Dodaj do ulubionych

Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 rano..

30.05.06, 13:07
Nic nie wróżyło.... Coś podejrzewałam. Miała 5 tygodni kiedy mi ją
przyniesiono w nocy z kocim katarkiem. Następnego dnia byłam u weterynarzy,
została odrobaczona Pyrantellum, dostała Ampicylinę czyli Ampitab. Dawałam jej
po kropelce. Katar pięknie minął, pięknie jadła kleik ryżowy z mlekiem,
popijała mleko Whiskas. Pytałam w klinice pielęgniarkę, co jeszcze można.
Wszystko było OK, Kupki ładne, zwięzłe, siusiu w kuwecie,biegała za
piłeczkami. Zaczęło się w zeszłym tygodniu pojawiać zmęczenie (szybszy oddech)
po bieganiu, czasem po jedzeniu. Masowałam brzuszek, pielęgniarka doradziła
Infacol (kropelka, dwie na języczek) przeciwko gazom jelitowym. Było OK.
Wczoraj domagała się jedzenia, ale ostatnio po jedzeniu szła sobie pospać w
różnych miejscach (wdrapywała się na kanapę też). Wczoraj po 22.00 zaczęła
dosyć szybko oddychać, jakby miała kłopoty z płucami (zapalenie płuc
wykluczone po wcześniejszym leczeniu Ampitabem), masowałam jej brzuszek, w
nocy podawałam podgrzane jedzonko, ale nie chciała. Dzisiaj rano nie chciała
przyjść do kuchni, nie chciała jeść, często odpoczywała po kilku krokach.
Zdecydowałam się spóźnić do pracy, zadzwoniłam do całodobowej mmojej kliniki,
ale o 7.00 rano był nieznany mi lekarz (praktykant). Zamówiłam taksówkę i
przygotowałam się do wyjścia z domu na spotkanie z bardzo dobrym lekarzem o
8.30 rano. Ale przyszła Amelka do pokoju, gdzie się już umalowałam i ubrałam.
Krzyknęła, zrobiła dobrze uformowaną kupkę pod siebie, pod siebie siusiu,
usiadla. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam głaskać trochę wzdęty brzuszek. Wtedy
zaczęła się dusić, łapała powietrze, otwierała pyszczusio, wystawiała języczek
i krzyczała z bólu. Jeszcze krzyknęła dwa razy, położyłam ją na dywaniku nie
wiedziałam, czy robić usta-usta, drgnęły jej dwa razy łapki i umarła, nagle
przestała oddychać. Ja też umarłam, to się odbyło w ciągu 30 sekund, może 40
sekund.
Nie wierzyłam, że nie żyje, ale tak... Pojechałam jednak taksówką do lekarza
z zapakowaną Amelką w pudełeczko z próbką tego kału. Chciałam wiedzieć
dlaczego.... Lekarz potwierdził śmierć i zwrócił uwagę na brzuszek (rano był
puściutki, bo nie jadła), po jej śmierci zrobił się pękaty i nabrzmiały.
Diagnoza FIP - wirusowe zapalenie otrzewnej (lekarze mieli kilka dni temu
dodatkowe wykłady). Powiedział, że nie było szans na uratowanie maluteńkiej,
jedynej koteczki jaka urodziła się małej kotce, niedoświadczonej (nie
wiadomo, czy były inne kocięta w miocie, czy tylko ona przeżyła,
niedoświadczona matka ją porzuciła). Tak trafiła do mnie a i ja nie umiałam
jej pomóc. Ani nikt. Może gdybym w nocy pojechała do tego dyżurnego
praktykującego lekarza? Przecież nie byłby w stanie udzielić pomocy
operacyjnej, czy w ogóle by poznał FIP?
Ale ona umarła przy mnie kompletnie bezradnej i zszokowanej, szukała u mnie
pomocy, krzyczała z bólu, dusiła się z nadmiaru płynu w brzuszku i płucach.
Taka piękna, taka bezradna, czarno-biała, z różowym noseczkiem, maluteńka,
taka dzielna, moje koty ją zaakceptowały, Lusia wylizywała....
Umarła, to jest niesprawiedliwe. Nie umiem sobie teraz poradzić. Siedzę w
pracy, piszę, bo się muszę wyżalić i ryczę i ryczę. Mam ją w pracy w tym
pudełeczku i pochowamy z dozorcą w nocy. Ryczę.... i nie mogę przestać,
Persen na nic, drugi Persen do kitu.... Muszę się wypłakać... zostały mi dwa
zdjęcia w aparacie komórkowym, ale nie mogę teraz oglądać tej maleńkiej
bezradnej Amelki. Dlaczego tak????!!!!!...
Wiesia tylko z 6
Obserwuj wątek
    • angieblue26 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 13:10
      Wiesiu kochana, brak slow... Siedze i placze razem z Toba...
      Jestes wspaniala Kocia Mama, przytulam bardzo mocno.
      Ola
      • anmanika Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 13:24
        Robiłaś wszystko co mogłaś by ją ratować, nie wiń siebie, Amelka by tego nie
        chciała. Pozdrawiam serdecznie. ania
      • barba50 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 13:28
        Nie wiem Wiesiu dlaczego... To niesprawiedliwe, tak mi smutnosad((
        Baśka
      • pixie65 Wiesiuniu........ 30.05.06, 13:28
        .....................
        podobno świat jest taki, jaki być powinien...podobno...ale TAKI swiat nie
        powinien być....
        Amelka już nic nie czuje, jest szczęśliwa, my zostajemy z naszym bólem na
        dłużej, gdybym mogła wzięłabym część Twojego na siebie. Przytulam Cię z całej
        siły....Nic więcej nie mogę.
    • adrzewoj Amelka, wcześniej Cosiek :(( 30.05.06, 13:38
      Smutno się czasem czyta nasze forum.
    • beali Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 13:43
      Wiesiu Kochana,tak bardzo mi przykro;-(((
      Nic nie mogłaś zrobić.Przytulam mocno,
      bardzo mocno.
    • espoir5 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:04
      Wiesiuniu kochana, strasznie rycze...
      wiem, że żadne słowa nic nie pomogą Twemu bólowi , jedynie może to, że jak
      zobaczysz ile nas tu sie wpisało...że nie jestes sama, że nie piszemy tylko z
      grzeczności a od serca,
      jedyne co mi przychodzi do głowy to, to że koci katar zabija ale zabił ją u
      Ciebie w miłości i cieple a nie gdzies w zimnej piwnicy.Całuję cie strasznie
      mocno ...
      espoir( znaczy nadzieja)
    • carmella Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:28
      Bardzo mi przykro Wiesiu. Wiem jak to boli, bo na moich rekach umarl moj malutki
      Bonifacy. Trzymaj sie!
    • borysa Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:30
      Przytulam mocno, taka smutna wiadomość...
    • babka71 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:30
      Wiesiu .., bardzo, ale to bardzo mi przykro..zresztą co tu gadać...
    • umfana Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:32
      sad((
      (*)
      • wiesia.and.company Re: Oj, dziękuję... dziękuję i ryczę... 30.05.06, 14:43
        że nie mogłam nic poradzić ani przewidzieć kociego FIPa. To nie katar, a ten FIP
        nieprzewidywalny. Z całego miotu może trafić tylko jednego, z całego stada
        zabrać jedno maleństwo. Ale przed śmiercią cierpiała, bo ją bolało i dusiło,
        a ja kompletnie bezradna. Tyle że to tak szybko. Zadnych możliwości
        zachłyśnięcia i zapalenia płuc, co było moją okropną obawą. Przed tym drżę. A
        tu znów nieprzewidywalne, nie z tej strony. Bartuś astmatyk umarł w stycczniu
        na niewydolność nerek potwornie zaawansowaną i nie do uratowania. Tyle, że nikt
        o tym nie wiedział i Bartuś chyba też nie, bo siusiał jak trzeba.
        Tak, to złe wiadomości Cosiek i Amelka (a na tydzień przed przyjściem Amelki
        zaangażowałam się w leczenie 7-letniego cudownego kota staruszki, miał być mój,
        za poźno go zabrałam z niedbałej kliniki, gdzie go leczyła właścicielka, pomimo
        najlepszych lekarzy i środków nie dało się go uratować). Dwie śmierci od 9-go
        maja.
        Jeszcze popłaczę, ale bardzo Wam dziękuję, bardzo.
        • umfana Re: Oj, dziękuję... dziękuję i ryczę... 30.05.06, 15:10
          Coż... ja mogę dodać jeszcze trzy maleństwa, które umarły na koci katar tej wiosny:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35375&w=41934283
          koszmar...
          sad((
          • annb Re: Oj, dziękuję... dziękuję i ryczę... 30.05.06, 15:11
            tak duzo tych kocich tragedii sad
            smutne to sad((
        • smillaaraq Wiesiu 30.05.06, 15:28
          wiem, że to żande pocieszenie, ale... jeśli to był FIP, to niestety, nic nie
          dałoby się zrobić, Tęczowy Most juz i tak czekał na Amelkę sad

