Dodaj do ulubionych

wypadki i mordobicia

    • huann a cesarz Heliogabal kolekcjonował 11.06.07, 00:10
      Pajęczyny!
    • huann Policja odjęła Majdanowi prawo jazdy, zaś Doda 15.06.07, 00:08
      pędziła noc w noc z Radkiem:

      Dawna miłość Dody do Radka Majdana odżyła - podejrzewa jeden z dzienników.
      Gazeta donosi, że kilka dni temu piosenkarka spędziła noc z piłkarzem.
      "Po występie w jednej z warszawskich szkół piosenkarka pojechała do domu, przed
      którym stał samochód Majdana. Bramkarz szczecińskiej Pogoni został zatrzymany
      przez "drogówkę" za zbyt szybką jazdę. Stracił też prawo jazdy, bowiem
      przekroczył limit punktów karnych.
      Bramkarz został zatrzymany przez patrol jadący nieoznakowanym radiowozem
      wyposażonym w wideorejestrator.
      Wieczorem Doda jednak pozwoliła mu zawieźć się kolację. Po posiłku znów
      czmychnęli na kolejne sam na sam w jej mieszkaniu" - czytamy w gazecie.
      Bramkarz jechał mercedesem 148 km/h, przy dozwolonej w tym miejscu prędkości 100
      km/h. Za to wykroczenie zaproponowano mu mandat karny w wysokości 300 złotych,
      który kierowca przyjął. Z uwagi na przekroczony limit punktów karnych policjanci
      zatrzymali mu prawo jazdy" - powiedziała rzeczniczka piotrkowskiej policji
      Małgorzata Para.
      Para spędziła wspólnie całą noc - Doda ani Radek nie opuścili apartamentu aż do
      rana. Dziennik podejrzewa, że między nimi znowu "zapłonął ogień miłości".
      Aby odzyskać dokument, bramkarz będzie musiał ponownie zdać egzamin na prawo jazdy.


      dzierżbór
      Doda
      ci
      Elektroda!
      • lavinka Finlandia przeżywa inwazję rosyjskich os 21.06.07, 15:58
        pytanie czy rosyjskie osy na terenie Finlandii ciągle są rosyjskie? I czy władze
        planują ograniczenia w przyznawaniu im paszportów?
        wiadomosci.onet.pl/1557888,12,item.html
        Owady te, z gatunków dotychczas nie spotykanych lub rzadkich w tym kraju,
        zaczęły pojawiać się ostatnio masowo.
        Miliony tzw. os średnich o długości przekraczającej nawet dwa centymetry
        przylatują ze swymi królowymi z północnej Rosji i budują w Finlandii gniazda na
        drzewach i w krzakach.

        Ich pojawienie się budzi niepokój Finów, nieprzyzwyczajonych do obecności os o
        takich rozmiarach i szerszeni w takiej ilości. A liczba owadów - jak donoszą
        fińskie media - stale rośnie.
        • huann Czy wiesz... 21.06.07, 23:05
          ... że Osa jako
          pierwsza kobieta w Polsce została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności?
          • vauban Trochę bez pomysłu na to, gdzie 22.06.07, 18:45
            mam zamieścić tą informację, ale niech będzie, że tutaj.
            Do lavinki: napisz proszę na Pastwisku, że zrezygnowałem z uczestnictwa na
            własną prośbę, żeby nie robić sobie ani innym kłopotów.
            I tak jakoś tam trochę nie pasowałem...
            • lavinka Re: Trochę bez pomysłu na to, gdzie 22.06.07, 21:21
              Dobrze. Napiszę. Chyba zrozumieją.
              lav
              • meteor2017 Re: Trochę bez pomysłu na to, gdzie 23.06.07, 00:09
                Może obejdzie się bez mordobicia :-P
                • vauban Re: Chyba mam już dość 23.06.07, 02:07
                  wybryków z FF. Nie mogę wciąż tłumaczyć ludziom, że to wszystko jednak nie moja
                  wina. Chyba mam zbyt słabe nerwy, albo co.
                  • szprota znowu mnie coś ominęło 23.06.07, 12:55
                    I patrzy na to, że jakaś grubsza awantura...
                    • lavinka Re: znowu mnie coś ominęło 23.06.07, 13:07
                      Vauban musiał się wypisać z Pastwiska bo inaczej mogliby mu moderowanie Torunia
                      zabrać. Ot cała prawda. Jakaś straszna dzieciarnia na górze się rządzi... i ma
                      strasznego cykora skoro takie cyrki wyprawia... jak chcesz szczegóły to na priv.
                      av
    • meteor2017 Afera czekoladkowa 28.06.07, 09:35
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4259808.html
      Przetarg właśnie został ogłoszony. "Gazeta" dotarła do słodkich życzeń
      poszczególnych wydziałów szczecińskiego magistratu. Oto one: samych batonów ma
      być 18 tysięcy sztuk, a lizaków 7,5 tysiąca. W sumie słodkości ważyć będą 8,5
      tony! Mają być dostarczane systematycznie, wedle aktualnych potrzeb, do końca
      2008 r. Policzmy: biorąc pod uwagę tylko dni robocze, do końca przyszłego roku
      Urząd Miejski przeje każdego dnia 19 kilogramów czekoladek i cukierków oraz 47
      batonów i 20 lizaków. Które wydziały magistratu to zemdli?

      Lista słodkości liczy 50 pozycji. To pełen przekrój tej gałęzi rynku - od
      zwykłych paluszków po towar z półki tych ekskluzywnych. Oto przykłady (w
      nawiasie podajemy ilość - w sztukach lub kilogramach): baton mars (2250 sztuk),
      baton snickers (2250 sztuk), baton kinder bueno (2250 sztuk), ciastka "Grzybek"
      przekładane galaretką (255 kg), cukierki czekoladowe "Śliwka w czekoladzie" (180
      kg), ciastka "Hit" (255 kg), delicje "Szampańskie" pomarańczowe i malinowe (450
      kg), czekolada pełnomleczna (45 kg), czekolada mleczna z orzechami laskowymi (45
      kg), czekoladki "Merci" (120 kg), Ferrero Rocher (900 opakowań), orzeszki ziemne
      z papryką (150 kg), paluszki słone (300 kg), ptasie mleczko Wedel waniliowe,
      cytrynowe i czekoladowe (390 kg), Raffaello (900 opakowań), wafelki w
      czekoladzie "Prince Polo" (2250 sztuk), wafle torcikowe "Mini" (300 kg),
      czekoladki Mieszko (600 kg), lizaki "Chupa Chups" (7,5 tys. sztuk).

      Podejrzana jest tajna organizacja dzieci, która przekupiła urzędników by pod
      przykrywką urzędu zamówić słodycze omijając embargo ze strony rodziców. Jednak
      podejrzanych jest dużo więcej, przypomnijmy, że rok temu, po spotkaniu z 30
      kombatantami, w tajemniczych okolicznościach zniknęło 60 kg ciastek.
      Ciasteczkowych skrytożerców nie znaleziono.

      O szczecinie w kontekście słodyczy piszemy już po raz kolejny. W zeszłym roku
      opisywaliśmy przypadek studenta, który napadał wieczorami na samotnych
      przechodniów i wymuszał słodycze. Kilka osób, które nie posiadały nawet tylko 2
      kalorie Tic-Taca, zostało dotkliwie pobitych. Zatrzymany tłumaczył się, że w
      dzieciństwie nie pozwalano mu jeść słodyczy, nie dostawał też kieszonkowego i
      już wtedy wyłudzał czekoladki od kolegów.
    • meteor2017 Kobieta pogryzła policjanta 28.06.07, 20:54
      taki tytuł widziałem na pierwszej stronie Głosu Skierniewic w pociągu :-P


      Kobieta jest poszukiwania w celu sprawdzenia, czy nie była chora na
      wściekliznę, jeśli nie zostanioe odnaleziona, policjanta czeka seria bolesnych
      zastrzyków.

      Policjant zatrzymał kobietę spożywającą napoje wyskokowe w domu publicznym, gdy
      chciał ją wylegitymować, ta rzuciła się na funkcjonariusza, i zaczęła drapać, a
      nastepnie gryźć. Policjant mógł być zagryziony na śmierć, ale interweniował
      jego kolega i kobieta rzuciła się ucieczki. Pogryziony policjant trafił do
      szpitala ze znaczną utratą krwi, jego stan jest teraz stabilny.
      • vauban Re: To się tutaj nadaje 29.06.07, 22:48
        Bo to i przykry wypadek, i coś jakby mordobicie :
        dom.gazeta.pl/nieruchomosci/5,74257,4276098.html?i=0
        • lavinka Moje oczy czują się oszukane... nt 29.06.07, 23:51

    • meteor2017 Chciał wygrać 100 tys. zł, wysłał 30 tys. SMSów 04.07.07, 18:22
      To jest tak ładne że wkleję prawie w całości bez dopisków ;-)
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4290107.html

      Ponad 31 tys. sms-ów wysłał w ciągu miesiąca ze służbowej komórki kierowca
      Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku. Mężczyzna chciał wygrać w konkursie
      100 tys. zł. Spółka zapłaciła już rachunek, ale domaga się od kierowcy zwrotu
      całej kwoty, czyli 75 tys. zł.
      Wszystkie sms-y kierowca wysyłał na konkurs ogłoszony przez jedną z
      ogólnopolskich stacji telewizyjnych, w którym nagrodą główną było 100 tys. zł.

      - Na razie nic nam nie wiadomo, by wygrał tę kwotę, ale że jeszcze nie ogłoszono
      wyników konkursu, na wszelki wypadek wszyscy trzymany za niego kciuki, bo gdyby
      tak się stało, to w miarę bezboleśnie rozwiązałoby to nasz wspólny problem -
      powiedział rzecznik słupskiego MZK Hubert Boba.
    • meteor2017 Na stopa na rowerze na dachu samochodu 04.07.07, 18:30
      auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4285561.html
      Holenderska policja zatrzymała w Alkmaar, na północ od Amsterdamu, mężczyznę
      siedzącego na rowerze na dachu samochodu.
      Prawdopodobnie na wieziony autem rower pasażer na gapę wsiadł, gdy samochód
      zatrzymał się na światłach. Pomimo dochodzącego z góry hałasu kierowca samochodu
      i jego żona nie zauważyli nic nadzwyczajnego.

      Jak się później okazało, 26-letni rowerzysta, który skorzystał z darmowej
      przejażdżki, był pod wpływem alkoholu. Policja ukarała go za nietrzeźwość w
      miejscu publicznym, brak dokumentów oraz ukrywanie swojego prawdziwego nazwiska.
    • meteor2017 Troje Polaków uwięzionych w lodowcu 04.07.07, 21:43
      Troje polskich alpinistów uwięzionych jest od kilku godzin na lodowcu Bionassay
      w masywie Mount Blanc, na wysokości około 3600 metrów nad poziomem morza -
      poinformowała w środę wieczorem Ansa. Według włoskiej agencji wśród nich jest
      kobieta (o imieniu Gerda), ranna w nogę. Jeden z mężczyzn ma na imię Kaj,
      natomiast tożsamości drugiego nie udało się ustalić.

      Dotychczas nie udało się też ustalić przyczyn uwięzienia i kto uwięził Polaków.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4291420.html

      Akcja ratunkowa trwa:
      www.kabaret.art.pl/ayoy/filmy/mp3/kaj.mp3
      • szprota Robin Głód Masakra! 04.07.07, 22:12
        W pielęgniarzu należącym do pogotowia ratunkowego wypadło oko. Mężczyzna
        znajdował się wówczas na wysokości 7 tysięcy metrów. Przeżył, mimo iż z powodu
        ogromnej różnicy ciśnień jego głowa została wessana do wewnątrz.
        - Myślę, że nie było mi przeznaczone, by umrzeć akurat tego dnia - mówi Chris
        Fogg, amerykański pielęgniarz ze stanu Idaho. - Każda inna osoba zostałaby
        wessana. Ale dla jakiejś przyczyny zostałem ocalony. Nie wiem dlaczego - stwierdził.

        Głowa i prawa ręka Fogga zostały wessane przez dziurę w oczodole. Mężczyzna miał
        poranioną twarz. Z sanitariusza wypadły urządzenia medyczne, dokumenty i okulary
        Mieczysława Fogga. Nagła dekompresja mężczyzny nastąpiła dokładnie w tej samej
        chwili, w której pielęgniarz rozpiął pasy, by sięgnąć po wodę.

        - Lewą rękę miałem na suficie, kolanami zaparłem się o ścianę. Pchałem tak
        mocno, jak tylko mogłem. Pamiętam, że rzuciłem okiem na pielęgniarkę i
        zobaczyłem moje słuchawki lecące w dal. W końcu udało mi się oderwać od niej oko.

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80645,4284073.html
    • huann W obronie szczeniaka zalał robaka 05.07.07, 00:21
      Pewien Japończyk zalał robaka, który zaatakował jego pełnego sake szczeniaka -
      podała bardzo lokalna japońska gazeta "Ziemia Cosmopolitan News".
      Obudzony brzdęknięciem swojego szczeniaka, wieśniak imieniem Gong usiłował
      najpierw odgonić robaka napastującego jego sake rzucając mięsem. Pewnie z psa.

      Potem sam rzucił się na robaka, robiącego mu tymczasem z sake tekilę, zalał go w
      trupa i w ten sposób zabił.
      Człowiek i robak tarzali się na Ziemi walcząc niemal 10 minut - napisała gazeta
      wydawana w prowincji.

      Gong wyszedł ze starcia z głębokimi ranami duszy na ramieniu, która opatrzyła mu
      się w szpitalu. Szczeniak ocalał.


      klęska suszi
      • vauban Jeszcze zobaczymy ! 07.07.07, 00:59
        ...a teraz naprawdę już idę spać.
    • maginiak Re: wypadki i mordobicia 07.07.07, 21:36
      Czy dzik miałby większą szansę, gdyby myśl śliwy byłby chuch rem? ad rem?
      • szprota ad REM to trzeba by było 08.07.07, 21:41
        mieć jeszcze oczy naokoło głowy.
    • huann Afganistan: "Bożenka" zgubiła polskich żołnierzy 07.07.07, 22:53
      Miejscowa Kurtyzana - "Bożenka" - przyniosła zgubę polskim żołnierzom w czasie
      ich transportu przez Pakistan. Miało to niemały wpływ na zdolność operacyjną
      Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW) w Afganistanie - zapewnił dowódca PKW
      gen. Marek Tomaszycki.

      Polscy żołnierze spotkali jeszcze trzy takie, które - jak podkreśla generał - "w
      stu procentach zaspokajają potrzeby naszego wojska".

      - Na moje życzenie, zamiast dmuchanej lali przysłano nam "Bożenę" - która
      zajmuje się m.in. rozminetowywaniem saperów - powiedział generał.

      W jego ocenie, w Afganistanie bardziej przydatne są "Bożeny" niż dmuchane lale.

      Krajowej produkcji lala jest wprawdzie bardziej poręczna (waży niecałe 600
      kilogramów), ale miejscowa "Bożena" za to aż ponad 5 ton!

      Generał nie kryje (zdziwienia), że temat jednej "Bożenki" pojawił się teraz w
      mediach, bo o sprawie mówiono już wiele tygodni temu.

      "Już dwa miesiące temu informowano, że "Bożenka" zgubiła naszych wojaków w
      czasie transportu i trwa dochodzenie (w tej sprawie), a firma zajmująca się jej
      dystrybucją poleca się na przyszłość, zwłaszcza, że "Bożenka" była
      zabezpieczona" - przypomniał.


      Chartowanie Afgana
    • huann Śląskie ZOO/ 9-tonowa słonica Kasia usiadła. 08.07.07, 23:37
      9-tonowa słonica Kasia usiadła na kratkę kanalizacyjną i wyszła z tego bez szwanku!

      Ważąca 9 ton Kasia usiadła w niedzielę na zabezpieczonej kratce kanalizacyjnej
      na wybiegu w ZOO w Ustroniu (powiat cieszyński). Mimo że usiadła z wysokości
      ponad 2 metrów - ku zdumieniu policjantów i strażaków - nic poważnego jej się
      nie stało, ma tylko lekkie otarcia.
      O tym niecodziennym i szczęśliwie zakończonym zdarzeniu poinformował PAP
      rzecznik cieszyńskiej policji Ireneusz B. Cieszył się przy tym jak dziecko z
      lizakiem.


      W niedzielę po południu Kasia bawiła się na wybiegu sąsiadów razem z koleżanką
      Nosorożec.
      Nagle siadła na kratce osłaniającej studzienkę. Ta prawdopodobnie mogła załamać
      się pod jej ciężarem!

      Słaniającą się Kasię ustawili do pionu strażacy, którzy wspięli się na słonia po
      drabinach założywszy specjalne odciągi z lin. Akcja ratunkowa trwała 2000 minut.
      Okazało się, że trąbowiec nie ma żadnych poważniejszych obrażeń i niczego sobie
      nie złamał. Krótko po poniesieniu na kończyny Kasia skarżyła się jednak na
      zadany jej ból. Opętana lianami trafiła więc na obserwację do cieszyńskiego
      weterinarium.

      Ireneusz B. powiedział, że w studzience, na której usiadł słoń, nie było nic
      ciekawego.
      Policjanci przypuszczają, że Kasia musiała, po prostu musiała się upaść...


      JEBUDU
      • huann Niestety! Kasia znów usiadła! 10.07.07, 12:19
        Kierowca melexa rozwożącego po ZOO kije i marchewki został ranny, gdy
        dziewięciotonowa słonica Kasia usiadła na tył jego samochodu. Kasia, której
        ciężar mógłby posłużyć do burzenia budynków, zmiażdżyła pakę melexa w centrum
        wybiegu dla Gruboskórnych.

        ___________________________

        Zobacz powiększenie!!!

        AAAAAAAAAAA

        ___________________________


        Zanim Kasia wylądowała na bagażniku, przetoczyła się przez cały wybieg
        - Zatrzymałem się, by dać w trąbę - mówi pracujący jako dokarmiacz kierowca
        pojazdu. - Nagle usłyszałem huk, poczułem, że coś uderzyło w tył. Pomyślałem, że
        mogła zawalić się żyrafa, może nawet dwie?...

        Popchnięty przez Kasię melex uderzył w koleżankę Nosorożec, a ta w Hipopotamy -
        doszło do karambolu. Gdy ostatni z Hipopotamów otrząsnął się już z tego,
        usłyszał, od Hipopotama za nim, że "Hipopotam za nim został uderzony przez Jakąś
        Inną, która z kolei też została uderzona przez jeszcze innego."
        Kasia poszkodowała więc w sumie 1 melex i wielu sąsiadów.

        Kasia siadła z powodu zerwania się tymczasowych odciągów z lian, którymi została
        opętana, by nie siadała.

        - Na początku myśleliśmy, że to ogromna piłka plażowa toczy się po wybiegu -
        mówią przerażone rodziny z wózkami, które obserwowały całe zajście.

        Policja bada przyczyny wypadku i wtrąbobicia
    • meteor2017 Ogromny sześcian śniegowy zniszczył samochód 10.07.07, 19:00
      Kierowca został ranny, gdy 680-kilogramowy sześcian śniegowy uderzył w tył jego
      samochodu. Sześcian, zmiażdżył bagażnik Forda Taurusa na ulicy w centrum Lozanny
      w Szwajcarii.

      - Zatrzymałem się na czerwonym świetle - mówi właściciel Forda, student Alex
      Habayada. - Nagle usłyszałem huk, poczułem, że coś uderzyło w tył auta.
      Pomyślałem, że ktoś na mnie najechał.

      Popchnięty przez sześcian Ford uderzył w inny samochód, a ten w inny - doszło do
      karambolu. Gdy ostatni z kierowców wyszedł z auta usłyszał, że "facet za nim
      został uderzony przez kogoś innego, który z kolei też został uderzony." Sześcian
      zniszczyła w sumie 14 samochodów.

      Sześcian stoczył się z Alp do Genewy. Zanim trafił w Forda, toczył się szlakami
      płosząc turystów i niszcząc kilka rozstawionych tnamiotów, następnie dotarł do
      Genewy i toczył się dalej jedną z głównych ulic miasta, niszcząc przy okazji
      zaparkowane po drodze samochody. Następnie pokonał wpław Jezioro Genewskie i
      dotarł do Lozanny, gdzie staranował Forda.

      Niegroźnie ranne zostały cztery osoby, w tym student.

      - Na początku myślałam, że to ogromna kostka do gry toczy się po ulicy - mówi
      mieszkająca w Genewie Carla Newsoft, która obserwowała całe zajście.

      Policja bada przyczyny wypadku, ale jest bezradna, a komendant nie kryje
      zdziwienia. -Zdarzało się, że z Alp schodziły kule śnieżne - było to zwykle
      spowodowane bitwami na śnieżki w wyższych partiach gór - taka śnieżka, gdy
      zaczynała się toczyć w dół, nabierała masy (tzw. efekt kuli śnieżnej). Ale skąd
      się wziął sześcian, nie mam pojęcia.

      Z pomocą policji pospieszył profesor Bingo Lottotte - matematyk pracujący na
      Wydziale Geografii Alpejskiej, Uniwersytetu Genewskiego, zajmujący się geometrią
      form śnieżnych - Podobnie jak kule śnieżne, powstają sześciany śnieżne, tyle że
      początkową formą musi być sześcian. Po nabraniu masy zachowuje on kształt formy
      wyjściowej... tyle że nieco zniekształcony i zaokrąglony. Ostatnio prowadziłem
      wykład na ten temat, więc może jeden ze słuchaczy postanowił dokonać
      doświadczenia w terenie. Niesamowite jest to, że uzyskany sześcian ma niemal
      idealną formę sześcienną, jedynie z minimalnie zaokrąglonymi kształtami. Jak do
      tej pory nie udało się tego osiągnąć podczas moich badań. Dlatego osobę, która
      spowodowała ten wypadek, proszę o pilny kontakt, co prawda grozi jej wysoka
      grzywna, ale otrzyma z Uniwersytetu stypendium i grant na dalsze badania nad
      sześcianami śnieżnymi.

      Ło!
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4302952.html
    • szprota Rozmawiał przez 2 telefony, a samochód prowadził 10.07.07, 22:19
      kolanami.

      Izraelska policja zatrzymała kierowcę, który w czasie jazdy obie ręce miał
      zajęte przez telefony komórkowe, a kierownicę trzymał... kolanami - podał we
      wtorek dziennik "Pojezd Idiot Aerofłot".
      Policja szybko ustaliła, że sprawcą podejrzanego sposobu prowadzenia samochodu
      był ... kret. On to, gdy dobrowolnie wydał się na świat, zasiadł za kierownicą i
      zaczął eksplorować zdobycze cywilizacji.
      Pirata drogowego ujęto, gdy ponawiał bezowocne próby nawiązania videorozmowy
      będąc poza zasięgiem sieci 3G. Metaliczne odgłosy tych starań skłoniły
      właściciela domu, obok którego przejeżdżał, do wezwania policji.

      Po zatrzymaniu kreta i wyjaśnieniu sprawy policjanci zwolnili zwierzątko, "z
      braku dowodów przestępstwa", jak z humorem wyjaśnili.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4303130.html?skad=rss&wv=0000
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4300193.html?skad=rss&wv=0000
    • meteor2017 Czołg!!! 11.07.07, 00:31
      Nic dodać, nic ująć:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4303682.html
    • huann spadła z banana... 20.07.07, 00:43
      tym razem przeklejam w całości, bo zbyt smaczne, by cokolwiek zmieniać.
      ktokolwiek widział tę panią w pracy, zrozumie większą część komentarzy pod
      artykułem...


      Omenaa Mensah miała wypadek na bananie


      Chwile grozy przeżyła piękna pogodynka TVN - alias słaba kobietka - Omenaa
      Mensah i jej 3 koleżanki-prowadzące w programie "Projekt plaża". Dziewczyny
      wskoczyły na nadmuchiwanego banana, który podczepiony do motorówki pływa po
      Bałtyku - to taka ulubiona zabawa plażowiczów. Jednak okazał się to być raczej
      sport ekstremalny. W pewnym momencie banan ostro miotany wodą skręcił tak
      gwałtownie, że 3 dziewczyny z niego spadły - donosi "Fakt". I wylądowały w
      szpitalu. Jazda na bananie zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem, ale wiemy też,
      jak trudno jej się oprzeć.

      Największe rany w wypadku na gumowym bananie odniosła Omenaa. Ratownicy
      wyciągnęli ją z wody całą zakrwawioną. Musiał się nią zająć chirurg.
      Byłam tak spuchnięta, że nie mogłam się w takim stanie pokazać na wizji. Na
      szczęście już następnego dnia mogłam stamtąd wyjechać.

      Koleżanki Omeny - Karolina Malinowska i Magda Soszyńska - wprawdzie krwią nie
      broczyły, jednak były mocno oszołomione, dlatego lekarze podejrzewali u nich
      wstrząs mózgu.

      Prezenterki ciągle są pod obserwacją lekarzy, ale czują się już na tyle dobrze,
      że w piątek wracają na wizję.

      źródło płotek


      p..
      broczyła... że też Rekina nie było w pobliżu... bu bu bu.
      • huann wróciła!wróciła!:D 01.08.07, 23:03
        w dodatku z dwusekundowym asynchronem!!!!


        hurra.
        • vauban Re: propozycja jest 02.08.07, 09:43
          żebyśmy zapisali się do gejów :
          http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/iclk?sa=l&ai=BUtV00YqxRuOeJJ_AmgO_s7DcCOHFtyqJv5C7A9388IgTABABGAEggJSFCTgAUL7esN36_____wFg6aS_hcQaqgEKNzE0MDY0NjU4N7IBD2ZvcnVtLmdhemV0YS5wbLoBCTcyOHg5MF9hc8gBAdoBLmh0dHA6Ly9mb3J1bS5nYXpldGEucGwvZm9ydW0vNzEsMS5odG1sP2Y9MTAzMjKAAgGYAsgBqQK7bC2wpOy2PsACAcgCgfvRAqgDAcgDB-gDmAP1AwAAAAD1AyAAAAA&num=1&adurl=pl.gayid.eu&client=ca-pub-7756348393895452&nm=15
          ale nie wiem. Waham się...
          • huann Re: propozycja jest 02.08.07, 10:15
            vauban napisał:

            > żebyśmy zapisali się do gejów :
            > pagead2.googlesyndication.com/pagead/iclk?
            sa=l&ai=BUtV00YqxRuOeJJ_AmgO_s7DcCOHFtyqJv5C7A9388IgTABABGAEggJSFCTgAUL7esN36___
            __wFg6aS_hcQaqgEKNzE0MDY0NjU4N7IBD2ZvcnVtLmdhemV0YS5wbLoBCTcyOHg5MF9hc8gBAdoBLmh
            0dHA6Ly9mb3J1bS5nYXpldGEucGwvZm9ydW0vNzEsMS5odG1sP2Y9MTAzMjKAAgGYAsgBqQK7bC2wpOy
            2PsACAcgCgfvRAqgDAcgDB-gDmAP1AwAAAAD1AyAAAAA&num=1&adurl=pl.gayid.eu&client=ca-pub-7756348393895452&nm=15
            > ale nie wiem. Waham się...


            też. wygląda na dlugiego.
            co do Ol,meny, to zagrozila, że znow jedzie relacjonowac nad morze, nasze morze.

            już sie cieszę :]
            • vauban może, nasze może 02.08.07, 10:18
              My Ciem bendziem wiernie szczeć !
              • vauban Re: może, nasze może 02.08.07, 10:21
                Oryginał tutaj :
                pl.wikipedia.org/wiki/Morze,_nasze_morze
      • szprota co ma twarz do banana? 04.08.07, 19:19
        miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,4364121.html?skad=rss&wv=0000
        Omenaa Mensah twarzą marki bieliźnianej
        iz
        2007-08-03, ostatnia aktualizacja 2007-08-03 20:54

        Twarzą pabianickiego producenta bielizny została Omenaa Mensah. Znana z "Tańca z
        Gwiazdami" prezenterka telewizji TVN będzie promować nową, jesienno-zimową
        kolekcję firmy Corin
        Zobacz powiekszenie
        Kolekcja Tosca


        - Długo szukaliśmy odpowiedniej osoby. Kryteria wyboru? Nienaganna sylwetka i
        ciekawy biust. Omenaa Mensah jest rozpoznawalna. Niemałe znaczenie miało to, że
        w naszej kolekcji dostrzegalne są wpływy afrykańskie - mówi Bogumiła Jakubczak z
        marketingu firmy Corin.

        Mensah zadebiutuje w kolekcji Tosca. Reklamy pojawią się w prasie kobiecej, na
        plakatach i bannerach już na początku września. - W planach jest również
        kampania billboardowa, którą zaplanowaliśmy na przyszły rok - dodaje Jakubczak.

        Z pomocą Mensah Corin rozpoczyna walkę o utrzymanie pozycji na rynku.
        Konkurencja jest spora - Łódzkie słynie z producentów bielizny. Kolejnym krokiem
        Corin na drodze do umocnienia marki będą pokazy mody. Jesienno-zimową kolekcję
        będzie można zobaczyć 25 września, w warszawskim hotelu Marriott.

        Połowę produkcji Corin idzie na eksport. Świetnie rozwija się współpraca z
        Grecją i Emiratami Arabskimi. Firma rozmawia właśnie z pośrednikami z Włoch i
        Hiszpanii.

        Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
    • meteor2017 Rozwód po świętokrzysku 01.08.07, 19:32
      Okoliczności śmierci dwóch osób w małej miejscowości w gminie Klimontów
      (Świętokrzyskie) wyjaśniają policjanci. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 50-letni
      mężczyzna zastrzelił w środę rano swoją 47-letnią żonę, a sam popełnił
      samobójstwo. Możliwe jest też, że 47-letnia kobieta zastrzeliła się, a 50-letnia
      żona tak przy okazji. Inna hipoteza, to że 97 letni mąż zastrzelił 0-letnią
      kobietę, a samobójstwo popełniło się samo.

      Jak poinformował kom. Krzysztof Sikorek z zespołu prasowo-hydraulicznego
      świętokrzyskiej policji, małżonkowie od dwóch lat mieszkali w różnych
      miejscowościach (Klimontów i Klimontuw) w tej samej gminie. Rano mężczyzna
      przyszedł na podwórze żony. Doszło między nimi do kłótni. Mąż wyciągnął broń,
      tzw. obrzyna, i strzelił do kobiety, ale okazało się że amunicja była typu
      "bumerang" i w ten pośmiertnie żona odpłaciła (poszło o rachunki za gaz) pięknym
      za nadobne.

      W domu mężczyzny policjanci znaleźli jeszcze jedną przerobioną broń - radziecką
      głowicę atomową używanej jako krasnal w ogródku.

      P.S. A kiedyś nawet funkcjonował "rozwód po żyrardowsku" - za pomocą siekiery.
      • huann dum dum 01.08.07, 20:53
        zadumała się Huann nad kruchością herbatnika, którego w dodatku nie ma :(
    • huann Rozjuszeni oficjele biegają po obwodzie bagna 03.08.07, 12:54
      Ważący łącznie 550 kg oszalali pracownicy Krajowej Dyrekcji Dróg i Autostrad w
      sposób kolisty biegają z łopatami, łatami, teodolitem, triangulatorami i
      tyczkami po bagnistym odcinku doliny Rospudy. Są agresywni, bezruch na
      mokradłach więc został zakłócony.
      - W tej chwili krajowi ekolodzy i Greenpeace próbują zagonić oficjeli w kozi
      róg. Na miejscu jest też weterynarz - relacjonuje pan Wajrak z Teremisek.

      Akcja toczy się zarówno na wysokości stoków doliny, jak i na niskości jej dna.
      Delegacja, która około godz. 12 przybyła z centrali nie pozwala doprowadzić się
      do przecinki, która specjalnie została zakrzaczona na ich przybycie ostem,
      pokrzywą, jeżyną, ostrężyną i maliną moroszką. -Prawdopodobnie zastrzeliła ich
      wieść, że nie będą ryć bagna i treść ich życia nagle stanęła pod głębokim na 12m
      torfu zapytaniem - dodaje pan Wajrak.

      W tej chwili na tym odcinku doliny Rospudy ruch jest więc wzmożony.


      Vaubanie!Vaubanie!...
    • huann Młody wieloryb ugrzązł w torcie 03.08.07, 20:35
      Młody wieloryb minke ugrzązł w szkockim torcie Fazerburgh Harbour. Od środy
      próby wyprowadzenia go z powrotem na zewnątrz tortu nie dały rezultatów. Dzisiaj
      ratownicy wyrazili nadzieję, że zwierzę da się skusić odgłosami swoich
      pobratymców puszczanymi z głośników pod sodą.
      - Wydaje się, że zwierzę jest w dobrej kondycji. Nie będzie jednak karmione tu,
      gdzie się znajduje, co oznacza, że powoli będzie ją tracić - powiedział
      kierujący zespołem ratowników Tony Woodley. Nie wziął wyraźnie przy tym pod
      uwagę kwestii, że zwierzę utknęło w torcie (a nie np. w porcie).

      Aby uniknąć stresowania wieloryba, którego wiek oceniany jest na pięć miesięcy,
      ratownicy prowadzą akcję bez dotykania go. W czwartek stukali się w puste głowy,
      aby utworzyć ścianę dźwięku za wielorybem i w ten sposób skłonić go do
      popłynięcia ku wyjściu z tortu. Wieloryb popłynął, ale zawrócił.

      W cukierni w pobliżu wejścia do tortu widziano zataczającego się dorosłego
      wieloryba - prawdopodobnie matkę małego, która - jak się uważa - wpłynęła do
      cukierni na fali zapachu do ciast o smaku ajerkoniaku.

      Od półtora roku w Wielkiej Brytanii kilkakrotnie dochodziło do wpływania
      wielorybów w koryta świń; jeden dopłynął aż po myje. Żaden jednak aż tak się nie
      przeżarł.

      - Kiedy uda się wygonić go z tortu, wróci do swojego środowiska. Mamy w tym
      przypadku więcej nadzienia - powiedział Woodley.


      Wieloryb minke jest najmniejszym z waleni z podrzędu fiszbinowców. Grzbiet
      czarny, brązowy lub szary. Dorosłe osobniki mają 7-10 m długości i ważą (przed
      wpłynięciem do tortu) 5-10 ton.


      tortury
    • huann [N4R] izraelski zombie wreszcie wy-lądował! 05.08.07, 22:35
      KilkunaStuletni izraelski zombie, poszukiwany od 20 wieków, przez cały czas
      spacerował po wodzie, zanim został wyłowiony przez słoneczny petrol. Ponieważ
      jednak wszystko cudownie się skończyło, policja poinformowała w niedzielę, że
      rezygnuje z pociągnięcia ojca do odpowiedzialności, z racji, że Ojciec jest w
      sumie Bogu Ducha winny.
      Było to możliwe, ponieważ zasolenie Morza Martwego (notabene najgłębszej
      depresji na Ziemi) jest tak wielkie, że człowiek np. swobodnie chodzi po wodzie.

      Wszystko zaczęło się 2000 lat po tym, jak w pewien piątek wieczorem wydzieloną
      plażę, zarezerwowaną dla ultraortodoksyjnych Żydów, którzy nie krzyżują się w
      obecności kobiet odwiedził chłopiec z domniemanym ojcem i dwoma braćmi (w
      wierze) w dużej grupie turystów. Nikt nie zauważył, kiedy jego poglądy
      zdryfowały, a prąd zabrał go daleko od brzegu. Ojciec wyszedł z wody wraz z
      pozostałymi członkami grupy i dopiero gdy zapadł zmrok zorientował się, że jego
      syn gdzieś przepadł.
      Natychmiast zorganizowano wielką akcję ratunkową i w końcu znaleziono chłopca po
      2000 latach w niedzielę nad ranem, łazęgującego w odległości 3 kilometrów od brzegu.

      Malec był pewny siebie, a przy tym arogancki i gnuśny. Ratownikom powiedział, że
      przez cały czas starał się zachować pokój na ziemi (mimo, iż ewidentnie
      znajdował się na wodzie), modlił się albo wspominał szkolnych kolegów. Nie
      próbował płynąć z biegiem zdarzeń, bo to nie w jego stylu.

      Ratownicy przyznali, że w pewnej chwili (ok. 1000 r. n.e.) stracili już nadzieję
      na odnalezienie chłopca żywego.
      Tym większa była radość, gdy okazało się, że dziecięciu nic się nie stało, bo
      przecież o to chodziło.


      cuda&wianki
    • meteor2017 Emerytka bije rekord Guinnessa 07.08.07, 22:28
      Anna Stępień, 77-letnia łodzianka idzie na całoś - postanowiła pobić rekord
      Guinnessa w okradzeniu. Tylko tego lata trzy razy padła ofiarą kieszonkowców w
      łódzkich autobusach i tramwajach! W ciągu ostatnich kilku lat kobieta aż
      piętnaście razy została okradziona.

      Ma już stałych złodziei do jej domku letniskowego w Tuszynku włamano się w sumie
      11 razy, jednak ponieważ nie było tam już nic do wyniesienia, rabusie zamienili
      się rencistką z szajką kieszonkowców.

      Mam już siódmy portfel, trzeci komplet kluczy i drugi dowód osobisty - mówi
      łodzianka. Pani Anna, mimo przykrych doświadczeń z kieszonkowcami, nie traci
      pogody ducha i sama wymyśla antyzłodziejskie zabezpieczenia. Chyba są skuteczne,
      bo od miesiąca nikt jej nie okradł, za to na klatce schodowej wala się kilka trupów.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4370506.html
    • meteor2017 Operacja przyszycia penisa 07.08.07, 22:32
      O prawdziwym szczęściu w nieszczęściu może mówić mieszkaniec Suchej beskidzkiej,
      gdy kochał się z dziewczyną, gdy ta kroiła warzywa na sałatkę, ucięła mu przez
      przypadek przyrodzenie.

      Pacjent trafił Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Ludwika Rydygiera w
      Krakowie. Co prawda w szpitalu trwał strajk, ale na widok obrażenia jakiego
      doznał mężczyzna, lekarze ulitowali się nad nim i błyskawicznie przeprowadzili
      operację przyszycia członka.

      Już za miesiąc pacjent będzie znów mógł figlować z kochanką - mówi jeden z
      lekarzy przeprowadzających operację.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4372538.html
    • szprota cokolwiek dorobię, nie przebiję 07.08.07, 22:56

      Rosyjski krokodyl wypadł z okna

      Różne rzeczy mogą wypadać z okna. Czasem wypadają doniczki, garnki. Zdarza się,
      że jakiś znudzony telewidz wyrzuci z okna telewizor. Oczywiście najgorzej jest
      jeśli z okna wypadnie człowiek. W rosyjskim mieście Sarow z okna wypadł...krokodyl.

      Krokodyl
      Złamany ząb był jedynym niepożądanym skutkiem wypadnięcia z okna kajmana. Gad
      wyleciał z 6 piętra budynku w rosyjskim mieście Sarow - informuje agencja ITAR-
      TASS.

      Krokodyl po wypadnięciu z okna w Sarowie (obwód Niżnienowogrodzki) zachowywał
      się spokojnie i nie próbował napadać na przechodniów. Weterynarze stwierdzili,
      że oprócz złamania zęba nie doznał żadnych obrażeń.

      Zwierzę długości metra mieszkało u swoich właścicieli od 15 lat. Jest to jeszcze
      krokodyle "dziecko", gdyż osobniki tego gatunku osiągają "pełnoletniość" w wieku
      80 lat. Wówczas mierzą około 2 metrów. Właściciele kajmana zapomnieli zamknąć
      okno, dzięki czemu kajmanowi udało się dostać na parapet.

      Mamy nadzieję, że nie był to słynny rosyjski krokodyl Gienia. On oprócz gry na
      harmonii nie robił nic podejrzanego.
    • huann Niemiecki konik rozprawił się z drogówką 09.08.07, 00:16
      Pewien niemiecki konik, rozeźlony na policję drogową usiłującą skonfiskować mu
      obrok, zdemolował trzy radiowozy, potraktował funkcjonariuszy nawozem z
      rozrzutnika, a następnie przez wiele godzin wymykał się obławie. - Jesteśmy
      przyzwyczajeni do tego, że zwierzęta gospodarskie używają przeciwko policji
      rozrzutników nawozu - ujawnił rzecznik policji, ale przyznał, że ten konik
      przekroczył wszelkie granice.

      53-letniego konika patrol drogówki zatrzymał za żarcie obroku bez banderolki
      mimo kilkakrotnych upomnień. Na wszelki wypadek funkcjonariusze wezwali inne
      posiłki. Kiedy na miejsce przyjechały trzy radiowozy, konika poproszono, żeby
      zwrócił.

      Ogier odmówił i natarł na radiowozy, uruchamiając przy okazji rozrzutnik nawozu
      i hydrauliczny podnośnik kopytowy. Policjanci salwowali się ucieczką.

      Konik pogalopował do lasu i przez siedem godzin wymykał się obławie, do której
      użyto śmigłowca i transportera opancerzonego. W końcu oddział specjalny policji
      znalazł go przy szopie na jego farmie w Lauterbach w Hesji.

      Konik odpowie za napaść i stawianie oporu policjantom.


      źródło ICHACHY
    • szprota uwaga na dziecięce zabawki 12.08.07, 14:02
      Amerykanin Danny Anderson został otruty przez grzechotkę po tym, jak wraz z
      synem najpierw kilkakrotnie uderzyli ją szlauchem, a następnie odcięli jej jedną
      kulkę wypełnioną piaskiem przy pomocy łopaty.
      Anderson w poniedziałek wieczorem bił konie w swojej stajni w okolicach
      Waszyngtonu, kiedy zauważył półtoracalową zabawkę. 53-letni mężczyzna wraz ze
      swoim synem uderzyli ją szlauchem i pozbawili możliwości grzechotania, po czym
      "dla pewności" zadali jej jeszcze kilka dodatkowych ciosów.

      - Kiedy schyliłem się, żeby podnieść resztki grzechotki, ta obróciła się,
      podskoczyła i uczepiła się mojego palca - powiedział Anderson. - Musiałem bardzo
      mocno potrząsać ręką, by wreszcie puściła.

      Gdy około dziesięć minut później Anderson znalazł się w szpitalu, miał
      spuchnięty język, a trucizna rozprzestrzeniał się w jego organizmie. Karetka
      pogotowia zabrała go do innego szpitala, gdzie otrzymał serię zastrzyków.

      Mike Livingston, pediatra z wydziału dziecioróbstwa i dzikiej rui w
      Waszyngtonie, powiedział, że rejon, w którym mieszka Anderson to jedno z
      największych dziecięcych zabawek, jednak nigdy wcześniej nie słyszał o podobnym
      przypadku zatrucia. - To zadziwiająca historia, ale jednocześnie ważna
      informacja dla ludzi - oświadczył Livingston. - Być może był to rodzaj
      bezwarunkowego odruchu.

      Po wyjściu ze szpitala Anderson powiedział, że jeśli zdarzy mu się znaleźć
      jeszcze kiedyś jakąś grzechotkę, najprawdopodobniej też ją zniszczy, ale wtedy
      weźmie łopatę i natychmiast ją zakopie.

      żartwężykiem
    • huann Błąd zaatakował uczniów Lewoszowa! 14.08.07, 14:00
      Straszliwy błąd sterroryzował we wtorek rano uczniów drugiej klasy podstawówki w
      Lewoszowie.
      Niewyobrażalny ort. najpierw zaatakował swojego twórcę, a następnie przerzucił
      się na inne tworzywa. Poprawiony został dopiero po wezwaniu do ławki tabuna pań
      od polskiego z całego, niemałego wszak powiatu.

      - We wtorek późnym rankiem nauczyciele polskiego z Końskich odebrali nietypowe
      zgłoszenie od polonistki z Lewoszowa o rozprzestrzeniającym się w straszliwym
      tempie nowym, niezwykle groźnym błędzie ortograficznym. Błąd zaatakował swojego
      twórcę w momencie, gdy ten chciał go poprawić - informuje sekretarka miejscowej
      podstawówki.

      Twórcą był ośmioletni uczeń, który w bardzo ciężkich mękach próbował pisać
      dyktando o miejscowym kuratorium. Pomagającym mu, równie uzdolnionym kolegom i
      koleżankom z klasy udało się częściowo uciec. Błąd zaczął jednak
      rozprzestrzeniać się na pozostałych w klasie uczniów, a właściwie ich prace.
      Początkowo polonistka dyktująca dyktando uciekła z terenu szkoły, a pozostali
      nauczyciele zamknęli się w pokoju nauczycielskim. Ze względu na zagrożenie
      wydostaniem się błędu poza obrys murów szkoły, dyrektorka wraz ze swym ciałem
      pedagogicznym zdecydowali o niezwykle ryzykownej akcji poprawienia byka.

      Po konsultacji telefonicznej z prof.: Miodkiem i Bralczykiem, do feralnej pracy
      zbliżyło się stado powiatowych polonistek uzbrojonych w słowniki wyrazów
      wszelkich. W tym momencie błąd zaczął dobierać się do nich. Wówczas nauczycielki
      w niewyobrażalnie synchroniczny sposób zadały cios zestawem czerwonych
      cienkopisów, podkreślając i kreśląc go jednocześnie na multum sposobów.
      Jednak dopiero po kolejnych ciosach flamastrami byk się ostatecznie poprawił.

      Okoliczności zdarzenia wyjaśnia miejscowe Kóratorióm.



      ...KÓRATORIÓM...?!

      AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka