Czy znacie koty, na które rukola działa jak kocimiętka lub waleriana?
Moja kicia przez kwadrans wyczyniała dziwne wygibasy, kładła się na grzbiecie, tarła łbem o podłogę, przewracała oczami, coś wąchała i popychała łapą. Wypisz-wymaluj znalazła narkotyk.
Okazało się, ze jest to (na 99%) zmiętolony kawałek (kawalątek, skraweczek) zwiędłej rukoli, który musiał mi spaść na podłogę w trakcie robienia sałatki.
W internecie znajduję tylko wzmianki o tym, że "koty lubią (jeść)" i jedną, że koty konkretnego internauty "żrą rukolę jak wściekłe". Moja nie żre, ale ewidentnie się odurza
Wiecie coś więcej na ten temat?