Dodaj do ulubionych

kuna w mieście???

13.06.09, 12:30
wczoraj wieczorem zauważyłam na podwórku cień kotopodobny lecz z baaardzo dłuuugim ogonem. ejże, pomyslałam, to pewnie coś kunowatego tylko skąd w wielkim mieście się wzięło??? dziś małż mój potwierdził, widział 2 takie stwory na naszym dość zamkniętnym, cichym miejskim podwórku.
Co zrobić z tym fantem? dokąd zadzwonić? czy moje dwa wychodzące kociaki nie są zagrożone? to raczej kuny bo na łasice za poteżne. są mokre bo leje deszcze więc trudno dokładnie obejrzeć umaszczenie. macie jakieś doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: kuna w mieście??? 13.06.09, 19:03
      mieszkam w okolicy gdzie jeszcze niektóre tereny są, mało
      zagospodarowane bo należa do instytutu obróbki skrawaniem i na tym
      terenie mają jakieś magazyny i warsztaty i z tamtąd właśnie wychodzą
      nocą 2 takie stwory i grasują po ulicy,nie wiem jak je nazwać z
      opisu takie jak u Ciebie,uważam że są zagrożeniem dla kotów bo te
      drapieżniki są większe i silniejsze od kotów,dawniej mój kocurek
      wychodzący w czasie dużych upałów zostawał na noc w ogródku czy na
      balkonie u syna na parterze ale od kiedy stwierdziłam że te stwory w
      nocy grasują syn zabiera kota do domu na noc bo się o niego
      boimy,nigdzie tego nie zgłaszałam bo nawet nie jestem w stanie
      udowodnić ich obecności jak pisałam grasują nocą i przemykają pod
      samochodami pewnie w poszukiwaniu żarcia i niewiele osób zdaje sobie
      sprawę że one istnieją bo jak przemykają to ludzie myślą że to
      koty ,wydaje mi się że polują na gryzonie i w poszukiwaniu ich mogą
      zapędzić się do naszych ogródków przy kamienicach
      • lisia312 Re: kuna w mieście??? 13.06.09, 19:33
        nie martwcie się o koty (dorosłe). W stodole mojej teściowej zagnieździła się
        kuna, to kot ją zagryzł i przyniósł pod drzwi, kuna była większa od kota.
    • madziulec Re: kuna w mieście??? 13.06.09, 21:00
      U moich rodzicow w okolicach Lazienek (Warszawa) kuna napewno byla.
      Ojciec jak jeszcze zyl to ja dokarmial jakas skorka czasem od boczku
      • scrivo Re: kuna w mieście??? 13.06.09, 22:01
        no coż, dokarmiac na pewno nie będę bo to dzikie zwierzę i nie powinno przywykac do ludzkiej obsługi kulinarnej. o koty tez sienie obawiam bo dorosłe silne 5kilowe kocury nie dadzą się pożreć jakiejś tam kunie. poczekamy, sie zobaczy, jul-kot na forum weterynaryjnym odpisał mi ze to normalne ze w miastach kuny się poajwiają i żerują tam gdzie odpadki z jedzenia są do zdobycia. dam wam znać jak sie sytuacja rozwija.
        • wladziac Re: kuna w mieście??? 13.06.09, 22:19
          ja się nie obawiam o pożarcie kota ale mogą się "stuknąć" i
          pogryzienie gotowe co nie byłoby korzystne i wolałabym żeby do tego
          nie doszło
          • mrumru81 na Starym Mieście są kunki 16.06.09, 11:33
            Prawie codziennie widzę kunki na Starym Mieście. One nie interesują
            się kotami. Mordują ptaki, piskalki. Kiedyś było ich dużo więcej, ale
            są jeszcze. Są niewielkie, długie na jakieś 80 do 100 cm. Waga
            pólrocznego kotka. Jakoś nigdy nie obawialiśmy się kunek, są dosyć
            płochliwe.
            • kaarmelka kuny - Warszawa 16.06.09, 23:04
              Witam,

              Od tygodnia wiem, że w moim dachu mieszka rodzina kun (prawdopodobnie model
              rodziny 2+2). I będzie tam mieszkać, dopóki ich nie wygonimy (teraz nie można,
              bo się okuniły) lub same sobie pójdą. Żadnych władz nie interesuje, że mam
              dzikie zwierzęta w domu , gdyż one są pod ochroną i mają akurat młode (ja też
              mam młode). A ja mogę się najwyżej wynieść z domu na 2 miesiące, jeśli mi
              obecność dzikich zwierząt przeszkadza… Kontaktowałam się ze Strażą Miejską,
              Wydziałem Ochrony Środowiska, Lasami Miejskimi i łowczym warszawskim. Nawet
              usłyszałam gdzieś: „niech pani uważa, mogą być wściekłe!!”. Ale nikt nie kiwnie
              palcem w sprawie MOICH kun (tak to jest formułowane: „pani kuny, pani problem”wink.

              Podobno jednak nie ma wścieklizny w Polsce od 1989r. i jeśli nie będziemy
              próbować łapać młodych, to nic się nie powinno stać, nie powinny być agresywne,
              raczej płochliwe.

              Koty natomiast podobno nie powinny się stykać z kunami, bo mogą zarazić się
              świerzbem.

              Pozdrawiam,
    • asica74 a w londynie... 17.06.09, 13:20
      kolo mego domu, ale tez w innych miejscach, notorycznie spotykam
      lisy. Zyje im sie tu calkiem dobrze (choc z tym mozna polemizowac)
      maja od dostakiem jedzenia, pelno zakamarkow i jam... kiedy po raz
      pierwszy je zobaczylam myslalam, ze to jakies zmutowane koty....
      • scrivo Re: a w londynie... 18.06.09, 15:14
        moje kuny bardzo chyba płochliwe bo słysze tylko czasem cienkie popiskiwanie wieczorne, raczej nie wchodzą w droge ludziom i zwierzetom domowym. info o świerzbie przeraziło mnie niestety bo dopiero co Franek zwalczył świerzbowca uporczywego (9 miesięcy!!!).zatem na razie kociak pozostanie w domu, a kuny pod obserwacją
        • wladziac Re: a w londynie... 24.06.09, 21:06
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wsciekla-kuna-zaatakowala-kobiete-w-centrum-Legnicy,wid,11253286,wiadomosc.html?ticaid=18445
          • wiesia.and.company Re: I na Filtrowej w Śródmieściu Warszawy też są 28.06.09, 16:17
            Przychodziły z Pola Mokotowskiego, a może też miały siedlisko w takim "małpim
            dzikim gaju". Teraz na miejscu dzikiego jest parking, z zachowaną odrobiną
            dzikiego, nie wiem czy teraz też przychodzą. Dokarmiały się zimą skacząc na okna
            parterowych budynków Instytutu Techniki Budowlanej, bo tam wywieszone były
            skórki słoniny dla sikorek. Duży kocur (bezdomny, lecz dokarmiany) walczył z
            tymi kunami z dużym skutkiem.
            Generalnie kuny nie są groźne dla dorosłych kotów, nie wchodzą sobie w paradę.
            Mogą być chyba bardziej zdeterminowane zimą, gdy walczą o
            jedzenie, ale w Warszawie śmietników i pożywienia jest dosyć, więc nie są bardzo
            groźne. Mogą stanowić zagrożenie raczej dla małych bezdomnych kociąt, jeśli
            matka opuści je i pójdzie na chwilowe poszukiwania jedzenia. Bo matka-kotka daje
            sobie radę z kunami.
            No cóż, duże miasta przyciągają różne zwierzęta z uwagi na mnogość i dostępność
            jedzenia. Ale też ta łatwość zdobycia jedzenia chroni nasze koty przed
            napastliwością głodnych drapieżników. Ja wyznaję tu zasadę żyj i daj żyć innym.
            Zresztą kuny też się przemieszczają uciekając przed różnymi zagrożeniami. I
            powątpiewam we wściekliznę w miastach - mądre dzikie zwierzęta po prostu są tu z
            powodu łatwości znalezienia kryjówek i delikatesowego ludzkiego jedzonka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka