Chciałam podzielić się z Wami że po wielu pertraktacjach , rozmowach, tłumaczeniach i tłumaczeniach i tłumaczeniach że trzeba też zadbać o "nas" ustaleniach i omijaniu ustaleń, umowach i złamaniu umów po wzlotach i upadkach, załamkach i poprawach, max wkurw..i miłych zaskoczeniach
bezspornie i ostatecznie zostałam poinformowana że żadnych ustaleń nie będzie, czasu dla nas też nie i żadnych planów dla nas jako pary też nie mogę robić bo wszystko z dzieckiem.
jedynymi wyjątkami są jak dziecko nie będzie chciało przyjechać, była go nie da albo będzie dłuższy pobyt dziecka i się "utnie" może przy b. hucznych okazjach jak np.sylwester..ale już wesele sami to też średnio.
nic zaplanowanego, jasnego, konkretnego, zorganizowanego....
dodam że pan nie jest samotnym rodzicem, nie ma ustalonych kontaktów, a była nie robiła by problemów jakby się ja poinformowało wcześniej, mógłby odwiedzać też dziecko w tyg. po szkole..
i ok.wrzuciłam całkiem na looz.ale nie wiem czemu czuję się jak idiotka....
p.s.miałam jakąś potrzebę jakoś to Wam napisać.
pozdrawiam.