jottka
25.08.11, 10:34
ta wypowiedź andrzeja z sąsiedniego wątku mnie bowiem nieco osłupiła:
> Aha i jeszcze jedno - cud nie jest związany z zaprzeczeniem praw natury. Ciąza jako cud jest mozliwa nawet gdy z medycznego punktu widzenia nie ma takiej możliwości - ale w związku heteroseksualnym - ale na pewno nie w homoseksualnym.
Ja się dopraszam uniżenie definicji cudu w takim razie (a o to samo chyba prosi verdana w przywołanym wątku i ja się nie dziwię:). do tej pory żyłam w przekonaniu, że jest to zjawisko niewytłumaczalne na gruncie współczesnej nauki, sprawiające wrażenie, iż albo prawa natury zostały pogwałcone, albo też w ogóle przestały działać. stosuje się jak najbardziej i do ciąży homo, jak i hetero bez jąder/ macicy/ obu naraz.
a, i nie chodzi mi o leksykę potoczną typu "mieć dzieci nie mogą, adoptują, pół roku później ona zachodzi w ciążę, cud!", chodzi mi o wyjaśnienie, czym jest cud wg kolegi, skoro nie polega na (chwilowym) wyłączeniu praw natury?
i jeszcze jedno, acz rozumiem, że z odpowiedzi mogę nie dostać - dlaczego niemożliwa (nie nieprawdopodobna) ciąża w związku hetero byłaby cudem, a taka sama ciąża w związku homo (też niemożliwa z założenia) cudem by nie była??