OK, mija kolejny dzień walki ze słabościami. W pracy batonik z diety, potem
na obiad troche piersi z kurczaka i suróweczka (mniamusi:-), przed osiemnasta
dwa kawalki chleba chrupkiego, poza tym duuuuzo wody i dodatkowo herbata
miętowa :-) Nie powiem, w pewnym momencie dużo nie brakowało, kiedy na stole
zobaczyłam moje ulubione pierniczki, ale wcześniej tego dnia słyszałam jak
moja mama rozmawiała z kimś przez telefon i powiedziała, że nadal dzielnie
się trzymam :-) no więc sie trz...