Dodaj do ulubionych

jest chyba problem - Skarpetka

27.11.15, 12:32
Kochani,

piszę do Was jako do doświadczonych kocich Pomagaczy.

Pisałam Wam kiedyś o Skarpetce - bezdomnej, ale udomowionej kocinie, która rok temu pojawiła mi się w krzakach pod blokiem. Od roku ją karmię i się zaprzyjaźniłyśmy do tego stopnia, że ona czeka na mnie bardziej na drapanki niż michę. Wydawało mi się, że jest wysterylizowana, bo nigdy nie chodziła (chyba) z brzuchem, a i po roku znajomości, gdyby miała kociaki, to pewnie by je na tę michę przyprowadziła...

No i teraz mi się wydaje, że jednak jest w ciąży. Ale ja się na kocich ciążach nie znam, może po prostu "dobrze wygląda" na mojej misce i odłożyła sadełko na zimę?

No i nie wiem, co zrobić. Urodzi w tych krzakach, to jej dzieci zamarzną (od tygodnia czekam na budki, a mrozy przyszły). Ustawiłam swoją panią weterynarz, że mi ją wymaca, czy ciąża. Jeśli nie ciąża, to uff. Ale co jeśli tak? Nie wiem, gdzie i jak załatwić sterylizację aborcyjną, ale najlepiej dla niej, to by znaleźć jej dom tymczasowy, niech urodzi i odchowa, a potem ją ciachnąć, a dzieci wyadoptować. Ale nie mam takiego domu.

Próbowałam się dodzwonić do lokalnej fundacji, ale telefon mają wyłączony, może oni coś by poradzili.

Zaraz też zasuwam do gminy rejestrować się jako karmicielka, ale obawiam się, że pod koniec roku mogą nie mieć już budżetu na sterylki.

Macie jakieś pomysły? Czas nagli, niestety. Jeśli urodzi w tych krzakach, za chiny dzieci nie znajdę.

Skarpetka:
(z lutego)
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/sb/ka/ci7z/6OsvkBa1FHbaIDMwJB.jpg

(z wczoraj)
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/sb/ka/ci7z/rK7lV5m5AmRNaMFtgB.jpg
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: jest chyba problem - Skarpetka 27.11.15, 14:17
      ciachac, bezwglednie ciachac! nawet aborcyjnie

      jesli ciaza nie jest wysoka, to powinien to zrobic kazdy sterylizujacy wet, oczywiscie jesli nie ma dylematow moralnych, ale tu nie ma na nie miejsca

      problemem jest pewnie miejsce zeby do siebie kicia doszla po zabiegu (dwa tygodnie nasza kastratorka zaleca po aborcyjnej, robi ciecie boczne)

      jak urodzi w taka pogode, to zginie ona i dzieci, albo wezmiesz ja z przychowkiem do domu

      na fundacje bym liczyla skoro telefon wylaczony..
        • wiesia.and.company Re: jest chyba problem - Skarpetka 27.11.15, 16:09
          Wygląda na ciążę. Kotki najcześciej rodzą w maju i w listopadzie. Najczęściej. Te mioty listopadowe kotów żyjących "na niekoniecznie chcianej wolności" bardzo często nie przeżywają. Leć do pani weterynarz. Może też zrobić rentgen (natychmiast widać) i zobaczyć, ile małych jest w miocie. Mówię tak, bo przecież Leosia (niepełnosprawna) zaszła w lesie w ciążę z trójłapkiem (nie dopilnowałam) i nawet chciałam, żeby jedynaka/jedynaczkę urodziła. Ale lekarz prześwietlił natychmiast przy wizycie i stwierdził piątkę! Nie dałabym rady: w domu 9 + 5! Lekarz ginekolog sam mi zaproponował sterylkę aborcyjną. Biłam się z myślami, ale powiedział, że przecież zabieg dosyć poważny wykonuje lekarz i młode są dousypiane! Dousypiane. I to mi ulżyło jakoś.
          W każdym razie Leosia miała sterylkę aborcyjną, a ciąża była dosyć wysoka (za jakieś 2-3 tygodnie byłoby rozwiązanie). Natomiast długo trwało gojenie. Leosia miała 7 szwów, które nie chciały się dobrze przyjąć. Leosia chodziła miesiąc (pod kontrolą lekarza) w kaftaniku. Twoja Skarpetka też będzie musiała gdzieś znaleźć ciepły kąt, żeby nic jej się złego nie stało w okresie rekonwalescencji.
          Jakby co to ciachaj! Najlepszy byłby dobry lekarz chirurg, optymalnie ginekolog. Finanse zgromadzisz (odbijesz) po fakcie! Na pewno pomożemy, każdy coś tam jest w stanie wysupłać (tak myślę, bo nasze Forum jest wyjątkowe, są dowody). Na razie najważniejsze jest zdrowie i życie (małych, jeśli w ciąży). Ale pewnie tak, bo przecież nagle jej te boczki tak się zaokrągliły, tak to jest z ciążą. Czyli wymaga to szybkości. Leć do wetki!
    • lampka_nocna5 Re: jest chyba problem - Skarpetka 27.11.15, 17:14
      właśnie, potrzebna pomoc w zajęciu się kotem po tym wszystkim... miejsca szukamy, no ja nie przechowam jej tydzień/dwa w łazience, bo to jedyne zamykane pomieszczenie, którego nie odwiedzają koty bez pozwolenia... Nie mam takiego miejsca.

      Jutro wizyta u wetki 10.30.

      Mysiulek, pani prosi o update w sprawie narkotykówbig_grin czy coś pomogło? Pisz na priva, jakby co,
    • lampka_nocna5 Re: jest chyba problem - Skarpetka 28.11.15, 10:17
      Umówiłam się na dzisiaj z wetką na macanie, na razie Skarpy nie ma - a często siedziała przy michach od 8 rano. Może coś wywęszyła?
      Za to dodzwoniłam się do Koterii i jest zapisana na wtorek, mam ją przywieźć w poniedziałek wieczorem.
      Tu zaczynają się schody, bo ja w poniedziałek idę do pracy, ale na razie ustaliliśmy następujący plan z mężem: nie łapiemy dzisiaj, bo wtedy nie da nam się tak łatwo złapać.
      Spróbujemy ją złapać jutro, i upchnąć gdzieś na noc. Liczę tu po cichu na sąsiadkę, jeszcze do niej nie dzwoniłam, ale raz miała u siebie tydzień Szarunię, też bezdomną, po sterylce, więc może się zgodzi jedną noc ją przetrzymać. I wtedy mąż w ciągu dnia wyskoczy i dowiezie.
      Trzymajcie kciuki za łapankę, zgodę sąsiadki i żeby jej się z niedzieli na poniedziałek nie okociłasmile
      To moja pierwsza taka akcja, więc jestem trochę zdenerwowana, a tyle niewiadomych...
      • lampka_nocna5 Re: jest chyba problem - Skarpetka 28.11.15, 21:30
        w lutym może też była w ciąży, ale mi nie ufała na tyle, żeby się dzieciami pochwalić. Ojej, najwyżej się przejedziemy przez całą Wawę i kota znienawidzi nie mnie, tylko sąsiadkę, więc jak dla mnie spoko, jeśli się okaże, że kot po prostu na zimę się zrobił gruby i puchaty.
    • lampka_nocna5 Re: jest chyba problem - Skarpetka 29.11.15, 20:28
      No dobra, sąsiadka odmówiła pomocy. Jutro kota weżmiemy głodem, wracam z pracy i liczę na to, że w podskokach do mnie przybiegnie na michę; wtedy ją cap i do Koterii. Mam nadzieję. Mam nadzieję. Mam nadzieję. Mam nadzieję. Mam nadzieję...... dydydyddydydyddy. A jak się nie uda? Uda się, co? Nadzieja matką głupich, ale każda matka kocha swoje dzieci....
    • lampka_nocna5 jest chyba problem - Skarpetka - problem z głowy 30.11.15, 19:11
      ojej.

      Więc.

      uff.

      Trochę się denerwowałam, bo się od rana nie zameldowała przez cały dzień. Myślałam, że może poszła w krzaki rodzić i cały plan w piiiii.... Wróciłam z pracy, złapałam chrupki i poszłam kiciać. No i wybiegła w podskokach z krzaków.
      No to ja z powrotem do domu, transporter, saszetka i do boju.
      Dała się łatwo złapać, ledwo ją zamknęłam, zaczęła miauczeć. I tak w zasadzie aż do Koterii. Jechaliśmy z Bemowa na Grochów - dla nieznających Wawy z jednego krańca na drugi, w godzinach szczytu. Coś nad nami czuwało bo trasę pokonaliśmy w niecałą godzinę, całą drogę przy akompaniamencie miauków.

      No i w Koterii się okazało, jaka to kochana kocina. Ledwo wyjęta, zaczęła deptać panią weterynarz, (nie widziałam, co tam się działo, ale nie było hałasów); potem się okazało, że Skarpa jest wysterylizowana. Ucho nie cięte, więc kot domu pozbawiony. Na rękach pani przesiedziała depcząc jej kolana, jak szykowałam transporter z powrotem (wszystko utytłane w saszetce).

      Wróciliśmy równie szybko, pod koniec drogi się ułożyła wygodnie i już było cicho; tylko nie lubi zakrętówbig_grin

      Po powrocie dostała jeszcze jedną saszetkę, nie uciekła, dała się pogłaskać.

      Chce ktoś Skarpetkę?
      smile
      • wiesia.and.company Re: jest chyba problem - Skarpetka - problem z gł 30.11.15, 20:00
        Uffff.... Dałaś radę i Skarpetka też, bo nie wprowadziła Cię w stan permanentnej drżączki smile Oczywiście patrzę na Skarpetkę, jak na pięknego kota, a teraz jeszcze bardziej mi zaimponowała i ujęła mnie tym deptaniem po kolanach. smile Pewnie, że taki kot domowy to największy skarb w domu kociarza, taki kolankowy (bo różne typy są przecież) smile Może podrzuć jeszcze jakieś zdjęcia, to może uwiedzie z ekranu?

        A znów tak sobie myślę, kurczę, a może ona do restauracji przychodzi? Taka okrąglutka, bo ma gdzieś dom (nie jest chyba taka oblepiona błotem i zszarzała od chowania się w piwnicy, może tak mi się tylko wydaje, bo jej skarpetki całkiem zadbane), a może tylko lubi jeść i odwiedza różne garkuchnie? Nie wiem, tak sobie myślę. Może z drugiej strony ogródków jakiś wywiad zrobić? Z jakimiś karmicielkami? Ona w sumie nie zalega czekając przez godzinę na jedzenie, raczej nadciąga... (koty bezdomne potrafią czekać i czekać na karmicielkę). Tak sobie rozważam głośno... Ty się lepiej orientujesz, ale teraz skoro ulżyło i Tobie, i nam - to może na spokojnie przeprowadzić akcję szpiegowsko-rozpoznawczą? wink
        • silje78 Re: jest chyba problem - Skarpetka - problem z gł 30.11.15, 21:58
          Piekna jest. Moze Wiesia miec racje. Ja tak kiedys zwinelam kota, ktory pojawil mi sie w stadku. Wygladal na mocno zaniedbanego, chude toto bylo strasznie. Chlopak zostal zlapany, zawieziony do DT bo wet dal mu ok 12 lat i doszlismy do wniosku, ze nie przerzetrzyma zimy na wolnosci. Po trzech dniach natknelam sie na ogloszenie o zgubionym Trytku... Zaczepila mnie tez znajoma dokarmiaczka, czy nie widzialam Trytka bo od czterech dni nie wrocil do domu o wlasciciele sie martwia... Trytek wrocil do domu, wlasciciele mi wybaczyli smile . Jak sie okazalo nie byl zaniedbany. Za czysty nie byl bo to kot wychodzacy, a chudy byl zawsze. Jak patrze na mojego Totka to chyba Trytek byl grubszy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka