Oj, nawet nei wiem od czego zacząć. Moze od tego, że ZAWSZE chciałam miec czarnego kota. Ale trafił się ot taki, szylkret, czarno-brązowy. Kochany, jest z nami juz jak nie patrzeć ponad 11 lat.
Jeden raz próbowalismy dokocenia, ale to byla masakra. Nie dało się i po 1 nocy kociaka oddalismy. Moze za szybko zrezygnowalismy, ale nikt nie spał, a z każdą chwilką wtedy było coraz gorzej.
No i nadszedł poprzedni weekend.. I pojawilo sie ogłoszenie, że szukany jest DT dla kota egzotycznego, CZARNEGO!!!
Co się okazalo? Kot rasowy, egzotyk, sliczny.. Z różnych powodów oddawany, nie za bardzo chce o tym pisac, podobno sikał i w ogóle.
No w każdym razie tydzien temu trafił do nas.
Po pierwsze: sika slicznie do kuwety. W dzien jeszcze strasznie nieufny, wieczorami juz wychodzi, chce być głaskany, ale jest bardzo nieufny. Czuje, że nie jest przyzwyczajony, by człowieki wiazały sie z czyms miłym i fajnym. Ot, podajniki jedzenia, picia i wymienniki żwirku.
Z moją kotka chwilowo podzieliły sie terytorium, ona zajeła sypialnię, on resztę mieszkania, sycza na siebie i warczą przy spotkaniu.
I to na tyle

No i mamy 2 koty