mammaja 02.09.09, 23:14 Po przeczytaniu postu Verbeny juz czuje jak ciekawy bedzie ten wrzesien! Napewno pelna radosci podroz znajdzie relacje na naszym forum ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luiza-w-ogrodzie Na razie wrazen mam dosyc, chetniej poczytam cudze 03.09.09, 05:49 Mammaju, nie zycz mi wrzesnia pelnego wrazen! Tak jak jest dzieje sie multum (jest wiosna co oznacza otwarte prywatne ogrody, Floriada w Canberze, TUlip Festival w Bowral, Sustainable House weekend 13- go, piknik firmowy Buszmena, festiwal filmow latynoamerykanskich, prace ogrodowe a do tego mam codzienne prostowanie kroliczki) - nie, nie chce juz wiecej wrazen, ale chetnie poczytam o cudzych ;o) Siedze na werandzie, sprzatacze wyszli i slucham jak kroliczka w pokoju obok szelesci sloma w klatce a drobny deszcz postukuje o metalowa rure kozy. Na jutro zapowiadany jest prawdziwy deszcz a nawet burze, oby ta prognoza sie sprawdzila, bo jest bardzo sucho. Centralna Australia miala najcieplejsza (powinnam powiedziec: najgoretsza) zime w historii, w naszym stanie (NSW) zaliczylismy jeden z najsuchszych sierpni. Jakos spiaco sie zrobilo pod zachmurzonym niebem, ale nie narzekam, deszcz przychodzi w idealnym czasie - tuz przed weekendem... Wracam do pracy, wiosennie pozdrawiajac przy wtorze lekkiego kichania spowodowanego katarem siennym Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
cieplanata Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 07:29 Trzeci dzień września, a ja już od rana zapracowana, zaganiana. Dziś moja córka kończy 25 lat. Wczoraj wieczorem upiekłam jej sernik do pracy, a raniutko udekorowałam. Biedulka ta moja córka, akurat na dziś ma wyznaczony egzamin poprawkowy, to już ostatni egzamin, nie może oddać pracy magisterskiej bo nad głową wisi jej ten miecz Damoklesa. Wcześniej nie zdała egzaminu ponieważ egzamin był na drugi dzień po weselu jej ukochanej siostry ciotecznej na którym to ślubie była świadkiem, czy to pech? czy czysty przypadek? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 09:34 Tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramie. To w sprawie pecha Natko i egzaminu urodzinowego. Córco sto lat życzę))) Tyle sie dzieje ze dzisiajki czyta się jak pasjonującą powieść! Moi wrócili. Ja i mój stacjonarny zostaliśmy umieszczeni w sypialni. W wypatroszonym meblu po Babci. Wiem jak to brzmi, ale taka jest prawda. Dzisiaj jeszcze dobije Dziecinka. Jutro grill u Syna Podstawowego. Kłębię sie dookoła Syna Środkowego i staram wybuić z letargu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 09:54 Poranek przy kawie i czytaniu. Zagladanie na foum stalo sie juz uzaleznieniem Mamie 25 - latki najlepsze zyczenia - bo to tez jej swieto. Fed - nie bedzie lekko, ale wiem ze dasz rade! Luizo - zeby zamknac poprzednie dzisiejki wrzucilam pare fotek z Berlina. Czekam jeszcze na relacje Dado z wczorajszego koncertu ! Tyle sie dzieje w Warszawie. Teraz do roboty, popoludniu wyjazd "do miasta" na czwartkowe zajecia - moze potem podjade na Prozna, chociaz popatrzec. Pogoda ma sie popsuc, wiec jeszcze cieszmy sie kolorami i pieknym swiatlem, juz nieco przymglonym. Odpowiedz Link
gaudia Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 11:36 Mamajko, zarażasz entuzjazmem do podróży. Luizo świetne plany - podziwiam porzucenie lata na rzecz śniegu, zimna i ciemności Fedo - wysyłam aniołki ze spokojem w workach. Mebel wypatroszony po babci kojarzy mi się bardzo jednoosobowo i nader ekologicznie (recykling). Nata - ale jaka frajda będzie po wszystkich kłopotach. A one miną Ja dziś ruszyłam pólki i szuflady tajemne. Takie, do których się dokłada. Czasopismo, bo ciekawy artykuł, list, jakiś folder...Teraz przegladam i nie wiem czemu to czy owo zostawiłam Ale i wzruszenia się odnajdują. I ruszyłam miejsca pełne farb, piórek, nici, skórek, szmatek, proszków błyszczących... I wyrzucam, wyrzucam, wyrzucam. I lżej w domu i w duszy A coby formy z takim trudem zdobytej nie zgubić - joga. pozdro wszystkim Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Gaudio 04.09.09, 00:19 Gaudio, porzucenie lata na rzecz śniegu, zimna i ciemności ma w sobie smaczek perwersji i niecodziennosci. Ongis rzymscy patrycjusze czy francuska arystokracja przesyceni bogactwem zabawiali sie w spelunkach niewolnikow albo na Montmartrze, a ja pelna po uszy blasku slonca i cieplego oceanu raz na kilka lat mam nieodparta chec wymrozic sobie dupe ;o) No i ta zorza polarna chodzi za mna od paru lat. Poczytalam Twoj post o ruszaniu polek i szuflad tajemnych - tez mam takie i co pare lat je "ruszam", za kazdym razem mnie zaskakuje jaka kiedys bylam ;o) A joga jest dobra na wszystko, ooommmmmmmmmmmm Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
dado11 Re: Dziiejki 306 - wrzesniowe, pelne wrazen ! 03.09.09, 14:52 Wczorajszy koncert to był organizacyjny skandal! wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6996728,Awantura_przed_kosciolem___Nie_wpuszczono_nas_na_koncert_.html tam było kilka tysięcy ludzi grzecznie stojących w gigantycznej kolejce, niestety opuścili Plac Grzybowski zawiedzeni i wściekli do kościoła wpuszczono tylko wybrańców, mimo prasowych zapowiedzi... a my, gdy zobaczyliśmy co się święci zwialiśmy całą grupą w miasto na piwo. No i przynajmniej połaziliśmy sobie po pięknej, nocnej Warszawie, w ostatnią już chyba tak gorącą noc tego roku... no, może nie ostatnią W samochodzie Kroke i Nigel grali nam na pełnych obrotach, stereo pozdr. Odpowiedz Link
joujou Re: Dziiejki 306 - Luizo! 03.09.09, 15:19 Cieszę się również z powodu króliczki i trzymam kciuki,by jak najszybciej powróciła do formy.Podziwiam Twój zapał i poświęcenie. Jeśli chodzi o Pragę,to my w obydwu przypadkach wykupowaliśmy w Karpaczu jednodniowe wycieczki z przewodnikiem.Wtedy zarówno dojazd,jak i inne sprawy załatwiało biuro podróży.Myślę,że mogłybyście na jeden dzień 'podczepić' się pod taką wycieczkę,by obejść te najważniejsze miejsca,a potem już samodzielnie i na luzie... Znalazłam stronę,z interesującą galerią zdjęć,która powinna być Ci pomocna. Plany na wakacje imponujące! Pozdrawiam www.pytania.infoczechy.pl/pytanie,3,Co_zwiedzic_w_Pradze Odpowiedz Link
gaudia Re: Dziiejki 306 - Luizo! 03.09.09, 19:28 zmachanam, ale nieco pojaśniało w chałupie w sobotę wybieram się na ten koncert i już się cieszę czy znacie miłe światowe kobiety jakąś organizację pomagającą kobietom, a działającą takze w Kanadzie? Przyjaciółka jest w ogromnej potrzebie. Były mąż, do niedawna ortodoskyjny katolik, zaraz po rozwodzie (niedawno) wyszedł za mąż i zabrał synów. Najstarszy do niej uciekł. W imieniu młodszych pan skarży ja znęcanie się nad dziećmi. Chodzi mu o dość pokaźne zasiłki na dzieci...Nie stac jej na prawnika, a na państwowego jest za bogata...Pracuje i uczy się. Ja stąd pomagam duchem, na tyle skutecznie, że się nie załamała, ale przydałby sie fachowiec na miejscu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dziiejki 306 03.09.09, 23:34 Gaudio - nie otworzyl mie sie tytul koncertu - moze napisz! Jutko, rozumiem ze zwiazal sie z innym panem. W Kanadzie niestety nie znam nikogo Skandal z tym koncertem Nigela, przyznaje ! A na piwo przyjaciolmi - zawsze warto pojsc! Wrocilam do domu dopiero o 20 tej,narobiam sie jak mrowka, no ale przynajmniej nie spolecznie Jutro postanawiam zrobic podobnie jak Gaudia, znowu powyrzucac i zrobic sobie nowe miejsce do pracy. Tej wlasnej. Pada! Odpowiedz Link
gaudia Re: Dziiejki 306 03.09.09, 23:51 Jutka, związał się formalnie z facetem. Koncert Mamajko to: www.4kultury.pl/pe/pl/261/201/Ko%C4%8Dani_Orkestar_i_Boom_Pam_%E2%80%93__koncert_plenerowy.html#261 Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dziiejki 306 - Luizo! 04.09.09, 00:12 Joujou, dziekuje za prazane porady. Pomysl z wycieczka na jeden dzien a potem pozostanie na dluzej jest swietny. Czy wiesz co sie tam dzieje na Nowy Rok? Jakies fajerwerki, zbiorowe lepienie balwanow czy co? :o) Chyba pojade z Poznania do Wroclawia i stamtad sie zorganizuje, bo z Poznania nie ma komunikacji do Pragi (ale ze to do Berlina jest rzut beretem). Niestety podana przez Ciebie stronka sie nie otwiera - mam nadzieje ze to przejsciowe fochy serwera... Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
joujou Re: Dziiejki 306 - Luizo! 09.09.09, 10:38 Bywałam w Pradze tylko latem więc nie wiem,co się tam dzieje w Sylwestra.Gdyby stronka,którą podałam się otworzyła (u mnie działa) to możesz tam o wszystko zapytać i masz namiary na hotele,pensjonaty. Króliczki słodziaste Pozdrawiam! Odpowiedz Link
joujou Re: Dziiejki 306 - Mammaju! 09.09.09, 20:05 Spóżnione,ale serdeczne buziaczki urodzinowe! Zdrówka przede wszystkim,dużo energii do dalszych działań na polu UTW,pociechy z Frania i spełnienia wszystkich marzeń! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 00:27 Popadywalo przez wiekszosc nocy, niebo jest niskie i szare - pewnie bedzie padac jeszcze wiecej, co mnie bardzo cieszy. Wszystkie ptaki radosnie dra dzioby, ogrod zazielenil sie przez noc. Krolik wypuszczony z zagrody w ogrod skacze smiesznymi wysokimi lukami zeby nie zamoczyc sobie brzuszka w mokrej trawie. Zbieram sie do roznych zajec - najpierw praca, potem chwila w ogrodzie, zeby wysiac kolejna skrzynke roznych salat, bazylie, dynie i ogorki do rozsadzenia za miesiac a jesli sie wyrobie z raportami to w poludnie urwe sie na basen. Pozdrawiam wiosennie i zanurzam sie w raportowe odmety Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 06:45 Dzisiaj mokro i szaro, ale w sercu ciągle maj Syn chyba wrócił do dawnej narzeczonej z którą się rozstał na rok. Bo.... o 23 gdy dopiero co zasnęłam dostałam SMSa od syna, że nocuje u tej dziewczyny. Nie wiem co mam myśleć, nie lubię tej dziewczyny, uważam, że nie jest dobrą partnerką dla syna, ale on mi napisał "Mamo było mi gorzej bez niej niż z nią" więc się nie odezwę nie zrobię głupiej miny i zaczekam co sie wydarzy, może zacząć jednak zbierać na wesele? A wracając do nocnej pobudki nie mogłam zasnąć, o 1 w nocy wzięłam proszeczki na spanie, a teraz jestem ledwo ciepła, spać mi się chce......a w sercu ciągle ma Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 11:32 W nocy u mnie lało poteznie, obudzilo mnie dudnienie deszczu o dach. Ogrod cieszy se deszczem jak u Luizy. Kocik wrocil z porannego obchodu caly mokry od spodu - przychodzi na kolana i oczekuje wyglaskania, wysuszenia, przy okazji spawdzam codziennie czy nie ma kleszcza. Ale na szczescie przynosii tylko jakes kulki nasion, male "dziady", jak to w dziecinstwie nazywalismy. Koncert, Gaudio, zapowiada sie rewelacyjnie. Gdzie te czasy, kiedy na takie wyzwania wsiadalo sie w pociag i mknelo na drugi koniec Polski ( jakie tam "mknelo", przy owczenych pociagach!)? Nastroj mam kiepski. Niestety wiem, ze sama musze sobie z tym poradzic. Natko zajrzalam na to forum "poranna kawa" - czy mozesz cos o nim napisac, jezeli w pewnym sensie reklamujesz? Odpowiedz Link
cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 11:54 Reklamuję Poranną, ponieważ jestem tam jedną z kilku moderatorów. Jest to ciepłe i spokojne forum. Lubię, niekiedy jest cichutko (rano albo wieczór) ale generalnie sporo jest wpisów, dyskusji, żartów. Nigdy kłótni. Jeżeli tylko chciałabyś, to chętnie zaproszę Cię na to Forum Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 12:04 Dzieki, pewnie skorzystam - z ciekawosci. Ale ze mnie bardziej czytacz niz pisacz A naiazujac do mojego popredniego wpisu - Kocik w obiektywie mojej oreczki Tu jeszcze suchy Odpowiedz Link
cieplanata Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 12:15 Już jesteś członkinią Porannej Życzę miłej zabawy Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 19:37 Dzieki ! narazie musze sie"oswoic' A na naszym forum jakas cisza zapadla! Pogoda raczej nie zache ca do spacerow ! Odpowiedz Link
gaudia Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 19:47 Poooolska! Biało-czerwoniiiii! www.youtube.com/watch?v=ICB3Z6PadqE jupi! Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 21:08 Zwlaszcza ta wizualizacja przepiekna! Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 22:22 Kocik absolutnie przepiękny, jak zwykle zresztą Pozdrawiam wszystkich, chwilowo w nastroju jestem raczej smętno- dennym, więc się nie odzywam, żeby nie marudzić - ale podczytuję regularnie, więc jestem na bieżąco. Pogoda dziś przypomniała o nadchodzącej jesieni, żeby chociaż z tym deszczem grzyby spadły, bo jak na razie w "naszym" lesie nędza! Dobrze, że mam zachomikowaną rezerwę na absolutnie czarną godzinę - będzie trochę suszonych do świątecznej kapustki. Miłego weekendu! Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 22:28 Moniu, ja też chyba sie dzisiaj upije, jak skoncze gotowac bigos na powitanie "dzieci" (w niedziele). Grzyby byly dzisiaj na bazarku - ale rydze niestety po 40 zet kg, zobacze jutro, moze bedzie taniej. Poza tym wszystkie inne, ale nie mialam czasu dopytywac po ile. Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 23:49 My w środę u rodziców jedliśmy zupę ze świeżych maślaków - kupili trochę na bazarku przy Broniewskiego - była bardzo dobra - ale dla mnie jedyne prawdziwe grzyby to takie, które sama znalazłam, ewentualnie mamcia. Nie wiem, czemu, tak mam zakodowane. Nigdy nie kupowałam ani świeżych, ani suszonych. Czasem się skusiłam na kupne, marynowane kurki w słoiczku. Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 04.09.09, 23:58 Mammaju - też jesteś w kiepskim nastroju? Jakby co - przypijam do Ciebie kieliszkiem czerwońca - niech smutki idą sobie precz, nie chcemy ich.. Przed momentem skończyłam pisać kajającego się mail'a do koleżanki z pracy - zimą odeszła na emeryturę, odzywa się co czas jakiś, podsyła fajne rzeczy pocztą po pooglądania i popoczytania - a ja gdzieś tak od kwietnia zamilkłam - wtedy zaczęły się kłopoty zdrowotne z teściem, a potem ze smoczą pracą. No, miałam o czym pisać. Myślę, że zrozumie - bardzo fajna kobitka jest. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piatek szary i mokry, ale wiosenny 05.09.09, 04:40 Po przespanym prawie całym dniu, z przerwami na leki,obudził mnie ulewny deszcz, a moze nie on,a hałas wywołany radoscią,ze pada- to rosliny tak sie cieszyły ,ze wreszcie jest.Wyczołgałam się z trudem z łoża boleści, popatrzyłam na ten zalany deszczem świat i nijak zasnąć nie mogę. Moniu ,dla mnie tak jak i dla Ciebie grzyb tylko zebrany przeze mnie jest grzybem i przejrzany i obrany i... taka grzybowa samosia ze mnie i juz. Znajoma zrozumie, na pewno. Dziewczyny Oby Dwie, głowy do góry i pomyślcie,ze mimo wszystko życie jest piękne i uśmiechnijcie się do siebie tak od wewnątrz. Będzie dobrze. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 11:56 Niestety, mam mnóstwo do zrobienia na poniedziałek, i sporą część week-endu muszę przepracować. Przez to mam zły humor i ogólnie jakieś dołki mnie napadły ostatnio, więc nie jest mi zbytnio do pisania. Życzę miłego week-endu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 12:33 Widac, ze kiepski humor czy kiepskie samopoczucie zdarza sie coraz to innym - i jest jakas norma w naszym zyciu. Dobrze, kiedy mija, kiedy potrafimy sie z tym uporac. Mnie w tej chwili przygnebiaja sprawy, ktorych nie zalatwiam, a powinnam. Np. nudzi mnie kuzyn z Krakowa, o pewne listy rodzinne, ktore mam mu skserowac i wyslac. Musze odeslac nie zamawiane wydawnictwo do jakiegos ....( tu brzydko brzmiacy przymiotnik do wyboru)wydawnictwa, ktore w ten sposob naciaga ludzi. I jeszcze kilka takich, ktore zwalily mi sie na glowe nie z wlasnego wyboru - ale jak sa to trzeba cos z tym zrobic! Mloda byla przedpoludniem na tresurze z pieskiem i wrocila wstrzasnieta, bo juz po zjeciach roczna suczka, biegajaca wesolo nagle padla na zawal serca. I nic sie nie dalo zrobic ! Tak wiec sobota w nastroju lekko pol srednim. Poza tym wreszcie podjelam decyzje co do kompa (bo od paru tygodni zylam w rozterce - czy kupic dosc dobry laptop czy bardzo wypasiony stacjonarny - bo mniej wiecej tak sie ksztaltuja ceny. No i zdecydowalam sie na ten stacjonarny, ktory zloza mi znajomi komputerowcy - a laptop moze potem kupie jakis uzywany, ot - tak do pisania, sprawdzania poczty i ogladania filmow w lozku Jednak duzy ekran i znacznie wieksza pojemnosc, osobna karta graficzna, mozliwosc rozbudowy, przekonuja mnie do stacjonarnego. ( No a laptop narazie mam sluzbowy, nie wiem tylko jak dlugo Ale sie rozpisalam, a niech tam! Odpowiedz Link
gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 14:35 Monia, Mamajka, Juta, macie tu na poprawę humoru fajnego faceta od zdołowanej gaudii www.youtube.com/watch?v=2uj4pUD7YwI&feature=related Lablenko - zdrowia! Luizo - namaste! Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 18:48 Dzieki Gaudio - stamtad juz byl tylko krok do Adriano Celentano - i ulubionych piosenek z mlodosci. Dawno zapomnianych. Mloda wyciagnela mnie na krotki spacer do lasu - pusto, cicho, pachnie grzybami. Tylko puste butelki gdzie niegdzie porzucone przypominaja, ze ludzie tu bywaja Odpowiedz Link
dado11 Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 19:50 a tu mój ukochany, słodki geniusz www.youtube.com/watch?v=yWCokvYelb4&feature=related zaraz goście w progu, więc się oddalam.... Odpowiedz Link
dado11 Re: Sobota i weekend pracujący 05.09.09, 20:01 i jeszcze to, do słuchania duszą.... www.youtube.com/watch?v=wwfQYC-vw44 mózg mi przy tym przestaje pracować zamieniam się w mgłę... Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 01:01 Pomeczowo...dostaliśmy w kuper zasłużenie. Aż się nie chce gadać. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 10:31 Boszeee Ty miałaś jakieś nadzieje? Ja zupełnie nie mam o czym pisać. Zapadłam się w życie rodzinne. Nudne i średnio przyjemne. Tak więc tylko pozdrawiam Was serdecznie i odpływam. Ide z Krowisią, potem z Małą Czarną do Castoramy po zakupy farbne dla niej. W drodze powrotnej wpadnę do Empiku i zrobię sobie jakieś prezent, bo przywiezioną przez le Męża uroczą powieść o okupacji na wyspach anglo-normandzkich, oczywiście już skończyłam. Skończyłam też Marci Shore "Kawior i Popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem". O polskich poetach i pisarzach 20 lecia międzywojennego, którzy stali sie wieszczami stalinizmu. Temat ciekawy, potraktowany z uwagą i starannie, świetnie udokumentowany, ale książka fatalnie napisana (jak dla mnie). Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 10:52 Przyejchala moja przyjaciolka z Krakowa, jedziemy wiec powloczyc sie po miescie, po Powazkach, od razu mi lepiej bo pogadamy. Zycze milej niedzieli i znikam Odpowiedz Link
gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 11:40 wstałam właśnie Wczoraj najpierw pogaduchy i łażenie po Manufakturze. Potem koncert www.myspace.com/boompam Chłopaki są ogromną dawką czystej energii. Rock, folk, punk połatany klezmersko, skakanie, radossc, luzik. Przy tym wielkie poczucie humoru i wygłupy na scenie. Zmęczone, zasiadłysmy przy napojach w ogródku, skąd miałysmy widok na nastepny koncert - Cyganów "od Bregovicia". Po zwilżeniu gardła nie wytrzymałysmy i znów poszłysmy skakac. Co ciekawe, z nami tańczyli ci cudowni muzycy z Izraela. Koszulka, autografy, zdjęcia, wygłupy Cyganie zakończyli i zeszli ze sceny, ale tłumek ich nie puścił dalej. To zaczęli grać w tłumku, ot tak, między nami ludziami. Poczułam się jak na romskim festynie. A wszystko w niesamowitej przestrzeni Manufaktury. Ponieważ była 2-a w nocy uznałysmy, że jest bardzo wcześnie i poszłysmy niespiesznie Piotrkowską do kultowej Kaliskiej, gdzie nie było nas parę lat. Na pietrach kupa dzieci smieci, ale parter niemal jak drzewiej - krewni i znajomi królika. I muzyka, przy której, wysmiawszy się i nawitawszy z "miejscowymi" (kiedyś długo byłam tam też "miejscowa") - poszłam tanczyc. Po czwartej nastapił odwrót i wesołym tłocznym nocnym autobusem wróciłam do chaty. wydałam 1/4 zasobów na ten miesiąc, ale kurde - nie żałuję Odpowiedz Link
gaudia Re: Sobota i weekend pracujący 06.09.09, 20:00 ooo, jaka tu cisza to mam dla Was zdjęcie chłopaków z Izraela z moją przyjaciółką. Jak widać, udało mi się powiedzieć dobry dowcip (po angielsku!!). Energetyczni co? Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota i weekend pracujący 07.09.09, 00:44 Chlopaki niezmiernie sympatyczne i tryskajace dobra energia! Mialam bardzo mily dzien z przyjaciolka - na koniec wyladowalysmy w Muzeum Historycznym, gdzie nieoczekiwanie obejrzalysmy niezmiernie ciekawa wystawe - Wraszawa w pierwszych dniach i miesiacach wojny. Polecam! Ok. 22 przyjechali mlodzi malzonkowie z Frankiem, jest coraz wspanialszy, wyspal sie w podrozy, wiec "szalal" w wannie - jego radosc zycia jest zrazliwa! No ale dowiedzialam sie, ze to bylo tylko pol urlopu i jeszcze wybieraja sie w gory. A niech tam - jak moga Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 01:41 Weekend byl piekny, sloneczny ale nie za cieply. W sobote troche gotowalam a potem imprezowalam. W niedziele rylam w ogrodzie. Posadzilam maliny i z Buszmenem zbudowalismy druciany plotek dookola nich, zeby kury sie nie dobraly do sadzonek a jesienia do owocow. Posadzilam tez drzewko awokadowe i rabarbar, trzymajcie kciuki. W rozsadniku posialam bazylie, kolejna skrzynke salaty oraz wsadzilam ciete pedy malin i krzewu zwanego "mintbush", jaki wykonczyly kroliki w swoim ogrodku zanim sie spostrzeglam - a tej odmiany nie mozna juz kupic w sklepach! Oby sie wszystko przyjelo... Dzis wsieje fasole w wielkie donice i rozne dyniowate do malych doniczek na rozsadzenie w pazdzierniku. Ogrod wyglada coraz lepiej, wiata na drewno juz stoi, mamy tez plytki do jej wybrukowania, kumpel zlota raczka zapowiada ze to zrobi a potem wybrukuje podstawe do altanki po czym wezmie sie za projekt glowny, czyli nowy chodnik i sciane oporowa kolo przydomowej wiaty. Gdy sie sciemnilo pojechalam odebrac obraz, jaki kupilam poza Sydney pare miesiecy temu. Artysta go oprawil a ze jego wczoraj syn jechal do Sydney na strazacki dyzur, przywiozl mi obraz i musialam "tylko" jechac na drugi koniec miasta po odbior, ale to i tak lepiej niz powtorna wizyta w pracowni - poltorej godziny jazdy w jedna strone. Teraz siedze w biurze, tluke comiesieczne raporty i kicham - bedzie burza, pylki szaleja, ale po przejsciu deszczu bedzie ich mniej w powietrzu. Buszmen w przygotowaniu do lapania wody dzis rano czyscil rynny pod dachem ogrodowej wiaty i sprawdzal, czy w domu pompa od glownych zbiornikow jest podlaczona do pradu. Zaczal sie El Nino, wiec trzeba lapac kazda krople deszczu! Jest wiosna i wszystko idzie ku lepszemu... Corka po ustawieniu w jej pokoju nowej szafy garderobianej wszystko posprzatala (SZOK!). Kroliczka zdecydowanie poprawia sie, lazi i kica (ciagle bardzo niezgrabnie, ale to powinno sie z czasem zmienic gdzy sie wzmocni) i przestala sie obsikiwac, wiec zniknely jej odparzenia wewnatrz ud. Perspektywa tygodnia wyglada dobrze: oprocz przyjemnych drobiazgow do zrobienia w ogrodzie mam duzo do czytania: otrzymane w prezencie ksiazki ogrodnicze lokalnej autorki Meredith Kirton, ksiazke o robieniu wlasnych kosmetykow, nowy numer "Twojego Stylu"... Przy okazji polecam Wam "Glebie" ("Depths") Mankella Henninga, znanego glownie jako pisarza szwedzkich kryminalow. Lubie te kryminalki, nie lubie jego afrykanskich powiesci, zas "Glebie" to zupelnie cos innego: przezycia szwedzkiego inzyniera marynarki, mierzacego glebie Baltyku i wlasnej duszy... Czas sie zabrac do platnych zajec, zycze Wam (szczegolnie Jutce, Fed i LX) spokojnego tygodnia - zadnych chorob, rodzinnych klotni ani Sajgonow! Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 08:23 Fajnie miałaś Gaudio Mm, przemyślę sprawę wystwy. Luizo jak zwykle czytanie Ciebie jest dla mnie jak wielki łyk źródlanej wody. A ja mama podwójnego kaca. Realnego, bo sie ubzdryngoliłam się u Dado w czarnoziem(nawet z pijaństwa zostawiłam u niej okulary!) i moralnego, bo niestety doszło do dzikiej (to pewnikiem ta burza z tytułu Luizowego wpisu) awantury w domu. Pomiędzy Dziecinką i le Mężem. Mała dziko się na ojca wkurzyła i coś mi sie wydaje ze nie przejdzie jej prędko. Pierwszy raz od lat widziałam ja płaczącą. I oczywiście jak za dawnych dobrych czasów, z furii. Ta to ma temperamencik! Próbowałam jakoś załagodzić, ale nie udało mi sie. Wobec tego idę prasować Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 16:49 Prasowanie dziala uspokajajaco, ale nie rozwiazuje konfliktow, ktore tak czy inaczej same sie rozwiaza, jak to w rodzinie. Dziecinka ma teperament, a do tatusia powinno dotrzec, ze to juz dorosla osoba. Luizo - piekny opis twoich dzialan ogrodniczych! Znowu probuje opanowac platnosci domowe, zbiera sie tego, oj zbiera. Franek tez juz pokazauje charakterek i glosno protestuje, kiedy cos jest nie po jego mysli. Jest strasznie silny i ja sie juz oje co bedzie dalej. jak zacznie chodzic to go nie dogonie! Przyjemny chlod i biale obloczki - i to by bylo na tyle. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek z nadchodzaca burza 07.09.09, 23:46 Halo. Wychylam głowę, i witam sie przed odpełznięciem na zasłużony odpoczynek. Pracuję, pracuję, pracuję. Zero weekendu, dzisiaj dzień też wypełniony po brzegi. I jutro, i pojutrze... Ech. No nic, pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 02:01 Widze ze Mammajowe przewidywania pelnego wrazen wrzesnia spelniaja sie na forumie, na szczescie do mnie nie dotarly, tfu, tfu, na psa urok. Potrzebuje troche spokoju. Na szczescie nic sie u mnie nie dzieje. Slonce swieci, jest cieplo, po wczorajszej burzy pozostala wilgoc w ziemi i perspektywa wielkiej zielonosci. Wyskocze w poludnie do ogrodu przerzucic kompost i wsiac fasole w wielkie donice (ciekawe czy urosna). Stukam z werandy, odpoczywajac po poniedzialku. Przed burza czuje sie zawsze wyjatkowo polmozga i wiekszosc poniedzialku przelecialam na autopilocie. Ale przynajmniej wzielam samochod do przegladu technicznego (i go zarejestrowalam przez Internet) a w czasie przegladu poszlam do sklepow i kupilam dwa kostiumy kapielowe. Teraz spokojniepracuje, kroliczka szelesci w klatce, pelna wigoru po napchaniu sie mleczem i trawa i po wczorajszej akupunkturze. Miska podczas akupunktury najpierw dostaje same igly, potem podlacza sie do nich lekki prad: A na tym zdjeciu Miska ze starym krolikiem (w pozie dywanika) - fotka zrobiona 3 tygodnie przed zlamaniem: To tyle wiesci z krainy mchu, paproci i krolikow ;o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 09:15 Mam nadzieje że i u nas wtorek minie bez wrażeń. Luizo, Misia jest słodka. Mammajko, już to ustaliłyśmy że wszyscy Franciszkowie maja silne osobowości Mnie zaskoczył poranny telefon od ciotki. Widuję ja średnio 4 razy w roku i jeśli jest jakiś telefon to ja jestem jego autorką. Okazuje sie ze ciotka potrzebuje zdjęć rodzinnych moich dziadków. W pośpiechu likwidacji domu rodzinnego, 9 lat temu, wyrzuciła wszystko i teraz tylko ja mam pamiątki rodzinne. Lekki szlag mnie trafił, bo gdybym sukcesywnie i cichcem nie wynosiła tych zdjęć jeszcze za życia Babci, to guzik by się ostało, a ona teraz występuje z "roszczeniami". Nic to zniosę i to Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 09:49 Witam w sloneczne, ciche przedpoludnie. Dzieki za zdjecia Luizo! Kroliczka przemila! Zamienieniam sie ponownie w turystke i jade zwiedzec Arkady Kubickiego z krakowska przyjeciolka. Potem wyjezdza. Fed, za uratowanie tych zdjęć rodzinnych to ci podziekuja pokolenia! Milego dnia wszystkim! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny wtorek bez wrazen, na szczescie 08.09.09, 20:22 A ja, jak zwykle w przelocie, pozdrawiam. I miłej reszty wieczoru życzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny wtorek z wrazeniami 08.09.09, 22:12 Na forum posucha - no to wam napisze o pieknym spacerze, ktory odbylam na Zamku, zwiedzajac Arkady Kubickiego i pieknie zielony teren ( ogrod?) z pieknie uksztaltowanym "labiryntem". Drzewa, ktore go stanowia zostaly niezwykle uksztaltowane - zalowalam, ze nie maialam aparatu, zeby wam pokazac. Dwie wystawy - jedna zupelna lipa, druga bardzo ciekawa. Dzieki wizytom przyjaciolki - muzealniczki zawsze cos zobacze. Potem kawka na tarasie kawiarni zamkowej z pieknym widokiem na Wisle. Bardzo polecam to miejsce - elegancko, pusto, bede tam zachodzic. Zaluje, ze nie spotkamy sie tam wlasnie z okazji spotkania z Foxie. Ale na piwko tamto miejsce lepsze Tak wiec w stanie rozmarzenia pojechalam zaltwic dwie sprawy do miejsca, gdzie zawsze to robilam. Obie instytucje przeniesione - tylko nie bardzo wiadomo gdzie. Nie napisali! No i tym smutnym akcentem koncze relacje z wtorku! Odpowiedz Link
lablenka_x 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 06:28 Wczoraj wreszcie trafiłam do mojego ortopedy.Wysłuchał , obejrzał "mięsień" nad kolanem, którego właściwie nie powinno być (zgodnie z malunkami w atlasie anatomicznym), a blokował mi ruchomość dokładnie(widzieli go inni lekarze tez)okazał sie wodą w kolanie.Więc mój kochany Pan Doktor,ściagnął mi ją, dał zastrzyk przeciwzapalny i nastapiła nieoczekiwana przeze mnie poprawa, nadal mam tylko jakies takie temp. w ok.37C.W nastepny wtorek do kontroli. Kurcze dlaczego ja na myśl o spotkaniu z nim nie wpadłam jakoś wczesniej. Dziś skoro świt obudziłam sie z przedziwnym wrażeniem ,ze chyba nie żyję,bo nin, NIC,NIC mnie nie boli, a świt był przecudny różany o odcieniach róz herbacianych z lekkim rumieńcem no i Wenus na tle błekitu jak diamentowa broszka lśniła. Luizo kłapołuchy przemile wyglądajace i ciesze sie,ze Misi lepiej.Twoje ogrodowe wpisy czytam zawsze z wielką radoscia i jestem tam z Tobą, jesli czasami masz wrażenie ,ze ktoś za Tobą podaża to ja i w ten kompostownik i nie tylko;D Mammaju, ile czasu trwa zwiedznie tej wystawy? Pytam o czas bo moze w piatek udałoby sie nam ją zwiedzić, a czasem jesteśmy ograniczeni.Co Trzeba zobaczyc,a co można ominąć zeby zdążyć? Fedo, daj sobie luz,ojciec z corka musza dla siebie znaleźć teraz swoje przestrzenie, to bardzo ważne dla nich chwile. Pozdrawiam porannie wszystkich zalatanych, zapracowanych i do zobaczenia z niektorymi. Odpowiedz Link
joujou Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 09:35 Pobudkę dziś miałam niesamowitą,jeszcze emocje nie opadły. Wstałam przed g.6 zrobiłam sobie i mżonkowi kawę,obejrzałam wiadomości,poczytałam m.in. nasze dzisiejki i ok.g 8 stwierdziłam,że mogę jeszcze godzinkę dospać,bo kończy mi się wolne.Ledwo zdążyłam przysnąć ,jak z tego błogiego stanu obudził mnie dzwonek do drzwi.Wyskoczyłam w koszuli nocnej do przedpokoju i mnie wmurowało,bo w otwartych na oścież drzwiach stoi moja sąsiadka i pyta dlaczego te drzwi takie otwarte? Doskoczyłam do mojej otworzonej torebki,ale portfel z zawartością i dokumenty są,omiotłam wzrokiem mieszkanie-wszystko na miejscu i nie widać,by ktoś buszował.Okazało się,że po wyjściu mżonka nie zamknęłam drzwi na klucz i w momencie,gdy ktoś trzasnął swoimi,moje musiały się otworzyć.Mżonek wspominał,że trzeba wymienić klamkę i zamek,ale czegoś takiego,że będę sobie smacznie chrapać właściwie wystawiona na widok publiczny łomatko,jeszcze mną trzęsie.Poza tym każdy mógł wejść,wziąć co mu pasowało i wyjść nie zauważony.Jak dobrze mieć sąsiada, chociaż na co dzień trochę wścibski i upierdliwy,to w wielu sytuacjach niezastąpiony ) Odpowiedz Link
mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 10:08 Piekna data! Joujou, mialas farta, ze nikt nie skorzytal z zaproszenia ! Lablenko, odpisze pozniej, narazie pozdrawiam w piekny wrzesniowy dzien i pedze Odpowiedz Link
joujou Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 10:26 Trochę przycichłam,bo poprzedni tydzień był wyjątkowo ciężki zarówno w pracy,jak i w domu.Na gruncie zawodowym wiele zmian (łącznie z dyrekcją).Odeszły osoby,które lubiłam i czułam się już trochę związana emocjonalnie,a przede wszystkim miałam z nimi dobrze.Dla większości odejście to jednocześnie awans,choć może nie do końca akceptowany przez nie same,ale to dość specyficzne,zamknięte środowisko-przychodzi prikaz i muszą iść.Mam cichą nadzieję,że teraz też nie będzie żle,ale trzeba się oswoić.Dzieciaki wróciły z wakacji i pierwsze noce były ciężkie-trzeba mieć oczy naokoło głowy zanim się wszystko unormuje. W sobotę zaliczyłam kolejny pogrzeb w rodzinie,licząc od lutego ten był czwartym.Cioteczka mżonka miała już swoje lata,ale była na chodzie i jeszcze w szyku.W maju niespodziewanie zmarł jej mąż i została sama otoczona troskliwą opieką rodziny,szczególnie sióstr,bo dzieci nie mieli.W poniedziałek biegała po mieście z moją teściową,robiła zakupy.We wtorek żle się poczuła więc ciotki przy niej czuwały.Skandaliczne jest zachowanie naszej kochanej służby zdrowia.Pierwsze pogotowie wezwały ok. południa-lekarz stwierdził,że te silne bóle głowy,wymioty i inne dolegliwości,to od kręgosłupa-dał zastrzyk przeciwbólowy i pojechał.Z ciotką podobno było coraz gorzej więc po wezwaniu, z wielką łaską przyszedł lekarz domowy,a właściwie wpadł w biegu stwierdził opad ciśnienia,wypisał receptę i wypadł. Dopiero póżną nocą po raz trzeci wezwana karetka zabrała ją do szpitala.Przyjechał ten sam lekarz,co za pierwszym razem i z ironią stwierdził,że skoro ta pacjentka na siłę się pcha do szpitala,to ostatecznie już ją wezmą ,ale możliwe,że ją wkrótce odwiozą z powrotem.Mieli ze sobą krzesełko,jednak wzięli tę obolałą chudzinkę pod ręce i sprowadzili po schodach z 4-tego piętra.Po wstępnych badaniach zapierdzielali z nią na sygnale do Torunia,gdzie przy próbie usunięcia zatoru, nad ranem zmarła.Nie mam już sił do tych gnojków z pogotowia. Wyrażnie widać,że jak przyjeżdżają do starszego człowieka,to lekceważą sobie na całego. Cioteczka,przeżyła wujka równiutko 4 m-ce.Zdążyła wystawić pomnik i uporządkować swoje sprawy.Teraz trzeba zlikwidować to,co po nich zostało,a jest to dość dołujące zajęcie. Cioteczki postanowiły,że zawiadomią dyrekcję pogotowia o zaistniałej sytuacji,na więcej nie mają już sił. To tyle,musiałam sobie ulżyć. Odpowiedz Link
mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 22:16 Joujou - sprawa karygodna - niestety lekcewazenie przez pogotowie jest czeste i konczy sie tragicznie. Wspolczuje, a moze ciocia chciala polaczyc sie z mezem - tego sie nie dowiemy... Odpowiedz Link
mammaja Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 22:19 Z tego wszystkiego nie podziekowalam za zyczenia - a skad wiedzialas? W moim wieku urodziny obchodze tylko z najblizsza rodzina Odpowiedz Link
mammaja Re: do Lx 09.09.09, 22:22 Nie wiem czy jeszcze przeczytasz, ale warto zobaczyc Arkady Kubickiego - natomiast znajdujaca sie tam "wizualizacja" pana Malinowskiego to dla mnie pic i elektromontaz. W przeciwienstwie do wystawy architekta Fischera - jego realizacji na swiecie i projektow. Ale to wymaga sporo czasu. Wiec jakbys miala chwile - wpadnij do Arkad a potem na kawe na Taras Zamkowej z pieknym widokiem ! Kawa wcale nie droga Odpowiedz Link
monia.i Re: 09.09.09 - Imieniny Roku:) 09.09.09, 23:40 Pomeczowo..ehhhh No i teraz będą walili w Leo jak w bęben, trudno, zobaczymy, co zrobi nowa miotła z tym, co zastanie. Popełniłam rano długiego posta i poszedł w niebo, bo firmowy net się zbiesił. Tak widać miało być, może post za długi albo za krótki? Miałam dziś podróż do pracy z przygodami - jechałam przez Rembertów, tam wsiadłam do pociągu, było super - do połowy mostu w Wawie. Tam pociąg stanął. Stał 5 minut, 10...po 15-tu ludzie byli już mocno zdenerwowani, bo zero informacji a po sąsiednich torach pociągi jeździły aż miło. Ewidentnie coś się na naszym stało. Pasażerowie to większości ewidentnie osoby dojeżdżające do pracy - co chwila ktoś łapał za komórkę i przepraszał za spóźnienie. Po pół godzinie zawartośc pociągu nie wytrzymała - najpierw wąską a potem szeroką masą wszyscy wylegli na tory i ruszyli w kierunku Powiśla. Marsz nie był prosty - jak to na moście - wąska dróżka z płyt chodnikowych, podkłady kolejowe, kamyczki-kamyczki...W międzyczasie nasz pociąg dostał sygnał, że może ruszyć - ale ruszyć oczywiście nie mógł - bo przed nim truchtała dziarsko ludzka masa, ziejąca złością w odpowiedzi na ponaglające trąbnięcia. A potem była zabawa z wgramolaniem się panów i elegancko ubranych pań na wysoki peron. Było bardzo sympatycznie, panowie podawali pomocną dłoń, panie dzielnie wtarabaniały się na górę. Zabawne, ale widziałam, jak po tym nietypowym spacerze ludzkie oblicza nie wiedzieć czemu się rozpogadzały, a już wspinaczka na peron to była czysta rozrywka )) Odpowiedz Link
jutka1 Mm :-) 09.09.09, 23:54 Oj, jeszcZe zdążyłam! Mammajko, wszystkiego najlepszego! )) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie MM, ja tez, ja tez :-) 10.09.09, 05:44 Zycze Tobie zebys cieszyla sie zyciem i miala sile na te wszystkie rzeczy jakie robisz i na odmawianie robienia tych, ktorych nie lubisz! Wszystkiego wymarzonego zycze... Kazde urodziny trzeba obchodzic i cieszyc sie ze zyjemy i nazbieralismy tyle doswiadczen a za zakretem czekaja nowe dni. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
joujou Re: Mm :-) 10.09.09, 13:33 Fotosik Cię zdradził ) Pozdrawiam wszystkich i lecę,bo mam trochę spraw. Przy okazji,może będę pamiętała,by wypełnić kupon totka Odpowiedz Link
monia.i Re: Mm :-) 10.09.09, 13:56 O ja gapa! Mammaju, uściski i mnóstwo najlepszych życzeń przesyłam Odpowiedz Link
mammaja Re: Mm :-) 10.09.09, 21:54 Usciski dziekczynne, Moniu. Zrobilam sobie dzisiaj dzien dobroc dla siebie samej - kupilam wreszcie elektroniczny stroik do gitary i odebralam zamowiona ksiazke w Merlinie. Jak sie walne czytac - to nie dobudza mnie do poludnia Odpowiedz Link
en.ej Re: Mm :-) 10.09.09, 22:25 W przelocie przed weseliskiem Mammajko przesyłam uściski, całusy, życzenia wszystkiego naj.. naj...naj...miłej lektury i więcej "dni dobroci dla siebie" Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 06:06 Sroda to wlasciwie dla mnie piatek - ostatni dzien tygodnia w biurze no i joga w poludnie, ktora przelacza mnie na nizsze obroty. W czwartek i piatek nie tylko pracuje w domu ale i staram sie na te dwa dni nie organizowac zebran. Wlasnie wrocilam z (nieco przedluzonej) przerwy na lunch w ogrodzie, gdzie wysprzatalam krolikowi zagrode, wypuscilam na godzine kury, podlalam drzewa i krzewy owocowe, ogrod ziolowy, paprociowisko oraz wszystkie doniczki, bo zapowiada sie goracy tydzien - dzis 23 stopnie, jutro 25 a przez nastepne 3 dni do 30 stopni. W cieniu, oczywiscie. Odpoczywam po wczorajszych emocjach - otoz corka dostala sie do ostatnich dwoch klas najlepszej szkoly panstwowej w Sydney, gdzie przedtem chodzil jej brat. Teraz w domu maly dramat, bo porzuci swoja zenska szkole i przeniesie sie do tamtej, ale sama chce (uff). Na szczescie szkola jest koedukacyjna, blizej domu i corka ma tam spora grupe przyjaciol, glownie lokalnych dzieciakow, z ktorymi chodzila albo do podstawowki albo do zenskiej szkoly sredniej, zanim sie przeniosly. No i dzieci naszych nowych sasiadow tez tam chodza. Bedzie wesolo. Ale co tam moje domowe problemy w porownaniu z przezyciami Fed czy Mammai u ktorych rodzina przelewa sie drzwiami, oknami i telefonem ;o) Cieszy mnie ze ogrod przydaje sie forumowiczkom do spacerow - jeszcze gdyby tak ktos byl chetny do pielenia i kopania, ze o przerzucaniu kompostu za 3 tygodnie nie wspomne... ;oP Wracam do zarabiania, pozdrawiajac Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 10:21 Mm, spóźnione, ale szczere 100 lat w zdrowiu i radości!!!! Luizo nie ustawaj w ogrodniczych wysiłkach, nie ustawaj. Gratulacje dla Córki!. Jou, bardzo mi żal Twoich ciotek i współczuję serdecznie doświadczeń ze służbą (sic!) zdrowia. U mnie cisza po burzy. Dziecinka wyjechała na zaprzyjaźniony ślub i wesele. Wróci w niedziele wieczorem. Syna będę zaraz meldować. Zabawne że fakt bycia oficjalnie i prawnie jedynym właścicielem mieszkania, napawa mnie pewną durną satysfakcją. Może to są reminiscencje pierwszego małżeństawa i rozwodu w trakcie którego ex próbował pozbawić mnie syna(własnego mojego), mieszkania (własnego mojego) czci (własnej mojej), honoru (własnego mojego), oraz każdej innej rzeczy która moją jest, była i będzie. Na pewno nie ma na to durne uczucie, wpływu aktualny le Mąż który gdyby mnie rzucał to jak go znam zrobiłby to dumnie i z honorem, zostawiając mi wszystko, albo jeszcze więcej. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek, jak to cudnie brzmi 10.09.09, 11:12 Brzmi cudnie, ale realia nie sa az takie! Nie bede sie skarzyc, ale wlasny maz zabral mi kilka nieocenionych godzin zycia - wlasnie przeznaczonych na swoje wlasne sprawy. Musialam mu wyszukiwac rozmaite bzdury w internecie. Sam nie dotknie komputera - a jak trzeba, to potrafi z niego korzystac. Przy uzyciu mojej osoby! A taki piekny dzien - ze chocby posiedziec na sloncu i popatrzec na te ostatnie dni lata! Teraz juz na nic nie mam czasu ! No to sie poskarzylam! Fed, nawet w najbardziej kochajacej rodzinie posiadanie czegos "na wlasnosc" jest mile sercu! Tak jak ja mam swoja wykupiona przed lay pracowienke na Saskiej Kepie - za wlasne ciezko zarobione pieniadze. Jak jest mi zle, to wyobrazam sobie ze tam zwieje Co oczywiscie nie nastapi - ale poczucie mozliwosci jest! Dzieki za zyczenia - tych nigdy za duzo! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 08:19 ...i wlasciwie nie mam sily nic wiecej napisac. Oralam raporty caly dzien, oczy mi wychodza z glowy a za pol godziny jade do weta z kroliczka i w drodze powrotnej bede stala w korku. Po powrocie wracam do raportow ale jak je wykoncze, padne na twarz i zawyje wielkim a zmeczonym glosem: Piaaaaaaateeeeek!!! ...czego i Wam zycze - to znaczy piatku a nie wycia... W weekendowych planach sadzenie, plywanie i niedziela spedzona na ogladaniu prywatnych domow przerobionych na ekologiczne (Sustainable House Weekend). Czyli nuda jak zawsze ;o) No to spadam - milego piatku wszystkim! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 09:04 I znowu tak jak wczoraj będę latała po urzędach. Dobrze że choć na popołudnie jest miła perspektywa No to lecę! Odpowiedz Link
mammaja Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 22:32 Fedorczyk - nie wybaczalnie cie nie bylo mam juz nowy komputer, podobno wypasiony - niestety chyba monitor tez ulegl zniszczeniu bo cos nie dziala. Dobrze,ze mam ciagle lapotopa. Ale jeszcze popracujemy nad tym ! A spotkanie bylo miodzio Odpowiedz Link
gaudia Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 22:51 właśnie wróciłam z Warszawy może cos drgnie u mnie Fedo - duzo zdrowia! Odpowiedz Link
monia.i Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:07 Gaudia - trzymam kciuki, żeby na dobre drgnęło. Fedo, kobieto ulubiona, cudem uniknęłaś nalotu, bo już byłyśmy gotowe..Jak to mówią "Chorego nawiedzić..." Jeśli nie spałaś to powinnaś mieć czkawkę, bo co chwila byłaś wspominana. Generalnie było bosko Odpowiedz Link
monia.i Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:20 Miło było, ale trza do obowiązków - więc obowiązkowo duszę właśnie ulubionego mamci kurczaczka - i rano jedziemy na działkę. Jeszcze nie wiemy, czy mami wraca, czy zostaje - to sie zapewne okaże po przyjeździe albo później. Raczej chce wracać, bo nie ma grzybów... Odpowiedz Link
en.ej Re: Ano: Piaaaaaaateeeeek!!! 11.09.09, 23:56 Moniu, mami nie wróci. Od środy grzyby się pokazały. Ja mam już 3 litrowy słoik ususzonych Odpowiedz Link
mammaja Sobotnio :) 12.09.09, 12:50 Sobotaa zdecydowanie zmienila aure - mglisto, chlodno. No i dobrze - czas na relaks i porzadki przedjutrzejszym powrotem mlodych. Wyczyscilam lodowke do lsnienia - zanim znowu zagniezdza sie w niej niemowlece zupki i soczki Teraz wypad na bazarek . Cisza spokoj - mloda na wystawie psow dzis i jutro - jako szalejacy fotoreporter. Po wczorajszym spotkaniu jeszcze bardziej rodzinnie czuje sie na forum. Fed, jak zdrowie ? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 13.09.09, 10:29 Ja spałam. Dopiero teraz "dowlekam sie" do siebie. Dziękuję za pamięć! Pogoda jak drut i na tarasie zakwita jesienna herbaciana róża:-0 Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Niedziela 13.09.09, 11:19 Chyba wróciłam do normy ,po stolicznych przezyciach . Wczoraj sniadanko na balkonie ,a potem kawka made in usa, całkiem całkiem i rozmowa z mężem , wspomnieniowa. Dzisiaj: Sniadanko na balkonie , jeszcze w słoneczku, wśród szaleńczo kwitnących na nim kwiatów i ciszy upojnej ,prawie wiejskiej. Warszawa mnie ogłusza,za głosno za szybko za duzo i za daleko jak na prowincjuszkę, ale wypiękniała ona i to co zawsze rzuca mi sie w oczy - szyk warszawianek, chciałabym taki szyk widziec na ulicach mego miasta, o sobie juz nie wspomnę. Wracajac do domu, w pociagu dopadły mnie szczególnego rodzaju doznania, słuchowo-wzrokowe. Jechaliśmy w towarzystwie 2 młodych ludzi - Japonczyka i Polaka.Polak dobre 2 metry wzrostu , stopy obute w mokasynki do kostek w kolorze szałwi o rozmiarze długasnym , chyba z 49 to był, w kazdym razie 2 moje stopy r.36 były krotsze od jego buta,ale nie w ty rzecz.Młodzieniec o urodzie Adonisa, z bieluchnymi rączkami, takimi co to pracą fizyczna się nie skalały.Paluszki suptelnie długie poruszaace się jak skrzydła motyla przy każdej czynnosci.Rozmawiali ze soba po japońskua mowa ta była jak szelest wiatru, jak woda płunąca w wartkim strumienie.Niesamowicie przyjazna dla ucha i jakze inna od tej z filmów Kurosawy. Spod oka przyglądałam się tez ich manierze.Oboje mieli przy sobie malutkie kajeciki i zapisywali w nich,oboje, niuasne jezyka (skad wiem? bo pierwszy wpis zrobił Japonczyk - ciepo/cieplej/goraco) Ta ich rozmowa, dla mnie zupełnie niezrozumiała, a odbierana tylko jako dżwięk, harmonijny i bardzo przyjazny zadziałał relaksacyjnie,a białe pulchne łapki siedza mi pod powiekami do dzis. Własnie zaczęło u nas lać. Mammaju ściskam Cie serdecznie i wybacz,ze przeoczyłam - zdrowia i cierpliwosci i samorealizacji życze Tobie z całego serca. En-ej - poszczułaś mnie tymi grzybami , bolesnie. Fedo cieszyłam sie na spotkanie z Tobą, mam nadzieje,ze jest juz ok. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 13.09.09, 11:52 Hej, dzieki LX - mialas swietna podroz - nie bylas zmuszona do brania udzialu w konwersacji, co bywa meczace w podrozy. jak i przedpisczynie delektuje sie sie pogdnym dniem, wsrod jeszcze kwitnacych kwiatow. Zaraz rusze na lowy z aparatem, moze cos uda sie zachowac na pamiatke lata. No i cisza, spokoj, wciagajaca nieslychanie lektura - to jest to! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:18 Re: spotkanie z Foxie Autor: gaudia☺ 13.09.09, 21:50 Dodaj do ulubionych Odpowiedz cytując Odpowiedz yeeeeeees! ale był mecz! I dodam od siebie ze zrobiłam le Mężowi : zyg zyg marchewka!!!! i prosze sie nie doszukiwać podtekstów Odpowiedz Link
gaudia Re: Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:26 ups ze szczęścia pomyliłam wątki, wybaczcie w czasie meczu porykiwałam, klaskałam, śpiewałam, podskakiwałam...zniesmaczając sąsiada, ale się w końcu włączył biedaczek ostatni set stałam, bo zauważyłam, że jak siedzę to im gorzej idzie yupi! Fedo, u Ciebie to domowa afera międzynarodowa chwilę po meczu zadzwoniła przyjaciółka, wykrzyczałam nowinę. Hurra - odkrzyknęła - a Gortat grał? Odpowiedz Link
monia.i Re: Przeniosę tutaj ryk szczęscia Gaudii 13.09.09, 22:28 Złotooo, złooooto )) Ależ mecz! Odpowiedz Link
monia.i Re: Niedziela 13.09.09, 22:58 Enejko - pudło - mami wróciła. Nasze lasy są fanaberyjne no i wczoraj/dziś tej fanaberyjności doświadczyliśmy na własnej skórze. Wszędzie dookoła grzyby były, po drodze mijaliśmy stanowiska sprzedające - a u nas cienizna. No po prostu wściec się można. Ale brat mamę zapisał do lekarza, bo ciśnienie wariowało jej tak, że nie szło opanować, no więc zebrała się z powrotem - a razem z nią nasz kłopot na czterech łapach - i już widzę, że będzie fatalnie. Bez większej nadziei, ale trza próbować, napiszę: szukam domu dla małej, niekłopotliwej suczki, porzuconej w lesie, gabaryt pół oczka wyżej niż jamnik, urody dla koneserów, charakteru więcej niż łagodnego. Próbowaliśmy po znajomych, bliższych i dalszych ale niestety. Szkoda suńki, popytajcie, proszę. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałkowy poranek, słoneczny i wiosenny 14.09.09, 09:34 Biedna Monia. Niestety dookoła mnie psami jest wysycone dokładnie. Jako że pogoda jak w tytule, idę na dłuuuuugi spacer przewietrzyć moja astmę i psie futro.Potem pobuszuję w biblitece pod donmem, bo już całkowita posucha z lekturą. Wróce chyba do klasyki literackiej. Mam ochotę przypomnieć sobie 20 lecie międzywojenne. Poza tym muszę pogonić SŚ (Syna Średniego) do załatwianie dokumentów i szkoły. Dziecinak wróciła wczoraj z wesela ciotki przyjaciółki, mocno zniesmaczona. Pojechały juz w czwartek, bo tak chciała Panna Młoda. Dziecinka myslała ze to z sympatii, a tu guzik. PM umyśliła sobie ze Dziecinka przyjedzie samochodem i będzie za szofera. Pojedzie po jej matkę, skoczy po piwo etc... Jak sie okazało ze przyjechały PKSem to bardzo niesympatycznie dała wyraz niezadowoleniu. Poza tym oczywiście pogoniła je do wyrobniczej pracy, a nie przewidziała dla nich ani noclegów, ani żarełka. Dziecinka życia sie uczy a ciotkę przyjaciółki skreśliła. Przyjaciółka też. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 11:37 Wczoraj caly dzien spedzilismy ogladajac domy dostepne do zwiedzania w ramach Sustainable House Day. Wiekszosc projektow jakie ogladalismy maja znacznie zredukowane rachunki - np dom prawnika-ekologa Michaela Mobbsa polozony w centrum od 13 lat zamiast 3 tysiecy rocznie za wode, prad, scieki placi 270-300 dolarow. Widzialam tez kilka domow calkowicie odlaczonych od sieci wodociagowej i sciekowej (np wspomniany dom Michaela) i z rachunkami wystawianymi firmom energetycznym za prad, jakiego nadmiar sprzedaja do publicznej sieci. Z pradem generowanym przy pomocy paneli fotoelektrycznych (photovoltaic cells) problem jest taki, ze produkowany jest tylko w dzien a ze nie mozna go przechowywac, domy takie sa podlaczone do sieci elektrycznej i maja specjalne liczniki krecace sie w obie strony: nadmiar "slonecznego" pradu idzie do sieci w dzien, a nocy dom uzywa pradu sieciowego. Oprocz instalacji wodnych i energetycznych widzielismy tez ciekawe rozwiazania pomagajace zmniejszyc zuzycie pradu, np postawienie lodowki na azurowej kracie zeby mogla ciagnac chlodne powietrze spod podlogi zmniejsza zuzycie pradu tego sprzetu do 25%. Ogladalismy organiczne ogrodki z kurami, ul rodzimych pszczol bez zadel, oczyszczajace wode stawki pelne sitowia a takze superdrogi, nagrodzony i ogromny nowoczesny dom, z systemem komputerowym pokazujacym zuzycie wody, pradu i gazu. Za kazdym razem gdy idziemy ogladac domy w ramach owego Sustainable House Day (a to juz piaty raz) uczymy sie czegos nowego. Chyba czas zaczac wreszcie projektowac rozbudowe kuchni, lazienki, dobudowe jadalni otwartej na ogrod, podlaczenie gazu i wody deszczowej do domu, oczyszczalnie szarej wody itp, itd... glowa boli... Teraz jest poniedzialkowy wieczor, uff, wreszcie mam chwile zeby odsapnac. Ledwie wrocilam od weta i wetknelam ponownie okulala kroliczke do klatki a strzykawke z lekarstwem do kroliczego pyszczka, gdy zadzwonil dzwonek do drzwi i przyszedl kumpel Zlota Raczka. Odbylismy narade wojenna i zaplanowalismy jak ma wybrukowac drewutnie i zbudowac scianke oporowa, zeby na podwyzszeniu mogly stac zbiorniki do wody. Skonczy te prace przed weekendem, wiec na weekend zagonie Buszmena do przeniesienia drewna opalowego pod dach i rozebrania starego rdzewiejacego zbiornika na wode, w ktorym trzymal czesc drewna. Niech sie chlopak czyms zajmie, bo ja sama pojade w piatek na kolejny medytacyjny weekend w Gory Blekitne ;o) Miska wyglada az zal bierze, ale wet sprawdzila jej biodra i nie sa skrzywione, podpiera sie tez conieco na nogach, wiec bilans wypadl lepiej niz przy poczatkowym zlamaniu. Mala ma teraz siedziec w klatce i nie wariowac i przez piec dni brac znowu srodek przeciwzapalny. Mam nadzieje ze Wasz poniedzialek przebiega spokojniej. Ja chyba zaczne sie powoli czolgac w strone wanny, lozka i magazynu wnetrzarskiego... Do zas Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 12:00 Luiza napisala: "Widzialam tez kilka domow calkowicie odlaczonych od sieci wodociagowej i sciekowej " W mojej dzielnicy tez jest jeszcze sporo takich domow. Roznica polega na tym, ze nigdy nie byly do niczego podlaczone, a mieszkancy od lat zabiegaja o podlaczenie. Sama tez nie mam podlaczenia do kanalizacji tylko zwykle szambo - nie wiem czy doczekam zmian, bo na mojej ulicy jest malo domow i podobno "nie oplaca sie". Tak wiec co u was jest nowoczesne, u nas reliktem. Mam tez w domu hydrofor ( nie uzywany) - na wszelki wypadek. A dzien rzeczywiscie sloneczny i piekny, niestety synowa i Franio zakatarzeni wrocili z podrozy. Pozdrawiam i tez uapajam sie siatkarzami ! Odpowiedz Link
gaudia Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 15:07 Mamajko, piekne to zestawienie wodkanu. I troszku smutne. Zdrowia dla Franka! Luizo, wysłałam Ci gołąbia (jak mawia moja mała sąsiadka) na adres gazetowy. Jesień.... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 15:47 Hehehe - u mnie golab siedzi na szafie...Mam takiego wlasnego golebia, ktorego (ktora) wychowalismy od pisklecia. W dzien fruwa z innymi dzikimi golebiami na dworze. Na noc wraca do domu - czyli na szafe...hahaha Grucha rano z pierwszym promykiem slonca, budzac cale domostwo ze snu...grucha z zachodem slonca - razem ze mna...nauczylam sie...gruchac dla towarzystwa. Jak to niewiele czlowiekowi potrzeba do szczescia??? hahaha Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 16:26 "moje golebie" wala w dach od switu, siadaja na krawedzi rynny tuz pod moim oknem. Czekaja na swoje sniadane w karmniku. Sa bardzo odwazne, nie uciekaja kiedyotwieram okno. Na szafe nie wchodza, moze dlatego ze to szafa w scianie Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 18:15 Melduje ,ze wrocilam z urlopu, bardzo krotkiego niestety ale za to baardzo udanego Pogoda cudo, pensjonat w Karpaczu jak marzenie, z widokiem na wschod slonca nad Sniezka, Praga jak zwykle urocza, tym razem zwiedzana we dwoje, towarzysz urlopowy zachwycony wszystkim, same superlatywy Na dodatek mialam i ja spotkanie z forumowiczka, przemila osoba, szkoda ,ze tak krotko. Ostatniego dnia ,jak zwykle, ogarnal mnie szal kupowania: sliwki wegierki, ogorki, pomidory ,wedliny, slodycze, kosmetyki, wszystko w ogromnych ilosciach. Samochod zaladowany po brzegi. Teraz zastanawiam sie po jakie licho tyle tego nakupilam, kto to bedzie przerabial i potem jadl? Jak sie troche obrobie opisze wszystko bardziej szczegolowo Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 19:55 Witaj Verbeno na forumowyn lonie! Cisze sie bardzo, ze udal ci sie ten wyjazd, wszak wiele bylo niewiadomych No i pogoda zapewne dopisala! Mam nadzieje, ze zrobilas piekne fotki i podzielisz sie z nami uroda miejsc zwiedzanych! Odpowiedz Link
dado11 Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 22:12 I ja się witam przelotem, bo coraz mi się bardziej zagęszcza, i jakoś myśli nie mogę zebrać do kupy... Weekend spędziliśmy w Lublinie, na Europejskim Festiwalu Smaku, małżonek startował z nalewkami, ale tym razem bez sukcesu niemniej napatrzyliśmy się i nakosztowaliśmy znakomitych wyrobów typu slow-food, wystawionych w ogromnych ilościach na kiermaszu na lubelskiej starówce. Lublin pięknieje z roku na rok i choć jeszcze tam wiele do zrobienia, to już jest tam bardzo przytulna atmosfera miasta z duszą. Polecam na weekendowy wypad! Wrzesień jest bardzo piękny i oby taki pozostał do końca, ślub za niecałe 2 tygodnie, oby pogoda dopisała... Verbeno, miło że miałaś fajne wakacje! Gaudio, szkoda że nie wpadłaś do nas na spotkanie. Może jutro skleję coś z fotek ostatnich i podrzucę, na razie zmykam w pielesze, bo padam na nos. Dobranoc, d. Odpowiedz Link
jutka1 Verbeno 14.09.09, 22:02 Witaj powrotnie )) Chciałam Cię zawiadomić, że Twoja akwarelka została dziś uroczyście powieszona na honorowym miejscu w moim nowym biurze. Ktokolwiek wchodzi - zachwyca się. )) Odpowiedz Link
verbena1 Jutko, 15.09.09, 08:12 Jutko, ciesze sie bardzo ,jestem teraz artystka znana za granica Milo slyszec ,ze sie podoba. Poranek deszczowy i wietrzny, adrenalina urlopowa ulotnila sie i bardzo nie chce mi sie do roboty. Chyba zmusze sie i pojade rowerem aby utrzymac kondycje po bardzo "przechodzonym" urlopie. Dado, szkoda ,ze nie poznali sie na slynnych Arturowych nalewkach, niech zaluja, sa naprawde swietne. Wracajac z Karpacza wpadlam przelotem do Walbrzycha i odwiedzilam moja ukochana tesciowa, mistrzynie nalewkowa. Musialam, jak zwykle zreszta, sprobowac wszystkich jej nowosci. Nie wiem co w nich jest ale zmiekczaja bardzo nogi No to lece, milego dnia wszystkim Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek 15.09.09, 09:16 Witam Verbenko, pokarpaczowska. Jakoś nigdy mnie do Karpacza nie zniosła, ale zo to do Wałbrzycha to tak że aż strach U mnie dzień zaczął sie od ryku. Ryku le Męża na Syna.Ś i przy okazji zahaczającego o mnie. Starałam sie uspokoić ryczywoła ale się nie da. Trudno. Coś mi sie wydaje ze dam nogę z domu na resztę dnia. Ale za oknem jest piekne słońce więc może to nie jest taki zły pomysł. Łazienki Królewskie dawno mnie nie widziały Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 15.09.09, 09:56 Zaszyj sie Fed w cichym miejscu Krolewskich Lazienek, towarzystwo wiewiorek i kaczek na stawie gwarantuje spokoj Wspolzycie dwu samcow na niewielkim terytorium jest niestety awnturogenne, zwlaszcza ze obaj sa odzwyczajeni od wspolnej codziennosci. Trzeba usiasc w lozy i patrzec jak na ring. Ale wiem, ze trudno! Kuzyn meza, bardzo nam bliski, nabyl laptopa - zachecony przez jakichs oszolomow zakladajacych internet w jego domu. Pan jest po 70 -ce, a ja mam pojechac dzisiaj i nauczyc go "obslugi laptopa". Nie mial w zyciu komputera w uzyciu! No i jak ja to zrobie? Nie wiem, ale musze przynajmniej pojechac. Nasze nowe biuro UTW bylo przez trzy dni weekendowe ofiarnie sprzatane, szorowane i urzadzane przez sluchaczy. Musze wpasc zobaczyc czego dokonali. Jest to lokal po sklepie cukierniczym, ale ma trzy pomieszczenia i calkiem nam wystarczy, chociaz to tylko trzydziescikilka metrow. Tak wiec dzien bedzie pelen wrazen! No i nowe dzisiejki czas otworzyc! Odpowiedz Link