abber
12.08.08, 18:56
Od tygodnia noszę soczewki kontaktowe. Wcześniej nosilam okulary o mocy -2 i -2,25 ale okulistka stwierdziła, że jestem już trochę bardziej ślepa niż ostatnio i dała mi szkła kontaktowe: jedno oko -2,25 drugie -2,75 (tj o 0,25 mniej niż wg. niej mam wadę wzroku). no i cóż, sprzedała mi po jednej soczewce dla każdego oka, powiedziala jak zakładać i zaczęłam nosić soczewki JJ oasys. Generalnie soczewki są wygodne, tj nic nie czuję i w dal widzę dobrze, natomiast mam problem z widzeniem z bliska: czytanie jest trochę niekomfortowe, patrzenie na literki na monitorze jeszcze trochę bardziej niekomfortowe. Trudno mi opisać to wrazenie, ale czasami muszę patrzezć na coś dłuzej,albo przysuwać się blizej, zeby wyraźnie widzieć czasami wydaje mi się że obraz troche mryga.
Ponieważ śledzę to forum :) wiec zgodnie z radami jakie Państwo udzielacie innym poszlam dziś znowu do okulistki, która doierała mi soczewki - i ona stwierdzila, że to zupełnie normalne (?), że jak chcę widzieć dobrze z daleka, to muszę się pogodzić sie z tym, ze gorzej będę widzieć z bliska. I że wydawało jej sie, że ja chce soczewki do chodzenia, a nie do pracy itd. Zaproponowała mi ew. okulary do czytania zakladane na soczewki (?) albo soczewki progresywne - ale te, jak powiedziała, sa strasznie drogie.
Na razie wniosek nasuwa m się jeden - okulistka chyba drukowała dyplom sama, a soczewki które dostałam sa może po prostu za silne albo źle dobrane. Czy mam rację i powinnam zmienic okulistę?. Co na to eksperci ?