Dodaj do ulubionych

witajcie macochy

29.10.10, 12:38
cześć dziewczyny!

jestem nowa macochą na tym forum.
zaglądam tu dość często, by poczuć, że nie ja sama mam takie problemy..by znaleźć odpowiedzi na swoje pytania..
...jestem szczęśliwą mamą dwulatka, mój niemąż też jest cudownym partnerem i tatą.
Między nami jest jego 11latka ze swoją matką. walczymy w sądzie, bo chce nam podnieść alimenty na 1300 zł. Sądu nie interesuje, że warunki materialne ona ma lepsze - ma mieszkanie 3 pokojowe do syspozycji swej i córki, a my - spłacamy kredyt hipoteczny. o dochodach nie wspomnę..
jest jeszcze mnówstwo innych absudrów wyłożonych przez jej adwokatkę, także pewnie im zostanie przyznana racja.
Przykre to jest, że ojciec, który naprawdę kocha i dba o swoje dzieci, jest traktowany przez wymiar sprawiedliwości jak smieć i worek z pieniędzmi. eksiary z dziećmi zawsze mają rację i traktują swoje dzieci jak zakładników i z alimentów robią sobie sposób na życie.
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: witajcie macochy 29.10.10, 13:13
      Jestem eksiarą z dziećmi. I neksiarą z pasierbicami.
      Daję słowo, że rację miewam, ale na pewno nie zawsze. Eks i jego życie mało mnie interesują. On jest ojcem moich dzieci i to jest jego główny obowiązek. Workiem z pieniędzmi nie jest, z wielu względów. Kochającym ojcem też nie, niestety. Trochę za dużo "zawsze" w Twoim wątku. Pozdrawiam.
    • edw-ina Re: witajcie macochy 29.10.10, 15:29
      a) skąd tak dobrze znasz sytuację finansową eks?
      b) dlaczego z twojego postu przebija opozycja: szczęśliwi, biedni, kochający się my i wredna, napalona na forsę ex? Jak z bajek dla dzieci
      c) dlaczego jesteś przekonana, że sąd zgodzi się na podwyższenie alimentów?

      A poza tym pojadę po meblach: nie szufladkuj ludzi i nie szafuj tak lekko ocenami, bo sama nie wiesz, kiedy ktoś zrobi tobie to samo.
      • illegal.alien Re: witajcie macochy 29.10.10, 16:54
        Edw-ina, piszesz tak, jakbys sie na forum wczoraj pojawila wink
    • erillzw Re: witajcie macochy 29.10.10, 15:57
      Alimenty to 50% kwoty utrzymania dziecka. Nie wiem jaki sad jest w stanie zasadzic 1300 zlotych alimentow wierzac ze utrzymanie dziecka 11 letniego jest na poziomie 2600 zl!
      To jest jakis absurd!

      Zgadzam sie ze placenie alimentow jest obowiazkiem ale podnoszenie owych do chorrendalnych kwot jest moim zdaniem k*** bardzo wysokiej masci.
      • edw-ina Re: witajcie macochy 29.10.10, 16:49
        nie wiemy jakiej wysokości są alimenty, które partner autorki wątku płaci w tej chwili. Równie dobrze może być tak, że płaci 300 zł, a ten pozew o 1300 jest tylko po to, by wytargować np. 700.
        Ale to tylko moje gdybanie
      • illegal.alien Re: witajcie macochy 29.10.10, 16:56
        Ale dlaczego? Wszystko zalezy od tego, jaki kto prowadzi styl zycia. Ja jestem sobie w stanie wyobrazic rodzine, w ktorej na dziecko idzie 2600 - poza tym niewiadomo, jaki styl zycia prowadzili malzonkowie przed rozstaniem.
        Tak naprawde znamy tylko ulamek historii, w dodatku opowiedziany z pozycji mocno subiektywnej.
        • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 00:15
          swietnie ja tez jestem w stanie sobie wyobrazic, ze ktos utrzymuje dziecko w ramach sredniej krajowej; tylko, ze jasnym jest, ze w sytuacji rozwodu standard zycia kazdej ze stron sie jednak zmienia. I to zeby sie na glowie stawalo i tak sie ten standard zmieni bo jesli malzonkowie razem mieli dajmy na to 10 tys miesiecznie; to po rozwodzie sila rzeczy beda mieli polowe tego wiec normalnym jest, ze trzeba zaczac szukac oszczednosci bo w pojedyne zawsze zyje sie drozej niz we dwoje. I sad nie moze zasadzic dziecku alimentow kosztem zycia takiego ojca na przyklad. Nawet komornik nie prawa zabrac Ci wiecej pieniedzy niz potrzebujesz na miesieczne utrzymanie. Jest nawet jakas minimalna kwota ktora MUSI Ci zostawic.
          • chalsia Re: witajcie macochy 30.10.10, 01:22
            > Nawet komornik nie prawa zabrac Ci wiecej pieniedzy niz potrzebu
            > jesz na miesieczne utrzymanie. Jest nawet jakas minimalna kwota ktora MUSI Ci z
            > ostawic.

            Taka ochrona dotyczy jedynie pensji/emerytury. Nie dotyczy stanu konta.

            > z we dwoje. I sad nie moze zasadzic dziecku alimentow kosztem zycia takiego ojc
            > a na przyklad.

            i znów jestes w błędzie.
            • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 02:21
              chalsia napisała:
              > Taka ochrona dotyczy jedynie pensji/emerytury. Nie dotyczy stanu konta.

              Nie piszemy o stanie konta tylko o dochodach.

              > i znów jestes w błędzie.

              I racja, przyznaje sie do bledu.
              Rzeczywiscie mozna pozbawic srodkow do zycia mezczyzne jesli takie jest widzimisie matki i sadu.
              Jak sie okazuje postepowanie sadowe nie jest logicznie skoro do takich sytuacji dopuszcza.

              Przepraszam za wprowadzenie w blad.
          • 13monique_n Erillzw 08.11.10, 09:52
            Otóż, po pierwsze - alimenty to więcej niż połowa kosztów utrzymania, bo zwykle się "wlicza" osobiste staranie rodzica, który mieszka z dziećmi (lekarze, wywiadówki, itp.)

            Poza tym, uznaje się, że dzieci mają PRAWO do TAKIEGO SAMEGO POZIOMU życia, jak ojciec w tym wypadku. I tyle.
      • kittykitty Re: witajcie macochy 29.10.10, 19:02
        A to nie jest tak, że rodzic z którym dziecko mieszka, "swoje" 50% kosztów utrzymania dziecka świadczy częściowo w formie opieki (pranie, gotowanie, czuwania przy chorym itp.) i dlatego nie rozlicza się tych rzeczywistych kosztów równo pół na pół? Oczywiście, myślę o sytuacji, w której ten drugi rodzic nie zajmuje się dzieckiem w równym stopniu co ten, z którym dziecko mieszka, bo np. spędza z dzieckiem co drugi weekend i część wakacji. Gdyby rodzice opiekowali się po połowie dzieckiem (w wymiarze czasu i nakładu pracy na tę opiekę) to i koszty utrzymania dzieliliby na połowę.
        • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 00:10
          Prawnie koszt alimentow to 50% kosztow utrzymania dziecka. Opieka nad dzieckiem chyba (na ile sie orientowalam jeszcze kilka lat temu) rozliczana nie jest w ogole. Licza sie w tym wypadku twarde liczby dla sadu. Bo jak rozliczysz matke 3 -5 latki ktora od 7 do 15 jest w przedszkolu? Paniom w owym trzeba bedzie oddac czesc kosztow?

          Alimenty zawsze placone sa na tego rodzica u ktorego zameldowane jest dziecko. I nawet jesli opieka jest naprzemienna (pol tygdnia tu pol tam) to jesli strona ktora ma opieke (zameldowanie) nie wyrazi checi na dzielenie sie kosztem/polowe alimentow za naprzemienna opieke osoba przy ktorej dziecko nie jest zameldowane placi 100% zasadzonych alimetow. Bez wzgledu na to czy ow tata (gdy dziecko jest zameldowane przy matce) palci za szkole, podreczniki, ciuchy, hobby i jeszcze przez pol miesiaca utrzymuje dziecko musi placic 100% alimentow jakie wyznaczyl mu sad.
          Tylko dobra wola obojga moze ten uklad zmieniac bo srodkow prawnych na to nie ma.
          • ciociacesia Re: witajcie macochy 30.10.10, 01:18
            > Prawnie koszt alimentow to 50% kosztow utrzymania dziecka.
            g. prawda. na całe szczescie. wiadomo ze sady sadom nieróne ale na szczscie coraz czesciej jest brana pod uwage takze opieka i koszty rozkladane sa np 30 na 70 %
          • chalsia Re: witajcie macochy 30.10.10, 01:19
            erillzw napisała:

            > Prawnie koszt alimentow to 50% kosztow utrzymania dziecka. Opieka nad dzieckiem
            > chyba (na ile sie orientowalam jeszcze kilka lat temu) rozliczana nie jest w o
            > gole. Licza sie w tym wypadku twarde liczby dla sadu. Bo jak rozliczysz matke 3
            > -5 latki ktora od 7 do 15 jest w przedszkolu? Paniom w owym trzeba bedzie odda
            > c czesc kosztow?


            Nie pisz o czymś, o czym nie masz pojęcia.
            Nie ma prawnego uregulowania proporcji w jakiej koszty utrzymania dziecka dzieli się między rodzicami. Alimenty zazwyczaj stanowią 50% kosztów utrzymania. Ale nie muszą być takie. Mogą również pokrywać 70% kosztów utrzymania dziecka.

            > Opieka nad dzieckiem
            > chyba (na ile sie orientowalam jeszcze kilka lat temu) rozliczana nie jest w o
            > gole. Licza sie w tym wypadku twarde liczby dla sadu.

            ponownie się całkowicie mylisz. Sądy niestety często nie biorą tego pod uwagę. I wtedy należy sędziemu przypomnieć odnośny paragraf krio wraz z interpretacją tej kwestii Sądu Najwyższego w składzie 7 sądziów. Jak najbardziej tzw. osobisty wkład w wychowanie dziecka POWINIEN być brany pod uwagę podczas ustalania alimentów.
          • kittykitty Re: witajcie macochy 30.10.10, 08:47
            Bo jak rozliczysz matke 3
            > -5 latki ktora od 7 do 15 jest w przedszkolu? Paniom w owym trzeba bedzie odda
            > c czesc kosztow?

            O czym Ty piszesz? Co ma przebywanie dziecka w przedszkolu do określenia wkładu pracy i czasu w opiekę nad dzieckiem rodzica, z którym dziecko mieszka w stosunku do wkładu rodzica "odwiedzającego"?
            • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 16:52
              To była ironia.
              A dokładniej wyjaśnia to koleżanka pode mną.

              Ja nie wiem może coś się w sadach zmieniło przez ostatnie lata ale mojej mamie, na mnie i moje brata żaden sąd nie chciał przyznać dodatkowych kwot za to, że jest naszym jedynym opiekunem a ojca widziałam w swoim zyciu (po 3 roku zycia żeby to pamiętać) pięć razy. Dawali jej tyle ile wyliczyła kosztów utrzymania.
              Czyli po 350 zł do 450 zł na dziecko od ojca który był radcą prawym, pracował w sejmiku, a potem był dyrektorem szpitala.
              A dodam, że 350 zł to potrafiło iść na same moje przybory szkolne we wrześniu (byłam w liceum plastycznym). A gdzie jedzenie? ciuchy? Plener? lekarz (bo zawsze byłam chorowita), że nie wspomnę o angielskim który mieliśmy na dodatek po bardzo, bardzo niskich kosztach.
              Dlatego byłam zaskoczona, tym co piszecie.
              I dlatego dopisałam, że się myliłam, bo weszła nowelizacja ustawy w której się opieke również reguluje alimentacyjnie.
    • chalsia Re: witajcie macochy 30.10.10, 01:40

      > eksiary z
      > dziećmi zawsze mają rację i traktują swoje dzieci jak zakładników i z alimentów
      > robią sobie sposób na życie

      Zawsze? A to ciekawe, bo ja znam sporo eksiar, dla których alimenty stanowią mniej niż 50%kwoty jaką miesięcznie wydają na dziecko. Nie mówiąc w ogóle o wydatkach na siebie.
      • kocio113 Re: witajcie macochy 30.10.10, 12:36
        witam
        Z mojej wiedzy "osobiste nakłady" brane są jak najbardziej pod uwagę,
        zależą one w dużej mierze o wieku dziecka, inaczej przedszkolak inaczej
        nastolatek smile, mama nie musi mu prac skarpetek.
        Osobna kwestia jest że alimenty obejmują "uzasadnione potrzeby dziecka"
        a nie widzi misie mamy czy jej adwokata. Szkoła językowa nie musi być najdroższa a ortodonta możne być z ubezpieczalni. To samo dotyczy wydatków na odzież czy inne potrzeby. Z drugiej strony nie może być rażącej różnicy w poziomie życia żadnej ze strom.
        Szczególnie jeżeli dziecko przed rozwodem żyło na pewnym poziomie to i 2600 nie powinno szokować. Natomiast wszystkim exiom/nexiom przypominam -ALIMENTY SA
        DLA DZIECKA NA JEGO POTRZEBY i basta. Jeżeli mają roszczenia w stosunku do byłych
        to niech wystąpią o alimenty na siebie.

      • glasscraft Re: witajcie macochy 30.10.10, 13:11
        chalsia napisała:

        > Nie mówiąc w ogóle o wydatkach na siebie.

        Na ktore to wydatki maja zasmarkany obowiazek same sobie zarobic (tak jak kazda inna osoba)... alimenty na dziecko nie maja za cel oplacanie zakupow ciuchowym mamus.
        • nangaparbat3 Glasscraft 07.11.10, 21:40
          Przeczytaj najpierw, do czego Chalsia się odnosi.
      • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 16:57
        A wydatki na siebie można wliczyć tylko wtedy kiedy idzie się do sądu o alimenty na siebie. Alimenty na dziecko to kasa na dziecko. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której moja mama wydawała by na siebie pieniądze które były przeznaczone na nasze potrzeby. Zawsze miała je odłożone osobno.
        Więc jeśli nie masz alimentów na siebie przyznawanie się do tego, że z pieniędzy na dziecko spełniasz własne zachcianki (i to naprawdę jest mało ważne czy jest to artykuł pierwszej, drugiej czy dziesiątej potrzeby) jest dla mnie smutnym obrazem.
        • chalsia Re: witajcie macochy 30.10.10, 22:23
          > Więc jeśli nie masz alimentów na siebie przyznawanie się do tego, że z pieniędz
          > y na dziecko spełniasz własne zachcianki

          to do mnie było?

          Jeśli tak, to ciekawe gdzie to wyczytałaś ????
          Bo ja napisałam dokładnie coś odwrotnego - jeśli alimenty stanowią mniej niż 50% kosztów utrzymania dziecka, to oznacza, że tą większą część musi wyłożyć matka. Oznacza to z automatu, że taka matka z alimentów na dziecko nie finansuje swoich wydatków.
          • erillzw Re: witajcie macochy 30.10.10, 22:28
            Dokladnie w tej wypowiedzi pod katora podpielam swoja. Napisalas na tyle nie jasno ze mozna bylo wysnuac wniosek, ze alimenty powinny pokrywac i koszta utrzymania matki.
            I.. nie ja jedna tak to odczytalam.
            A napisalas dokladnie tyle, ze amilenty pokrywaja mniej niz 50% kosztow a gdzie w tym wydatki na matke. Trzeba bylo bardziej rozwinac wypowiedz toby nieporozumien nie bylo.
            • ciociacesia Re: witajcie macochy 31.10.10, 08:34
              bo trzebaczytac co jest napisane - chalsia przeca odpowiadala na post w ktorym padlo stwierdzenie ze eksiary z alimentów robią sobie sposób na życie, ba nawet go zacytowala i do niego sie odniosła
              • edw-ina Re: witajcie macochy 31.10.10, 09:57
                ja z tzw. innej beczki, a może ktoś by wrócił do wątku pierwotnego? Najchętniej dowiedziałabym się czegoś od autorki wątku, np. w jakiej wysokości płacą alimenty teraz, czy mają opiekę naprzemienną, czy inną itp.
                • minika_p Re: witajcie macochy 03.11.10, 14:48
                  witajcie ponownie,
                  otóż na dzień dzisiejszy płacimy 600 zł. Niech ona dołoży te 300 zł to jest 9 stów na 11 latka. To sporo przyznacie. Przed rozwodem żyli na poziomie powiedzmy zbliżonym, wiadomo rozwód zawsze coś zmienia, coś wnosi.
                  Opiekujemy się dość często, co drugi weekend, tydz.ferii, minimum miesiąc wakacji (raz nawet caluteńkie lato) i nawet w tym czasie gdy dziecko jest z nami ponad miesiąc - musimy płacić te almenty - to jest dla mnie nienormalne!
                  cóż więcej - prezenty typu rower, rolki, łyżwy, ciuchy, zachcianki, kieszonkowe, wypady do kina, na basen etc.
                  Niemąż zostawił im mieszkanie wraz ze wszystkimi ruchomościami, tym samym my na mieszkanie i wszystko co w mieszkaniu zaciągneliśmy kredyt by nasze dziecko żyło na zbliżonym poziomie co dziecko niemęża z 1 małżeństwa. i tego sąd nie bierze pod uwagę sad
                  możliwości majątkowe mamy gorsze, co do możliwości zarobkowych - tu też podobnie.

                  ona wyliczyła, że utrzymanie jej dziecka kosztuje 1800 zł/mc. co jest kompletną bzdurą!!!!
                  podaje m.in.kwoty bez rachunków np.:
                  jedzenie 600zł, napoje i słodycze do szkoły 170 zł, ciuchy 200zł, etc..
                  a wiem z rozmów z tym dzieckiem, że matka nic nie kupuje, ciuchy i buty raz na jakiś czas używane z allegro, słodyczy i przekąsek praktycznie wcale, obiady je w szkole o reszte musi dbac samo - samo robi sobie śniadania i kolacje i kupuje doń produkty mając na to niewiele pieniędzy.
                  exiara ma bardzo wyszczekaną adwokatkę, my nie - bo nas nie stać na nią sad i w ogóle w jej nowym pozwie (pierwszy napisała sama długopisem, drugi - już z kancelarii) chce byśmy zapłacili za jej adwokata!!!!!
                  I jeszcze parę faktów: nie jest osobą samotną jak napisała w pozwie i na sprawie, ma konkubenta co z nią mieszka, będzie teraz zeznawać, podaliśmy go na świadka, dostaje kase na swoje drugie dziecko ze związku z innym mężczyzną, a powiedziała, że nie dostaje nic.
                  te sprzeczne zeznania są po przesłuchaniu jej rodziców. co chwile jakieś kłamstwa wychodzą na jaw. a Sąd nic, niewzruszony jakby. ciekawe jak zadecyduje......

                  pozdrawiam Was wszystkie Macoszki!
                  • agnessam Re: witajcie macochy 03.11.10, 15:59
                    No faktycznie nieciekawie. Jedyne co moge poradzic to zbierajcie rachunki na wszystko co sie tyczy dziecka. Co do mieszkania i ruchomosci, to skoro twoj partner zrzekl sie przed notariuszem i podpisal dokument uznajacy nieruchomosc i inne rzeczy jako darowizna , to raczej nic nie da sie z tym juz zrobic.
                    Wszystkie te prezenty dla dziecka o ktorych piszesz, wyjscia i wycieczki to wydadki ekstra (nie sa wliczane w koszty miesieczne utrzymania dziecka - niestety). Rozumiem tez troche eksie, bo jak ojciec juz "wszystko" kupi, to co ona (poza ewentualna wizyta lekarska) ma placic?Moze zbiera na nowy samochod? Z moim pasierbem eksia robi tak od lat, po prostu wysyla synka zaplakanego w dziurawych butach, przed rozpoczenciem roku szkolnego z haslem "tato potrzebuje tego i tamtego do szkoly", "tata, nie moge grac w pilke na w-fie, bo nie mam adidasow", "tata, kup mi sweter, bo wyroslem"... uwaga nie wpadnijcie w ta pulapke. Oczywiscie dziecku mozecie kupowac, rzeczy, ale trzeba pamietac, ze na to ida tez pieniadze z alimentow.
                    Te proporcje sa dosc dziwne u eksi : "tylko"- 200zl na ubranie w miesiacu, a 170zl na napoje gazowane i cukierki ? Dziewczyny pisaly tu na forum, ze czesc tych alimentow idzie tez na srodki czystosci, oplaty itd. Niestety wszystko odbywa sie kosztem dziecka.
                    Zycze powodzenia i odwagi.
                  • edw-ina Re: witajcie macochy 03.11.10, 22:10
                    przyznam otwarcie - nie znam się na kwestii walki o alimenty. Ale myślę, że nie należy panikować, tylko tak jak w każdym sensownym przypadku, posłużyć się konkretami. A przede wszystkim tym, że twój facet powinien wydawać te same pieniędze na każde z dzieci. I to dobrze by było udowodnić.
                  • chalsia Re: witajcie macochy 04.11.10, 08:01
                    > Opiekujemy się dość często, co drugi weekend, tydz.ferii, minimum miesiąc wakacji (raz nawet caluteńkie lato)

                    he he - często. Tobie się wydaje. że często. A to taki średni standard sądowy.

                    > i nawet w tym czasie gdy dziecko jest z nami pon
                    > ad miesiąc - musimy płacić te almenty - to jest dla mnie nienormalne!

                    To jest całkiem normalne, bowiem alimenty są wyliczaen jako % udział w CAŁOROCZNYCH kosztach utrzymania dziecka.
                    Czynsz itp płaci się co miesiąc, nawet jak się w domu nie przebywa - a to jest wliczone w alimenty. Jak również koszty wyprawki do szkoły - które ponosi się z reguły w sierpniu, ale "zbiera" sie z z alimentów z całego roku.
            • chalsia Re: witajcie macochy 01.11.10, 01:18
              > A napisalas dokladnie tyle, ze amilenty pokrywaja mniej niz 50% kosztow a gdzie
              > w tym wydatki na matke

              nie, to Twoja interpretacja.
              Ja napisałam "nie mówiąc w ogóle o wydatkach na matkę".

              > I.. nie ja jedna tak to odczytalam.

              co tylko pokazuje jak trudno zrozumiec innego człowieka. Ja się w swoim mniemaniu wyraziłam 100% jasno w takim sensie jak pózniej szerzej opisałam.
              • erillzw Re: witajcie macochy 01.11.10, 16:00
                Tylko widzisz to, ze Ty wyrazilas sie w swoim mniemaniu jasno nie sprawilo ze inni tak samo jasno zrozumieli. I nie ma sie co pysznic, ze nikty czytac nie umie tylko raczej zrozumiec, ze czasem mowienie/pisanie na skroty moze powodowac nieporozumienia.
                • chalsia Re: witajcie macochy 01.11.10, 22:11
                  > Tylko widzisz to, ze Ty wyrazilas sie w swoim mniemaniu jasno nie sprawilo ze i
                  > nni tak samo jasno zrozumieli. I nie ma sie co pysznic, ze nikty czytac nie umi
                  > e tylko raczej zrozumiec, ze czasem mowienie/pisanie na skroty moze powodowac n
                  > ieporozumienia.

                  dokładnie to samo napisałam w poprzednim poście - nie zauważyłaś?
                  • erillzw Re: witajcie macochy 02.11.10, 02:57
                    Patrz no obie po polsku piszemy a nijak się dogadać nie idzie wink
                    • 333a13 Re: witajcie macochy 08.11.10, 10:27
                      Ja jednak proponuję się zadłużyć jeśli Was nie stać i zatrudnić dobrego prawnika. Teraz Was nie stać na prawnika, ale po rozprawie będzie Was musiało być stać na większe alimenty !!!
                      Nie mam nic przeciwko zaspokajaniu potrzeb dzieci, płaceniu alimentów itd, ale nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami na tym forum... Może dlatego, że każda sytuacja jest inna i niczego nie można generalizować...
                      Dlaczego osoba płacąca alimenty ma płacić ich więcej dlatego, że nie mieszka z dzieckiem i choćby chciała nie może się nim zajmować ??? Nie wszyscy faceci to świnie, którzy nie opiekują się dzieckiem i zdradzają swoje żony... a mimo to opieka nad dzieckiem prawie zawsze przypada kobiecie.... i taki facet, który np. opiekował się do tej pory dzieckiem bo jego żonka "fruwała sobie po świecie" ma jej nagle dodatkowo płacić "za fatygę" przy dziecku ??? Mój M oprócz stałych alimentów 400 zł na dziecko płaci połowę za wszystkie dodatkowe wydatki tj. lekarstwa, książki do szkoły, ubrania, zajęcia dodatkowe, wycieczki itd. Dzięki temu mimo odległości wie, co się dzieje w życiu dziecka jakie ma potrzeby itd. Młody spędza też u nas ferie, wakacje, długie weekendy, święta, podczas których Exia także dostaje alimenty. Więc nam dochodzą jeszcze koszty utrzymania Młodego u nas + prezenty i ewentualne ubrania jak Młody przyjeżdża jak Łazarz. Mimo tego, że Exia wyjechała do innego miasta, M koszt dojazdu po Młodego (jednorarozowo ok. 100zł) pokrywa sam. Myślę, że nie jest to układ idealny, ale do przełknięcia dla obu stron.
                      Niektóre kobiety niestety traktują ojców jak bankomaty i takie samo podejście wpajają dzieciom, którym się wszystko należy BO TAK... A w "normalnej" rodzinie też są lata lepsze lub gorsze, kiedy niestety trzeba zacisnąć pasa...
                      • 13monique_n Re: witajcie macochy 08.11.10, 10:37
                        Wiesz, normalnie sąd bierze pod uwagę wszystko, co wymieniłaś. Wierz mi, ze nie wszystkie matki żyją tym, by dokopać byłemu i jego "nowej komórce społecznej". Zwłaszcza, jeśli same również są w nowym związku.
                        Prawdą jest - ile osób, tyle historii. I to, że sąd zwykle miarkuje zarówno żadania alimentów, jak i możliwości alimentacyjne.
    • erillzw Re: witajcie macochy 04.11.10, 00:51
      Moze dlatego, ze niektorzy tyle nie zarabiaja dla mnie wydawanie takiej kwoty na alimenty wydaje sie absurdalne bo strasznie wysokie.
      3 tys zlotych miesiecznie kosztowalo Cie Twoje dziecko bez prywatnej szkoly??
      Przepraszam ze zapytam ale jak sie wydaje srednia krajowa tylko na dziecko jesli dziecko nie chodzi do szkoly publicznej? Tak z ciekawosci pytam bo przyznam jestem zdumiona.
      Pewnie wynika to z doswiadczenia bo ja jeszcze niedawno zarabialam polowe tego i 700 zl szlo mi na studia, 300 zl na mieszkanie a reszta szla na jedzenie i przejazdy (miedzy miastami) na studia, no i rachunek za telefon.
      • ciociacesia tez zylam za mniej 04.11.10, 15:42
        ale nie mam wielkiego problemu zeby sobie wyobrazic wydawanie takiej kwoty na 11 latka
        wez pomysl ile kosztuja dobre skórzane buty, wizyty u dentysty, glupi basen, jasne ze do zycia to niezbedne nie jest niczym tlen i mozna podac tanie zastepniki ale jesli rodziców stac to nie rozumiem czemu matka nie ma zadbac o interes dziecka egzekwujac od ojca jego partycypacje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka