowską, która postanowiła opublikować artykuł biorąc na świadka li tylko empatię. Mam nadzieję, że rodzice Magdy będą szukali teraz innego, bardziej profesjonalnego niż autorka artykułu wsparcia dla siebie, bo będą go przez długi czas teraz potrzebowali. Wierzę, że kiedyś się uporają ze swoim bólem. Serdecznie im współczuję. A sobie i nam wszystkim życzę rzetelnych artykułów i zdrowia psychicznego.
      • beata.99 Re: Please, please, please 25.06.09, 10:23

        Bardzo rzeczowy i spokojny post.

        Na mój "laicki" rozum, to Magda rzeczywiście miała osobowość
        bordeline. I stany depresji też do tego pasują.

        W artykule jest podane za mało danych, nic nie wiemy czy coś się
        wydarzyło jak Magda miała 11 lat.
        Natomiast jedno jest pewne, żadna "normalna" 11-latka nie wali głową
        w scianę czy podłogę, nie wyrywa włosów, nie ma napadów
        histerycznego płaczu i nie ucieka tak strasznie przed ludźmi.
        Albo musiało się wydarzyć w Jej życiu coś bardzo złego albo
        rozwijała się choroba.
        Bordeline też nie bierze się z niczego, a napewno nie z urazów
        okołoporodowych.

        W artykule matka nic nie mówi, co wtedy, te 10 lat temu, robili aby
        pomóc Magdzie, ale wtedy to się wszystko zaczęło.
        I albo matka nie mówi wszystkiego, albo nie ma pojęcia co się
        wydarzyło. I o to można mieć pretensję, że za mało zrobiła, aby się
        dowiedzieć.
        Dowiedzieć się, co to jest ten "potwór" - ktoś, kto Ją skrzywdził
        czy "ktoś" w Jej głowie, co by świadczyło o jakiejś chorobie, a może
        jedno i drugie. U dzieci np. zespół stresu pourazowego może pojawić
        się później i objawia się inaczej, niż u dorosłych. Ale jak pisałam,
        jestem totalnym laikiem.
        Matka nic nie mówi czy szukała przyczyn na własną rękę (internet,
        poradniki, książki psychologiczne, prywatni psychiatrzy czy
        psycholodzy) - tak, że trudno jest ocenic czy zrobiła wszystko, co
        było w Jwj mocy, ale:
        - nie mieszkają w "pcimiu", bez dostępu do informacji
        - wynika z tego że są ludźmi wykształconymi
        - czy napewno nie mogli zrobić więcej?
      • awanturka czasem poprostu nie można pomóc.... 25.06.09, 11:15
        Jestem znawczynią tematu, niestety :( :( sześć pobytów w szpitalach psychiatrycznych, 14 elektrowstrząsów na koncie...

        Uwierzcie mi, dla osoby w ciężkiej depresji (nie żadnego kompletnie znaczenia to jak wyglada szpital , jak odnosi się do niego peronel, psychoterapia jest niemozliwa i jeżeli są próby jej prowadzenia to przewaznie jest dla chorego katorgą.

        Ten postulat by w szpitalu były warunki takie jak kolorowe sale, zajecia terapeutyczne od rana do wieczora, częsty kontakt z pschologiem to tylko wyobrazenia ludzi zdrowych o tym co moze pomóc choremu, mające się nijak do rzeczywistości.

        Prawie wszyscy pacjenci szpitali psychiatrycznych odmawiają udziału w zajęciach terapeutycznych (muzykoterapia, arteterapia, terapia zajęciowa) i bardzo niechętnie odnosza sie do rozmów z psychologiem. Niechętnie tez odnosza się w większosci do wizyt rodziny, traktują je jak zło konieczne. Tak to wygląda od środka niestety....

        Pomóc choremu jest nizwykle trudno, mozliwości i personelu medycznego są niestety żałośnie ograniczone, tak naprawdę pomagają leki i...czas.

        Nie umiejszam roli psychoterapii, wsparcia rodziny itp. ale to przynosi efekty w okresie rekonwalescencji i jako sposób zapobiegania nawrotom.

        W naprawdę głebokiej depresji to co wydaje się być ważne dla rodziny chorego dla samego chorego przewaznie nie ma zadnego znaczenia. Cierpienie jest tak ogromne, ze wszystko w okól staje się zupelnie nieważne...

        I trzeba sobie jasno powiedzieć - są przypadki w których nic i nikt nie może pomóc (nie twierdzę, że w szpitalu o którym mowa w artykule nie było nieprawidłowości, ale jedynie, że tragiczny finał sprawy niekoniecznie swiadczy o tym, ze one były).


        To zupełny mit, ze depresja jest zawsze uleczalna (jak mozna przeczytac w ulotkach dla pacjentów). Niestety zdarza się, na szczęście dość rzadko, że pacjentowi nie mozna pomóc, poprostu nie można....

        P.S.

        A tak przy okazji to myslę, tak jak autor poprzedniego postu, ze była to depresja w przebiegu borderline, to paskudne, bardzo trudno leczace się zaburzenie (włsciwe wyleczyć go do końca nie można, a tylko złagodzić objawy), pacjent przewaznie nie chce współpracować i w znacznej liczbie przypadków podejmuje próby samobójcze (i takie "autentyczne", nastawione na pozbawienie się życia i takie, "na pokaz")
        • awanturka Re: czasem poprostu nie można pomóc.... 01.07.09, 10:07
          Chciałam jeszcze dodać o dwoch sprawach nie wspomnianych w artykule, a mogących zawazyc na tym, że lekarze nie zatrzymali dziewczyny w szpitalu.

          1. Ustawa psychiatryczna, która narzuca duze obostrzenia jeżeli chodzi o przymusową hospitalizację (gdy pacjent nie chce pozostac w szpitalu. Muszą zajść ścisle okreslone przez ustawę okoliczności a lekarz musi zawiadomić o decyzji o przymusowej hospitalizacji sąd i potem udowodnic przed sądem, że te okoliczności rzeczywiscie miały miejsce.

          2. Zarządzenie NFZ, który finansuje tylko 2 miesięczny pobyt pacjenta w szpitalu, jeżeli pacjent w szpitalu przebywa dłuzej to szpital ponosi straty. Jest wprawdzie mozliwość pzrdłuzenia refundacji pobytu, ale wymaga to wypelnienia mnóstwa papierków, przejscia całej drogi urzędniczej i nie zawsze prosba szpitala rozpatrzona jest pozytywnie. Inna droga to wystąpienie rodziny chorego do sądu rodzinnego o przymusową hospitalizację. Matka Magdy nie skorzystala z tej możliwości..

          To wszystko nie takie proste jak wygląda w artykule - ciężko chora dziewczyna, zatroskani rodzice i źli nieczuli lekarze...
      • martin.slenderlink Re: Please, please, please 26.06.09, 11:38
        Z diagnozą możesz mieć rację. Wiele elementów, w tym nadmierne superego wraz z impulsywnością i autoagresją mogłoby się pokrywać z definicją. Natomiast, nie czytając literatury ciężko pisać o związku borderline z choroba afektywną dwubiegunową, stanami mieszanymi etc. Ciężko chyba wykluczyć depresję i uznać ją za jedynie wtórną. Tym bardziej, że głebokie obniżenie nastroju ma tu przebieg dłuższy niż klasyczna dysforia w przypadku borderline. No, ale ja tylko amatorsko lukam po definicjonach. Szkoda, że tak mało zawodowych psychiatrów pojawia się na tym forum, ale im się nie dziwię. To tak jakby wrzucać swoje fachowe opinie w gąszcz tasiemcowo produkowanych słowotoków.
        • bene_gesserit Re: Please, please, please 26.06.09, 12:59
          Zaden powazny fachowiec nie odwazyby sie stawiac diagnozy albo
          nawet wypowiadac opinii nt przpadku bazujac jedynie na
          artykule. Nawet pod ochrona nicka.
    • lourelou Please, please, please 25.06.09, 22:07
      I dzwonię do niej, była 8.16, mówię: 'Madziu, gdzie ty jesteś?' (przecież
      powinniśmy już ruszać do szpitala, rzeczy spakowane, skierowanie w torebce,
      twój tam pokój i łóżko gotowe, nie rób problemów, wiesz, że nie ma odwrotu)

      A ona mówi: 'Poszłam jeszcze nad wodę na spacer'.
      (przecież wiesz, mamo, że ja nie chcę do szpitala, przecież niedawno stamtąd
      uciekałam, przecież jesteś ostatnią osobą, z którą w tym życiu rozmawiam,
      proszę daj mi szansę, proszę powiedz mi proszę... że....)

      Ja mówię: 'Psa nie wzięłaś', a ona: 'Bo już z psem byłam wcześniej'. Ja: 'No
      to wracaj'. I się rozłączyłam."
    • kadriana [ '] 26.06.09, 00:26
      Bardzo bardzo wspolczuje Pani straty coreczki, zycze Pani duzo sily
      i prosze sie nie obwiniac bo zrobila Pani wszystko co Pani mogla.
      Pozdrawiam serdecznie
    • elcroy Please, please, please 26.06.09, 00:48
      Czy ktoś wie w jaki sposób Magda popełniła samobójstwo?
    • realbyd Please, please, please 26.06.09, 12:33
      Permanentna depresja...?

      Teoretycznie nie jest głupia. Potrafi porozmawiać i pomóc w psychicznym dołku
      koleżance, czasami dorosłej córce. W przypadkach trudnych, związanych z pracą
      zawodową, wielokrotnie sama siebie zaskakuje posiadaną wiedzą. Interesuje się
      sztuką, zna malarzy, rzeźbiarzy, potrafi odróżnić witraż średniowieczny od
      gabinetowego z późniejszych czasów.
      Uwielbia muzykę. Słucha klasyki z niewątpliwą przyjemnością. Czasami myśli, że
      świat bez muzyki byłby dla niej nie do zniesienia. Muzyka potrafi wzbudzić w
      niej silne emocje – niestety zwykle kończy się to płaczem.
      Niby coś potrafi. A jednak ma cały czas poczucie swej głupoty i ignorancji.
      Świadomość nicości pojawia się gdy pomyśli o efektach. Kompletny brak efektów.
      Nic nie powstaje jako wynik jej teoretycznej wiedzy, jej silnych uczuć.
      Wielokrotnie myślała, co mogłaby stworzyć? Niestety tu objawia się kolejna
      ułomność. Nie ma kompletnie wyobraźni. Chodzi mocno po ziemi i nie potrafi się
      od niej oderwać nawet na milimetr. Myślenie nie przynosi więc żadnych efektów.
      Czyli – jakby wcale nie myślała. Wniosek – jest głupia. Prosty dowód na
      zaprzeczenie twierdzeniu postawionemu na wstępie.
      depresja...
    • upper_silesia Zaburzenie afektywne dwubiegunowe ... 26.06.09, 13:14
      Myślę, że tak powinna brzmieć diagnoza. Z czego się to wzięło? Różne pytania
      się rodzą... Poczytajcie biografię Virginii Woolf - czy przypadkowo nie
      identyfikowała się z nią?! Podążałem śladami, które zostawiła Magdalena w
      internecie... nasuwają mi się różne myśli. A kim był jej potwór: być może
      można by go poznać mając dostęp do poczty onetu (malarosa@op.pl)- odzyskiwanie
      hasła...
      Poza tym chylę czoło przed Nią.
      • pers.ona Zaburzenie afektywne dwubiegunowe ... 26.06.09, 22:43
        nie rozumiem czemu tak usilnie próbuje się ja zdiagnozować to jej nie przywróci
        życia ani nie pomogłoby jej za życia...czy jestem tego pewna NIE!jednak znałam
        ludzi, którzy to byli prawidło zdiagnozowani, leczeni na różne sposoby, świadomi
        przede wszystkim a gdzieś tam zawsze po czasie i tak wybierali śmierć...i tak
        jak w przypadku Magdy
        myślę że depresja była już skutkiem pewno stanu ducha...czasem ludzie rodzą się
        z pewna "skazą"
        Trudno jednoznacznie wyjaśnić skąd, dlaczego czemu, są pytania bez odpowiedzi i
        na zawsze pozostaną zwłaszcza w takiej sytuacji i może lepiej; gdybyśmy znali co
        tak naprawdę się działo z nią to czy na pewno bylibyśmy wstanie zrozumieć...
        każdy jest inny i inaczej przeżywa wydarzenia. Człowiek z nadwrażliwością a taka
        była Magda według mnie na zawsze pozostaje w innym świecie - świecie doznań
        emocjonalnych a emocje jak woda drążą w nieskończoność...i nie musi się stać
        jakaś tragedia wystarczy obudzić się pewnego dnia i już się wie ze to koniec.

        • pindzia.lindzia Re: Zaburzenie afektywne dwubiegunowe ... 27.06.09, 10:34
          Błagam, tylko nie mówcie o nadwrażliwości. Takie stwierdzenie niby załatwia
          wszystko? Nie, ono ogranicza. "Jesteś nadwrażliwa, więc nic dziwnego, że ciągle
          płaczesz, przejmujesz się, denerwujesz, nie śpisz, nie jesz, nie myjesz się."
          A ludzie szukają diagnozy, bo tego wymagała sprawa już dawno temu, ale nie jest
          przedawniona przez śmierć, bo przyniosłaby dużo odpowiedzi i dziwi mnie bardzo,
          że mamę Malarosy zadowala "zaburzenie osobowości" - w kręgach psychiatrycznych
          to diagnoza na "odwal się", "nie wiemy co ci jest, ale na pewno coś jest".
          Oczywiście, czasem to musi zadowolić, czasem trzeba bezczynnie czekać na więcej
          objawów, aby wystawić diagnozę. Ale tutaj było tych objawów aż nadto! Jak można
          było tyle czekać!
          W dzisiejszych czasach los chorego nie leży po stronie lekarza. Nie są już
          Panami Naszego Życia. Mamy internet, mnóstwo książek, fora, strony tematyczne. I
          nawet mając tępego, leniwego, niemiłego lekarza możemy zdobyć diagnozę, gdy
          tylko sami zorientujemy się gdzie w ogóle mamy szukać. To przecież my znamy się
          najlepiej, lekarz widzi nas przez chwilę i żadne serum prawdy tego nie zmieni.
          A diagnoza to ciężka rzecz do przełknięcia, ale łatwiej jest trafić na skuteczny
          dla siebie lek, jak wiadomo co leczyć.
          Można, naprawdę. Tylko nie wolno oddawać swojego życia w ręce kogoś obcego. Ba,
          nawet kogoś nieobcego, matki na przykład.
        • upper_silesia Re: Zaburzenie afektywne dwubiegunowe ... 29.06.09, 10:48
          Masz rację.Chodziło mi tylko o pewne zobrazowanie jej życia.
    • mccat1 Please, please, please 26.06.09, 23:37
      Czy ktoś zwrócił uwagę na to co wcześniej skopiowała koleżanka olaaa77?

      To mówi o wiele więcej niż uczone, czy też pseudouczone dywagacje.

      warszawa i jej suburbia
      Autor Wiadomość
      malarosa

      Wiek: 21
      Dołączyła: 12 Paź 2007
      Posty: 1
      Skąd: Warszawa
      Wysłany: 15 Październik 2007, 17:41 warszawa i jej suburbia


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      poznam nieśmiałego/nieśmiałą introwertyka/introwertyczkę z warszawy/
      okolic moj email malarosa@op.pl. w ramach terapii jesiennych
      napadów samotności. pozdrawiam. ahoj ahoj.
    • thomasufnalcrowlake Ludzie... 29.06.09, 16:30
      Zastanówcie się, co piszecie. Wszyscy. Wy, którzy wyzywacie tę dziewczynę od emo i wy, którzy wyzywających wyzywacie od pustaków. Wy, którzy psioczycie na służbę zdrowia i wy, którzy jej bronicie. Wy wszyscy, którzy robicie pod tym artykułem zwyczajny, śmierdzący irracjonalną nienawiścią i skrajną tępotą, BURDEL.

      Ta dziewczyna umarła. U-MA-RŁA. Nie żyje. Uszanujcie jej śmierć. Nie ważne, z czyjej winy waszym zdaniem zginęła - własnej, rodziców, lekarzy, otoczenia, niczyjej. I tak do prawdy nie dojdziecie, o ile ona istnieje. Ważne, żeby tę śmierć USZANOWAĆ. I nie robić zwyczajnej wiochy, obrzucając się mięchem i inwektywami pod wyznaniami matki, która straciła córkę.

      Z góry dzięki.
    • vbmfkf List do Mamy Magdy 01.07.09, 12:15
      Szanowna i Droga Pani!

      Wyobrażam sobie, albo raczej nie wyobrażam sobie tego, co Pani czuje
      po śmierci swojego wrażliwego, dobrego dziecka. Miała Pani cudowne
      dziecko, co także jest Pani zasługą – ambitne, nie zazdrosne, nie
      zmanierowane, inteligentne, do bólu czyste.
      Choć nie znałam Pani Córki, wiem że tak było. Nie wiem na jaką
      chorobę i czy to była choroba, czy tylko zapętlenie w samotności,
      cierpiała Pani córka – wiem że zło czepia się dobrego. I chyba
      niestety, Magda przegrała tę walkę. Oznaką normalności na pewno jest
      walka o życie. Ale są chwile, kiedy walczyć już nie można. I to
      widocznie była taka chwila. Bardzo szkoda, że Magda tak postąpiła,
      znalazłoby się wielu ludzi, którzy by Jej pomagali w życiu. Niestety
      po śmierci.
      Proszę przyjąć moje najgłębsze kondolencje z powodu śmierci tego
      cudownego dziecka, jakie dał Pani Bóg. Młodzież bywa chciwa,
      zepsuta, podła – to dziecka nie robiąc żadnej krzywdy nikomu (nie
      była do tego zdolna), taka nie była. Dlatego podziwiam to, co to
      dziecko wzięło na siebie, krzyż jakie niosło. Jeśli był to krzyż
      choroby, to Bóg już Ją uleczył za cierpienia jakie na siebie wzięła.
      Jeśli to był krzyż wrażliwości, to proszę mi wierzyć, to dziecko
      zrobiło tak wiele dobrego, poruszyło tak wiele serc ludzi, wzbudziło
      refleksję nad własnym życiem – bo jeśli ono, Boga ducha winne,
      uważało się za nieczyste i z tego powodu przeżywało ogromne katusze,
      to co mają powiedzieć prawdziwi niegodziwcy? Wierzę, że Bóg da Pani
      siłę przeżyć tę tragedię. Wierzę że Pani Jej pomagała i Ją ratowała.
      Będąc tak kruchą, uczyła się, garnęła do światła, ale nie
      wytrzymała.
      Jeśli to możliwe, proszę o odprawienie Mszy Świętej w intencji
      Magdy. Chciałabym coś dla Pani zrobić, coś dla Pani Córki, bo była
      nieprawdopodobnie dobrym dzieckiem i z tego może Pani się cieszyć, z
      tego że Bóg stwarzając Ją dobrą, dał Jej jednocześnie krzyż nie do
      uniesienia na siły tej kruchej dziewczyny. Nie zadała bólu nikomu i
      nie wiem za co tak cierpiała. W samotności, w ciszy cierpiała do
      końca. Jest w moich oczach cudowną dziewczyną, która nie podołała
      zagubieniu. Modlę się za Nią i dziękuję Bogu, że dał mi poznać Pani
      dziecko, czyste jak łza, pokorne w swojej samotności. Proszę się
      trzymać i modlić się za Córkę, którą Bóg w swojej dobroci uwolnił od
      wszelkich makabrycznych cierpień. Szkoda tylko, że nikt Jej nie
      powiedział jak wielkim skarbem jest Jej wrażliwość i Jej życie.
      Szkoda, że to cudowne dziecko zostałe przez zło okaleczone. Ale Ono
      było dobre. I to jest wielkość i zasługa także rodziców.
    • adamu2000pl Szpital ??? 05.07.09, 22:52
      Mam jedno pytanie:
      Czy szpital w którym była leczona Magda, to Instytut Psychiatrii i Neurologii w
      Warszawie czy jakiś inny?
      Będę wdzięczny za odpowiedź.

      ps
      wybaczcie, jeśli o tym już było, ale nie jestem w stanie przeczytać ponad 400 wpisów
    • algrsh Please, please, please 06.07.09, 12:31
      Wszystkim, którzy mają początkowe objawy depresji i chcą sobie samym pomóc chciałam polecić książkę: Droga rzadziej wędrowana. Autor: Scott Peck. Potem polecam sięgnąć po publikacje związane z terapią kognitywno-behavioralną. Pozdrawiam.
    • aneta1008 Please, please, please 08.07.09, 12:03
      Patrząc na liczbę komentarzy przy tym artykule widzę, że nie jestem jedyną osobą, którą ta historia poruszyła. I nie wiedzieć czemu, wywołała tak dogłębny smutek, żal i chęć poznania tej osoby, która nie mogła pogodzić się z życiem, niezwykłej, inteligentnej, wrażliwej. Bardzo przykro, bardzo. Smutek, którego słowa nie są w stanie wyrazić. Stała się ogromna krzywda.
    • niunia-lalka Please, please, please 11.07.09, 16:15
      Najłatwiej obarczyc winą lekarzy. NAwet jeśli popełnili błąd - to
      przykro mi ale nie da się wyleczyc człowieka jeśłi on tego nie chce.
      A zdaje się że ta dziewczyna odrzuciła wiele szans, pomocnych rąk.
      Samobójstwo popełniła przed przyjęciem do szpitala. Nie można
      prowadzic psychoetrapii jeśłi ktoś na nią nie przyjdzie. Przykro mi.
      Lekarze ani terapeuci nie mają boskich mocy. Myślę też że oskarżanie
      lekarzy jest łątweijsze niż oskarżenie siebie. Bo pytanie "jaką ja
      byłam matką jeśłi pod moimi skrzydłami wyrosło tak nieszczęśliwe i
      chore dziecko" nasuwa się nieuchronnie. Bardzo mi przykro pani Aniu
      że musi się pani z tym zmierzyc.
      Samobójstwo jest nie tylko wyrazem cierpienia ale też aktem ogromnej
      agresji, także przeciwko światu.
      A ta dziewczyna nie miała depresji tylko zaburzenia osobowości a to
      spora różnica.
    • kiyam i co teraz? 12.07.09, 00:05
      Kolejny raz czytam slowa, ktore doskonale znam. Od 8 lat wszystko to
      co mnie otacza- nie mozna nazwac zyciem. Swiadomosc, ze mozna
      inaczej, ze to wszystko to choroba, ze trzeba walczyc, probowac-
      zabija. Niemoc. Bezsilnosc. Strach.. i ta przekleta swiadomosc
      wszystkiego. Od 8 lat nikt nie zauwazyl ze cos jest nie tak. A
      przeciez ja milczac- krzycze najglosniej. Chce by ktos w koncu
      zauwazyl, wskazal droge, pomoc. Sama nie dam rady. Wszystko
      sprowadza sie do czekania na jakis cud, ktory nigdy nie nastapi. Na
      wiecej nie mam sily. Pierwszy i ostatni raz pomocy lekarskiej
      szukalam praktycznie na samym poczatku, zaraz gdy uswiadomilam
      sobie, ze cos jest nie tak. Szukalam, czytalam, porownywalam i gdy
      bylam prawie pewna, ze to depresja- poszlam. Owa proba zakonczyla
      sie haslami: "wez sie w garsc", "to zwyczajne lenistwo", "depresja
      to jakas fanaberia- jestes mloda i dobrze ulozona, niczego ci nie
      brak". Wiecej takowej fachowej pomocy juz nie szukalam. Po tej
      rozmowie czulam ze upadlam jeszcze nizej. Pojawily sie ogromne
      wyrzuty sumienia- do dzisiaj, nie do przeskoczenia. Nie wiem do kogo
      moglabym pojsc. Gdzie sie zwrocic? Jak zaczac? Co powiedziec? Boje
      sie, ze nawet jesli trafie na lekarza, ktory bedzie chcial sluchac..
      to powiem, ze wszytko jest w porzadku, bede sie bronic do upadlego.
      Przyznac sie do kolejnej porazki w zyciu? Chyba nie jestem w stanie.
      Nie potrafie o tym mowic. Nie wiem w jaki sposob mozna z tego wyjsc,
      nie wierze, ze wogole mozna. Nie chce dostac reklamowki z lekami i z
      jednego bagna wplatac sie w drugie. Nie wiem skad to wszystko sie
      wzielo. Przeciez pamietam, ze kiedys smialam sie, czulam radosc z
      kazdej drobnostki, a teraz? Teraz jestem tylko cieniem siebie.
      Skryta w swej skorupie probuje przetrwac..

      Hesse napisal:

      "Każdy w jakimś zakątku swojej duszy wie aż nadto dobrze, że
      samobójstwo jest wprawdzie wyjściem, ale przecież tylko jakimś
      wyjściem nędznym, nielegalnym, zapasowym, i że w zasadzie
      szlachetniej i piękniej jest dać się pokonać przez samo życie niż
      ginąć z własnej ręki."

      Codziennie mysle o tym, jak bylo by dobrze gdyby jakis inny
      skrytobojca polozyl kres temu wszystkiemu. Tu i teraz. W kazdej
      chwili. Jestem cichym samobojca, ktory samobojstwa nigdy nie
      popelni.. tylko bedzie wegetowal. Nadzieja, ze kiedys to sie skonczy
      i swiadomosc, ze to choroba- mi na to nie pozwala i nie pozwoli.

      Tak naprawde to ja przeciez chce zyc.
    • maciejkozlowski Re: Please, please, please 22.07.09, 15:17
      No cóż Dawid napiszesz ? Nic już się nie da zrobić. Jestem psychiatrą i muszę
      się stale z takimi dylematami zmagać.Nic miłego. Daj spokój bo nikomu nie
      pomożesz a tylko sobie możesz zaszkodzić. Trzymaj się chłopie. Wiem, że jesteś
      wrażliwy, ale to w tym zasranym świecie wada a nie zaleta. Oooo wiem o tym
      baaaardzo dużo !
      Dbaj o siebie, chłopie.
      lek.med.Maciej Kozłowski-psychiatra





      david-off84 napisał:
      Dzisiaj przeczytałem po raz drugi ten artykuł tym razem online. Sądziłem, że
      > może trochę mi przeszło po wczorajszej lekturze, ale nie. Ból jaki wywołał on
      > wczoraj, towarzyszył mi przy zasypianiu i obudził mnie dzisiaj rano. Czuję
      > stratę, smutek i żal. Są to uczucia, które powinna odczuwać jedynie rodzina
      > Magdy, ale nie wiem dlaczego odczuwam je bardzo głęboko i ja. Pustkę jaka
      > wypełnia teraz mnie całego można porównać zapewne do straty ukochanej osoby,
      > choć sam nie wiem czy właśnie tak czuje się człowiek po stracie najbliższej mu
      > istoty. Ja przecież Magdy nie znałem. Tym bardziej boli mnie, że nie miałem
      > szansy poznać ją i spróbować zrozumieć jej duszę. Wiem, że coś straciłem
      > nieodwracalnie, straciłem kogoś komu nie tylko zaoferował bym pomoc. Myślę, że
      > Magda mogłaby i mi pomóc. A tak zostałem sam z artykułem o dziewczynie, której
      > już nie ma. To boli, stracić możliwość poznania wyjątkowej osoby, po której
      > zostaje tobie jedynie jej trzy zdjęcia i wywiad z jej matką przeplatany
      > fragmentami jej wierszy. Tak bardzo chciałbym się z nią spotkać.
      >
      > Pani Joanno jeśli jest możliwość chciałbym zadać kilka pytań:
      > awers84@op.pl.
      >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka