Dodaj do ulubionych

Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow

IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 12:53
Spór o tożsamość

Wtorek, 26 sierpnia 2003r.

Rajmund Pollak, niezależny radny wojewódzki, złożył wczoraj wniosek o
odwołanie ze stanowiska marszałka województwa śląskiego Michała Czarskiego.
Powodem był spór o stanowisko wobec działań jeszcze nie zarejestrowanego
Związku Ludności Narodowości Śląskiej.

Zdaniem Pollaka, powołującego się na ustawę o samorządzie wojewódzkim,
marszałek Czarski źle dba o krzewienie polskości na Śląsku i nie reaguje na
powstawanie ruchów separatystycznych. - Znam ustawę o samorządzie
wojewódzkim bardzo dobrze i gwarantuję panu, że w żaden sposób jej nie
łamię - tłumaczył Michał Czarski. Radny Pollak, który do sejmiku wszedł z
ramienia Ligi Polskich Rodzin, jest przekonany, że ewentualne
zarejestrowanie Związku Ludności Narodowości Śląskiej może stać się
zaczątkiem ruchów separatystycznych w naszym regionie.

- Mamy już u nas mniejszość niemiecką, a teraz spokojnie patrzymy, jak
tworzy się mniejszość śląska - grzmiał Pollak. Radni tłumaczyli Rajmundowi
Pollakowi, że ta sprawa nie jest przedmiotem sporów politycznych.

- W przyszłym miesiącu odbędzie się specjalna sesja naukowa poświęcona temu
zagadnieniu, ale będzie ona miała charakter socjologiczny, społeczny, a nie
polityczny - wyjaśniał Pollakowi Zbigniew Wieczorek, przewodniczący
sejmiku. - Może pan oczywiście na nią przyjść i wyrazić swoje poglądy na
temat rdzennych mieszkańców tej ziemi.

Wczoraj radni zabrali też głos na temat zmian w zarządzie Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska. Przypomnijmy, że Rada Nadzorcza WFOŚ zgodziła
się na odejście z zarządu dwóch osób kojarzonych z AWS i Unią Wolności i
zastąpieniem ich osobami kojarzonymi z SLD.

- To jakiś skandal - protestował radny Bernard Szweda z LPR. - SLD
zawłaszcza coraz to nowe pola władzy. Przecież Fundusz nie jest żadnym łupem
politycznym, ma swoją renomę i powinien jej bronić. Szweda przypomniał, że
nawet za rządów AWS lewica miała w zarządzie WFOŚ swoich przedstawicieli.
Wkrótce Fundusz ma otrzymać ogromne środki pomocowe z Unii Europejskiej, ale
jego upolitycznienie na pewno nie zachęci urzędników z Brukseli do lokowania
pieniędzy na Śląsku.

Radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli wczoraj wniosek formalny o
umieszczenie w programie każdej sesji informacji o przygotowaniu województwa
śląskiego do integracji z Unią Europejską.

(wit) - Dziennik Zachodni
Obserwuj wątek
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:06
      Górno¶l±zacy, traktowani podczas okupacji przez w³adze niemieckie jako
      niepe³nowarto¶ciowi Niemcy, ju¿ w pierwszych dniach po wojnie spotkali siê z
      zarzutami, ¿e ich polsko¶æ jest niedoskona³a.

      Ziemie te opu¶ci³a wraz z armi± niemieck± nap³ywowa kadra urzêdników z Rzeszy
      oraz wiêkszo¶æ najbardziej proniemiecko nastawionych ¦l±zaków, obawiaj±cych
      siê represji ze strony w³adz sowieckich i polskich. Pozosta³a na Górnym ¦l±sku
      ludno¶æ bez wiêkszych obaw oczekiwa³a na zmianê w³adzy. Mieszkañcy
      przedwojennego województwa ¶l±skiego nie czuli siê zdrajcami narodu, gdy¿
      wpisu na volkslistê nie traktowali jak plebiscytu narodowo¶ciowego (dochodzi³y
      do tego nawo³ywania biskupa ¶l±skiego do maskowania siê, nacisk w³adz
      niemieckich, czynniki psychologiczne, ekonomiczne i inne).
      Dla wkraczaj±cych na te tereny ¿o³nierzy Armii Czerwonej rozró¿nienie miêdzy
      ¦l±zakiem a Niemcem nie by³o ³atwe - istnia³o w¶ród nich zreszt± przekonanie,
      ¿e zajmowane ziemie zamieszkuje w zasadzie ludno¶æ niemiecka. Pos³uszni
      zarz±dzeniom w³adz sowieckich, ¦l±zacy w wieku od 17 do 50 lat zg³aszali siê
      do prac przy usuwaniu szkód wojennych. Tych, którzy siê zg³osili, umieszczano
      w wiêzieniach i obozach sowieckich. Przy wydatnej pomocy funkcjonariuszy
      milicji i UB zatrzymywano g³ównie mê¿czyzn wpisanych na volkslistê oraz osoby
      narodowo¶ci niemieckiej. W punktach zbiorczych przeprowadzano selekcjê, po
      czym czê¶æ osób wysy³ano do ZSRR. W ten sposób wywieziono z terenu Górnego
      ¦l±ska oko³o 30 tys. osób, które na zes³aniu wykonywa³y niewolnicz± pracê w
      kopalniach, hutach, fabrykach, kamienio³omach i na roli. Tylko niewielu z nich
      powróci³o do domu, reszta na skutek fatalnych warunków sanitarnych, g³odu,
      braku opieki lekarskij i wycieñczaj±cej pracy zmar³a na zes³aniu. Pozosta³e po
      nich rodziny, szczególnie ¿ony z dzieæmi, by zapewniæ sobie
      minimum egzystencji, musia³y wyprzedawaæ swój, czasem bardzo skromny, dobytek.
      Wywózka mê¿czyzn by³a tym bole¶niejsza, ¿e w modelowej ¶l±skiej rodzinie
      mê¿czyzna pracowa³ i utrzymywa³ wszystkich, kobieta za¶ zajmowa³a siê domem.
      Ludno¶æ ¿y³a w strachu przed wywózk± lub rabunkiem. W³adze sowieckie nie
      ograniczy³y siê tylko do wywo¿enia ludzi, ale równie¿ na du¿± skalê
      przeprowadzi³y akcjê wywozu maszyn i wszelkiego mo¿liwego do
      przetransportowania sprzêtu. W Katowicach na przyk³ad doszczêtnie ogo³ocono
      szpital miejski, z którego zabrano miêdzy innymi sprzêt rentgenowski i
      materace.
      W³adze komunistyczne zdawa³y sobie sprawê, ¿e takie postêpowanie wywo³uje
      wrogo¶æ do nowej w³adzy. Wojewoda Aleksander Zawadzki przestrzega³, ¿e
      entuzjazm, z jakim ¦l±zacy witali wojska radzieckie, ust±pi³ jawnej wrogo¶ci,
      spowodowanej gwa³tami, wywózk± ludzi i urz±dzeñ, a wicewojewoda Jerzy Ziêtek
      mówi³ nawet o tym, ¿e ¿o³nierz sowiecki sta³ siê na ¦l±sku "synonimem z³a".
      W³adze komunistyczne rozpoczê³y porz±dkowanie kwestii narodowo¶ciowych na
      terenie by³ego województwa ¶l±skiego na podstawie niemieckich volkslist.
      Pojawia³y siê g³osy, ¿e nale¿y pozbyæ siê elementu wrogiego, bez w±tpienia
      niemieckiego, czyli posiadaczy grupy I i II. Za element narodowo niepewny,
      chwiejny, który przy lada zmianie zaprze siê swego polskiego pochodzenia
      i "zwiêkszy szeregi naszych wrogów", uwa¿ano nawet, z pewnymi wyj±tkami,
      równie¿ osoby z III i IV grup± volkslisty. Wojewoda Aleksander Zawadzki, z
      pocz±tku gor±cy zwolennik radykalnych rozwi±zañ, wkrótce z³agodzi³ swoje
      stanowisko i sta³ siê rzecznikiem ³agodnego podej¶cia do spraw
      narodowo¶ciowych na Górnym ¦l±sku. Posun±³ siê nawet do stwierdzenia, ¿e "kto
      nie ¿yje na ¦l±sku, ten problemu tego [tzn. volkslisty] nie zrozumie". Szansê
      powrotu na ³ono polsko¶ci otrzymali reprezentanci wszystkich grup volkslisty z
      wyj±tkiem grupy I. Wpisani do grupy III i IV musieli z³o¿yæ delaracje
      wierno¶ci, a tak zwani "dwójkarze" podlegali s±dowym procesom
      rehabilitacyjnym. W³a¶ciwie wszyscy mieszkañcy Górnego ¦l±ska zostali wiêc
      potraktowani jako element podejrzany narodowo¶ciowo. Nale¿±cy do III i IV
      grupy volkslisty nie mogli na przyk³ad sprawowaæ funkcji sêdziów, prokuratorów
      i aplikantów. Krzywdz±ce miejscow± ludno¶æ przepisy mówi³y, ¿e ³awnikami
      podczas procesów rehabilitacyjnych nie mog± byæ osoby wpisane na volkslistê. W
      konsekwencji niemal ca³a ludno¶æ rodzima Górnego ¦l±ska zosta³a pozbawiona
      wp³ywu na przebieg selekcji narodowo¶ciowej. Osoby z II grupy volkslisty mia³y
      byæ, do czasu zrehabilitowania, umieszczone w obozach pracy. W po³owie 1945 r.
      w Katowicach przebywa³o 14 tys. takich osób, a w Chorzowie a¿ 33 tys. Znaczna
      czê¶æ ludno¶ci podlegaj±cej rehabilitacji nie by³a w stanie zap³aciæ wysokich
      op³at s±dowych. Sta³o siê to przyczyn± wielu tragedii i rozgoryczenia
      ludno¶ci, która z ¿alem konstatowa³a, ¿e polsko¶æ mo¿na kupiæ. Pojawia³y siê
      te¿ zarzuty, ¿e s±dy najpierw rozpatruj± wnioski o rehabilitacjê ludzi
      bogatszych.
      Na terenie tej czê¶ci Górnego ¦l±ska, która przed wojn± nale¿a³a do Niemiec
      (Bytom, Zabrze, Gliwice) i by³a zamieszkana przez osoby posiadaj±ce
      obywatelstwo niemieckie, przeprowadzono weryfikacjê narodowo¶ciow±. Motyw
      ekonomiczny podczas weryfikacji prowadzi³ czasem do tego, ¿e wysiedlano
      ubogich ¦l±zaków, a weryfikowano zamo¿nych Niemców. Zdarza³o siê nawet, ¿e
      Niemcy mówili, i¿ Polakiem mo¿na zostaæ za 5 tys. z³. Surowe i sztywne
      przepisy o rehabilitacji prowadzi³y do takich paradoksów, ¿e gdy na prze³omie
      1945 i 1946 r. powróci³o do swoich domów oko³o 10 tys. ¦l±zaków - by³ych
      ¿o³nierzy II Korpusu gen. W³adys³awa Andersa - okaza³o siê, ¿e zostali uznani
      za Niemców i musz± siê rehabilitowaæ. Faktem jest, ¿e wiêkszo¶æ z nich
      wcze¶niej s³u¿y³a przymusowo w Wehrmachcie, ale po dezercji lub dostaniu siê
      do niewoli angielskiej lub amerykañskiej zg³osili siê ochotniczo do Wojska
      Polskiego. Wielu z nich przypisano do II grupy volkslisty, tote¿ mieli du¿e
      trudno¶i w uzyskaniu pracy i brakowa³o i
      • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:09
        Na terenie tej czê¶ci Górnego ¦l±ska, która przed wojn± nale¿a³a do Niemiec
        (Bytom, Zabrze, Gliwice) i by³a zamieszkana przez osoby posiadaj±ce
        obywatelstwo niemieckie, przeprowadzono weryfikacjê narodowo¶ciow±. Motyw
        ekonomiczny podczas weryfikacji prowadzi³ czasem do tego, ¿e wysiedlano
        ubogich ¦l±zaków, a weryfikowano zamo¿nych Niemców. Zdarza³o siê nawet, ¿e
        Niemcy mówili, i¿ Polakiem mo¿na zostaæ za 5 tys. z³. Surowe i sztywne
        przepisy o rehabilitacji prowadzi³y do takich paradoksów, ¿e gdy na prze³omie
        1945 i 1946 r. powróci³o do swoich domów oko³o 10 tys. ¦l±zaków - by³ych
        ¿o³nierzy II Korpusu gen. W³adys³awa Andersa - okaza³o siê, ¿e zostali uznani
        za Niemców i musz± siê rehabilitowaæ. Faktem jest, ¿e wiêkszo¶æ z nich
        wcze¶niej s³u¿y³a przymusowo w Wehrmachcie, ale po dezercji lub dostaniu siê
        do niewoli angielskiej lub amerykañskiej zg³osili siê ochotniczo do Wojska
        Polskiego. Wielu z nich przypisano do II grupy volkslisty, tote¿ mieli du¿e
        trudno¶i w uzyskaniu pracy i brakowa³o im ¶rodków do ¿ycia. Zgodnie z
        ówczesnym prawodawstwem powinni byæ nawet pozbawieni maj±tków i osadzeni w
        obozach pracy, a swoj± niewinno¶æ mieli udowadniaæ przed s±dami.
        Problem volkslisty jeszcze d³ugi czas ci±¿y³ nad mieszkañcami Górnego ¦l±ska.
        W listopadzie 1946 r. miejscowi kolejarze nie kryli swego rozgoryczenia
        faktem, ¿e w urzêdach podczas wystawiania za¶wiadczeñ o miejscu zamieszkania
        odnotowuje siê jeszcze grupê volkslisty. Ostatecznym zakoñczeniem problemu
        volkslisty by³a dopiero ustawa z 1950 r. o zniesieniu sankcji w stosunku do
        obywateli, którzy zg³osili sw± przynale¿no¶æ do narodowo¶ci niemieckiej. Jak
        podkre¶la³ Ziêtek, odt±d nie wolno by³o mieszkañcom ¦l±ska, z racji
        zaszeregowania ich do tej czy innej grupy niemieckiej listy narodowej, czyniæ
        ¿adnych zarzutów lub uwa¿aæ za mniej warto¶ciow± czê¶æ spo³eczeñstwa polskiego.
        Przeprowadzana na terenie Górnego ¦l±ska akcja wysiedlania ludno¶ci
        niemieckiej napotyka³a wiele przeszkód. Rozdzielenie Polaków od Niemców nie
        by³o bowiem takie proste, jak siê wydawa³o w³adzom. Starosta rybnicki w
        zwi±zku z akcj± wysiedlenia donosi³: "Znale¼æ w tym wypadku granicê pomiêdzy
        niemcem [tak w oryginale - przyp. A.D.] a polakiem [tak w oryginale - przyp.
        A.D.] jest trudno, tym bardziej ¿e ka¿dy z tut. ludno¶ci w³ada tak dobrze
        jêzykiem polskim jak te¿ niemieckim". W wyniku akcji wysiedleñczych do obozów
        dostawali siê przedstawiciele wszystkich grup niemieckiej listy
        narodowo¶ciowej. W ramach wysiedleñ w latach 1945-1946 województwo ¶l±skie
        opu¶ci³o ponad 500 tys. osób narodowo¶ci niemieckiej lub za tak± uznanych.
        Nieprzychylne stanowisko wobec Górno¶l±zaków zajmowali funkcjonariusze milicji
        i Urzêdów Bezpieczeñstwa, których kadra rekrutowa³a siê w znacznej czê¶ci z
        osób spoza ¦l±ska. Brak wysokich wymagañ stawianym kandydatom do pracy w
        organach bezpieczeñstwa doprowadzi³ do masowego nap³ywu osób
        zdemoralizowanych, co mia³o istotny wp³yw na skalê nadu¿yæ w procesie selekcji
        narodowo¶ciowej. Bezprawne zatrzymania i grabie¿ meszkañ by³y na porz±dku
        dziennym. W wysoce skomplikowanej sytuacji narodowo¶ciowej na Górnym ¦l±sku,
        gdzie 95 proc. mieszkañców zosta³o wpisanych na volkslistê, donos s±siada lub
        niejasne podejrzenie wystarczy³y, by uznaæ kogo¶ za Niemca lub zdrajcê narodu
        i wtr±ciæ go do wiêzienia lub obozu. Wielu niewinnych ludzi pad³o wówczas
        ofiar± fa³szywych donosów.



        Centrum Katowic w 1945 r.
        (Muzeum Historii Katowic)

        Jeden z mieszkañców wsi niedaleko Tarnowskich Gór oskar¿y³ innego o to, ¿e by³
        folksdojczem, cz³onkiem NSDAP, nosi³ faszystowsk± odznakê i ¼le odnosi³ siê do
        Polaków podczas okupacji. Trzej uzbrojeni osobnicy zabili rzekomego nazistê.
        Pó¼niej okaza³o siê, ¿e zamordowany wcale nie by³ wrogiem polsko¶ci, a odznaka
        by³a odznaczeniem górniczym. W przypadku osób z II grup± volkslisty mo¿na
        mówiæ o masowej skali nadu¿yæ. Bez ogl±dania siê na decyzje w³adz
        prokuratorskich w³adze bezpieczeñstwa zatrzymywa³y na ulicach, w domach, w
        zak³adach pracy "dwójkarzy" i kierowa³y do obozów pracy. Na przyk³ad kierownik
        sekcji ¶ledczej WUBP w Katowicach aresztowa³ bez ¿adnych powodów ¦l±zaków
        nawet z III grup± volkslisty i odsy³a³ do wiêzienia i obozu w Mys³owicach,
        przyw³aszczaj±c sobie warto¶ciowe przedmioty z³o¿one do depozytu przez
        aresztowanych. Umieszczeni w obozach, bêd±cych czêsto dawniej filiami KL
        Auschwitz, do¶wiadczali skrajnie trudnych warunków egzystencji. Dziesi±tkowani
        przez choroby zaka¼ne, szczególnie przez szalej±cy w lecie 1945 r. tyfus,
        wiê¼niowie obozów cierpieli równie¿ na skutek znêcania siê funkcjonariuszy
        w³adz bezpieczeñstwa. Takie przypadki odnotowano miêdzy innymi w obozach w
        Jaworznie, ¦wiêtoch³owicach, Mys³owicach.
        Na ¦l±sku Opolskim z³± s³aw± cieszy³ siê obóz w £ambinowicach, do którego
        skierowano miêdzy innymi wszystkich mieszkañców kilku okolicznych wiosek.
        Nienaruszone gospodarstwa sta³y siê tak ³akomym k±skiem, ¿e nie brano pod
        uwagê tego, ¿e wioski te okre¶lano jako polskie. Wiê¼niowie wykorzystywani
        byli do pracy w licznych zak³adach przemys³owych (huty, kopalnie, fabryki) W
        obozach przebywa³y tysi±ce ludzi uznanych za Niemców, wrogów systemu, element
        chwiejny i podejrzany. W sierpniu 1945 r. z obozu w O¶wiêcimiu wys³ano list do
        wojewody A. Zawadzkiego rozpoczynaj±cy siê s³owami: "Panie Wojewodo! Polacy z
        obozu o¶wiêcimskiego zwracaj± siê ponownie z pro¶b± o zajêcie siê ich losem.
        Przebywa nas w obozie 1290 osób, tak Polaków cywilnych, jak i jeñców wojennych
        by³ej armii niemieckiej". Komisje zwalnia³y osadzonych w obozach, ale czêsto
        nie mieli oni do czego wracaæ, gdy¿ ich maj±tki by³y ju¿ zajête.
        Ofiarami represji aparatu ¶cigania stali siê równie¿ dzia³acze podziemia
        niepodleg³o¶ciowego. By³o to tym bole¶niejsze w³a¶nie na terenie ¦l±ska, gdy¿
        osoby te nale¿a³y do najbardziej patriotycznych i u¶wiadomionych narodowo
        w¶ród spo³eczeñstwa ¶l±skiego. Oni równie¿ byli spychani na margines ¿ycia
        publicznego i spo³ecznego.
        Wa¿n
        • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:10
          Na ¦l±sku Opolskim z³± s³aw± cieszy³ siê obóz w £ambinowicach, do którego
          skierowano miêdzy innymi wszystkich mieszkañców kilku okolicznych wiosek.
          Nienaruszone gospodarstwa sta³y siê tak ³akomym k±skiem, ¿e nie brano pod
          uwagê tego, ¿e wioski te okre¶lano jako polskie. Wiê¼niowie wykorzystywani
          byli do pracy w licznych zak³adach przemys³owych (huty, kopalnie, fabryki) W
          obozach przebywa³y tysi±ce ludzi uznanych za Niemców, wrogów systemu, element
          chwiejny i podejrzany. W sierpniu 1945 r. z obozu w O¶wiêcimiu wys³ano list do
          wojewody A. Zawadzkiego rozpoczynaj±cy siê s³owami: "Panie Wojewodo! Polacy z
          obozu o¶wiêcimskiego zwracaj± siê ponownie z pro¶b± o zajêcie siê ich losem.
          Przebywa nas w obozie 1290 osób, tak Polaków cywilnych, jak i jeñców wojennych
          by³ej armii niemieckiej". Komisje zwalnia³y osadzonych w obozach, ale czêsto
          nie mieli oni do czego wracaæ, gdy¿ ich maj±tki by³y ju¿ zajête.
          Ofiarami represji aparatu ¶cigania stali siê równie¿ dzia³acze podziemia
          niepodleg³o¶ciowego. By³o to tym bole¶niejsze w³a¶nie na terenie ¦l±ska, gdy¿
          osoby te nale¿a³y do najbardziej patriotycznych i u¶wiadomionych narodowo
          w¶ród spo³eczeñstwa ¶l±skiego. Oni równie¿ byli spychani na margines ¿ycia
          publicznego i spo³ecznego.
          Wa¿nym czynnikiem wp³ywaj±cym na stosunki spo³eczne na Górnym ¦l±sku by³
          nap³yw ludno¶ci z Zag³êbia D±browskiego, s³abo uprzemys³owionych województw
          po³udniowo-wschodnich oraz repatriantów z ZSRR. Nie znali oni specyfiki
          pogranicza polsko-niemieckiego, st±d czêsto traktowali ludno¶æ miejscow± jako
          niemieck±. Uwa¿ali siê za Polaków lepszej kategorii i okazywali sw± wy¿szo¶æ i
          przewagê. Mieszkaniec Zabrza wspomina: "Nap³ywowi uwa¿ali nas za ni¿sz± kastê
          (...) oni uwa¿ali nas za Niemców. My¶my tu byli, tu by³ nasz dom, a oni
          przyjechali i nas obra¿ali"1. Bolesne dla ¦l±zaków by³o to, ¿e ludno¶æ
          nap³ywow± stawiano za wzór obywateli i Polaków oraz lepiej traktowano ni¿
          rdzennych mieszkañców ¦l±ska. Zawadzki apelowa³, by "nie pomiataæ
          repatriantem", a w chwili gdy na gospodarstwo zajête przez repatrianta wraca³
          poprzedni gospodarz, nale¿a³o repatrianta zostawiæ, powracaj±cemu za¶ znale¼æ
          nowe gospodarstwo. Repatriant nie móg³ zostaæ przeniesiony na gospodarstwo
          gorsze. Ludno¶æ nap³ywowa czasem tropi³a Niemców nie tam, gdzie rzeczywi¶cie
          mieszkali, lecz tam, gdzie by³a lepsza zagroda lub mieszkanie. Rodzi³o to
          wiele konfliktów miêdzy ludno¶ci± nap³ywow± a ¦l±zaami, z tym ¿e koronnym
          argumentem przyjezdnych by³o to, ¿e oni cierpieli podczas wojny, a ¦l±zakom
          ¿y³o siê wówczas dobrze.
          Nap³yw na tereny Górnego ¦l±ska ludno¶ci, której, w przeciwieñstwie do
          Górno¶l±zaków, nie mo¿na by³o podejrzewaæ o sympatie do Niemców, spowodowa³,
          ¿e to ona zdominowa³a kadry administracji pañstwowej, a autochtoni byli
          pomijani podczas obsady stanowisk. Mówi siê nawet o kolonizacji wewnêtrznej
          Górnego ¦l±ska przez kadry urzêdników z Zag³êbia D±browskiego. Wiele kroków
          w³adz komunistycznych mia³o pokazaæ ¦l±zakom, ¿e skoñczy³y siê czasy ich
          samodzielno¶ci i decydowania o swoim losie. Zniesienie autonomii województwa
          ¶l±skiego oraz przy³±czenie kulturowo obcych ¦l±skowi ziem Zag³êbia
          D±browskiego by³y jasnymi sygna³ami, w jakim kierunku bêdzie zmierza³a
          polityka nowych w³adz. Za symptom tego trendu mo¿na uznaæ chyba równie¿ to, ¿e
          po kilku tygodniach od powstania regionalny dziennik PPR "Trybuna ¦l±ska"
          zmieni³ nazwê na "Trybunê Robotnicz±".
          Dla ¦l±zaków problem stanowi³a niechêæ do uto¿samiania siê z Polsk±
          komunistyczn±. Model komunistyczny sprzeczny by³ z tradycyjnymi warto¶ciami
          ca³ej spo³eczno¶ci ¶l±skiej. Po referendum z 1946 r., w którym znaczna czê¶æ
          ¦l±zaków opowiedzia³a siê przeciw rz±dom komunistycznym, w³adze lokalne w
          ramach represji planowa³y rozprawiæ siê z ludno¶ci± autochtoniczn±,
          wykorzystuj±c kwestiê volkslisty. Chodziæ mog³o o powtórn± selekcjê
          narodowo¶ciow± i szersze wykorzystanie ustawy o pozbawieniu obywatelstwa
          polskiego. Nie zrealizowano tych planów, ale za to przyst±piono do energicznej
          walki o nadanie polskiego charakteru ziemiom Górnego ¦l±ska.
          Prowadzona polityka repolonizacji zmierza³a do ca³kowitego wyeliminowania
          ¶ladów niemieckiej przesz³o¶ci na Górnym ¦l±sku, choæ przecie¿ stanowi³a ona
          integraln± czê¶æ kultury ¶l±skiej. W wyniku akcji repolonizacyjnej likwidowano
          napisy niemieckie nawet z cmentarzy, ¶cigano w³a¶cicieli lokali, w których
          zespo³y gra³y przeboje niemieckie, a za u¿ywanie podstawek pod piwo z
          niemieckimi napisami karano grzywn±. Watmosferze walki z przejawami niemczyzny
          jeden z nap³ywowych mieszkañców Zabrza domaga³ siê g³o¶no zmiany nazwy
          kopalni "Guido", a gdy spotka³ siê z ironicznymi u¶miechami, napisa³ list do
          Ministerstwa Ziem Odzyskanych, by przys³ano do Zabrza choæ jednego
          stuprocentowego Polaka, aby zaj±³ siê tym skandalem.
          Najwiêkszy nacisk po³o¿ono na zmianê niemiecko brzmi±cych imion i nazwisk.
          Wed³ug stanu na 1 stycznia 1948 r. a¿ u 99 408 mieszkañców Górnego ¦l±ska
          przeprowadzono zmianê lub "sprostowanie pisowni" nazwisk i imion. Opornym
          grozi³y surowe sankcje, od zwolnienia z pracy do osadzenia w obozie pracy
          w³±cznie. Nie wszyscy dostosowali siê do zarz±dzeñ w³adz; na li¶cie ksiê¿y,
          którzy nie zmienili imion i nazwisk, znalaz³ siê na przyk³ad przysz³y biskup
          katowicki Herbert Bednorz. W³adze wojewódzkie chcia³y nawet, by ci ksiê¿a,
          którzy pos³uguj± siê "gwar± zachwaszczon± germanizmami" i ci, którzy nie
          zmienili niemiecko brzmi±cych imion (na przyk³ad Robert, Wilhelm) lub nazwisk,
          nie mieli prawa nauczania religii w szko³ach, gdy¿ ich nastawienie dzia³a
          demoralizuj±co na m³odzie¿. Do symbolu degradacji kulturowej ¦l±ska uros³a
          decyzja o przemianowaniu nazwy Katowic na Stalinogród (1953-1956).
          ¦l±zacy musieli siê po¿egnaæ z tym, co stanowi³o przez wieki ich tradycjê:
          gwara ¶l±ska by³a wy¶miewana jako "
          • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:11
            Najwiêkszy nacisk po³o¿ono na zmianê niemiecko brzmi±cych imion i nazwisk.
            Wed³ug stanu na 1 stycznia 1948 r. a¿ u 99 408 mieszkañców Górnego ¦l±ska
            przeprowadzono zmianê lub "sprostowanie pisowni" nazwisk i imion. Opornym
            grozi³y surowe sankcje, od zwolnienia z pracy do osadzenia w obozie pracy
            w³±cznie. Nie wszyscy dostosowali siê do zarz±dzeñ w³adz; na li¶cie ksiê¿y,
            którzy nie zmienili imion i nazwisk, znalaz³ siê na przyk³ad przysz³y biskup
            katowicki Herbert Bednorz. W³adze wojewódzkie chcia³y nawet, by ci ksiê¿a,
            którzy pos³uguj± siê "gwar± zachwaszczon± germanizmami" i ci, którzy nie
            zmienili niemiecko brzmi±cych imion (na przyk³ad Robert, Wilhelm) lub nazwisk,
            nie mieli prawa nauczania religii w szko³ach, gdy¿ ich nastawienie dzia³a
            demoralizuj±co na m³odzie¿. Do symbolu degradacji kulturowej ¦l±ska uros³a
            decyzja o przemianowaniu nazwy Katowic na Stalinogród (1953-1956).
            ¦l±zacy musieli siê po¿egnaæ z tym, co stanowi³o przez wieki ich tradycjê:
            gwara ¶l±ska by³a wy¶miewana jako "nieudolnie na¶ladowana polszczyzna" z
            nalecia³o¶ciami niemieckimi (Niemcy nazywali j± "mow± wasserpolsk±"),
            przyznawanie siê do wiary i praktyki religijne nie by³y mile widziane przez
            w³adze komunistyczne, wiêzi regionalne i rodzinne mia³y ustêpowaæ wiêzom
            narodowym. Traktowanie kultury i gwary ¶l±skiej jako podrzêdnej doprowadzi³o
            do tego, ¿e niektórzy wstydzili siê tego, i¿ s± ¦l±zakami i nie mówi± piêkn±
            polszczyzn±, czuli siê napiêtnowani i gorsi. Mo¿na nawet mówiæ o
            powstaniu "kompleksu ¦l±zaka" - cz³owieka traktowanego z nieufno¶ci±,
            wpêdzanego w poczucie winy w zwi±zku z volkslist± i ska¿eniem niemiecko¶ci±.
            Pos³ugiwanie siê przez wielu mieszkañców jedynie gwar± ¶l±sk± ogranicza³o ich
            szanse edukacyje. W pierwszych latach po wojnie nie zgodzono siê na utworzenie
            uniwersytetu w Katowicach, który by³ szans± na wykszta³cenie elit spo¶ród
            ludno¶ci rodzimej. Mog³o to wp³yn±æ na zmianê struktury spo³ecznej Górnego
            ¦l±ska, gdzie dominowa³a ludno¶æ robotnicza, a osób z wy¿szym wykszta³ceniem
            by³a znikoma liczba.
            W konsekwencji ludno¶æ miejscowa by³a zdana na ³askê elit przyby³ych z innych
            stron kraju. W celu zrobienia kariery nale¿a³o kamuflowaæ ¶l±sko¶æ, odchodziæ
            od warto¶ci, które przekazywano w rodzinach. Zjawisko to nasili³o siê w latach
            1949-1955, kiedy spo³eczeñstwu starano siê narzuciæ jeden model kultury -
            socjalistycznej. ¦l±zacy mieli zostaæ wykorzenieni z wszystkiego, co by³o im
            bliskie, i jako nieokre¶lona masa, ³atwa do kierowania, stanowiæ tani± i
            zdyscyplinowan± si³ê robocz±.



            W dymach ¦l±ska (Muzeum Historii Katowic)


            Istotnym czynnikiem wp³ywaj±cym na stosunek ¦l±zaków do systemu
            komunistycznego by³a sytuacja Ko¶cio³a w PRL. G³êboka religijno¶æ oraz
            szczególna pozycja ksiê¿y katolickich w spo³eczno¶ci ¶l±skiej powodowa³y, ¿e
            represje wobec Ko¶cio³a (usuwanie religii ze szkó³, aresztowania ksiê¿y)
            zra¿a³y ¦l±zaków do w³adz. Mocny g³os biskupa katowickiego Stanis³awa
            Adamskiego w obronie praw Ko¶cio³a stanowi³ oparcie dla katolików. Sam biskup
            wyst±pi³ równie¿ w obronie autochtonów, rozsy³aj±c do urzêdów broszurê: Pogl±d
            na rozwój sprawy narodowo¶ciowej w Województwie ¦l±skim w czasie okupacji
            niemieckiej. G³o¶ne sta³y siê wyst±pienia gor±cego obroñcy ¦l±zaków, ks.
            Rudolfa Adamczyka, na posiedzeniu WRN w Katowicach, w których apelowa³ o
            zaprzestanie represji wobec "dwójkarzy", uproszczenie akcji rehabilitacyjnej
            oraz podnosi³ problem usuwania ludzi z mieszkañ.
            Wyst±pienia przedstawicieli Ko¶cio³a wp³ynê³y z pewno¶ci± na z³agodzenie
            surowego traktowania ludno¶ci rodzimej. Argumentacja ta trafia³a równie¿ do
            wojewody, który w lipcu 1945 r. zacz±³ postrzegaæ sprawy ¶l±skie ju¿ w
            zupe³nie inny sposób ni¿ na pocz±tku. Stwierdzi³ wówczas miêdzy innymi, ¿e
            folksdojczów ze ¦l±ska nie m¿na uwa¿aæ za zdrajców w rodzaju folksdojczów z
            Warszawy.
            Wynikiem presji polonizacyjnej i praktyk dyskryminacyjnych by³o pog³êbianie
            siê poczucia izolacji ¦l±zaków i wzrost sympatii wobec niemiecko¶ci.
            Konsekwencj± tego sta³y siê masowe wyjazdy ¦l±zaków do Niemiec. Atmosfera
            podejrzliwo¶ci wobec ¦l±zaków by³a obecna jeszcze w po³owie lat
            piêædziesi±tych, kiedy w³adze bezpieczeñstwa uwa¿a³y, ¿e ludno¶æ
            autochtoniczna w pierwszych latach po wojnie jedynie pozorowa³a lojalno¶æ w
            stosunku do Polski Ludowej, by gdzie¶ od 1949 r. zachowywaæ siê coraz bardziej
            butnie i okazywaæ swoje prawdziwe - niemieckie oblicze.

    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:42
      www1.gazeta.pl/katowice/1,35063,1582548.html
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.03, 06:43
      Sam jeszcze jedyn przikuad do tematu:



      "Ich komme aus dem Stadtteil "Sikornik".
      Und hier die Übersetung:
      Wie oft habe ich schon darüber geschrieben. Und jedes mal die gleiche
      Antworten: kein Schlesier, Idiot, untolerant usw. Ich möchte aber gleich etwas
      klarstellen - ich bin genau wie meine Eltern in Schlesien geboren (Gleiwitz).
      Mir wird es aber kotzübel, wenn ich diese Scheiße lese. Den Schlesichen
      Dialekt kann ich als Sprache gerne akzeptieren. Aber als Schrift ist das
      leider unakzeptabel. Ich lebe genau so wie Ihr in Deutschland, meine
      Muttersprache werde ich aber mit Sichercheit nicht vergessen. Vick'e Dich ins
      Knie !!!
      Mit freundlichen Grüssen
      **John**
      P.S. Mit Sicherheit ist das kein perfektes Deutsch, für mich aber nach 10
      Jahren genügend."

    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.03, 07:54
      "Sława!

      Samorządną, samofinansującą się...

      Przecież nie będę dopłacał z miedzi na nierentowne kopalnie...

      Bo teraz podobno jedyną przynoszącą dochód kopalnią węgla jest Bogdanka w
      Lubelskiem...

      A od dwano jest tak że KGHM finansuje całe polskie górnictwo, włacznie z
      deficytowym czarnym...

      I jeszcze wypracowuje nadwyżki...

      Zatem niech se samorządzą, niech się samofinasują...

      A my może kupimy tańszy "wągiel" z Ukrainy...

      A ten ich język śląski to przecież najbardziej prymitywna gwara lechicka...

      Najeżona niemieckimi barbaryzmami...


      Gdzież tym kopidołom od kilofa...
      do kultury Kaszubów czy Górali...

      Czy nawet Hucułów..?

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      ++++

      PS Chca być narodem?
      Niech spróbują...

      A gdzie znajda kulturę i nauczycieli...

      Bo któ z wykształcony mówi ich pogranicznym wolapukiem?

      A swoją, literaturę mają?

      Nawet Morcinek pisał po polsku...

      A dać im autonomię i dopieprzyć im!

      Przestać się cackać!

      Przestać dopłacac do ich ich brudnego węgla, do tych brudasów...

      Zrobić jak Tatcher: wysłać policje szturmową na nich!

      Tanki na Wujek!"


    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.03, 00:05
      www.regiopolis.net/silesia/history/03/PeterSczepanek_IdentyfikacjaczyliIdentitaet1.htm
    • Gość: Szwager VII 2003 IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.03, 00:36
      Skinheads in Gleiwitz

      POLEN Der Rechtsradikalismus beruft sich auf das antisemitische Erbe von
      Roman Dmowski und Josef Pilsudski

      Alljährlich marschieren militante Anhänger rechtsextremistischer Parteien, vor
      allem Skinheads, zum Hitlergeburtstag ungehindert durch Gleiwitz und
      attackieren Demonstranten, die der Opfer der Pogromnacht vom 9. November 1938
      gedenken wollen. Regelmäßig zum polnischen Nationalfeiertag am 22. Juli werden
      jüdische Friedhöfe und Synagogen geschändet. In Gefahr sind ebenso Touristen
      asiatischer oder afrikanischer Herkunft. Jeder Vierte von ihnen wird - so eine
      Erhebung des Soziologischen Instituts der Warschauer Universität - während
      seines Aufenthalts in Polen Opfer rassistisch motivierter Übergriffe.
      Dementsprechend fällt die Gesamtbilanz neofaschistischer Übergriffe aus - im
      zurückliegenden Jahrzehnt kam es zu mehr als 16.000 Überfällen, bei denen 50
      Menschen ums Leben kamen.
      Die Ideologie der rechtsnationalistischen Bewegungen im heutigen Polen ist in
      starkem Maße in der Tradition des polnischen Antisemitismus verankert, der
      stets mit extrem antikommunistischen Positionen verbunden war. Das zeigte sich
      bereits in den siebziger Jahren, als dissidentische Bewegungen das
      nationalistische und antisemitische Erbe von Roman Dmowski und Josef Pilsudski
      aus der Zwischenkriegszeit fortführten. Illegal erschienen damals die
      Protokolle der Weisen von Zion sowie die Letter of Berman to Zambrowski und
      die Letter of Goldberg to Urban, in denen führende polnische Kommunisten als
      Handlanger einer angeblich jüdischen Weltverschwörung - "Zydo-komuna" -
      diffamiert wurden. Auch die katholische Kirche trug vor der Wende zu einer
      antisemitisch geprägten Atmosphäre bei, indem sie etwa 1982 den in Auschwitz
      ermordeten Pater Maximilian Kolbe selig sprach, der in den dreißiger Jahren
      mit anti-jüdischen Publikationen hervorgetreten war. Unterstützung der Kirche
      erfuhren auch rechtsextremistisch-antikommunistische Gruppierungen wie die
      einflussreiche Untergrundorganisation Konföderation Unabhängiges Polen (KPN).
      Seit 1979 von Leszek Mosczulski "geführt", weigerte sie sich 1989, am Runden
      Tisch von Regierung und Opposition teilzunehmen. Nach der Wende erlangte die
      KPN Parteienstatus und erreichte bei den Wahlen 1991 8,8 Prozent (1993: 5,8)
      der Stimmen.
      Der Systemwechsel verschaffte indes nicht nur den bereits vorhandenen
      rechtsradikalen "dissidentischen" Gruppierungen Auftrieb. Es kam zugleich zu
      diversen Neugründungen neofaschistischer Parteien und paramilitärischer
      Strukturen, von Verlagen, Zeitungen und Musikbands (Rock Against the Commune,
      Zyklon B) und Skinheadgruppen, die Verbindungen mit Gleichgesinnten in
      Deutschland, den USA, Österreich, Spanien, Italien, Frankreich und Südafrika
      pflegen. Bereits am 1. Mai 1990 fand der I. Kongress der polnischen Rechten in
      Warschau statt, deren wichtigste Organisation seinerzeit die Polnische
      Nationale Gemeinschaft - Polnische Nationalpartei (PWN-PSN, 50.000 Mitglieder)
      war, geführt von Boleslaw Tejkowski, der sich mit anti-jüdischen
      Verschwörungstheorien hervortat.
      Heute sind Zerfallsprodukte der bis Herbst 2001 regierenden Wahlorganisation
      Solidarnosc (AWS) ultrarechten Tendenzen nicht abgeneigt. Die populistisch-
      antikommunistische Law-and-Order-Partei Recht und Gerechtigkeit (PiS) unter
      Lech Kaczycki besitzt derzeit mit 44 Sitzen im Sejm den größten Einfluss im
      rechtskonservativen Lager - sekundiert von der Liga Polnischer Familien (LRP,
      35 Sitze), einem losen Bund von Parteien und Grüppchen, denen die AWS und die
      PiS zu weit "links" stehen. Außerhalb des Parlaments agiert die seit 1995 von
      Adam Gmurczyk geleitete Partei Polnische Nationale Wiedergeburt (NOP) mit
      Organisationen in zwölf Städten (u.a. Warschau, Krakau, Lodz) und verfügt über
      feste Kontakte zu europäischen faschistischen Gruppen.



      • psztymucel Re: VII 2003 06.09.03, 09:33
        Człowieku, to jest zupełnie ahistoryczny bełkot
      • Gość: Nu! Re: VII 2003 IP: *.bmj.net.pl 06.09.03, 17:54
        hihi Nie wiem czy Wam o tym pisałem, ale kiedyś
        zgłosił mi się na GG jakiś autentyczny hitlerowiec
        z Rybnika (czy Raciborza).
        Myślał, że jak mam Gleiwitz w opisie, to jestem
        potencjalnym chętnym do "załogi"...
        Pogadałem sobie z nim z godzinkę, i rzeczywiście -
        hitlerowiec pełna gębą. Coś gaworzył o Hitlerze,
        który się rzekomo ukrył w Wenezueli czy Argentynie,
        o rosnącym w siłę Ruchu, itd. Dał kilka linków.
        Co dziwne, cieszył się ze wstąpienia Polski do UE,
        bo to podobno przyspiesza powstanie IV Rzeszy.

        Kiedy indziej zgłosiła się jakaś Ślązaczka, i się wściekła,
        że nie jestem też Ś., w ogóle nie chciała ze mną rozmawiać,
        jako z gorolem/okupantem.
        Chyba sobie ten opis w GG zmienię...
        Nu!
        • Gość: Nu! Re: VII 2003 IP: *.bmj.net.pl 06.09.03, 18:02
          Napisałem powyższy tekst bez zadnej tezy ukrytejm tylko z powodu,
          że mi się przypomniało... z tym hitlerowcem.
          Bo ci skini to sa narodowi i narodowo socjalistyczni.
          Podobno. I w Polsce są i tacy i tacy. Podobno.
          (Ja się nie znam)
          Nu!

          • Gość: Szwager Re: VII 2003 IP: *.dip.t-dialin.net 07.09.03, 09:59
            Coby Cie rozsmiyszyc to powia ize myslouech co GG to Generalno Guwernia, hehe!
            • Gość: Nu! Re: VII 2003 IP: *.bmj.net.pl 07.09.03, 12:22
              hehe no, przez momencik sobie pomyslełem, ze ktoś soboie pomyśli,
              ale postanowiłem "nie dać sie zwariować"
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 07.09.03, 09:59
      katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/297857.html
      • Gość: miecio Na Warszawa po Autoonoomjo dlo Szloonska? IP: *.necik.pl 07.09.03, 12:42
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=7827971
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.03, 08:51
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7855670&a=7860811
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.03, 13:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=7873047&a=7874855
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.03, 09:59
      "Königshütter Fußball-Klub
      „Ruch Chorzow“

      Hallo, alle zusammen!
      Gerade habe ich von meinen Freunden in Ober-SCHLESIEN, die den Fußball-
      Klub „Ruch Chrozow“ unterhalten, eine Nachricht bekommen.
      „Letzten Samstag spielte „Ruch Chorzow“ gegen GKS Belchatow und unsere
      Königshütter wollten, daß während des Spiels die oberschlesische Fahne gehißt
      würde. Leider wurde das vom Representanten der Polnischen Fußball-Vereinigung
      (PZPN) mit der Begründung untersagt, daß eine „Schlesische Flagge mit einer
      deutschen Inschrift eine Beleidigung für Polen sei“.
      (Die Inschrift auf der Flagge lautet: „Oberschlesien“).
      Traditionsgemäß ist der Fußball-Klub mit dem polischen Namen „Ruch Chorzow“
      der Meinung die „pro-schlesischste“ aller Fußballmannschaften zu sein und
      ebenfalls glauben die Verehrer diese Klubs, die entschlossensten Verfechter
      für die Schlesische Autonomie oder Unabhängigkeit, bzw. schlesische
      Nationalisten zu sein.
      Wie dem auch sei, die Tatsache ist leider wieder einmal, daß zwar
      Vereinsfahnen oder Banner mit Aufschriften in englisch, italienisch usw. in
      polnischen Stadien akzeptiert werden können, SCHLESISCHE FAHNEN dort aber
      nicht wehen dürfen.“"
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.03, 13:45
      www1.gazeta.pl/katowice/1,35024,1657335.html
    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.03, 16:17
      Kazimierz Kutz
      "Zaufanie owcy do wilka"


      Nie pamiętam, kiedy ostatnio Górny Śląsk pojawiał się w takiej intensywności
      na pierwszych stronach gazet i we wszelkich mediach. Może tylko raz albo i dwa
      od pamiętnych wydarzeń w kopalni Wujek. A tu ćwierć wieku minęło od tamtej
      tragedii, choć do dziś nie udało się ustalić winnych. Wychodzi na to, że Górny
      Śląsk promowany bywa jedynie przy okazji nieszczęść zbiorowych.

      Bo teraz też zanosi się na zbiorowe nieszczęście. Oczywiście jeśli dojdzie do
      likwidacji wytypowanych kopalń wedle dotychczasowych receptur, a w dodatku na
      siłę. Dlatego wolałbym, by po tym, co miało miejsce ostatnio w Warszawie, nasz
      region wymieniany był na dalszych stronach gazet i przy zdecydowanie
      weselszych okazjach.

      A na to nie zanosi się - wszak przemysł węglowy pozostawiono na ślepym torze
      wolnorynkowych przemian, z całą jego dramatyczną problematyką społeczną. I
      piętrzy się konflikt pomiędzy rządem a społecznością górniczą. Gdyby dziś
      domagać się ukarania winnych strukturalnego niereformowania górnictwa od lat
      dziesięciu, to - jak zwykle u nas bywa - szukaj wiatru w polu. Problem leży
      więc także w sferze psychologicznej górników, którzy ufają władzy tyle co owce
      wilkom. W tej sferze techniki rządzenia mamy, niestety, do czynienia z
      daltonizmem. Jedno jest pewne: wina zaistniałego konfliktu w ani jednym
      procencie nie leży po stronie górników! Górnicy stają się ofiarami
      kunktatorskich rządów ostatniego dziesięciolecia. Taka jest prawda. Kryzys
      nieufności wobec rządzących sięgnął zenitu. Mleko może wykipieć i poparzyć
      kucharki.

      Zresztą, wszędzie gdzie reformowano w Europie górnictwo, nie obeszło się bez
      dramatycznych protestów. Niektóre ciągnęły się nawet latami. Nie ma się przeto
      czemu dziwić protestom górników, wszak w ostatnim dziesięcioleciu zlikwidowano
      na Śląsku 500 tys. miejsc pracy, a nowych utworzono zaledwie 300 tys. Co przy
      wyżu demograficznym ostatnich lat sytuację jeszcze bardziej zaostrza.

      Proletariat śląski jest chory na osierocenie społeczne, czyli na państwową
      bezdomność. I jest to - jak mi się wydaje - główna choroba trawiąca biedotę
      polską, której w Polsce coraz więcej, ale na Śląsku jest ona niebezpiecznie
      skumulowana. Dlatego reformowanie górnictwa wymaga specjalnej terapeutyki
      wyczulonej na problemy ludzkie i sporej zręczności mediacyjnej. Myślę, że
      minister Hausner szczęśliwym trafem jest człowiekiem najodpowiedniejszym do
      tego przedsięwzięcia.

      Po pierwsze: oświadczam, że jestem przeciwnikiem łamania prawa. Jakiegokolwiek
      prawa uchwalonego przez demokratycznie wybrany parlament.

      Po drugie: ostatnio napisał do mnie jeden pan, że za bardzo kapryszę na temat
      Polski i radzi mi zastanowić się, co by było, gdybym w 1945 roku wyjechał do
      Niemiec. To znaczy, kim bym tam był dzisiaj, a kim jestem tutaj. Podobnie ma
      się rzecz z komentarzem posła SLD (E 15.09), pana Wacława Martyniuka, do mojej
      wypowiedzi w ,GW" w sprawie zajść w centrum Warszawy.

      Dwa słowa O pośle: pan Martyniuk jest kadrowym klubu SLD w Sejmie, pochodzi z
      Żor, zaś posłuje z Gliwic. Jest zawodowym posłem, czyli klasycznym
      aparatczykiem z minionej epoki. A wyawansował się tak wysoko, bo aż do "Zatoki
      świń" w stolicy, przez swoje postępowe związki zawodowe.

      Mówi on o mnie tak: "Jeśli nie wie, że w ostatnich latach budżet przekazał dla
      górnictwa zawrotną kwotę 26 miliardów złotych, a każdy zwolniony z pracy
      górnik znajdzie zatrudnienie w innej kopalni, to niech lepiej zajmie się
      kręceniem filmów, a nie komentowaniem wydarzeń politycznych i gospodarczych".

      Jak powiada przysłowie, z taką doradą do dupy dojadą. Pan Martyniuk, były
      związkowiec (może nawet górniczy), a więc człowiek, który wyszedł z "klasy
      robotniczej Zagłębia i Śląska", jak widać już doszczętnie zapomniał o tych,
      którym zawdzięcza swoją karierę. On, w narastającym konflikcie społecznym,
      mówi o rządowych pieniądzach dla górniczego przemysłu, a ja o przerażonych
      ludziach. Ale pan Martyniuk jest prawdopodobnie jednym z tych, którzy swego
      czasu mknęli z całej Polski na Śląsk, by się dorobić. By zrobić karierę. I ją
      zrobił, bo partia była dla niego jak winda do nieba, wyniosła go do parlamentu
      z łaski większościowej ordynacji wyborczej. I w nim pracuje w pocie czoła dla
      swojej partii. Nic, tylko całować rączki!

      Ale tak bywa. Jedni identyfikują się ze swoją partią, a inni z ludźmi, z
      których są. W owym dysonansie wybrańców narodu tkwi bodaj główna przyczyna
      wielu chorób trapiących trzecią RP.

    • Gość: Szwager Re: Czymu Judasze niciyrpiom Slonzokow IP: *.dip.t-dialin.net 08.10.03, 15:48
      "To pismo z pana Beiera probowalo zrobic bohatera, którym nie jest. Ale nie to
      oceniam w tym pismie krytycznie. Nie musialem go czytac. To inni czlonkowie
      mniejszosci pokazywali mi w nim artykuly nierzetelnne, nieuczciwe, w którym
      mnie innych czlonków mniejszosci poMAWIANO O RÓZNE RZECZY, ROZMIJAJAC SIE Z
      PRAWDA. Zdaniem pisma, TSKN odszedl od wlasciwej linii. Unser Oberschlesien
      zapomnialo, ze zadaniem mniejszosci jest lagodzenie relacji polsko/
      niemieckich, a nice ich zadraznienie. Dziwila mnie taka linia pisma, bo znam
      jego wydawce pana Theisena , i kiedys byl przede wszystkim pasjonatem Slaska,
      choc nie jest Slazakiem. Kiedy powiedziano mi, ze ukazywaly sie tam artykuly
      judzace, graniczace z neonazizmem, rzeczywiscie zaproponowalem Agencji
      Bezpieczenstwa Wewnetrznego, by zajela sie pismem. Uwazam, ze mniejszosc póki
      co ma swoja gazete i nie potrzebuje zewnetrznej tuby mówiacej w jej imieniu.
      Swego czasu Herbert Czaja namawial nas, bysmy zyjac w Polsce prowadzili swoja
      polityke, bo z zewnatrz nie sposób jej ani zrozumiec, ani prowadzic. Dlaczego
      wiec mamy sluchac tego, co przychodzi do nas z zagranicy?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka