mammaja 03.02.09, 23:57 No wreszcie luty, czyli za chwile marzec i wiosna Postaram sie nie zrobic ani jednej literowki, jezeli to w ogole mozliwe - specjalnie dla Dado ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luiza-w-ogrodzie Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 00:23 Monia i Mammaja proroczo przewidzialy srode w cycatym nastroju. Od wczoraj swedza mnie male oparzenia meduza, oczywiscie w miejscu w ktore kobiecie nie wypada sie drapac w towarzystwie a dyskretnie sie nie da. Do tego obudziwszy sie dzisiaj zbyt pozno (wszyscy zaspalismy!) zlapalam pierwszy lepszy biustonosz i siedzac teraz w biurze czuje jak mi nie lezy bo wskutek plywania i schudniecia anatomia mi sie nieco zmienila (polecam plywanie zabka jako lifting!). Odczuwam nieodparta chec czochrania sie. Nie wiem, czy pomoze na to joga w czasie lunchu, ale mam taka nadzieje... W kazdym razie po przebojach ze zjezdzajacymi samonosnymi ponczochami w poniedzialek (wlasnie pisze list reklamacyjny do producenta) i po wczorajszej bezskutecznej wyprawie za butami (w celu dogonienia imidzu forum), stwierdzam, ze ciezkie jest zycie kobiety. Pozdrawiam zza biurka Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 09:24 No wiesz co Mammajko nie rob tego mojej Kuzynce, ona sie zaplacze z zawodu Luizo nie mozna miec w zyciu wszystkiego, plywania w morzu, schudniecia, i nieswedzenia samoprzylepne ponczochy przypominaja mi to co ponczochy zrobily mi 100 lat temu w Katowicach. W ciazy po po same uszy (z Synem Podstawowym)z siatami w rekach i psem typu wilcze echo na smyczy, maszerowalam sobie przy glownym rondzie tego miasta. Mialam na sobie cudowne grube na centymetr welniane ponczochy koloru lila, nabyte za ciezki piniadz na szaber platzu. Nagle Beniek (pies rasy wilcze echo) postanowil ze zlapie golebia, wyrwal mi sie i runal przez potwornie ruchliwa jezdnie prosto pod samochody. Ja za nim z wrzaskiem slalomujac miedzy trabiacymi i hamujacymi rozpaczliwie autami. Dopadlam go na srodku ronda. W trakcie biegu ponczoche opuscila chec do zycia i opadla mi bezwladnie do samej piety, torebka z mlekiem w jednej z siat pekla i ciecz zalala mnie, ponczoche i rondo. I tak stalam w srodku nieprzerwanej rondy samochodow, z brzuchem pod broda, ponczocha lezaca na glebie, lejacym sie mlekiem i psem, ktorego trzymalam za ucho, bo obroze zerwal. To byl chyba jedyny raz w moim zyciu kiedy naprawde nie widzialam zadnego wyjscia z sytuacji Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 10:26 Piekna opowiesc, Fed. ))))) Z mojej strony troche oddechu. Wreszcie mam nadzieje na zwolnienie tempa zawodowego, przez kilka dni przynajmniej. Wczoraj skonczylam pierwsza faze projektu, wyslalam raport, obgadalam kilka spornych spraw, mozna teraz sie troche (troche, zeby nie bylo) wyluzowac. Tfu, odpukac. Meteoparis zapowiada zimno. Czekam na wiosne Milego dnia Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 12:32 Hahaha ubawiłam sie setnie czytajac wpis fedorczyka - widziałam Cię na tym rondzie jak żywą, wybacz ,ale potwierdza sie,ze człowiek najbardziej cieszy sie z takich cudzych przypadłości. Pamiętam do dziś zimę na moim "zesłaniu" na wieś na 3 lata (nakaz pracy wówczas obowiązywał).Slizgawica jak diabli.Szłam z trudem trzymajac sie opłotków,a przede mną pani sekreterz gminy w futrze z nutrii i czpce z kuny - kwadratowa prawie bo mała i pekata i w pewnym momencie przewróciła sie na grzbiet i ślizgiem takim na jezdnię wypadła - rączki w górę, nóżki w górę i kręci się biedaczysko , a ja trzymam się tego płota i ryczę ze szczęścia na cały głos moje hahaha. Potem podnosząc ja, oj trudne to było przepraszałam ją solidnie, ale widok do dziś pod czaszką mam. Luizo cóż ci poradzić - zamiast drapania sie moze dyskretne opieranie pupy o krzesło ,że niby coś tam .Oj bidulka Ty . Powiem Wam że ja chyba większa bidulka, bo na czwartek powinnam być ubrana elegancko no i... ja nie mam co na siebie włożyć tralala. Zmory w sklepach patrzą nadal na mnie ze zgrozą i mówią"takich wielkich jak na pania to nie mamy" , a obok mnie stoi wg mnie wieksza ode mnie i znajduje.Więc nie wiem czy mój odbiór siebie jest nieadekwatny do rzeczywistości , czy co. Miłego dnia zycze .U nas ślisko jak diabli po deszczowym wieczorze i mglisto i szaro i bura.Za godzinę ide na łowy brrr. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 12:50 Lx, Ty mnie nie przepraszaj, nic nie poradze ani ja, ani niektorzy ludzie usilujacy traktowac mnie powaznie, ze Bozie nie po to mnie na ten lez padol zeslala zebym ja powazna byla. Nawet jak mnie do szpitala na syrenie przywiezli, na wpol uduszona, w prawie szoku anafilaktycznym, to lekarz nie mogl nie pokladac sie ze smiechu, jednoczesnie probujac ratowac mi zycie. Straz pozarna we Francji pokladala sie ze smiechu odbierajac moj porod w lazience. Zeby nie wiem co sie ze mna dzialo to i tak zawsze co najmniej w 3/4 bedzie smieszne. Kazdy wypadek, kazde zlamanie i choroba wszystko bylo oblane lzami smiechu. Jak mialam 41 goraczki, bo w doroslym wieku i po raz drugi przechodzilam ospe, to w malignie gencjana na krostach na czole, zagralam sobie w kolko i krzyzyk. Jak przyjechal lekarz to reka mu skakala ze smiechu tak, ze nie mogl pogotowia telefonicznie wezwac i zastanawial sie czy mnie na interne, czy na psychiatrie wyslac. I tak ja mam zawsze. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 16:45 Fed, to wspaniale "tak miec", ze dramatyczne sytuacje okraszasz wybuchami smiechu, poprostu idealne wyjscie - no ale z takim darem trzeba sie urodzic,jakis gen przesmiewcy zszedl po cichutku na ciebie od razu zrobilo mi sie weselej na mysl o czochrajacej biust Luize i Lablence poszukujacej kreacji. Bo z kuppowaniem kreacji tak jest, ze jak na gwalt potrzebna to akurat nic nie pasuje. A znowu jak nie ma "musu" to komu sie chce lazic po sklepach? No mlodym, tak, sama pamietam polowania w Hofflandzie i Telimenie bez specjalnej okazji. poprostu wtedy polowali sie nieustannie odbylam narade w Urzedzie Miasta, terz czeka mnie jeszzce kolejnw w Dzielnicy, ale z tej moze beda bezposrednie korzysci. nawt ta ochydna pogoda nie dokucza, kiedy sie jest w biegu, przynajmniejdzisiaj bylo troche cieplej. No to do wieczora. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 17:01 mammaja napisała: "porostu wtedy polowali sie nieustannie " I od razu mi Mammajko ulzylo))) Widze ich tak sie nieustannie polujcych)))) Mammajko to jest gen po prababci. A kto jej go dal to juz sem newim. Ide sprzatac przed pojawieniem sie blizniaka. W planach kulinarnych mam kurczaka w curry i baklazana z oliwkami, suszonymi pomidorami i kaparami. Ciekawe jak mi to wyjdzie bo samowymyslne jest. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda w cycatym nasroju 04.02.09, 20:24 Oczywiscie mialo byc "polowalo sie nieustannie", ale obiecalam, ze w tytule watku nie bedzie literowek i nie ma. Potem to juz nie da rady! Przeciez nie moge czytac tych wszystkich glupotek, ktore pisze napisz potem jak ten baklazan wyszedl, bo bardzo mnie to interesuje! Odpowiedz Link
dado11 Re: Sroda w cycatym nasroju - oj TAK! 04.02.09, 20:48 Dziewczyny wykończycie mnie na amen Mmm: ...terz czeka mnie jeszzce kolejnw w Dzielnicy,... ...wtedy polowali sie nieustannie ... na to Fed: ..."porostu wtedy polowali.... ...nieustannie polujcych... już mam problem z mięśniami twarzy od śmiechu radosnego! Bożesz, jak wy kreatywnie budujecie nowy język i nieważcie się zmieniać! A za mną dzień dziwaczny, moje dziecko wymarzyło sobie ślub kościelny, co potrafię zrozumieć choć nie jestem fanką. Niestety, ta prastara instytucja (kościół katolicki) była uprzejma zagubić wszelki ślad po akcie chrztu i 1 komunii mojego dziecka. Szczęśliwie zdjęcia zostały i na tej podstawie będziemy odtwarzać historię sprzed ćwierćwiecza... dziecię obleciało połowę warszawskich parafi i dziś nas dotaszczyło do kancelarii, w której mieliśmy złożyć zgodne oświadczenia, że byliśmy obecni przy jej narodzinach (sic!) oraz podczas chrztu! Najmniej przyjemne było zdecydowane niedowierzanie z jakim się spotkaliśmy, czułam się tak, jakbym chciała coś od tej instytucji wyłudzić... brrr... po 3 kwadransach pozwolono nam jednak złożyć oświadczenia, no i teraz pozostaje oczekiwanie. Zobaczymy jak długie... mam nadzieję, że przed planowanym zamążpójściem dziecięcia zdążą... Poza tym właśnie przekroczyliśmy wszelkie dopuszczalne debety, a obiecane (i spóźnione już o wieki) należności wciąż są tylko oczekiwane... poziom mojego stresu osiągnął górny pułap wytrzymałości jeszcze kilka dni, a moja wstrząśnięta mózgownica osiągnie temperaturę wrzenia ok. wiem, są do nabycia napoje kojąco-chłodzące, tyle że szkodzą, na wątrobę... trudno, biedna wątroba... pozdrawiam anyway, D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 00:26 lablenka_x napisała: > Hahaha ubawiłam sie setnie czytajac wpis fedorczyka - widziałam Cię na tym rondzie jak żywą, wybacz ,ale potwierdza sie,ze człowiek > najbardziej cieszy sie z takich cudzych przypadłości. > Pamiętam do dziś zimę na moim "zesłaniu" na wieś na 3 lata (nakaz > pracy wówczas obowiązywał).Slizgawica jak diabli.Szłam z trudem > trzymajac sie opłotków,a przede mną pani sekreterz gminy w futrze z nutrii i czpce z kuny - kwadratowa prawie bo mała i pekata i w > pewnym momencie przewróciła sie na grzbiet i ślizgiem takim na > jezdnię wypadła - rączki w górę, nóżki w górę i kręci się > biedaczysko , a ja trzymam się tego płota i ryczę ze szczęścia na > cały głos moje hahaha. > Potem podnosząc ja, oj trudne to było przepraszałam ją solidnie, > ale widok do dziś pod czaszką mam. Czytam i smieje sie i dziwie ze mnie sie takie rzeczy nigdy nie zdarzaja. Sadzac z jej opowiesci, Fed przyciaga zamieszanie jak magnes! > Luizo cóż ci poradzić - zamiast drapania sie moze dyskretne > opieranie pupy o krzesło ,że niby coś tam .Oj bidulka Ty . LX, nie o pupe chodzilo, pupa mozna faktycznie czochrac sie o krzeslo (co robilam, gdy kilka lat temu uciela mnie ponad krawedzia ponczoch malenka muszka piaskowa (sandfly) wywolujac piekacy czerwony placek wielkosci dloni, z pecherzem w srodku, goracy i swedzacy jak szlag przez 3 tygodnie), ale jak dyskretnie podrapac sie w biust? Na szczescie dzisiaj mniej swedzi no i pracuje w domu wiec moge sie drapac do upojenia! > Powiem Wam że ja chyba większa bidulka, bo na czwartek powinnam być ubrana elegancko no i... ja nie mam co na siebie włożyć tralala. > Zmory w sklepach patrzą nadal na mnie ze zgrozą i mówią"takich > wielkich jak na pania to nie mamy" , a obok mnie stoi wg mnie > wieksza ode mnie i znajduje.Więc nie wiem czy mój odbiór siebie > jest nieadekwatny do rzeczywistości , czy co. Jak ekspedientka moze wogole powiedziec "takich wielkich jak na pania" i w dodatku ze zgroza? > Miłego dnia zycze .U nas ślisko jak diabli po deszczowym wieczorze i mglisto i szaro i bura.Za godzinę ide na łowy brrr. U nas wrecz przeciwnie: ani slisko, ani szaro/buro, ani na lowy sie nie wybieram. Powodzenia w polowaniu Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 07:25 W perspektywie mam trochę lżejszy dzień (odpukać), bom się obrobiła z trzema wagonami roboty przez ostatnie 1.5 tygodnia. Zacznę robić porządki na biurku - za 3 tygodnie przeprowadzamy biuro i trzeba się już zacząć szykować. Strasznie się na tę przeprowadzkę cieszę, bo będę mogła chodzić pieszo do i z pracy (20 minut w jedną stronę), i zaoszczędzę godzinę dziennie. Jiiippiii. No i wrócę do starych rewirów, znanych od lat od podszewki - i lubianych, nie ukrywam. Wieczorem spokojny czas w domu. Jednym słowem: zwalniam tempo! )))))))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 13:31 Od rana ptaszyna jakas wyspiewuje w ogrodzie, jakby to rzeczywiscie wiosna ndchodzila, a nie poczatek lutego. Zrobilam sobie troche "wolniejsze" przedpoludnie, no i dobrze. Wpis Fxi luizy przypomnial mi, ze za kilka dni ja tez bede musiala "ubrac sie" - moze nie tak super elegancko, ale czas pomyslec o odnowie! Brr.. Jutce milej przeprowadzki - blisko do pracy to jest wielka sprawa! No i w ogole ten Paryz o wiosnie... milo pomyslec... Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 13:32 Poprawilam 5 literowek, a i tak przegapilam spacje Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 14:38 Ba, klawiatura sie na Ciebie zawziela Mammajko Jestem dzisiaj strasznie ospala. Potlumaczylam dla le Meza rozne tam, takie. Pojechalam po krewetki, zaraz je sobie zrobie z groszkiem cukrowym i czosnkiem. A potem chyba sie wyrtne poczytac. mammajko to cos baklazanowego wyszlo calkiem fajnie, zaraz napisze w Dadowych kulinariach Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek w mniej cycatym nasroju 05.02.09, 23:04 Fedo - opis czegoś bakłażanowego smakowity A opis sytuacji z psem, pończochą, brzuchem i śmiechem działający na wyobraźnię Mammaju - dzięki za linka w poprzednich Dzisiajkach - coś tam dzieci działają w temacie. Położyłam sobie świeży kolorek, bo poprzedni był już niepapuśny. A przy okazji wpadłam na świetny pomysł, stara krowa, coby sobie grzyweczkę skrócić...Hehehehehe...Ja nie wiem, czy to przez tę pogodę zgłupiałam, czy tajemniczy wirus mnie zaatakował..O - tak właśnie będę mówiła, gdyby ktoś chciał cuś komentować. Wirus z nożyczkami )) Smoka zaatakował inny rodzaj wirusa, prycha, kicha i leczy się na wszystkie sposoby, wszystko, żeby się tylko nie rozłożyć. Ja profilaktycznie winko spożywam - Wasze zdrowie I nasze też, oczywiście Odpowiedz Link
dado11 Mammaju! 05.02.09, 21:13 nie poprawiaj, proszę! robisz najfajniejsze literówki świata czekam na następne!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 07.02.09, 09:33 Lo matko, ale mnie leb zaiwania. Wczorajszy wieczor spedzilismy z moim blizniakiem i caly prawie przegadalismy o maszynach drukarskich. On nimi handluje, le Maz na nich pracuje, a ja chcial nie chcial w tym uczestnicze. Czeka na mnie sobotnia gora prasowania, potem pojade po upominek imieninowy dla wczorajszej solenizantki dzisiaj nawiedzanej. Jeszcze wypadalo by sie odziac i wyjsc z suczydlem. Ale chyba zaczekam z dzialnoscia az zacznie dzialac ibuprom zatoki, pozarty do kawy. Verbenko, ta japonszczyzna jest przecudna. O wlasnie psica capnela sie za ogon i probuje sie z nim definitywnie rozprawic, wyrywajac go raz a dobrze. Jak zwykle robi to zajadle i okropnie smiesznie. Zycze milego week endu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 07.02.09, 12:26 Wczoraj serwer gazety zniechecal skutecznie do pisania - taki byl beznadziejnie powolny! Swiat pelen slonca, od razu zyc sie chce, jak mi jeszcze mloda pokoloruje wlosy to wyrusze na podboj! Ciesze sie na spacerek z Frankiem i psami, syn wyruszyl przed switem, juz dzwonil z Paryza ze przesiada sie do lotu na Kube, ech te odleglosci znikajace! mam nadzieje, ze bedzie mu sie dobrze zeglowalo i wroci zregenerowany No pewnie, narodziny dzieciecia to bardzo meczace dla panow! Bardzo milego dnia, wam i sobie zycze! Odpowiedz Link
dado11 Verbeno! 04.02.09, 20:56 nie zdążyłam napisać w poprzednich dzisiajkach, że baaaardzo, baaaardzo podoba mi się japońsko brzmiąca akwarela! i choć w przeciwieństwie do Foxie, widzę w niej smutek i nostalgię, to i tak jestem fanką! jest szalenie dekoracyjna! i zwiewna! super D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek na werandzie 04.02.09, 23:01 Dzis pracuje z domu, na dworze jest juz teraz nieznosnie wilgotno i duszno, ze nie wspomne iz jest goraco. Chyba w poludnie zabiore kroliki do pralni, bo ma byc 35 stopni w cieniu. Podlalam doniczki, bazylie, paprocie i passiflore, reszta niech sobie radzi sama. W weekend bedzie 42 i 43 stopni, ale w niedziele w nocy ma przyjsc ochlodzenie i temperatura spadnie o 20 stopni, yessssssssss. Zupelnie nie mam serca do pracy w tym tygodniu, za duzo ludzi mnie sciga po jakies raporty i rekomendacje a mam tylko dwoje rak i jedna klawiature. Czarno widze ten luty. W dodatku wznowiono wieczorne konferencje o 22-giej w co drugi czwartek. Chyba pojde nad ocean po skonczeniu pracy i wroce dopiero na te wieczorna nasiadowke, uff. Co do Dadowych komentarzy lingwistycznych, Fedowe "...nieustannie polujcych" przeczytalam jako "...nieustannie polucyjnych" i malo sie nie udlawilam sniadaniem - najpierw z zaskoczenia a potem ze smiechu z wlasnych skojarzen. Pozdrawiam g o r a c o Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
foxie777 Re: Czwartek na werandzie 05.02.09, 16:35 A u mnie 9C, wprost niebywale,ciekawe jak dlugo ta sielanka potrwa. Dado, ja u Verbeny zobaczylam spokoj,co wcale nie oznacza ze bez smutku.Ale to taka osobista sprawa, odczytywanie nastroju artysty. Czy slub twojej corki Dado juz jest ostatecznie zaplanowany?. Co do parzacych meduz w oceanie u nas sie toto pojawia w sierpniu i zawsze staram sie bardzo uwazac, bo juz mam ta"przyjemnosc" za soba i to kilka razy. Dzisiaj jest taki piekny sloneczny i zimny dzien.Za chwilke jade po Tesciowa na wizyte u kardiologa, a potem na lunch. Ona ma juz prawie 88 lat.Oby tak dalej. pozdrawiam was zimowo. Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek na werandzie 05.02.09, 21:33 Za mną dzień administracyjny, nareszcie spłynęła część należności i najpilniejsze przelewy wysłane, ufff... a czekałam już na tę kaskę 9 tygodni... mam nadzieję, że następne nie będą tak się ślizgać. Poza tym po raz pierwszy w życiu zabrałam się za zrobienie nóżek w galarecie, co pochłonęło pół dnia... a efekt, hmmm...zobaczymy jutro. Foxie, moje dziecię, ma jak na razie plan w zarysie, niemniej wiąże się to z intensywnymi przygotowaniami, bo teraz wśród młodych taka moda: ma być hucznie, tłumnie i bogato... nadmienię, że mi się to zupełnie nie podoba, bo uważam takie imprezy za bezsensowne wywalanie pieniędzy, które młodzi mogliby wykorzystać na zupełnie inne cele. No cóż, wygląda na to, że jestem z tymi poglądami dosyć odosobniona niemniej potrafię postawić na swoim, więc nie zastawię się, aby się postawić i tyle a jak będzie, czas pokaże, bo dziecię też potrafi się zaprzeć jak koza... Nasze ptaki zaokienne już od jakiegoś czasu dzwonią wiosennie, ale dziś okoliczne kociska dały taki koncert "marcowy", że chyba w istocie wiosna za pasem Luizo, jak tam twoje "błękitne oczy" już nie czochrasz? Jutku, cieszę się, że poprawiają ci się warunki! a te spacery w paryskim wietrze wiosennym..... pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dado 05.02.09, 22:44 Czytam Twoje opisy przygotowan weselnych i zastanawiam sie czy Twoja corka nie jest za mloda na malzenstwo? Wiem, wiem, za naszych czasow wszyscysmy sie zenili i mieli dzieci przed 20-stka :o) ale gdy patrze na mlodych ludzi, widze, ze czesto zenia sie w milosnej slepocie a potem nie wychodza na tym dobrze. Zeszta co ja tam wiem, jeszcze zadnego dziecka nie oddalam w slubne rece. Mam nadzieje ze Twoje dziecko bedzie mialo szczescie. PS. nie czochram sie juz... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
monia.i Re: Dado 05.02.09, 22:52 luiza-w-ogrodzie napisała: > PS. nie czochram sie juz... )))) cudne )) Tym bardziej, że już nie Odpowiedz Link
dado11 Moniu... 05.02.09, 23:27 no to brzdękkkk, kryształowym kielichem, pełnym dobra na zdrówko! Odpowiedz Link
dado11 Re: Dado 05.02.09, 23:24 Eeee, chyba nie za młoda... wszak w tym roku ćwierćwiecze jej stuknie... wybranek też już ponad dwa lata u boku, więc jakby co, to: widziały gały, co brały!!! Młodzian miły, inteligentny, no i nie biedny, ale najważniejsze, że dosyć rozsądny i umiejący zapanować nad moją latoroślą. A ona, jakby zupełnie nie z mojej bajki, marzy o dzieciach, dużym domu i pomocy domowej...! no cóż, dzisiejsza młodzież to dopiero ma narąbane... ps. cieszę się, że ci przeszło Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dado 05.02.09, 23:36 dado11 napisała: > A ona, jakby zupełnie nie z mojej bajki, marzy o dzieciach, dużym domu i pomocy> domowej...! no cóż, dzisiejsza młodzież to dopiero ma narąbane... Dzieci zazwyczaj nie sa z bajek rodzicow i tak chyba powinno byc? Mnie sie to podoba - dziewczyna wie, czego chce. Byleby potrafila zachowac niezaleznosc umyslowa i finansowa, jest na dobrej drodze. > ps. cieszę się, że ci przeszło Ja tez :o) Ale z doswiadcznie wiem, ze jak nie to, to zacznie sie cos innego. Zycie w ogrodzie i na plazy jest pelne niebezpieczenstw i zasadzek... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
monia.i Re: Dado 05.02.09, 23:52 Zwłaszcza marzenie o pomocy domowej bardzo mi się podoba A odnośnie imprez weselnych dzisiaj...Syn znajomych za żonę się wybiera. W przyszłym roku, więc pewnie ceny jakoś będą się zmieniały - ale jak mi małżonek różnymi kosztami zasłyszanymi zaczął rzucać, to się kapeńkę..zadziwiłam. Rodzina młodego sytuowana, ale nie jakoś niewyobrażalnie, tylko w przyzwoitych stanach średnich, umiłowania do wielkich, bogatych imprez nie zauważyłam u nich (ani u młodego i młodej) wcześniej, czyli te wysokie koszty to dzisiaj norma? Jakieś niesamowite sumy jak dla mnie, daję słowo..Szczęśliwie wydałam się 16 lat temu bo dziś weselne przyjęcie chyba bym sobie odpuściła. Bez wielkiego żalu, bo już wtedy nacisnęłam na wariant oszczędnościowy i taki też został przyjęty - z imprezą dla czterdziestu paru osób, ale z muzyką nie na żywca, tylko z pudełka..Inna sprawa, że część rodziny źle odebrała niezaproszenie na wesele - chyba wychodzili z założenia, że albo wszyscy albo nikt.. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dado 06.02.09, 00:06 a żeby było śmieszniej, dziecięciu najbardziej pasuje liczna rodzina wybranka: ciocie, wujki, kuzyni, szwagrowie i szwagierki, babcie i prababcie, w sumie będzie ze stówka... u nas rzeczywiście nędza w tej materii, ale i też nikt za tłumem nie tęskni... mam tylko nadzieję, że jakby co, to przepcham się w tym tumulcie, żeby chociaż wnuki zobaczyć... czasem...? zdrówko Odpowiedz Link
mammaja Re: Dado 06.02.09, 01:48 mnie w przyszlym tygodniu czeka slub w najblizszej rodzinie - ma byc skromnie, ale bedzie tlum - przewidywane party na stojaco w duzym klubie dla wszystkich, potem zabawa dla mlodych. Opisze jak wyszlo! Moja corka niestety nijak nie chce sie wydawac, a juz chyba ze dwa lata spaceruja z psami. Moze jeszcze sie namysli... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed szalonymi upalami 05.02.09, 22:42 Pisalam wiosna ze obficie i wczesnie kwitnace jacarandy i franzypany zapowiadaja gorace lato, no i sie nie pomylily. W ten weekend bedziemy miec ponad 40 stopni w cieniu. Corka spedzi dzien u kolezanki ktorej sasiedzi maja basen w cieniu a ja pewnie rano podleje strategiczne rosliny w ogrodzie i pojade na butowe zakupy do City a potem na basen. Wczoraj po pracy pojechalam nad ocean, plywalam o zachodzie slonca i pod Ksiezycem, pieeeeknie bylo. I zadna meduza mnie nie uciela! Dzisiaj znowu pracuje w domu, za oknem widze wilgotne chmury i powietrze pachnie oceanem, na razie jest chlodno, ale prognoza mowi o slonecznym dniu i 35 stopniach w cieniu. Pozdrawiam.... cieplutko ;o) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatkowy wieczor 06.02.09, 09:24 Wieje wiatr - to dobrze. Wiatr jest z polnocy - to niedobrze. Corka do jutra zamieszkala w basenie kolezanki, nas sasiedzi zaprosili na barbecue, ha, ha, ha, w 43 stopniach, oj nie moge. Bedziemy sie smazyc bez rozpalania grilla! Definitywnie jutro i pojutrze wybieram sie nad ocean. A teraz sie wylaczam i ide czytac ksiazke fantasy australijskiej autorki Isobelle Carmody. Milego weekendu! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piatkowy ranek 06.02.09, 09:39 Na sama mysl o slubie i weselu, az sie otrzasnelam. Mam jeszcze dwoje na wydaniu i niespieszno mi do tego! Moj Podstawowy zalatwil sprawe skromnie. Najpierw sie rozmnozyli, potem wzieli slub w Urzedzie, postawili gosciom i rodzinie obiad w restauracji i koniec. Dziecinake juz uprzedzilam zeby sobie wybila z glowy zamieszkiwanie z Kijanka przed zdaniem egzaminow konczacych pierwszy rok studiow, (jakby ona dawala soba kierowac). Na razie i na szczescie zajeta jest nauka do matury i planowaniem studiow. Wlasnie nam powiedziala ze owszem Europeistyke Srodkowowschodnia ma zamiar studiowac, jak to sobie wykombinowala jakis czas temu, ale ze w przyszlym roku ma zamiar zdac dodatkowo mature z matematyki i historii i albo po magisterce, a najwczesniej po licencjacie, zaczac Ekonomie i Zarzadzanie. Kreciola z nia dostane, to jest pewne. Le Maz juz wie ze konrakt podpisany na pol roku, zostanie przedluzony na rok, wiec mozemy ciut odetchnac. Luizo czytam Cie i marze o ciepelku. Nawet nadmiernym. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Dorotom, 06.02.09, 10:17 a zwlaszcza mojej rodzinnej, wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Pucio, pucio!!!!!! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dorotom, 06.02.09, 10:28 I ja też, i ja też )) Mnóstwo buziaków i życzeń przesyłam Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Da-Dorotce... 06.02.09, 10:38 ...dedykuje spacer po Palm Beach, najbardziej polnocnej plazy Sydney, na ktorej krancu mozna napotkac nudystow. A poza tym standartowo zycze: zdrowia (uwazaj na zdrutowana lepetyne), szczescia wewnetrznego, malzenskiego, rodzinnego i zwyczajnego codziennego usmiechu na widok ptakow w ogrodzie, duzo klientow placacych w terminie, fantazji i utrzymania poetyckiego i jakze Dadowego spojrzenia na swiat, ktorym dzielisz sie z nami na forum. Gorace usciski imieninowe od Luizy-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 19:20 Dorotko najmilsza, Paryza, Italii, Australii i innych wymarzonych miejsc Ci zycze, niech sie spelniaja i realizuja jak najszybciej bo jak wnuczeta Ci sie wykluja to juz po marzeniach Japonszczyzna w prezencie Odpowiedz Link
mammaja Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 19:27 Dado - po tak pieknych zyczeniach Verbeny pozostaje skromnie ystawic sie w kaciku i szepnac: spelnienia wszystkich, nawet najbardziej nieprawdopodobnych marzen! Pociechy z dziecinki i jej przyszlego zycia, (w sensie zamierzenia licznych potomkow), jednym slowem duza buzka Odpowiedz Link
dado11 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 20:33 moje kochane Forumki dziękuję serdecznie za miłe słowa, Verbenie za przepiękną japońszczyznę, a przede wszystkim za pamięć! To takie ważne, że jesteście Ze swojej strony przesyłam ciepłe życzenia dla Joujou, której dziś też się należą, ale jakoś nam ostatnio zanikła... Buziaki, D. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 21:18 Ja tez oczywiscie sie podpisuje, bo tych zyczen to nigdy za wiele nie ma. Co do slubu, to tez uwazam ze wydawanie ciezkich pieniedzy jest duza przesada.Tak czesto sie widzi sluby kosztujace fortune ,a po roku koncza sie rozwodem.Juz predzej wolalabym celebrowac po 20 latach. U nas pogoda dalej zimowa, ale ma sie ocieplic. Nie uwierzycie jak mi to pasuje,taki szaro-bury ,zimny dzien. Nie wiem co sie stalo z "podgladem" nie moge sprawdzic czy zdjecie jest wklejone. Pozdrawiam Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Da-Dorotce... 06.02.09, 22:57 Przepraszam , przepraszam , no proszę mnie przepuścić, ufff, zdążyłam. Dado niech Ci się wszystko co dobre mnoży.Ściskam mocno. Co do ślubów to mam taką jedną,młodą znajomą w stanie przedślubnym. Szukają całą rodziną lokalu, w którym wszyscy by się zmiescili i nie byłoby zbyt duzego ścisku na parkiecie. Okazuje sie,że większość restauracji w pałacach wielkopolskich i nie tylko jest zbyt mała. Zażartowałam ,że sala balowa w pałacu w Rogalinie jest wreszcie odremontowana i dziecie łyknęło informacje. Z trudem mi przyszło wytłumaczenie,że ta sala, w tym pałącu jest reprezentacyjną i gości weselnych na odnowione pawimenty nie wpuszczą.) Odpowiedz Link
monia.i Verbenko 06.02.09, 23:56 Japońszczyzna przepiękna A gdy na tę poprzednią patrzyłam, to mi się zwidywały gile z czerwonymi brzuszkami - takie pękate-puchate Odpowiedz Link
verbena1 Re: Verbenko 07.02.09, 17:05 Moniu, fantazjujesz pieknie, moga byc i czerwone gile Ostatnie dni byly bardzo ciezkie, pretensje i oskarzenia o zmarnowane zycie, zrzucanie odpowiedzialnosci za wszystko co zle. Przygnebiajace, zalosne i takie nie meskie, czulam sie przywalona, pelna brudow jak smietnik. Nie umiem sie bronic,poza tym brak jest slow... Dzisiejsza gadu-gadu rozmowa z wnuczka pozwolila mi bardziej przyjaznie popatrzec na swiat, ona mnie rozbraja cudnymi bledami ortograficznymi. Pisze np. ze jej znajoma ma 2 sini, a kiedy prosze o wytlumaczenie dziwi sie ,ze nie rozumiem. Dopiero teraz, po paru godzinach oswiecilo mnie, to przeciez chodzilo o synow tej znajomej, 2 syny inaczej mowiac. To byla polsko-czeska wersja dla zaawansowanych Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Verbenko 07.02.09, 18:54 Oj Verbenko, znam ci ja to uczucie gdy nie potrafisz się obronić , no bo jak? Krzyczeć,że to nie jest prawdą i tak "głoszący prawdę" ma swoją wersję. trudno się odnaleźć w takiej sytuacji. Niech Cię pocieszy tylko to,że już za chwilke będziesz wolna. Potem bedziesz mieć czas na rozmowy z wnuczką po polsko/czeskiemu pis.zam. Obejrzałam obie japońszczyny - obie piękne , ale wolę tę ciepłą z jabluszkami. Odpowiedz Link
lablenka_x Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 19:16 Wczoraj w tv meteo krzyczano,że nad Wielkopolską silne ulewy dziś będą. W nocy mi się sniły skórzane buty Putina, na jego nogach oczywiście. Najpierw ujrzałam własnie te buty, bo pochylona byłam oglądajac jakiś stary mebel. Zobaczywszy je,na cały głos powiedziałam" ale solidne buty", podniosłam głowę i zobaczyłam jego dostojnośc Putina, który łaskawie się do mnie uśmiechnął i podał mi swe ramię.Szlismy przez jakies komnaty, a ja zastanawiałam się dlaczego on to zrobił raz, no tak bo on razputin.potem w ogrodzie był pies z ogromniastym łbem , ktoremu chciało sie pić , wiec lałam mu do pyska wode z ogrodowego węża. Poranek obudził nas mroźny, ale przez chmury przebijało się słonko. Stwierdziliśmy ,ze mimo zapowiadanego deszczu , jedziemy do Czacza poszukac jakiegos odpowiedniego mebla pod TV i inny sprzęt grajacy , bo to na czym one sprzęty stały , zaczynało się chwiać. Po drodze cudowne widoki - mdła , perłowobiała , mdła napełniona światłem i delikatne zarysy drzew .Takie polskie Leluchy pis.zam. Potem wyszło słońce i tak wedrowało sobie pomiędzy podnoszacymi się welonami mgieł .I ciepło zrobiło sie tak jak w kwietniu . Mebel wychodzilismy. Teraz mąż montuje kable, kabelki i inne duperelki na których zupełnie się nie znam. Ja natomiast tak wiosennie nastrojona, przemyłam mojej dość sporej szeflerze listek po listku, niech ma , niech tez wiosnę czuje. Trzeba zapisac w senniku - Buty Putina widzieć = cudny dzień. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 22:26 Skad biora sie nam takie dziwaczne sny? Co dzieje sie w tej naszej glowisi? Moze kiedys ktos znajdzie odpowiedz. Przyszla do mnie grupa wsparcia ,poplotkowalysmy przy jableczniku i salatce i od razu swiat wydal sie lepszy To byl najbardziej zakalcowaty placek jaki jadlam ale po tej kobiecie,ktora go piekla moglam sie tego spodziewac. Zajete rozmowa zjadlysmy go niewiedzac kiedy. Jak dobrze ,ze jutro niedziela Odpowiedz Link
foxie777 Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 23:03 Takie to w sumie przykre ze osoba ktora byla kiedys bliska potrafi sie tak zle zachowywac.Zawsze mnie to dziwi. Nie wiem jak dlugo bylas w tym malzenstwie, i jaki jest powod rozwodu, ale to nie usprawiedliwia zachowania twego ex. Chociaz z drugiej strony, moze dzieki temu wiesz ze to dobra decyzja. Zreszta jaki mowia, czas leczy wszystko wiec na pewno za kilka miesiecy zycie wroci do normy czego Ci szczerze Verbeno zycze. U nas piekna pogoda, ale juz nie tak chlodno. Moze, ktos mnie oswieci co jest z ta funkcja Podglad?. Nie moge wklejac zdjec,tzn bez uprzedniego sprawdzenia ze sa ok. Odpowiedz Link
mammaja Re: Jaka cudna sobota +7 07.02.09, 23:42 Sobota byla piekna - prawdziwie wiosenny spcer w lesie, z psami i Frankiem w wozku. Potem ogarnelo nas (mnie i corke) szalenstwo robienia pierogow. Ona chciala wyprobowac "pierogi podlaskie", z kasza tartymi ziemniakami i boczkiem drobniutko pokrojonym. Ja mialam wolowe z rosolu na farsz. Wykonalysmy jakas wielka ilosc, jedna porcje mam na jutro, druga zamrozilam, trzecia mloda wziela bo ma jutro goscia. No i tak nam zeszlo Ale milo w domu trzem kobietom, mlody juz wyladowal na Kubie, senior paletal sie przerazony tym rozmachem kuchennym. Verbeno - bardzo bolesne takie konfrontacje - niestety nie wielu ludzi potrafi sie rozstac naprawde kulturalnie. Chyba, ze oboje maja dosyc. A wydaje mi sie, ze twoj maz nie spodziewal sie do konca konsenwecji twojej decyzji. Trzymaj sie. Lx - milo czytac takie radosne posty. A co z podgladem - nie wiem, u mnie dziala Odpowiedz Link
monia.i Re: Jaka cudna sobota +7 08.02.09, 00:45 Się powtórzę - ale dzień był rzeczywiście przepiękny Zapachniało wiosną - na spacerze widziałam wynurzające się z ziemii zielone kiełki cebulkowych roślinek..Niesmiało i z obawą spoglądałam w kierunku posadzonych jesienią brzózek - czy znów jakaś gangrena połamie, czy może jednak się ostaną... Poza tym troche się pokrzątałam, ugotowałam gar żurku, obeszliśmy urodziny najmłodszej siostrzenicy, pogadaliśmy o wszystkim i o niczym..Zastanawiamy się, czy w tym roku możemy powtórzyć chorwackie wakacje - obawiam się, że w naszym przypadku raczej niekoniecznie - chyba, niestety, może być ciężko Zal mi bardzo, bo miejsce przeurocze i reszta też - ale finansowo możemy nie podołać.Ciężko przewidzieć koszt euro w sierpniu. No, trudno się mówi... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Jaka cudna sobota +7 08.02.09, 10:54 Moniu, euro musi sie ustabilizowac i przyjac wartosc zblizona do 4 PLN. Z tym ze oczywiscie nieprzewidziane i nieprzewidywalne, moga na to wplynac in plus, lub in minus. Mnie dopadla jakas franca. Leb boli, mdli mnie juz drugi dzien, wszystko boli, jakbym przeszla "sciezke zdrowia" i jestem na wyzdychaniu. Nazarlam sie lekarstw, le Maz zajmie sie zywina, a ja ide odlezec Le Maz zadowolony niezwykle z zycia i pracy, wiec laskawie nastawiony do swiata. Sam sobie te robote wymyslil. Znalazl faceta i uswiadomil mu ze musi stworzyc taka funcje i powierzyc ja wlasnie jemu. I juz wiadomo ze polroczny kontrakt stal sie roczny, a le Maz wymyslil kolejne niezbedne rzeczy i rozpoczyna ich realizacje. Mysle ze za pol roku facet dojdzie do wniosku ze nalezy sie z le Mezem ozenic. Odpowiedz Link
mammaja Niedziela szara 08.02.09, 13:33 Fed, to szczescie ze le maz tak sobie zdolal zorganizowac zycie, niech sie zenia nawet, jak sama piszesz "laskawie nastawiony do swiata" - no bo bez roboty chlop staje sie nie do wytrzymania dla sibie i dla rodziny. Kuruj sie, bo infekcyje (zam!) laza po ludziach - coraz to kogos dopadna! Po pieknej sobocie zgnilo, szaro i mgliscie. Poszukiwalam jednej plytki z muzyka i skonczylo sie wywleczeniem wszystkich! Zamiar "skatalogowania" tej bogatej kolekcji kusi i przeraza. Moze narazie posegreguje dzialami i powoli bede spisywac. Nawet nie mialam pojecia ile filmow nagromadzilo sie na plytkach. Ile rozmaitej muzyki - jakos nie mam czasu korzystac z tych przebogatych zbiorow. Oto przeklanstwo nadmiaru - trudny wybor! Odpowiedz Link
verbena1 Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 20:31 Zostalam wyciagnieta z domu ,wsadzona w samochod i wywieziona do Niemiec Niebo cudnie niebieskie,ostre slonce, w przyrodzie na razie szaro i nieciekawie. Jechalysmy z kolezanka na polnoc, mnostwo wysokich nowoczesnych wiatrakow,krajobraz jak z innej planety, wielkie skrzydla ,poruszajace sie jednostajnie i pustka wkolo. Wrocilam przed chwila, piekny, bezstresowy dzien, tego wlasnie potrzebowalam. Odpowiedz Link
dado11 Re: Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 21:17 bycie wyciągniętym z domu, w niedzielę, i w samym środku tornado, to jest to, co tygrysom w opałach, jest naprawdę niezbędne tak trzymaj Verbenko, tak trzymaj, oderwać się, spojrzeć z dystansu, może chłodniejszym, zrelaksowanym innym powietrzem, okiem...? cały czas trzymam mocno kciuki za twoją psyche i inne elementy wrażliwe! a za mną piekielnie nicnierobiący dzień, za drzwiami szaro, mokro i niesympatycznie, we wątpiach niejaki ślad wczorajszych uciech, który należało zacierać delikatnie chłodnym, białym, półwytrawnym ... prezentem imieninowym no, jedyne co zrobiłam, to wykombinowałam mój następny dom, bo że nastąpi, to pewne, tyle, że mam czas go starannie przemyśleć. Wymyśliłam szkielet, z ciągami komunikacyjnymi wzdłuż ścian zewnętrznych, przeszklonymi jak weranda, a za tym ruchomym przeszkleniem, drewniane tarasy wokół bryły domu. Całość absorbująca światło, a co za tym idzie, ciepło, jednorazowym kosztem postawienia czegoś w rodzaju przezroczystego termosu, bardzo mi się ta myśl podoba i tyle, idę pozabijać resztę niedzielnych minut... pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela szara ale nie w Holandii 08.02.09, 23:46 dzien konczy sie bez specjalnych wrazen, bardzo przykre wiadomosci - o prawdopodobnym straceniu inzyniera w Pakistanie, oburza mnie brak umiejetnosci rzadu pakistanskiego do wynegocjowania uwolnienia go. Wszyscy tera mowia "zrobilismy co moglismy", a ja nie bardzo w to wierze! Druga to pozary w Australii, wprawdzie w zeszlym roku Luiza tlumaczyla mi, ze to "norma", jednak ci ludzi ktorzy traca wszystko a wielu zycie sa jednostkowo dotknieci a nie "statystycznie". Verbeno, trudno pewno teraz zyc w domu na zasadzie "mieszkajac z wrogiem" - dobrze ze wyjechalas i ze masz wsparcie w znajomych. Dado, podziwiam ze chcesz wymyslac kolejny dom, majac tak uroczy. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Najgorsze pozary w historii Australii 08.02.09, 23:44 Zaszokowala mnie skala tego zniszczenia i szybkosc, z jaka nastapilo. Nie wiedzialam o pozarach w Wiktorii do wczorajszego popoludnia, cieszac sie sydnejskim latem i nie wlaczajac radia, TV czy komputera. Do dzisiejszego poranka doliczono sie ponad 100 osob, ktore zginely w pozarach (przypuszczam ze bedzie ponad 300). Liczba ofiar jest najwieksza od czasu wojny - zadna dotychczasowa kleska zywiolowa w Australii nie zebrala takiego zniwa. 750 domow splonelo, zniszczonych jest 300 000 hektarow, ale to nie koniec, front ognia nadal sie posuwa. Straszne. Co gorsza, wiele z tych pozarow jest dzielem podpalaczy. images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg" border="0" alt="images.smh.com.au/ftsmh/ffximage/2009/02/07/fires_wideweb__470x294,0.jpg"> www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg" border="0" alt="www.ntnews.com.au/images/uploadedfiles/editorial/pictures/2009/02/07/1_A_fire.jpg"> Zmiana pogody, ktora przeszla nad Wiktoria wczoraj, dotarla do Sydney tej nocy. Jest teraz szaro i chlodno, zaczelo kropic, co powinno pomoc gasic pozary wokol Sydney, szczegolnie w okolicy Peats Ridge. Na szczescie w NSW nie ma zbyt wielu pozarow i zadnych ofiar, wiec nasi stanowi strazacy pojechali do Wiktorii. Inne stany tez pomagaja - wysylaja strazakow, specjalistow od medycyny sadowej (do identyfikacji ofiar), psychologow no i sprzet. Premier federalny poslal wojsko. Szpitale w Melbourne przeszly na procedury przygotowane dla ataku terrorystycznego - przyjely kilkaset poparzonych osob. A tymczasem w Queensland powodzie, spowodowane deszczem wokol corocznych cyklonow. Biore sie do pracy, zeby sie czyms zajac. Jestem wstrzasnieta. W przerwie zadzwonie do Czerwonego Krzyza i do biura pomocy ofiarom pozarow. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Najgorsze pozary w historii Australii 09.02.09, 13:01 Ja tez, Luizo, chociaz jestem tak daleko - porusza mnie rozmiar ludzkiego nieszczescia. Dzisiaj wrocila sloneczna pogoda, brne w generalne porzadki z plytkami, nie do wiary ile tego mam. jak sie czujesz, Fed? Odpowiedz Link
dado11 zimny poniedziałek 09.02.09, 21:11 Luizo, trzymam kciuki za wasze bezpieczeństwo i oby jak najmniej strat! Może w końcu jakiś deszcz spadnie i sytuacja się poprawi... Na forum kompletnie wszystkich wywiało, powrót zimy jest niewątpliwie dołujący za mną bardzo pracowity dzień, ale takie dni to ja lubię praca wre, cyferki na liczniku "do przodu" aż furczą i tak ma być! ostatnie pół roku gnuśności nie było miłe, oj nie... A z tymi planami ze zmianą domu to jest tak, że niedługo zostaniemy tu sami na zbyt dużej powierzchni, w której utopione są wszystkie nasze oszczędności, więc mimo całego serca włożonego w to piękne miejsce, nie wydolimy finansowo, by je utrzymać (raczej wygranej w totka nie mogę brać pod uwagę) zatem najrozsądniejszym wyjściem będzie poczekać na koniunkturę, sprzedać kochaną chałupę i wybudować mniejszą i bardziej ekonomiczną, ciut dalej od miasta. A że mam czas nad tym rozmyślać, to i kombinuję różne rozwiązania, począwszy od ekologii po oszczędności energetyczne i zabezpieczenie przed humorami naszego nieprzewidywalnego sąsiada zza Buga... no a poza tym, jestem przecież niedoszłym architektem, więc takie zabawy twórcze są dla mnie jak gra w szachy czy karty, dla innych Pozdrawiam D. Odpowiedz Link
mammaja Re: zimny poniedziałek 09.02.09, 22:57 Dado, od lat nie mozemy sie zdecydowac na sprzedanie domu, wreszcie znowu pomieszkamy troche z mlodymi - jak chca, a nam jest milo. A potem zobaczymy..... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek a w Wiktorii nadal sie pali 10.02.09, 05:00 Siedze w pracy, ale ciezko mi sie skupic. Nie moge uwierzyc, ze zginelo tyle osob, mimo ze prognozy pogody i zagrozenia pozarowego byly trafne i z wyprzedzeniem podane w mediach (premier VIC mowil apelu TV ze warunki pogodowe sa znacznie gorsze niz Ash Wednesday w 1983 i Black Friday w 1939, szef strazy pozarnej opisal dokladnie co sie stanie) nikt nie wierzyl, ze moze sie to stac tak szybko, ze niektore osady beda mialy kilka minut od zobaczenia pierwszych plomieni do calkowitego sploniecia. Stara taktyka wyboru miedzy pozostaniem dla obrony domu i wczesna ucieczka nie miala zastosowania, bo na to trzeba miec kilka godzin. Grad rozpalonych wegli niesionych na kilometry od pozarow, wciskanych wiatrem w najmniejsze szczeliny we framugach i kilkudziesieciometrowe plomienie, wszystko posuwajace sie z predkoscia do ponad 100 km na godzine nie daly szansy malym osadom szczegolnie tym polozonym wsrod lasow a przewracajace sie drzewa zablokowaly drogi uniemozliwiajac ucieczke samochodami. Wiele osob, ktore zginely w tym piekle zostalo praktycznie skremowanych i pozostaly po nich garstki kosci, ktore bedzie mozna zidentyfikowac tylko jesli mieli obraczki lub pozostaly zeby. Na razie doliczono sie 173 ofiar, ale w miare jak policja i inne sluzby wchodza na wypalone obszary, odkrywaja coraz wiecej cial. Spowodziewana liczba ofiar to 300, w szpitalach kilkadziesiat osob walczy ze smiercia. Nowo utworzony zespol "Phoenix" (jakze celna nazwa) zajmie sie badaniem przyczyn pozarow (niektore z nich sa dzielem podpalaczy, takze zaproszone przez nieuwage), okolicznosciami smierci kazdej ofiary i bedzie rowniez przekazywac dane i wspolpracowac z Royal Commission, czyli najwyzsza federalna komisja sledcza powolana w tym przypadku do rozpatrzenia przyczyn pozarow i taktyki ich zwalczania (dotychczas w Wiktorii zezwalano mieszkancom pozostawac w domach i walczyc z ogniem na wlasna reke - z tego co wiem, w jakichs stanach policja przymusowo ewakuuje ludnosc cywilna). Bezposrednie straty wycenia sie na pol miliarda dolarow, posrednie (zniszczone plony i infrastruktura) na 2 miliardy. Wczoraj poznym wieczorem udalo mi sie dobic do strony internetowej Czerwonego Krzyza, ktora padla rano pod naporem dziesiatek tysiecy ludzi wplacajacych pieniadze i ofiarowujacych wolontariat. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 10.02.09, 09:13 U nas zimno, strasznie wieje. Oba paryskie lotniska sa zamkniete od wczoraj wieczorej z powodu wichury. Pada deszcz. Brrr. W pracy jak to w pracy, jeden dzien urwanie glowy, drugi dzien w miare spokojnie. Normalka. Trzymam kciuki, zeby AU udalo sie opanowac pozary. // Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek 10.02.09, 11:57 Pozar, ogien, zawsze budzily we mnie strach, wrecz paniczny. Mam jaies grypowate swinstwo, wiec leze. Oblozylam sie ksiazkami do angielskiego i rosyjskiego, bo mi w piatek sprawdza poziom Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 10.02.09, 12:47 Luizo, straszne jezeli mozna bylo zapobiec chociaz czesci pozarow, uratowac zycia ludzi - i nie zrobiono tego. Solidarnoasc ludzka napewno jest w takich momentach konieczna i potrzebna, ale... Tak jak przy tsunami - pozostaje puatnie czy nie mozna bylo uniknac, chociaz czesciowo? fed, kuruje sie zwawo Zaliczylam dzisiaj podroz do Ikei po prezenty slubne. Lista do wgladu w biurze obslugi - po czym "odhacza' sie zakup. Dobry sposob na otrzymanie rzeczy chcianych i nie meczenie darczyncow wymyslaniem podarkow! Pogoda znowu "dla ludzi" - slonecznie i raczej cieplo. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Wtorek 10.02.09, 19:12 Ze wszystkich kataklizmow pozar jest dla mnie najstraszniejszy. na dokladke, nie jest to dzielem tylko natury.W glowie sie nie miesci ludzkie okrucienstwo. Fedorczyk lecz sie skutecznie. Dado, ja nawet nie moge sobie wyobrazic przeprowadzki ze swego domu. Dzieki Bogu nie musze.Syn jest smodzielny, a nas jest tylko dwoje no i oczywiscie 3 kocia.Kocham swoj dom i chce byc w nim do konca. Oby sie udalo. U nas pogoda piekna i weekend zapowiada sie milo. Idziemy na koncert jazowy, i na party "Walentynkowe". Co do inzyniera polskiego w Pakistanie to nawet mi slow brak. pozdrawiam Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 11:01 Mam nadzieje. Zwloklam sie z wyra i uznalam za zdrowa. Ide ze psem, a potem dalej bede sie uczyla. Nawet mnie to bawi, mimo ze pamiec juz nie ta, oj nie ta. A tak Bogiem a prawda nigdy dobra nie byla. Tez nie mam zamiaru zmniejszac zycia obszaru. Uznalam raz na zawsze to mieszkanie za definitywne. Oczywiscie po 17 przeprowadzkach powinnam sie ugryzc w jezor, ale to jest moje pobozne zyczenie. Nim Syn Srodkowy zdeklaruje sie w sprawie przyszlosci, a Dziecinka ja sobie ulozy mina jeszcze ze dwa lata. A potem hulaj dusza bez kontusza. Dwa pokoje po 18 metrow do zagospodarowania I to obok siebie, wiec mozna laczyc i dzielic ile chciec. Juz widze duszy oczyma, jak robie z nich jeden mniejszy, goscinny, tak powiedzmy 10 m, a drugi lacze z moja lazienka i garderoba i robie sobie apartamenta prywatne. Ech.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 14:18 Kiepska pogoda, albo moj nastroj kiepski. Wszystko mi sie dzisiaj posypalo - w sensie organizacji czasu. napisalam post na watek o samotnosci w malzenstwie, po czym skasowalam go, bo w zlym nastroju lepeij sie nie wymadrzac. Wczoraj mialam spotkanie z grupa "malarek" z UTW. Przedstawilam im propozycje napisania wniosku "do miasta" czyli miejskiego biura kultury. Ona, ze owszem, owszem, pomysly chetnie podchwytuja - ale realizacja? No tego nie potrafia, nie rozumieja tez jak sie pisze takie projekty. Na moja propozycje wspolpracy jakos nikt sie nie zadeklarowal. No i taki mamy narod. Chetnie skorzystaja z dotacji , beda uprawiac "tworczosc", ale ruszyc cztery litery i wlozyc troche wysilku to juz za trudne. No i wyszlam zla i sfrustrowana. A w gruncie rzeczy na co ja liczylam? Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sroda ktora zdrowia doda 11.02.09, 21:48 Fed, ja juz dawno stwierdzilam ze jestem szczesliwa bo moja lazienka jest MOJA.Maz korzysta z goscinnej.Uazam to rozwiazanie za idealne. To rowniez dotyczy pomieszczenia na ciuchy i tym podobne. Doskonale rozumiem, ludzi bogatych, ktorzy maja wielkie przestrzenie. wlacznie z domkami goscinnymi. Co do nastrojow to sie nie dawaj Mamajo, bo tak latwo,mozna wpasc w jakies tam dolki.Ja sie trzymam ile tylko moge. Ostatnio dowiedzialam sie od mojej bardzo zaprzyjaznionej osoby,ze jest bita przez meza.Wiem ,ze byly problemy ale nie przypuszczalam ze dojdzie do przemocy fizycznej.Znam tego Pana, jest to facet bardzo kulturalny i wyksztalcony.Bywalismy u siebie w domach. Wierze mojej przyjaciolce na 100 procent, ze mowi prawde. Doradzilam natychmiastowe zerwanie i przeprowadzke. Ja nie uznaje przemocy i nigdy nie ma dla mnie wytlumaczenia. Nawet jak jest to choroba psychiczna.Zerwac i koniec.Jest mi bardzo przykro po tej wiadomosci. Takie to buty. pozdr Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek - kolejny szary dzien 11.02.09, 22:56 Troche dziwnie sie czuje po przeskoku temperatury z 40 stopni w niedziele do 20 stopni od poniedzialku. Po tylu tygodniach lata nie moge sie przyzwyczaic do dlugich rekawow :o) Wtorek byl w Sydney najchlodniejszym dniem od 14 listopada. Od poniedzialku jest pochmurno i szaro, pada, siapi i mzy, w moim ogrodzie napadalo 20mm deszczu co oznacza ze do zbiornikow trafilo ok. 800l deszczowki. Zaczynaja mnie swierzbic rece zeby zabrac sie za ogrod: usunac zeschniete po upalach liscie i cale rosliny, uporzadkowac ogrod ziolowy i przekopac w nim grzadke na szalotke i pietruszke, posadzic kilkanascie drzew i krzewow czekajacych w doniczkach... Na razie postawilam tylko ceramiczne poidlo dla ptakow. Chyba nie zrobie wiele w tym tygodniu, bo wyjezdzamy na weekend. Moze cos zdzialam dzis w czasie lunchu; jak zwykle w czwartek pracuje w domu. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 00:36 Ależ droga Lou, nam czas zacząć się przyzwyczajać do powolnego ściągania wełnianych czapeczek... poza tym w lego-land (od legowiska...) nic się nie dzieje, na szczęście dziś byłam w sklepach, a tam, straceńcy, podnoszą ceny o 25-30% w nadzieji, że ich produkty są "niezbędne"... wariaty, czy cóś???? cholera mię trzasła, jak rany Julek... kupiłam piękne buty u Baty (a' 119 PLN), dla siebie i dziecka (cokolwiek większego niż macierz...), ponosimy z radością, a jakże... kupiłam poduchy do wypełnienia soloonu w nadobnej Ikei, jutro je obszyję no i tak dalej... nic niezwykłego... D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 01:00 dado11 napisała: > Ależ droga Lou, nam czas zacząć się przyzwyczajać do powolnego > ściągania wełnianych czapeczek... Co to sa "wełniane czapeczki"? ;o[+] > poza tym w lego-land (od legowiska...) nic się nie dzieje, na > szczęście > dziś byłam w sklepach, a tam, straceńcy, podnoszą ceny o 25-30% w > nadzieji, że ich produkty są "niezbędne"... wariaty, czy cóś???? > cholera mię trzasła, jak rany Julek... > kupiłam piękne buty u Baty (a' 119 PLN), dla siebie i dziecka > (cokolwiek większego niż macierz...), ponosimy z radością, a > jakże... > kupiłam poduchy do wypełnienia soloonu w nadobnej Ikei, jutro je > obszyję > no i tak dalej... nic niezwykłego... Ech, Dado, zazdroszcze Tobie posiadania czasu na zakupy i butow Baty (chociaz nie wzrastajacych cen). Sama wybieram sie na zakupy obuwnicze jak sojka za morze, do IKEI tez wypadalaby zajrzec zeby zasilic sypialnie dziecka. W naszych sklepach sprzedawcy z blaganiem w oczach obnizaja ceny na niemalze wszystko (oprocz zywnosci). No ale w tym tygodniu nici z zakupow, bo dzis jestem zajeta a jutro po pracy wyjezdzam na kolejny weekend medytacyjny na plazy. Moze w przyszlym tygodniu? Pozdrawiam i zycze milych snow Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 08:27 Foxie, dobra rade dalas przyjaciolce. Generalnie nie lubie schematow i schematycznych dzialan, ale akurat to jest niepodwazalne. Raz uderzy, bedzie bil zawsze. A co wlasnej lazienki, to jest to mojasci jest moja. I szafa na buty i pol garderoby. Tylko pokoju swojego na stale nie mam. Koczuje u Syna ktory jest sojka za morzem, ale tak jak napisalam, jak sie poukladaja w czasoprzestrzeni zyciowej to ho ho.... Ty sie Kuzynko za bardzo nie odzwyczajaj od czapeczki bo znowu powialo zima. Luizo, trzeba w zyciu dokonywac wyborow. Medytowanie, albo konsumowanie Mammajko, ludzie jakie sa kazdy widzi. Nie poddawaj sie. W kazdym pokoleniu rodzi sie co kilka milionow (podkreslam kilka milionow) noworodkow, jeden ktory ma gen spolecznikowski. W naszym trafilo na Ciebie. Reszta jest od korzystania. A ja jade do szkoly Dziecinki. Porozmawiac z wychowawczynia, (nie z wlasnej woli)o tym jak to Dziecinka kompletnie nie ma szans na mature, ani zadna inna rzecz ktora naukowa jest. A niech sobie gada. Zda, nie zda, to nie choroba. Ma na to 5 lat, a glupia nie jest. Jakos ja sie dziwnie o nia nie niepokoje. Potem jade do szewca, jedne cud buty musze ciut rozciagnac i do banku bo za granatowe Gabor, musze zaplacic. Cale 19 PLN (Dado swiadkiem) plus za przesylke. I w ten sposob doszlam do 90 par. Grypie kazalam isc sie pasc. Ale jej zawdzieczam jedno, w przerwach miedzy sennomajaczacych poczytalam sobie rozne zapomniane ksiazki. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 19:40 dzisiaj rano napisałam dlugi post, poczym serwer odmowil wspolpracy. To zupalnie zniecheca. Widz tez ze od rana pusto. czy wam sie tez to zdarza ? Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek - kolejny szary dzien 12.02.09, 23:54 To, że pusto od rana? No, zdarza się, zdarza czasem... Pozdrawiam wszystkich serdecznie, acz niemrawo, z dołka psychicznego w dodatku. Niewielkiego (relatywnie) ale zawsze. Dziś definitywnie raczej zrezygnowaliśmy z tegorocznej Chorwacji - a taką chęć miałam... No, nic. W końcu są następne lata... Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek - kolejny szary dzien 13.02.09, 00:19 Mialam dzien zakrecony od ana - najpierw przyjechala z wizyta z Krakowa siostra mamy Franka, potem nasza chrzesnica przyjechala z zaproszeniami na slub, posiedziala, pogadala, zrobila sie pora obiadowa, wiec biegusiem nakarmic gromadke, a tu dramatyczny telefon, ze nasz dzisiejszy wykladowca nie dojedzie, tzeba bylo na gwaltzastepstwo. na szczescie jestesmy przygotowane na takie niespodzianki, ale wymagalo to mojego wczesnego pojechania, zainstalowania laptopa i projektora. Kolezanka miala przygotowana prezemtacje z wycieczki do Meksyku - bardzo ciekawa, dobrnelam do domu padajac na nos. Niby nic, a taki meczacy dzien. Rano odpisala moim przedpisczyniom - ale przepadlo. Moniu, Chorwacja zaczeka, sama wybieram sie tam od wielu lat - tez bylam zachwycona, a ciagle nie moge sie wybrac powtornie. Ale ty napewno pojedziesz. Dobranoc! Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek - kolejny szary dzien 13.02.09, 00:37 Mammaju - u Ciebie zawsze tyle się dzieje )) I zawsze uwielbiam o tym czytać A Franio w tym całym rozgardiaszu pewnie rozkwita A do Chorwacji obie mamy tak samo daleko i blisko - kiedyś wybierzemy się powtórnie, i Ty i ja, dziś nie byłam w stanie wydać decyzji na "tak" - szacunkowe koszty dwóch tygodni troszkę mnie przeraziły - no i to nieprzewidywalne euro...No nic, jeszcze żywe są wspomnienia z zeszłego roku, jak mnie zassie to sobie powspominam Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 09:33 To lubie, piatek trzynastego. A za oknem ciagle szaro. Tez mi sie marzy Chorwacja. Z tym ze u mnie to raczej jest wszystko jedno gdzie, byle sama albo z Dado (w Paryzu) albo z UP i Mala Czarna. Zasmakowalam w wakacjach jako takich. Mammajko Ty masz chyba properelek Moniu nie daj sie stanom i stanikom ducha. Wszystko przed Toba!! Kiedys tak mi powiedziala jedna ososba i nawrzeszczalam na nia zeby przestala mnie straszyc Ale Ciebie to nie dotyczy i do lat tlustych dotrzesz taneczna stopa, w pelnej krasie mlodosci! Kryzys owszem zainstalowal sie u nas na dobre i zle, ale jednak on nas zamiata tylko ogonem bo glowne cielsko smoka jest gdzie indziej. My tez nie mamy kredytow do splacania i tylko utrzymanie Syna Sredniego w krainie dalekiej pozera nam Chorwacje. Ale jesli Dziecinka nie dostanie sie na bezplatne studia to trzeba bedzie wreszcie tupnac na smarkacza noga i przerzucic wysilek finansowy na czesc pracujaca przychowku. Inna sprawa ze on mnie doprowadzi kiedys do obledu. Uroczy, kochany, slodki,ale pasozyt jak w morde strzelil. A le Maz broni go wlasna piersia i nie zauwaza ze robi mu tym coraz wieksza krzywde. Aaaa nie bede teraz o tym myslec. Ide zyc ten piatek trzynastego i oby byl mily i szczesliwy dla wszystkich. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 19:21 Nigdy nnie jest tak, jak mialo byc, a w kazdym razie rzadko! Kiedy po spelnieniu licznych obowiazkow ( nie liczac poltoragodzinnego spiewu piatkowego, bo to sama przyjemnosc) - dobrnelam do domu, wprowadzilam autko z mocnym postanowieniem "dzisiaj juz nic mnie nie ruszy" i zapadlam w wtmarzona drzemke - telefon od mlodej. Otoz pociagi na naszej linii stoja na przestrzeni wielu km. A dziewczyna miala farta - jej wagon stanal na wysokosci naszej uliczki! Sforsowala drzwi przy pomocy żulii z ostatniego przedziału (surowo zakazane), wysiadla i naturalnie zadzwonila do nas, ze idzie - ale "ktos" musi ja zawiezc do nastepnego przystanku kolejowego, gdzie rano zostawia smochod. Wiec za chwile bede musiala wpakowac te radosna bande (psy byly u nas), wyprowadzic autko i odwiezc ich do tego "nastepnego przystanku'. Ot, co - taki sobie normalny nie fart Odpowiedz Link
verbena1 Znamienna data 13.02.09, 21:19 Dzis, w piatek trzynastego lutego moja corka ma urodziny. Dzis, w piatek trzynastego lutego dostalam klucze do mieszkania. Dzis , w piatek trzynastego lutego kupilam moj pierwszy w zyciu samochod. Wystarczy? No to mozecie wyobrazic sobie moje emocje. W ostatnich dniach szarpaly mna uczucia zwatpienia ,kiedy ogladalam pokoje do wynajecia takie ,ze nie nadawalyby sie na piwnice lub piekne ale z bardzo nieprzystepna cena a mialam swiadomosc ,ze musze cos wybrac juz teraz. Kiedy znalazlam wreszcie mieszkanie ,ktore odpowiadalo mi cenowo i wizualnie ,okazalo sie ono prawie zajete i musialam czekac w napieciu dlugie godziny na telefon bo ta osoba zastanawiala sie czy wziac czy tez nie. Wreszcie odpowiedz ,ze moze byc moje ,tylko musze zaraz przyjsc, podpisac kontrakt i zaplacic czynsz plus kaucje. W portfelu pustki ,wiec nerwowe szukanie rozwiazania. Znalazlo sie z zupelnie niespodziewanej strony. Moj, prawie ex mial wczoraj dzien dobroci dla zwierzat i wyplacil mi kase z podzialu majatku. Nagle stalam sie posiadaczka nieduzej wprawdzie ale dla mnie wystarczajacej sumki. Zaplacilam za mieszkanie i z rozpedu ,myslac,niech sie dzieje co chce poszlam do firmy samochodowej i nabylam moje wczesniej juz upatrzone, zieloniutkie ,malutkie auteczko (uzywane oczywiscie). Auteczko jest jeszcze w firmie, bedzie wyczyszczone, wypolerowane i nawet bedzie juz zarejestrowane na moje nazwisko. Jeszcze nic do mnie nie dochodzi, wydaje mi sie ,ze to dzieje sie jakby obok mnie, jestem zupelnie zakrecona. Mieszkanie jest tymczasowe, nieduze ,do czasu dostania mojego wystanego w kolejce. Dwa pokoiki z lazienka ,ktore trzeba doszorowac i odkurzyc po poprzednich lokatorach. Musze sie z tym przespac i moze dopiero jutro zaczne sie cieszyc. Dziekuje wszystkim ,ktorzy trzymali za mnie kciuki Pomoglo) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Znamienna data 13.02.09, 21:48 Verbenko, gratulacje! Strasznie się cieszę! ))))) A propos, w poprzednich dzisiejkach napisalam, że chcę kupić Twoją akwarelę, a Ty cisza... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Znamienna data 13.02.09, 22:11 Verbeno, bravo, bravissimo. Ciesze sie nieslychanie. Wyspij sie i obudz w poczuciu "tymczasowego" ale jednak bezpieczenstwa. Idziesz do przodu. A juz niedlugo bedziesz jechala do przodu zielonym wymarzonym autkiem. Nadal sciskam kciuki. I jeszcze dlugo bede je sciskala, bo wiem ze nic nie staje sie szybko i nic nie przezywa sie szybko. Duzo i bardzo, ale to bardzo cieplo o Tobie sobie mysle. Jestes wyjatkowa osoba. Piekna na obie strony. Od zewnatrz i od srodka. Mammajko taki nasz, cholera los, maci. Moje tez mnie wzywaja nieustajaco wtedy glownie, kiedy ja juz uznalam ze zjechalam do zajezdni. Jutro od rana jade do mojego Frania. Zabieram go do I Maxu, a mamuske puszczam luzem do galerii handlowej. Potem mam zamiar z nimi baraszkowac do poznego popoludnia, li wczesnego wieczora, bo prosto od nich jade do Dado. Zostawiam moje autko i razem udajemy sie do kuzyna na bal. A co z tego wyniknie to juz tylko jednen Bog wie..... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:08 Jutko droga, pamietalam na poczatku ale w tym nawale zdzrzen i emocji wylecialo mi zupelnie. Niech to sie przewali, akwarela nie ucieknie, jedynie zmieni miejsce zamieszkania Napisze Znacie to uczucie - juz nigdy nie bedzie tak jak dawniej? Wlasnie teraz mnie naszlo i jest mi zal. Wiem ,nie moge cofnac mojej decyzji, nie chce, ale tak jakos straszno samej, trzeba bedzie o wszystkim samemu decydowac i ponosic konsekwencje. To nowe mieszkanie takie obce, dziwne, nie ma w nim milych katkow ,gdzie moglabym sie zaszyc, buuu. To wieczorna pora strachow i dolkow, jutro bede inaczej widziala. Jak ciezko byc zawsze ta silna i dajaca sobie rade. Widac taka moja karma Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:20 Verbeno, swietnie znam to uczucie. To jest taka kretynska pustka ktora nie daje sie zapelnic przyszloscia. I niestety ona ma racje. Naprawde nic juz nie bedzie tak samo. I wlasnie to uczucie, to pojecie, nalezy oblaskawic, przytulic do duszy i przyzwyczaic sie do niego. A najtrudniej jest przyjac do wiadomosci pustke. Jeszcze dojda Ci do tego wspomnienia. I nie ze zwiazku, z uczuc, z zycia,te takie mocne i wazne, na to jestes przygotowana. Ale beda Ci sie przypominac kwiatki, blawatki, firanki i szlag Cie bedzie trafial ze takie duperele prowokuja tak okropne lzy i serca szarpniecia. Ale niestety to wszystko jest zawarte w pakiecie zatytulowanym rozstanie. I strasznie mi Cie zal na wyrost, bo wiem jak to boli w caloksztalcie, niemniej z autopsji moge Ci zagrac na cymbalkach mojej prababci: Ach moj mily Augustynie, wszystko minie, minie, minie. I z zupelnym spokojem moge zapewnic Cie, tak jak kiedys zapewnil mnie moj przyjaciel: Bedzie dobrze. Sciskam Odpowiedz Link
monia.i Re: Znamienna data 13.02.09, 23:22 Verbeno, kochana, oswoisz te kąty, ocieplisz swoją obecnością, one lada moment staną się tylko Twoje, będzie w nich znajomo pachniało, daj im czas. Strasznie dużo się zmieniło w Twoim życiu, nie mam doświadczenia, ale myślę, że potrzeba Ci czasu na uspokojenie i na spokojne pobycie..Na razie pewno jest Ci ciężko, bo wszystko jest nowe. Łącznie z sytuacją. Uściski przesyłam bardzo ciepłe - chyba jednak wyboiorę się ze Smokiem za rok do Holandii, on będzie machał wiosłem a ja będę z Tobą na targu oglądała tulipany Odpowiedz Link
dado11 Re: Znamienna data 13.02.09, 23:48 Kochana Verbeno, napisałam do ciebie długi post, ale go wywaliłam, nikt nie powinien się mądrzyć w takich okolicznościach, wiem że przemyślałaś swoją decyzję, a teraz masz wątpliwości... któż by nie miał? Weź kartkę, spisz plusy i minusy, na pewno miałaś rację! a obcą przestrzeń zaraz oswoisz, ściany szybko wchłaniają ciepło właściciela Całuję mocno, D. Odpowiedz Link
monia.i Re: Znamienna data 13.02.09, 22:24 Verbenko - to był dzień pełen emocji dla Ciebie. Nie próbuję nawet domyślać się, jak się czujesz - ale myślę, że to jest niezły początek czegoś nowego - i fajna data w dodatku Nowe życie, nowy samochód w kolorze nadziei, nowe mieszkanie...dużo się dzieje. Trzymam kciuki cały czas, niech Ci się te wszystkie nowe nitki pięknie, barwnie uplotą Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek trzynastego:-) 13.02.09, 22:48 Fedo Dzięki - masz dar rozpędzania pochmurnego nastroju Stany i staniki ducha są pod kontrolą - no i to nie jest tak, że kryzys przygniótł nas do ziemii swoim zamiatającym ogonem. Odczuwamy go niewątpliwie, pracując u i dla niewielkich firm w obu naszych przypadkach - ale ciężko bym zgrzeszyła, gdybym stwierdziła, że wszystko nam sie posypało i jest tragicznie. Nawet przy całym moim malkontenctwie i tendencji do pesymizmu wstrzymuję się przed takimi hasłami. Zamarudziłam na forum - no bo tak mi się ze smętnej pierwsi wyrwało..Na upartego pojechalibysmy do tej Chorwacji, wymagałoby to po prostu zwiększenia oszczędności - tyle, że my nie żyjemy jakoś tak mocno wystawnie, normalnie, można rzec - wizja dodatkowego oszczędzania (bo raczej nie szastamy) wzbudziła mój wewnętrzny sprzeciw. A jeszcze inaczej - pewnie znalazłaby się w pięknej Chorwacji inna, tańsza oferta - ale mnie sie marzyło tamto, zeszłoroczne miejsce - bo było wyjątkowo urocze, ze względu na klimat, absolutnie nie apartamentowy i nie gwarno-wczasowy Ale chyba najtańsze ono nie jest - chociaż i pewnie nie najdroższe. Nic to - my bylismy rok temu, w tym niech zaprzyjaźnieni zakosztują Odpowiedz Link
fedorczyk4 No i sama Moniu, 13.02.09, 22:58 widzisz, wystarczy zamedzic na forum i zaraz lepiej sie robi. A tak powaznie, to mysle ze pomimo ze ten ogon po nas lata to jeszcze nie jest najgorzej. A ja juz Cie wreszcie zobaczylam i swoje wiem))) Odpowiedz Link
monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:10 Hmmm...A co z tego wynika, że mnie zobaczyłaś, Fedo? Bo jakoś tak wolno kumam i pewno trzeba mi łopatologicznie, sorry... Najgorzej nie jest, faktycznie, tak sobie powiadam...A gdy mnie nachodzą dołki to powiadam sobie dobitniej i głośniej. Ale wolałabym, żeby było troszkę różowiej. Odrobinkę. Ciut. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:23 Moniu, sama sie tego doprosilas. Zobaczylam i stwierdzilam ze jestes slicznym smarkaczem!!!!Wiec wiem ze masz bardzo duzo czasu przed soba Odpowiedz Link
monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:36 Fedo - no jak Cię kocham - ale tak właśnie wyglądałam??? Wiedziałam, że stres mnie zmienia, ale nigdy nie sądziłam, że aż tak. Aczkolwiek..no, możliwe, że mogłam sprawiać takie wrażenie, ale to dlatego, że czułam się troszkę zacukana. Zawsze wtedy śmieję się bez sensu i tak też gadam.. Ach - przeżycia związane z osobistym poznawaniem to temat na osobny wątek )) Ale to tylko pierwszy raz - przy kolejnych pokazuję właściwe oblicze Odpowiedz Link
monia.i Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:42 Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który biega po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to prawda, niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają zezwolenie na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej - zastanawiam się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku miasta, w biały dzień, samo z siebie... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:49 monia.i napisała: > Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który biega > po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to prawda, > niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają zezwolenie > na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej - zastanawiam > się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku > miasta, w biały dzień, samo z siebie... Wytropili mnie Odpowiedz Link
monia.i Re: No i sama Moniu, 14.02.09, 00:01 fedorczyk4 napisała: > monia.i napisała: > > > Właśnie wysłuchałam komunikatu bodaj na tvn24 o dziku, który biega > > po Ząbkach i atakuje ludzi. Brzmi surrealistycznie - ale to > prawda, > > niestety...Kilkoro ludzi pokąsanych, od rana obława, mają > zezwolenie > > na odstrzał..Z jednej strony słusznie ale z drugiej - zastanawiam > > się, co się temu dziczemu stworzeniu stało...Ze napada w środku > > miasta, w biały dzień, samo z siebie... > > Wytropili mnie Cholero - to teraz mi posprzątaj te rozprychnięte pety, niepaląca zołzo... Chłopa słusznym snem śpiącego obudziłam tym parsknięciem... )))))))))))) Odpowiedz Link
dado11 ojjj.... pety.... 14.02.09, 00:07 nagle mnie ścisnęło w tęsknocie za ... petami... nie róbcie mi tego! już minęło 5 i pół roku... Odpowiedz Link
monia.i Re: ojjj.... pety.... 14.02.09, 00:09 Przepraszam, Dado - postaram się przestać wtrącać teksty okołopetowe. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Pojecie okolopetowosci 14.02.09, 00:12 trzeba je wprowadzic do slownika jezyka polskiego!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 No jezdes, jezdes... 14.02.09, 00:24 Ale se poczytaj to zaraz Ci przendzie Czy w Paryzu pada snieg, tak jak zapowiadali? Odpowiedz Link
jutka1 Re: No jezdes, jezdes... 14.02.09, 00:32 Padal rano. Teraz już nie. A ja idę spać. Buziaki Odpowiedz Link
mammaja Re: No jezdes, jezdes... 14.02.09, 01:20 U nas to albo nic, albo burza mozgow! Ze tez nie zajrzalam wczesniej, takie ciekawe wiadomosci! To juz lete zakladac nowe dz.! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i sama Moniu, 13.02.09, 23:48 A moze jako Ta Ktora Sie Strasznie Opierala, powinnas otworzyc wlasnie taki sobie maly i intymistyczny watek o poznawaniu w realu ludzi z wirtualu? Czy warto, a moze nie warto, a jesli tak to co nam to przynosi ponad to co juz mamy? A Ad rem, to Ci nic nie powiem, bo nie chce byc zbyt prywatna!!! Przyszlo takie mlode, sliczne, jaskrawo swiecace sama soba z natury.I sie smialo, i smialo. Nota bene, smialysmy sie wszystkie. I chyba o to chodzi co? Odpowiedz Link
verbena1 Przemyslenia.... 13.02.09, 23:56 Fed, pieknie napisalas o pustce, az mi sie lepiej zrobilo (tu gleboko westchnelam Bedzie dobrze, niech tylko jeszcze slonce zaswieci (w tym mieszkaniu jest okno na cala sciane i duzo swiatla). Moniu, nie sluchaj Fed, nie wygladasz jak dziecko tylko jak Alicja z Krainy Czarow Bylas swietna, taka sobie Ciebie wyobrazalam. Do Holandii zapraszam jak najbardziej, byc moze jeszcze w tym roku dostane to wlasciwe mieszkanie wiec spac bedzie gdzie. W sprawie balu, Dado ,zaciekawily mnie te kogucie maski, prosze nie zapomniec o robieniu zdjec, Fed bedzie pewnie znow nie do poznania Tak poza tym fajnie jest czuc ,ze ktos wspolczuwa z toba ,nie mowiac juz o rzeczywistej pomocy. Mam tu na mysli moja tutejsza przyjaciolke ,ktora niezmordowanie od paru dni sluzy mi samochodem ,wsparciem i podtrzymuje na duchu, jestem jej niezmiernie wdzieczna. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Przemyslenia.... 14.02.09, 00:00 verbena1 napisała: > Tak poza tym fajnie jest czuc ,ze ktos wspolczuwa z toba ,nie mowiac > juz o rzeczywistej pomocy. Mam tu na mysli moja tutejsza > przyjaciolke ,ktora niezmordowanie od paru dni sluzy mi > samochodem ,wsparciem i podtrzymuje na duchu, jestem jej niezmiernie wdzieczna. Mysle Verbeno, ze w naszym wieku posiadanie takich przyjaciol jest najwspanialszym luksusem, najwieksza zyciowa wartoscia i najcudowniejszym osiagnieciem. Moje gratulacje Odpowiedz Link
monia.i Re: Przemyslenia.... 14.02.09, 00:05 I zdrowie przyjaciólki Bo najważniejsze są więzi międzyludzkie, pielęgnujmy je..Fedo barzo mądrze prawi. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek trzynastego - alez leje! 12.02.09, 23:22 Zaczelo popadywac w poniedzialek i przez cztery dni (do czwartkowego wieczoru) zebralo sie w wodomierzu 20 mm wody. Od wczorajszego wieczoru deszcz zgestnial i do tej chwili przez noc nalalo sie nastepne 30 mm! Co chwile wlacza sie pompa, pompujaca deszczowke ze zbiorniczka przy domu do wielkich zbiornikow w ogrodzie, jak tak dalej pojdzie, w za kilka dni wszystkie zbiorniki sie wypelnia i bedziemy miec kilkanascie tysiecy litrow wody do podlewania ogrodu gdy wroca suche dni. Bardzo mnie ciesza i deszcz, i spadek temperatur, co dla mnie oznacza poczatek sezonu ogrodniczego! Mam duzo pracy na zakonczenie tygodnia, wiec sie za nia biore. A po pracy wyjezdzamy na medytacyjny weekend na plazy; niestety, prognoza mowi o mocnych deszczach i 20 stopniach. Ale co sie namedytuje, to moje ;o) Pozdrawiam wszystkich z szarego, mokrego Sydney Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
dado11 Piątek 13-tego-owego:-) 13.02.09, 23:12 Verbeno, super wiadomości Zawsze lubiłam piątki, a 13-tkę uważam za piękną liczbę. Tak trzymać, pani ładna! Tak trzymać mam nadzieję, że autko odwdzięczy się miłością pierwszą za doznane uczucie, a mieszkanie... oby tylko nie okazało się wieczną prowizorką... no i przy okazji, miło słyszeć, że ex, nadal jest przyzwoitym facetem, na jakiego wyglądał... za mną dziwaczny dzień, dziecko znów się wyprowadziło na jakiś czas, praca wpadała huraganem, po czym zmieniała się we flautę, w tych chwilach zawieszenia w próżni szyłam kolejne poszewki na poduchy, dusiłam żeberka dla rodziny, obserwowałam jak nasze bure zaoknie zmienia się w królestwo Królowej Śniegu i w bajkę, czystą, cichą i niezwykle tajemniczą... teraz lekki przymrozek trzyma tę mokrą biel na każdym skrawku powierzchni i jest naprawdę pięknie a tak a propos balu, nic na to nie poradzę, ale nie lubię przebieranek (w przeciwieństwie do Fed), a ponieważ już nie dało się wykręcić, więc przejrzałam ofertę allegro i nabyłam tą drogą maski (moja to krzyżówka kury-indianina i kury-krakowiaka, arturowa to indyk w wersji paryskiej, zresztą interpretacja dowolna i tylko mam nadzieję, że nie będę tego musiała na sobie nosić zbyt długo.... no i tyle na wschodzie bez zmian, jak zwykle, zresztą... pozdrawiam, D. ps. Moniu! wracaj z dołka! tam tylko reumatyzmu można się nabawić!!! Odpowiedz Link
monia.i Re: Piątek 13-tego-owego:-) 13.02.09, 23:27 Dado - idziesz na bal przebierańców?)) A propos dołka to w ramach walki pobrałam tydzień urlopu i normalnie od razu mi sie poprawiło..))Ja chyba jestem gnuśna z natury. Odpowiedz Link