Dodaj do ulubionych

Aborcja to morderstwo

13.03.12, 12:04
Nie spodziewałem się az tak wyrazistej wypowiedzi - wspaniałej i zgodnej z przekonaniami. Tutaj nie ma miejsca na sformułowania neutralne światopoglądowo. Zło, i to zło dotykające najbardziej fundamentalnych kwestii jaką jest życie - musi być nazwane po imieniu.

"Obyś był zimny, albo gorący! A tak skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chce cię wyrzucić z mych ust" - Ap 3,16

Wspaniała wypowiedź kobiety, która wie co to macierzyństwo, zna jej blaski i cienie i wie co to troska o dziecko. Nie chcę sobie wyobrażac jak by okresliła człowieka ktory bez zmrużenia oka mowi już nawet nie o aborcji ale o zabijaniu noworodków.

wiadomosci.onet.pl/kraj/danuta-walesa-aborcja-to-zabijanie-czlowieka,1,5055029,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 29.08.12, 08:26
      W tym samym czasie dwie bardzo ważne instytucje sądownicze wydały diametralnie odmienne orzeczenia. Trybunał w Strassburgu w uzasadnieniu wyroku dotyczącego zakazu stosowania metody in vitro w celu uniknięcia chorób genetycznych stwierdził m. in.:

      Trybunał zauważył, że w swojej argumentacji rząd używa określenia "dziecko", mówiąc o płodzie. "Płód to nie dziecko" - napisał w uzasadnieniu Trybunał.

      Więcej... wyborcza.pl/1,75478,12381162,In_vitro__gdy_grozi_choroba_genetyczna__Trybunal_mowi_.html#ixzz24uhWWvpW

      Natomiast Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej potwierdził w swym orzeczeniu prawo dzieci nienarodzonych do życia. Czlli płodowi przyznane został prawo do życia, tym samym jest potraktowane jako nienarodzone jeszcze dziecko.

      ekai.pl/obronazycia/x57934/prawo-dzieci-nienarodzonych-do-zycia/
      Mam wrażenie że to właśnie sąd koreański o wiele poważniej podszedł do praw człowieka niż europejski trybunał noszący górnolotnie brzmiąca nazwę - - Europejski Trybunał Praw Człowieka.
      • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 10.10.12, 15:24
        Tym razem trzeba wyraźnie to stwierdzić - posłowie nie ulegli presji tzw. postępowej Europy i głosowali zgodnie ze swoimi przekonaniami, czego wynikiem jest odrzucenie projektu "gwiazd" Palikota związanego z liberalizacją ustawy antyaborcyjnej i do dalszych pprac skierowano projekt wręcz odwrotny.
        Owszem, dyskusja nad dotychczas obowiązującym prawem jest niepotrzebna, ale obserwowanie popłochu jaki zapanował na łamach GW - wręcz bezcenne.

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12643095,Sejm_odrzucil_projekt_ustawy_Ruchu_Palikota_liberalizujacy.html
        Za to komentarze wręcz obrzydliwe. Komentarze pisane przez przedstawicieli tej podobno oświeconej i racjonalnie myślącej części naszego społeczeństwa. Chociaz po tym co nawet na tym forum moglem przeczytać to właściwie nie powinienem już się niczemu dziwić.
        • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 19.10.12, 15:50
          Jak zwykle GW dziwi się że istnieją ludzie ktorzy ochronę życia traktują poważnie. Pewnie dlatego nie potrafią redaktorzy zrozumieć treści przysięgi składanej przez studentów medycyny w Szczecinie i Poznaniu:
          "Tylko w Poznaniu - podobnie jak w Szczecinie - przyszli lekarze ślubują: "zachowam najwyższy respekt dla życia ludzkiego od chwili jego poczęcia". Czemu ma to służyć?"

          Więcej... wyborcza.pl/1,75248,12699333,Studenci_medycyny_slubuja_leczyc_od_poczecia_do_naturalnej.html#ixzz29kiRkq73

          Najbardziej podoba mi się pytanie - czemu ma to służyć? Pytanie wręcz kuriozalne, ale no cóź w końcu to ja jestem zacofany. To, co wydaje mi się oczywistością w dobie rozwoju nauki już nią nie jest. No cóż, posługiwanie się eufemistycznymi okresleniami płód, zarodek i zasłanianie się nauką w niczym nie zmieni faktu że także redaktorzy GW , podobnie ja my wszyscy byliśmy kiedyś tym płodem czy też zarodkiem.
          Czy uświadomienie sobie tego faktu pomoże w odpowiedzi na pytanie czemu ma służyć taki a nie inny tekst przysięgi?
          • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 25.10.12, 11:17
            Prezydent pracuje. Najważniejszy problem przed jakim stoi POlska to kwestia aborcji. Najciekawsze jest jedno zdanie:

            Czy warto ryzykować naruszenie pokoju światopoglądowego? Proszę traktować serio poczynania Janusza Palikota. Za jego słowami idą konkretne działania... - podkreśla prezydent.

            Przecież to pana kolega? To nie może prezydent zaprosić na winko i powiedziec mu nie wygłupiaj się? a może akurat rozróba Palikota jest potrzebna aby znowu odwrócic uwagę od rzeczywistych problemów?
            Sami stworzyliście Palikota to teraz zróbcie z nim porządek, a nie zwalajcie na społeczeństwo..

            wiadomosci.onet.pl/kraj/komorowski-zabral-glos-ws-ustawy-aborcyjnej-i-ostr,1,5287216,wiadomosc.html
            • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 26.10.12, 14:44
              Jak powinien głosować poseł? Zgodnie z wolą wyborców rzecz jasna. Ale nie wszystkich wyborców żeby nie było wątpliwości. Na miano wyborców zasługują bowiem ci tylko z lewa.

              "Wyborcy PO, zdaniem Pawła Wrońskiego z "GW", zaczęli się zastanawiać, na kogo właściwie oddali swój głos. Poparcie dla restrykcyjnego projektu SP pokazało, że w PO są także tchórzliwi posłowie, którzy "nie boją się wyborców, ale własnego proboszcza".
              www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,12648992,Wronski__Platforma_to_partia_tchorzliwych_poslow_.html
              A nie pomyśli redaktor że ci "tchórzliwi" głosowali właśnie zgodnie z wolą wyborców? swoich wyborców? A nie sa nimi ci co najgłosniej krzyczą, bo tacy są zwłaszcza ci z lewej strony oraz tzw. liberalni.
              I jeszcze jedna kwestia. Kiedyś mawiano że odpowiada się przed Panem Bogiem i historią. Teraz pozostał tylko wyborca. Sumienie poseł musi schować w szatni, sumienia bowiem posiadają tylko ci "tchórzliwi" posłowie.

              Niezależnie od choroby, cierpienia czy wady genetycznej każdy ma swoją godność i jest człowiekiem - warto o tych słowach pamiętać. Zawsze i bez wyjątku.
              • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo 01.05.13, 20:00

                Aborcja to szczęście dla kobiet, to zabieg, dzięki któremu mogą odzyskać radość i realizować swoje marzenia – taki obraz wyłania się z rozmowy przeprowadzonej przez radio Tok FM z dr. Januszem Rudzińskim, który w niemieckiej klinice dziennie pozbawia życia nawet dziesięcioro dzieci. Nachalna aborcyjna propaganda znów ruszyła pełną parą.

                Bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, w końcu wyrwanie zęba trwa dłużej niż zabicie dziecka w łonie matki. „To zabiegi bardzo krótkie. Taki zabieg trwa dwie minuty, w pełnej narkozie” - opowiada dr Rudziński. Szkoda tylko, że nie dodaje, co dzieje się w tym czasie z dzieckiem. A co się dzieje – doskonale opisała Abby Johnson, nawrócona dyrektor kliniki aborcyjnej w Teksasie. Zdanie na temat aborcji zmieniła w dniu, kiedy na USG zobaczyła, jak maleńkie dzieciątko ucieka i broni się przed narzędziami medycznymi, które mają je za chwilę pozbawić życia. Ale interes dziecka nikogo nie interesuje. Najważniejsze jest szczęście kobiety: „spotykam pacjentki, które proszą, płaczą, błagają, żeby pomóc. Są przeszczęśliwe, gdy ten problem jest rozwiązany. Może trudno w to uwierzyć, w końcu pozbywają się własnego dziecka, ale ta wdzięczność i to szczęście są przeolbrzymie”. Proszę, pan doktor zauważa, że kobieta pozbywa się dziecka, a nie zlepku komórek. Ale skoro tak, to jest chyba przestępstwo?

                Dodatkowo, aborcja wykonana u dr Rucińskiego jest legalna, i stosunkowo niewiele kosztuje („W tej chwili w Warszawie nielegalna aborcja kosztuje podobno nawet 10 do 15 tys. zł. Nasze ceny są skalkulowane między 450 a 500 euro”). Więc o co chodzi? Skoro wszyscy są zadowoleni? Tymczasem, jak wskazuje Teresa Tomeo, nie ma nic takiego jak bezpieczna aborcja. „Aborcja nie jest niewielkim, stuprocentowo bezpiecznym, dobroczynnym dla kobiet zabiegiem medycznym. (…) wiele kobiet tak naprawdę nigdy nie „wybiera” aborcji – we własnym odczuciu dokonują jej pod presją albo są do niej zmuszone. (…) aborcja, zamiast oferowanego bezpieczeństwa, w rzeczywistości niesie za sobą poważne ryzyko dla kobiety. Wynika to z komplikacji natury emocjonalnej, z sytuacji domowej (nierzadko związanej z przemocą ze strony współmałżonka, krewnego lub narzeczonego, który skłania kobietę do poddania się aborcji), a także z niemałych – choć wymienionych na końcu – wynikających z samego zabiegu problemów zdrowotnych”. Niestety, zwolennicy legalizacji aborcji nie chcą słuchać argumentów drugiej strony, która coraz częściej i odważniej mówi o tym, że aborcja żadnych problemów nie rozwiązuje, a w ostatecznym rachunku je pogłębiała.

                Ale po co mówić i pisać o takich sprawach. Komplikacje pojawiają się tylko w podziemiu, w legalnej klinice jest tylko radość i szczęście z powodu pozbycia się problemu, jakim jest poczęte dziecko. W rozmowie z dziennikarzem TOK FM dr Rudziński wprost przyznaje, kto korzysta z jego usług: „Najwięcej pacjentek jest z Warszawy, Poznania i Wrocławia, bo to największe miasta i te kobiety są wykształcone, mają dostęp do internetu. Mało jest kobiet prostych, ze wsi, ale też się zdarzają. To są studentki, aktorki, to są dyrektorki banków. Kobiety z różnych środowisk”. Czyli w zdecydowanej większości są to kobiety, przedstawicielki klasy średniej, mające pieniądze i stanowiska, którym dziecko po prostu przeszkadza w karierze. Opowieści o aborcji ze względów społecznych to tak naprawdę kolejne kłamstwo lobby aborcyjnego.

                Przerażające jest to, że w rozmowie z dr Rudzińskim nie ma krzty refleksji, że to, co robi jest moralnie niegodziwe. Jednym zdaniem gdzieś delikatnie napomyka, że być może nie jest to najprzyjemniejszy zabieg, że w sumie, na ochotnika się nie zgłasza, ale skoro proszą kobiety, odmówić im nie potrafi. Znacznie bliższa jest mi postawa innego ginekologa, prof. Thomasa Hilgersa, który, mimo ostracyzmy całego środowiska, potrafił odmówić wykonywania aborcji: „Kiedyś przyszła do mnie pacjentka, która opowiedziała mi o tym, że chce usunąć ciążę. Miałem wziąć od niej wywiad medyczny i przygotować dokumentację. Kobieta ta powiedziała mi, że to Bóg ją doprowadził do lekarza, który wykonana u niej aborcję. Uświadomiłem sobie wtedy, że to nie jest ten sam Bóg, w którego ja wierzę. Zgłosiłem się do kierownictwa szpitala i powiedziałem, że od tego momentu nigdy nie będę uczestniczył w żadnych działaniach, które mogą doprowadzić do aborcji. Od tego momentu uświadomiłem sobie, że muszę walczyć o życie” - opowiada amerykański ginekolog.

                Po tych sielskich opowieściach na temat aborcji obrywa się oczywiście Kościołowi katolickiemu. „Z nielegalnymi zabiegami wiąże się olbrzymia ilość komplikacji, zagrażających życiu i zdrowiu. I Kościół katolicki jest temu współwinny - bo nie musi popierać aborcji ze względów światopoglądowych, ale przynajmniej powinien ją tolerować”. Czyli – zdaniem pana doktora – powinien tolerować zabijanie ludzi w majestacie prawa. A przecież – jak wskazywał Jan Paweł II „naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości”. I może o to, by takim narodem stała się także Polska, jak jest już nim Europa, chodzi tym, którzy tak bardzo troszczą się o pozorne szczeście kobiet.

                www.fronda.pl/a/terlikowska-aborcja-jak-wyrwanie-zeba,27876.html
                www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13829790,Polski_ginekolog_pracujacy_w_Niemczech__Dzwoni_Polka_.html
                • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo cz.1 06.05.13, 21:15
                  fot. PAP/Jacek Turczyk

                  W raporcie „Finansowanie aborcji w ramach unijnej pomocy dla rozwoju” z 2012 r. organizacja European Dignity Watch (EDW) ujawniła, że dwóch największych wykonawców aborcji na świecie otrzymuje finansowanie z Unii Europejskiej (UE). Powodów, dlaczego tak nie powinno być, jest wiele.

                  Odbiorcami tych funduszy są International Planned Parenthood Federation (IPPF) i Marie Stopes International (MSI), zarejestrowane w Wielkiej Brytanii jako organizacje charytatywne ze statusem non-profit.

                  Dla kogo miliony?

                  To im Komisja Europejska przyznała fundusze na projekty m.in. w Kambodży, RPA, Bangladeszu czy Papui-Nowej Gwinei. Warto zaznaczyć, że w tych dwóch ostatnich krajach aborcja jest legalna tylko w przypadku ratowania życia matki. Z danych raportu EDW wynika, że w latach 2005-2010 MSI otrzymała z funduszu unijnego prawie 16 mln funtów (ponad 18 mln euro). Rozmiar dotacji przyznanych IPPF nie jest możliwy do wyodrębnienia na podstawie dokumentów ujawnionych przez UE. Wiadomo jednak, że chodzi o wielomilionowe sumy.

                  Z pieniędzy tych skorzystały filie MSI i IPPF w poszczególnych krajach. Sama IPPF ma ich wszystkich ponad 150 na świecie. Polskim jej odpowiednikiem jest Towarzystwo Rozwoju Rodziny, będące członkiem Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Niektóre z organizacji członkowskich IPPF prowadzą kliniki aborcyjne, czy specjalizują się w sprzedaży antykoncepcji własnej marki (np. organizacja Profamilia w Republice Dominikańskiej). Zaś do IPPF należy prywatna spółka handlowa International Contraceptive & Srh Marketing Ltd (ICON), która wyposaża kliniki na całym świecie w antykoncepcję, prezerwatywy i inne towary związane ze „zdrowiem reprodukcyjnym”.

                  Zajmuje się też rozwijaniem własnych produktów, m.in. antykoncepcją postkoitalną. Działa również w sektorze komercyjnym, dostarczając towarów aptekom i innym sprzedawcom w sprzedaży detalicznej. Pozostaje więc zadać pytanie, dlaczego Komisja Europejska miałaby wspierać pieniędzmi podatników tego typu organizacje? Można też pójść dalej i zastanowić się, dlaczego jakakolwiek organizacja promująca aborcję, a nieposiadająca prywatnej firmy, miałaby być odbiorcą grantów z funduszy publicznych UE?

                  Brak podstaw prawnych

                  Po pierwsze, przeznaczanie przez unijne organy takich dotacji nie ma podstaw prawnych. Prawo do aborcji nie jest zawarte w żadnym traktacie międzynarodowym powstałym na forum ONZ. Nie można jej również znaleźć w definicji zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego UE, które w sposób jasny ją z nich wyłączają (aborcja nie może być uznana za metodę planowania rodziny). Eksperci m.in. z zakresu prawa, zdrowia publicznego, organizacji pozarządowych potwierdzili w Artykułach z San José, że międzynarodowe prawo do aborcji nie istnieje. Wygląda więc na to, że jest ono fabrykowane przez środowisko lobbystów, które wymusza interpretację dokumentów międzynarodowych wedle swoich prywatnych preferencji. Takie sugestie, proponowane przez utworzone przez nich komitety, nie mają jednak ani żadnej podstawy prawnej ani znaczenia z punktu widzenia tworzenia prawa.

                  Po drugie, warto również przypomnieć, że w UE aborcja jest w niektórych krajach prawie całkowicie nielegalna (Malta, Irlandia, Irlandia Północna, Polska, Andora) i karalna, a w innych regulowana (ograniczenia ze względu na długość ciąży). Oznacza to, że w UE nie można mówić o uznaniu jej za zwykłą procedurę medyczną. Podobnie jest w wielu krajach Afryki, a także Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej czy Azji, gdzie jej zakaz należy rozumieć jako dość typowy.

                  Po trzecie, regulowanie aborcji nie leży w gestii organów unijnych, a organów ustawodawczych poszczególnych krajów. Wydaje się więc rozsądne, aby UE nie angażowała się finansowo w realizowanie czynności, które pozostają poza jej kompetencjami, w szczególności zakazanych, karalnych i silnie regulowanych (a do tego nieakceptowanych społecznie), tym bardziej, że nie wypracowała mechanizmów weryfikacyjnych, gwarantujących przebieg ich realizacji zgodnie z prawem w tak odległych krajach.

                  Prawdziwe potrzeby

                  Po czwarte, w sytuacji braku wody i środków pierwszej pomocy w wielu krajach afrykańskich, finansowanie sprzętu aborcyjnego, w tym zamawianie do tego celu aspiratorów ręcznych, wydaje się, jeśli nie niezgodne z prawem, to - co najmniej niestosowne. Co więcej, trudno wyjaśnić je troską o życie i zdrowie lokalnej ludności. W jaki sposób miałoby to pomóc kobietom niedożywionym i cierpiącym na anemię? Zamiast tworzenia oddziałów ginekologicznych, gdzie kobiety mogłyby bezpiecznie rodzić, finansowana jest aborcja pod pozorem zwalczania śmiertelności okołoporodowej matek. Jak pokazują statystyki, kraje z nielegalną aborcją (Irlandia, Polska, Malta) mają pod tym względem jedne z najlepszych (czyli najniższych) wyników na świecie.

                  Jak podaje CIA World FactBook w przypadku Malty odnotowuje się na 100 tys. żywych urodzeń 8 przypadków śmiertelnych kobiet, Polski - 5, Irlandii - 6. Dla porównania, kraje wysokorozwinięte z aborcją na żądanie, jak na przykład Wielka Brytania, ma ich 12, USA - 21. W RPA z legalną aborcją i do tego dotowaną przez UE ten wskaźnik wynosi – 300 (wszystkie dane z 2010 r.). Nie ma więc dowodów uzasadniających potrzebę dostępu do aborcji w ramach troski o zdrowie kobiet ciężarnych.

                  Pogwałcenie praw człowieka

                  Po piąte, nie można ignorować faktu, że w wielu krajach aborcja została zalegalizowana dla celów kontroli liczby ludności (np. Indie, Japonia) z pogwałceniem praw człowieka. Najbardziej jaskrawymi przykładami są tu przymusowe aborcje i sterylizacje, jak również dystrybucja antykoncepcji bez poszanowania prawa nabywcy do informacji o produktach i ich skutkach ubocznych. Nie bez przyczyny Rozporządzenie Rady i Parlamentu Europejskiego w sprawie pomocy w odniesieniu do polityk oraz działań i praw dotyczących zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego w krajach rozwijających się z 2003 mówi, że: „Na podstawie niniejszego rozporządzenia, nie przewiduje się popierania jakichkolwiek zachęt do przeprowadzania sterylizacji lub aborcji lub do niewłaściwego testowania metod antykoncepcyjnych w krajach rozwijających się”. Zapis ten pojawił się jednak, ponieważ liczne takie przypadki miały miejsce i dyskutowano o nich na konferencjach międzynarodowych (m.in. w Kairze w 1995 r.). Należałoby się zastanowić, czy dotowanie (sponsorowanie?) aborcji przez organy unijne nie mogłoby być uznane za niebezpośrednią formę „zachęty” do jej przeprowadzania czy korzystania z niej.

                  Nie można również zapomnieć o tym, że nie tylko rządy niektórych państw, ale wiele organizacji proaborcyjnych brało bezpośredni lub pośredni udział w nadużyciach związanych z realizacją tzw. polityki planowania rodziny i „niewłaściwym testowaniu metod antykoncepcyjnych”. Jak wyjawiła w „Reproductive Rights and Wrongs” prof. Betsy Hartmann o poglądach pro-choice, pomimo, że IPPF z zasady była przeciwna stosowaniu zachęt i nagród motywacyjnych, w praktyce często współpracowała z władzami krajów, które je stosowały w programach planowania rodziny. Promowała również dystrybucję pigułki antykoncepcyjnej i jej sprzedaż detaliczną bez recepty, czyli bez żadnego uprzedniego badania i kontroli, ignorującą wszelakie ryzyko zdrowotne. W „The War Against Population” ekonomistka Jacqueline Kasun podaje też, że IPPF przekazywała fundusze Chinom na ich intensywną politykę populacyjną, obejmującą także przymusowe aborcje.

                  • andrzej585858 Re: Aborcja to morderstwo cz.2 06.05.13, 21:16


                    Kontrola liczby ludności

                    Co więcej, jak pisze w „Woman’s Body, Woman’s Right” prof. Linda Gordon o poglądach pro- choice, krótko po założeniu IPPF jej praca skoncentrowała się na kontroli liczby ludności, zaś ze strony internetowej jej firmy ICON nadal można wyczytać zatroskanie wzrostem populacji. Choć mity związane z przeludnieniem zostały dawno obalone, zdają się być wciąż propagowane przez organizacje, które dzięki nim mają rację bytu. Jacqueline Kasun, krytykująca je jako rodzaj centralnego planowania, pokazuje jasno, że ograniczanie liczby ludności pociąga za sobą zarówno zawężenie puli konsumentów, jak i producentów, co oczywiście przynosi negatywne skutki ekonomiczne. W obliczu załamania gospodarczego i związanego z nim zagrożeń spowodowanych depopulacją w wielu krajach Europy, UE powinna uznać przyrost demograficzny za co najmniej neutralny, jeśli nie potrzebny i korzystny dla rozwoju danego kraju.

                    Ingerencja w sprawy wewnętrzne

                    Ostatnim, lecz nie mniej ważnym powodem jest fakt, że finansowanie aborcji w krajach afrykańskich postrzegane jest jako ingerencja w ich wewnętrzne sprawy i brak poszanowania krajowych obyczajów, religii i systemu moralnego. Jest próbą narzucania pewnego modelu rodziny z pogwałceniem prawa do rodziny wielodzietnej, będącego odzwierciedleniem osobistych i rodzinnych potrzeb, a czasem również i symbolem wysokiego statusu (szczególnie w Nigerii). Ten rodzaj ingerencji odbierany jest jako przykład nowego imperializmu i neokolonializmu europejskiego. Sytuacja ta jest zrozumiała szczególnie z punktu widzenia tych społeczeństw, które już spotkały nadużycia w ramach sponsorowanych programów zdrowotnych (m.in. Bangladesz, RPA), czy tych rejonów afrykańskich, gdzie jednym ze skutków ich forsowania jest 40% niepłodność wśród kobiet. Finansowe wspieranie organizacji aborcyjnych z długą tradycją działań antynatalistycznych trudno więc uznać za rozsądną formę polityki zagranicznej, mającą przynieść dobre relacje i korzyści ekonomiczne państwom UE.

                    Wycofać dotacje

                    Z powyższych względów UE powinna się więc nie tylko wycofać z przyznawania dotacji organizacjom proaborcyjnym, ale też wprowadzić na tym polu odpowiedni zakaz. Jako przykład może posłużyć regulacja, wprowadzona w 1984 r. przez Stany Zjednoczone pod nazwą Mexico City Policy, zabraniająca przekazywania funduszy tego typu organizacjom. Prawo to obowiązywało od 1984 do 1993 r., potem zostało zniesione przez proaborcyjnego prezydenta Billa Clintona, na nowo wprowadzone w życie przez George’a Busha w 2001 r. i ponownie zniesione przez prezydenta Obamę w 2009 r.

                    „Jeden z nas”

                    Bezprecedensowa inicjatywa obywatelska „Jeden z Nas” www.jedenznas.eu wychodzi właśnie temu naprzeciw. Ma ona na celu zebranie miliona podpisów pod projektem prawa zabraniającego finansowania organizacji zajmujących się szerzeniem aborcji lub eksperymentowaniem z embrionalnymi komórkami macierzystymi, a co za tym idzie ich niszczeniem.

                    Podstawą jej powstania jest orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS, nie mylić z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu) „Brüstle przeciwko Greenpeace” z 2011 r. w sprawie dotyczącej możliwości uczynienia przedmiotem patentu technologii lub produktów, których powstanie wiąże się z niszczeniem embrionów ludzkich. Strona skarżąca (naukowiec Oliver Brüstle) domagała się uznania możliwości uzyskania patentu dla własnego wynalazku, który wiązał się z niszczeniem embrionów. ETS uznał, że na gruncie prawa europejskiego nie jest to możliwe, bowiem prawo to nie dopuszcza możliwości patentowania wynalazków wytworzonych z człowieka, zaś embrion ludzki, niezależnie od tego, w jaki sposób został powołany do bytu, należy traktować jako człowieka właśnie. Jak wyjaśnił dr hab. Aleksander Stępkowski z Uniwersytetu Warszawskiego, wynika z niego, że „ochrona prawna, przysługująca człowiekowi na gruncie europejskiego prawa patentowego, musi dotyczyć wszystkich jego faz rozwojowych i obejmować również życie w fazie embrionalnej, począwszy od momentu zapłodnienia”.

                    Decyzja ta chroni godność ludzką w prawie patentowym i powinna stanowić zasadniczą przeszkodę dla komercyjnych zapędów twórców wynalazków biotechnologicznych eksploatujących i niszczących ludzkie embriony. ETS dokonał oficjalnej wykładni prawa europejskiego, fakt ten powinien mieć zatem znaczenie dla funkcjonowania wszystkich organów Unii. Dlatego więc należy zadać pytanie o zasadność finansowania przez Komisję Europejską aborcyjnych procedur niszczenia embrionów, których dokonuje się w klinikach należących do MSI czy IPPF. Czyżby ochrona ludzkiej godności miała dotyczyć jedynie mieszkańców Unii Europejskiej, a już nie mieszkańców Bangladeszu lub Papui-Nowej Gwinei?

                    Jeśli UE nie potraktuje akcji „Jeden z Nas” poważnie, będzie to podstawą do uzasadnienia stwierdzenia, że jednym z głównych sposobów prowadzenia polityki zdrowotnej i promowania rozwoju ekonomicznego jest restrykcyjna polityka populacyjna, nie licząca się z godnością ludzi, którym przyszło począć się poza Europą. Trudno nie zauważyć, że UE czyni z niej zarazem nader lukratywny proceder dla organizacji bezpośrednio weń zaangażowanych. Czyżby Komisja Europejska afirmowała poglądy firmy IPPF, ICON, która na swojej stronie internetowej pisze: „Biorąc pod uwagę szybkość, z jaką wzrasta ludzka populacja, obciążenie, które wywiera na środowisko jest powodem do niepokoju”?
                    • andrzej585858 Re: Logika SLD 06.07.13, 11:46
                      Tak kuriozalnej argumentacji dawno nie słyszałem. Naprawdę trzeba głęboko zastanowić się krętymi drogami rozumowania czlonków SLD.

                      "SLD zapowiedziało, że złoży wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu obywatelskiego w sprawie zakazu aborcji, pod którym podpisało się 400 tys. Polaków.

                      Zwykle SLD - jak przekonywał rzecznik partii Dariusz Joński - kieruje projekty obywatelskie do dalszych prac, ale w przypadku projektu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji" zrobią wyjątek. Zdaniem posłów Sojuszu, projekt, pod którym podpisało się 400 tys. Polaków złożyli "terroryści aborcyjni".

                      Z kolei, wiceprzewodnicząca SLD Paulina Piechna-Więckiewicz uważa, że projekt jest nieludzki, bo... po jego wejściu w życie dziewczynki w Polsce rodziłyby się z jednym prawem do wyboru mniej. Oczywiście chodzi o prawo do zabicia swojego dziecka, a zdaniem pani Piechny-Więckiewicz z każdą kadencją polskie dziewczęta są pozbawiane kolejnych praw.

                      SLD zaapelowało do Donalda Tuska, aby odrzucił projekt chroniący ludzkie życie od poczęcia i poparł projekt SLD, który liberalizuje przepisy aborcyjne. "

                      400 tysiecy ludzi to terroryści - wspaniałe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka