ouioui
06.05.04, 18:22
Robie zbiorke karmy dla biednych kotow ze schroniska.
Razem z moim partnerem zawieziemy zebrana karme do schroniska.Kto chce moze
jechac z nami, aby upewnic sie, ze tej karmy nie zjedlismy, nie dalismy
wlasnym kotkom itp. A z reszta bedzie mi bardzo milo poznac ludzi z forum!
Ja juz kupilam pare paczek suchej.
Jesli mozecie kupcie jakas niedroga, postaram sie szybko odebrac. Sorki za
prosbe ale przeczytajcie ten tekst, byl w Wyborczej niedawno a na forum
wkleila go miss_dronio. Mozecie poprosic jeszcze jakis znajomych jesli nie
bedzie stanowilo to dla Was problemu.
Prosze o kontakt mailowy. Podam przez maila kontaktowy tlf.
Koty umierają w klatkach
Ewa Siedlecka 03-05-2004, ostatnia aktualizacja 03-05-2004 20:33
Raport Głównego Lekarza Weterynarii: W niektórych schroniskach traci życie
osiem na dziesięć kotów. Są usypiane lub giną na skutek chorób i depresji.
Tylko nieliczne znajdują dom.
Z najnowszego raportu głównego lekarza weterynarii o sytuacji w schroniskach
dla bezdomnych zwierząt wynika, że spada ogólna liczba usypianych kotów, choć
nadal są schroniska, które pozbywają się tą drogą większości zwierząt (np. w
Sosnowcu uśpiono 84 proc. kotów, a w Legnicy - 72 proc.). Zastraszająco wiele
jest natomiast tzw. upadków, czyli śmierci z innych niż uśpienie przyczyn.
Np. w schronisku w Kielcach "upada" rocznie blisko 80 proc. kotów, w
Raciborzu - ponad połowa, a w Krakowie czy Warszawie - statystycznie jeden
kot dziennie. - Los kotów w schroniskach jest wyjątkowo tragiczny. Zapadają
na depresję, przez co łatwo zarażają się chorobami, które w schroniskowych
warunkach okazują się śmiertelne - mówi Ewa Gebert ekspert głównego lekarza
weterynarii ds. schronisk. - W polskich schroniskach w ogóle nie ma warunków
do przetrzymywania kotów i lepiej, żeby tam nie trafiały. Mogą - w
odróżnieniu od psów - żyć na wolności, jeśli nie były trzymane wyłącznie w
mieszkaniu.
Nieco lepsza sytuacja jest z psami, które w schroniskach umierają trzy razy
rzadziej niż koty. Ale w połowie schronisk jest ich więcej, niż miejsc - np.
w Krakowie i Warszawie - blisko dwukrotnie. Dużo rzadziej są sterylizowane, a
w połowie schronisk w ogóle nie przeprowadza się takich zabiegów. - To
fatalna polityka, dzięki której będzie stale przybywać bezdomnych zwierząt -
mówi Ewa Gebert. - We Wrocławiu i Bydgoszczy, gdzie od kilku lat sterylizuje
się większość zwierząt, nowych trafia tam coraz mniej. A starych ubywa dzięki
programowi adopcji. To nieprawda, że nie da się wygospodarować pieniędzy na
sterylizacje. To tylko kwestia priorytetów. Taka polityka jest na dłuższą
metę tańsza niż poprzestanie na gromadzeniu zwierząt w schroniskach.
Organizacje obrońców zwierząt od lat bezskutecznie walczą, aby w ustawie o
ochronie zwierząt zapisać, że gminy w ramach obowiązku opieki nad bezdomnymi
zwierzętami powinny prowadzić programy sterylizacji. Zamiast tego od półtora
roku obowiązuje przepis, który pozwala na odstrzał zdziczałych psów i kotów.
Są sygnały, że gminy wykorzystują go do likwidacji problemu bezdomnych
zwierząt.
Według najnowszych danych głównego lekarza weterynarii w schroniskach
przebywa blisko 4 tys. kotów i ponad 18 tys. psów. Umiera lub zostaje
uśpionych rocznie 41 proc. kotów i 20 proc. psów. Do adopcji trafia co drugi
pies i co czwarty kot. Sterylizuje się 7 proc. psów i 20 proc. kotów.
I Ty możesz pomóc!
0-700 45 540 - to numer audiotele (czynny do 31 maja), na który, dzwoniąc,
można dofinansować zwierzaki w schroniskach. I usłyszeć, jak skończyła się
historia Suni, której poprzedni opiekun wybił oko, więc z powodu
tego "feleru" przez lata nie mogła znaleźć nikogo, kto chciałby ją wziąć ze
schroniska. Numer działa w ramach trwającej od miesiąca kampanii "Adoptując,
ratujesz mi życie" zorganizowanej przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony
Zwierząt "Animals". Dzięki niej liczba adopcji w niektórych schroniskach
zwiększyła się dwukrotnie.