ruska-swolocz 24.07.10, 09:51 I może porównać ją z Metro 2033. Czy warto kupić, bo to nie są tanie rzeczy. Piatichatkę trzeba oddać 2033 spodobała mi się, choć ma swoje minusy. Ale Głuchowski potrafi przestraszyć. No i ciekawie pisze o religii. Bogaty język. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
natalia_sankowska1 Re: Metro 2034 - kto czytał? 25.07.10, 07:07 Na początek można orzeczytać na "librusek". Odpowiedz Link
ruska-swolocz Re: Metro 2034 - kto czytał? 26.07.10, 13:03 "Powymyślali te durackie maszyny, bo siły w ręcach nie mieli." Odpowiedz Link
fanta-girl Re: Metro 2034 - kto czytał? 06.08.10, 22:34 metro 2033 mi sie bardzo podobalo. nawet nie wiedzialam, ze jest kontynuacja! www.moscow-russia-insiders-guide.com/moscow-metro-2034-book.html Odpowiedz Link
qubraq Re: Metro 2034 - kto czytał? 07.08.10, 16:00 Przepraszam, ja troche niedzisiejszy... o czym Wy mówicie? Odpowiedz Link
natalia_sankowska1 Re: Metro 2034 - kto czytał? 07.08.10, 22:28 Andrzeju, są to książki antyutopie. Odpowiedz Link
fanta-girl Re: Metro 2034 - kto czytał? 10.08.10, 10:06 Swiat po zagladzie Jedyna ludzkosc ktora ocalała to Ci, ktorym w chwili wybuchu udalo sie dobiec do metra. Moskiewskiego metra ) Bo najglębsze. To jest opowiesc co sie dzieje 20 lat po tym kataklizmie Niezla jest idea z ktora sie calkowicie zgadzam, ze jezeli pojawi sie nowa rasa, kosmici, itp. to najpierw wszystkich wytłuczemy, potem bedziemy sie zastanawiac o co im chodzilo. Jestesmy Marsjanie, a nie emisariusze. Ksiazka jest strasznie gruba, ale czyta sie błyskawicznie. Odpowiedz Link
qubraq Re: Metro 2034 - kto czytał? 10.08.10, 16:35 A ja wczoraj na TVP Kultura obejrzałem po raz enty "Moskwa nie wierzy łzom" - to tez inne epoka... 1958 rok a potem 1978 chyba... ale i tak Was dziewczyny nie było jeszcze na świcie... Odpowiedz Link
fanta-girl Re: Metro 2034 - kto czytał? 10.08.10, 23:58 Ale film znamy Baaa, powiem Ci Qubraqu, że to był kultowy film w naszym babskim gronie na studiach! Odpowiedz Link
natalia_sankowska1 @ qubraq 11.08.10, 00:40 "Potem" to raczej 1976. A film miał słabą kolaudację i zdanie szanowanych reżyserów było raczej takie sobie. Ale wśród publiczności stał się kultowym natychmiast. A ministerstwo kultury razem z Komitetem kinematografii po nominacji palcem w bucie nie ruszyły, więc na wręczeniu Oscara nie było ani reżysera Mieńszowa, ani odtwórczyni roli głównej Alentowej. ODbierał nagrodę pracownik ambasady. No i samej statuetki reżyserowi nie chcieli dać, więc ją wydarł po 11 latach z rąk pracowników Komitetu. Przez cały ten okres nie mógł się doprosić. Odpowiedz Link
rybak Re: @ qubraq 11.08.10, 15:17 A ja sobie oglądam własnie etapami - Syberiadę. I cieszę się jak dziecko, że ją zdołałem w empiku sobie kupić. Wraz ze Stalkerem. Odpowiedz Link
qubraq Re: @ qubraq 11.08.10, 17:24 Syberiade mam jeszcze z dawniejszych lat na kasecie VHS a Stalkera ogladalem kolejny raz ale tez nie całego wczoraj na kanale TVP Kultura; Odpowiedz Link
ruska-swolocz Re: Metro 2034 - kto czytał? 13.08.10, 13:52 Ta końcówka, moim zdaniem, jest najsłabsza. Jeżeli nie ma problemu dla uzdolnionych ludzi na telepatię między nim a zwierzęciem, np.psem. to tym łatwiejsze powinno być porozumienie telepatyczne z nową rasą, wywodzącą się z człowieka. Ciekawsze były te Wielikije Czerwie, albo breja pod Kremlem, no i ten nowy rodzaj bibliotekarzy. Najlepiej Głuchowski odniósł się do trockistów, ciekawe dlaczego? Odpowiedz Link
dystans4 Re: Metro 2034 - kto czytał? 29.09.10, 19:21 Metro 2034 nie czytałem. Nie całe, bo mnie zmogło, przeczytałem Metro 2033. Uważam, że to literatura dość prosta i niewybredna. Nic dziwnego, że przerobiono ją na grę komputerową (nie gram w żadną, ale pomysł uważam za trafiony). Początkowe fragmenty można było wytrzymać. Dalej - już trudno. Jeśli chodzi o antyutopie, polecam następujące: Аль-Атоми Беркем - Мародер [Lib_ru-Фантастика] ArtOfWar. Бобров Глеб - Эпоха Мертворожденных.doc Фёдор Крашенинников - После России Wszystkie warte polecenia, każda inna. Maroder - to właściwie, poza wszystkim innym, przerażające strudium rozpadu więzi społecznych i zachowań ludzi w sytuacjach skrajnych i bez kagańca kultury. Uprzedzam, język utworu jest straszny (spłosznoj mat, fienia), ale całkowicie adekwatny do opisywanej rzeczywistości. Książka Gleba Bobrowa - scenariusz ewentualnego konfliktu pomiędzy Zachodem i Wschodem Ukrainy. Bardzo przejmująca. Główny bohater to jak polski Kmicic, tyle że inteligentny i wykształcony. Są i wątki polskie (śmierć pilota, próba zapobieżenia jej). Mat też jest, ale znów - stosownie do sytuacji. Trzecia - Posle Rossii - prawdziwa powieść polityczna. Wysokiej klasy, choć pewien niedosyt jest. Podział Rosji dokonywany jest środkami politycznymi i militarnymi - trochę od środka, trochę z zewnątrz. Głównym wygranym (w Europie) jest Ukraina, której zabitą deskami prowincją okazuje się Moskwa. Wyjątkowo odrażająca wizja rzeczywistości (podobnie w Maroderze - w innych aspektach). Nie podaję odnośników (mam je na dysku), ale książki łatwo znaleźć w sieci. Jakby było trzeba, mogę podesłać. -- Pozdrowienia, buldog. Odpowiedz Link
ruska-swolocz Re: Metro 2034 - kto czytał? 30.09.10, 18:05 Jeden lubi córkę, drugi woli matkę. Mnie bardziej niż naukowe podejście do antyutopii, jakie tak cię z pewnością zafascynowały w tych 3 przywołanych tytułach, bardziej przyciągnął sam temat moskiewskiego metra. Nawet po raz pierwszy o tej powieści dowiedziałem się z reklamy na którejś stacji metra. Po przeczytaniu mimowolnie zjeżdżając do którejś ze stacji przypominasz co to na niej było w książce. I czasem dreszczyk przejdzie. No i Głuchowski potrafi budować napięcie, choć ja nie lubię się bać. Horrorów nie oglądam. Czyli ogólnie emocje, a nie intelekt. Ale jak dla nastolatka, który wg mnie wydaje się targetem, to tych rozważań religijno-filozoficznych może być za dużo. A propos gier, to nie gram, ale chyba wypuścili grę Alicja w krainie czarów, a Carrol jest dość wybredny. A jak ktoś jest naprawdę wybredny to po wojnie nie znajdzie nic ciekawego w literaturze. Odpowiedz Link
dystans4 Re: Metro 2034 - kto czytał? 03.10.10, 18:23 Najogólniej rzecz biorąc, zgadzam się. Tylko emocje ożywia się najlepiej budując (opisując) świat spójny i sensowny (przynajmniej w jakich aspektach). Po prostu - lepiej, jeśli to będzie rozsądne i pełne treści (wszelakiej, emocjonalnej też), niż wiele słów o niczym (mnogo bukaff ). Doświadczenia inności jakiegoś miejsca, bez wydarzeń prowadzących czy to do jakiejś wizji świata (jakiegoś fragmentu świata, porządku) to powód do wzmianki, nie snucia pseudomistycznych (wariant: pseudofilozoficznych) rozważań. A na to się natknąłem już w Metro 2033. I na koniec (w koniec książki zajrzałem) bohater, po szeregu perypetii (to dobrze, tak trzeba - tylko te perypetie przedstawione zostały w sposób rozdmuchany i przegadany) objawiony nowym zbawcą świata, Mesjaszem etc. Trochę tak jak w Matrix'ie, a wszystko wiele mniej spójne i uderzające niewytłumaczalnością zachowań tych milczących istot o zdolnościach telepatycznych (były tam takie). Mógł się autor bardziej wysilić - na to, żeby udaremnić jakąkolwiek inwazję szczurów nadciągających tunelem starczy druciana siatka. Na to, żeby doprowadzić do mutacji i powstania nowych gatunków trzeba chyba więcej, niż dwa-trzy pokolenia duże stwory żyją długo), na to, by się przed takimi (latającymi, czy nie) drapieżnikami ochronić, starczy przenośna (dla kilku osób) klatka. Rozumiem licencia poetica, ale wszystko powinno się kupy trzymać. Jak choćby w niesamowitym (tak je pamiętam) "Śledztwie" St. Lema. A całkiem już metaforyczny, metafizyczny, świat mamy w "Mieście skazanym" A. i B. Strugackich. Jak kto szuka powieście co najmniej wybitnej (odważę się tak tę książkę określić), to je ma. Dawniej inne (A. Koestlera, może Orwella, może jeszcze coś bardziej naturalistycznego - może W. Grossmana "Wszystko płynie") uważałem za ukazujące najgłębiej potworność realnego socjalizmu, od iluś lat dla tej książki nie widzę konkurencji. Pozdrowienia, bul. Odpowiedz Link
ruska-swolocz Re: Metro 2034 - kto czytał? 03.10.10, 22:19 Dzięki dobrze rozbudzonym emocjom, nie zwracałem uwagi na niedociągnięcia w logice. A było ich trochę. To co jest wadą tej powieści - rozwlekłość, była dla mnie zaletą. O ciemnych i zimnych korytarzach metra czytałem w upalne lipcowe dni improduktywności. Na te krótsze książeczki przyjdzie czas, kiedy wolnego czasu będę miał dużo mniej. Choć z wyjątkami: ostatnio zaciekawił mnie "Ruch generała" Dukaja. Przeczytałem całą stronę i nic nie zrozumiałem, choć poszczególne słowa znałem. Np. "Dżinny bojowe nieprzyjaciela weszły na klinach kilkunastopiętrowych klątw rewersyjnych o wspomaganiu równoległym trzech niezależnych układów żywych diamentów, nieprzerwanie ssących z serca gwiazdy jej gorącą krew. Natomiast czwarty układ żywodiamentowy ofensorów zawiesił funkcjonowanie swych klątw wymiany termicznej i transmitował punktowo przed intruzyjne szpice czysty żar słońca. Przed takim atakiem powinny urwitów obronić algorytmiczne reakcje klątw ich zbroi, wchodzących automatycznie w tryb maksymalnej akceleracji temporalnej i full-bilokujących właścicieli probabilistycznym rozrzutem w krzywe dookolne przestrzenie, otworzone wcześniej dla ich natychmiastowej ucieczki. Powinny; nie obroniły: wpychające się za dżinnami konstrukty inwazyjne uderzyły już sześciowymiarowymi zarodniami pól chaosu, mocą zasysaną przez żywe diamenty rozwijając je w ciasne macierze entropijne. Czary urwitów skisły. Niektórych, już w postaci plazmy, bilokowało gdzieś poza horyzont. Dżinny na klinach gorących konstruktów weszły w defensferę statku jak w masło." Odpowiedz Link
buldog2 Re: Metro 2034 - kto czytał? 05.10.10, 11:02 Otóż to! - chodzi o cytat, który podałeś. To bełkot, w którym Kiedy "bóg z maszyny" - alogiczny sposób uporania się z czymś, czego nie da się załatwić przy pomocy dotychczasowych reguł (choćby innych, niż obowiązujące w rzeczywistości) i rozsądku - zmienia reguły raz, to w porządku. Kiedy takie alogiczne, nic nie mówiące akty mają miejsce wiele razy jeden po drugim (cytat), mamy nic nie znaczący bełkot. Była o tym mowa nie raz: elementy wszelkiej fantastyki, niesamowitości etc. mają sens wtedy, gdy służą postawieniu człowieka i oglądaniu jego zachowania w warunkach, jakich brak w codziennej rzeczywistości. Rozwlekłość może być zaletą, pozwalać się wczuwać w powieściową rzeczywistość, zgoda. Ale w Metro ukazywanie coraz innych fragmentów rzeczywistości sprowadza się do szczegółów mało istotnych i nudnych. Warsztat jest, kilka pomysłów też, ale stanowczo za mało. Odpowiedz Link
ruska-swolocz Re: Metro 2034 - kto czytał? 07.10.10, 12:09 Mnie te fantastyczne światy Dukaja podobały się czasami (w zależności od opowiadania). Ale mniejsza o niego. Jeżeli już rozmawiam ze specjalistą od antyutopii, to jak ci się spodobała wizja Witkacego. W tym nowym świecie najbardziej chyba brzydziły go te proste mordy wokół. Odpowiedz Link
buldog2 Re: Metro 2034 - kto czytał? 07.10.10, 14:28 Nie jestem specjalistą od antyutopii, nie pociaga mnie i historia alternatywna. One interesują mnie one o tyle, o ile są narzędziem ukazującym (bardziej lub mniej) ukryte możliwości, wskazówką, pomagającą wybrać właściwe postawę wobec rzeczywistości, czy też pełniącym funkcje równie utylitarne. Wittegnstein nie raz cytował zdanie Platona na temat rozważań o tym, czego nie ma: nie idź tą drogą. Ja jednak uważam, że jest ona uprawniona w sytuacji, jeśli prowadzi do lepszej orientacji w rzeczywistości (tej, która jest, nie wydumanej, czy jak kto woli - posłużę się modnym terminem - równoległej! ) ). Antyutopia powinna odkrywać prawdę o nas samych. -- Jeśli mowa o ukazaniu fundamentów ludzkich zachowań w warunkach niespotykanych w codzienności, to bardzo dużo zostało już powiedziane. Rok 1984, przerażająca Ciemność w południe (ale czy można ją nazwać fantastyką?), wreszcie monumentalne Miasto skazane - studium sięgające istoty zła głębiej, niż Jądro ciemności. -- Jeszcze jeden przykład "chrestomatijnogo" ujęcia tematu w konwencji antyutopii warto wymienić: Inkwizitora i Ruś okajannuju Sergieja Norki (całość, w sumie trzy części - Ruś ma dwie części ). Ale choć to znów niewyszukany dreszczowiec, ukazuje lęki, nadzieje i oczekiwania, atmosferę intelektualną tamtych lat, jakąś drogę rozprawy ze złem. To manifest polityczny tych lat, ubrany w fantastyczną, literacką wizję. Jednak wizja pokonania zła przy pomocy kolejnej, tym razem absolutnie czystej, opryczniny, mnie nie pociąga. Nie uwzględnia kondycji ludzkiej i przez to staje się jeszcze mniej realistyczna, niżeli rytuały i wpływ na nasze życie wysłanników chaldejskich magów. Jeśli chodzi o pomysły Witkacego, dawno temu robiły na mnie nieco większe wrażenie, dziś wydają się nazbyt grubo ciosane, prymitywne, jakby spod pióra nastolatka (od zawsze byłem zdania, że to co miał do powiedzenia, mógłby powiedzieć (napisać) lepiej). Ale przyznaję, wtedy to była nowość i jeśli (tak jak w operze, również moim gatunku nieulubionym) mierzyć wielkość talentu tym, na ile posunął swoją dziedzinę w rozwoju, nie sposób mu odmówić mu zasług. Odpowiedz Link