-
Nie wiem czy dobrze robie ze pisze tego posta, nie bardzo wiem jak sie
zachowywac i co mowic w stosunku do Was, nie chcialabym tym listem rozdrapac
czyichs ran ani popelnic jakiegos nietaktu. Moze mi sie uda...
Chcialam Wam napisac ze podziwiam Was, za to ze jakos dajecie rade, ze dalej
zyjecie, ze byc moze staracie sie o kolejne dzieci, ze ciagle macie nadzieje.
Ja podczas ciazy mialam straszna fobie czy wszystko bedzie dobrze. Moja
Babcia stracila pierwsze dziecko - Ewa miala 3...
-
Oj oj oj pamietam co wywołuje w Was te stwierdzenie .Przegladam posty i az
roi sie od podziwiam Was ,jesteście wielkie itp.
Tak mysle co to tak naprawdę znaczy , bo przeciez nie podziwam mojego taty i
mamy za to ze odeszli ich rodzice a napewno przechodzili wtedy cięzkie
chwile .Każdego dnia tylu ludzi odchodzi czy podziwiamy ich bliskiech ?
Co tak naprawde podziwiamy .... ?
Ja nie moge wyjśc z podziwy dla Waszych Wielkich Serc i sił , bo w chwilach
kiedy to Wy właśnie potrzeb...
-
Witam wszystkich serdecznie nie stracilam dziecka ani tez nie mam chorego
jestem w 33tyg.ciazy i mam nadzieje ze wszystko bedzie ok.Bardzo Was
podziwiam ze potraficie pisac o Tym wszystkim bo nie wiem czy ja bym
potrafila raczej bym sie zalamala i zamknela w sobie.Zazdroszcze Wam tej sily
myslami zawsze bede z Wami .Pozdrawiam Ania z Plocka
-
Pracuję w dziecięcym szpitalu w Warszawie. Codziennie widzę chore dzieci,
także te nieuleczalnie, ich rodziców, zwłaszcza mamy. Są wspaniałe i godne
uznania. Chcę opowiedzieć Wam o jednej z nich , kobiecie wyjątkowej. Ma na
imię Halina i pewnie byłaby zawstydzona, że o niej piszę, ale nie chcę, aby
pozostała anonimowa, zwłaszcza, że jej dziecko każdego dnia słabnie i nikt
nie wie ile czasu mu jeszcze pozostało. To prosta kobieta, chyba po szkloe
zawodowej,ze wsi, ale mądrości życ...
-
Witam serdecznie wszystkie mamusie
od dawna jestem z wami ale raczej jako obserwator, podziwiam was bardzo
mocniutko i nosze wasz bol w sercu
ja jestem mama 2 zdrowych i kochanych coreczek, mam kochanego meza i wydaje mi
sie ze bardzo szczesliwe zycie ...tak bylo do czasu ....w marcu zostalam
zgwalcona...ciaza....koszmar...nieprzespane noce..zastanawianie sie co
dalej...w pierwszej chwili mysl nie chce tego dziecka,ale jak
przedyskutowalismy z mezem stwierdzilismy ze dziecko ktore byl...
-
czytam wasze listy ze scisnietym gardlem to najpiekniejsze i zarazem
najsmutniejsze listy jakie kiedykolwiek czytalam