Dodaj do ulubionych

Halo , hallooo , tu ptasie radio.

02.04.06, 12:15
Podajemy najświeższe wiadomości
Bociany , które wylatywały z pustyni negev w izraelu04.03.06 dotarły do
Polski.
Wczoraj widziane były nad Warszawą .
Pierwszego w tym roku bociana widziano 26 marca nad Kockiem .
Mamy nadzieje ,ze bociany Jutyldy przezyły tę wielką podróz tam i z powrotem.
Wczoraj tez do swego domku przyfrunęły , długo oczekiwane przez Lx
szpaki.Przeglad dziury w podssufitce dachu zrobiony - wszystko widac ok , bo
raczą nas przepieknym śpiewem i gwidzami.
Życze wam , moje ptaszki,żebyscie miały wiecej szczęścia w tym roku w
odchowaniu mlodych.
W ubiegłym , uczące sie fruwac porwały sroki i kawki.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 02.04.06, 12:16
      Jeszcze ich nie ma sad
      Czekam i oczy wypatruje
      • lablafox Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 05.04.06, 18:54
        Moje szpaki przyleciały 1 kwietnia . Zasiedliły swoją stara dziurę w podszyciu
        dachu i być może juz zniosły jajka , bo dzis rano rejwach straszny ,a to kawki,
        łobuziaki zaatakowały gromadnie wejście i coś tam zawzięcie robiły .
        Nie mogłam ich odegnac , szpaczki tez nie dały rady.W ubiegłym roku te kawki
        pozżerały im młode, już ledwo opierzone.
        • lablafox Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 05.04.06, 18:55
          Bociany w Chybach koło Poznania juz są:
          www.bociany.kalinski.pl/
          • jutka1 Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 05.04.06, 22:47
            Moich jeszcze nie ma. Mam nadzieje, ze "jeszcze", i ze nic im sie nie stalo sad
    • jutka1 Melduje... :-)))) 07.04.06, 14:46
      ... ze sa! Bocki przylecialy! big_grin big_grin big_grin
      Na razie widzialam tylko jednego, ale drugi moze lata po okolicy w poszukiwaniu
      jadla.

      smile)))
      • jakotakot Re: Melduje... :-)))) 07.04.06, 14:53
        Alleluja !!!
        • lablafox Re: Melduje... :-)))) 07.04.06, 15:11
          Hurrrrrraaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!
          • jakotakot Re: Melduje... :-)))) 07.04.06, 15:22
            Siedze sobie rankiem, kawke sacze i ptaszkom sie przygladam. A one, juchy, jak
            ludzie : jedne agresywne, inne bojazliwe. Sa ptaki cwaniaki i pocciwe safanduly,
            pracusie i "niebieskie" lenie, madrale i duraki, stadne i "osobne". Macie
            swoich ulubiencow ? Ja mam slabosc do wrobli.
            • dado11 Re: Melduje... :-)))) 07.04.06, 22:03
              Melduję, że nasze kosy już dwa jajka mają do wysiadywania, a gniazdo tuż nad kompostownikiem pod
              stałym obstrzałem sójeksad więc pan kos wciąż rozhisteryzowany i walczy jak lew. Pod świerkami przy
              płocie buszują rudziki, w budce zawieszonej w zeszłym roku siedzi parka zakochanych mazurków, a w
              szczycie dachu, w nawierconej dziurze kokoszą się szpaki. Sikory dzwonią jak oszlałe i wiją gniazdka w
              gałęziach iglastych. Cała ta hałastra co rano, jak stadko baranków pasie się na trawniku, wydłubując co
              ciekawsze okazy robalismile I znów nasz ogród będzie oazą spokoju od komarów i muszeksmile Bardzo
              kocham moich skrzydlatych współlokatorówsmile
              Jutku, cieszę się że twoje boćki już sąsmile melduj jak tam rodzinka będzie się rozrastać!
              Masz rację jakotakocie, można podpatrzeć tyle różnych zachowań i charakterów, to wspaniały narodek i
              taki różnorodnysmile
              Pozdr. D.
              • lablafox Jer wycieruch 08.04.06, 19:25
                Jer wycieruch



                Mały kolorowy jer przed odlotem do Skandynawii
                fot. Adam Wajrak




                Adam Wajrak 03-04-2006, ostatnia aktualizacja 04-04-2006 12:35

                Uwielbiam tę porę roku - przełom zimy i wiosny, bo jest chyba najbardziej
                ptasią z ptasich


                Przyleciały już bociany, czajki, szpaki, pojawiły się kosy, które tu, w lesie,
                raczej nie zimują. Są już kopciuszki i pliszki, a nad głowami przelatują gęsi i
                żurawie. Jakby tego było mało, wciąż jeszcze nie odleciały jemiołuszki, a
                wystarczy, bym nasypał nieco ziarna do karmnika, od razu pojawia się przy nim
                cała masa sikor (co ciekawe, znacznie więcej niż zimą), a czasami trznadle. No
                i zięby, które świeżo wróciły.

                To całe towarzystwo ptasie przylatuje, odlatuje lub po prostu jest w drodze.
                Gdy człowiek wyjdzie do lasu, ma wrażenie, że jest otoczony przez jakieś masy
                ptaków, które właśnie coś bardzo ważnego załatwiają. A najciekawsze jest to, że
                co chwila jakiś gatunek się pojawia, a jakiś znika. Cały czas coś się zmienia.

                Ot, na przykład jeszcze dwa dni temu widziałem skubiące ziarna pod karmnikiem
                jery i choć są to ptaki północne, to chyba najbardziej nadają się na symbol
                wiosennych zmian. Tych niezwykle kolorowo ubarwionych kuzynów naszych zięb
                zobaczyłem pierwszy raz przy karmniku w grudniu. Regularnie przylatywały
                najczęściej dwa. I jak to jery były po prostu szaro-czarno-biało-pomarańczowe.
                Skubały sobie trochę ziarna i znikały. Choć te lęgnące się w Skandynawii i
                będące tam jednymi z najpospolitszych gatunków ptaki dość często i licznie
                zimują u nas, to wcześniej ich za oknem nie widywałem. Być może dlatego, że
                było to nasze pierwsze spotkanie z tak bliska, przyglądałem się im przez całą
                zimę bardzo dokładnie. I być może dlatego moje zaskoczenie było tym większe,
                gdy zobaczyłem jery dosłownie kilka dni temu.

                To były zupełnie inne ptaki. Owszem, został kolor pomarańczowy i biały,
                natomiast szary jakby gdzieś zniknął, a może raczej widocznie został wyparty
                przez czarny, o czerni najprawdziwszego węgla, co jeszcze bardziej spotęgowało
                efekt pomarańczowego. To zaczernienie odbyło się głównie w okolicach głowy i na
                grzbiecie, gdzie jeszcze można było dostrzec resztki szarości. Wiadomością o
                takiej nagłej przemianie u jerów podzieliłem się z paroma nieco bardziej
                znającymi się na ptakach znajomymi i dowiedziałem się bardzo ciekawej rzeczy.
                Otóż jery wcale nie zmieniły upierzenia. One po prostu się wytarły, wytrzepały
                albo - jak kto woli - wykruszyły.

                Gdy te małe ptaki do nas przylatują albo gdy już u nas zimują, to ta intensywna
                czerń jest po prostu przykryta przez szare końcówki piórek, które gdy zbliża
                się wiosna i powrót na skandynawskie lęgowiska, wykruszają się i odkrywają to,
                co jest pod spodem. Zresztą taką zmianę barwy przez wykruszenie i odkrycie
                stosują nie tylko jery, ale również nasze pospolite wróble, których krawacik
                właśnie w ten sposób czernieje intensywnie na wiosnę, oraz szpaki. U jera
                przemiana przez wykruszenie jest najbardziej spektakularna.
              • jutka1 Re: Melduje... :-)))) 09.04.06, 10:10
                Melduje, ze bociany wczoraj wypuscily sie na caly dzien, wrocily po poludniu i
                spedzaly reszte dnia stojac w gniezdzie i ocierajac sie o siebie dziobami smile))
                Rano troche postaly, pogapily sie na okolice, po czym odlecialy na lowy.
                • lablafox Moje szpaki 21.04.06, 08:23
                  Obejrzałam zdjecia Dado z kosowego gniazdka - sa śliczniutkie te
                  golaski.Natomiast moje szpaki to szczęścia w życiu chyba nie miały ,bo w
                  zrszłym roku ich młode , takie nieloty siedzące na dwuteowniku pod wejściem do
                  gniazda w więżbie dachowej - upolowały i zżarły kawki i sroki .
                  Na nic byly moje wrzaski i odstraszania.
                  W tym roku przeleciały taki kawał drogi do siebie i serce sie karaje jak
                  pomyslę - przedwczoraj jakieś takie dziwne cienie na ścianie sąsiadowego
                  domu .Dobiegłam do okna, a tam para pustułek -jedna próbowała włożyc łeb do
                  szpary w deskach , druga krązyła i raz po raz dopadała do wejścia.
                  Do dzis nie widze samczyka ,wiec nie wiem czy zżarły go tez , czy jajeczka
                  zostały na gnieździe razem z szpakową czy cala rodzina stanowiła dobry posiłek
                  dla tych ptaszysk.Smutno mi.
                  • beretelwi Re: Moje szpaki 21.04.06, 16:02
                    Witam
                    a ja przed Swietami widzialem w ogrodzie Cytrynki we Wroclawiu, a w czasie Swiat
                    w Puszczy Noteckiej........
                    Pozdrawiam
                  • jutka1 Moj bociek 21.04.06, 16:08
                    Wreszcie sciagnelam z aparatu na twardy dysk zdjecie bocka odlatujacego do
                    gniazda po sniadaniu w moim ogrodzie smile
                    Zaraz wloze do albumu smile
                  • dado11 Re: Moje szpaki 22.04.06, 01:11
                    To przykre, co opisujesz, ale chyba szpaki muszą sobie znaleźć nowe lokum, jeśli przeżyły...
                    nasze mają nawiercone w podbitce dachu dziury wokół domu i mają ciepło i bezpiecznie jak u Pana
                    Boga za piecem... Pan szpak, nad oknem naszej sypialni, pieśni miłosne wyśpiewuje od czwartej nad
                    ranem, znosi piórka, i przekąski, znaczy potomstwo w drodze... Kosięta pokryły się kolejarskim
                    zarostem, znaczy puszek co pięć minut, ale na razie wystarcza. Czwarte kosiątko wykluło się z jaja i
                    mama wszystkie skorupki wyniosła daleko, a znosi kilogramy robali, bo małe dzioby wiecznie głodne.
                    Pan kos śpiewa, dyskretnie, z pewnej odległości, ale przyjdzie na niego pora, jak dzieci wyjdą z
                    gniazda. Oj, wtedy to roboty jest po pachy, zabezpieczyć, nakarmić, wychować i jeszcze czegoś
                    nauczyć....
                    Już teraz biedak robi, co może, aby obejść obowiązkisad(( ale, to chyba taka samcza natura....
                    D.
                    • bodzio49 Re: Moje szpaki 22.04.06, 09:38
                      I ja zachwycam się swoją skrzydlatą czeredką. Cała zimę karmiłem na balkonie.
                      Teraz karmik zabrałem do garażu po wysprzątaniu balkonu. A ptaszki i tak
                      jeszcze nas odwiedzają. Szpakowatych jest chyba sporo gatunków. Bardzo je
                      lubię. Na "dzikich polach" przy moim osiedlu coraz mniej wolnego miejsca dla
                      ptaków ale nadal słychać zgrzytliwe nawoływania bażantów. Dopiero wrocilismy z
                      Berym ze spaceru.
                      Pozdrawiam przyjaciół skrzydlatych.
                      • lablafox Re: Moje szpaki 29.04.06, 09:52
                        Szpaki uczą się gramatyki






                        Szpak
                        Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ




                        Łukasz Partyka 27-04-2006, ostatnia aktualizacja 27-04-2006 17:26

                        Człowiek nie jest jedynym stworzeniem, które posługuje się złożoną gramatyką.
                        Nasz monopol przełamały szpaki


                        Padł kolejny bastion człowieczeństwa. Do tej pory wszystko wskazywało na to, że
                        zwierzęta nie potrafią stosować skomplikowanych reguł gramatycznych. Tymczasem
                        naukowcom udało się nauczyć tego dziewiątkę szpaków. Donosi o tym najnowszy
                        numer "Nature". Odkrycie otwiera pole do dalszych poszukiwań - okazuje się, że
                        korzenie języka sięgają znacznie głębiej, niż przypuszczaliśmy.

                        Kiedy język się zapętli

                        Złożone wyrażenia można składać z prostych elementów na różne sposoby.
                        Dostawiać wyrażenia jedno do drugiego jak w zdaniu: "Kupiłem chleb, kupiłem
                        masło, kupiłem marmoladę...", lub osadzać jedne wypowiedzi wewnątrz innych, na
                        przykład: "Wiem, że wiesz, że on wie...". Gramatyka pozwala "zapętlić się" i
                        rozbudowywać takie wypowiedzi w nieskończoność. Zwierzęta potrafią układać
                        proste ciągi różnych sygnałów, natomiast ta druga umiejętność była dotąd
                        uważana za wyłączną domenę człowieka.

                        Językoznawcy klasyfikują języki ze względu na złożoność ich reguł
                        gramatycznych. Zwierzęca gramatyka obecna na przykład w śpiewie ptaków jest
                        najprostszą gramatyką liniową. Tworzenie złożonych wyrażeń, wewnątrz których
                        tkwią wyrażenia prostsze, wymaga już tak zwanej gramatyki bezkontekstowej.

                        W lutym tego roku tygodnik "Proceedings of the National Academy of Sciences"
                        opublikował pracę, w której zespół Angeli D. Frederici zlokalizował w ludzkim
                        mózgu obszary związane z rozpoznawaniem owych bardziej i mniej złożonych reguł.
                        Ustalono, że za gramatykę bezkontekstową odpowiada tzw. pole Broca, ośrodek
                        dużo młodszy ewolucyjnie niż ten, który pozwala na proste operacje językowe.
                        Stąd wniosek, że ewolucja dopiero nam pozwoliła na hierarchiczne konstruowanie
                        wypowiedzi. Dwa lata temu W. Tecumseh Fitch i Marc D. Hauser pisali na
                        łamach "Science", że małpki tamaryny białoczube nie są w stanie nauczyć się
                        takiej gramatyki. Tymczasem to, czego nie umieją małpy, potrafią szpaki.

                        Test z gramatyki

                        Zespół Timothy'ego Q. Gentnera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego
                        przygotował dla ptaków próbki śpiewu samca z ich gatunku. Nagrano jego trele,
                        po czym pocięto śpiew na fragmenty, które przetworzył komputer. Z oryginalnej
                        szpaczej melodii wybrano osiem podobnych do siebie świergotów oraz osiem
                        urywków klekotania (tak, szpaki też klekoczą!). Zgodnie z regułami gramatyki
                        liniowej dłuższa wypowiedź składała się z naprzemiennych fragmentów
                        świergotania i klekotania. Natomiast gramatyka bezkontekstowa wymagała, np. by
                        po dwóch świergotach następowało dwukrotne klekotanie, a po trzech - trzykrotne.

                        Spośród tysięcy sztucznie wygenerowanych treli badacze losowali dla szpaków
                        zadania testowe. Ptaki uczono, by po usłyszeniu śpiewu w języku bezkontekstowym
                        dziobnęły przycisk. Za prawidłowe wykonanie zadania były nagradzane ulubionym
                        przysmakiem. Po ponad 10 tys. prób dziewięć z trenowanych ptaków zdołało
                        nauczyć się zasad nowej gramatyki.

                        Zespół Gentnera przeprowadził dalsze testy, by potwierdzić swoje odkrycie.
                        Naukowcy odtwarzali ptakom inne zestawy świergotania i klekotania, dzięki czemu
                        udało się potwierdzić, że nauczyły się one abstrakcyjnej reguły, a nie
                        zapamiętały tylko zestaw melodii. Sprawdzono też reakcję na dłuższe śpiewy, w
                        których liczba powtórzeń wzrosła do czterech. I w tym przypadku naukowcy
                        potwierdzili swój sukces pedagogiczny. Wyedukowane szpaki słuchały treli, w
                        których liczba świergotów była inna niż liczba klekotów. Takie wypowiedzi
                        niezgodne z wyuczonymi zasadami, czyli niegramatyczne, były ignorowane przez
                        ptaki.

                        Uczeni powtarzają obecnie swój eksperyment na młodych szpakach, które powinny
                        być bardziej podatne na naukę od dorosłych. Gentner chce także sprawdzić, jak
                        ptaki sobie poradzą, gdy w teście zastosuje się zupełnie inne odgłosy.

                        Jak ewoluował język

                        Dotychczas uznawano, że tylko ludzki mózg potrafi posługiwać się gramatyką
                        bezkontekstową. - Skoro ptaki też mogą nauczyć się rządzących nią reguł, to pod
                        tym względem ludzie nie są unikatowi - twierdzi Gentner. - Odkrycie na nowo
                        zachęca do szukania zdolności językowych wśród naczelnych - dodaje współautor
                        pracy Daniel Margoliash z Uniwersytetu Chicagowskiego. Nie wiadomo bowiem, jak
                        teraz traktować badania Fitcha i Hausera. Przecież małpy są znacznie bliżej z
                        nami spokrewnione niż ptaki.

                        - Badacze sprawdzali, czy tamaryny nauczą się nowej gramatyki w krótkim czasie -
                        tłumaczy Gary F. Marcus z Uniwersytetu Nowojorskiego i spekuluje, że dalsze
                        eksperymenty zrehabilitują małpki. Możliwe jednak, że rzeczywiście nie da się
                        ich tego nauczyć lub tylko małpy człekokształtne zdołają zdać testy
                        gramatyczne. Nie wiadomo wreszcie, co z ptakami nieśpiewającymi lub mającymi
                        gorsze zdolności naśladowcze niż szpaki. - Intrygujące byłoby, gdyby zdolność
                        do rozpoznawania złożonych wyrażeń odkryto wyłącznie u gatunków, które potrafią
                        uczyć się nowych melodii, na przykład u niektórych waleni - zastanawia się
                        Marcus.

                        - 50 lat temu samo mówienie o procesach poznawczych u zwierząt było tabu -
                        podkreśla Gentner. A teraz okazuje się, że badając zwierzęta, możemy dowiedzieć
                        się czegoś więcej o ludzkiej mowie - dodaje Margoliash.

                        Naukowcy wciąż lokalizują kolejne rejony ludzkiego mózgu odpowiedzialne za
                        zdolności językowe, np. okazało się, że rzeczowniki i czasowniki uaktywniają
                        inne obszary kory. Eksperymenty na zwierzętach pozwolą lepiej zrozumieć
                        biologiczne podstawy gramatyki. W każdym razie wydaje się, że nie pochodzi ona
                        tylko ze szkoły.


                        Teraz wiem dlaczego moje szpaki podczas naszych porannych pogawedek na niektóre
                        świergotania i klekotania ,moje , one żywo reagowały ,a czasami traciły
                        zainteresowanie - nie stosowałam zasady - 2 świergotania , 2 klekotania , 1
                        gwizd.
                        Poprawie sie.
                        • lablafox Posłuchajcie słowika 30.04.06, 10:56
                          katrinh2o.republika.pl/slowik_szary.htm
                        • lablafox Re: Moje szpaki 03.05.06, 23:21
                          Kwiaty od pana szpaka






                          Szpak: samiczka, czy samiec?
                          fot. Adam Wajrak




                          Adam Wajrak 17-04-2006, ostatnia aktualizacja 17-04-2006 19:13

                          Wydawało mi się, że szpaki już niczym mnie nie zaskoczą




                          Oczywiście poza tym, że potrafią przylatywać w moje okolice (czyli do północno-
                          wschodniej Polski) bardzo wcześnie, gdy leży jeszcze śnieg. I że od razu
                          zabierają się do zajmowania budek lęgowych i dziupli, w których zniosą jaja, a
                          potem będą wychowywać młode. Podziwiam je, bo często wtedy nie ma co jeść, a
                          one, choć zmęczone i zapewne głodne, śpiewają sobie przy budkach. I właśnie po
                          śpiewaniu i potrząsaniu skrzydełkami, czyli bardzo samczym zachowaniu poznaję,
                          który ptak z pary jest samcem. Samiczki nie są oczywiście milkliwe, i to jest
                          jedna - powiedziałbym, najbardziej widoczna - z cech odróżniających je od
                          panów. Po upierzeniu nie podjąłbym się rozpoznawania płci u szpaka. Ptaki
                          obydwu płci po prostu błyszczą podobną czernią nakrapianą jasnymi plamkami.

                          Niestety, śpiew ma to do siebie, że jest cechą niezwykle zwodniczą, czasami
                          przecież dwa ptaki siedzą przy budce i żaden nie śpiewa. Który to samiec, a
                          który samica? Jest, co prawda, jeden bardzo pewny wyznacznik płci, o którym
                          powiedział mi dr Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN, ale
                          by z niego korzystać, trzeba mieć albo sokoli wzrok, albo dysponować sporym
                          powiększeniem zdjęcia głowy ptaka. Chodzi o to, że gdyby się bardzo dobrze
                          takiemu szpaczkowi przyjrzeć, to nasada żuchwy u samca powinna być niebieskawa,
                          a u samicy różowawa.

                          O płci u szpaków piszę nieprzypadkowo i nieprzypadkowo o tej porze roku, gdy
                          ptaki te zajęte są jeszcze (przynajmniej u mnie) noszeniem materiału na
                          gniazdo. Otóż od dawna naukowcy zaobserwowali, że prócz zwykłego siana i
                          różnego rodzaju miękkiego materiału - takiego jak sierść czy cudze pióra -
                          szpaki przynoszą też i wplatają w gniazdo różnego rodzaju zielone, najczęściej
                          aromatyczne rośliny. Czasami prócz roślin szpaki - oczywiście w rejonach, gdzie
                          o tej porze roku jest to możliwe - wplatają kwiaty. Jednak nie za bardzo
                          wiadomo, dlaczego to robią. Pewną wskazówką mogą być badania przeprowadzone nad
                          blisko spokrewnionym z naszym - żyjącym m.in. w Hiszpanii - szpakiem
                          jednobarwnym. - Okazało się, że im więcej zielonego w gnieździe, tym więcej
                          samców wykluje się z jaj, a im mniej, tym więcej samic - wyjaśnia dr
                          Chylarecki. Oczywiście sama regulacji proporcji płci u młodych nie polega na
                          tym, że zielone rośliny powodują zmiany bezpośrednio na poziomie embrionalnym.
                          Mechanizm jest nieco bardziej skomplikowany. Otóż rośliny świadczą tylko o
                          kondycji i jakości przyszłego taty. Im ich więcej, tym samiec bardziej zaradny.
                          A im bardziej zaradny samiec, tym bardziej samica może sobie pozwolić na
                          posiadanie większej liczby synów niż córek. Dlaczego? Bo w świecie ptaków synów
                          opłaca się wychowywać tylko wtedy, gdy ma się pewność, że opuszczą gniazdo jako
                          silne ptaki. Przy córkach nie trzeba się już tak starać. Samca fajtłapę mało
                          kto będzie chciał, a samiczka nawet słabowita zawsze sobie kogoś znajdzie, tym
                          bardziej że to ona dokonuje ostatecznego wyboru.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 04.05.06, 00:31
      W sydnejskim ptasim swiecie jest w tej chwili dosc cicho, boc to pozna jesien.
      Jezeli cokolwiek spiewa, to terytorialne krukowate albo stadne papugi,
      nawolujace sie caly czas. No i wrzeszcza podobne wielkoscia do kosow ptaszyska
      mynah, przywleczone przez ludzi, ktore halasliwoscia i agresja odstraszajace
      inne ptaki. Blekitnoszara czapla milczaco i uroczyscie powoli patroluje nasz
      ogrod lapiac duze owady, male jaszczurki i myszy. Mlody butcher bird z jakiegos
      powodu przylatuje na moj miniaturowy klon japonski i szarpie mlode galazki.

      Jaki fajny ten watek - i przy okazji dowiedzialam sie ze kumpel ze studiow, z
      ktorym wloczylismy sie po okolicach Poznania obserwujac ptaki ornitologicznie
      sie zdoktoryzowal.
      • lablafox Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 16.05.06, 21:10
        Melduje ,ze to co przy szpaczym wejściu do gniazda wygladało tragicznie ,
        tragedią nie jest .Z otworu dolatuje cały czas swierdoglenie i domaganie się
        żarcia , a tato szpak dzielnie przegania kawkę i wronę co to po społu nadal
        mają nadzieje na tłuściutki posiłek.
        Kukułka w sobotę rano kuknęła 1 raz ku-ku i zniknęła.Zawsze wydawało mi
        sie ,że ku-ku robi samica podrzucajac komuś jajko do gniazda , ale
        wyczytałam ,ze kuka samiec.
        • jutka1 Re: Halo , hallooo , tu ptasie radio. 17.05.06, 01:22
          Melduje, ze jest bocianiatko szt. co najmniej 1. Moze jest wiecej, ale glowke
          tylko 1 widzialam.
          Dzisiaj widzialam dzieciola.
          Kosy pasjami karmia sie na trawniku.
          Kot "szczeka" jak je widzi smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka