Dodaj do ulubionych

Sposób rozliczenia się z wydawnictwem.

18.11.07, 14:30
Witam,
pewne wydawnictwo zaproponowało mi taki oto sposób rozliczenia się
za przetłumaczenie książki: 1500 zł zaliczki przy podpisaniu umowy i
6 % od ceny (min. 23 zł) wydrukowanej na książce wypłacanych co pół
roku. Książka z działu "militaria", tak na oko 7-8 arkuszy, pierwszy
nakład wysokości 3000, możliwe dodruki, bo pozycja ponoć długo
oczekiwana. Poinformowano mnie, że to dla mnie możliwie
najkorzystniejszy zapis, który stosują tylko i wyłącznie w przypadku
współpracy z najlepszymi tłumaczami przy potencjalnych
bestsellerach. Ale sceptycznie podchodzę do takich zapewnień. Na
początku miało być 400 zł za arkusz w tym 1500 zł zaliczki przy
podpisaniu umowy, ale się pozmieniało. Bardzo proszę, poradźcie,
który sposób rozliczenia się będzie dla mnie faktycznie
korzystniejszy?
Pozdrawiam,
skitelz.
Obserwuj wątek
    • mb_78 Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 18.11.07, 18:39
      Witam,

      Moim zdaniem taki sposób rozliczenia jest dla Ciebie niekorzystny. Dostaniesz
      pieniądze dopiero po pół roku i nie wiadomo w jakiej wysokości. Piszesz, że
      "pozycja ponoć długo oczekiwana", z czego wnioskuję, że to wydawnictwo
      zaproponowało Ci jej przetłumaczenie i jest zdecydowane ją wydać. W takim
      przypadku w ogóle bym się nie zgadzał na rozliczenie polegające na tym, że
      dostajesz procent od sprzedanych egzemplarzy, nawet jeśli dają Ci zaliczkę. Bo
      to by oznaczało, że partycypujesz w ryzyku handlowym wydawcy. A to on jest
      przedsiebiorcą, ponoszącym ryzyko gospodarcze, a nie Ty. Byłbym skłonny
      (niechętnie) zaakceptować taki zapis tylko wówczas, gdybym był
      tłumaczem-debiutantem, któremu bardzo zależy na zdobyciu dorobku, a nie ma
      lepszych propozycji od innych wydawnictw. Skoro jednak wydawca zdecydował się
      wydać tę książkę, to niech nie przerzuca na tłumacza części ryzyka, że nie
      przyniesie ona zysku! Ja bym żądał wypłaty całej sumy (cena za arkusz razy
      liczba arkuszy) w konkretenym terminie (np. 30 dni po przyjęciu tłumaczenia).

      Poza tym stawka 400 zł za arkusz, którą Ci początkowo proponowano, też nie jest
      zbyt wygórowana... Nie wiem, na jakim poziomie trudności jest książka, o której
      piszesz, ale przyzwoita stawka za przekład tekstu wymagającego od tłumacza
      wiedzy z konkretnej dziedziny (książki edukacyjne i popularyzacyjne o tematyce
      historycznej, militarnej, przyrodniczej itp.) to - moim zdaniem - minimum 600 zł.

      Pozdrawiam
      M.
      • skitelz Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 21.11.07, 15:07
        Mb, dziękuję Ci za radę, naprawdę doceniam Twoje zaangażowanie. Cóż,
        negocjacje nigdy nie są łatwe, ale trzeba stawić im czoła :)
        Pozdrawiam Cię serdecznie,
        skitelz.
      • spacey1 Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 21.11.07, 23:10
        Wydawca nie przerzuca jedynie ryzyka biznesowego częściowo na tłumacza, ale
        także pozwala mu partycypować proporcjonalnie w ewentualnych korzyściach, jeśli
        ksiązka odniesie duży sukces. Nie można więc na to patrzeć tak jednostronnie.
        Oczywiście możesz twardo negocjować w kierunku kwoty ryczałtowej od razu po
        wykonaniu tłumaczenia, ale pomyśl, jak bedziesz żałować jeśli książka naprawdę
        dobrze sie sprzeda. Kilku autorów i tłumaczy niespodziewanych bestsellerów na
        pewno zarobiłoby dużo mniej, gdyby chcieli "forsę do ręki" i żadnych %. Słowem,
        tak naprawdę musisz spróbować ocenić jaki nakład ma szansę wchłonąć rynek
        (zasięgnij języka w wydawnictwie, które wydało podobne tytuły). Moim zdaniem to
        jedyne właściwe podejście.
        • skitelz Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 22.11.07, 09:00
          Masz rację, Spacey, ale w przypadku rozliczenia się za arkusz i
          nawet nieoczekiwanego suksesu zawsze zostaje ostatnia deska ratunku
          w postaci Art. 44. Ustawy o prawie autorskim: "W razie rażącej
          dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami
          nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może
          żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd." Niewiele tu
          konkretów, ale w ostateczności można i tak... Mało się znam, ale nie
          wydaje mi się, by książka o broni stała się drugim Harrym Potterem...
          Pozdrawiam,
          skitelz.
    • energeia masz @ n/t 19.11.07, 18:27
      • skitelz Energeio, dziękuję Ci za @ i sprawdź @ :) / nt 21.11.07, 15:10
    • hajota Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 22.11.07, 13:18
      Militaria? I może wydawnictwo na B? Może się tak zdarzyć, że jak się po jakimś
      czasie upomnisz o procent ze sprzedaży, to Ci odpowiedzą, jak jednej z obecnych
      tutaj koleżanek, że sprzedało się tak mało, że nie pokryło nawet sumy zaliczki.
      Negocjuj płatność za arkusz plus procenty od sprzedaży powyżej określonej liczby
      sprzedanych egzemplarzy (np. 5000).

      >Poinformowano mnie, że to dla mnie możliwie
      > najkorzystniejszy zapis, który stosują tylko i wyłącznie w >przypadku
      współpracy z najlepszymi tłumaczami przy potencjalnych
      > bestsellerach.

      Czegóś nie wierzę.
      • skitelz Re: Sposób rozliczenia się z wydawnictwem. 22.11.07, 13:28
        Hajoto, aż się słabo robi... :| Ależ trzeba się wykazać
        czujnością... Naiwność naiwnością, ale jak usłyszałem o najlepszych
        tłumaczach, to zrazu zapaliła mi się czerwona lampka, nie stoi
        bowiem za mną zbyt długa lista publikacji :/
        Pozdrawiam,
        skitelz.
        • jacek1f wiem skądinąd :-), ze Hajota ma rację - umawiaj si 23.11.07, 10:52
          ę na kwotę jednorazową - nalegaj!
          ;0
    • yanga Re: To byłam ja! 23.11.07, 23:16
      Nie tylko nie zobaczyłam złamanego grosza poza zaliczką, ale nawet
      nie raczą przysyłać mi półrocznych rozliczeń, do czego mam prawo, a
      minęły już trzy lata. Żeby dostać jakąkolwiek informację, pisałam do
      samego szefa. Nie zadbali o żadną reklamę, przez co naprawdę świetna
      książka wylądowała w przecenie. A potem jak gdyby nigdy nic
      zaproponowali mi następną umowę, bo... tłumaczenie im się podobało.
      • skitelz Re: To byłam ja! 24.11.07, 11:41
        Yango, dziękuję za opisanie tej smutnej historii, naprawdę włos się
        na głowie jeży... Sumienia nie mają... I jak tu sobie potem w oczy
        spojrzeć...?
        Pozdrawiam,
        skitelz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka