suziiza
01.01.11, 23:25
Witam serdecznie,
nie bardzo wiem od czego zacząć i jak to napisać, żeby nie wyszło zbyt długie.
Może więc od początku.
W pierwszy dzień świąt dołączył do moich dwóch kotów, 4 miesięczny maluch.
Po początkowych posykiwaniach wszytsko wydawało się być OK. Zero agresji ze srony rezydentów, a mały od początku czuł się jak u siebie. W niedzielę nakarmiłam koty "nową" mokra karmą. Nie przyszła do mnie paczka i musiałam kupić coś na miejscu. Wybrałam Animonde. W poniedziałek popołudniu jeden ze starszych kotów zaczął zwracać i odmówił jedzenia. We wtorek w kuwecie pojawiła się też biegunka. Poiłam kota smectą i zaliczyliśmy wizytę u weta. Podał antybiotyk i zalecił dalsze pojenie oraz dopyszcznie Nifuroksazyd, oraz głodówkę do środy. Dostaliśmy też RC Intensenal na środowe śniadanie, ale kot ani myślał jeść. Wet kazał nakarmić na siłę. Ugotowałam więc skrzydełko do tego rozmoczone RC i tak.... karmię już 4 dzień. Cały czas na siłę. Wodę kot pije sam w dużych ilościach. W czwartek drugi zastrzyk z antybiotyku i kolejna wizyta u weta dopiero w poniedziałek. W ciągu tych kilku dni, trzykrotnie zdarzyło się kotu nasikac poza kuwetą. Nigdy wcześniej takie sytuacje nie miały miejsca, nawet podczas kwietniowej poważnej choroby kot wzorowo korzystał z kuwety. Siedzi jak sierota no oknie uszy wywiniete do tyłu, jak śpi to na czuja z glówą w górze.
Poszperałam trochę w necie i objawy pasują mi do stresu z powodu dokocenia.
Czy ktoś z Was miał do czynienia z taką sytuacją? Co robić? Zastosować Felaway czy krople Bacha? Jest szansa, że wszystko wróci do normy? Już nie wiem co mam robić. Karmienie na siłę raczej stresu nie zmniejsza, a kot cos jeśc musi. Pocieszcie mnie, bo już mój optymizm się wyczerpał.
Drugi kot z maluchem dogadują się doskonale. No i przy pierwszym dokoceniu takich problemów nie było. A bohaterowi wątku i nowemu kociakowi zdarza się spać obok siebie.
dziękuję i pozdrawiam