          Ale pamiętaj, dałaś Jej bardzo, bardzo dużo. Maleńka zdążyła poczuć, co to
          miłość czlowieka i przyjaźn innych kotów. Ściskam Cię mocno,

          smil
    • histeryczka Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 14:45
      Bardzo mi przykro. Nie wiem, co powiedzieć. Trzymaj się sad((
      • ma.witkowska Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 16:17
        Bardzo wspolczuje... sad((

        W marcu uspilam mojego 4,5 miesiecznego Kajtka z powodu wysiekowego FIPa...
        Chorobska sa straszne...


    • mama007 och Wiesiu... :( 30.05.06, 16:14
      ja tez siedze w pracy i rycze, wlasnie przed chiwla przeczytalam... dobrze wiem
      jak sie patrzy i nic nie mozna zrobic sad( ja moge napisac tylko jedno (to samo,
      co ktos napisal mi o Cosku) - Amelka widocznie znalazla Ciebie, zeby godnie
      umrzec. w cieple, przy kims, w DOMU... a nie gdzies w piwnicy czy na zimnym
      podworku.
      Cosiek lezy w lesie pod drzewem, otoczony cisza i spokojem. znajdzciecie na
      pewno Amelce rownie spokojne miejsce, ktore bedzie mogla ogladac zza TM.

      duzo spokoju Ci zycze Wiesiu i trzymaj sie bardoz mocno. NIC nie moglas zrobic.
      jak napisala mi pixie ostatnio - czasem wydaje sie nam, ze jak bardzo mocno sie
      uprzemy to mozemy zdzialac cuda... ale tylko nam sie niestety wydaje. bo nie
      mozemy sad
      pozdrawiam i sciskam
      Aga
    • joanna.c Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 16:28
      :...(
      Płaczemy razem z Tobą. Trzymaj się.
      Joanna z Misiami
    • kotolub Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 17:07
      Bardzo Ci Wiesiu współczuję i płaczę razem z Tobą. Nic więcej nie mogę wydusić,
      tak mnie wzruszyła i przeraziła ta historiasad((
      (*)(*)(*)
      • hakdil Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 20:25
        Bardzo mi przykro...najgorsza jest chyba ta bezradność...Biedny,malutki
        koteczek.....
        • mist3 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 21:07
          Mi też jest bardzo przykro Wiesiu. Wiem, że ta bezradność jest zawsze najgorsza
          i wyrzuty sumienia potem, że może coś jeszcze mogłam zrobić...
          Ale Ty zrobiłaś wszystko co możliwe - w końcu tyle koteczków dzięki Tobie
          przeżywa cudowne chwile.
          Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • anmar123 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 21:28
      sad
      • monikate Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 21:35
        Wiesiu kochana, strasznie, strasznie mi przykro sad(
    • balbina_alexandra Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 30.05.06, 21:48
      Nawet nie umiem wyrazić jak strasznie mi smutno sad pamietam jak czytałam wątek
      na forum o Twoim kotku numer siedem...
      Doskonale wiem co czujesz i ja pochowałam jakiś czas temu ukochanego zwierzaka.
      Ściskam Cię mocno
      [*]
    • kirke18 Re: Moja maluteńka Amelka 31.05.06, 12:43
      (*) i ja dołączam do klubu ryczących (z resztą w pracy)za Amelką, Wiesiu... nie
      mam właściwych słów, jestem z Tobą. Zrobiłaś co w ludziej mocy,a Amelka zdążyła
      poczuć Twoją miłość... sad(((((
    • tosia_4 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 31.05.06, 12:59
      Wiesiu.... sad((((((((((
      • wiesia.and.company Re: Dziękuję, naprawdę mi lżej na sercu, kiedy 31.05.06, 15:33
        opowiedziałam i wszyscy tak się ujmująco wypowiedzieli, to takie bardzo ważne
        kiedy ma się kogoś, kto zrozumie, razem popłacze. Bardzo często w takich
        wypadkach jestem sama, mam tylko sąsiadkę (z 8 kotami), która rozumie. Ale w
        bólu wydaje się, że im większej ilości słuchaczy opowie się o swojej rozpaczy
        to się ten ból jakoś rozkłada na inne współczujące serca.
        Bardzo, bardzo dziękuję. Amelkę pochowałam wczoraj w nocy w ogródku (ogrodzonym)
        pod bzem pod sąsiednim blokiem - wykopał grobek gospodarz tego bloku, tam
        będzie miała spokój, skoro ogródek ogrodzony, to nawet pieski nie chodzą.
        Była jeszcze asysta: moja sąsiadka (ta z 8 kotami) i druga sąsiadka, która ma
        do mnie klucze i dwa razy dziennie zagląda do moich kotków, także pieściła
        Amelkę. No i ja i gospodarz bloku z synem. Całkiem nas dużo było.
        A ból i tak pozostał po tej mojej bezsilności przy nieuleczalnej chorobie.
        Dziękuję wszystkim. Wiesia
        • ma.witkowska Re: Dziękuję, naprawdę mi lżej na sercu, kiedy 31.05.06, 15:53
          Jeszcze na pewno beda sie biedne kotki-sierotki do Ciebie wpraszac po opieke,
          wiec trzymaj sie!!!
          • kwiatek-822 Re: Dziękuję, naprawdę mi lżej na sercu, kiedy 31.05.06, 16:44
            Bardzo wspolczuje ....
    • jul-kot Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 31.05.06, 17:02
      Wiesiu, przykro mi ... Dopiero teraz tutaj zajrzałem.
      Mi też czasem umierają koty, biorę przecież te najsłabsze, chore, wynędzniałe.
      Po śmierci mojego ukochanego kota trafiłem na forum "zwierzęta". To przez niego
      tu jestem. To już ponad cztery lata ...
      Pozdrawiam, Juliusz.
    • misia007 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 31.05.06, 17:32
      Wiesiu kochana ,dopiero przeczytałam, tak strasznie mi przykro,łzy same mi
      płyna, nasz fredek tez nam umarł na rękach a my bezradni, nieprzygotowani,
      przerazeni.To było dawno ale jak czytalam o Amelce wszystko wrócilo.Taka
      kruszyna maleńka, brak mi słów, to niesprawiedliwe, okrutne dlaczego tak sie
      dzieje.Wiesiu ściskam mocno
      myslę o tobie i o Amelce.Ania
      • angieblue26 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 31.05.06, 17:41
        Wiesiu, przytulam jak najmocniej potrafie. Odejscie zwierzat boli czasem jak
        utrata bliskiej osoby. I to poczucie bezradnosci i pustki...
        Strasznie mi przykro sad(
        • muraszka1 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 01.06.06, 08:36
          Wiesiu jestem z Toba sad
          Wspieralas mnie kiedys,Ty,Jul i wiele innych osob,moja Kicia(Maciusia)
          zyje,ciagle siedzimy u weta,ale tyle milosci,ile dostaję od tego zwierzatka,
          nie ma ceny.
    • madzieks2 Re: Moja maluteńka Amelka umarła dzisiaj o 7.20 r 01.06.06, 13:19
      Wiesiu.... tak mi przykro sad(....

      (*)(*)(*)
      ---
      tiny.pl/g4tv - niespodzianka
      tiny.pl/gl3f - koty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka