kama58
15.12.04, 14:59
Hej!
Przeczytałam poprzednie wątki dotyczące tego tematu i w związku z powyższym
mama pytanie:
czy komuś udało się wygrać batalię o szczepienia (a właściwie przeciwko) na
poziomie sanepidu tudzież sądu? Na jakiej PODSTAWIE PRAWNEJ? Doczytałam, że
jedna z mam próbowała coś wywalczyć z sanepidem; ciekawa jestem, jak się to
skończyło.
Aby była jasność, otrzymałam kolejne upomnienie od Inspektora Sanitarnego i
straszenie grzywną. Żeby było śmieszniej, wcale nie jestem taką zagorzałą
przeciwniczką szczepień, ale też wiem o ich negatywnych działaniach i nie
chcę szczepić osłabionego dziecka, w trakcie przeziębienia lub tuż po, a
nawet nasilonych objawów alergii. I nawet statystycznie podchodząc do
problemu więcej mamy komplikacji poszczepinnych w róźym wymiarze niż
faktycznych zachorowań na polio. Rejonowy pediatra nie chce dawać kolejnego
odroczenia (ponoć ich rozliczają???), a zresztą bez sensu z każdym kaszelkiem
i katarkiem biegać do lekarza, aby tylko w karcie było odnotowane i prosić o
przesunięcie (rozłożenie).
Nie rozpisując się więcej, czy któraś z Was może coś KONKRETNEGO poradzić?
Chodzi mi o załatwienie problemu bazując na ewentualnych przepisach,
odpowiedzialności, itp. Porady typu własne oświadczenie - odpadają, bo mogą
mieć znaczenie tylko w sytuacji, kiedy rejonowa służba zdrowia patrzy na
problem przez palce.
Pozdrawiam licząc na pomoc.