Dodaj do ulubionych

Wasze zmory

09.06.04, 10:58
Napiszcie jakie są wasze domowe zmory związane z posiadaniem dużej rodziny.

Bo u mnie (by najmniej nie w kolejności co do ważności) to:
1. wieczna góra prania i jeszcze większa prasowania
2. w okresie jesienno-zimowym zawsze ktoś jest chory i zararza resztę, a gdy
zdrowieje to ktoś następny przynosi coś nowego
3. czuję się sfrustrowana, że nie wszystkim poświęcam wystarczająco dużo
uwagi i czasu - pewnie najbardziej cierpi mąż
4. wieczny harmider i bałagan
Obserwuj wątek
    • fumag Re: Wasze zmory 09.06.04, 11:27
      ad.1.
      pranie to potrafię włożyć do pralkiwink-ale gorzej już z wieszaniem,czasem zdarza
      się,że pranie wyprane leży w pralce całą noc-rano jeszcze raz płukanie i
      dopiero wieszanie.
      Prasowaniem się nie przejmuję...aż nagle mam jakiś zryw i prasuję tonę i prawie
      mdleję od tego gorąca.
      ad.2
      Do chorób to się tak przyzwyczaiłam ,że jestem zdziwiona jak nie ma żadnego
      kataru albo kaszlu.U nas na jednej z półek jest apteczka-zawsze ze zgrozą na
      nią spoglądam,ile tego jest!
      ad.3
      Jakoś o dziwo ostatnio mnie to wogóle nie męczy i mam czas nawet na zabawę z
      najmłodszym!
      ad4
      bałagan to mnie czasem złości-ale ja znalazłam rozwiązanie-zaganiam ich do
      roboty po prostu-nie będzie bajki,cukierków ,następnej zabawy jak nie
      posprzątacie-i to działa

      Dla mnie osobiście najgorsze jest to,że nie mogę nic zrobić tak od razu ,za
      jednym zamachem,tylko CIĄGLE ktoś mi przerywa-to mnie stresuje okropnie i
      czasem doprowadza do szału!
      • verdana Re: Wasze zmory 09.06.04, 12:15
        Że nie mam dosyć czasu dla najmłodszego - dla starszych miałam znacznie więcej.
        Ale teraz muszę pracować więcej, by zarobić - bo i rodzina większa i strasze
        dzieci bez porównania wiecej kosztują. Więc cały czas boję się, że jest
        zaniedbany, ze bedę miała z nim problemy w wieku dojrzewania, ze jak był mały
        to wysłałam go do żłobka (przy starszych było to nie do pomyślenia).
      • mama_kasia Re: Wasze zmory 09.06.04, 12:16
        Z praniem tak jak u mnie; też czasami leży przez całą noc.
        Natomiast nie prasuję. Nosimy ubrania, które wymiętolone wyglądają
        i tak dobrze (moja mama jakoś w końcu się do tego przyzwyczaiła wink)
        Problem jest jeszcze z miejscem do wieszania po praniu smile
        I bardzo nie lubię tego chorowania na raty. Z reguły najpierw najstarszy
        przynosi coś ze szkoły, potem najmłodsza choruje, a kiedy już wydaje się
        że średnia nie zachoruje i ona zaczyna. Całe chorowanie trwa więc parę
        tygodni. Na szczęście niezbyt często.
        I jeszcze mam dosyć tego, że ktoś coś ciągle chce ode mnie. Ale
        z drugiej strony fajnie, że jeszcze ciągle coś ode mnie chcą smile
        • mama.razy.cztery Re: Wasze zmory 09.06.04, 13:43
          a ja sie podpoisuje pod tym wszystkim, co napisalyscie, choc moze to byc pelne
          sprzecznosci.
          ale rzeczywiscie - pralka chodzi na okraglo, nosy czasami zakatarzone, ale juz
          nie tragizuje, ciagle ze wszystkiego wyrastaja w zastraszajacym tempie, wiec
          smialo mozemy zalozyc Kolo Wspolnej Wymiany Garderoby, bo moje starszaki nawet
          nie zdaza zniszczyc, a juz za male.

          no i to, co zaczyna sie pojawiac w przypadku Lukasza i Karoliny, to
          ich "powazne" problemy, dla mnie wydaja sie blache, ale dla nich stanowia nie
          lada dylematy. nie mozna ich niestety zbagatelizowac, bo wtedy uslysze, ze ich
          nie rozumiem. choc jak wroce pamiecia do moich mlodzienczo szkolnych lat, to
          pewnie mialam podobne i wtedy tez uwazalam, ze nikt mnie nie rozumie smile)
          • jol5.po Re: Wasze zmory 09.06.04, 18:35
            Oczywiście też stosy prania i prasowania. Wieczny bałagan. To, że mam cały czas
            świadomość, że ciąle jest zaległa robota. Niedopilnowane lekcje, niezrobione
            ćwiczenia na krzywy kręgosłu, do logopedy, niedopilnowane mycie zębów (czyli
            domowa logistyka się kłania). No i to, że o 5 osóbek człowiek się martwi, a nie
            tylko o siebie i faceta jak kiedyś.
            • ada16 Re: Wasze zmory 14.06.04, 14:43
              O to, to . Jol5 dobrze ujęłą również moje zmory.
              ALe mam jeszcze jedna: pojedyncze skarpetki po praniu.
              Mam cała kolekcję , która nieustannie się rozwija, niestety.
              • olioliwa Re: Wasze zmory 14.06.04, 17:14
                u nas też te skarpetki lubią chodzić po praniu w pojedynkę, mamy specjalne
                miejsce na takie właśnie samotniczki, czasem odnajdują się ku naszej uciesze
                ale rade usłyszałam kiedyś od krewnej wielodzietnej cioci , kupować takie same
                skarpetki po kilka par, więc nawet jak się zgubią to jest szansa że z dwóch par
                powstanie jedna, sprawdziłam, działa
                zmory? czasem się pojawiają, podobne jak u Was, ale staram się do nich nie
                przywiązywać
                jak to mawia Jaśminka jestem optymistką, czyli odbieram każdą sytuacjaę od
                strony korzyści i przyjemności , to pomaga
                więc może nie podzielę sie moimi zmorkami
                Pa, zakatarzona Ola
                • judytak Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:32
                  olioliwa napisała:

                  > ale rade usłyszałam kiedyś od krewnej wielodzietnej cioci , kupować takie
                  same
                  > skarpetki po kilka par, więc nawet jak się zgubią to jest szansa że z dwóch
                  par powstanie jedna, sprawdziłam, działa

                  ja tak robię z rękawiczkami :o)

                  pozdrawiam
                  Judyta
                • judytak Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:41
                  to, że nie potrafię dobrze "wymierzyć" ilość ugotowanego obiadu

                  co się objawia tym, że jeśli to, co zrobiłam, smakowało, to zanim dotrę do domu
                  po południu, już nic nie ma do jedzenia (a na przykład zakładałam, że
                  następnego dnia będziemy jeść to samo...)

                  a jak nie smakowało, to jeszcze trzeciego dnia poprzekładam to w lodówce, a
                  przecież wcale nie było tego tak dużo...

                  i to, jak nie znajduję tego, co kupiłam kilka dni wcześniej w konkretnym celu
                  (żeby coś ugotować, a już jestem pod koniec, jeszcze tylko np. śmietana, a tu
                  się okazuje, że śmietana została wczoraj zjedzona np. z truskawkami...)

                  i to, że u mnie wszyscy mają dziwny zwyczaj grzecznie poukładać na półkach
                  puste opakowania po produktach spożywczych...
                  czyli: rzucam okiem, tak, herbata jest, margaryna stoi, wracam ze sklepu, a tu
                  się okazuje, że jest tylko puste pudełko po herbacie, stoi pusty pojemnik po
                  margarynie...

                  jak widać, ja na razie priorytetowo traktuję sprawę jedzenia, jako
                  najpilniejszego, a bez sprzątania, prasowania można przecież żyć ;o)

                  pozdrawiam
                  Judyta
              • agax3 Re: Wasze zmory 14.06.04, 17:29
                u mnie też stosik z pojedynczymi skarpetkami !!!!
                • ada16 Re: Wasze zmory 15.06.04, 09:17
                  Uspokoiłam się, nie jestem skarpetkowym wyjątkiem
              • judytak Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:30
                ada16 napisała:

                > ALe mam jeszcze jedna: pojedyncze skarpetki po praniu.
                > Mam cała kolekcję , która nieustannie się rozwija, niestety.

                ja je trzymam przez miesiąc, potem wyrzucam

                oczywiście tydzień później znajdzie się para ;o(

                pozdrawiam
                Judyta
                • ada16 Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:51
                  A mnie to pewnikiem wyleją z roboty pzrez to forum.
                  Robię co muszę też, ale co jakiś czas gapiąc się w komputer śmieję sie sama do
                  siebie ( albo komputra) , a zestawienie które tworzę nijak wesołe nie powinno
                  być wink
                  • ada16 Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:53
                    Jeszcze pomyślą , że ta mnogość (3) dzieci rozum mi odjęła .
                    Ot co !
                    • ada16 Re: Wasze zmory 15.06.04, 13:56
                      Bo moi współpracownicy to najczęściej wcale, jedno , a jak ktoś ma dwójkę to
                      wielodzietny.
                      Trójkę mam ja , a jeden na całą firmę to nawet czwórkę.
                      I patrzą na niego z niedowierzaniem!
                      A jeszcze czasem popłakuję przy kompie , a wtedy jak się gapią!
                      Udaję, że oczko mi się zatarło wink
                      • mama.razy.cztery Re: Wasze zmory 15.06.04, 14:15
                        Ada, to niesamowite, ale wlasnie u mnie jest identycznie z praca , jak u
                        ciebie. wlasnie jak czytalam to, co napisalas to zaczelam sie smiac i znowu
                        patrza sie na mnie dziwnie. ale ja oczywiscie twierdze, ze smieje sie sama z
                        siebie, jakie glupie bledy popelniam tworzac oferte i cennik dla klienta.

                        u nas znajwiesza zmora sa oczywiscie jak w wiekszosci stosy prania, poza tym
                        kapcie, ktore ciagle gdzies sie gubia ( czasami na szczescie Diana je przynosi
                        w zebach smile).

                        no i ciagle pilnowanie - czy zeby umyte, czy kanapki zapakowane do szkoly, czy
                        lekcje wyuczone; czasami to wspolne odrabianie prac domowych dobrze mi sluzy,
                        dowiaduje sie wiele rzeczy, o ktorych w moich czasach madre szkoly nie uczyly :-
                        )
                        • astria1 Re: Wasze zmory 15.06.04, 14:22
                          mama.razy.cztery smile) mysmy sprawę kapci załatwilismy kiedys definitywnie gdy
                          nasz cocerspaniel wszystkim gosciom z radosci porywał jakiegos lezacego kapcia
                          i lecial za gosciem nawet az na podworko smile czasem kapec się odnajdywał czasem
                          nie smile)) no i jakos teraz nam tak zaostało ze wszyscy jakoś łażą bez kapci ale
                          sprawa skarpet smile tez się potwierdza smile

                          ada smile nie chichraj się smile zabierz się do pracy bo jak Cie zwolnią to nie
                          będziesz mogła tu odpisywać smile)

                          pzdr
                          anna
                      • astria1 Re: Wasze zmory 15.06.04, 14:16
                        odnośnie spraw żywieniowych smile

                        więc u mnie w domu wszyscy maja takie "otwory gębowe" które rozpoczynają się
                        tuż przy ustach a kończą się na kostkach od nóg smile) To moje stwierdzenie bo
                        mnie się marzy aby te sobotnie gołąbki zrobione z tej świezusienkiej kapustki w
                        ilosciach sztuk 41 ostały się choć do poniedziałku - ale za nim się
                        zorientowałm że to czas juz do schowania w celu przechowania w lodówce okazało
                        się ze nie mam co wlasciwie juz chować,... więc w poniedzialek wczoraj - w
                        zaparte znow (ok.14.00) robię gołąbki z 2 ogromnych głów kapusty i 2 kg
                        mielonego z ryzem - ale teraz podsmażałam je na patelni - mówię wam nastałam
                        się jak diabli smile zrobiłam ich 42 wpakowałam slicznie do gara - potem szybko
                        ciach wyjazd w teren wracam....i co ? ledwo dzis cos na obiad uratowałam jakies
                        marne 7 sztuk - powiedzcie co ja takiego zle robie ze to jedzenie tak szybko
                        ginie.. ? smile

                        albo zupy...robię najwiekszym garze i zawsze mam nadzieję ze zostanie cos na
                        jutro - co tam - wciągną tę zupę zanim się obejrzę i odłoże dla Alicji aby
                        miala obiadek, - nie ..to chyba marzenie nie do doścignięcia generalnie to moje
                        marzenie aby otworzyć zamrażalnik i wyciagnąc gotowe jedzonko smile ech moze
                        kiedys na starość smile ale to tez nie wiadomo smile

                        pzdr
                        Anna

                        ach ja gotuje dla siebie smile męża 3 dzieci i moich rodzicow ale Ci chyba tak
                        wiele nie wcągają smile))
              • mama5plus Re: Wasze zmory 17.09.04, 16:10
                ada16 napisała:

                > O to, to . Jol5 dobrze ujęłą również moje zmory.
                > ALe mam jeszcze jedna: pojedyncze skarpetki po praniu.
                > Mam cała kolekcję , która nieustannie się rozwija, niestety.

                Mi do prania przychodza podwojne. Tak przynajmniej naiwnie mi sie wydaje.
                Ale juz przy skladaniu polowa to pojedyncze.
                Odkladam je do *worka samodzielnych skarpetek*.
                I gdy juz sie wysypuja, wywalam cala zawartosc i robimy parowanie.
                Cos w podobie dawnego zwyczaju darcia pierza tyle ze dra sie dzieci
                nad upranymi skarpetkami: My friend!! Where is my Friend???!!!!

                A i tak po parowaniu jakas 1/3 worka zostaje.

                A buty? Jak u Was z butami?
                Ja nie wiem skad u nas tyle butow.
                Przeciez i tak wszyscy na bosaka albo w kaloszach biegaja.
                Buty sa wszedzie. A gdzies wychodzimy to ktos ciagle nie ma butow uncertain
                Przynajmniej jednego.


                Jeszcze mi sie zmora przypomniala...no jasne...kibelki.
                Wstyd sie przyznac ale zawsze jakis osad w nich siedzi.
                Wisi kostka, wrzucam jakies mega power na noc choc mam cykora by ktores nie
                wylowilo uncertain..
                sa szorowane. No bije sie w piers...nie codziennie, ale raz na tydzien
                przynajmniej rytualnie. I holender ten osad sie zbiera bo zawsze ktos zapomni
                splukac.

                Juz obiecalam sobie, ze jeden zostawie dla gosci...ale ze jest najblizej to
                najgorzej wyglada uncertain
                • jol5.po buty 17.09.04, 19:44
                  buty sa wszędzie, oczywiście,
                  ale niechżeby w nieszczęsnym małym przedpokoju stały buty tylko po 2 pary na łebka - teraz sandałki i adidasy to: 2 x (7 x 2) = 2 x 14 = 28
                  prawie 30 butów!!!!
                  ale ostatnio potrzebne były eleganckie lakierki, w końcu szliśmy na uroczyste święcenie tornistrów - jak myślicie ile udało nam się znależć sztuk - 1, niestety w jednej lakierce Małgosia nie mogła pójść, a że dzieło się to na pół godziny przed imprezą (przypominam nie mamy samochodu), musiała wystąpić w sandałkach
                  trochę mnie to wkurzyło, bo dzień wczesniej lakierek nr 2 walał się po pokoju dziecinnym
                  tak, wniosek jest prosty - oprócz rozwalonych w przedpokoju masy butów, mamy w domu permanentny bałagansad(((,
                  a właściwie mam to gdzieś, bo sie już przyzwyczaiłam, niech będziesmile)))
                  Jola
    • astria1 Re: Wasze zmory 15.06.04, 11:26
      OOOO To u was tak samo jak u mnie !! Ufff smile az mi lżej smile

      > Ad. 1. pranie smile) och ono nigdy nie zalega smile gorzej z rozwieszaniem smile
      ale taktyka z płukaniem u mnie tez się sprawdza smile a prasowanie sad( matko !!
      to jest moja najsłabsza strona wlasciwie to mam w domu taki jeden pokoj co sie
      tam wnosi ciuszki wysuszone w celu wyprasowania ale ze tego nie zrobię w tym
      momencie to juz insza inszość smile i wlasciwie ten pokoj wygląda jak jedna wielka
      szafa smile a przy okazji słyszałyście o takim wypasionym zelazku z osobnym
      zasobnikiem na wodę to takie przypominające w wygladądzie jak przemysłowe ale
      do domowego uzytku ? (czuję ze to zelazko rozwiąze moje problemy z prasowanie
      he he he smile

      Ad.2 .qrcze smile)czasem ktoś coś łapie ale jako homeopata czasem daję im
      pochorowac a jak widzę ze to powazniejsze to włączam swoje leczenie

      Ad 3. nie czuję się sfrustrowana ale czasem mnie tez tak nachodzi taki stan ale
      to chyba normalne jest - dybym chciała całkiem poświęcić swój czas dzieciom i
      im totalnie nasdskakiwać to myślę że byłabym smutną mamą a tak czuję ze
      jest "fajnie " między nami

      Ad 4. wieczny harmider i bałagan smile) inni do tego tęsknią w swoich sterylnych
      chałupkach smile a tak naprawdę czasem wystarczy mi telefon "za godzinę
      będziemy" (goście - rodzina, znajomi) to ręczę wam smile moj wielki dom jest
      super posprzątany tak że aż miło smile wiec czasem się zastanawiam czy nie jest
      to spososb na dobrą organizację smile

      pzdr serdecznie

      Anna




    • praktycznyprzewodnik Re: Wasze zmory 13.09.04, 17:08
      Deska do prasowania, która jakimś cudownym, niewytłomaczalnym sposobem pojawia
      się w duzym pokoju niezaleznie od tego, ile razy na dzien ja złożę i wyniose
      do garderoby.

      Problem polega na tym, ze muszę ja omijać, albo przechodzic po dnią, a boli
      mnie krzyż.
    • marzek2 Re: Wasze zmory 14.09.04, 14:49
      U mnie dopiero dwójeczka, ale już niedługo przybędzie kolejna pociecha. Do
      Waszych zmor dodałabym jeszcze coś: wymiana ubrań przy okazji pory roku. Nie
      znoszę tego! Jak Wy sobie z tym radzicie? Ja kiedy widzę ten stos do poukładania
      w szafie, worki do schowania na następne lato... osłabia mnie to po prostu!
      Teraz nasze mieszkanie wygląda naprawdę jak magazyn ciucholandu, bo wzięłam się
      za pranie worków rzeczy, przywiezionych od znajomych dla dzidziusia. Dodatkowo
      na biurku leży sterta jesiennych rzeczy dla dziewczynek którą kiedyś tam ułożę i
      wyprasuję... Na stoliku leży sterta rzeczy, które kiedyś w przypływie entuzjazmu
      wykrochmaliłam (tak tak, wykrochmaliłam! takie tam różne serwetki i jestem w
      siebie dumna smile) Dodatkowo przy ostatniej wymianie rzeczy zimowych na wiosenne
      też trwało to miesiącami bo był to trudny początek mojej trzeciej ciąży i
      musiałam leżeć a nie prasować... A teraz przy kolejnej wymianie to końcówka i
      krzyże mnie bolą przez cały dzień!
      O jak ja się tutaj dobrze czuję smile)))
      • jol5.po Re: Wasze zmory 15.09.04, 10:11
        Marzek, jak ja to dobrze znam...
        Ta ilość rzeczy, która przechodzi przez moje mieszkanie jest porażająca. Dobrzy kochani ludzi znoszą mi różne fajne ciuszki, bo wiedzą, że u mnie każda grupa wiekowa występuje - ale to wszystko trzeba uprzadkować, przebrać, dopasować...
        Urodzenie malucha też wiąże się zawsze z przegladnięciem tego co zalega w szafie z napisem "rzeczy dla bobasa", a tego jest - sama wiesz, ile się zbiera.
        A co do wymiany zimowe na wiosenne i odwrotnie - czekam na wenę. Nie robię, nie robię, aż nagle ruszam i porządkuję rzeczy zgodnie z porą roku. Tej jesieni jeszcze mnie wena nie naszła, szafy są pełne bluzeczek na ramiączkach itp.a najgorsze, że coś wcale nie czuję zbliżania się ochoty na wielkie porządki (w końcu to 11 lat tak funkcjonuję, zmęczenie materiału???) . Hmm, może wróci jeszcze lato, a wtedy szkoda by było grzebać w poszukiwaniu np. krótkich spodenek... smile))
        Jola
        • grrrrw Re: Wasze zmory 15.09.04, 10:40
          Znam, znam. Dzieci zamiast przymierzac kolejne ubrania i stac prosto, robia
          głupie miny, smieja sie, przewracja po podłodze. Układasz sobie na kupki, a
          one to znów rozciagaj, albo psa w to ubierają.
          Potem dyskusje, ze starszymi, ze tego i tak nie założą, choćby miały zimą gołe
          chodzić!! IKoniec, kropka.
          Przychodzi taki wiek, ze nastolatka zamiast "niemodna" mówi - "mamusi sie
          bardzo spodoba".
          Potem mierzenie zimowych butów. Oczywiscie koniecznie na gruba skarpetke.

          Ale najbardziej lubiłam prace krawieckie. To mi napdrawdę dawało i daje
          satysfakcje. Jak z jakiegos dziwacznego ciucha powstaje całkiem-całkiem kreacja.
      • agax3 Re: Wasze zmory 15.09.04, 11:13
        Oj, oj! Właśnie jestem na tym etapie z ciuchami. Choć tak naprawdę to ciągle coś
        przekładam, wyciągam, piorę itp. a bo to jakaś paczuszka ze Stanów, a to kuzynka
        czy siostra coś podrzuci - ale ostatnio robię mocną selekcję tego co naprawdę
        fajne i donoszenia.
        Ja też na końcówce ciąży (termin na paź.) - więc dodakowo przegląd rzeczy dla
        dzidziusia, pranie i próba upchnięcia tego wszystkiego w szafkach, które jakoś
        nie chcą się rozmnożyć!!!
    • barbamama Re: Wasze zmory 17.09.04, 09:46
      Hehe jak fajnie że nie tylko ja się zmagam ze zmorami:
      1 sterta prasowania- non stop- bo jak się wezme i juz poprasuję to przeciez
      nastepne się suszy
      2. ciuchy- nie znosze okresu ciepło-zimowego, własnie tego który się zbliza bo
      niby polarki i sweterki ale rano przydałaby się kurteczka i rajstopy- wszystko
      wyciagnac, niechce się chować wiec trzeba to gdzies powiesic i tak konczy sie
      na stercie wózkowej
      3.chorób- a juz najbardziej mnie przeraza tłumaczenie babciom podawania lekóe-
      dziei bogu ze chca sie zając chorymi , mimo robienia tabelek, rozpisek i tak
      nie pojmuja- moje dzieci dotychczas zaczynaja chorowac ok połowy wrzesnia i
      koncza w połowie maja, w miedzy czasie mamy krótkie chwile zdrowienia całej
      trójki
      • barbamama Re: Wasze zmory 17.09.04, 09:48
        no i kurna Maciej lubi enterwink
        jeszce tylko dopisze że ze skarpetkami o rekawiczkami jakos daja radę za to na
        zywca gryzie mnie sumienie gdy w wolny dzien gdzies na spacer nie pójdziemy
        całą ferajna choć staram się tłumaczyc sobie że też mam prawo do posiedzienia w
        domu ble i tak ma wyrzuty sumienia sad
        • grrrrw Re: Wasze zmory 17.09.04, 10:52
          Podpisuje się. Ja też mam wyrzuty sumienie, jak dzieci siedza w domu przy
          ładnej pogodzie. A jak w sobote lub niedziele deszcz to w pełnym odpreżeniu
          czytam, robie porzadki.
          • jola.wie Re: Wasze zmory 17.09.04, 12:05
            Nie da się już z niczym dopisać, żeby być oryginalnym smile))
            1. sterta prasowania (nie cierpię prasować, od prasowania bola mnie nogi i
            pieką oczy, a mam do czynienia z niewystarczającym, wg mnie, poszanowaniem tej
            pracy przez domowników)
            2. Nie nadążam z sortowaniem odzieży dzieci, z której wyrastają na
            rzeczy "unisex" które Marek może oddać Ance, a w tym wszystkim na "porządne"
            i "do kontenera", efekt: siatki i kartony z ciuchami o nieznanym przeznaczeniu,
            bo decyzja niepodjęta, odłożona na "później", w mieszkaniu, w piwnicy paczki z
            ciuchami "zostawionymi" z których nawet Anka wyrosła - widzicie że nawet w
            opisie się gubię.... smile))
            3. Odkąd Madzia jest na świecie nie mam nigdy pewności, że to co zaczynam, będę
            miała okazję skończyć oraz ew. kiedy... a lubię, o lubię brać się za różne, hm,
            nietypowe zajęcia: malowanie komody, generalka w bieliźniarce, naprawa zawiasu
            w szafce, bo akurat coś odkładałam i mnie zawias wnerwił.... (własnie, muszę
            pozbierać śrubokręty z pokoju syna, bo skrzynia na pościel miała jakieś
            wystające śrubki i w ogóle w środku takie niepotrzebne metalowe coś,
            wykręciłam....(na trzy razy, bo Madzia nie dała inaczej) smile))
            4. zmora: robienie rzeczy pilnych zamiast rzeczy ważnych: np. prace domowe albo
            zakupy zamiast spędzić ten czas z dziećmi na spacerze, na rowerze, albo choćby
            malowaniu, lepieniu, czytaniu....

            i jeszcze odnośnie "znikających gołąbków": mam z tym często do czynienia, że
            planowany na dwa dni obiad znika w jedno posiedzenie, albo zostanie "dojedzony"
            do wieczora, bo był taaaki dobry... ręce mi opadają jak z lodówki znika cos co
            było do innych celów, a znika często, czasem się zastanawiam ile czegos
            powinnam kupić, żeby się "załapać", odstawianie "atrap" - to też, w tym są
            dobrzy mężczyźni... i jeszcze otwieranie kolejnego mleka albo kolejnego dużego
            jogurtu, albo napoczynanie kolejnego masła, bo się "nie zauważyło", że jeszcze
            jest... I planuj tu jadłospis człowieku!!!
            • mama5plus Re: Wasze zmory 17.09.04, 15:53


              Jolu no wypisz wymaluj. Jako zywo smile
              Tylko to prasowanie juz sobie dawno darowalam. Mniej wiecej z wymienionych
              przez Ciebie powodow wink Niewdzieczna pracka uh wink

              A te drobne naprawy he he... U mnie poczynajac od siedzenia przy kompie i
              dlubania w klawiaturze. Poprzez wyjmowanie kolejnych klawiszy, wicieranie ich
              nasaczona chusteczka higieniczna i odkurzanie tam w srodku odkurzaczem surprised
              Ale to juz chyba choroba surprised

              A i ze znikaniem z lodowki.. narazie nas ten problem nie dotyka zbytnio.
              Bo sie wycwanilam i wszystko co mi do czegos potrzebe utykam w tej ktora ma u
              dolu zamrazarke a do czesci lodowkowej jeszcze nie siegaja tongue_out
              Ale pewnie juz niedlugo wink

              Za to Matt mi ostatnio zrobil cappuccino orzechowe z tych, co mialam
              zachomikowane do tortu urodzinowego Ollie.
              no i jak mialam sie na niego wydrzec?!
              Sobie tez zrobil big_grin

              A propos prasowania...z ostatniej chwili cos mi sie nasunelo ...i o zmorze
              bedzie wiec na temat...ja szczerze nienawidze zakupow ciuchowych dla siebie. No
              nie ma mocnych. Shopoterapia czy jak jej tam to by zadzialala na mnie co
              najwyzej jak plachta na byka.
              No ale juz sie tak wydarlam z ciuchow, ze nawet moj osobisty malzonek,
              wyjatkowo odporny na moja aparycje zaczal mi ze tak niby z rozczuleniem od
              kopciuszkow (czy kop-ciuszek to od ciuszka? wink ) wymyslac smile
              No i wielkimi krokami zblizala sie impreza z okazji 60tych urodzin tesciowej
              wiec chcial- nie chcial, trzeba bylo wreszcie sie poswiecic...
              Mialam wyjatkowego fuksa bo od pierwszego razu cos mi wpadlo w oko.
              A moda obecna mnie powala. No chyba sie faktycznie starzeje bo nic mi z tego
              nie podchodzi. ALE jest, nawet niezle. Przy okazji praktyczna rzecz. W
              instrukcji prania pisza zeby zwinac w klebek na mokro, zawiazac w supel i tak
              suszyc. Oho, to i prasowanie jak nic odpada smile
              Biore! Nie mam czasu mierzyc. Najwyzej zwroce jak wroce.
              W domu do lazinki i wdziewam na siebie to cudo. Wpada Ella :
              Mamusia, co to?! Pidzama?!
              £$!!&%##!##%!#!

              Dziecko prawde Ci powie big_grin










              • jola.wie mama5plus 17.09.04, 18:43
                smile))))
                pieeeeknie!!!!
                a jeśli chodzi o modę to ja też doszłam do wniosku, że chyba się starzeje bo
                juz od kilku sezonów sie dziwie, jak mozna zachwycac sie takimi zestawami i
                fasonami jakie sa proponowane, a ze "retro", a ze "romantycznie"
                (?!), "vintage" (dla mnie to wszystko jest "vintage", tak sie ubieralysmy z
                kolezanka w czasach szkolnych do sprzatania w sobote albo do remontu
                mieszkania), no i czytam ja ci powazna gazete (magazyn), a tam dziewczyna
                pisze "co zescie to za szmaty pokazali w ostatnim numerze?! sukienka jak worek
                na ziemniaki, peleryna ja stara narzuta zezarta przez mole", ze jak taka jest
                teraz "elegancja" to ona dziekuje. "O, zesz" pomyslalam sobie, "nareszcie ktos
                sie odwazyl", a ze jej list wydrukowali, to jeszcze perfumy dostala w
                prezencie!!!! Tym akcentem magazyn ten zdobyl sobie moja sympatie... smile)))
                • jol5.po moda 18.09.04, 11:29
                  no co wy dziewczyny, moda teraz jest fajna - można na przykład ubrać twarzowe stringi, albo goły brzyszek pokazać - często te częsci ciała mamy w nadreprezentacji, przez co są orginalne (nie takie jak u większości) a orginalność w modzie się teraz liczy, no nie???
    • mama5plus Re: Wasze zmory 17.09.04, 12:56
      Pranie prawie non stop, ale czlek sie przyzwyczaja. Udaje mi sie byc na
      biezaco nawet. Chyba, ze pralka padnie. A pada dosc czesto przy takim przerobie.
      I wtedy to jest zmora.

      Suszenie latem to pol biedy. Wynosze za drzwi. Matt pozniej zbiera i sklada.
      Mysle tylko jakby tu je przed deszczem uchronic i uruchamia mi sie moja zylka
      wynalazcza wink. Ze jakis parasol rybacki nad ta suszarka ogrodowa rozloze. Bo
      czasem juz suche a tu luuu. Ah ta angielska pogoda wink

      W zimie susze przewaznie w szuszarce. Prasowac nie prasuje. Do suszenia wrzucam
      chusteczki antystatyczne albo plyn do prania jakis anty gniotacywink Pozniej
      wieszam w szafach bo nie ma za duzo polek tylko wieszaki i sie do reszty
      prostuje.
      W sumie mamy wiekszosc ubran niewymagajacych prasowania.
      Z gnieciuchami zegnamy sie niestety. Chyba, ze to jakis odswietny fatalaszek,
      niezbyt czesto noszony
      Prasuje w sumie tylko koszule i spodnie Matta do pracy. Choc te niby sa iron
      free, ale jakos po nich nie widac uncertain. Hurtowo raz na pare tygodni po 10 minut
      ciurkiemwink

      Moja zmora to roznoszenie tego wszystkiego po zdjeciu z suszarki. Ale juz
      powoli wypracowuje sie system. Kazde dziecko dostaje po gorce i wie do ktorego
      pojemnika czy szuflady to idzie. Kazdy dwa kursy i gotowe. Ollie wczoraj nawet
      opracowala sobie nowa metode: doczepia sznurek do ucha koszyka i ciagnie do
      naszej sypialni surprised
      4letni wynalazca wink

      Choroby...nie chce mowic hop, ale juz od prawie roku spokoj. Tez mnie
      wykanczalo to ze jedno od drugiego lapie, ale teraz lepiej to znosze. Starsze
      juz nawet nie lapia od mlodszych gdy te choruja. Chyba im odpornosc dojrzala.
      Stawiam raczej na zapobieganie. Na diete i takie tam.
      Najbardziej sie stresuje kiedy z kims jestesmy umowieni, na wspolny wyjazd czy
      cos...zeby ktores tuz przed bakcyla nie zlapalo. Wtedy glupieke z profilaktyka.

      Balagan...no tak...balagan...balagan to u nas zawsze. Chocby bylo posprzatane
      to i tak jest balagan. Dla mnie pedantki to byl poczatkowo koszmar. Zmora
      znaczy sie.
      Przy pierwszym dziecku probowalam ciagle muskac to mieszkanie, ale...hmmm wtedy
      mielismy tylko keden pokoj. Pozniej dwa, trzy, cztery, piec, siedem...i dzieci
      tez wiecej. Zabawek wiecej, zakamarkow wiecej, ubran wiecej...wszystkiego tony.
      Jeden kanarek, dwa psy, trzy kroliki, swinka morska i czterdziesci pare rybek
      ktore po domu na szczescie nie brudza ale akwaria trzeba im do czasu do czasu
      wysprzatac.

      Teraz moja zmora to nie tyle juz balagan co pedantyczne zrywy. To znaczy jak
      zaczne to nie spoczne az padne na pysk albo wysprzatam kazdy schowek i kazda
      puszke z rupieciami (macie takie?-gdzie sie przewaznie zawartosc kieszeni
      wywala)
      drobniaki tu, srubki tam...a gdy juz do srubek dojde to nagle odkrywam, ze
      Matt ba balagan w swoich pudelkach ze srubkami...i dawaj dalej...narzedzia,
      nakretki, papier scierny......wszystko pod linijke, wywalam co
      niepotrzebne...On juz wie ze wtedy albo skoncze do ostatniej srubki albo jestem
      niebezpieczna dla otoczenia.
      Karmi dzieci, pilnuje mycia, kladzie spac...a ja jak motorek wariuje do bladego
      switu. Na szczescie coraz rzadziej mi sie zdarza wink Chyba sie uodparniam.
      Albo starzeje wink

      A moze sek w tym, ze dopiero sie przeprowadzilismy i wszystko jeszcze wzglednie
      jest na swoim miejscu. Dom tez jakis ustawniejszy, latwiej porzadek (haha)
      utrzymac...moze idzie ku lepszemu..

      Porzadki robimy hurtowo. Zaczerpnelam pomysl od jednej bardzo wielodzietnej
      znajomej. Wyznaczamy czas, wlaczamy skoczna muzyczke, kazdy na swoj rewir.
      Reszte dzielimy. Na finiszu jedno odkurza, jedno odkurza ze szmatka, jedno
      odnosi pranie do pralni, jedno podlewa kwiatki, jedno roznosi reczniki i papier
      toaletowy po lazienkach....a na koniec jest NIESPODZIANKA wink

      Moja zmora to deszcz. A ze deszcz to ostatnio norma to zmora tez czestym
      gosciem. Juz nie mowie o swoim niskim cisnieniu ktore mi wtedy skutecznie
      skacze...ale..dzieci chca sie chlapac. No dobra, kalosze, na bosaka... Ktos
      wchodzi, ktos wychodzi, psy za nimi. Oczywiscie nie zdaze siersciuchow u progu
      dorwac i mu lap wytrzec. Dobrze jak sie nie zapedzi do sypialni na lozko w
      wariackich podskokach.
      No ale czlowiek sie uczy. Zmadrzalam nieco. Otwieram tylko drzwi od garazu.
      Siersciuch wpada i biegnie przez garaz, pralnie, kuchnie i dopiero na
      wykladzine mi ewentualnie wbiezy. To juz prawie nic na lapach nie zostanie.
      Zwlaszcza jak rozloze jakies chodniki po drodze.

      Moja najnowsza zmora sa zakupy. Najnowsza bo do tej pory przez internet
      zamawialam. A tu nagle tesco sie popsulo bo jakies ulepszenia wprowadzili grrr.
      Jakos to wczoraj poszlo... Matt z dziecmi na parkingu w busie piknik mieli,
      gry i zabawy i rozne sprawy...a ja myk raz... myk drugi bo niestety w jednym
      wozku juz sie nie miescimy. No nie maja w takich rozmiarach. Za mala ladownosc.
      Chyba, ze mi wypozycza ten widlowy ktorym pobliska jednostka wojskowa miedzy
      polkami kluczy. Ale chyba nie wypozycza. Jak sie tesco nie poprawi to to bedzie
      zmora numero uno.
      Narazie musze lepiec.
      Pewnie jeszcze mi sie cos przypomni ale to pozniej dopisze

      • jol5.po uwaga, sa jeszcze radości 17.09.04, 19:57
        Ten watek tworzył kiedyś całość z drogim o wdzięcznej nazwie: nasze radoścismile.
        Autorka umieściła je koło siebie, co by równowaga była, ale jak to w życiu wygrał ten głośniejszy, co to rozepchać sie łokciami umie, najpierw wyszedł delikatnie na prowadzenie, potem wykopał "nasze radości" aż na poprzednią stronę.
        No, wielodzietne mamy, nie damy "naszym radościom" zginąć, gdzieś tam w odmętach niepamięci, jeszcze się przekonamy, kto tu na pierwszym miejscu będzie.
        Wiem, że macie mało czasu, więc, co byście nie szukały - pomocny link:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=13303744&v=2&s=0
        smile)))))
        • jola.wie Re: uwaga, sa jeszcze radości 17.09.04, 20:25
          Jolu,
          jakkolwiek wątek ten o zmorach, to jednak opisane ciut ironicznie i z dystansem
          zmory robią się jakies takie... oswojone... Radości to radości, wiadomo, że są
          i jakie są, a człowiek jest tak skonstruowany (przynajmniej Polak), że lubi
          sobie bradziej ponarzekać, niż się rozpływac w zachwycie...smile)). Nie wiem, jak
          to możliwe, ale jak czytam wpisy na tym wątku pysk mam rozesmiany od ucha do
          ucha! Gdzie tu dołowanie?
          (nawet troche poprasowałam dzisiaj....smile)))
          • jol5.po Re: uwaga, sa jeszcze radości 17.09.04, 21:44
            Jola
            ale i na jak Cie znam to i na radości coś wrzucisz smile, mimo, ze z czytania tych zmór też wiele radości wypływa wink))
    • praktycznyprzewodnik Re: Wasze zmory 17.09.04, 21:15
      Coż, temat prasowania powtarza sie w rozmaitych konfiguracjach. Jedni nie lubia
      prasowania, inni przechodzenia pod deską !
      • jola.wie prasowanie 18.09.04, 10:04
        Znam jeden taki fenomen płci żeńskiej, co lubi prasowanie (stan
        cywilny: "zajęty", dziecko: jedno). Prasuje dosłownie wszystko! Z tym, że
        przyznała mi się ostatnio, że już tak goni w piętkę, że musi rezygnować z
        różnych rzeczy, że zrezygnowała juz z prasowania majtek i chusteczek ("wyobraź
        sobie!"), bo nie wyrabia czasowo! Powiedziała to zupełnie poważnym tonem i
        spojrzała na mnie oczekując współczucia i tu nastąpiła konsternacja, bo ja
        czekałam aż ona się roześmieje... Udało mi się na szczęście zmienić temat smile
        • praktycznyprzewodnik Módl się i prasuj ! 05.11.04, 16:48
          Trzecie zgłasza, ze prasowac lubi. Pracuje wszystko, co wpradnie jej w rękę
          (prócz kieszeni) wink !

          "Prasujcie scieżki Panu" !
          Adwent blisko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka