k1234561
25.08.14, 20:29
Poradźcie mi proszę co zrobić z taką sytuacją.Otóż w nocy z soboty na niedzielę,obudził nas w domu straszny hałas i głośny,miauk naszego kota.Zerwaliśmy się wszyscy na równe nogi,wszystkie światła pozapalane.Biegamy po domu patrząc i szukając co spadło i gdzie kot.Kota znalazłam wybiegającego z okolic kuchni,kitę miał jak szczotka od butelek,ale w domu nic nie spadło.Jak wszystko stało tak stoi.Zatem to chyba ten nasz kotuś z czegoś musiał spaść,ale nie mamy pojęcia z czego,z blatu kuchennego,z drapaka,kompletnie nic mi nie przychodzi do głowy.Oczywiście zaraz kota obmacałam i obejrzałam wszystko OK.Jednak rano zawsze otwieram mu okno,a on siada na na parapecie.Tym razem nie mógł doskoczyć do parapetu.Przednie łapy miał już na parapecie,a doopsko wisiało na dole.Tak jakby nie miał siły mocno odbić się z tylnich łap.No i nie wskakuje na parapet ani na kanapę.Nie wiem czy się boi,czy nie daje rady.Zadzwoniłam do weta,opisałam całą sytuację,ale powiedział mi,że to nic groźnego i za 2 dni powinno być OK.Mimo to bardzo się martwię.Kot niby funkcjonuje normalnie,je,śpi,chodzi,bawi się,ale nie wskakuje na kanapę,fotele itd.Dodam tylko,że położony na kanapie,czy nawet na parapecie sam zeskakuje z tych miejsc tylko wskoczyć nie może,albo się boi.Spotkaliście się z czymś takim?