Dodaj do ulubionych

Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen !

02.09.09, 23:14
Po przeczytaniu postu Verbeny juz czuje jak ciekawy bedzie ten
wrzesien! Napewno pelna radosci podroz znajdzie relacje na naszym
forum !
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Na razie wrazen mam dosyc, chetniej poczytam cudze 03.09.09, 05:49
      Mammaju, nie zycz mi wrzesnia pelnego wrazen! Tak jak jest dzieje
      sie multum (jest wiosna co oznacza otwarte prywatne ogrody, Floriada
      w Canberze, TUlip Festival w Bowral, Sustainable House weekend 13-
      go, piknik firmowy Buszmena, festiwal filmow latynoamerykanskich,
      prace ogrodowe a do tego mam codzienne prostowanie kroliczki) - nie,
      nie chce juz wiecej wrazen, ale chetnie poczytam o cudzych ;o)

      Siedze na werandzie, sprzatacze wyszli i slucham jak kroliczka w
      pokoju obok szelesci sloma w klatce a drobny deszcz postukuje o
      metalowa rure kozy. Na jutro zapowiadany jest prawdziwy deszcz a nawet burze, oby ta prognoza sie
      sprawdzila, bo jest bardzo sucho. Centralna Australia miala
      najcieplejsza (powinnam powiedziec: najgoretsza) zime w historii, w
      naszym stanie (NSW) zaliczylismy jeden z najsuchszych sierpni.

      Jakos spiaco sie zrobilo pod zachmurzonym niebem, ale nie narzekam,
      deszcz przychodzi w idealnym czasie - tuz przed weekendem... Wracam
      do pracy, wiosennie pozdrawiajac przy wtorze lekkiego kichania
      spowodowanego katarem siennym
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • cieplanata Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 07:29
      Trzeci dzień września, a ja już od rana zapracowana, zaganiana. Dziś moja córka
      kończy 25 lat. Wczoraj wieczorem upiekłam jej sernik do pracy, a raniutko
      udekorowałam. Biedulka ta moja córka, akurat na dziś ma wyznaczony egzamin
      poprawkowy, to już ostatni egzamin, nie może oddać pracy magisterskiej bo nad
      głową wisi jej ten miecz Damoklesa. Wcześniej nie zdała egzaminu ponieważ
      egzamin był na drugi dzień po weselu jej ukochanej siostry ciotecznej na którym
      to ślubie była świadkiem, czy to pech? czy czysty przypadek?
      • fedorczyk4 Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 09:34
        Tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramie. To w sprawie pecha Natko i
        egzaminu urodzinowego. Córco sto lat życzęsmile)))
        Tyle sie dzieje ze dzisiajki czyta się jak pasjonującą powieść!
        Moi wrócili. Ja i mój stacjonarny zostaliśmy umieszczeni w sypialni.
        W wypatroszonym meblu po Babci. Wiem jak to brzmi, ale taka jest
        prawda. Dzisiaj jeszcze dobije Dziecinka. Jutro grill u Syna
        Podstawowego. Kłębię sie dookoła Syna Środkowego i staram wybuić z
        letargu.
        • mammaja Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 09:54
          Poranek przy kawie i czytaniu. Zagladanie na foum stalo sie juz
          uzaleznieniem smile Mamie 25 - latki najlepsze zyczenia - bo to tez jej
          swieto. Fed - nie bedzie lekko, ale wiem ze dasz rade! Luizo - zeby
          zamknac poprzednie dzisiejki wrzucilam pare fotek z Berlina.
          Czekam jeszcze na relacje Dado z wczorajszego koncertu ! Tyle sie
          dzieje w Warszawie. Teraz do roboty, popoludniu wyjazd "do miasta"
          na czwartkowe zajecia - moze potem podjade na Prozna, chociaz
          popatrzec. Pogoda ma sie popsuc, wiec jeszcze cieszmy sie kolorami i
          pieknym swiatlem, juz nieco przymglonym.
          • gaudia Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 11:36
            Mamajko, zarażasz entuzjazmem do podróży. Luizo świetne plany - podziwiam
            porzucenie lata na rzecz śniegu, zimna i ciemnoścismile
            Fedo - wysyłam aniołki ze spokojem w workach. Mebel wypatroszony po babci
            kojarzy mi się bardzo jednoosobowo i nader ekologicznie (recykling).
            Nata - ale jaka frajda będzie po wszystkich kłopotach. A one minąsmile

            Ja dziś ruszyłam pólki i szuflady tajemne. Takie, do których się dokłada.
            Czasopismo, bo ciekawy artykuł, list, jakiś folder...Teraz przegladam i nie wiem
            czemu to czy owo zostawiłam smile Ale i wzruszenia się odnajdują. I ruszyłam
            miejsca pełne farb, piórek, nici, skórek, szmatek, proszków błyszczących...
            I wyrzucam, wyrzucam, wyrzucam. I lżej w domu i w duszysmile
            A coby formy z takim trudem zdobytej nie zgubić - joga.

            pozdro wszystkim
            • luiza-w-ogrodzie Gaudio 04.09.09, 00:19
              Gaudio, porzucenie lata na rzecz śniegu, zimna i ciemności ma w
              sobie smaczek perwersji i niecodziennosci. Ongis rzymscy patrycjusze
              czy francuska arystokracja przesyceni bogactwem zabawiali sie w
              spelunkach niewolnikow albo na Montmartrze, a ja pelna po uszy
              blasku slonca i cieplego oceanu raz na kilka lat mam nieodparta chec
              wymrozic sobie dupe ;o) No i ta zorza polarna chodzi za mna od paru
              lat.

              Poczytalam Twoj post o ruszaniu polek i szuflad tajemnych - tez mam
              takie i co pare lat je "ruszam", za kazdym razem mnie zaskakuje jaka
              kiedys bylam ;o) A joga jest dobra na wszystko, ooommmmmmmmmmmm

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
    • dado11 Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 14:52
      Wczorajszy koncert to był organizacyjny skandal!
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6996728,Awantura_przed_kosciolem___Nie_wpuszczono_nas_na_koncert_.html
      tam było kilka tysięcy ludzi grzecznie stojących w gigantycznej kolejce,
      niestety opuścili Plac Grzybowski zawiedzeni i wścieklisad do kościoła
      wpuszczono tylko wybrańców, mimo prasowych zapowiedzi... a my, gdy zobaczyliśmy
      co się święci zwialiśmy całą grupą w miasto na piwo. No i przynajmniej
      połaziliśmy sobie po pięknej, nocnej Warszawie, w ostatnią już chyba tak gorącą
      noc tego roku... no, może nie ostatniąsmile
      W samochodzie Kroke i Nigel grali nam na pełnych obrotach, stereosmile
      pozdr.
      • joujou Re: Dziiejki 306 - Luizo! 03.09.09, 15:19
        Cieszę się również z powodu króliczki i trzymam kciuki,by jak
        najszybciej powróciła do formy.Podziwiam Twój zapał i poświęcenie.

        Jeśli chodzi o Pragę,to my w obydwu przypadkach wykupowaliśmy
        w Karpaczu jednodniowe wycieczki z przewodnikiem.Wtedy
        zarówno dojazd,jak i inne sprawy załatwiało
        biuro podróży.Myślę,że mogłybyście na jeden dzień 'podczepić'
        się pod taką wycieczkę,by obejść te najważniejsze miejsca,a
        potem już samodzielnie i na luzie...
        Znalazłam stronę,z interesującą galerią zdjęć,która powinna
        być Ci pomocna.
        Plany na wakacje imponujące!

        Pozdrawiam smile
        www.pytania.infoczechy.pl/pytanie,3,Co_zwiedzic_w_Pradze
        • gaudia Re: Dziiejki 306 - Luizo! 03.09.09, 19:28
          zmachanam, ale nieco pojaśniało w chałupie


          w sobotę wybieram się na ten koncert i już się cieszę

          czy znacie miłe światowe kobiety jakąś organizację pomagającą kobietom, a
          działającą takze w Kanadzie? Przyjaciółka jest w ogromnej potrzebie. Były mąż,
          do niedawna ortodoskyjny katolik, zaraz po rozwodzie (niedawno) wyszedł za mąż
          i zabrał synów. Najstarszy do niej uciekł. W imieniu młodszych pan skarży ja
          znęcanie się nad dziećmi. Chodzi mu o dość pokaźne zasiłki na dzieci...Nie stac
          jej na prawnika, a na państwowego jest za bogata...Pracuje i uczy się.
          Ja stąd pomagam duchem, na tyle skutecznie, że się nie załamała, ale przydałby
          sie fachowiec na miejscu.

          • jutka1 Re: Dziiejki 306 - Luizo! 03.09.09, 22:13
            Co to znaczy wyszedł za mąż?
            • mammaja Re: Dziiejki 306 03.09.09, 23:34
              Gaudio - nie otworzyl mie sie tytul koncertu - moze napisz!
              Jutko, rozumiem ze zwiazal sie z innym panem. W Kanadzie niestety
              nie znam nikogo sad
              Skandal z tym koncertem Nigela, przyznaje ! A na piwo
              przyjaciolmi - zawsze warto pojsc!
              Wrocilam do domu dopiero o 20 tej,narobiam sie jak mrowka, no ale
              przynajmniej nie spolecznie smile
              Jutro postanawiam zrobic podobnie jak Gaudia, znowu powyrzucac i
              zrobic sobie nowe miejsce do pracy. Tej wlasnej. Pada!
              • gaudia Re: Dziiejki 306 03.09.09, 23:51
                Jutka, związał się formalnie z facetem.
                Koncert Mamajko to:
                www.4kultury.pl/pe/pl/261/201/Ko%C4%8Dani_Orkestar_i_Boom_Pam_%E2%80%93__koncert_plenerowy.html#261
        • luiza-w-ogrodzie Re: Dziiejki 306 - Luizo! 04.09.09, 00:12
          Joujou, dziekuje za prazane porady. Pomysl z wycieczka na jeden
          dzien a potem pozostanie na dluzej jest swietny. Czy wiesz co sie
          tam dzieje na Nowy Rok? Jakies fajerwerki, zbiorowe lepienie
          balwanow czy co? :o) Chyba pojade z Poznania do Wroclawia i stamtad
          sie zorganizuje, bo z Poznania nie ma komunikacji do Pragi (ale ze
          to do Berlina jest rzut beretem).
          Niestety podana przez Ciebie stronka sie nie otwiera - mam nadzieje
          ze to przejsciowe fochy serwera...

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
        • joujou Re: Dziiejki 306 - Luizo! 09.09.09, 10:38
          Bywałam w Pradze tylko latem więc nie wiem,co się tam
          dzieje w Sylwestra.Gdyby stronka,którą podałam się
          otworzyła (u mnie działa) to możesz tam o wszystko zapytać i
          masz namiary na hotele,pensjonaty.

          Króliczki słodziaste smile

          Pozdrawiam!
          • joujou Re: Dziiejki 306 - Mammaju! 09.09.09, 20:05
            Spóżnione,ale serdeczne buziaczki urodzinowe!
            Zdrówka przede wszystkim,dużo energii do dalszych działań
            na polu UTW,pociechy z Frania i spełnienia wszystkich marzeń!
          • joujou Re: Dziiejki 306 - Luizo! 10.09.09, 13:34
            Gratulacje dla Twojej córci !
    • luiza-w-ogrodzie Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 00:27
      Popadywalo przez wiekszosc nocy, niebo jest niskie i szare - pewnie
      bedzie padac jeszcze wiecej, co mnie bardzo cieszy. Wszystkie ptaki
      radosnie dra dzioby, ogrod zazielenil sie przez noc. Krolik
      wypuszczony z zagrody w ogrod skacze smiesznymi wysokimi lukami zeby
      nie zamoczyc sobie brzuszka w mokrej trawie.

      Zbieram sie do roznych zajec - najpierw praca, potem chwila w
      ogrodzie, zeby wysiac kolejna skrzynke roznych salat, bazylie, dynie
      i ogorki do rozsadzenia za miesiac a jesli sie wyrobie z raportami
      to w poludnie urwe sie na basen.

      Pozdrawiam wiosennie i zanurzam sie w raportowe odmety
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 06:45
        Dzisiaj mokro i szaro, ale w sercu ciągle majsmile
        Syn chyba wrócił do dawnej narzeczonej z którą się rozstał na rok. Bo.... o 23 gdy dopiero co zasnęłam dostałam SMSa od syna, że nocuje u tej dziewczyny. Nie wiem co mam myśleć, nie lubię tej dziewczyny, uważam, że nie jest dobrą partnerką dla syna, ale on mi napisał "Mamo było mi gorzej bez niej niż z nią" więc się nie odezwę nie zrobię głupiej miny i zaczekam co sie wydarzy, może zacząć jednak zbierać na wesele?
        A wracając do nocnej pobudki nie mogłam zasnąć, o 1 w nocy wzięłam proszeczki na spanie, a teraz jestem ledwo ciepła, spać mi się chce......a w sercu ciągle mawink
        • mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 11:32
          W nocy u mnie lało poteznie, obudzilo mnie dudnienie deszczu o
          dach. Ogrod cieszy se deszczem jak u Luizy. Kocik wrocil z porannego
          obchodu caly mokry od spodu - przychodzi na kolana i oczekuje
          wyglaskania, wysuszenia, przy okazji spawdzam codziennie czy nie ma
          kleszcza. Ale na szczescie przynosii tylko jakes kulki nasion,
          male "dziady", jak to w dziecinstwie nazywalismy.
          Koncert, Gaudio, zapowiada sie rewelacyjnie. Gdzie te czasy, kiedy
          na takie wyzwania wsiadalo sie w pociag i mknelo na drugi koniec
          Polski ( jakie tam "mknelo", przy owczenych pociagach!)?
          Nastroj mam kiepski. Niestety wiem, ze sama musze sobie z tym
          poradzic.
          Natko zajrzalam na to forum "poranna kawa" - czy mozesz cos o nim
          napisac, jezeli w pewnym sensie reklamujesz?

          • cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 11:54
            Reklamuję Poranną, ponieważ jestem tam jedną z kilku moderatorów.
            Jest to ciepłe i spokojne forum. Lubię, niekiedy jest cichutko (rano albo
            wieczór) ale generalnie sporo jest wpisów, dyskusji, żartów. Nigdy kłótni.
            Jeżeli tylko chciałabyś, to chętnie zaproszę Cię na to Forum smile
            • mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 12:04
              Dzieki, pewnie skorzystam - z ciekawosci. Ale ze mnie bardziej
              czytacz niz pisacz smile A naiazujac do mojego popredniego wpisu -
              Kocik w obiektywie mojej oreczki smile
              Tu jeszcze suchy smile

              http://images43.fotosik.pl/193/b79830b0577a1451med.jpg

              http://images39.fotosik.pl/189/e3317e55237b1e7emed.jpg
              • cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 12:15
                Już jesteś członkinią Porannejsmile Życzę miłej zabawy
                • mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 19:37
                  Dzieki ! narazie musze sie"oswoic' smile
                  A na naszym forum jakas cisza zapadla! Pogoda raczej nie zache ca
                  do spacerow !
                  • gaudia Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 19:47
                    Poooolska! Biało-czerwoniiiii!

                    www.youtube.com/watch?v=ICB3Z6PadqE
                    jupi!
                    • mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 21:08
                      Zwlaszcza ta wizualizacja przepiekna!
                      • monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 22:22
                        Kocik absolutnie przepiękny, jak zwykle zresztą smile
                        Pozdrawiam wszystkich, chwilowo w nastroju jestem raczej smętno-
                        dennym, więc się nie odzywam, żeby nie marudzić - ale podczytuję
                        regularnie, więc jestem na bieżąco. Pogoda dziś przypomniała o
                        nadchodzącej jesieni, żeby chociaż z tym deszczem grzyby spadły, bo
                        jak na razie w "naszym" lesie nędza! Dobrze, że mam zachomikowaną
                        rezerwę na absolutnie czarną godzinę - będzie trochę suszonych do
                        świątecznej kapustki.
                        Miłego weekendu!
                        • mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 22:28
                          Moniu, ja też chyba sie dzisiaj upije, jak skoncze gotowac bigos na
                          powitanie "dzieci" (w niedziele). Grzyby byly dzisiaj na bazarku -
                          ale rydze niestety po 40 zet kg, zobacze jutro, moze bedzie taniej.
                          Poza tym wszystkie inne, ale nie mialam czasu dopytywac po ile.
                          • monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 23:49
                            My w środę u rodziców jedliśmy zupę ze świeżych maślaków - kupili
                            trochę na bazarku przy Broniewskiego - była bardzo dobra - ale dla
                            mnie jedyne prawdziwe grzyby to takie, które sama znalazłam,
                            ewentualnie mamcia. Nie wiem, czemu, tak mam zakodowane. Nigdy nie
                            kupowałam ani świeżych, ani suszonych. Czasem się skusiłam na kupne,
                            marynowane kurki w słoiczku.
                            • monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 23:58
                              Mammaju - też jesteś w kiepskim nastroju? Jakby co - przypijam do
                              Ciebie kieliszkiem czerwońca - niech smutki idą sobie precz, nie
                              chcemy ich..
                              Przed momentem skończyłam pisać kajającego się mail'a do koleżanki z
                              pracy - zimą odeszła na emeryturę, odzywa się co czas jakiś, podsyła
                              fajne rzeczy pocztą po pooglądania i popoczytania - a ja gdzieś tak
                              od kwietnia zamilkłam - wtedy zaczęły się kłopoty zdrowotne z
                              teściem, a potem ze smoczą pracą. No, miałam o czym pisać. Myślę, że
                              zrozumie - bardzo fajna kobitka jest.
                              • lablenka_x Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 05.09.09, 04:40
                                Po przespanym prawie całym dniu, z przerwami na leki,obudził mnie
                                ulewny deszcz, a moze nie on,a hałas wywołany radoscią,ze pada- to
                                rosliny tak sie cieszyły ,ze wreszcie jest.Wyczołgałam się z trudem
                                z łoża boleści, popatrzyłam na ten zalany deszczem świat i nijak
                                zasnąć nie mogę.
                                Moniu ,dla mnie tak jak i dla Ciebie grzyb tylko zebrany przeze mnie
                                jest grzybem i przejrzany i obrany i... taka grzybowa samosia ze
                                mnie i juz.
                                Znajoma zrozumie, na pewno.
                                Dziewczyny Oby Dwie, głowy do góry i pomyślcie,ze mimo wszystko
                                życie jest pięknebig_grin i uśmiechnijcie się do siebie tak od wewnątrz.
                                Będzie dobrze.
                                • jutka1 Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 11:56
                                  Niestety, mam mnóstwo do zrobienia na poniedziałek, i sporą część week-endu
                                  muszę przepracować. Przez to mam zły humor i ogólnie jakieś dołki mnie napadły
                                  ostatnio, więc nie jest mi zbytnio do pisania. Życzę miłego week-endu. smile
                                  • mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 12:33
                                    Widac, ze kiepski humor czy kiepskie samopoczucie zdarza sie coraz
                                    to innym - i jest jakas norma w naszym zyciu. Dobrze, kiedy mija,
                                    kiedy potrafimy sie z tym uporac. Mnie w tej chwili przygnebiaja
                                    sprawy, ktorych nie zalatwiam, a powinnam. Np. nudzi mnie kuzyn z
                                    Krakowa, o pewne listy rodzinne, ktore mam mu skserowac i wyslac.
                                    Musze odeslac nie zamawiane wydawnictwo do jakiegos ....( tu
                                    brzydko brzmiacy przymiotnik do wyboru)wydawnictwa, ktore w ten
                                    sposob naciaga ludzi. I jeszcze kilka takich, ktore zwalily mi sie
                                    na glowe nie z wlasnego wyboru - ale jak sa to trzeba cos z tym
                                    zrobic!
                                    Mloda byla przedpoludniem na tresurze z pieskiem i wrocila
                                    wstrzasnieta, bo juz po zjeciach roczna suczka, biegajaca wesolo
                                    nagle padla na zawal serca. I nic sie nie dalo zrobic !
                                    Tak wiec sobota w nastroju lekko pol srednim.
                                    Poza tym wreszcie podjelam decyzje co do kompa (bo od paru tygodni
                                    zylam w rozterce - czy kupic dosc dobry laptop czy bardzo wypasiony
                                    stacjonarny - bo mniej wiecej tak sie ksztaltuja ceny. No i
                                    zdecydowalam sie na ten stacjonarny, ktory zloza mi znajomi
                                    komputerowcy - a laptop moze potem kupie jakis uzywany, ot - tak do
                                    pisania, sprawdzania poczty i ogladania filmow w lozku smile
                                    Jednak duzy ekran i znacznie wieksza pojemnosc, osobna karta
                                    graficzna, mozliwosc rozbudowy, przekonuja mnie do stacjonarnego.
                                    ( No a laptop narazie mam sluzbowy, nie wiem tylko jak dlugo smile
                                    Ale sie rozpisalam, a niech tam!
                                    • gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 14:35
                                      Monia, Mamajka, Juta, macie tu na poprawę humoru fajnego faceta od zdołowanej
                                      gaudii smile
                                      www.youtube.com/watch?v=2uj4pUD7YwI&feature=related
                                      Lablenko - zdrowia!

                                      Luizo - namaste! big_grin
                                      • mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 18:48
                                        Dzieki Gaudio - stamtad juz byl tylko krok do Adriano Celentano - i
                                        ulubionych piosenek z mlodosci. Dawno zapomnianych. Mloda wyciagnela
                                        mnie na krotki spacer do lasu - pusto, cicho, pachnie grzybami.
                                        Tylko puste butelki gdzie niegdzie porzucone przypominaja, ze ludzie
                                        tu bywaja sad
                                        • dado11 Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 19:50
                                          a tu mój ukochany, słodki geniuszsmile
                                          www.youtube.com/watch?v=yWCokvYelb4&feature=related
                                          zaraz goście w progu, więc się oddalam....
                                          • dado11 Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 20:01
                                            i jeszcze to, do słuchania duszą....
                                            www.youtube.com/watch?v=wwfQYC-vw44
                                            mózg mi przy tym przestaje pracowaćsmile zamieniam się w mgłę...
                                            • monia.i Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 00:24
                                              Piękne.
                                              • monia.i Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 01:01
                                                Pomeczowo...dostaliśmy w kuper zasłużenie. Aż się nie chce gadać.
                                                • fedorczyk4 Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 10:31
                                                  Boszeee Ty miałaś jakieś nadzieje?
                                                  Ja zupełnie nie mam o czym pisać. Zapadłam się w życie rodzinne.
                                                  Nudne i średnio przyjemne. Tak więc tylko pozdrawiam Was serdecznie
                                                  i odpływam. Ide z Krowisią, potem z Małą Czarną do Castoramy po
                                                  zakupy farbne dla niej. W drodze powrotnej wpadnę do Empiku i zrobię
                                                  sobie jakieś prezent, bo przywiezioną przez le Męża uroczą powieść o
                                                  okupacji na wyspach anglo-normandzkich, oczywiście już skończyłam.
                                                  Skończyłam też Marci Shore "Kawior i Popiół. Życie i śmierć
                                                  pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem". O polskich
                                                  poetach i pisarzach 20 lecia międzywojennego, którzy stali sie
                                                  wieszczami stalinizmu. Temat ciekawy, potraktowany z uwagą i
                                                  starannie, świetnie udokumentowany, ale książka fatalnie napisana
                                                  (jak dla mnie).
                                                  • mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 10:52
                                                    Przyejchala moja przyjaciolka z Krakowa, jedziemy wiec powloczyc
                                                    sie po miescie, po Powazkach, od razu mi lepiej bo pogadamy. Zycze
                                                    milej niedzieli i znikam smile
                                                  • gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 11:40
                                                    wstałam właśniesmile

                                                    Wczoraj najpierw pogaduchy i łażenie po Manufakturze.
                                                    Potem koncert www.myspace.com/boompam
                                                    Chłopaki są ogromną dawką czystej energii. Rock, folk, punk połatany klezmersko,
                                                    skakanie, radossc, luzik. Przy tym wielkie poczucie humoru i wygłupy na scenie.

                                                    Zmęczone, zasiadłysmy przy napojach w ogródku, skąd miałysmy widok na nastepny
                                                    koncert - Cyganów "od Bregovicia". Po zwilżeniu gardła nie wytrzymałysmy i znów
                                                    poszłysmy skakac. Co ciekawe, z nami tańczyli ci cudowni muzycy z Izraela.
                                                    Koszulka, autografy, zdjęcia, wygłupy big_grin

                                                    Cyganie zakończyli i zeszli ze sceny, ale tłumek ich nie puścił dalej. To
                                                    zaczęli grać w tłumku, ot tak, między nami ludziami. Poczułam się jak na romskim
                                                    festynie.
                                                    A wszystko w niesamowitej przestrzeni Manufaktury.
                                                    Ponieważ była 2-a w nocy uznałysmy, że jest bardzo wcześnie i poszłysmy
                                                    niespiesznie Piotrkowską do kultowej Kaliskiej, gdzie nie było nas parę lat. Na
                                                    pietrach kupa dzieci smieci, ale parter niemal jak drzewiej - krewni i znajomi
                                                    królika. I muzyka, przy której, wysmiawszy się i nawitawszy z "miejscowymi"
                                                    (kiedyś długo byłam tam też "miejscowa") - poszłam tanczyc.

                                                    Po czwartej nastapił odwrót i wesołym tłocznym nocnym autobusem wróciłam do chaty.

                                                    wydałam 1/4 zasobów na ten miesiąc, ale kurde - nie żałujębig_grin
                                                  • gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 20:00
                                                    ooo, jaka tu cisza smile

                                                    to mam dla Was zdjęcie chłopaków z Izraela z moją przyjaciółką. Jak widać, udało
                                                    mi się powiedzieć dobry dowcip (po angielsku!!). Energetyczni co?


                                                    http://img29.imageshack.us/img29/1373/manu5rzesnia20090231.jpg


                                                  • mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 07.09.09, 00:44
                                                    Chlopaki niezmiernie sympatyczne i tryskajace dobra energia!
                                                    Mialam bardzo mily dzien z przyjaciolka - na koniec wyladowalysmy w
                                                    Muzeum Historycznym, gdzie nieoczekiwanie obejrzalysmy niezmiernie
                                                    ciekawa wystawe - Wraszawa w pierwszych dniach i miesiacach wojny.
                                                    Polecam! Ok. 22 przyjechali mlodzi malzonkowie z Frankiem, jest
                                                    coraz wspanialszy, wyspal sie w podrozy, wiec "szalal" w wannie -
                                                    jego radosc zycia jest zrazliwa! No ale dowiedzialam sie, ze to bylo
                                                    tylko pol urlopu i jeszcze wybieraja sie w gory. A niech tam - jak
                                                    moga smile
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 01:41
      Weekend byl piekny, sloneczny ale nie za cieply. W sobote troche
      gotowalam a potem imprezowalam. W niedziele rylam w ogrodzie.
      Posadzilam maliny i z Buszmenem zbudowalismy druciany plotek dookola
      nich, zeby kury sie nie dobraly do sadzonek a jesienia do owocow.
      Posadzilam tez drzewko awokadowe i rabarbar, trzymajcie kciuki. W
      rozsadniku posialam bazylie, kolejna skrzynke salaty oraz wsadzilam
      ciete pedy malin i krzewu zwanego "mintbush", jaki wykonczyly
      kroliki w swoim ogrodku zanim sie spostrzeglam - a tej odmiany nie
      mozna juz kupic w sklepach! Oby sie wszystko przyjelo... Dzis wsieje
      fasole w wielkie donice i rozne dyniowate do malych doniczek na
      rozsadzenie w pazdzierniku. Ogrod wyglada coraz lepiej, wiata na
      drewno juz stoi, mamy tez plytki do jej wybrukowania, kumpel zlota
      raczka zapowiada ze to zrobi a potem wybrukuje podstawe do altanki
      po czym wezmie sie za projekt glowny, czyli nowy chodnik i sciane
      oporowa kolo przydomowej wiaty.

      Gdy sie sciemnilo pojechalam odebrac obraz, jaki kupilam poza Sydney
      pare miesiecy temu. Artysta go oprawil a ze jego wczoraj syn jechal
      do Sydney na strazacki dyzur, przywiozl mi obraz i musialam "tylko"
      jechac na drugi koniec miasta po odbior, ale to i tak lepiej niz
      powtorna wizyta w pracowni - poltorej godziny jazdy w jedna strone.

      Teraz siedze w biurze, tluke comiesieczne raporty i kicham - bedzie
      burza, pylki szaleja, ale po przejsciu deszczu bedzie ich mniej w
      powietrzu. Buszmen w przygotowaniu do lapania wody dzis rano czyscil
      rynny pod dachem ogrodowej wiaty i sprawdzal, czy w domu pompa od
      glownych zbiornikow jest podlaczona do pradu. Zaczal sie El Nino,
      wiec trzeba lapac kazda krople deszczu!

      Jest wiosna i wszystko idzie ku lepszemu... Corka po ustawieniu w
      jej pokoju nowej szafy garderobianej wszystko posprzatala (SZOK!).
      Kroliczka zdecydowanie poprawia sie, lazi i kica (ciagle bardzo
      niezgrabnie, ale to powinno sie z czasem zmienic gdzy sie wzmocni) i
      przestala sie obsikiwac, wiec zniknely jej odparzenia wewnatrz ud.

      Perspektywa tygodnia wyglada dobrze: oprocz przyjemnych drobiazgow
      do zrobienia w ogrodzie mam duzo do czytania: otrzymane w prezencie
      ksiazki ogrodnicze lokalnej autorki Meredith Kirton, ksiazke o
      robieniu wlasnych kosmetykow, nowy numer "Twojego Stylu"... Przy
      okazji polecam Wam "Glebie" ("Depths") Mankella Henninga, znanego
      glownie jako pisarza szwedzkich kryminalow. Lubie te kryminalki, nie
      lubie jego afrykanskich powiesci, zas "Glebie" to zupelnie cos
      innego: przezycia szwedzkiego inzyniera marynarki, mierzacego glebie
      Baltyku i wlasnej duszy...

      Czas sie zabrac do platnych zajec, zycze Wam (szczegolnie Jutce, Fed
      i LX) spokojnego tygodnia - zadnych chorob, rodzinnych klotni ani
      Sajgonow!
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • fedorczyk4 Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 08:23
        Fajnie miałaś Gaudiosmile Mm, przemyślę sprawę wystwy. Luizo jak
        zwykle czytanie Ciebie jest dla mnie jak wielki łyk źródlanej wody.
        A ja mama podwójnego kaca. Realnego, bo sie ubzdryngoliłam się u
        Dado w czarnoziem(nawet z pijaństwa zostawiłam u niej okulary!) i
        moralnego, bo niestety doszło do dzikiej (to pewnikiem ta burza z
        tytułu Luizowego wpisu) awantury w domu. Pomiędzy Dziecinką i le
        Mężem. Mała dziko się na ojca wkurzyła i coś mi sie wydaje ze nie
        przejdzie jej prędko. Pierwszy raz od lat widziałam ja płaczącą. I
        oczywiście jak za dawnych dobrych czasów, z furii. Ta to ma
        temperamencik!
        Próbowałam jakoś załagodzić, ale nie udało mi sie. Wobec tego idę
        prasowaćwink
        • mammaja Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 16:49
          Prasowanie dziala uspokajajaco, ale nie rozwiazuje konfliktow,
          ktore tak czy inaczej same sie rozwiaza, jak to w rodzinie.
          Dziecinka ma teperament, a do tatusia powinno dotrzec, ze to juz
          dorosla osoba. Luizo - piekny opis twoich dzialan ogrodniczych!
          Znowu probuje opanowac platnosci domowe, zbiera sie tego, oj zbiera.
          Franek tez juz pokazauje charakterek i glosno protestuje, kiedy cos
          jest nie po jego mysli. Jest strasznie silny i ja sie juz oje co
          bedzie dalej. jak zacznie chodzic to go nie dogonie!
          Przyjemny chlod i biale obloczki - i to by bylo na tyle.
          • jutka1 Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 23:46
            Halo. Wychylam głowę, i witam sie przed odpełznięciem na zasłużony odpoczynek.
            Pracuję, pracuję, pracuję. Zero weekendu, dzisiaj dzień też wypełniony po
            brzegi. I jutro, i pojutrze... Ech.

            No nic, pozdrawiam ciepło smile
    • luiza-w-ogrodzie Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 02:01
      Widze ze Mammajowe przewidywania pelnego wrazen wrzesnia spelniaja
      sie na forumie, na szczescie do mnie nie dotarly, tfu, tfu, na psa
      urok. Potrzebuje troche spokoju.

      Na szczescie nic sie u mnie nie dzieje. Slonce swieci, jest cieplo,
      po wczorajszej burzy pozostala wilgoc w ziemi i perspektywa wielkiej
      zielonosci. Wyskocze w poludnie do ogrodu przerzucic kompost i wsiac
      fasole w wielkie donice (ciekawe czy urosna).

      Stukam z werandy, odpoczywajac po poniedzialku. Przed burza czuje
      sie zawsze wyjatkowo polmozga i wiekszosc poniedzialku przelecialam
      na autopilocie. Ale przynajmniej wzielam samochod do przegladu
      technicznego (i go zarejestrowalam przez Internet) a w czasie
      przegladu poszlam do sklepow i kupilam dwa kostiumy kapielowe. Teraz
      spokojniepracuje, kroliczka szelesci w klatce, pelna wigoru po
      napchaniu sie mleczem i trawa i po wczorajszej akupunkturze. Miska
      podczas akupunktury najpierw dostaje same igly, potem podlacza sie
      do nich lekki prad:
      https://images8.fotosik.pl/88/d5a9ba6e77d2d945med.jpg

      https://images8.fotosik.pl/88/3e423c0456ef01e6med.jpg

      A na tym zdjeciu Miska ze starym krolikiem (w pozie dywanika) -
      fotka zrobiona 3 tygodnie przed zlamaniem:
      https://images8.fotosik.pl/88/bbcf6bf6f3c6bd93med.jpg

      To tyle wiesci z krainy mchu, paproci i krolikow ;o)
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 09:15
        Mam nadzieje że i u nas wtorek minie bez wrażeń. Luizo, Misia jest
        słodka. Mammajko, już to ustaliłyśmy że wszyscy Franciszkowie maja
        silne osobowoścismile
        Mnie zaskoczył poranny telefon od ciotki. Widuję ja średnio 4 razy w
        roku i jeśli jest jakiś telefon to ja jestem jego autorką. Okazuje
        sie ze ciotka potrzebuje zdjęć rodzinnych moich dziadków. W
        pośpiechu likwidacji domu rodzinnego, 9 lat temu, wyrzuciła wszystko
        i teraz tylko ja mam pamiątki rodzinne. Lekki szlag mnie trafił, bo
        gdybym sukcesywnie i cichcem nie wynosiła tych zdjęć jeszcze za
        życia Babci, to guzik by się ostało, a ona teraz występuje
        z "roszczeniami". Nic to zniosę i towink
        • mammaja Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 09:49
          Witam w sloneczne, ciche przedpoludnie. Dzieki za zdjecia Luizo!
          Kroliczka przemila! Zamienieniam sie ponownie w turystke i jade
          zwiedzec Arkady Kubickiego z krakowska przyjeciolka. Potem wyjezdza.
          Fed, za uratowanie tych zdjęć rodzinnych to ci podziekuja pokolenia!
          Milego dnia wszystkim!
          • jutka1 Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 20:22
            A ja, jak zwykle w przelocie, pozdrawiam. I miłej reszty wieczoru życzę smile
            • mammaja Re: Sloneczny wtorek z wrazeniami 08.09.09, 22:12
              Na forum posucha - no to wam napisze o pieknym spacerze, ktory
              odbylam na Zamku, zwiedzajac Arkady Kubickiego i pieknie zielony
              teren ( ogrod?) z pieknie uksztaltowanym "labiryntem". Drzewa, ktore
              go stanowia zostaly niezwykle uksztaltowane - zalowalam, ze nie
              maialam aparatu, zeby wam pokazac. Dwie wystawy - jedna zupelna
              lipa, druga bardzo ciekawa. Dzieki wizytom przyjaciolki -
              muzealniczki zawsze cos zobacze. Potem kawka na tarasie kawiarni
              zamkowej z pieknym widokiem na Wisle. Bardzo polecam to miejsce -
              elegancko, pusto, bede tam zachodzic. Zaluje, ze nie spotkamy sie
              tam wlasnie z okazji spotkania z Foxie. Ale na piwko tamto miejsce
              lepsze smile Tak wiec w stanie rozmarzenia pojechalam zaltwic dwie
              sprawy do miejsca, gdzie zawsze to robilam. Obie instytucje
              przeniesione - tylko nie bardzo wiadomo gdzie. Nie napisali!
              No i tym smutnym akcentem koncze relacje z wtorku!
              • lablenka_x 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 06:28
                Wczoraj wreszcie trafiłam do mojego ortopedy.Wysłuchał ,
                obejrzał "mięsień" nad kolanem, którego właściwie nie powinno być
                (zgodnie z malunkami w atlasie anatomicznymbig_grin), a blokował mi
                ruchomość dokładnie(widzieli go inni lekarze tez)okazał sie wodą w
                kolanie.Więc mój kochany Pan Doktor,ściagnął mi ją, dał zastrzyk
                przeciwzapalny i nastapiła nieoczekiwana przeze mnie poprawa, nadal
                mam tylko jakies takie temp. w ok.37C.W nastepny wtorek do kontroli.
                Kurcze dlaczego ja na myśl o spotkaniu z nim nie wpadłam jakoś
                wczesniej.

                Dziś skoro świt obudziłam sie z przedziwnym wrażeniem ,ze chyba nie
                żyję,bo nin, NIC,NIC mnie nie boli, a świt był przecudny różany o
                odcieniach róz herbacianych z lekkim rumieńcem no i Wenus na tle
                błekitu jak diamentowa broszka lśniła.

                Luizo kłapołuchy przemile wyglądajace i ciesze sie,ze Misi
                lepiej.Twoje ogrodowe wpisy czytam zawsze z wielką radoscia i jestem
                tam z Tobą, jesli czasami masz wrażenie ,ze ktoś za Tobą podaża to
                ja i w ten kompostownik i nie tylko;D

                Mammaju, ile czasu trwa zwiedznie tej wystawy? Pytam o czas bo moze
                w piatek udałoby sie nam ją zwiedzić, a czasem jesteśmy
                ograniczeni.Co Trzeba zobaczyc,a co można ominąć zeby zdążyć?

                Fedo, daj sobie luz,ojciec z corka musza dla siebie znaleźć teraz
                swoje przestrzenie, to bardzo ważne dla nich chwile.

                Pozdrawiam porannie wszystkich zalatanych, zapracowanych i do
                zobaczenia z niektorymi.
                • joujou Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 09:35
                  Pobudkę dziś miałam niesamowitą,jeszcze emocje nie opadły.
                  Wstałam przed g.6 zrobiłam sobie i mżonkowi kawę,obejrzałam
                  wiadomości,poczytałam m.in. nasze dzisiejki i ok.g 8
                  stwierdziłam,że mogę jeszcze godzinkę dospać,bo kończy mi się
                  wolne.Ledwo zdążyłam przysnąć ,jak z tego błogiego stanu
                  obudził mnie dzwonek do drzwi.Wyskoczyłam w koszuli nocnej do
                  przedpokoju i mnie wmurowało,bo w otwartych na oścież drzwiach
                  stoi moja sąsiadka i pyta dlaczego te drzwi takie otwarte?
                  Doskoczyłam do mojej otworzonej torebki,ale portfel z zawartością
                  i dokumenty są,omiotłam wzrokiem mieszkanie-wszystko na miejscu
                  i nie widać,by ktoś buszował.Okazało się,że po wyjściu mżonka
                  nie zamknęłam drzwi na klucz i w momencie,gdy ktoś trzasnął
                  swoimi,moje musiały się otworzyć.Mżonek wspominał,że trzeba
                  wymienić klamkę i zamek,ale czegoś takiego,że będę sobie
                  smacznie chrapać właściwie wystawiona na widok publiczny
                  łomatko,jeszcze mną trzęsie.Poza tym każdy mógł wejść,wziąć
                  co mu pasowało i wyjść nie zauważony.Jak dobrze mieć sąsiada,
                  chociaż na co dzień trochę wścibski i upierdliwy,to w
                  wielu sytuacjach niezastąpiony smile)
                  • mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 10:08
                    Piekna data! Joujou, mialas farta, ze nikt nie skorzytal z
                    zaproszenia ! Lablenko, odpisze pozniej, narazie pozdrawiam w piekny
                    wrzesniowy dzien i pedze smile
                  • joujou Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 10:26
                    Trochę przycichłam,bo poprzedni tydzień był wyjątkowo ciężki
                    zarówno w pracy,jak i w domu.Na gruncie zawodowym wiele zmian
                    (łącznie z dyrekcją).Odeszły osoby,które lubiłam i czułam się
                    już trochę związana emocjonalnie,a przede wszystkim
                    miałam z nimi dobrze.Dla większości odejście to jednocześnie
                    awans,choć może nie do końca akceptowany przez nie same,ale
                    to dość specyficzne,zamknięte środowisko-przychodzi prikaz
                    i muszą iść.Mam cichą nadzieję,że teraz też nie będzie żle,ale
                    trzeba się oswoić.Dzieciaki wróciły z wakacji i pierwsze noce
                    były ciężkie-trzeba mieć oczy naokoło głowy zanim się wszystko
                    unormuje.
                    W sobotę zaliczyłam kolejny pogrzeb w rodzinie,licząc od lutego
                    ten był czwartym.Cioteczka mżonka miała już swoje lata,ale
                    była na chodzie i jeszcze w szyku.W maju niespodziewanie zmarł
                    jej mąż i została sama otoczona troskliwą opieką rodziny,szczególnie
                    sióstr,bo dzieci nie mieli.W poniedziałek biegała po
                    mieście z moją teściową,robiła zakupy.We wtorek żle się
                    poczuła więc ciotki przy niej czuwały.Skandaliczne jest zachowanie
                    naszej kochanej służby zdrowia.Pierwsze pogotowie wezwały
                    ok. południa-lekarz stwierdził,że te silne bóle głowy,wymioty
                    i inne dolegliwości,to od kręgosłupa-dał zastrzyk przeciwbólowy
                    i pojechał.Z ciotką podobno było coraz gorzej więc po wezwaniu,
                    z wielką łaską przyszedł lekarz domowy,a właściwie wpadł
                    w biegu stwierdził opad ciśnienia,wypisał receptę i wypadł.
                    Dopiero póżną nocą po raz trzeci wezwana karetka zabrała ją
                    do szpitala.Przyjechał ten sam lekarz,co za pierwszym razem
                    i z ironią stwierdził,że skoro ta pacjentka na siłę się
                    pcha do szpitala,to ostatecznie już ją wezmą ,ale możliwe,że
                    ją wkrótce odwiozą z powrotem.Mieli ze sobą krzesełko,jednak
                    wzięli tę obolałą chudzinkę pod ręce i sprowadzili po
                    schodach z 4-tego piętra.Po wstępnych badaniach zapierdzielali
                    z nią na sygnale do Torunia,gdzie przy próbie usunięcia zatoru,
                    nad ranem zmarła.Nie mam już sił do tych gnojków z pogotowia.
                    Wyrażnie widać,że jak przyjeżdżają do starszego człowieka,to
                    lekceważą sobie na całego.
                    Cioteczka,przeżyła wujka równiutko 4 m-ce.Zdążyła wystawić
                    pomnik i uporządkować swoje sprawy.Teraz trzeba zlikwidować
                    to,co po nich zostało,a jest to dość dołujące zajęcie.
                    Cioteczki postanowiły,że zawiadomią dyrekcję pogotowia o
                    zaistniałej sytuacji,na więcej nie mają już sił.
                    To tyle,musiałam sobie ulżyć.
                    • mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 22:16
                      Joujou - sprawa karygodna - niestety lekcewazenie przez pogotowie
                      jest czeste i konczy sie tragicznie. Wspolczuje, a moze ciocia
                      chciala polaczyc sie z mezem - tego sie nie dowiemy...
                      • mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 22:19
                        Z tego wszystkiego nie podziekowalam za zyczenia - a skad
                        wiedzialas? W moim wieku urodziny obchodze tylko z najblizsza
                        rodzina smile
                        • mammaja Re: do Lx 09.09.09, 22:22
                          Nie wiem czy jeszcze przeczytasz, ale warto zobaczyc Arkady
                          Kubickiego - natomiast znajdujaca sie tam "wizualizacja" pana
                          Malinowskiego to dla mnie pic i elektromontaz. W przeciwienstwie do
                          wystawy architekta Fischera - jego realizacji na swiecie i
                          projektow. Ale to wymaga sporo czasu. Wiec jakbys miala chwile -
                          wpadnij do Arkad a potem na kawe na Taras Zamkowej z pieknym
                          widokiem ! Kawa wcale nie droga smile
                        • monia.i Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 23:40
                          Pomeczowo..ehhhh sad No i teraz będą walili w Leo jak w bęben,
                          trudno, zobaczymy, co zrobi nowa miotła z tym, co zastanie.
                          Popełniłam rano długiego posta i poszedł w niebo, bo firmowy net się
                          zbiesił. Tak widać miało być, może post za długi albo za krótki?
                          Miałam dziś podróż do pracy z przygodami - jechałam przez Rembertów,
                          tam wsiadłam do pociągu, było super - do połowy mostu w Wawie. Tam
                          pociąg stanął. Stał 5 minut, 10...po 15-tu ludzie byli już mocno
                          zdenerwowani, bo zero informacji a po sąsiednich torach pociągi
                          jeździły aż miło. Ewidentnie coś się na naszym stało. Pasażerowie to
                          większości ewidentnie osoby dojeżdżające do pracy - co chwila ktoś
                          łapał za komórkę i przepraszał za spóźnienie. Po pół godzinie
                          zawartośc pociągu nie wytrzymała - najpierw wąską a potem szeroką
                          masą wszyscy wylegli na tory i ruszyli w kierunku Powiśla. Marsz nie
                          był prosty - jak to na moście - wąska dróżka z płyt chodnikowych,
                          podkłady kolejowe, kamyczki-kamyczki...W międzyczasie nasz pociąg
                          dostał sygnał, że może ruszyć - ale ruszyć oczywiście nie mógł - bo
                          przed nim truchtała dziarsko ludzka masa, ziejąca złością w
                          odpowiedzi na ponaglające trąbnięcia. A potem była zabawa z
                          wgramolaniem się panów i elegancko ubranych pań na wysoki peron.
                          Było bardzo sympatycznie, panowie podawali pomocną dłoń, panie
                          dzielnie wtarabaniały się na górę. Zabawne, ale widziałam, jak po
                          tym nietypowym spacerze ludzkie oblicza nie wiedzieć czemu się
                          rozpogadzały, a już wspinaczka na peron to była czysta rozrywka smile))
                        • jutka1 Mm :-) 09.09.09, 23:54
                          Oj, jeszcZe zdążyłam! Mammajko, wszystkiego najlepszego! smile))
                          • luiza-w-ogrodzie MM, ja tez, ja tez :-) 10.09.09, 05:44
                            Zycze Tobie zebys cieszyla sie zyciem i miala sile na te wszystkie
                            rzeczy jakie robisz i na odmawianie robienia tych, ktorych nie
                            lubisz! Wszystkiego wymarzonego zycze...
                            Kazde urodziny trzeba obchodzic i cieszyc sie ze zyjemy i
                            nazbieralismy tyle doswiadczen a za zakretem czekaja nowe dni.

                            Luiza-w-Ogrodzie
                            Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                          • joujou Re: Mm :-) 10.09.09, 13:33
                            Fotosik Cię zdradził smile)

                            Pozdrawiam wszystkich i lecę,bo mam trochę spraw.

                            Przy okazji,może będę pamiętała,by wypełnić kupon totka smile
                            • monia.i Re: Mm :-) 10.09.09, 13:56
                              O ja gapa! Mammaju, uściski i mnóstwo najlepszych życzeń przesyłam smile
                              • mammaja Re: Mm :-) 10.09.09, 21:54
                                Usciski dziekczynne, Moniu. Zrobilam sobie dzisiaj dzien dobroc
                                dla siebie samej - kupilam wreszcie elektroniczny stroik do gitary i
                                odebralam zamowiona ksiazke w Merlinie. Jak sie walne czytac - to
                                nie dobudza mnie do poludnia smile
                              • en.ej Re: Mm :-) 10.09.09, 22:25
                                W przelocie przed weseliskiem Mammajko przesyłam uściski, całusy, życzenia
                                wszystkiego naj.. naj...naj...miłej lektury i więcej "dni dobroci dla siebie" smile
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 06:06
      Sroda to wlasciwie dla mnie piatek - ostatni dzien tygodnia w biurze
      no i joga w poludnie, ktora przelacza mnie na nizsze obroty. W
      czwartek i piatek nie tylko pracuje w domu ale i staram sie na te
      dwa dni nie organizowac zebran. Wlasnie wrocilam z (nieco
      przedluzonej) przerwy na lunch w ogrodzie, gdzie wysprzatalam
      krolikowi zagrode, wypuscilam na godzine kury, podlalam drzewa i
      krzewy owocowe, ogrod ziolowy, paprociowisko oraz wszystkie
      doniczki, bo zapowiada sie goracy tydzien - dzis 23 stopnie, jutro
      25 a przez nastepne 3 dni do 30 stopni. W cieniu, oczywiscie.

      Odpoczywam po wczorajszych emocjach - otoz corka dostala sie do
      ostatnich dwoch klas najlepszej szkoly panstwowej w Sydney, gdzie
      przedtem chodzil jej brat. Teraz w domu maly dramat, bo porzuci
      swoja zenska szkole i przeniesie sie do tamtej, ale sama chce (uff).
      Na szczescie szkola jest koedukacyjna, blizej domu i corka ma tam
      spora grupe przyjaciol, glownie lokalnych dzieciakow, z ktorymi
      chodzila albo do podstawowki albo do zenskiej szkoly sredniej, zanim
      sie przeniosly. No i dzieci naszych nowych sasiadow tez tam chodza.
      Bedzie wesolo. Ale co tam moje domowe problemy w porownaniu z
      przezyciami Fed czy Mammai u ktorych rodzina przelewa sie drzwiami,
      oknami i telefonem ;o)

      Cieszy mnie ze ogrod przydaje sie forumowiczkom do spacerow -
      jeszcze gdyby tak ktos byl chetny do pielenia i kopania, ze o
      przerzucaniu kompostu za 3 tygodnie nie wspomne... ;oP

      Wracam do zarabiania, pozdrawiajac
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 10:21
        Mm, spóźnione, ale szczere 100 lat w zdrowiu i radości!!!!
        Luizo nie ustawaj w ogrodniczych wysiłkach, nie ustawaj. Gratulacje
        dla Córki!. Jou, bardzo mi żal Twoich ciotek i współczuję serdecznie
        doświadczeń ze służbą (sic!) zdrowia.
        U mnie cisza po burzy. Dziecinka wyjechała na zaprzyjaźniony ślub i
        wesele. Wróci w niedziele wieczorem. Syna będę zaraz meldować.
        Zabawne że fakt bycia oficjalnie i prawnie jedynym właścicielem
        mieszkania, napawa mnie pewną durną satysfakcją. Może to są
        reminiscencje pierwszego małżeństawa i rozwodu w trakcie którego ex
        próbował pozbawić mnie syna(własnego mojego), mieszkania (własnego
        mojego) czci (własnej mojej), honoru (własnego mojego), oraz każdej
        innej rzeczy która moją jest, była i będzie. Na pewno nie ma na to
        durne uczucie, wpływu aktualny le Mąż który gdyby mnie rzucał to jak
        go znam zrobiłby to dumnie i z honorem, zostawiając mi wszystko,
        albo jeszcze więcej.
        • mammaja Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 11:12
          Brzmi cudnie, ale realia nie sa az takie! Nie bede sie skarzyc, ale
          wlasny maz zabral mi kilka nieocenionych godzin zycia - wlasnie
          przeznaczonych na swoje wlasne sprawy. Musialam mu wyszukiwac
          rozmaite bzdury w internecie. Sam nie dotknie komputera - a jak
          trzeba, to potrafi z niego korzystac. Przy uzyciu mojej osoby!
          A taki piekny dzien - ze chocby posiedziec na sloncu i popatrzec na
          te ostatnie dni lata! Teraz juz na nic nie mam czasu !
          No to sie poskarzylam!
          Fed, nawet w najbardziej kochajacej rodzinie posiadanie czegos "na
          wlasnosc" jest mile sercu! Tak jak ja mam swoja wykupiona przed lay
          pracowienke na Saskiej Kepie - za wlasne ciezko zarobione pieniadze.
          Jak jest mi zle, to wyobrazam sobie ze tam zwieje smile Co oczywiscie
          nie nastapi - ale poczucie mozliwosci jest!
          Dzieki za zyczenia - tych nigdy za duzo!
    • luiza-w-ogrodzie Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 08:19
      ...i wlasciwie nie mam sily nic wiecej napisac. Oralam raporty caly
      dzien, oczy mi wychodza z glowy a za pol godziny jade do weta z
      kroliczka i w drodze powrotnej bede stala w korku. Po powrocie
      wracam do raportow ale jak je wykoncze, padne na twarz i zawyje
      wielkim a zmeczonym glosem: Piaaaaaaateeeeek!!!
      ...czego i Wam zycze - to znaczy piatku a nie wycia...

      W weekendowych planach sadzenie, plywanie i niedziela spedzona na
      ogladaniu prywatnych domow przerobionych na ekologiczne (Sustainable
      House Weekend). Czyli nuda jak zawsze ;o)

      No to spadam - milego piatku wszystkim!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • fedorczyk4 Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 09:04
        I znowu tak jak wczoraj będę latała po urzędach. Dobrze że choć na
        popołudnie jest miła perspektywasmile No to lecę!
        • mammaja Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 22:32
          Fedorczyk - nie wybaczalnie cie nie bylo sad
          mam juz nowy komputer, podobno wypasiony - niestety chyba monitor
          tez ulegl zniszczeniu bo cos nie dziala. Dobrze,ze mam ciagle
          lapotopa. Ale jeszcze popracujemy nad tym ! A spotkanie bylo
          miodzio smile
          • gaudia Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 22:51
            właśnie wróciłam z Warszawy
            może cos drgnie u mnie smile

            Fedo - duzo zdrowia!
            • monia.i Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:07
              Gaudia - trzymam kciuki, żeby na dobre drgnęło.
              Fedo, kobieto ulubiona, cudem uniknęłaś nalotu, bo już byłyśmy
              gotowe..Jak to mówią "Chorego nawiedzić..."
              Jeśli nie spałaś to powinnaś mieć czkawkę, bo co chwila byłaś
              wspominana.
              Generalnie było bosko smile
              • monia.i Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:20
                Miło było, ale trza do obowiązków - więc obowiązkowo duszę właśnie
                ulubionego mamci kurczaczka - i rano jedziemy na działkę. Jeszcze
                nie wiemy, czy mami wraca, czy zostaje - to sie zapewne okaże po
                przyjeździe albo później. Raczej chce wracać, bo nie ma grzybów...
                • en.ej Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:56
                  Moniu, mami nie wróci. Od środy grzyby się pokazały.

                  http://images47.fotosik.pl/197/1b63206f5f7ea9bamed.jpg
                  http://images44.fotosik.pl/197/6ce028e4afd38a31med.jpg

                  Ja mam już 3 litrowy słoik ususzonych smile
                  • mammaja Sobotnio :) 12.09.09, 12:50
                    Sobotaa zdecydowanie zmienila aure - mglisto, chlodno. No i dobrze -
                    czas na relaks i porzadki przedjutrzejszym powrotem mlodych.
                    Wyczyscilam lodowke do lsnienia - zanim znowu zagniezdza sie w niej
                    niemowlece zupki i soczki smile Teraz wypad na bazarek . Cisza spokoj -
                    mloda na wystawie psow dzis i jutro - jako szalejacy fotoreporter.
                    Po wczorajszym spotkaniu jeszcze bardziej rodzinnie czuje sie na
                    forum.
                    Fed, jak zdrowie ?
                    • mammaja Re: Sobotnio :) 12.09.09, 20:35
                      Co to ? Spicie caly dzen ?
                      • jutka1 Re: Sobotnio :) 12.09.09, 21:28
                        Pracujemy sad

                        Buziaki przesyłam smile
                        • fedorczyk4 Niedziela 13.09.09, 10:29
                          Ja spałam. Dopiero teraz "dowlekam sie" do siebie.
                          Dziękuję za pamięć! Pogoda jak drut i na tarasie zakwita jesienna
                          herbaciana róża:-0
                          • lablenka_x Re: Niedziela 13.09.09, 11:19
                            Chyba wróciłam do normy ,po stolicznych przezyciach big_grin.
                            Wczoraj sniadanko na balkonie ,a potem kawka made in usa, całkiem
                            całkiem i rozmowa z mężem , wspomnieniowabig_grin.
                            Dzisiaj:
                            Sniadanko na balkonie , jeszcze w słoneczku, wśród szaleńczo
                            kwitnących na nim kwiatów i ciszy upojnej ,prawie wiejskiej.

                            Warszawa mnie ogłusza,za głosno za szybko za duzo i za daleko jak na
                            prowincjuszkę, ale wypiękniała ona i to co zawsze rzuca mi sie w
                            oczy - szyk warszawianek, chciałabym taki szyk widziec na ulicach
                            mego miasta, o sobie juz nie wspomnęwink.
                            Wracajac do domu, w pociagu dopadły mnie szczególnego rodzaju
                            doznania, słuchowo-wzrokowe.
                            Jechaliśmy w towarzystwie 2 młodych ludzi - Japonczyka i
                            Polaka.Polak dobre 2 metry wzrostu , stopy obute w mokasynki do
                            kostek w kolorze szałwi o rozmiarze długasnym , chyba z 49 to był, w
                            kazdym razie 2 moje stopy r.36 były krotsze od jego buta,ale nie w
                            ty rzecz.Młodzieniec o urodzie Adonisa, z bieluchnymi rączkami,
                            takimi co to pracą fizyczna się nie skalały.Paluszki suptelnie
                            długie poruszaace się jak skrzydła motyla przy każdej
                            czynnosci.Rozmawiali ze soba po japońskua mowa ta była jak szelest
                            wiatru, jak woda płunąca w wartkim strumienie.Niesamowicie przyjazna
                            dla ucha i jakze inna od tej z filmów Kurosawy.
                            Spod oka przyglądałam się tez ich manierze.Oboje mieli przy sobie
                            malutkie kajeciki i zapisywali w nich,oboje, niuasne jezyka (skad
                            wiem? bo pierwszy wpis zrobił Japonczyk - ciepo/cieplej/goraco)
                            Ta ich rozmowa, dla mnie zupełnie niezrozumiała, a odbierana tylko
                            jako dżwięk, harmonijny i bardzo przyjazny zadziałał
                            relaksacyjnie,a białe pulchne łapki siedza mi pod powiekami do dzis.

                            Własnie zaczęło u nas lać.

                            Mammaju ściskam Cie serdecznie i wybacz,ze przeoczyłam - zdrowia i
                            cierpliwosci i samorealizacji życze Tobie z całego serca.

                            En-ej - poszczułaś mnie tymi grzybami , bolesniebig_grin.

                            Fedo cieszyłam sie na spotkanie z Tobą, mam nadzieje,ze jest juz ok.
                            • mammaja Re: Niedziela 13.09.09, 11:52
                              Hej, dzieki LX - mialas swietna podroz - nie bylas zmuszona do
                              brania udzialu w konwersacji, co bywa meczace w podrozy.
                              jak i przedpisczynie delektuje sie sie pogdnym dniem, wsrod jeszcze
                              kwitnacych kwiatow. Zaraz rusze na lowy z aparatem, moze cos uda sie
                              zachowac na pamiatke lata. No i cisza, spokoj, wciagajaca
                              nieslychanie lektura - to jest to!
                              • fedorczyk4 Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:18
                                Re: spotkanie z Foxie
                                Autor: gaudia☺ 13.09.09, 21:50 Dodaj do ulubionych
                                Odpowiedz cytując Odpowiedz

                                yeeeeeees!
                                ale był mecz!

                                I dodam od siebie ze zrobiłam le Mężowi : zyg zyg marchewka!!!! i
                                prosze sie nie doszukiwać podtekstówsmile
                                • gaudia Re: Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:26
                                  ups
                                  ze szczęścia pomyliłam wątki, wybaczcie
                                  w czasie meczu porykiwałam, klaskałam, śpiewałam, podskakiwałam...zniesmaczając
                                  sąsiada, ale się w końcu włączył biedaczek
                                  ostatni set stałam, bo zauważyłam, że jak siedzę to im gorzej idzie tongue_out

                                  yupi!

                                  Fedo, u Ciebie to domowa afera międzynarodowa big_grin
                                  chwilę po meczu zadzwoniła przyjaciółka, wykrzyczałam nowinę. Hurra -
                                  odkrzyknęła - a Gortat grał?
                                • monia.i Re: Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:28
                                  Złotooo, złooooto smile))
                                  Ależ mecz!smile
                              • monia.i Re: Niedziela 13.09.09, 22:58
                                Enejko - pudło - mami wróciła. Nasze lasy są fanaberyjne no i
                                wczoraj/dziś tej fanaberyjności doświadczyliśmy na własnej skórze.
                                Wszędzie dookoła grzyby były, po drodze mijaliśmy stanowiska
                                sprzedające - a u nas cienizna. No po prostu wściec się można.
                                Ale brat mamę zapisał do lekarza, bo ciśnienie wariowało jej tak, że
                                nie szło opanować, no więc zebrała się z powrotem - a razem z nią
                                nasz kłopot na czterech łapach - i już widzę, że będzie fatalnie.
                                Bez większej nadziei, ale trza próbować, napiszę: szukam domu dla
                                małej, niekłopotliwej suczki, porzuconej w lesie, gabaryt pół oczka
                                wyżej niż jamnik, urody dla koneserów, charakteru więcej niż
                                łagodnego. Próbowaliśmy po znajomych, bliższych i dalszych ale
                                niestety. Szkoda suńki, popytajcie, proszę.
                                • fedorczyk4 Poniedziałkowy poranek, słoneczny i wiosenny 14.09.09, 09:34
                                  Biedna Monia. Niestety dookoła mnie psami jest wysycone dokładnie.
                                  Jako że pogoda jak w tytule, idę na dłuuuuugi spacer przewietrzyć
                                  moja astmę i psie futro.Potem pobuszuję w biblitece pod donmem, bo
                                  już całkowita posucha z lekturą. Wróce chyba do klasyki literackiej.
                                  Mam ochotę przypomnieć sobie 20 lecie międzywojenne. Poza tym muszę
                                  pogonić SŚ (Syna Średniego) do załatwianie dokumentów i szkoły.
                                  Dziecinak wróciła wczoraj z wesela ciotki przyjaciółki, mocno
                                  zniesmaczona. Pojechały juz w czwartek, bo tak chciała Panna Młoda.
                                  Dziecinka myslała ze to z sympatii, a tu guzik. PM umyśliła sobie ze
                                  Dziecinka przyjedzie samochodem i będzie za szofera. Pojedzie po jej
                                  matkę, skoczy po piwo etc... Jak sie okazało ze przyjechały PKSem to
                                  bardzo niesympatycznie dała wyraz niezadowoleniu. Poza tym
                                  oczywiście pogoniła je do wyrobniczej pracy, a nie przewidziała dla
                                  nich ani noclegów, ani żarełka. Dziecinka życia sie uczy a ciotkę
                                  przyjaciółki skreśliła. Przyjaciółka też.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 11:37
      Wczoraj caly dzien spedzilismy ogladajac domy dostepne do zwiedzania w ramach Sustainable House Day. Wiekszosc projektow jakie ogladalismy maja znacznie zredukowane rachunki - np dom prawnika-ekologa Michaela Mobbsa polozony w centrum od 13 lat zamiast 3 tysiecy rocznie za wode, prad, scieki placi 270-300 dolarow.

      Widzialam tez kilka domow calkowicie odlaczonych od sieci wodociagowej i sciekowej (np wspomniany dom Michaela) i z rachunkami wystawianymi firmom energetycznym za prad, jakiego nadmiar sprzedaja do publicznej sieci.

      Z pradem generowanym przy pomocy paneli fotoelektrycznych (photovoltaic cells) problem jest taki, ze produkowany jest tylko w dzien a ze nie mozna go przechowywac, domy takie sa podlaczone do sieci elektrycznej i maja specjalne liczniki krecace sie w obie strony: nadmiar "slonecznego" pradu idzie do sieci w dzien, a nocy dom uzywa pradu sieciowego.

      Oprocz instalacji wodnych i energetycznych widzielismy tez ciekawe rozwiazania pomagajace zmniejszyc zuzycie pradu, np postawienie lodowki na azurowej kracie zeby mogla ciagnac chlodne powietrze spod podlogi zmniejsza zuzycie pradu tego sprzetu do 25%. Ogladalismy organiczne ogrodki z kurami, ul rodzimych pszczol bez zadel, oczyszczajace wode stawki pelne sitowia a takze superdrogi, nagrodzony i ogromny nowoczesny dom, z systemem komputerowym pokazujacym zuzycie wody, pradu i gazu.

      Za kazdym razem gdy idziemy ogladac domy w ramach owego Sustainable House Day (a to juz piaty raz) uczymy sie czegos nowego. Chyba czas zaczac wreszcie projektowac rozbudowe kuchni, lazienki, dobudowe jadalni otwartej na ogrod, podlaczenie gazu i wody deszczowej do domu, oczyszczalnie szarej wody itp, itd... glowa boli...

      Teraz jest poniedzialkowy wieczor, uff, wreszcie mam chwile zeby odsapnac. Ledwie wrocilam od weta i wetknelam ponownie okulala kroliczke do klatki a strzykawke z lekarstwem do kroliczego pyszczka, gdy zadzwonil dzwonek do drzwi i przyszedl kumpel Zlota Raczka. Odbylismy narade wojenna i zaplanowalismy jak ma wybrukowac drewutnie i zbudowac scianke oporowa, zeby na podwyzszeniu mogly stac zbiorniki do wody. Skonczy te prace przed weekendem, wiec na weekend zagonie Buszmena do przeniesienia drewna opalowego pod dach i rozebrania starego rdzewiejacego zbiornika na wode, w ktorym trzymal czesc drewna. Niech sie chlopak czyms zajmie, bo ja sama pojade w piatek na kolejny medytacyjny weekend w Gory Blekitne ;o)

      Miska wyglada az zal bierze, ale wet sprawdzila jej biodra i nie sa skrzywione, podpiera sie tez conieco na nogach, wiec bilans wypadl lepiej niz przy poczatkowym zlamaniu. Mala ma teraz siedziec w klatce i nie wariowac i przez piec dni brac znowu srodek przeciwzapalny.

      Mam nadzieje ze Wasz poniedzialek przebiega spokojniej. Ja chyba zaczne sie powoli czolgac w strone wanny, lozka i magazynu wnetrzarskiego...
      Do zas

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 12:00
        Luiza napisala:
        "Widzialam tez kilka domow calkowicie odlaczonych od sieci
        wodociagowej i sciekowej "
        W mojej dzielnicy tez jest jeszcze sporo takich domow. Roznica
        polega na tym, ze nigdy nie byly do niczego podlaczone, a mieszkancy
        od lat zabiegaja o podlaczenie. Sama tez nie mam podlaczenia do
        kanalizacji tylko zwykle szambo - nie wiem czy doczekam zmian, bo na
        mojej ulicy jest malo domow i podobno "nie oplaca sie". Tak wiec co
        u was jest nowoczesne, u nas reliktem. Mam tez w domu hydrofor ( nie
        uzywany) - na wszelki wypadek.
        A dzien rzeczywiscie sloneczny i piekny, niestety synowa i Franio
        zakatarzeni wrocili z podrozy.
        Pozdrawiam i tez uapajam sie siatkarzami !
        • gaudia Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 15:07
          Mamajko, piekne to zestawienie wodkanu. I troszku smutne. Zdrowia dla Franka!

          Luizo, wysłałam Ci gołąbia (jak mawia moja mała sąsiadka) na adres gazetowy.

          Jesień....
          • kan_z_oz Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 15:47
            Hehehe - u mnie golab siedzi na szafie...Mam takiego wlasnego
            golebia, ktorego (ktora) wychowalismy od pisklecia. W dzien fruwa z
            innymi dzikimi golebiami na dworze. Na noc wraca do domu - czyli na
            szafe...hahaha
            Grucha rano z pierwszym promykiem slonca, budzac cale domostwo ze
            snu...grucha z zachodem slonca - razem ze mna...nauczylam
            sie...gruchac dla towarzystwa.

            Jak to niewiele czlowiekowi potrzeba do szczescia???
            hahaha

            Kan
            • mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 16:26
              "moje golebie" wala w dach od switu, siadaja na krawedzi rynny tuz
              pod moim oknem. Czekaja na swoje sniadane w karmniku. Sa bardzo
              odwazne, nie uciekaja kiedyotwieram okno. Na szafe nie wchodza, moze
              dlatego ze to szafa w scianie smile
              • verbena1 Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 18:15
                Melduje ,ze wrocilam z urlopu, bardzo krotkiego niestety ale za to
                baardzo udanegosmile Pogoda cudo, pensjonat w Karpaczu jak marzenie, z
                widokiem na wschod slonca nad Sniezka, Praga jak zwykle urocza, tym
                razem zwiedzana we dwoje, towarzysz urlopowy zachwycony wszystkim,
                same superlatywysmile Na dodatek mialam i ja spotkanie z forumowiczka,
                przemila osoba, szkoda ,ze tak krotko.
                Ostatniego dnia ,jak zwykle, ogarnal mnie szal kupowania: sliwki
                wegierki, ogorki, pomidory ,wedliny, slodycze, kosmetyki, wszystko w
                ogromnych ilosciach. Samochod zaladowany po brzegi.
                Teraz zastanawiam sie po jakie licho tyle tego nakupilam, kto to
                bedzie przerabial i potem jadl?
                Jak sie troche obrobie opisze wszystko bardziej szczegolowosmile
                • mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 19:55
                  Witaj Verbeno na forumowyn lonie! Cisze sie bardzo, ze udal ci sie
                  ten wyjazd, wszak wiele bylo niewiadomych smile No i pogoda zapewne
                  dopisala! Mam nadzieje, ze zrobilas piekne fotki i podzielisz sie z
                  nami uroda miejsc zwiedzanych!
                  • dado11 Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 22:12
                    I ja się witam przelotem, bo coraz mi się bardziej zagęszcza, i jakoś myśli nie
                    mogę zebrać do kupy... Weekend spędziliśmy w Lublinie, na Europejskim Festiwalu
                    Smaku, małżonek startował z nalewkami, ale tym razem bez sukcesusad niemniej
                    napatrzyliśmy się i nakosztowaliśmy znakomitych wyrobów typu slow-food,
                    wystawionych w ogromnych ilościach na kiermaszu na lubelskiej starówce. Lublin
                    pięknieje z roku na rok i choć jeszcze tam wiele do zrobienia, to już jest tam
                    bardzo przytulna atmosfera miasta z duszą. Polecam na weekendowy wypad!
                    Wrzesień jest bardzo piękny i oby taki pozostał do końca, ślub za niecałe 2
                    tygodnie, oby pogoda dopisała...
                    Verbeno, miło że miałaś fajne wakacje!
                    Gaudio, szkoda że nie wpadłaś do nas na spotkanie.
                    Może jutro skleję coś z fotek ostatnich i podrzucę, na razie zmykam w pielesze,
                    bo padam na nos. Dobranoc, d.
                • jutka1 Verbeno 14.09.09, 22:02
                  Witaj powrotnie smile))
                  Chciałam Cię zawiadomić, że Twoja akwarelka została dziś uroczyście powieszona
                  na honorowym miejscu w moim nowym biurze. Ktokolwiek wchodzi - zachwyca się. smile))
                  • verbena1 Jutko, 15.09.09, 08:12
                    Jutko, ciesze sie bardzo ,jestem teraz artystka znana za granicasmile
                    Milo slyszec ,ze sie podoba.
                    Poranek deszczowy i wietrzny, adrenalina urlopowa ulotnila sie i
                    bardzo nie chce mi sie do roboty. Chyba zmusze sie i pojade rowerem
                    aby utrzymac kondycje po bardzo "przechodzonym" urlopie.

                    Dado, szkoda ,ze nie poznali sie na slynnych Arturowych nalewkach,
                    niech zaluja, sa naprawde swietne.
                    Wracajac z Karpacza wpadlam przelotem do Walbrzycha i odwiedzilam
                    moja ukochana tesciowa, mistrzynie nalewkowa. Musialam, jak zwykle
                    zreszta, sprobowac wszystkich jej nowosci. Nie wiem co w nich jest
                    ale zmiekczaja bardzo nogismile
                    No to lece, milego dnia wszystkimsmile
                    • fedorczyk4 Wtorek 15.09.09, 09:16
                      Witam Verbenko, pokarpaczowska. Jakoś nigdy mnie do Karpacza nie
                      zniosła, ale zo to do Wałbrzycha to tak że aż strachsmile
                      U mnie dzień zaczął sie od ryku. Ryku le Męża na Syna.Ś i przy
                      okazji zahaczającego o mnie. Starałam sie uspokoić ryczywoła ale się
                      nie da. Trudno.
                      Coś mi sie wydaje ze dam nogę z domu na resztę dnia.
                      Ale za oknem jest piekne słońce więc może to nie jest taki zły
                      pomysł. Łazienki Królewskie dawno mnie nie widziałysmile
                      • mammaja Re: Wtorek 15.09.09, 09:56
                        Zaszyj sie Fed w cichym miejscu Krolewskich Lazienek, towarzystwo
                        wiewiorek i kaczek na stawie gwarantuje spokoj smile Wspolzycie dwu
                        samcow na niewielkim terytorium jest niestety awnturogenne,
                        zwlaszcza ze obaj sa odzwyczajeni od wspolnej codziennosci. Trzeba
                        usiasc w lozy i patrzec jak na ring. Ale wiem, ze trudno!
                        Kuzyn meza, bardzo nam bliski, nabyl laptopa - zachecony przez
                        jakichs oszolomow zakladajacych internet w jego domu. Pan jest po
                        70 -ce, a ja mam pojechac dzisiaj i nauczyc go "obslugi laptopa".
                        Nie mial w zyciu komputera w uzyciu! No i jak ja to zrobie? Nie
                        wiem, ale musze przynajmniej pojechac.
                        Nasze nowe biuro UTW bylo przez trzy dni weekendowe ofiarnie
                        sprzatane, szorowane i urzadzane przez sluchaczy. Musze wpasc
                        zobaczyc czego dokonali. Jest to lokal po sklepie cukierniczym, ale
                        ma trzy pomieszczenia i calkiem nam wystarczy, chociaz to tylko
                        trzydziescikilka metrow. Tak wiec dzien bedzie pelen wrazen!
                        No i nowe dzisiejki czas otworzyc!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka