p.b.rumcajs
05.12.14, 21:34
Od jakiegoś czasu obserwuję mojego kumpla, Badyla i dochodzę do wniosku że to ktoś więcej niż kot domowy.Otoczył oppiekąwszystkie kotki a małą ewidentnie wziął pod swoje skrzydełka.
I o tym właśnie czcę opowiedzieć.
W domu uczy ją jak się skradać - widziałem jak sam czai się na kapcia, atakuje, a potem mała go naśladuje.
Gdy małe wychodzi na dwór to Badyl jest za nią krok w krok (dosłownie). Dopiero ptak zbyt nisko parkujący na drzewie odciągnął go od obowiązków ochroniarza.
Kiedyś nie mogłem zanaleźdź malca na dworze ale nie musiałem długo szukać bo (oczywiście) Badyl ją podkablował gdzie jest. Usiadł pod drzewem, zadarł głowę do góry i zaczął miałczeć.
Oczywiście od razu nagrodziłem kapusia wątróbką i "porosiłem" Frutkę by zeszła. Ponieważ miała odmienne zdanie, uznałem że pomogę jej w podjęciu decyzji o zejściu i potrząsnąłem drzewem strącając ją jak dojrzałe jabłuszko

Oczywiście złapałem ją ( nie tyle z troski ile z obawy by znów gdzieśnie zniknęła)
Jak Frutka wejdzie na drzewo to on siedzi pod drzewem i na krok się nie ruszy. Jestem pełen podziwu dla tego kota.
Nawet wczoraj się popisał. Pi.asia wróciła z pracy i woła wszystkie zwierzaki do domu. Ale amórki się nie dowołaliśmy

Wtedy Badyl wyleciał znów na dwór i po około 1 minucie już siedział z nią na oknie. Gdyby to się zdarzało raz to bym mógł sądzić że to przypadek
ale w przypadku gdy nas zaskakuje codziennie to uważam że jest po prostu nadkotem!!!