Dodaj do ulubionych

Poranna masakra-ubiję potwory

24.01.08, 01:11
Wolne mam;| wyspać się chcę z rana
4.00 wrzask psi na parterze - pewnie niewykastrowany kocur sąsiadów przyszedł
pod drzwi
7.00 pies skacze mi po głowie, bo siku go ciśnie
7.10 pies wysikany, Zenon uciekł na dwór, drugi pies chce się witać i pazurami
skacze mi na kolana
7.14 Zenon przyniesiony, idę spać;/
8.00 Bolek siedzi mi nad głową i smrodzi z gęby prosto w twarz, udaję, że mnie
nie ma, przykrywam się kołdrą
9.00 Zenon, Pusia i Pola (pies) krzyczą równym głosem, że chcą jeść i to już,
Bolek chce się miziać o moje oko (on jest głowolubny)
9.20 nakarmione, nie ma kotki - seniorki.
9.24 seniorka przykiciana, wylazła na dwór pewnie z rana
9.40 wybieranie kup z kuwet, smród jakiś, obok kuwet wielka KUPA śmierdząca -
któreś nie trafiło dupą, oczywiście musiało srać do najmniejszej kuwety;|
krótki przegląd misek w pralni, czy nie nalane, bo Bolek nie może się
powstrzymać jak widzi pustą miskę
10.00 wracam do sypialni, spać chcę, urlop mam - zwierzęta w międzyczasie
rozniosły pudełko chusteczek hig i pogryzyły, koniec spania trzeba odkurzać!

Nie mogę zamknąć drzwi w sypialni bo towarzystwo rozrabia i wyrzuca ręczniki z
szaf (bo nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie robią tego jeśli śpię przy
uchylonych drzwiach), nie mogę ich zamknąć w piwnicy bo płaczą strasznie.
Chyba i tak nie jest najgorzej, bo względnie przesypiają noc całą.
Oczywiście, mogę kłaść się wcześniej ale nie lubię. Lubię za to wstawać o 10-11smile
Teraz koty śpią, pies piszczy, bo zmęczony - nie zaśnie dopóki ja sie nie
położę a ja mam wysypkę, bo drugi pies mnie udrapał rano i to teraz swędzi.
Jak wyglądają Wasze poranki?
Nie wyobrażam sobie większej liczby kotów w domu;/



Obserwuj wątek
    • annb Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 08:28
      u mnie najgorsze są soboty
      ale mam juz tryb robota
      wstaje o 6
      nie ma ze boli kotopotwory obudzą skacząc po głowie, liżąc włosy i
      wyjąc pod drzwiami kuchni
      nakładam do 4 misek i wracam spać
      • nioma Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 08:49
        Moja starsza kota spi tak dlugo jak ja i nigdy mnie nie budzi,
        mlodsza rano potrafi obudzic mizianiem, jezdzi mi swoj aglowa po
        twarzy, przytulam, pdorapie i idzie spac.
        Krzyczy o jedzenie dopiero jak wstane.
        Rany - mam idealne koty!!!
        • hania261 Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 10:33
          O ile sie nie tluka i nikt nie warczy pod lozkiem to moge spac
          spokojnie, przerywa mi od czasu do czasu Maks, bo on lubi sie uwalic
          na mnie,i jak juz sie uwali te 5 kg kota, to szuka dogodnej pozycji
          do mycia, mlaska przy tym, siorbie, charczy i traci rownowage, wiec
          znowu musi sie na mnie wdrapac, jak juz jest domyty to sprawdza mnie
          czy aby jestem tak samo czysta, uklada sie do snu i wreszcie moge
          zasnac. Co mnie jeszcze doprowadza do rozpaczy to grzebanie,
          zakopywanie, skrobanie, drapanie w kuwecie i poza nia grrrrrrrrrr
          jakby nie mozna bylo trzy razy skrobnac lapa dla porzadku i odejsc.
          • nessie-jp Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 19:27
            > na mnie,i jak juz sie uwali te 5 kg kota, to szuka dogodnej pozycji
            > do mycia, mlaska przy tym, siorbie, charczy i traci rownowage, wiec
            > znowu musi sie na mnie wdrapac,

            Obsmarkałam się ze śmiechu! Cudne są te koty...
        • kromisia Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 10:44
          zazdroszcze, zazdroszcze smile

          U nas o 2h-3h Caracas laduje sie do lozka. Okolo 4h zaczyna sie
          wojna o MOJA poduszke. Caracas robi takie manewry, ze budze sie z
          siercia w buzi zepchnieta z poduszki :o
          O 5h zaczyna miec ochote na zabawe. Przynosi mysze-weteranke lub
          zaczyna podgryzac rece, ramiona. Jesli to nieskutkuje: 20-scia
          pazurow znajduje sie w moich plecach ( czasami mam szczescie i
          ofiara zostaje moj nie-maz ). Potem zaczyna sie bieganina do kuchni
          i nawolywanie do napelniania misek.
          Do akcji wkracza Cessna i 5kg zywego futra laduje na mojej klatce
          piersiowej. Jesli dalej udaje spiaca, martwa, itp odchodzi mycie
          twarzy i wpychanie wasow do moich uszow.
          W koncu poddaje sie i schodze napelnic miski. Oczywiscie jestem
          eskortowana do samych drzwi, abym czasem nie zbladzila. Dostaje tez
          lapa po ramionach, moj szlafrok staje sie ciezki, bo Caracas wiesza
          sie na nim, a na sam koniec moje lydki zostaja podgryzione. To tak
          na wszelki wypadek, abym zapamietala, o ktorem trzeba wstac
          nastepnego dnia.
          Po wypelnieniu misji i otwarciu kocich drzwiczek + tych
          balkonowych, wracam do lozka, jesli jest to dzien, kiedy pracuje na
          pozniej. Niestety moge sobie tylko pomarzyc o leniuchowaniu:
          Caracas uwaza, ze skoro futra juz sa na lapach, to duzi tez musza
          wstac........ ale i tak kocham te potworysmile)
          • misia007 Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 11:33
            A u nas sielanka, nikt nie budzi, dlaczego pojecia nie mam ale śpia tak dlugo
            jak my.Fakt,ze nawet gdy nie muszę wstaję o 7.00 i je karmie a mąz obskakuje
            kuwety,no nie ma lekko na balkonie.Dodam,ze w pokoju jest idealnie
            ciemno(rolety) a drzwiczki kocie otwarte non stop.Jesli chcemy sie jeszcze
            polozyc to podnosze jedną roletę i cala czworka sledzi ptasie przeloty.Mamy
            super koty.
            • salimis Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 16:57
              misia007 napisała:
              .Fakt,ze nawet gdy nie muszę wstaję o 7.00 i je karmie a mąz obskakuje
              > kuwety,no nie ma lekko na balkonie

              kurcze muszę sprawić sobie okulary bo przeczytałam : a mąz obsikuje kuwety,no
              nie ma lekko na balkonie ; P
              • annb Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 17:44

                .................ja tez..............
    • katikot Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 12:09
      Moja kota jest wyjątkowo grzeczna (nie licząc kradzieży żarcia z talerzasmile, po
      jedzonko biegnie dopiero jak ktoś wstanie, kabli nie przegryza...big_grin
    • ansil inny scenariusz. 24.01.08, 15:04
      na poczatku zawsze dzwoni budzik.. i tu dwie opcje..
      1)ja nieprzytomna siadam na lozku, probuje otworzec oczy, kot z
      krzykiem leci do mnie zrobic baranka na dzien dobry
      lub
      2)ja wstaje i lece do kota, ktory siedzi nieprzytomny na swoim
      miejscu, przytulic go na dzien dobry..

      mowilam Wam juz, ze mam kota aniola?
      • swinka-morska Re: inny scenariusz. 24.01.08, 17:33
        ansil napisała:

        > na poczatku zawsze dzwoni budzik.. i tu dwie opcje..
        > 1)ja nieprzytomna siadam na lozku, probuje otworzec oczy, kot z
        > krzykiem leci do mnie zrobic baranka na dzien dobry
        > lub
        > 2)ja wstaje i lece do kota, ktory siedzi nieprzytomny na swoim
        > miejscu, przytulic go na dzien dobry..
        >
        > mowilam Wam juz, ze mam kota aniola?


        O, to podobnie jak u mnie smile
        Kika albo przychodzi na mizianie równo z budzikiem, albo zdarzy jej
        się zaspać (szczególnie w poniedziałki, kiedy w weekend wstawaliśmy
        dużo później).
    • yoma Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 15:15
      Mój BOże, jakiego ja mam idealnego kota...
      • misia007 Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 16:17
        yoma jednego to nie sztuka ale cztery???? To juz cos.!!!!
      • beata_wroc Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 16:48
        O z jednym kotem to sielanka byłasmile i z jednym psem. Spokój, cisza, kot znudzony
        sobą spał do rana i nie budził mniebig_grin
        • yoma Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 17:06
          Wyrazy podziwu dla wszystkich Opiekunów Więcej Niż Jednego Kota smile
    • nessie-jp Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 19:25
      Ja już nawet nie mam siły tego opisywać, bo jestem strasznie niewyspana, dość
      rzec, że koteczki urządziły sobie narkomańską imprezkę w nocy... Normalnie
      Woodstock jakiś, z usiłowaniami chodzenia po suficie, polowaniem na różowe
      myszki, wrzaskami i bójkami oraz próbami uprawiania miłości z prześcieradłem...

      Dobrały się do moich tabletek nasennych z walerianą
      • thorgalla Re: Poranna masakra-ubiję potwory 24.01.08, 22:29
        nessie-jp
        Padłam i kwiczę wink)))))))))))))))

        Najlepiej jest dla mnie w dni powszednie bo rano kota się awanturuje
        to mąż wstaje,zabiera ją na dół,zamykając po drodze wszystkie drzwi
        a ja śpię dalej.
        W weekendy jest podobnie,może tylko godzina późniejsza.
        Jeżeli ja muszę rano wstać to kota śpi na dole.
        Ale jeżeli ruszymy się głośniej,zaczniemy rozmawiać czy zadzwoni
        budzik to cholera usłyszy i zaczyna koncert.Tatuś wstaje pocieszyć
        kochanego koteczka.
    • aankaa dopisuję się do grupy szczęściarzy :) 24.01.08, 22:22
      kotecek wywleka się z łóżka dopiero jak słyszy człapanie w stronę
      kuchni. Na wszelkie ruchy/hałasy w łazience już nie reaguje,
      nauczyła się, że dwunogi bez odpluszczonych oczu nie widzą
      zagłodzonego wink futra

      jest na tyle dorosła, że umie policzyć dni tygodnia i zdać sobie
      sprawę, że ten 6 i 7 oznacza dłuższą "głodówkę"
      • kasikk_29 ja również dopisuję się do grupy szczęściarzy :) 25.01.08, 09:33
        Kociska w liczbie dwóch plus pies umierają z głodu dopiero, jak wstanę, póżniej
        oczywiście jeszcze kilka razy w ciągu dnia, ale rano cisza, dopóki dwunogi śpią smile
    • goldena30 Dzień powszedni :) 25.01.08, 09:39
      od kiedy sa dwie sztuki wstaje o godzinę wcześniej( nic mnie nie było wstanie
      zmobilizować do tego !!!! I od tej pory sie nie spózniam do pracy)

      5,15 - wstaje sama a budzi mnie budzik !( dużo do roboty jest)
      5,30-6,00 - patrze jak Chanti robi poranny rozruch i aż się oczu od nich nie
      chce oderwać ( a tyle jeszcze przecież roboty)
      6,00-6,30 - Kuwety (one chyba całą noc tam wycieczki robią), pózniej żarełko i
      latanie z miskami po całym domu zeby jedna mała duzej nie wyjadała.
      6,30-7,00 - podgladanie kocich harców , Ince podaje smakołyk - bo nic nie chce
      jesc .Pieszczoty i mizianie. W mieędzy czasie znów kuweta,czyszczenie uszu -
      walczymy ze świerzbem.

      No w między czasie ubieram dziecko , siebie , ogarniam mieszkanie i .... K....A
      jestem ROBOKOPEM - na własne życzenie !

      Ale uwielbiam te moje wariatki smile
      • biljana Poranny armagedon:) 25.01.08, 11:45
        A było tak.
        Spie sobie błogo...ze świadomością, że muszę wstac dopiero o 8 no i ze dzis
        ostatni dzien w pracy przed dugim urlopem.
        Niestety, Gucio miał odmiennie zdanie na temat ilosci snu, której pańcia powinna
        zażywać. O godzinie 6.00 rozpoczął systematyczne budzenie. Siedział i sie na
        mnie patrzyl, nachylal sie do twarzy, wsadzal wąsy do nosa i zionął przepieknym
        zapaszkiem paszczowymsmile
        Nie chcialam wstac, ba, nawet nie otwieralam oczu. To co kot zrobil? Zaczal
        pacac mnie łapka po twarzy!!!!
        O nie, wywaliłam bandyte z łóżka. Dość brutalnie.
        I wtedy sie zaczeło.
        Gucio otworzyl sobie drzwi szafy w sypialni, wskoczyl na ostatnia polke i
        metodycznie wyrzucał wszystko na doł.
        Byłam twarda i udawalam ze nic sie nie dzieje.
        I wtedy z wielkim hałasem wypadla z szafy wielka kołdra zawinieta w worek
        foliowysmile))))))
        /w tym moencie do akcji wkroczyła Maja, ktora do tej pory była grzeczna. Ale
        uznala, ze takich atrakcji nie mozna przeoczyc/

        Zaczelo sie skakanie po koldrze, szeleszczenie folią, kwiki, krzyki i zabijanie.

        Wstałam. I wtedy zobaczylam, jak Majka robi siku na folie i koldre sad

        Efekt:
        jestem niewyspana, mam przed soba wieczor sprzatania w szafie i koldre do prania.

        Moze ktos chce kupic koty?
        Chetnie sprzedam dziadysmile Tylko za poniesione koszty utrzymania. Bardzo tanio -
        mysle, ze 3.000 PLN na łebka i beda waszesmile)))))
    • pinos Re: Poranna masakra-ubiję potwory 25.01.08, 12:28
      Dzwoni budzik. Leże jeszcze kwadrans. Wreszcie odklejam się od zwiniętego w
      kłębek Mirmiła i zostawiam go śpiącego na poduszce (spryciarz potrafi spać do
      jakiejś 13). Na dźwięk odsuwanej szafy w pokoju pojawia się Dońka. Ot poranek
      jak co dzień.
      • kotapsota Re: Poranna masakra-ubiję potwory 25.01.08, 15:28
        6.09-skacze po mnie Misia, siada i czatuje, czy już otworzyłam oko,
        czy nie. Jak nie, to skacze po mnie dalej, przebiega, dalej skacze.
        I sprawdza moje oko.Wiem,że jak się nie ruszę, to
        znajdę "niespodziankę" na dywanie zamist w kuwecie. Zwlekam się z
        ciepłej kołderki, szbkim truchtem na dół [śpię na poddaszu],
        zakładam czapkę i w koszuli nocnej[!zima!] otwieram szybko drzwi i
        wypuszczam futrzaki na dwór.Wracam szybo i dalej śpię 5 minutsmile
        Jeżeli Misiek się niecierpliwi, to oprócz skakania MIśki jest
        podkład dźwiękowy-huk zrzucanych z okna, z biurka, z półek-
        przedmiotów.
        Teraz oczywiście obydwa śpią w najlepsze, a ja piję kawę,żeby gały
        mi się nie kleiły.
        Pozdrawiam wszystkie kocie budzikismile
        Joanna z Misiami
    • yoma Re: Poranna masakra-ubiję potwory 25.01.08, 16:40
      Ja mam z Marcel sprzężenie mózgowe

      kocisko zjawia się, kiedy otworzę oczy, jeśli nawet nie wykonam oprócz tego
      żadnego ruchu. Nie dotyczy poranków, kiedy śpi mi na głowie smile
      • vauban Re: Poranna masakra-ubiję potwory 26.01.08, 01:35
        Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobuuudka zaaagrałaaa !!!
        Dziś Zyzio wstał pierwszy i wiesza się z wrzaskiem na firance w sypialni. Wczoraj rannym ptaszkiem był Lolo, który do perfekcji opanował skrobanie w szybę okienną tak, aby obudzić nawet mumię faraona...
        Przedwczoraj Duduś siadał nam na twarzach i staczał z hukiem na podłogę. Zignorowałem to, ale z najwyższym trudem.
        Jak codzień, ofiarą tego wojskowego drylu pierwsza pada małżonka, która przyzwyczaiła kotwory do swego regularnego wstawania - na własną zgubę... Słyszę przez półsen, jak mrucząc pod nosem coś o nienażartych bestiach idzie szurając do kuchni, skąd za moment słychać skrobanie łyżką o boki puszki z kocim żarciem.
        Jak to dobrze, że nie muszę dojeżdżać 40 km do pracy i jeszcze trochę pospać, myślę, i odwracam się na drugi bok, aby zasnąć bez ryzyka, że za moment obudzi mnie liźnięcie w nos szorstkim jęzorem i jadowity wyziew z paszczy. Teraz są zajęte, aż do siódmej będzie spokój.
        Jestem już sam, niebawem pora wstawać, ale jeszcze czas na to, by poleżeć. Łomot z sąsiedniego pokoju brzmi znajomo: to wywaliła się suszarka z praniem. Spokojnie, pod spodem nie ma żadnych marudzących sąsiadów, przecież mieszkam na parterze. Nowy hałas. Tym razem, to chyba rondelek w kuchni. Nic to. Tupot, wrzaski i odgłosy sugerujące, że Lolek znów przejadł się i właśnie porządkuje swoje sprawy żołądkowe w przedpokoju ignoruję. Posprzątam jak się obudzę, naprawdę...
        No, nareszcie wstaję. Czas na kawę, podnoszenie suszarki, wytarcie podłogi i na koty na kolanach. Oczywiście, drugie śniadanie, bo bolesny jęk uświadamia mi, że przez ostatnie półtorej godziny koty znalazły się na skraju śmierci głodowej. Jeszcze sprzątnąć kuwetę, nasypać chrupków, sprawdzić czy jest woda w misce (i zetrzeć z podłogi rozlaną), i można zająć się sobą. Koty idą spać. Zanim nie nadejdzie popołudnie, w domu panować będzie idealny spokój.
        Do czasu, aż wrócą opiekunowie... Ale to już osobny rozdział.
        Uwielbiamy te przeklęte stwory smile
        • salimis Re: Poranna masakra-ubiję potwory 28.01.08, 12:10
          A ja dzisiaj rano dostałam w papę od Miśki,nie zgadniecie za co.Paniusi
          zachciało sie wejść pod kołdrę z tym że ona jak zawsze jest niezdecydowana.Włazi
          a po chwili wyłazi.No ale zanim wejdzie skrobie łapką w kołdrę koło mojej twarzy
          oczekując że ją odchylę.Jako że udawałam że mocno śpię to ta mała bźdźiungwa
          trzasła mnie w twarz - no co ona chce wejść.Śmiać mi się chciało i wpuściłam ją
          a ta zamiast się ułożyć oczywiście wylazła i zamiast przejść obok to
          ostentacyjnie przelazła przez moją głowę,złośliwa jedna. : )
          • basia_2804 Re: Poranna masakra-ubiję potwory 28.01.08, 18:34
            po raz kolejny doświadczam tego że mam kota anioła, taktowny - jak
            pańca śpi to trzeba dac jej spokój i co najwyżej wyleźć z łóżka i
            nic nie strącać, nie hałasować, micha jest na bieżaco.... kocham
            mojego kota!
            • chipek12 Re: Poranna masakra-ubiję potwory 19.02.08, 21:26
              Hej,
              Na początek chciałabym się przywitać smile
              Mieszkam sobie z 4-letnią Miką, czasami opiekuję się też kociakami
              rodziców - Klementyną, Jaśkiem i Frankiem.

              A dla miłośników porannego kociego budzenia polecam link:
              pl.youtube.com/watch?v=GmwqpHsMExg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka