Tak sie tylko chcialam pochwalic w sumie. I podzielic moim zdumieniem. Otoz moj pasierb, z ktorym bylismy na wojennej sciezce od dobrych kilku miesiecy ( dla niewtajemniczonych chodzilo o branie moich rzeczy bez pytania i niszczenie ich) przyszedl do mnie z zakupionymi za wlasne (szmata i lopata zarobione) pieniadze rzeczami, ktore mi zniszczyl i z przeprosinami oraz propozycja zbudowania dobrych relacji od nowa. To bylo dwa dni temu, a ja nadal nie moge wyjsc z szoku, bo sytuacja wydawala sie naprawde patowa i nie do zniesienia. A tu taka niespodzianka. Oczywiscie propozycje przyjelam ochoczo i z radoscia, i kurcze, co tu duzo mowic, dumna jestem z Mlodego. Wiec poki co, kurzajke wrednej macochy chowam do szuflady, nie za gleboko, ale jednak
Pozdrawiam wszystkie macochy, jak widac nawet w najbardziej pokreconych sytuacjach tez sie czasem cos uklada.