20.11.06, 10:26
Okazało się, że Salcia przyniosła od poprzednich właścicieli świerzb. Wet dał
nam preparat do smarowania i coś do zakroplenia na sierść (takie od świerzbu,
robaków, pcheł itd) do tego co drugi dzień jeździmy do weta, żeby dokładnie
wyczyścił uszy (bo boję się głęboko czyścić jej uszy, poza tym tak mi się
wyrywa, że to moje czyszczenie to jakaś dziwna prowizorka)
Ciągle jednak te uszy są "brudne" co prawda wygląda to teraz już inaczej, (mam
wrażenie jakby wcześniej miała zaróżowione uszy a teraz już mają normalny
kolor + ten okropny brudek). Wiem, że ciężko to leczyć, ale może są jakieś
"domowe sposoby", które mogłyby wspomóc obecne leczenie?
Będę wdzięczna za każdą radę czy wskazówkę...
Kurcze a może wet mnie coś faja? Niby znam go od zawsze, leczył wszystkie
rodzinne psy i inne zwierzaki i mam do niego zaufanie, ale może powinnam
zmienić weta?
Ile może trwać takie leczenie (ja czyściłam sama uszy przez dwa tygodnie, a od
czwartku jest to leczenie, o którym pisałam wyżej...)
Obserwuj wątek
    • bubcia75 Re: świerzb 20.11.06, 10:56
      Ten lek do zakroplenia to pewnie Stronghold, był wcierany w skórę na karku,
      prawda? Ja też przerabiałam świerzba u mojej schroniskowej kotki. Długo to
      trwało, przeszło miesiąc, ale się w końcu udało wyleczyć. Uważam, że powinnaś
      jej jednak czyścić uszy codziennie, jak się boisz głęboko, to chociaż z
      wierzchu, delikatnie. Ja kupiłam u weta płyn do czyszczenia uszu Otosol, płyn
      jest dostępny też w sklepach zoologicznych. Wlewałam parę kropli do ucha,
      masowałam uszko żeby się płyn rozprowadził i rozpuścił brudek a potem
      patyczkiem z watką albo takimi szczypcami kupionymi od weta z nawiniętą watą
      zbierałam brud. Ucho trzeba zwilżyć koniecznie, bo taki suchy brud się nie da
      zebrać. Po czyszczeniu wkraplałam Oridermyl. I tak 2 razy dziennie, potem, jak
      była poprawa raz dziennie, potem już coraz rzadziej aż zeszło. Po wyleczeniu
      trzeba kota obserwować, bo możliwe są nawroty. Trzymam kciuki.
      • bubcia75 Re: świerzb 20.11.06, 10:58
        Mi też się kotka wyrywała, dlatego warto wcześniej kota owinąć kocem lub
        ręcznikiem żeby tylko głowa wystawała, albo poprosić o pomoc drugą osobę, żeby
        unieruchomiła kota.
        • ewung Re: świerzb 20.11.06, 11:19
          oj ze świerzbem to ja miałam długą historię... nieskuteczne leczenie jedno,
          drugie, komplikacje po nim, zmiany weta i w końcu stronghold na skórę. Jednej
          kici pomógł od razu drugiej trzeba było powtórzyć dawkę. Ale to działa tylko
          trzeba być cieprliwym. Co do czyszczenia uszu to najpierw było tak że ja kota
          owijałam w coś dokładnie klękałam nad nim aby go unieruchomić i potem
          czyszczenie. Teraz kicia nauczyła się grzecznie siedzieć jak jej uszka
          czyszczę. Będzie dobrze tylko to musi troszkę potrwać.
    • kirke18 Re: świerzb 20.11.06, 12:04
      A czy napewno to świerzb? Nie chcę krakać, ale moja Katia miała takie objawy z
      grzybicą, może warto pobrać materiał na posiew?
    • magdaksp Re: świerzb 20.11.06, 12:30
      moja chelsea prezyszla do nas z ogromnym swierzbowcem.lekarz wyjal jej zucha
      jakies niesamowite ilosci tego mczarnego paskudztwa.leczenie trwalo dosyc dlugo
      jakies 2 miesiace bo pozniej miala nawrot.ale na szcescie udalo sie wyleczyc do
      konca.ja dosatalam krople do uszu surolan noi musialm czyscic porzadnie
      uszka.ale nie boj sie tyego robic!kot ma tak zbudowane ucho ze nie zrobisz mu
      krzywdy.
    • g_kasia Re: świerzb 20.11.06, 13:58
      Bubcia, masz rację to stronghold...
      Do czyszczenia mam jakiś różowy, ładnie pachnący płyn, zastanawiam się nad
      kupnem tego otosolu... ale może wystarczy ten różowy płyn od weta?

      Kochane ja ją owijam w ręcznik ale drze się tak głośno (nie można nazywać tego
      miauczeniem), że dzieci (4 i 1,5 roku) płaczą, bo myślą, że Sally boli nasze
      czyszczenie, a kiedy czyścimy kiedy dzieci śpią to budzą się i też płaczą...

      Przeraża mnie (głównie finansowo - każdorazowe czyszczenie kosztuje 10 zł) tak
      długie leczenie... wet mówił o tygodniu - dwóch... no ale on widział te uszy no
      i ma doświadczenie no i ufam mu... staram się nie wątpić wink

      mam nadzieję że ten stronghold zadziała, w czwartek mam go zapuścić jeszcze raz
      no i smarujemy smarujemy...
      Sally mnie znienawidzi wink a dzieci będą uważać za sadystkę wink
      • kena1 Re: świerzb 20.11.06, 14:08
        Karmel nie dość, że drze ryja przy czyszczeniu uszu tak, że chyba cały blok go
        słyszy, to jeszcze syczy na mnie przeraźliwie i kąsa boleśnie, oj bardzo
        boleśnie (kobra jakaś czy co?), przy czym owinięty jest w ręcznik jak mumia.

        Nie chcę Cię martwić, ale my ze świerzbem walczymy od maja, czyli od czasu jak
        mały gad do mnie trafił sad Latem już wydawało się, że jest OK, ale zachciało mi
        się czyścić mu uszy, no i znowu zaczęło się. Oridermyl pomaga tylko na krótką
        metę, stronghold wcale. Ostatnio wet mówił coś o jakimś zastrzyku na świerzb,
        który niestety nie jest zarejestrowany dla kotów, więc się trochę boję. Ale
        lekarz mówił, że zmniejsza się dawkę i można w trudnych przypadkach u kota
        zastosować.
      • bubcia75 Re: świerzb 21.11.06, 09:14
        Kasiu, dacie radę. Trudno, kot musi swoje pomiauczeć, widać taki ma
        charakterek. Moja się głównie wyrywała, a nie miauczała, a ja ją trzymałam i
        mąż czyścił uszy. Otosol jest płynem, którym można czyścić uszy nawet
        profilaktycznie raz na jakiś czas i dobrze rozpuszcza brud, ale jeżeli wet dał
        Ci inny płyn to pewnie OK. Wiesz, teraz sobie przypomniałam, że mojej kotce ten
        oridermyl tak do końca nie pomógł, zużyliśmy prawie dwa opakowania. Dopiero
        wetka wpadła na pomysł i przepisała lek stosowany przy świerzbowcu u ludzi,
        nazywał się JACUTIN. To taki płyn. Dopiero po nim była wyraźna poprawa. Po
        strongholdzie, który był stosowany na początku była mała poprawa, ale on działa
        w organiźmie kota tylko przez 3-4 tyg. a potem był nawrót. Moim zdaniem
        powinniście czyścić uszy codziennnie sami, a raz w tygodniu chodzić na
        czyszczenie "dogłębniejsze" do weta. I warto się zaopatrzyć w takie szczypce
        (pęsetę), któta wygląda jak nożyczki. Na to się nawija watkę (pewnie wet też
        tak robi, poproś, niech Ci pokaże) i jak się zwilży ucho, to zbiera dobrze
        brud. Ja na początku czyściłam uszy kotu patyczkami kosmetycznymi, ale one
        zbierały mało brudu i nie są zbyt bezpieczne dla kota, bo są ostre. Nimi można
        tylko tak z wierzchu małżowinę przetrzeć, bo jak się kot wyrywa to można zbyt
        mocno "dziubnąć".
    • minerwamcg Re: świerzb 20.11.06, 15:04
      Huncwoty miały uszy w okropnym stanie, ale smarowanie maścią i czyszczenie dwa
      razy dziennie pomogło naprawdę radykalnie. Od marca nie mają śladu świerzbu.
      Rzeczywiście, czyścić kocie uszy najlepiej we dwójkę. Mnie nieocenione usługi
      oddała także mała, punktowa latareczka. Punktowa, żeby nie świecić kicurowi w
      oczy, a mała - żeby dała się trzymać... w zębach smile))
      • smolimo Re: świerzb 20.11.06, 18:02
        Moj Smoli mial bardzo zaawansowanego swierzbia, leczylam go ok 2 miesiace, ale
        udalo sie.
        • kena1 Re: świerzb 20.11.06, 22:31
          Jak Ci się udało? Bo mój ma chyba nie do końca zaleczonego świerzba, tzn. każde
          czyszczenie uszu kończy się atakiem tego paskudztwa. Potem Oridermyl i
          najlepiej nie czyścić uszu (!), po jakimś czasie wraca do normy, aż do
          kolejnego czyszczenia. Dostawał stronghold na kark, nie pomogło i teraz sama
          nie wiem co robić.
          • g_kasia Re: świerzb 21.11.06, 18:30
            Pytałam się weta o te nawroty. Powiedział, że uszy po wyleczeniu trzeba
            systematycznie czyścić - powiedzmy raz na tydzień, bo inaczej są właśnie nawroty...

            U nas widać wielką poprawę... mam nadzieję, że teraz to już z górki będzie...
          • smolimo Re: świerzb 22.11.06, 16:35
            To chyba do mnie pytanie. Nie robilam nic niezwyklego, byc moze mialam
            szczescie. Dostalam lek, ktorego nazwa Ci pewnie nic nie powie, ale skladniki
            aktywne moga byc te same co w polskich lekach, wiec podam:
            Pyrethrins
            Piperonyl Butoxide
            n-octyl Bicycloheptene dicarboximide

            Najpierw czyscilam uszy z czarnych osadow za pomoca oleju mineralnego
            patyczkiem kosmetycznym, potem gdy byly juz czyste, take za pomoca patyczka
            kosmetycznego nakladalam lek, ktory mial postac bialego mleczka i staralam sie
            wysmarowac wszystkie zaglebienia ucha. U weterynarza pokazano mi inna metode,
            lek po prostu wlewano do ucha i potem przymykano palcami ucho i masowano, ale
            ta metoda mi sie nie sprawdzila i byla bardzo nieprzyjemna dla kota, leku
            zwykle wlewalo sie za duzo, i potem kot trzepal uszami i byl caly mokry od
            leku. Gdy zaczelam lek nalkadac patyczkiem, w mneijszych ilosciach, ale
            dokladnie w kazdy rowek i zaglebienie ucha wtedy mialam i koty bylo przyjemniej
            i wydaje mis ei efekty byly lepsze. I tak czynialm przez ok 2 miesiace co ok 2-
            3 dni. Teraz czyszcze czasem samym olejem mineralnym.

            kena1 napisała:

            > Jak Ci się udało? Bo mój ma chyba nie do końca zaleczonego świerzba, tzn.
            każde
            >
            > czyszczenie uszu kończy się atakiem tego paskudztwa. Potem Oridermyl i
            > najlepiej nie czyścić uszu (!), po jakimś czasie wraca do normy, aż do
            > kolejnego czyszczenia. Dostawał stronghold na kark, nie pomogło i teraz sama
            > nie wiem co robić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka