bystra2000
16.07.07, 17:38
Kobieta w śpiączce nie musi płacić alimentów
Agnieszka Czajkowska
2007-04-24, ostatnia aktualizacja 2007-04-24 19:34
Sąd w Oławie oddalił pozew o alimenty na dwójkę dzieci od Edyty Terki, która od pięciu lat jest w śpiączce.
Fot. Natalia Dobryszycka / AG
Edytą Terką opiekuje się jej matka
Fot. Natalia Dobryszycka / AG
Kobietę w śpiączce odwiedza rodzina - na zdjęciu jej mały siostrzeniec
Dzięki tej decyzji nie będzie trzeba dzielić i tak niewysokiej renty (522 zł), która jest jedynym źródłem utrzymania chorej Edyty. Przypomnijmy. 30-letnia dziś matka dwójki dzieci leży w śpiączce z powodu błędu lekarskiego. To po licznych tekstach w "Gazecie" jej sytuacją zainteresował się wrocławski ZUS, który przyznał Edycie tzw. świadczenie wyjątkowe. Dostają je osoby, które nie nabyły uprawnień z tytułu niezdolności do pracy, a znalazły się w bardzo trudnej sytuacji życiowej.
Dziećmi Edyty, odkąd zapadła w śpiączkę, opiekują się dziadkowie ze strony ojca. Dotąd dostawali na 8-letniego Rafała i 7-letnią Paulinę zasiłek rodzinny z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. We wrześniu urzędniczka, powołując się na przepisy, powiedziała im, że muszą oficjalnie wystąpić o alimenty. I wstrzymała wypłacanie zasiłków.
To, że matka jest w śpiączce, dla urzędników nie miało znaczenia, bo takiej sytuacji nie przewidziała ustawa. Ojciec dzieci jako ich prawny opiekun pozwał więc Edytę Terkę o alimenty. Sąd rodzinny w Oławie (w tych okolicach mieszkają dzieci) po zbadaniu sytuacji Edyty i jej rodziny oddalił pozew.
Krystyna Zaraś, kierowniczka GOPS-u w Czernicy: - Wyrok sądu oddalający powództwo o alimenty umożliwia wypłacanie zasiłków rodzinie - wyjaśnia. - W świetle przepisów ten dokument był nam potrzebny. Szkoda tylko, że ta cała procedura musiała trwać aż pięć miesięcy, bo w tym czasie dzieci nie dostawały pieniędzy.
Kamień z serca spadł też Wiesławie Terce, która od początku opiekuje się obłożnie chorą córką: - Pieniędzy brakuje nawet na leki dla Edyty, a co dopiero alimenty!
Tragiczna historia Edyty zaczęła się w 2002 roku. Przeszła wtedy operację tarczycy. Zabieg był udany, ale po nim pojawiły się komplikacje. Straciła przytomność, a jej serce przestało bić, co uszkodziło mózg. Od tamtej pory jest w śpiączce. Opiekuje się nią matka i pielęgniarki z MOPS-u. Już od przeszło czterech lat przed wrocławskim sądem toczy się proces w tej sprawie. Oskarżonymi są lekarz dyżurny i ordynator oddziału, na którym leżała Terka. Dopiero po zakończeniu procesu Wiesława Terka może starać się o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Sprawą Edyty zajmował się już rzecznik praw obywatelskich i różne fundacje. Ostatnio pomoc obiecała wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa. Ministerstwo objęło wrocławski proces specjalnym nadzorem. W maju ma być gotowa trzecia już z kolei opinia biegłych.
- Liczę, że w końcu zapadnie sprawiedliwy wyrok - mówi Wiesława Terka.