23.01.04, 23:09
czesc witam wszytkie panie!

nic innego dzisiaj nie robilam w pracy tylko przeglądałam Wasze forum. To dla
mnie zbawienie niemal i chcialabym, żebybyło tez "moim" forum, bo problem
podobny. Do tej pory moglam sie tylko wyzalić przyjaciółce, samotnej pannie,
która co prawda od serca, ale tylko pokiwała głową i powiedziała: masz ciężko.

jestem z moim M już trzy lata; i prawie tyle samo trwał rozwod; że jest
prawomocny dowiedizeliśmy się niemal przypadkiem, gdyż jego EKS nie wiedziec
czemu nagle wycofała apelację; rozpraw było kilkanaście; w ogóle wszystko
postawione na głowie i załatwiane nie po koleji.
z tamtego niby-małżenistwa jest dziecko, córeczka. to dziecko było przyczyną
małżeństwa. początkowo byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tego, nie
widziałam problemu, zeby się z córka widywał, jeździł do niej itp.(eks trzyma
ją u swoich rodziców, bo nie jej się nie chce wychowywać malego dziecka, i
przez to tracic na atrakcyjności wobec potencjalnych kandydatów);
interesowałam sie szczerze jakie jest to dziecko,itd. Do czasu. Przez tę całą
udręke w ciąganiu sie posądach, pozwach, podchodach, oszustwach, i wielu
innych, nabrałam takiej niechęci, że nawet nie mam ochoty jej poznać. Dodam,
że z moim - nie wiem jak go nazwać, zawsze mam problem... narzeczonym? -
jestesmy przkonani do stalego związku, planujemy wspólne życie, mieszkanie,
rodzinę. I bardzo się kochamy. I co wy na to? Jak pokonac tę niechęc, bo wiem
że mojego narzeczonego to boli. Może powinnam bliżej przybliżyc, dlaczego mi
sie tak porobiło. Mowię Wam: istna brazyliana! Nikt mi nie chciał
uwierzyć. smile Pozdrawiam serdecznie i czekam na jakiś odzew, pa!
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: nowa 24.01.04, 17:32
      Sama piszesz. że rozwód trwał długo i dał wam niexle w kość. Myslę, że powinnas
      przeczekac, ochłonąć. Masz prawo byc po prostu zmęczona. Jeżeli wczesniej twoje
      odczucia w stosunku do dziecka były pozytywne, to jest szansa, że wrócą, a
      obecna niechęc wynika tylko ze zwykłego zmęczenia sytuacją.
      danka
    • jayin Re: nowa 24.01.04, 17:49
      witam smile
      "dawaj" tą brazylianę, będzie jaśniejsza sytuacja.

      a co do pokonywania niechęci - wg mnie skutecznie zadziałać może po pierwsze
      polepszenie się ogólnej sytuacji ("wyciszenie" problemów z "ex" i "wspomnień" o
      nich w waszym związku, w co Spory (przez duże Ssmile wkład powinien mieć twój
      Mężczyzna) no i oczywiście CZAS. nie da rady na siłę pozbyć się niechęci. ważne
      jest jednak, żeby mieć motywację do tego i na początek dobre chęci do starania
      się o od-zniechęcenie.

      pozdr.

      Joanna
      • nooleczka Re: nowa 24.01.04, 19:36
        Witaj, Madziu.
        A czy Twój M ma ustalone widzenia z dzieckiem? Jak często się odbywają? czy
        jest możliwośc żeby zabierał ją do siebie (do Was)?

        Pozdrawiam, Ania
        • mmadzia1 Re: nowa 24.01.04, 20:29
          Cześc, jak miło że odpowiadacie :0
          Kontakty z dzieckiem - tak ma zagwarantowane wyrokiem sądowym; sam to sobie
          załatwił, a że ex nie przyszła na rozprawę, sąd był bardzo przychylny mojemu
          facetowi; dostał całkiem przyzwoitą możliwośc kontatku, w tym także na weekend
          i nie jest określone, że nie może córeczki zabierać do nas. Jednak jak dotąd
          wizyty odbywają się w jego domu, u jego matki. Początkowo dlatego, że się
          ukrywaliśmy, (co mnie bardzo dużo kosztowało). Później dlatego, że czekaliśmy
          na wyniki kolejnych rozpraw i nie chiał drażnić ex, (ona zastrzegała, że nie
          chce aby dziecko widywało "obcych"); a teraz to już raczej dlatego, że ja nie
          mam nastwienia i chyba bym nie chciała...
          Ale jak piszecie, może to wymaga czasu i moze kiedyś ta przychylnośc mi wróci..?

          Po tym jak odebrał wyrok o ustanowienie kontaktów, tamta szlag trafił i
          normalnie uciekała przed nim. On uparcie jezdził tam gdzie dziecko mieszka, a
          tu brama wstawiona, kłódka (dotad nigdy nie używana), ona w samochodzi zwiaewa
          w przeciwną stronę; z domu wysyłali jakiś szpiegów-smarkaczy na rowerach, zeby
          donosili czy widać że moj facet jedzie (to na wsi, wokól jakies pola); tak było
          z kilka miesięcy. On jechał 100 km. i wracał po południu. Ex nie odbierała
          tel., ignorowała sms-y i wiadomości. Aż w końcu szlag i mnie trafił i namówiłam
          go, żeby wniósł sprawe już z powództwa karnego. Zadziałało. Ponieważ tamta ma
          juz jedną sprawę karną za zniszczenie dokumentów w obecności sędziego (!!!),
          prestraszyła sie i kontakty zaczeły wyglądac bardziej normalnie. Mowię wam, to
          co wyprawiała to istne wariactwo, ale i tak nic w porównaniu z całokształtem.
          Czasem ją podziwiam za wytrwałosć i nispotykaną wręcz pomysłowość. I że jej się
          chce! mag.
      • mmadzia1 Re: nowa 24.01.04, 20:59
        cześć,
        jej... ! mama nadzieję, że masz rację. To pocieszające co piszesz. Ja mam z tym
        problem jakby dwojakiej natury, bo chyba nie jestem zołzą, i dręczy mnie to, że
        wobec boku-ducha winnej dziewczynki mam myśli niemiłe.

        A brazyliana... Ja chyba bym mogla książke napisać. Chociaż do tej pory
        myślalam, ze ta moja sytuacja jest jakiaś niespotykana, ale odkąd poczytałam
        posty na forum, juz mi się tak nie wydaje smile

        Malżeństwo mojego M było b. krótkie i - jak to bywa - z powodu dziecka; mnie
        się wydaje, że dziewczyna z małej wioski, chciała po prostu usidlić faceta; po
        urodzeniu, w ogole tym dzieckiem sie nie bardzo chciała zajmować, mieszkali w
        wa-wie i to by "przeszkadzało";
        ja poznałam M jeszcze jak byli małżeństwem i nasza znajomośc przyczyniła się do
        ostatecznego rozpadu tamtego małżeństwa; chociaż zastanawiamy się czasem, czy
        ono w ogóle istniałao. Ale nie będę udawać, że nie miałam w tym udziału, po
        prostu mój M zostawił tamtą dla mnie. Bardzo też to przeżył. Jest niezwykle
        ugodową osobą, ceniącą tradycyjne wartości, i ten krok to było dla niego coś
        przełomowego. I chyba stąd zrodziło sie jakieś kretyńskie poczucie winy. To
        chyba wynika z charakteru, bo po tych wszystkich jazdach jakie tamta
        wyczyniała, można śmiało stwierdzić, że odejście było "obroną konieczną".

        Byliśmy razem. On sam z siebie, z poczucia obowiązku płacił na utrzymanie
        córki; uważam, że całkiem ładną kwotę (blisko 1 000). Pewnego dnia pozew o
        alimenty: żądanie ponad 2tys. Dziecko miało wówczas dwa lata! Była jedna
        sprawa - doszli do ugody na jej warunkach, staneło na połowie tej kwoty. Plus
        obietnica widzeń z dzieckiem. Jednak zaraz po wyjściu z sądu, zaśmiała mu się w
        nos i poweiedziała, że "dziecko zobaczysz jak ci sad to przyzna, ha,ha...".
        Oczywiście nie doszło nigdy do wizyty. Dziewczynka zawsze była "chora". U ex
        natomiast, pojawiło sie nowe mieszkanko, dobry samochód... "Wiem, już na co ida
        moje alimanty" powiedział M. Złożył pozew o rozwod. W międzyczasie załatwił
        sobie widzenia z dzieckiem wyrokiem sądowym. (O tym opisałam Nooleczce; też
        akcje były). Ona ukrywała swój stan posiadania i mieszkanie. Zniszczyła na
        oczach sędiego akta z adresem..;. utrzymywała, że wynajmuje, że dziecko chore i
        bardzo dużo pieniązków potrzebuje, na dietę, lekarstwa, okulary...
        Mimo, że placiliśmy regularnie - złozyła sprawę do komornika, który dla takiej
        kwoty szybciutko zabrał sie do pracy. Nie muszę wam mowić, jak np. banki
        traktują kogoś u kogo na 1/4 wynagrodzenia siedzi komornik.
        Spraw rozwodowych było chyba z 10. Albo sie spóźniała, albo nie przyszła, albo
        jej pełnomocnik zachorował... na każdej rozprawie wnosiła o podniesienie
        alimentów, na każdej dziecko było coraz bardziej chore i potrzebujące. W konću
        sąd tez stracił cierpliwośc i wydał wyrok. Korzystny dla mojego M; utrzymywał
        wywalczone wcześniej kontakty z dzieckiem, alimenty na dotychczasowym i tak
        b.wysokim poziomie. Ex natychmiast wniosła apelację. Czekalismy pół roku w
        zawieszeniu i nagle, pare dni temu okazało się, że ją wycofała. Zgłupieliśmy,
        bo na pewno nie zrobiła tego z normalnych pobudek i teraz tylko czekamy az
        złozy kolejny pozew o podwyższenie (to sobie zresztą zastrzegła w odwołaniu
        apelacji) alimentów, albo juz nie wiemy co...?
        Uff... nie za dużo Wam tu marudzę???
        • ka.ga Re: nowa 25.01.04, 09:10
          Witaj, Madziu - nowa krwi na macochach.
          Wiele z nas przezylo takie "brazyliany" - to bardzo laczy. Ale cos innego
          chcialam napisac. O Twoich uczuciach w stosunku do dziecka. Powtorze tu, ze
          sprawa jest jeszcze zbyt swieza i laczysz (nawet nieswiadomie) osobe ex z
          dzieckiem. Mysle, ze w Twojej podswiadomosci te dwie osoby sa jak jedna,
          zwlaszcza, ze dziecko jest jeszcze male, i wszelkie negatywne uczycia w
          stosunku do ex przekladaja sie rowniez na niezbyt pozytywny stosunek do
          dziecka. Przechodzilam przez to. Trzeba troche czasu, zeby emocje opadly i
          zeby wszystkich traktowac osobno. Dlatego radze powstrzymac sie jeszcze od
          kontaktow z dzieckiem Twojego faceta.
          Tez - jeszcze nie tak dawno - targaly mna nerwy, kiedy wyobrazalam sobie, ile
          pieniedzy dostaje ex (moj maz placi 900 zl na jedno trzynastoletnie dziecko),
          teraz (mimo ze nadal uwazam te kwote za zbyt wysoka) zobojetnialam. I
          comiesieczny odplyw gotowki traktuje tak samo jak np kredyt bankowy. Tez
          trzeba zaplacic, a zadne emocje temu nie towarzysza, prawda? Po prostu jeszcze
          jeden rachunek - jak za prad, mieszkanie, ubezpieczenie itp. No, ale przyznam,
          ze dlugo do tego dorastalam.
          Zycze Ci wiec wyciszenia i nabrania dystansu. I dopiero wtedy bedziesz gotowa
          do poznania dziecka Twojego partnera, bez zadnych mysli ubocznych (zwlaszcza
          tych o ex). Tak mysle. I pozdrawiam. Aaa, i do zobaczenia na sabacie.
          • dynkaa Re: nowa 25.01.04, 15:50
            Witaj,
            zgadzam się z innymi, że najlepszym lekarstwem będzie czas i baranie dystansu.
            Emocje ucichną, wszystko się uspokoi. Powiedz swojemu M co czujesz. Może
            wspólnie znajdziecie rozwiązanie dobre dla Ciebie, Jego i dziecka. Może uda
            się wreszcie doprowadzić do normalnych spotkań bez szarpaniny. Piszesz, że dla
            Ciebie zrezygnował z tamtego małżeństwa, więc na pewno zrozumie, że jesteś tym
            wszystkim zmęczona i musicie trochę zwolnić, by swobodniej patrzeć na całą
            sytuację.
    • latent Re: nowa 25.01.04, 17:58
      Madziu,
      Tak sobie czytam i się zastanawiam: czemu skoro płaciliscie regularnie komornik
      wszedł Twojemu Mężczyźnie na wynagrodzenie???
      A tak pomijajac tę kwestię to ta Wasza Ex rzeczywiscie strasznie wojownicza?
      Może to góralka? coo?
      Pozdrawiam
      jaga
      • mmadzia1 Re: o komorniku 25.01.04, 19:33
        O tym, ze naśle komornika, odgrażała się parę razy. Niestety, raz daliśmy jej
        powód, będąc na wakacjach nie udał nam się przelew internetowy, nie mieliśmy o
        tym pojęcia, no i spóźnienie było dwa tygodnie. Zapewne z czystej złośliwości
        skorzystała z tego, a komornikowi widząc taką kwotę, w dodatku łatwą do
        ściągnięcia (wynagrodzenie) tylko się oczy zaświeciły. Mój partner dopłaca
        teraz 300 zł. do całego „interesu”. Jest wojownicza i zaciekła w tych swoich
        pomysłach, nawet bardzo. Generalnie ma zacięty charakter. Kiedyś pewien
        psycholog stwierdził, że jej po prostu się nie mieści w głowie, że ktoś nad
        kim – jak jej się wydawało – ma kontrolę, wywinął jej taki numer i zostawił.
        Napuszczała tez policję, pod pretekstem, że ktoś jej groził SMSami (!).
        Generalnie wymyśla mnóstwo różnych rzeczy i ma dwa cele: pierwszy, odegrać się
        na byłym mężu; zna jego charakter, wie, że to osoba kompromisowa, raczej
        łagodna i wie, czego może się spodziewać; drugi zaś cel to chęć jak
        największego wyciągnięcia pieniędzy, i wierzcie mi jej pomysłowość tutaj nie
        zna granic. Kiedyś, przy podziale majątku dopisała do swojej listy: „dorzuć
        jeszcze 2 tys. za moje usługi...”. Skrupulatnie też policzyła koszty prądu i
        wody w domu jej rodziców, jakie wykorzystali tam mieszkając i podobne „koszty”.
        Ale najbardziej boli to, że faktycznie alimenty w mniejszej części idą na
        dziecko. Ona pozoruje choroby małej; wymyśla jakieś niestworzone problemy. Jest
        kosztowna opiekunka, wydatki na przedszkole, lekarzy, dieta. A najgorsze, że
        małą nadal trzyma u swoich rodziców (jej pokój odnajmuje jakiejś parze, a
        dziecku powiedziała, że „będzie miała swój pokoik jak tamci zbudują dom i się
        wyprowadzą”.) Małą przywożą dziadkowie na dzień przed wizytą mojego partnera.
        Zadaliśmy sobie trochę trudu żeby to sprawdzić; cóż z tego skoro nie mamy
        bezstronnych świadków.
        Generalnie machnęliśmy już na to ręką, ale czasem przy jej kolejnym wyskoku
        dopada mnie furia i zastanawiam się ile jeszcze..?


        • krokusowo Re: o komorniku 26.01.04, 10:11
          My płacimy alimenty na Maleństwo regularnie.. ale raz nam się zdarzyło
          spóźnić... przekaz nie doszedł... Od razu mieliśmy sprawę u Komornika...
          Komornik zapoznał się z wcześniejszą dokumentacją i poinformował o tym, że jest
          sposób na to, żeby pieniądze nie były wysyłane przez niego... Musieliśmy
          zapłacić Komornikowi alimenty za pół roku z góry... nie było to łatwe ale w
          ogólnym rozrachunku tańsze, niż płacenie za komornika co miesiąc... i było po
          sprawie... Ex nie miała już nic do powiedzenia...

          pozdr.
          krokusowo
          • mmadzia1 Re: o komorniku 26.01.04, 17:01
            no właśnie! nam (mojemu facetowi)też to poradziła sędzia na rozprawie; tylko to
            cholernie dużo pieniędzy na jednorazową wpłatę. a w dodatku teraz mamy pewne
            plany i nie mamy skąd wziąć; wiem, że to by jej utarło nosa. i tej komorniczce,
            bo wyjątkowo zacięta baba, jakaś siostra chyba tej eks. wredna strasznie.
            chyba jednak trzeba będzie to zrobić, bo ostatnio jak pokazaliśmy nakaz
            komorniczy i wys. alimentow to zapytanao nas: "dziecko niepełnosprawne...?"
            jeśi tak ma być za każdym razem...

    • capa_negra Re: nowa 26.01.04, 07:46
      UFFF....niech to będzie za komentarz do twojej sytuacji - współczuję
      Witaj w naszym gronie.
    • ka.ga Re: nowa 26.01.04, 09:31
      mmadzia, wyslalam Ci na gazetowy adres maila o postepowaniu z komornikiem
    • wiola101 Re: nowa 26.01.04, 16:51
      Witam Cie Madziu,
      Bardzo dobrze wiem co czujesz poniewasz ja to samo przechodze z eks. swojego
      męża. z tym wyjatkiem że ja z dzieckiem jestem bardzo zwiazana aczkolwiek na
      początku czułam to samo co Ty. Przełamałam sie i zaczęłam sie z nim
      zaprzyjaźniac. Mały w tedy miał 3 latka i bardzo ostrożnie podchodził do mojej
      osoby. W tej chwili ma 7 lat i powiem Ci szczerze że przyjaźń a nawet nic
      miłości jest ogromna. Do tego stopnia że doczekałam sie słów:
      Ciociu dlaczego to ty mnie nie urodziłas,
      Ja chciałbym być Twoim synem,
      Chciałbym mieszkac z Tobą i z Tata, bo do mamy nie chcę wracać.
      To uczucie było tak silne ze eks. to zauważyła i zabroniła małemu do nas
      przyjeżdżać, A ja, ja za nim tęsknię jak niewiem co.
      Byc moze u Ciebie tez przyjdzie taka chwila ale z perspektywy czasu bardziej
      dotkliwe jest uczucie tęskonoty za nim niż niechęć która wczesniej była.
      Miejmy tylko nadzieje że kiedyś zaprzyjaźnisz sie z tym dzieckiem. Nie matkuj
      jej ale bądź dla niej przyjaciółką, starszą siostrą, ciotunią od serca a ona
      przyszywaną curcią( tak jak w moim przypadku mały przyszywanym synem )
      Zyczę ci wytrwałości,zrozumienia, dystansu do eks ( czego ja prubuję uczyc się
      do tej pory i kiepsko mi to wychodzi bo nienawidzę jej jak niewiem co )oraz
      myślenia o "mężu" poniewaz jemu wcale nie jest tak łatwo jak by się wydawało.
      Pozdrawiam
      Wiola
    • saawa Re: nowa 26.01.04, 22:52
      Witajciesmile

      jestem tu nowa i na poczatku chcialam opisac historie swojego malzenstwa zeby
      sie przedstawic(trwa poltora roku, ale wierzcie mi, jest o czym pisac)
      zrezygnowalam jednak, bo strasznie tego duzo i komu chcialoby sie to czytac.
      Moj maz ma 6-letnia coreczke i wiem, ze mogloby byc super, moglibysmy byc tacy
      szczesliwi ...
      Generalnie pisze, bo jestem zalamana, nie mam z kim o tym porozmawiac, bo tak
      naprawde nikt nie pyta, co czuje, moi znajomi nie maja podobnych sytuacji ...
      Ciagle musze byc wyrozumiala dla Malej, bo jest z rozbitej rodziny, dla meza,
      bo walczy o dziecko, w koncu dla eks, bo podobno zostala opuszczona - itp.
      zreszta pewnie znacie to z autopsji.A ja mam juz dosc, ostatnio lapie sie na
      mysli, zeby wsasc w samochod (mieszkam w Niemczech, moj maz jest Niemcem)
      spakowac rzeczy swoje i dziecka (mamy synka - 9 miesiecy), potem jednak kubel
      zimnej wody - wlasciwie dlaczego, powinnam walczyc o swoja rodzine - nie
      zrozumcie mnie zle, Mala tez zaliczam do rodziny, to kochane dziecko, jest u
      nas co drugi weekend, ale to prawda, co napisala ktoras z Was (przepraszam nie
      pamietam ktora, przeczytalam juz tyle postow, ze sie gubie), ze laczymy uczucia
      do dziecka (pozytywne) z uczuciami do jego matki (bardzo negatywne) i wychodzi
      nam - bardzo negatywne. Walcze z tym, ale nie jest latwo. Dodam, ze jestesmy w
      trakcie ustalenia stalych dni wizyt, terminow urlopowych itp. Nie wolno nam np.
      zabierac Malej do Polski, bo tu "porywa sie dzieci i handluje organami
      ludzkimi, a tak wogole, Polska to drugi Irak" - sila rzeczy i my bywamy
      rzadziej w Polsce. Wiem, napisalam to wszystko tak chaotycznie, ale troche mi
      ulzylo.
      Pozdrawiam Was
      • cz.wrona Re: nowa 27.01.04, 23:48
        Witaj saawo!
        Może pomyśl też o sobie! W końcu Ty i Twój synek maszt takie same prawo jak ex
        i córka a nawet chyba większe....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka