huann Policja odjęła Majdanowi prawo jazdy, zaś Doda 15.06.07, 00:08 pędziła noc w noc z Radkiem: Dawna miłość Dody do Radka Majdana odżyła - podejrzewa jeden z dzienników. Gazeta donosi, że kilka dni temu piosenkarka spędziła noc z piłkarzem. "Po występie w jednej z warszawskich szkół piosenkarka pojechała do domu, przed którym stał samochód Majdana. Bramkarz szczecińskiej Pogoni został zatrzymany przez "drogówkę" za zbyt szybką jazdę. Stracił też prawo jazdy, bowiem przekroczył limit punktów karnych. Bramkarz został zatrzymany przez patrol jadący nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w wideorejestrator. Wieczorem Doda jednak pozwoliła mu zawieźć się kolację. Po posiłku znów czmychnęli na kolejne sam na sam w jej mieszkaniu" - czytamy w gazecie. Bramkarz jechał mercedesem 148 km/h, przy dozwolonej w tym miejscu prędkości 100 km/h. Za to wykroczenie zaproponowano mu mandat karny w wysokości 300 złotych, który kierowca przyjął. Z uwagi na przekroczony limit punktów karnych policjanci zatrzymali mu prawo jazdy" - powiedziała rzeczniczka piotrkowskiej policji Małgorzata Para. Para spędziła wspólnie całą noc - Doda ani Radek nie opuścili apartamentu aż do rana. Dziennik podejrzewa, że między nimi znowu "zapłonął ogień miłości". Aby odzyskać dokument, bramkarz będzie musiał ponownie zdać egzamin na prawo jazdy. dzierżbór Doda ci Elektroda! Odpowiedz Link
lavinka Finlandia przeżywa inwazję rosyjskich os 21.06.07, 15:58 pytanie czy rosyjskie osy na terenie Finlandii ciągle są rosyjskie? I czy władze planują ograniczenia w przyznawaniu im paszportów? wiadomosci.onet.pl/1557888,12,item.html Owady te, z gatunków dotychczas nie spotykanych lub rzadkich w tym kraju, zaczęły pojawiać się ostatnio masowo. Miliony tzw. os średnich o długości przekraczającej nawet dwa centymetry przylatują ze swymi królowymi z północnej Rosji i budują w Finlandii gniazda na drzewach i w krzakach. Ich pojawienie się budzi niepokój Finów, nieprzyzwyczajonych do obecności os o takich rozmiarach i szerszeni w takiej ilości. A liczba owadów - jak donoszą fińskie media - stale rośnie. Odpowiedz Link
huann Czy wiesz... 21.06.07, 23:05 ... że Osa jako pierwsza kobieta w Polsce została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności? Odpowiedz Link
vauban Trochę bez pomysłu na to, gdzie 22.06.07, 18:45 mam zamieścić tą informację, ale niech będzie, że tutaj. Do lavinki: napisz proszę na Pastwisku, że zrezygnowałem z uczestnictwa na własną prośbę, żeby nie robić sobie ani innym kłopotów. I tak jakoś tam trochę nie pasowałem... Odpowiedz Link
lavinka Re: Trochę bez pomysłu na to, gdzie 22.06.07, 21:21 Dobrze. Napiszę. Chyba zrozumieją. lav Odpowiedz Link
meteor2017 Re: Trochę bez pomysłu na to, gdzie 23.06.07, 00:09 Może obejdzie się bez mordobicia :-P Odpowiedz Link
vauban Re: Chyba mam już dość 23.06.07, 02:07 wybryków z FF. Nie mogę wciąż tłumaczyć ludziom, że to wszystko jednak nie moja wina. Chyba mam zbyt słabe nerwy, albo co. Odpowiedz Link
szprota znowu mnie coś ominęło 23.06.07, 12:55 I patrzy na to, że jakaś grubsza awantura... Odpowiedz Link
lavinka Re: znowu mnie coś ominęło 23.06.07, 13:07 Vauban musiał się wypisać z Pastwiska bo inaczej mogliby mu moderowanie Torunia zabrać. Ot cała prawda. Jakaś straszna dzieciarnia na górze się rządzi... i ma strasznego cykora skoro takie cyrki wyprawia... jak chcesz szczegóły to na priv. av Odpowiedz Link
meteor2017 Afera czekoladkowa 28.06.07, 09:35 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4259808.html Przetarg właśnie został ogłoszony. "Gazeta" dotarła do słodkich życzeń poszczególnych wydziałów szczecińskiego magistratu. Oto one: samych batonów ma być 18 tysięcy sztuk, a lizaków 7,5 tysiąca. W sumie słodkości ważyć będą 8,5 tony! Mają być dostarczane systematycznie, wedle aktualnych potrzeb, do końca 2008 r. Policzmy: biorąc pod uwagę tylko dni robocze, do końca przyszłego roku Urząd Miejski przeje każdego dnia 19 kilogramów czekoladek i cukierków oraz 47 batonów i 20 lizaków. Które wydziały magistratu to zemdli? Lista słodkości liczy 50 pozycji. To pełen przekrój tej gałęzi rynku - od zwykłych paluszków po towar z półki tych ekskluzywnych. Oto przykłady (w nawiasie podajemy ilość - w sztukach lub kilogramach): baton mars (2250 sztuk), baton snickers (2250 sztuk), baton kinder bueno (2250 sztuk), ciastka "Grzybek" przekładane galaretką (255 kg), cukierki czekoladowe "Śliwka w czekoladzie" (180 kg), ciastka "Hit" (255 kg), delicje "Szampańskie" pomarańczowe i malinowe (450 kg), czekolada pełnomleczna (45 kg), czekolada mleczna z orzechami laskowymi (45 kg), czekoladki "Merci" (120 kg), Ferrero Rocher (900 opakowań), orzeszki ziemne z papryką (150 kg), paluszki słone (300 kg), ptasie mleczko Wedel waniliowe, cytrynowe i czekoladowe (390 kg), Raffaello (900 opakowań), wafelki w czekoladzie "Prince Polo" (2250 sztuk), wafle torcikowe "Mini" (300 kg), czekoladki Mieszko (600 kg), lizaki "Chupa Chups" (7,5 tys. sztuk). Podejrzana jest tajna organizacja dzieci, która przekupiła urzędników by pod przykrywką urzędu zamówić słodycze omijając embargo ze strony rodziców. Jednak podejrzanych jest dużo więcej, przypomnijmy, że rok temu, po spotkaniu z 30 kombatantami, w tajemniczych okolicznościach zniknęło 60 kg ciastek. Ciasteczkowych skrytożerców nie znaleziono. O szczecinie w kontekście słodyczy piszemy już po raz kolejny. W zeszłym roku opisywaliśmy przypadek studenta, który napadał wieczorami na samotnych przechodniów i wymuszał słodycze. Kilka osób, które nie posiadały nawet tylko 2 kalorie Tic-Taca, zostało dotkliwie pobitych. Zatrzymany tłumaczył się, że w dzieciństwie nie pozwalano mu jeść słodyczy, nie dostawał też kieszonkowego i już wtedy wyłudzał czekoladki od kolegów. Odpowiedz Link
meteor2017 Kobieta pogryzła policjanta 28.06.07, 20:54 taki tytuł widziałem na pierwszej stronie Głosu Skierniewic w pociągu :-P Kobieta jest poszukiwania w celu sprawdzenia, czy nie była chora na wściekliznę, jeśli nie zostanioe odnaleziona, policjanta czeka seria bolesnych zastrzyków. Policjant zatrzymał kobietę spożywającą napoje wyskokowe w domu publicznym, gdy chciał ją wylegitymować, ta rzuciła się na funkcjonariusza, i zaczęła drapać, a nastepnie gryźć. Policjant mógł być zagryziony na śmierć, ale interweniował jego kolega i kobieta rzuciła się ucieczki. Pogryziony policjant trafił do szpitala ze znaczną utratą krwi, jego stan jest teraz stabilny. Odpowiedz Link
vauban Re: To się tutaj nadaje 29.06.07, 22:48 Bo to i przykry wypadek, i coś jakby mordobicie : dom.gazeta.pl/nieruchomosci/5,74257,4276098.html?i=0 Odpowiedz Link
meteor2017 Chciał wygrać 100 tys. zł, wysłał 30 tys. SMSów 04.07.07, 18:22 To jest tak ładne że wkleję prawie w całości bez dopisków ;-) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4290107.html Ponad 31 tys. sms-ów wysłał w ciągu miesiąca ze służbowej komórki kierowca Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku. Mężczyzna chciał wygrać w konkursie 100 tys. zł. Spółka zapłaciła już rachunek, ale domaga się od kierowcy zwrotu całej kwoty, czyli 75 tys. zł. Wszystkie sms-y kierowca wysyłał na konkurs ogłoszony przez jedną z ogólnopolskich stacji telewizyjnych, w którym nagrodą główną było 100 tys. zł. - Na razie nic nam nie wiadomo, by wygrał tę kwotę, ale że jeszcze nie ogłoszono wyników konkursu, na wszelki wypadek wszyscy trzymany za niego kciuki, bo gdyby tak się stało, to w miarę bezboleśnie rozwiązałoby to nasz wspólny problem - powiedział rzecznik słupskiego MZK Hubert Boba. Odpowiedz Link
meteor2017 Na stopa na rowerze na dachu samochodu 04.07.07, 18:30 auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4285561.html Holenderska policja zatrzymała w Alkmaar, na północ od Amsterdamu, mężczyznę siedzącego na rowerze na dachu samochodu. Prawdopodobnie na wieziony autem rower pasażer na gapę wsiadł, gdy samochód zatrzymał się na światłach. Pomimo dochodzącego z góry hałasu kierowca samochodu i jego żona nie zauważyli nic nadzwyczajnego. Jak się później okazało, 26-letni rowerzysta, który skorzystał z darmowej przejażdżki, był pod wpływem alkoholu. Policja ukarała go za nietrzeźwość w miejscu publicznym, brak dokumentów oraz ukrywanie swojego prawdziwego nazwiska. Odpowiedz Link
meteor2017 Troje Polaków uwięzionych w lodowcu 04.07.07, 21:43 Troje polskich alpinistów uwięzionych jest od kilku godzin na lodowcu Bionassay w masywie Mount Blanc, na wysokości około 3600 metrów nad poziomem morza - poinformowała w środę wieczorem Ansa. Według włoskiej agencji wśród nich jest kobieta (o imieniu Gerda), ranna w nogę. Jeden z mężczyzn ma na imię Kaj, natomiast tożsamości drugiego nie udało się ustalić. Dotychczas nie udało się też ustalić przyczyn uwięzienia i kto uwięził Polaków. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4291420.html Akcja ratunkowa trwa: www.kabaret.art.pl/ayoy/filmy/mp3/kaj.mp3 Odpowiedz Link
szprota Robin Głód Masakra! 04.07.07, 22:12 W pielęgniarzu należącym do pogotowia ratunkowego wypadło oko. Mężczyzna znajdował się wówczas na wysokości 7 tysięcy metrów. Przeżył, mimo iż z powodu ogromnej różnicy ciśnień jego głowa została wessana do wewnątrz. - Myślę, że nie było mi przeznaczone, by umrzeć akurat tego dnia - mówi Chris Fogg, amerykański pielęgniarz ze stanu Idaho. - Każda inna osoba zostałaby wessana. Ale dla jakiejś przyczyny zostałem ocalony. Nie wiem dlaczego - stwierdził. Głowa i prawa ręka Fogga zostały wessane przez dziurę w oczodole. Mężczyzna miał poranioną twarz. Z sanitariusza wypadły urządzenia medyczne, dokumenty i okulary Mieczysława Fogga. Nagła dekompresja mężczyzny nastąpiła dokładnie w tej samej chwili, w której pielęgniarz rozpiął pasy, by sięgnąć po wodę. - Lewą rękę miałem na suficie, kolanami zaparłem się o ścianę. Pchałem tak mocno, jak tylko mogłem. Pamiętam, że rzuciłem okiem na pielęgniarkę i zobaczyłem moje słuchawki lecące w dal. W końcu udało mi się oderwać od niej oko. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80645,4284073.html Odpowiedz Link
huann W obronie szczeniaka zalał robaka 05.07.07, 00:21 Pewien Japończyk zalał robaka, który zaatakował jego pełnego sake szczeniaka - podała bardzo lokalna japońska gazeta "Ziemia Cosmopolitan News". Obudzony brzdęknięciem swojego szczeniaka, wieśniak imieniem Gong usiłował najpierw odgonić robaka napastującego jego sake rzucając mięsem. Pewnie z psa. Potem sam rzucił się na robaka, robiącego mu tymczasem z sake tekilę, zalał go w trupa i w ten sposób zabił. Człowiek i robak tarzali się na Ziemi walcząc niemal 10 minut - napisała gazeta wydawana w prowincji. Gong wyszedł ze starcia z głębokimi ranami duszy na ramieniu, która opatrzyła mu się w szpitalu. Szczeniak ocalał. klęska suszi Odpowiedz Link
maginiak Re: wypadki i mordobicia 07.07.07, 21:36 Czy dzik miałby większą szansę, gdyby myśl śliwy byłby chuch rem? ad rem? Odpowiedz Link
huann Afganistan: "Bożenka" zgubiła polskich żołnierzy 07.07.07, 22:53 Miejscowa Kurtyzana - "Bożenka" - przyniosła zgubę polskim żołnierzom w czasie ich transportu przez Pakistan. Miało to niemały wpływ na zdolność operacyjną Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW) w Afganistanie - zapewnił dowódca PKW gen. Marek Tomaszycki. Polscy żołnierze spotkali jeszcze trzy takie, które - jak podkreśla generał - "w stu procentach zaspokajają potrzeby naszego wojska". - Na moje życzenie, zamiast dmuchanej lali przysłano nam "Bożenę" - która zajmuje się m.in. rozminetowywaniem saperów - powiedział generał. W jego ocenie, w Afganistanie bardziej przydatne są "Bożeny" niż dmuchane lale. Krajowej produkcji lala jest wprawdzie bardziej poręczna (waży niecałe 600 kilogramów), ale miejscowa "Bożena" za to aż ponad 5 ton! Generał nie kryje (zdziwienia), że temat jednej "Bożenki" pojawił się teraz w mediach, bo o sprawie mówiono już wiele tygodni temu. "Już dwa miesiące temu informowano, że "Bożenka" zgubiła naszych wojaków w czasie transportu i trwa dochodzenie (w tej sprawie), a firma zajmująca się jej dystrybucją poleca się na przyszłość, zwłaszcza, że "Bożenka" była zabezpieczona" - przypomniał. Chartowanie Afgana Odpowiedz Link
huann Śląskie ZOO/ 9-tonowa słonica Kasia usiadła. 08.07.07, 23:37 9-tonowa słonica Kasia usiadła na kratkę kanalizacyjną i wyszła z tego bez szwanku! Ważąca 9 ton Kasia usiadła w niedzielę na zabezpieczonej kratce kanalizacyjnej na wybiegu w ZOO w Ustroniu (powiat cieszyński). Mimo że usiadła z wysokości ponad 2 metrów - ku zdumieniu policjantów i strażaków - nic poważnego jej się nie stało, ma tylko lekkie otarcia. O tym niecodziennym i szczęśliwie zakończonym zdarzeniu poinformował PAP rzecznik cieszyńskiej policji Ireneusz B. Cieszył się przy tym jak dziecko z lizakiem. W niedzielę po południu Kasia bawiła się na wybiegu sąsiadów razem z koleżanką Nosorożec. Nagle siadła na kratce osłaniającej studzienkę. Ta prawdopodobnie mogła załamać się pod jej ciężarem! Słaniającą się Kasię ustawili do pionu strażacy, którzy wspięli się na słonia po drabinach założywszy specjalne odciągi z lin. Akcja ratunkowa trwała 2000 minut. Okazało się, że trąbowiec nie ma żadnych poważniejszych obrażeń i niczego sobie nie złamał. Krótko po poniesieniu na kończyny Kasia skarżyła się jednak na zadany jej ból. Opętana lianami trafiła więc na obserwację do cieszyńskiego weterinarium. Ireneusz B. powiedział, że w studzience, na której usiadł słoń, nie było nic ciekawego. Policjanci przypuszczają, że Kasia musiała, po prostu musiała się upaść... JEBUDU Odpowiedz Link
huann Niestety! Kasia znów usiadła! 10.07.07, 12:19 Kierowca melexa rozwożącego po ZOO kije i marchewki został ranny, gdy dziewięciotonowa słonica Kasia usiadła na tył jego samochodu. Kasia, której ciężar mógłby posłużyć do burzenia budynków, zmiażdżyła pakę melexa w centrum wybiegu dla Gruboskórnych. ___________________________ Zobacz powiększenie!!! AAAAAAAAAAA ___________________________ Zanim Kasia wylądowała na bagażniku, przetoczyła się przez cały wybieg - Zatrzymałem się, by dać w trąbę - mówi pracujący jako dokarmiacz kierowca pojazdu. - Nagle usłyszałem huk, poczułem, że coś uderzyło w tył. Pomyślałem, że mogła zawalić się żyrafa, może nawet dwie?... Popchnięty przez Kasię melex uderzył w koleżankę Nosorożec, a ta w Hipopotamy - doszło do karambolu. Gdy ostatni z Hipopotamów otrząsnął się już z tego, usłyszał, od Hipopotama za nim, że "Hipopotam za nim został uderzony przez Jakąś Inną, która z kolei też została uderzona przez jeszcze innego." Kasia poszkodowała więc w sumie 1 melex i wielu sąsiadów. Kasia siadła z powodu zerwania się tymczasowych odciągów z lian, którymi została opętana, by nie siadała. - Na początku myśleliśmy, że to ogromna piłka plażowa toczy się po wybiegu - mówią przerażone rodziny z wózkami, które obserwowały całe zajście. Policja bada przyczyny wypadku i wtrąbobicia Odpowiedz Link
meteor2017 Ogromny sześcian śniegowy zniszczył samochód 10.07.07, 19:00 Kierowca został ranny, gdy 680-kilogramowy sześcian śniegowy uderzył w tył jego samochodu. Sześcian, zmiażdżył bagażnik Forda Taurusa na ulicy w centrum Lozanny w Szwajcarii. - Zatrzymałem się na czerwonym świetle - mówi właściciel Forda, student Alex Habayada. - Nagle usłyszałem huk, poczułem, że coś uderzyło w tył auta. Pomyślałem, że ktoś na mnie najechał. Popchnięty przez sześcian Ford uderzył w inny samochód, a ten w inny - doszło do karambolu. Gdy ostatni z kierowców wyszedł z auta usłyszał, że "facet za nim został uderzony przez kogoś innego, który z kolei też został uderzony." Sześcian zniszczyła w sumie 14 samochodów. Sześcian stoczył się z Alp do Genewy. Zanim trafił w Forda, toczył się szlakami płosząc turystów i niszcząc kilka rozstawionych tnamiotów, następnie dotarł do Genewy i toczył się dalej jedną z głównych ulic miasta, niszcząc przy okazji zaparkowane po drodze samochody. Następnie pokonał wpław Jezioro Genewskie i dotarł do Lozanny, gdzie staranował Forda. Niegroźnie ranne zostały cztery osoby, w tym student. - Na początku myślałam, że to ogromna kostka do gry toczy się po ulicy - mówi mieszkająca w Genewie Carla Newsoft, która obserwowała całe zajście. Policja bada przyczyny wypadku, ale jest bezradna, a komendant nie kryje zdziwienia. -Zdarzało się, że z Alp schodziły kule śnieżne - było to zwykle spowodowane bitwami na śnieżki w wyższych partiach gór - taka śnieżka, gdy zaczynała się toczyć w dół, nabierała masy (tzw. efekt kuli śnieżnej). Ale skąd się wziął sześcian, nie mam pojęcia. Z pomocą policji pospieszył profesor Bingo Lottotte - matematyk pracujący na Wydziale Geografii Alpejskiej, Uniwersytetu Genewskiego, zajmujący się geometrią form śnieżnych - Podobnie jak kule śnieżne, powstają sześciany śnieżne, tyle że początkową formą musi być sześcian. Po nabraniu masy zachowuje on kształt formy wyjściowej... tyle że nieco zniekształcony i zaokrąglony. Ostatnio prowadziłem wykład na ten temat, więc może jeden ze słuchaczy postanowił dokonać doświadczenia w terenie. Niesamowite jest to, że uzyskany sześcian ma niemal idealną formę sześcienną, jedynie z minimalnie zaokrąglonymi kształtami. Jak do tej pory nie udało się tego osiągnąć podczas moich badań. Dlatego osobę, która spowodowała ten wypadek, proszę o pilny kontakt, co prawda grozi jej wysoka grzywna, ale otrzyma z Uniwersytetu stypendium i grant na dalsze badania nad sześcianami śnieżnymi. Ło! wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4302952.html Odpowiedz Link
szprota Rozmawiał przez 2 telefony, a samochód prowadził 10.07.07, 22:19 kolanami. Izraelska policja zatrzymała kierowcę, który w czasie jazdy obie ręce miał zajęte przez telefony komórkowe, a kierownicę trzymał... kolanami - podał we wtorek dziennik "Pojezd Idiot Aerofłot". Policja szybko ustaliła, że sprawcą podejrzanego sposobu prowadzenia samochodu był ... kret. On to, gdy dobrowolnie wydał się na świat, zasiadł za kierownicą i zaczął eksplorować zdobycze cywilizacji. Pirata drogowego ujęto, gdy ponawiał bezowocne próby nawiązania videorozmowy będąc poza zasięgiem sieci 3G. Metaliczne odgłosy tych starań skłoniły właściciela domu, obok którego przejeżdżał, do wezwania policji. Po zatrzymaniu kreta i wyjaśnieniu sprawy policjanci zwolnili zwierzątko, "z braku dowodów przestępstwa", jak z humorem wyjaśnili. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4303130.html?skad=rss&wv=0000 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4300193.html?skad=rss&wv=0000 Odpowiedz Link
meteor2017 Czołg!!! 11.07.07, 00:31 Nic dodać, nic ująć: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4303682.html Odpowiedz Link
huann spadła z banana... 20.07.07, 00:43 tym razem przeklejam w całości, bo zbyt smaczne, by cokolwiek zmieniać. ktokolwiek widział tę panią w pracy, zrozumie większą część komentarzy pod artykułem... Omenaa Mensah miała wypadek na bananie Chwile grozy przeżyła piękna pogodynka TVN - alias słaba kobietka - Omenaa Mensah i jej 3 koleżanki-prowadzące w programie "Projekt plaża". Dziewczyny wskoczyły na nadmuchiwanego banana, który podczepiony do motorówki pływa po Bałtyku - to taka ulubiona zabawa plażowiczów. Jednak okazał się to być raczej sport ekstremalny. W pewnym momencie banan ostro miotany wodą skręcił tak gwałtownie, że 3 dziewczyny z niego spadły - donosi "Fakt". I wylądowały w szpitalu. Jazda na bananie zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem, ale wiemy też, jak trudno jej się oprzeć. Największe rany w wypadku na gumowym bananie odniosła Omenaa. Ratownicy wyciągnęli ją z wody całą zakrwawioną. Musiał się nią zająć chirurg. Byłam tak spuchnięta, że nie mogłam się w takim stanie pokazać na wizji. Na szczęście już następnego dnia mogłam stamtąd wyjechać. Koleżanki Omeny - Karolina Malinowska i Magda Soszyńska - wprawdzie krwią nie broczyły, jednak były mocno oszołomione, dlatego lekarze podejrzewali u nich wstrząs mózgu. Prezenterki ciągle są pod obserwacją lekarzy, ale czują się już na tyle dobrze, że w piątek wracają na wizję. źródło płotek p.. broczyła... że też Rekina nie było w pobliżu... bu bu bu. Odpowiedz Link
huann wróciła!wróciła!:D 01.08.07, 23:03 w dodatku z dwusekundowym asynchronem!!!! hurra. Odpowiedz Link
vauban Re: propozycja jest 02.08.07, 09:43 żebyśmy zapisali się do gejów : http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/iclk?sa=l&ai=BUtV00YqxRuOeJJ_AmgO_s7DcCOHFtyqJv5C7A9388IgTABABGAEggJSFCTgAUL7esN36_____wFg6aS_hcQaqgEKNzE0MDY0NjU4N7IBD2ZvcnVtLmdhemV0YS5wbLoBCTcyOHg5MF9hc8gBAdoBLmh0dHA6Ly9mb3J1bS5nYXpldGEucGwvZm9ydW0vNzEsMS5odG1sP2Y9MTAzMjKAAgGYAsgBqQK7bC2wpOy2PsACAcgCgfvRAqgDAcgDB-gDmAP1AwAAAAD1AyAAAAA&num=1&adurl=pl.gayid.eu&client=ca-pub-7756348393895452&nm=15 ale nie wiem. Waham się... Odpowiedz Link
huann Re: propozycja jest 02.08.07, 10:15 vauban napisał: > żebyśmy zapisali się do gejów : > pagead2.googlesyndication.com/pagead/iclk? sa=l&ai=BUtV00YqxRuOeJJ_AmgO_s7DcCOHFtyqJv5C7A9388IgTABABGAEggJSFCTgAUL7esN36___ __wFg6aS_hcQaqgEKNzE0MDY0NjU4N7IBD2ZvcnVtLmdhemV0YS5wbLoBCTcyOHg5MF9hc8gBAdoBLmh 0dHA6Ly9mb3J1bS5nYXpldGEucGwvZm9ydW0vNzEsMS5odG1sP2Y9MTAzMjKAAgGYAsgBqQK7bC2wpOy 2PsACAcgCgfvRAqgDAcgDB-gDmAP1AwAAAAD1AyAAAAA&num=1&adurl=pl.gayid.eu&client=ca-pub-7756348393895452&nm=15 > ale nie wiem. Waham się... też. wygląda na dlugiego. co do Ol,meny, to zagrozila, że znow jedzie relacjonowac nad morze, nasze morze. już sie cieszę :] Odpowiedz Link
vauban Re: może, nasze może 02.08.07, 10:21 Oryginał tutaj : pl.wikipedia.org/wiki/Morze,_nasze_morze Odpowiedz Link
szprota co ma twarz do banana? 04.08.07, 19:19 miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,4364121.html?skad=rss&wv=0000 Omenaa Mensah twarzą marki bieliźnianej iz 2007-08-03, ostatnia aktualizacja 2007-08-03 20:54 Twarzą pabianickiego producenta bielizny została Omenaa Mensah. Znana z "Tańca z Gwiazdami" prezenterka telewizji TVN będzie promować nową, jesienno-zimową kolekcję firmy Corin Zobacz powiekszenie Kolekcja Tosca - Długo szukaliśmy odpowiedniej osoby. Kryteria wyboru? Nienaganna sylwetka i ciekawy biust. Omenaa Mensah jest rozpoznawalna. Niemałe znaczenie miało to, że w naszej kolekcji dostrzegalne są wpływy afrykańskie - mówi Bogumiła Jakubczak z marketingu firmy Corin. Mensah zadebiutuje w kolekcji Tosca. Reklamy pojawią się w prasie kobiecej, na plakatach i bannerach już na początku września. - W planach jest również kampania billboardowa, którą zaplanowaliśmy na przyszły rok - dodaje Jakubczak. Z pomocą Mensah Corin rozpoczyna walkę o utrzymanie pozycji na rynku. Konkurencja jest spora - Łódzkie słynie z producentów bielizny. Kolejnym krokiem Corin na drodze do umocnienia marki będą pokazy mody. Jesienno-zimową kolekcję będzie można zobaczyć 25 września, w warszawskim hotelu Marriott. Połowę produkcji Corin idzie na eksport. Świetnie rozwija się współpraca z Grecją i Emiratami Arabskimi. Firma rozmawia właśnie z pośrednikami z Włoch i Hiszpanii. Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź Odpowiedz Link
meteor2017 Rozwód po świętokrzysku 01.08.07, 19:32 Okoliczności śmierci dwóch osób w małej miejscowości w gminie Klimontów (Świętokrzyskie) wyjaśniają policjanci. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 50-letni mężczyzna zastrzelił w środę rano swoją 47-letnią żonę, a sam popełnił samobójstwo. Możliwe jest też, że 47-letnia kobieta zastrzeliła się, a 50-letnia żona tak przy okazji. Inna hipoteza, to że 97 letni mąż zastrzelił 0-letnią kobietę, a samobójstwo popełniło się samo. Jak poinformował kom. Krzysztof Sikorek z zespołu prasowo-hydraulicznego świętokrzyskiej policji, małżonkowie od dwóch lat mieszkali w różnych miejscowościach (Klimontów i Klimontuw) w tej samej gminie. Rano mężczyzna przyszedł na podwórze żony. Doszło między nimi do kłótni. Mąż wyciągnął broń, tzw. obrzyna, i strzelił do kobiety, ale okazało się że amunicja była typu "bumerang" i w ten pośmiertnie żona odpłaciła (poszło o rachunki za gaz) pięknym za nadobne. W domu mężczyzny policjanci znaleźli jeszcze jedną przerobioną broń - radziecką głowicę atomową używanej jako krasnal w ogródku. P.S. A kiedyś nawet funkcjonował "rozwód po żyrardowsku" - za pomocą siekiery. Odpowiedz Link
huann dum dum 01.08.07, 20:53 zadumała się Huann nad kruchością herbatnika, którego w dodatku nie ma :( Odpowiedz Link
huann Rozjuszeni oficjele biegają po obwodzie bagna 03.08.07, 12:54 Ważący łącznie 550 kg oszalali pracownicy Krajowej Dyrekcji Dróg i Autostrad w sposób kolisty biegają z łopatami, łatami, teodolitem, triangulatorami i tyczkami po bagnistym odcinku doliny Rospudy. Są agresywni, bezruch na mokradłach więc został zakłócony. - W tej chwili krajowi ekolodzy i Greenpeace próbują zagonić oficjeli w kozi róg. Na miejscu jest też weterynarz - relacjonuje pan Wajrak z Teremisek. Akcja toczy się zarówno na wysokości stoków doliny, jak i na niskości jej dna. Delegacja, która około godz. 12 przybyła z centrali nie pozwala doprowadzić się do przecinki, która specjalnie została zakrzaczona na ich przybycie ostem, pokrzywą, jeżyną, ostrężyną i maliną moroszką. -Prawdopodobnie zastrzeliła ich wieść, że nie będą ryć bagna i treść ich życia nagle stanęła pod głębokim na 12m torfu zapytaniem - dodaje pan Wajrak. W tej chwili na tym odcinku doliny Rospudy ruch jest więc wzmożony. Vaubanie!Vaubanie!... Odpowiedz Link
huann Młody wieloryb ugrzązł w torcie 03.08.07, 20:35 Młody wieloryb minke ugrzązł w szkockim torcie Fazerburgh Harbour. Od środy próby wyprowadzenia go z powrotem na zewnątrz tortu nie dały rezultatów. Dzisiaj ratownicy wyrazili nadzieję, że zwierzę da się skusić odgłosami swoich pobratymców puszczanymi z głośników pod sodą. - Wydaje się, że zwierzę jest w dobrej kondycji. Nie będzie jednak karmione tu, gdzie się znajduje, co oznacza, że powoli będzie ją tracić - powiedział kierujący zespołem ratowników Tony Woodley. Nie wziął wyraźnie przy tym pod uwagę kwestii, że zwierzę utknęło w torcie (a nie np. w porcie). Aby uniknąć stresowania wieloryba, którego wiek oceniany jest na pięć miesięcy, ratownicy prowadzą akcję bez dotykania go. W czwartek stukali się w puste głowy, aby utworzyć ścianę dźwięku za wielorybem i w ten sposób skłonić go do popłynięcia ku wyjściu z tortu. Wieloryb popłynął, ale zawrócił. W cukierni w pobliżu wejścia do tortu widziano zataczającego się dorosłego wieloryba - prawdopodobnie matkę małego, która - jak się uważa - wpłynęła do cukierni na fali zapachu do ciast o smaku ajerkoniaku. Od półtora roku w Wielkiej Brytanii kilkakrotnie dochodziło do wpływania wielorybów w koryta świń; jeden dopłynął aż po myje. Żaden jednak aż tak się nie przeżarł. - Kiedy uda się wygonić go z tortu, wróci do swojego środowiska. Mamy w tym przypadku więcej nadzienia - powiedział Woodley. Wieloryb minke jest najmniejszym z waleni z podrzędu fiszbinowców. Grzbiet czarny, brązowy lub szary. Dorosłe osobniki mają 7-10 m długości i ważą (przed wpłynięciem do tortu) 5-10 ton. tortury Odpowiedz Link
huann [N4R] izraelski zombie wreszcie wy-lądował! 05.08.07, 22:35 KilkunaStuletni izraelski zombie, poszukiwany od 20 wieków, przez cały czas spacerował po wodzie, zanim został wyłowiony przez słoneczny petrol. Ponieważ jednak wszystko cudownie się skończyło, policja poinformowała w niedzielę, że rezygnuje z pociągnięcia ojca do odpowiedzialności, z racji, że Ojciec jest w sumie Bogu Ducha winny. Było to możliwe, ponieważ zasolenie Morza Martwego (notabene najgłębszej depresji na Ziemi) jest tak wielkie, że człowiek np. swobodnie chodzi po wodzie. Wszystko zaczęło się 2000 lat po tym, jak w pewien piątek wieczorem wydzieloną plażę, zarezerwowaną dla ultraortodoksyjnych Żydów, którzy nie krzyżują się w obecności kobiet odwiedził chłopiec z domniemanym ojcem i dwoma braćmi (w wierze) w dużej grupie turystów. Nikt nie zauważył, kiedy jego poglądy zdryfowały, a prąd zabrał go daleko od brzegu. Ojciec wyszedł z wody wraz z pozostałymi członkami grupy i dopiero gdy zapadł zmrok zorientował się, że jego syn gdzieś przepadł. Natychmiast zorganizowano wielką akcję ratunkową i w końcu znaleziono chłopca po 2000 latach w niedzielę nad ranem, łazęgującego w odległości 3 kilometrów od brzegu. Malec był pewny siebie, a przy tym arogancki i gnuśny. Ratownikom powiedział, że przez cały czas starał się zachować pokój na ziemi (mimo, iż ewidentnie znajdował się na wodzie), modlił się albo wspominał szkolnych kolegów. Nie próbował płynąć z biegiem zdarzeń, bo to nie w jego stylu. Ratownicy przyznali, że w pewnej chwili (ok. 1000 r. n.e.) stracili już nadzieję na odnalezienie chłopca żywego. Tym większa była radość, gdy okazało się, że dziecięciu nic się nie stało, bo przecież o to chodziło. cuda&wianki Odpowiedz Link
meteor2017 Emerytka bije rekord Guinnessa 07.08.07, 22:28 Anna Stępień, 77-letnia łodzianka idzie na całoś - postanowiła pobić rekord Guinnessa w okradzeniu. Tylko tego lata trzy razy padła ofiarą kieszonkowców w łódzkich autobusach i tramwajach! W ciągu ostatnich kilku lat kobieta aż piętnaście razy została okradziona. Ma już stałych złodziei do jej domku letniskowego w Tuszynku włamano się w sumie 11 razy, jednak ponieważ nie było tam już nic do wyniesienia, rabusie zamienili się rencistką z szajką kieszonkowców. Mam już siódmy portfel, trzeci komplet kluczy i drugi dowód osobisty - mówi łodzianka. Pani Anna, mimo przykrych doświadczeń z kieszonkowcami, nie traci pogody ducha i sama wymyśla antyzłodziejskie zabezpieczenia. Chyba są skuteczne, bo od miesiąca nikt jej nie okradł, za to na klatce schodowej wala się kilka trupów. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4370506.html Odpowiedz Link
meteor2017 Operacja przyszycia penisa 07.08.07, 22:32 O prawdziwym szczęściu w nieszczęściu może mówić mieszkaniec Suchej beskidzkiej, gdy kochał się z dziewczyną, gdy ta kroiła warzywa na sałatkę, ucięła mu przez przypadek przyrodzenie. Pacjent trafił Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Co prawda w szpitalu trwał strajk, ale na widok obrażenia jakiego doznał mężczyzna, lekarze ulitowali się nad nim i błyskawicznie przeprowadzili operację przyszycia członka. Już za miesiąc pacjent będzie znów mógł figlować z kochanką - mówi jeden z lekarzy przeprowadzających operację. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4372538.html Odpowiedz Link
szprota cokolwiek dorobię, nie przebiję 07.08.07, 22:56 Rosyjski krokodyl wypadł z okna Różne rzeczy mogą wypadać z okna. Czasem wypadają doniczki, garnki. Zdarza się, że jakiś znudzony telewidz wyrzuci z okna telewizor. Oczywiście najgorzej jest jeśli z okna wypadnie człowiek. W rosyjskim mieście Sarow z okna wypadł...krokodyl. Krokodyl Złamany ząb był jedynym niepożądanym skutkiem wypadnięcia z okna kajmana. Gad wyleciał z 6 piętra budynku w rosyjskim mieście Sarow - informuje agencja ITAR- TASS. Krokodyl po wypadnięciu z okna w Sarowie (obwód Niżnienowogrodzki) zachowywał się spokojnie i nie próbował napadać na przechodniów. Weterynarze stwierdzili, że oprócz złamania zęba nie doznał żadnych obrażeń. Zwierzę długości metra mieszkało u swoich właścicieli od 15 lat. Jest to jeszcze krokodyle "dziecko", gdyż osobniki tego gatunku osiągają "pełnoletniość" w wieku 80 lat. Wówczas mierzą około 2 metrów. Właściciele kajmana zapomnieli zamknąć okno, dzięki czemu kajmanowi udało się dostać na parapet. Mamy nadzieję, że nie był to słynny rosyjski krokodyl Gienia. On oprócz gry na harmonii nie robił nic podejrzanego. Odpowiedz Link
huann Niemiecki konik rozprawił się z drogówką 09.08.07, 00:16 Pewien niemiecki konik, rozeźlony na policję drogową usiłującą skonfiskować mu obrok, zdemolował trzy radiowozy, potraktował funkcjonariuszy nawozem z rozrzutnika, a następnie przez wiele godzin wymykał się obławie. - Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że zwierzęta gospodarskie używają przeciwko policji rozrzutników nawozu - ujawnił rzecznik policji, ale przyznał, że ten konik przekroczył wszelkie granice. 53-letniego konika patrol drogówki zatrzymał za żarcie obroku bez banderolki mimo kilkakrotnych upomnień. Na wszelki wypadek funkcjonariusze wezwali inne posiłki. Kiedy na miejsce przyjechały trzy radiowozy, konika poproszono, żeby zwrócił. Ogier odmówił i natarł na radiowozy, uruchamiając przy okazji rozrzutnik nawozu i hydrauliczny podnośnik kopytowy. Policjanci salwowali się ucieczką. Konik pogalopował do lasu i przez siedem godzin wymykał się obławie, do której użyto śmigłowca i transportera opancerzonego. W końcu oddział specjalny policji znalazł go przy szopie na jego farmie w Lauterbach w Hesji. Konik odpowie za napaść i stawianie oporu policjantom. źródło ICHACHY Odpowiedz Link
szprota uwaga na dziecięce zabawki 12.08.07, 14:02 Amerykanin Danny Anderson został otruty przez grzechotkę po tym, jak wraz z synem najpierw kilkakrotnie uderzyli ją szlauchem, a następnie odcięli jej jedną kulkę wypełnioną piaskiem przy pomocy łopaty. Anderson w poniedziałek wieczorem bił konie w swojej stajni w okolicach Waszyngtonu, kiedy zauważył półtoracalową zabawkę. 53-letni mężczyzna wraz ze swoim synem uderzyli ją szlauchem i pozbawili możliwości grzechotania, po czym "dla pewności" zadali jej jeszcze kilka dodatkowych ciosów. - Kiedy schyliłem się, żeby podnieść resztki grzechotki, ta obróciła się, podskoczyła i uczepiła się mojego palca - powiedział Anderson. - Musiałem bardzo mocno potrząsać ręką, by wreszcie puściła. Gdy około dziesięć minut później Anderson znalazł się w szpitalu, miał spuchnięty język, a trucizna rozprzestrzeniał się w jego organizmie. Karetka pogotowia zabrała go do innego szpitala, gdzie otrzymał serię zastrzyków. Mike Livingston, pediatra z wydziału dziecioróbstwa i dzikiej rui w Waszyngtonie, powiedział, że rejon, w którym mieszka Anderson to jedno z największych dziecięcych zabawek, jednak nigdy wcześniej nie słyszał o podobnym przypadku zatrucia. - To zadziwiająca historia, ale jednocześnie ważna informacja dla ludzi - oświadczył Livingston. - Być może był to rodzaj bezwarunkowego odruchu. Po wyjściu ze szpitala Anderson powiedział, że jeśli zdarzy mu się znaleźć jeszcze kiedyś jakąś grzechotkę, najprawdopodobniej też ją zniszczy, ale wtedy weźmie łopatę i natychmiast ją zakopie. żartwężykiem Odpowiedz Link
huann Błąd zaatakował uczniów Lewoszowa! 14.08.07, 14:00 Straszliwy błąd sterroryzował we wtorek rano uczniów drugiej klasy podstawówki w Lewoszowie. Niewyobrażalny ort. najpierw zaatakował swojego twórcę, a następnie przerzucił się na inne tworzywa. Poprawiony został dopiero po wezwaniu do ławki tabuna pań od polskiego z całego, niemałego wszak powiatu. - We wtorek późnym rankiem nauczyciele polskiego z Końskich odebrali nietypowe zgłoszenie od polonistki z Lewoszowa o rozprzestrzeniającym się w straszliwym tempie nowym, niezwykle groźnym błędzie ortograficznym. Błąd zaatakował swojego twórcę w momencie, gdy ten chciał go poprawić - informuje sekretarka miejscowej podstawówki. Twórcą był ośmioletni uczeń, który w bardzo ciężkich mękach próbował pisać dyktando o miejscowym kuratorium. Pomagającym mu, równie uzdolnionym kolegom i koleżankom z klasy udało się częściowo uciec. Błąd zaczął jednak rozprzestrzeniać się na pozostałych w klasie uczniów, a właściwie ich prace. Początkowo polonistka dyktująca dyktando uciekła z terenu szkoły, a pozostali nauczyciele zamknęli się w pokoju nauczycielskim. Ze względu na zagrożenie wydostaniem się błędu poza obrys murów szkoły, dyrektorka wraz ze swym ciałem pedagogicznym zdecydowali o niezwykle ryzykownej akcji poprawienia byka. Po konsultacji telefonicznej z prof.: Miodkiem i Bralczykiem, do feralnej pracy zbliżyło się stado powiatowych polonistek uzbrojonych w słowniki wyrazów wszelkich. W tym momencie błąd zaczął dobierać się do nich. Wówczas nauczycielki w niewyobrażalnie synchroniczny sposób zadały cios zestawem czerwonych cienkopisów, podkreślając i kreśląc go jednocześnie na multum sposobów. Jednak dopiero po kolejnych ciosach flamastrami byk się ostatecznie poprawił. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia miejscowe Kóratorióm. ...KÓRATORIÓM...?! AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link