lysobrodek
24.11.12, 19:09
Widziałem jego wpisy po raz pierwszy kilka lat temu. Przykuła moją uwagę jego niezłomność i bezkompromisowość. Pisał, choć nikt nie odpisywał. Pisał dzień i noc, tydzień po tygodniu i się nie poddawał. Jednak w końcu ludzie zobaczyli, że o coś mu chodzi. Wokół siebie zgromadził kupę fajnych osobowości.
Walczak i charakterniak. Nie dał sobie w kaszę dmuchać. Obnażał nędzę lecznictwa psychiatrycznego w tym kraju gdy inni jeszcze byli na kolanach przed psychiatrą. Nie bał się eksperymentować z ziołami i wyciągami na spirytusie, choć większość uważała go za wariata. Spuścizna jaką po sobie zostawił jeszcze długo będzie inspirować następne generacje. Nie bał się eksperymentować na sobie, zapisywał skrupulatnie wszelkie swoje stany mentalne. Był pionierem i się nie oszczędzał. Lubił z siebie dawać.
Cenił sobie wolność. Marzył o forumie wolnym, gdzie wszyscy schizofrenicy będą mogli znaleźć schronienie. To miała być taka utopia. Udało mu się wywalczyć taki forum. Pierwszy forum schizofrenia redakcyjny. Pamiętam jak się cieszył. To było naprawdę coś.
Później mi znikł z horyzontu. Ludzie mówili, że ostatnio coraz więcej się boi. Ma wrogów. Zazdroszczą mu pozycji i się mszczą. Już nie miał tyle siły i to go osłabiało. Wielu się odwróciło wtedy podobno od niego. Ale zostali najwierniejsi.
Gdy odszedł forum zamilkł. To było wzruszające. Bez niego to już nie jest ten sam forum. Pusto tu. Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych. Dziś wiemy, że to nieprawda.