Wiem, ze poruszalam ten watek pare miesiecy temu,ale prosze Was o
naprostowanie mnie jeszcze raz, bo sytuacja mnie przerosła.
Mieszkam sobie w uroczym trojmiescie, w wynajetym, slicznym mieszkanku, ktore
uwielbiam. Mniej wiecej polowe mca pomieszuje u mnie przyjaciolka (z powodu
pracy), ktora nie wchodzi mi w droge, ma swoje zycie i jak mnie zaczyna
wkurzac, to nawet nie musze z nia gadac,albo wyjezdza. Bardzo sobie cenie jej
pobyty, bo jest z kim pogadac, wypic wino, poklocic sie, po...