Dodaj do ulubionych

dylemat wyjazdowy

20.10.06, 19:13
Ma ktos doswiadczenie z zostawieniem swoich kocich dzieci na miesiac czasu,
bo ja wlasnie mam wielki dylemat. Nie wiedzialam swojej rodziny od ponad
roku, a jednoczesnie w tym roku stalam sie mama dwoch kotow. Szukam wyjscia,
ale ciezko pogodzic wszystko w takiej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: dylemat wyjazdowy 20.10.06, 19:28
      najtrudniej to chyba bedzie tobie smile)
      rozumiem, ze przyjezdzasz do polski, tak? a kotkow na pewno nie da sie zabrac?
      miesiac to duzo czasu, moze warto sie przemeczyc jesli bedziesz jechac
      samochodem; jesli nie da rady kotow zabrac trzeba wierzyc, ze jakos wytrzymaja
      zwlaszcza, ze sa dwa wiec bedzie im latwiej;
      trzymajcie sie cieplo
      wrex.
      • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 20.10.06, 19:41
        Tak chce przyjechac do Polski, ale niestety az zza oceanu, wiec podroz bylaby
        dla nich strasznei uciazliwa, juz sie dowiadywalam o warunki w liniach co moge
        brac pod uwage. Malego Smoli moze bym zmiesicila kolo siebie, ale juz wiem, ze
        on strasznie reaguje, gdy jest zamkniety w pudelku lub torbie i caly czas
        placze i sie szamocze. Duzy znowu jest wielkim kocurem i chyba kazano by go nam
        oddac w pudelko do innego pomieszczenia, a lot trwa 12h z przesiadka. Gdybym
        wracala na stale do Polski to wtedy bym je brala bez gadania, ale tak je meczyc
        tylko na miesiac. Sama nie wiem co jest dla nich wiekszym stresem obcy dom i
        ludzie na miesiac, czy taka podroz i tez obcy dom i ludzie, ale ze mna przy
        boku.
        To prawda, ze mnei bedzie bardzo trudno, juz sie martwie i obawiam, ze mam taki
        charakter, ze tak bedzie zle i tak niedobrze i w pelni sie nie naciesze
        rodzina, bo bede myslec o kiciowych dzieciach.
        Kicie zdazyly sie juz troche skumplowac wiec pewnie bedzie im razniej, a moze
        ich to nawet bardziej zblizy, kto wie..
        Ja sie tylko boje co zostane po powrocie.
        Narazie szukam opcji, bo wiadomo, ze hotele z klatkami na miesiac odpadaja, nie
        kupilam jeszcze biletu, bo w razie czego skroce pobyt w domu. Najgorsze ze nie
        mam tutaj znajmowych, wiec szukam obcych ludzi, ktorzy by za oplata sie
        zaopiekowali, ale albo oplaty sa tak wysokie, ze wieksze niz za jeden bilet do
        Polski, albo znowu warunki straszne, w stylu kot w malej klatce przez miesiac i
        tylko dostaje jedzenie i tyle.
        • kot00 Re: dylemat wyjazdowy 20.10.06, 20:16
          Rzeczywiscie masz trudna sytuacje. Ponad rok temu musialam zostawic swoja kocie
          na ponad miesiac. Wyjezdzalam zagranice i niestety nie wyrobilam sie z kocimi
          dokumentami, szczepieniami itp. i kocia musiala zostac. Wczesniej zostawala na
          dwa tygodnie sama. Codziennie przychodzil ktos do niej i jakos przezyla.
          Oczywiscie byla na nas obrazona a potem nas nie odstepowala. Jednak miesiac
          samotnosci gorzej zniosla. Oczywiscie przetrwala ale wydaje mi sie ze dluzej do
          siebie dochodzila. Niestety zdazylo mi sie, ze kota znowu musiala zostac sama
          na ponad miesiac ale tym razem postanowilam, ze przeniose ja do domu opiekunek.
          Na poczatku poplakiwala po swojemu ale potem poznala nowe miejsce i bylo coraz
          lepiej. Zreszta opiekunki byly kochane i bardzo sie kociakiem zajmowaly. Dodam
          jeszcze, ze to nie bylo nasze ostatnie rozstanie. Niestety moje zycie ostatnio
          jest troche na walizkach i kociak tez tego doswiadcza. Moge jednak tylko dodac,
          ze coraz lepiej znosi nasze rozstania tzn. nie jest tak slodko ale szybko
          zapomina, ze mnie nie bylo i wraca do normy. Troche poplakuje, przyzywczaja sie
          a potem jest wielka radosc. W Twoim przypadku mysle, ze zaleta jest to, ze masz
          dwa kociaki. Beda razem sie wspierac. Znajdz tylko dobrych opiekunow a jak
          wrocisz to szybko Ci przebacza. Glowa do gory.
          • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 20.10.06, 23:45
            Dzieki za odpowiedz. Tak wlasnie mysle co lepiej, zostawic je w domu na te
            okolo 3 lub 4 tygodnie i prosic kogos o przychodzenie, czy oddac je do czyjegos
            domu pod stala opieke. Wiadomo, ze na swoich smieciach czulyby sie lepiej, ale
            znowu to dlugi okres, zeby tak same zostaly i znowu nie znam nikogo zaufanego
            kto mogly przychodzic do mnie, a znowu strach zostawiac klucz obcej osobie,
            nawte jak sie wiele tego nie posiada. W niedziele mam rozmawiac z taka
            kociolubna osoba, ktora powiedziala przez telefon, ze za oplata zajelaby sie
            kotami, wzielaby je do swojego domu, sama tez posiada koty, nie wiem jakby te
            moje sie zaklimatyzowaly z obcymi kotami, zwlaszcza duzy indywidualista.
            • napolnoc Re: dylemat wyjazdowy 21.10.06, 13:16
              Najfajniej to jakby ktos u Ciebie pomieszkal przez ten czas, lub chocby tydzien/dwa. Zaopiekowal by
              sie kotami, one nie byly by same. Ja na szczescie mam kilku zaufanych ludzi, maja klucz do mojego
              domu, a ja karmie ich rybki, kiedy oni wyjezdzaja smile
        • dalija26 Re: dylemat wyjazdowy 23.10.06, 01:03
          ja przyjezdzalam za ocaem i musialam zostawic elmaska,ale zostal z rodzicami.
          ale smolimo skoro jestes tez tutaj w stanach to na pewno znajdzie sie jakas cat-
          sitter albo ktos znajomy kto moze przychodzic co drugi dzien i karmic kotki lub
          sie z nimi bawic.
          acha jesli jestes w stanach i moze w michigan to daj znac.mzoe jestesmy gdzies
          bliskosmile)
    • gatta_gatta Re: dylemat wyjazdowy 23.10.06, 02:25
      to moze ja odpowiem z punktu widzenia drugiej strony. opiekowalam sie kotem
      sasiadki, ktora wyjechala na miesiac do Polski. przychodzilam do niego
      codziennie, na poczatku kocur gdzies sie zaszywal na tylach domu, ale juz za 3
      czy 4 razem jak otworzylam drzwi i wylaczylam alarm to Smadzik juz czekal na
      mnie w przedpokoju. na poczatku opowiedzial mi wszystko, bo to gadatliwy kot
      jest, potem zaprowadzil mnie do miski, skonsumowal to co mu nalozylam, a potem
      dal mi do zrozumienia, ze teraz sie bawimy, OK, nie ma sprawy. potem znowu
      zaczal i cos tam opowiadac, a potem zwinal sie w klebuszek i usnal, co ja
      wykorzystalam na wymkniecie sie z domu bez pelnego zalu kociego spojrzenia
      wwiercajacego sie w plecy. taki rytual odbywal sie codziennie. jak
      przychodzilam do domu to Sprytek obwachiwal mnie z uwaga i skupieniemsmile

    • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 23.10.06, 03:43
      Gatta chcialabym miec taka sasiadke jak Ty, niestety nie mam tutaj zadnych
      znajomych, ktorych moglabym prosic o taka pomoc lub znanych kociarzy, ktorzy by
      mi mogli kogos zarekomendowac, a brac kogos zupelnie obcego jako sittera to
      znowu moj maz sie nie zgadza. Dzis bylam u jednej rodziny, ktora powiedziala,
      ze by wziela moje koty za oplata na miesiac do siebie do domu. Maja 3 dzieci i
      az 9 kotow, obawiam sie teraz jak by to moje koty przezyly, ta oferta jest
      jeszcze w miare cenowo przystepna i biore ja pod uwage. Ech jaka ja jestem,
      dzis kupilam w koncu bilety, ale nie potrafie sie cieszyc sie wyjazdem jak
      trzeba, bo chce mi sie plakac jak popatrze na moje koty. Wy mnie moze
      zrozumiecie, bo jak mowie to rodzinie to uwazaja, ze chyba cos ze mna nie tak.
      Dalija- niestety to zupelnie nie moje okolice.
    • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 25.10.06, 00:16
      Doradzcie prosze.
      Sa dwa koty ok 2 letni i okolo polroczny, ona wykastrowane, jeden dopiero co.
      Duzy o nieznanej przeszlosci, byl przez pol roku sam i widac, ze zachowuje sie
      jak kot numer jeden. Razem sa juz okolo 4 miesiace i juz sie toleruja, bawia,
      nie ma spania razem, przytulania i lizania, ale jakas tam przyjazn jest. Widac,
      ze duzy jesy do nas przywiazany i reaguje bardzo, zas maly jest jeszcze na
      etapie, ze chyba moglby zmienic wlasciciela, jest bardzo skory do zabawy i
      chyba towarzystwo innych kotow mu nie przeszkadza, duzy zas lubi dominowac i
      bardzo przezyl pojawienie sie nowego kota.
      I teraz sa dwa miejsca, wktorych koty te moglyby dostac opieke na miesiac.
      1- duza rodzina, troje dzieci takich w okolicach i powyzej 10 lat i 9 kotow, w
      tym 4 na stale, a 5 wychodzacych, rodzina kociolubna, koty biegaja po calym
      domu, spia z nimi itd. Wciagu dnia zwykle jest ktos w domu, maja duzy dom.
      2- jedna osoba bez zadnych zwierzat, tak wiec oba koty bylyby jedynymi
      podopiecznymi, male mieszkanie, chyba podobne wielkosciowo w jakim zyja
      obecnie, osoba ta nie jest caly dzien w domu, wiec koty zostawalyby same w
      ciagu dnia.
      Jest jeszcze 3 wersja duzy dom 3 psy i 2 koty, brak dzieci, malzenstwo, ze
      wzgledu na psy koty dostalyby osobny caly pokoj, do ktorego mozna przyniesc cos
      swojego im znanego, beda karmione, ale raczej czesciej beda same, moga byc
      wypuszczone na caly dom, ale nie wiadomo jak zareaguja na psy i czy czasem nie
      beda chcialy uciekac i panikowac.

      Koty musza przetrwac w ktorys warunkach przez miesiac mojej nieobecnosci.
      Nie mam pojecia, gdzie by sie lepiej czuly, bardziej samotnie, ale bezpieczniej
      i spokojniej, czy tez w duzej rodzinie z nowymi kotami, gdzie ciagle sie cos
      dzieje.
      Poradzcie prosze!
      • ewung Re: dylemat wyjazdowy 25.10.06, 07:47
        ja napisze ze swojego punktu widzenia związanego z przeprowadzką z naszego
        mieszkania do duzego domu gdzie oprócz dorosłych mieszkają dzieci i pies. Moim
        kiciom dużo czasu zabrało zaakceptowanie nowych domowników. Szczególnie dzieci
        i psa. Dlatego ja mając takie doświadczenie z moimi kitkami wybralabym
        mieszkanie gdzie będą jedynymi zwierzakami. zalezy to jednak też od tego do
        jakiego zycia sa przyzwyczajone Twoje kicie. Nasze były przyzwyczajnone do
        spokojnego życia z nami (2 osoby) i rzadkich gości. dlatego zajeło im troche
        czasu zaakceptowanie reszty domowników. Sa koty bardzo towarzyskie i otwarte
        więc one pewnie dobrze by się poczuły w dużym towarzystwie. więc chyba trzeba
        rozwazyć charakter kici, jak reagują na gości, nowych ludzi, zmiany, chałasy
        itp.
        PS. nie zazdroszczę Ci dylematu. mam nadzieje że wszystko dobrze się uda i Ty
        spędzisz miło czas i kotki.
      • wrexham Re: dylemat wyjazdowy 25.10.06, 12:04
        ja, patrzac przez pryzmat chrakteru mojego ryska, wybralabym osobe samotna bez
        zwierzat czyli propozycja druga; dla kotow to jest duzy stres przeprowadzac sie
        do innego domu, wydaje mi sie, ze ten stres powiekszy jeszcze obecnosc innych
        zwierzat(szczegolnie jesli nie sa do psow np. przyzwyczajone); i nie ma tu
        raczej znaczenia czy te obce zwierzaki sa przyjaznie nastawione - kot
        wystraszony nie nabierze tak szybko zaufania i bedzie burczal caly miesiac pod
        nosem; jesli beda zostawaly same w tym mieszkniu to znaczy, ze beda mialy spokoj
        i czas na oswojenie sie z sytuacja, na zwiedzenie domu, obwachanie wszystkiego i
        na zaakceptowanie nowego sluzacego smile)
        a zawsze jednak nie beda same calymi dniami i nocami; ktos tam bedzie trzymal
        reke na pulsie; dla swojego dobrego samopoczucia zrob liste rzeczy, ktorych
        twoje koty nie lubia, jak sie lubia bawic itd, bo na pewno nie dasz rady
        wszystkiego powiedziec; sprawdz, czy koty nie beda narazone na wypadniecie z
        okna, albo czy nie beda mialy mozliwosci ucieczki; moja saiadka wyjechala kiedys
        i zostawila swojego kota pod opieka kolezanki; kolezanka otworzyla okno i pewngo
        ranka uslyszelismy z mezem potworne wycie za oknem - mieszkamy na siodmym
        pietrze na poddaszu - to kot sasiadki darl sie w nieboglosy bo nie mogl trafic
        do domu; inna historia: kiedys musialam zostawic psa, ktorym sie opiekowalam pod
        nieobecnosc wlascicieli u swoich znajomych bo musialam cos zalatwic, zapomnialam
        im powiedziec, ze pies uwielbia pic wode z kibelka i zeby zamykali lazienke,
        albo przynajmniej tron smile; caly dzien meczyla mnie wizja esme pijacej wode z
        wucetusmile
        trzymajcie sie i tak zadbajcie o wszysto, zeby moc cieszyc sie wyjazdem to
        polski bez przeszkod
        wrex.
        • misia007 Re: dylemat wyjazdowy 25.10.06, 12:11
          Zgadzam sie z wrex co do drugiego wariantu alez malym ulepszeniem.Gdyby osobe
          samotną zwabic do kotów i osiedlić ja tam na czas Waszej nieobecności to z
          pewnością najlepsze wyjście.
          • ewung Re: dylemat wyjazdowy 25.10.06, 13:03
            jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy - tez z doswiadczeń przeprowadzkowych.
            Moje koty sa domowe, niewychodzące. Duzo osób w domu to duży ruch. Ja się
            zawsze boję zeby moi siostrzeńcy nie wypuścili kitek na dwór. Dzieci, psy
            biegają czesto pomiędzy domem a podwórkiem i moga być nieostrożne. jedna osoba
            to większa uwaga. chyba bym była spokojniejsza wiedząc ze zajmuje się nimi
            jedna osoba.
    • mia_stefan Re: dylemat wyjazdowy 28.10.06, 18:10
      Witaj,
      Z wielkim zainteresowaniem czytam ten wątek.
      Mieszkam za oceanem i będę miała ten sam problem. Nie mam znajomych, kociaki z
      Polski, po polsku gadają smileWydaje mi się, że najrozsądniej kierować się
      charakterem kotów, ja skłaniam się do opcji nr 2. Mam nadzieję, że wszystko
      będzie dobrze.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Aga z kociakami
      • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 29.10.06, 23:03
        Dziekuje wszystkim za porady.
        Wybralam opcje druga, ta osoba nie jest tak calkiem samotna, ma meza, ale ten
        jest czesto w rozjazdach, dzieci nie maja, zwierzat tez nie, ona pracuje jako
        opiekunka do zwierzat czyli tzw. pet sitter.
        Ewung, dzieki za cenne rady. Moje koty sa przyzwyczajone do bardzo spokojnego
        zycia, tylko ja i moj maz, w zasadzie brak innych ludzi, dlatego balam sie
        takiej naglej zmiany. Smoli jest bardzo bojazliwy, dlugo mi zeszlo zanim sie
        przyzwyczail do nas i przestal uciekac pod lozko, choc jeszcze mu sie zdaza,
        jak uslyszy halasy na dworze lub jak zaczynam odkurzac. Duzy Kicio z kolei
        chyba nie bardzo lubi towarzystwo innych zwierzat, jest bardzo zazdrosny i tez
        mu zeszlo ponad 3 miesiace zanim w pelni zaakceptowal drugiego kota w domu, na
        poczatku byly depresje itp.
        Strasznie ciezko bylo kogos znalezc, ale szukalam do upadlego, ta osoba z
        drugiej wersji mieszka ok 100km ode mnie, ale pojechalam pociagiem, wybadalam
        mieszkanie i porozmawialam bezposrednio. Balkon jest, na szczescie z siatka,
        poniewaz beda tylko moje dwa koty w mieszkaniu, wiec moze latwiej bedzie
        upilnowac, zeby nie uciekly. Osoba wydaje sie byc zwierzeciolubna, juz chyba
        lepszej opcji nie znajde, ale i tak ciezko mi na duszy.
        Wyjezdzam na miesiac wlaczajac swieta, nikt by nie chcial przeprowadzac sie do
        kogos na caly miesiac, a poza tym to jest obca osoba, a nie znajoma, wiec moj
        maz nigdy by sie nie zgodzil by ktos obcy u nas zamieszkal, nie zgodzil na na
        pet sitting a co dopiero na takie cos i jeszcze jedno, oni sobie licza 60$ za
        spedzenie nocy u kogos w domu i opieke nad zwierzetami, nie stac by mnei na to
        bylo. Za opieke u nich w domu licza sobie srednio 30$ za dzien, ta osoba na
        szczescie nieco mi obnizyla stawke na dzien, choc w sumie to i tak wyszlo jak
        za bilet na jedna osobe do Polski.
        Aga- w razie czego sluze linkami i informacjami, spedzilam na szukaniu tak duzo
        czasu i rozmawialam z tyloma osobami, ze juz nieco wiem na ten temat.
        Moje koty znalezione zostaly w Stanach, ale takze mowia tylko po Polskusmile A ta
        osoba, ktora ma sie nimi opiekowac mowi tylko po niemiecku i angielsku, ale
        moze jakos sie dogadajasmile
        Patrze na moje kicie i zal mi serce sciska, bo ja juz wiem co je czeka, a one
        biedne tak ufnie na mnie patrza i nie domyslala sie co ja im szykuje za zmiane,
        szkoda, ze im nie moge powiedziec, ze ja wroce, ze to tylko na chwile, ze je
        nie mam zamiaru opuscic na zawsze.
        • ewung Re: dylemat wyjazdowy 30.10.06, 12:47
          Z tego co napisałaś o swoich kiciach to myślę ze wybór takiego domu jest chyba
          najlepszy. Spokój, mało ludzi, duzo czasu dla siebie. Dla takich kici tak chyba
          będzie najlepiej. Moje kitki tez takie raczej nieśmiełe więc wiem jak to jest
          miec kota za szafą albo pod łózkiem. Nie wiem na ile nas kicie rozumieją ale
          mam nadzieje ze one będą wiedziały że wrócisz, że to tylko na chwile. Będzie
          dobrze.
          PS. Kociejstwo sliczne - oglądałam dzis fotki. Głaski dla nich
    • katg1 Re: dylemat wyjazdowy 30.10.06, 11:36
      Czytam wszystko i jest mi bardzo przykro. Jak wyjeżdżam na tydzień i kot jest
      sam w domu, znajomi przychodzą i próbują się z nim bawić ale on chowa się i nie
      chce zabaw. Jak wracam to jest strasznie obrażony.
      Widzę, że nie tylko Ty jesteś w Stanach samotna. A może by tak nawiązać jakieś
      znajomości z sąsiadami ? Na pewno najtaniej by było gdyby wpadli co drugi dzień
      nakarmili je i posprzątali. To taka rada na przyszłość, bo w przyszłym roku
      może znowu będzie szykował Wam sie wyjazd i znowu będzie dylemat ?
      • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 17.11.06, 20:59
        Pozwolilam sobie wrocic do mojego starego tematu, bo dylemat sie odnowil.
        Katg1 - ma racje, ze znajomosci sa jak najbardziej potrzebne, choc przyznam, ze
        niesmialej osobie w jeszcze obcym kraju duzo latwiej jest nawiazac przyjazn z
        kotami niz ludzmismile
        Otoz po incydencie zaginienia mojego Smoli, jak to opisalam w osobnym watku
        musialam sie odwazyc i pytac dokola o mojego kochanego chlopczyka. Potem znowu
        pojawila sie czarna zguba- mala koteczka i znowu chodzilam i pytalam sie tych,
        u ktorych widzialam w oknach koty, aby pytali dokola czy ktos nie chce
        przygarnac kotki. Przy okazji nawiazalam dluga rozmowe z pewna osoba
        mieszkajaca na tym samym osiedlu, ktora ma 3 koty. Oboje z mezem kochaja swoje
        koty jak dzieci, ktorych narazie nie maja. W rozmowie wyszlo, ze wyjezdzam, ze
        oddaje koty na miesiac, za jaka cene itd. Pani zaproponowala mi, ze ona moglaby
        do nich zagladac za darmo. Zaskoczyla mnie, bo przeciez pierwszy raz mnie
        widziala, ale to milosc do kotow tak nas zblizyla chyba. Ja mam jak najlepsze
        wrazenie po rozmowie, ale moj maz nadal sie upiera. Nadal sie boi, ze to obcy,
        ze glupio tak za darmo, bo to przeciez caly miesiac i jeszcze twierdzi, ze koty
        zdziczeja jak tak beda same w domu we dwa i tylko raz dziennie ktos do nich
        zajrzy na chwilke, boi sie tez o mieszkanie, ze zaczna z samotnosci gryzc,
        drapac, rozwalac, sikac i kupac dokola.
        Kurcze jak go tu przekonac? Macie pomysly?
        I jeszcze, poniewaz macie doswiadczenie to uwazacie, ze koty zostawione same na
        miesiac w swoim domku czyli mieszkaniu, do ktorych bedzie zagladac obca im
        osoba raz dziennie pewnie tylko na chwile, moga naprawde odzwyczaic sie nieco
        od ludzi i zaczac broic?
        • misia007 Re: dylemat wyjazdowy 18.11.06, 17:13
          Smolimo sąsiedzi to w takiej sytuacji najlepszy pomysł.My własnie tak
          robimy.Naszą trójka opiekuje się sąsiadka z parteru, która ma równiez
          trójkę.Koty przyjmują to bardzo dobrze, bo są na swoim terenie.Pierwszy raz
          troche się bałam, bo są to koty wychodzące(klapka w oknie) czy się nie wybiorą
          szukać swoich państwa ale nie czekały zawsze w domu w porach wskazanych przez
          sąsiadke.Jak przekonać męza.W Polsce to taki sąsiad to dodatkowa ochrona przed
          zlodziejami.Że za darmo, podejrzewam, że Ci państwo liczą ,ze się zrewanżujecie
          opieka nad ich pupilami.No i oczywiście z podrózy przywozimy sobie nawzajem miłe
          prezenty.Przekonaj męża ,bo to naprawdę dobra propozycja.Jęsli sie zdecydujesz
          to zaproś sąsiadkę przed wyjazdem, zeby się z kotami poznała.
          • smolimo Re: dylemat wyjazdowy 18.11.06, 18:28
            Misiu, dziekuje, tyle, ze ja nie mieszkam w Polsce, tylko tymczasowo USA i stad
            ten brak znajomosci zadnych sasiadow.
            Misiu lub inni zostawialiscie koty na tak dlugo jak miesiac, czy takie
            przychodzenie do nich raz na dzien im wystarczy, czy nei odwykna od ludzi?
            • misia007 Re: dylemat wyjazdowy 18.11.06, 19:31
              Te ktorymi sie opiekowałam wydawały mi sie zadowolone ale mysle, ze to zalezy od
              kota.Mój Czarek żle znosi nasza nieobecność ale on jest z natury lekliwy.Na
              pewno dwójce jest razniej niz pojedyńczemu kotu.Dwa tygodnie czy miesiąc to juz
              chyba nie ma znaczenia.
    • mia_stefan Re: dylemat wyjazdowy 30.10.06, 19:39
      Smolimo myślę, że bardzo dobrze wybrałaś. Twoje kociaki tak jak moje bojaźliwe.
      Na pewno trochę będzie im smutno ale miejmy nadzieję, że szybko się dostosują do
      nowej sytuacji. Rozumiem doskonale co czujesz, jak patrze na moje kociaki i
      pomyśle, że będę musiała je zostawić na miesiąc to serducho mi pęka. Ale co tam
      trzeba pozytywnie myśleć i wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Dziękuję za chęć
      pomocy na pewno skorzystam.
      Pozdrawiam,
      Aga z kociakami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka