job61
22.08.09, 21:07
Witam wszystkich
Mój związek z tą chorobą rozpoczął się pod koniec szkoły podstawowej.Badano mnie pod różnym kątem.W końcu została postawiona diagnoza - zapalenie pęcherzyka żółciowego.Przez wiele lat przyjmowałam kilogramy lekarstw-cholamidy,raphacholiny,no-spy i inne medykamenty oraz herbatkę z dziurawca,z którą nawet się zżyłam jak z najlepszą przyjaciółką.Mój problem jednak nie mijał i paraliżował mi życie przez całe liceum,studia i kilka lat pracy pedagogicznej w szkole.Pod koniec lat osiemdziesiątych wyjechałam na wakacje do Grecji.I..mój problem nagle się skończył.Może to zmiana klimatu,kuchni,pewnych nawyków zywieniowych,dobrego nastroju wywołanego słońcem.Dziś wiem,że to nie był pęcherzyk żółciowy lecz zespół jelita nadwrażliwego,a czynnikiem stresującym i wywołującym bóle i różne inne atrakcje,w moim przypadku, była szkoła.Od dziesięciu lat mieszkam z powrotem w Polsce, ale do swojego zawodu nigdy nie wróciłam.Jem wszystko,a bóle...miewam 1-2 razy do roku.Kładę się wtedy na brzuchu,podkładam sobie pod żołądek poduszkę i wykonuję ćwiczenia polegające na wypinaniu do przodu brzucha i żołądka.Staram się wytrzymać w takim bezdechu około 10 sek.Po 5-10 min. ból ustaje i jestem gotowa do życia .Zapomniałam zupełnie,że taka choroba istnieje, czego i Wam życzę z całego serca.
Pozdrawiam forumowiczów job61@wp.pl