Tak, żeby tradycji zadość się stało zakładam, bo październik, choć nikt go nie zapraszał, już jest...
Zatem w zgodzie z naturą, dziś były pieczone w ognisku ziemniaki (owinięte w folię, ale i tak nieco
zczerniały) + sałatka z: sałaty lodowej, pomidorów, cebuli cukrowej, szczypiorku, tartego żółtego
sera, drobno posiekanej szynki, 2 jajek na twardo, koperku + sos majonezowy

do tego ...hmmm...
zielona herbata! i WODA mineralna! chyba się starzeję...