gatta_gatta
28.02.06, 23:04
od jakiegos czasu Sprytek zaczal reagowac takim dziwnym odglosem paszcza jak
sie go przypadkowo dotknelo do prawego kła. po ogledzinach weterynarz
stwierdzil kategorycznie, ze kieł trzeba usunac pod narkoza. zawiozlam bidaka
dzisiaj rano do kliniki. niedawno dzwonili, ze w trakcie operacji okazalo sie
iz trzeba jeszcze usunac 7 (!) zebow i czy wyrazam zgode. po upewnieniu sie,
ze niezbedne i konieczne dla zdrowia wyrazilam zgode.
boje sie, czy nie zatrzymaja go przez noc, bo podobno stare koty dlugo sie
wybudzaja z narkozy. tak wiec siedze teraz i rycze czekajac na telefon z
kliniki. nie wyobrazam sobie tego mojego neurotycznego strachulca nie dosc
ze calego obolalego po operacji, to jeszcze spedzajacego noc w obcym miejscu
i to w klatce.
czy moglam tego mu oszczedzic? jak byl mlodszy, to mial czyszczone zeby co 1-
2 lata, ale w miare uplywu czasu balam sie, ze takie czeste usypianie
zwierzaka nic dobrego nie przyniesie. no i masz ci los!