05.12.10, 07:29
Chciałam podzielić się z Wami że po wielu pertraktacjach , rozmowach, tłumaczeniach i tłumaczeniach i tłumaczeniach że trzeba też zadbać o "nas" ustaleniach i omijaniu ustaleń, umowach i złamaniu umów po wzlotach i upadkach, załamkach i poprawach, max wkurw..i miłych zaskoczeniach
bezspornie i ostatecznie zostałam poinformowana że żadnych ustaleń nie będzie, czasu dla nas też nie i żadnych planów dla nas jako pary też nie mogę robić bo wszystko z dzieckiem.
jedynymi wyjątkami są jak dziecko nie będzie chciało przyjechać, była go nie da albo będzie dłuższy pobyt dziecka i się "utnie" może przy b. hucznych okazjach jak np.sylwester..ale już wesele sami to też średnio.
nic zaplanowanego, jasnego, konkretnego, zorganizowanego....

dodam że pan nie jest samotnym rodzicem, nie ma ustalonych kontaktów, a była nie robiła by problemów jakby się ja poinformowało wcześniej, mógłby odwiedzać też dziecko w tyg. po szkole..

i ok.wrzuciłam całkiem na looz.ale nie wiem czemu czuję się jak idiotka....uncertain

p.s.miałam jakąś potrzebę jakoś to Wam napisać.

pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • adela38 Re: dooopa 05.12.10, 16:12
      Wspolczuje... radzilabym nie tyle brac na luz co kopnac goscia w owa tytulowa doo...
    • edw-ina Re: dooopa 05.12.10, 16:59
      Rybko, nie wiem nawet który raz zadam Ci to samo pytanie: po co ci ten facet? Jeśli jest tak genialny w łóżku, że wydaje ci się, że żaden inny taki nie będzie, to mylisz się. Bo innych przymiotów twego partnera nie mogę sobie wyobrazić. Nie ma dla ciebie czasu, nie zależy mu na waszym związku i jego rozwoju. Skoro to, co napisałaś jest prawdą, to również cię nie szanuje. Przecież jesteś inteligentną dziewczyną, w imię czago dajesz się tak traktować?
    • agnessam Re: dooopa 05.12.10, 19:24
      W tym "zwiazku", problemem nie jestes ty ale ten facet zapatrzony w dzieciatko. Z tego co wczesniej pisalas, mozna wywnioskowac, ze tego czasu dla was bylo niewiele, a jak juz, to ten pan chcial "zabawiacza" na weekendy z dzieckiem. Postawilas sprawe jasno, a pan wybral dzieciatko jako centrum (wszech)swiata. Sama piszesz "wszystko z dzieckiem", "jak dziecko nie bedzie chcialo". Dziecko rzadzi w waszym zwiazku, w ktorym nic nie da sie zaplanowac. Ojcu dziecka taka sytuacja calkowicie odpowiada, bo ma cie na zawolanie. Cale szczescie , ze nie mieszkacie razem (moze juz sie cos zmienilo), bo doszloby jeszcze do rekoczynow.
      Ja powiem tyle, wlasnie wyplatuje sie z prawie 7letniego zwiazku, gdzie tatus lecial na kazde gwizdniecie synka i ciesze sie, ze wreszcie sie na to zdecydowalam. Byla rozmowa - albo beda zmiany i ustalamy jakies zasady, albo koniec. Moj pan wybral synka, a ja wolnosc. Nie zaluje.
    • tully.makker Re: dooopa 05.12.10, 19:25
      Nie rozumiem szczerze mowiac co cie tak zdziwilo - twoj partner swoich zachowaniem od samego poczatku komunikowal ci, ze tak wlasnie widzi zwiazek i wasze w nim role. Doczekalas sie wreswzcie tego, ze to wyartykuowal i nagle zdziwienie? Myslisz, ze robil tak, ale chcial inaczej? To nie u facetow m - faceci nie poswiecaja sie, robia to, co uwazaja za stosowne.
    • erillzw Re: dooopa 05.12.10, 19:41
      Wybacz ostre slowa ale czujesz sie dokladnie tak jak powinnas bo trudno nazwac Cie inteligentna i bystra po tym jaka sama pozwalasz sie traktowac.

      Skoro pan wybral dziecko i podporzadkowanie wszystkiego dziecku to jest to czas na to zebys Ty wybrala wolnosc i zycie z kims innym.
      Koniec kropka. Pan sie nie zmieni, sytuacja sie nie zmieni zas Ty sie bedziesz tyko starzec i gorzkniec. Na co Ci to?
      Ten czlowiek nie jest tego wart. I Ty o tym wiesz tylko z niezrozumialaych dla mnie powodow ciagle bolesnie potrzebujesz sie tego dowiadywac kolejnymi kopami w tylek.
      Jestes masochistka?
      • tully.makker Re: dooopa 05.12.10, 21:06
        Ten czlowiek nie jest tego wart.

        Akurat tutaj jest dokladnie odwrotnie - mamy kochajacego i odpowiedzialnego ojca i spragnione rozrywki, niedojrzale dziwcze, ktore nie rozumie, ze jak sie sobie wzielo psa, to z lell idiotyczne jest teraz oczekiwac, by sie zachowywal jak kot.

        A ona w kolko - mialcz, mialcz, wiem ze potrafisz.
        • glasscraft Re: dooopa 05.12.10, 21:59
          Albo moze mamy tatusia szarpanego przez wyrzuty sumienia, ktory uwaza ze caly swiat ma obowiazek obslugiwac jego dziecko, bo on sam kiedys sprawe spieprzyl?

          Spragnione rozrywki dziewcze ma prawo do zycia z partnerem w ukladzie partnerskim, a nie jako 24/7 dodatek do dziecka, ktore nie jest jej wlasne i w stosunku do ktorego nie ma zadnych obowiazkow, oprocz tych, ktore sama zechce na siebie wziac. I stwierdzenie "widzialy galy..." (albo branie psa a nie kota) mozna sobie w zadek wsadzic - zadna z nas nie wiedziala w co sie "pakuje" przez zwiazaniem sie z facetem z dzieckiem/dziecmi.
          • tully.makker Re: dooopa 05.12.10, 22:14
            I stwierdzenie "widzialy galy..." (albo branie psa a nie kota) mozna sob
            > ie w zadek wsadzic - zadna z nas nie wiedziala w co sie "pakuje" przez zwiazani
            > em sie z facetem z dzieckiem/dziecmi.

            Ale przeciez mozna sie dowiedziec, prawda? Sa fora, takie jak to, mnostwo publikacji na temat rodzin zrekonstruowanych, od poradnikowych do naukowych. Doktor Google. Zdrowy rozsadek. Odrobina myslenia i wyobrazni - wspomnienie jak wazni bylismy dla naszych rodzicow w dziecinstwie. + obserwacja zachowan faceta - wszak akurat facet rybki od samego poczatku pokazywal, jakie ma priorytety.
            • glasscraft Re: dooopa 05.12.10, 22:33
              Mozna... o smaku wina mozna sie dowiedziec z ksiazek... tak samo jak mozna sobie poczytac o jezdzie samochodem... albo o operacjach mozgu, ktore jeszcze z tych czytajacych chirurga nie robia...
              To, ze facet postanowil swoje i partnerki zycie calkowicie podporzadkowac dziecku nie znaczy, ze jest to zdrowe i normalne. Matka nie jestem (mam nadzieje, ze tylko na razie), ale z obserwacji moich rodzicow moge powiedziec, ze bylam dla nich najwazniejsza osoba jako ich dziecko oraz, ze moja mama jest dla mojego taty najwazniejsza partnerka i vice versa. Jak rowniez moj maz jest dla mnie najwazniejszym partnerem, co nie zakloca moich relacji z rodzicami. Jego corka jest najwazniejsza dla niego jako jego dziecko, co nie powoduje, ze albo ja mam sie jej podporzadkowac albo ona ma byc zaniedbywana z powodu mojego istnienia. I tyle.
              • tully.makker Re: dooopa 06.12.10, 09:33
                Tym niemniej, kiedy masz dzieci, twoje zycie zmienia sie raz na zawsze. Zwiazek z czlowiekiem, ktory ma dzieci, nigdy nie bedzie zwiazkiem z czlowiekiem wolnym , mogacym robic to, co chce.

                Wiekszosc tatusiow, z ktorymi mamy doczynienia na tym forum, spedza z dziecmi naprawde superograniczona ilosc czasu - w porownaniu z matkami tychze dzieci. Maja ograniczone obowiazki i raczej zajmuja sie przyjemnosciami dziecka niz jego wychowaniem czy zwiazana z dzieckiem praca. A jednak wciz sa pretensje, ze za duzo, ze dziecko za wazne....

                A to, co tak naprawde jest wazne, to wspolnota wartosci.
        • illegal.alien Re: dooopa 05.12.10, 23:23
          Kochajacy rozsadny ojciec i mlode spragnione rozrywki dziewcze moga spokojnie ze soba zyc, mieszkac i tworzyc udany zwiazek.
        • zonka77 Re: dooopa 06.12.10, 12:27
          tully czy ty wszystko robisz z dziećmi? Nie masz ŻADNEGO czasu sam na sam z mężem? nie planujecie niczego wspólnie - tak aby być razem bez towarzystwa? Nie lubisz/nie potrzebujesz czasu sam na sam - wyjścia do kina, na kolację, na spacer, wyjazdu na kilka dni - bez dzieci?
          Nie wierzę...
          Jakbym powiedziała mężowi że nie będę z nim niczego planować co nie wiąże się ze spędzaniem czasu z dziećmi i nie będę z nim nigdzie się ruszać bez dzieci - chyba że one nam pozwolą to byłby początek końca naszego małżeństwa. Bo poza tym że jesteśmy rodzicami to jesteśmy małżeństwem i jest to równie ważne. Mój mąż nie jest dla mnie ani ja dla niego na drugim, trzecim czy dziesiątym miejscu. Dzieci kochamy ogromnie ale nie żądzą naszym życiem i nie dyktują nam co mamy robić. I nie uzależniamy życia od ich widzimisię. Robimy co się da aby spędzać czas razem bez dzieci - bo to jest bardzo ważne.
          A już gdyby to dziecko było nie moje a facet stawiałby mnie wyraźnie dalej w szeregu to bym się pożegnała - tak nie może wyglądać miłość i związek.
          • zonka77 Re: dooopa 06.12.10, 12:29
            hehe - rządzą (nie żądzą)
          • tully.makker Re: dooopa 06.12.10, 13:37
            > tully czy ty wszystko robisz z dziećmi? Nie masz ŻADNEGO czasu sam na sam z męż
            > em? nie planujecie niczego wspólnie - tak aby być razem bez towarzystwa? Nie lu
            > bisz/nie potrzebujesz czasu sam na sam - wyjścia do kina, na kolację, na spacer
            > , wyjazdu na kilka dni - bez dzieci?

            Widzisz, ja moze nie jestem reprezentatywna, bo duzo pracuje i podobnie duzo pracuje moj chlop. Zdarza sie nam pracowac w weekend, ja mam oprocz tego obowiazkowe wyjscia sluzbowe wieczorem. Jednoczesnie mamy 5 latka, 18-latka, ktory wciaz potrzebuje duzo mamy, zwlaszcza teraz w klasie maturalnej, no i corke chlopa, ktora mieszka 400km stad, co za tym idzie, spotkanie z nia to wyzwanie logistyczne. Mamy dla dzieci zbyt malo czasu, i ograbianie ich jeszcze z tej niewielkiej ilosci, bo MY CHCEMY BYC WE DWOJE jest dla nas obojga raczej trudne do przyjecia. To oczywiscie sie poprawia, w miare jak wscieklak dorasta, ale wiekszosdc naszego czasu razem na ten moment to przytulanie sie na kanapie przy lampce wina, gdy Wscieklak pojdzie spac. Teoretycznie, przynajmniej raz w miesiacu idziemy razem na jakas impre, ale w praktyce czesto jest tak, ze nie mamy opieki do dzieci i jedno z nas musi zostac w domu.

            Taki etap w zyciu. Inna sprawa, ze dla nas nie ma wiekszej frajdy niz calorodzinny wypad na rowery czy na basen, wydaje mi sie, ze to bardziej nas integruje jako pare, niz owe tak ostatnio popularne pseudorandki. Takie mielismy podejscie od poczatku, i te wspolne wartosci utrzymaly nas razem mimo kryzysow i problemow.
            • zonka77 Re: dooopa 07.12.10, 00:39
              Oczywiście że inne wartości utrzymują związek. Ale to że WY nie wychodzicie/nie potrzebujecie nie znaczy że to jest złe, niepotrzebne. Ja osobiście po prostu potrzebuję i lubię od czasu do czasu czuć się tylko żoną. Z dziećmi spędzam czas codziennie. Mój mąż również. Jeśli pracujecie tak dużo że nie macie czasu dla siebie i dzieci to cóż - tak bywa ale nie zazdroszczę. Ja myślę że jednak całkiem normalne i potrzebne są te pseudo randki. Nie mogę być cały czas zajęta pracą i dziećmi. Chcę być czasem zajęta tylko mężem i chcę aby on był zajęty tylko mną. I widzę że to jednak bardzo odświeżająco działa na związek bo w ciągu 10 lat mojego związku były okresy kiedy nie mieliśmy czasu/ochoty/możliwości wychodzić gdzieś bez dzieci. Więc mam porównanie. A przy okazji - jedno nie przeczy drugiemu. Można w sobotę do południa spędzić z dzieciakami 3h na wielkim placu zabaw (aktywnie a nie na ławeczce) albo na rowerze albo na sankach, po powrocie do domu zrobić wspólnie obiad a po obiadku obejrzeć razem film albo co u nas częste - pograć w jakąś grę. A wieczorem o godz 19 przychodzi niania, ja się robię na bóstwo i wychodzimy sami a dzieci jeszcze mają frajdę z nianią bo idą później spać. I tak się staramy 2x w miesiącu. I raz w roku kilka dni sam na sam - z powodu najmniejszej przez ostatnie 2 lata się nie udało i planujemy w te wakacje nareszcie ruszyć się sami na parę dni. Uwielbiam wakacje z dziećmi ale jeśli tylko finanse pozwolą to chcę, bardzo chcę pobyć też z mężem sama dłużej.
              • tully.makker Re: dooopa 07.12.10, 10:39
                Ale to że WY nie wychodzicie/nie
                > potrzebujecie nie znaczy że to jest złe, niepotrzebne.

                Nie wychodzimy nie dlatego, ze nie chcemy, tylko na pewnym etapie zycia - kiedy dzieci sa male i kiedy oprocz dzieci ma sie jeszce ambicje zawodowe, trudno jest znalezc na to czas. Ponadto mnie robienie sie na bostwo nie kreci, bo codziennie musze sie doprowadzac do stanu prezentowalnosci idac do pracy czy na sluzbowe wyjscia.

                Mamy inna koncepcje wypoczynku, bo prowadzimy inny tryb zycia. I slabo nas stac na nianie.
          • aglaonike77 Re: dooopa 06.12.10, 14:48
            Pracuję inaczej niż Tully (jestem na wychowawczym), mój mąż nie pracuje w weekendy. Mamy 2 dzieci (nie piszę które czyje a które wspólne bo to nie ma dla nas znaczenia). I szczerze mówiąc ledwo 1 na 4-6 tyg. udaje nam się wyskrobać czas na wspólne wyjście sam na sam; nasza doba jest o 24 h za krótka aby oblecieć to wszystko co wiąże się z domem, rodziną i wychowaniem 2 dzieci. Nasze standartowe chwile dla siebie i z samymi sobą wyglądają podobnie: weekend, lampka wina + film, ciekawy program, czasami zwykłe posiedzenie wspólnie na knapie (on z kompem ja z książką). I to nie wynika z tego że jesteśmy tacy giertychowsko prorodzinni ale ze zwykłej codzienności, taki czas po prostu... może jak dzieciaki podorastają to będziemy mieli więcej czasu dla siebie i na własne widzi mi się.... może....ale póki co to nawet jak coś chcemy coś zaplanujemy i jakimś cudem babcia zechce dzieciakami się zaopiekować to bywa i tak że z dnia na dzień się pochorują .... i wtedy dooopa z planowanego od 6 tyg wspólnego wyjścia na urodziny u kumpla. Najczęsciej jest jak u Tully na zakładkę raz ja raz on gdzieś wyskoczy (ale to też raczej bez przeciążenia).
            Z drugiej strony to rzeczywiście teksty typu "jeśli dziecko nie zechce, jeśli dziecko zechce" świadczą o tym że facet nie za bardzo ma ochotę powiedzmy "uregulować" siłę i natężenie kontaktów z małą... No ale daleka bym była od wieszania psów na nim... jego wcześniejsze zachowanie w niczym nie odbiega od tego co teraz w końcu wyartykułował ... liczy się przede wszystkim dziecko... i akurat w tym to ja różnicy w podejściu między gościem a mną czy moim M nie widzę..
            • tully.makker aglaonike 06.12.10, 15:09
              O wlasnie o to chodzi.

              I szczerze mowiac, kiedy juz mamy czas dla siebie, to wole uprawiac sex, niz gnac na kolacje czy na impreze ;-P
              • aglaonike77 Re: aglaonike 06.12.10, 15:39
                Otóż to ... wink Ja na początku myślałam, ze zdziadzieliśmy bo nam się na imprezy chodzić nie chce ... a my zwyczajnie w świeci nie mamy na to sił... a jak trafi się nam cudem weekand gdzie jedno śpi u jednych dziadków drugie u drugich (a bywa że oboje u trzecich wink) to my te chwile sam na sam wykorzystujemy odsypiając ile się da i urządzając sobie pidżama day .... o to tyle co do stosunków partnerskich w rodzinie z dziećmi
                • edw-ina Re: aglaonike 06.12.10, 16:14
                  Ale oni nie są na takim etapie związku jak wy dziewczyny - Tully czy Aglaonike i więcej - oni nie mają szansy dojść do takiego etapu ponieważ nie mają jak przejść tego wcześniejszego. I bez sensu jest porównywanie sposobu spędzania czasu przez małżeństwo czy parę ala małżeństwo (pamiętam, że Tully odmówiła chłopu ręki)- dwoje ludzi mieszkających pod wspólnym dachem, którzy wspólnie obrali pewną drogę, a dwoje ludzi, którzy nie mają nawet jak się dotrzeć, bo wszystko trzeba podporządkować faktowi, że facet ma dziecko.
                  • tully.makker Re: aglaonike 06.12.10, 17:10
                    Ale oni nie są na takim etapie związku jak wy dziewczyny - Tully czy Aglaonike

                    Nie moge oczywiscie mowic za aglaonike - rozmowa o spedzaniu czasu gdy jest sie para z dziecmi wynikla z pytania zonki i jest niejako watkiem pobocznym. Ale u nas tak bylo zawsze. pamietam wyjazdy na narty, na ktorych nie bzyknelismy sie ani razu, bo mloda pakowala sie nam do lozka. Pamietam sex w lazience podczas letnich wakacji ( wylacznie w lazience). Pamietam, jak troche starsze dzieci w Chorwacji wysylalismy na lody, coby miec 20 minut dla siebie. Moglabym mnozyc takie kombatanckie opowiesci, ale sendo mojej argumentacji tkwi w tym, ze jakos nam sie udalo rozwinac nasz zwiazek.

                    Ale, jak powtarzam, kluczem sa podobne oczekiwania i system wartosci.
                • zonka77 Re: aglaonike 07.12.10, 00:51
                  to że nie macie czasu z powodu nadmiaru pracy i zajęć a to co najlepsze to możliwość wyspania się nie znaczy że tak powinno być i że inni nie mogą i nie powinni mieć nieco większych potrzeb...
              • braktalentu Re: aglaonike 06.12.10, 17:07
                Tully ma absolutną rację - nie jest reprezentatywna.
                Większość z nas raczej zrezygnowałaby z tego seksu, który sama Tully opisuje tak:

                "od paru lat zyjemy w nastepujacym schemacie - nastepnego dnia po upojnej nocy chlop robi sie wredny, agresywny, czepia sie drobiazgow i szuka awantury. Po awanturze
                nastepuja wielodniowe fochy, az do czasu, gdy na dzien, gora dwa robi sie mily, uprawiamy sex i caly schemat zaczyna sie od poczatku. Coraz mniej mam ochote na sex, bo wiem, ze primo, po nim znowu bedzie kolejna awantura, a sekundo - bo brzydzi mnie to cale podlizywania sie i udawanie po to tylko, by wyludzic swiadczenia seksualne. Pisze wyludzic, majac na mysli to, ze w moim odczuciu ucieka sie do falszu. A ja najpierw bardzo dlugo dawalam sie nabierac, a teraz tez nie odmawiam, by nie robic mu przykrosci, choc nie mam juz do tego serca ani ochoty."

                Pewnie dlatego chwila bez dzieci nie ma dla Niej takiej wartości jak w innych związkach.

              • zonka77 Re: aglaonike 07.12.10, 00:46
                na imprezy nie chodzimy raczej. Na kolację, do kina, na spacer. nie ważne gdzie - ważne że sami, że za rękę że trochę romantycznie i tak randkowo. Seks możemy uprawiać codziennie...
                Co do braku czasu to kwestia organizacji - wiem co mówię bo obecnie mam pierońsko dużo zajęć bo pracuję i jednocześnie prowadzę na sobie bardzo skomplikowaną terapię, niewiele mogę przy tym jeść ale do kina i tak chodzimy - ja zamiast popcornu z jabłkiem i marchewką w woreczku ale co tam wink

                Ja to wspólne spędzanie czasu, wspólne wychodzenie z domu, randki - doceniłam dopiero po kilku latach małżeństwa. No nie wiem - ja tam rozumiem takie potrzeby bo sama je mam.
                • tully.makker Re: aglaonike 07.12.10, 10:42
                  Seks możemy
                  > uprawiać codziennie...

                  No wlasnie widzisz tu jest roznica, gdy jeden z partnerow wyjezdza na kilka dni w tygodniu, drugi rzadziej, ale tez, po domu kreci sie do polnocy nastolatek, albo 5latek pakuje ci sie do lozka, to nawet spokojne uprawienie sexu staje sie problemem.
            • sofija_biala no sorry, chciec to móc 06.12.10, 21:09
              Mąż pracuje 8-18, popołudniami na zmianę albo spotyka się z synem (rzadko ostatnio odbywa się to u nas) albo wraca do domu, gdzie jest masa pracy (remont) oraz niemowlak, którym zajmuję się sama przez cały dzień i którego najzwyczajniej wręczam chłopu po powrocie, żeby nie oszaleć wink.
              Skonani jesteśmy oboje, bo dzieć w nocy regularnie się wybudza do zabawy, je co 2 godziny, więc karmimy na zmianę. Zdarzało się, że wracaliśmy po godzinie z imprezy, żeby po prostu się przespać, bo zasypialiśmy nad stołem. No taki etap i już.
              Ale w tym kieracie jeszcze ciągle męzowi chce się zorganizować i zaproponować wieczór z ulubionym naszym filmem (i to traktujemy jako czas dla nas), przygotować nasz ulubiony obiad i zaprosić przyjacół, czy zadbać o mój sen, żebym miała siłę i ochotę na choć krótki sex. A jeśli ze względu na jego syna nasze i tak zminimalizowane przez niemowlaka plany muszą ulec zmianie, to zawsze mnie o tym informuje, starając się ograniczyć ewentualne niedogodności, jakie mnie w związku z taką zmianą spotykają. W zamian ma wyrozumiałą żonę, która nie wymaga opieki i towarzystwa chłopa 24 h i sama też jest w stanie zadbać o swoje potrzeby.
              Choć oboje lubimy aktywne życie, sporty, podróże i rozrywki kulturalne, to teraz dzieci i obowiązki ograniczają naszą wolność i mozliwośc realizacji pasjji, ale na miarę teraźniejszych możliwości na dziś dbamy o siebie. I myślę, że tego Rybce brakuje. Dbania o siebie mimo okoliczności.
              • agnessam Re: no sorry, chciec to móc 06.12.10, 21:24
                W tym zwiazku jest pan + pani + dziecko. Nie ma innych dzieci. Naturalnie rozumujac powinni wrecz miec wiecej tego wolnego czasu dla siebie. A tu juz z jednym dziecieciem czasu brak.
                Swoja droga ciekawa jestem, czy gdyby rybkka, miala dziecko z tym panem, albo z poprzedniego zwiazku, to tez jej nm sie tak udzielal w stosunku do drugiego dziecka?
              • braktalentu Re: no sorry, chciec to móc 06.12.10, 21:32
                Piękne-smile.
                Głęboko wierzę, że dzieci, których rodzice są nie tylko rodzicami, ale i troszczącymi się o siebie przyjaciółmi otrzymują solidniejsze podstawy pod swoje własne udane związki emocjonalne.
              • edw-ina Re: no sorry, chciec to móc 06.12.10, 23:36
                Moi rodzice miewali swój czas bez dzieci i uważam, że jest to całkiem normalne. A były to ich wspólne dzieci, wspólnie planowane po okresie "docierania się" i wspólnie powołane do życia. Regularnie wybywali na imprezy/wystawy/do teatru, czasami nawet na kilkudniowy "urlop" sam na sam. I jest to dla mnie jak najbardziej naturalne i oczywiste, bo jeśli człowiek będzie tylko rodzicem, a zapomni, że jest też partnerem, to nie dość, że w konsekwencji często "wisi" na dorastającym lub dorosłym dziecku, to jeszcze nie czuje jakim cudem związek mu się rozpadł. To trochę jak z kobietami, które po narodzinach dziecka wysyłają męża na kanapę, a same śpią z niemowlakiem. Aż trudno się dziwić, że facet w końcu polezia za tą, która go do tego łóżka wpuści.
                Ale pomijając to: bez sensu jest dywagowanie o problemach Rybki na podstawie doświadczeń małżeńskich. Po pierwsze Rybka jest młoda - studiuje, dopiero wkracza w dorosłość i choć podjęła na tyle poważną decyzję jak związek z facetem z dzieckiem, nie znaczy to, że ma zapomnieć o swojej młodości i przypisanych jej zachowaniom - nic dziwnego, że chce czasami z facetem na imprezę wyjść, na koncercie poskakać czy pójść na całą noc do kina - ma do tych pragnień, a także ich realizacji pełne prawo. A facet może tak zorganizować czas, by mieć go i dla dziecka i dla kobiety, którą ponoć kocha. Miłość to kompromisy. Rybka na nie idzie, jej facet nie. I nie ma co dodawać do tego ideologii: ja to sobie poradziłam, ja to rozumiałam itp., ponieważ kompromis w związku to konieczna sprawa.
                A poza tym do Rybki: przepraszam z góry, że to piszę - nawet wielka miłość to czasami za mało, by stworzyć udany związek. Nie możesz traktować faceta wybiórczo: ogólnie nadajemy na tych samych falach i tylko ta jedna sprawa jest be. Ta jedna sprawa to cholernie wielki kawał życia tego faceta. Nie trzymaj się na siłę swoich marzeń, bo upadek może być bardziej bolesny, niż jesteś sobie teraz w stanie wyobrazić.
    • mw144 Re: dooopa 06.12.10, 11:12
      Im dłużej jestem na forum, tym bardziej się przekonuję, że to, jak przedstawia się macochy w bajkach pokrywa się z rzeczywistością.
      Rozumiem, że jak będziesz miała własne dziecko, to oddasz je do domu dziecka i będziesz odwiedzać je góra raz w m-cu przez godzinę, bo inaczej będzie szkodzić rozojowi "waszego" związku?
      • glasscraft Re: dooopa 06.12.10, 11:49
        Nie wiem, czy to do mnie, bo nie podpiete pod moj post o tymczasowym nie posiadaniu dziecka, ale odpowiem, bo autorka watku nie wspominala chyba o wlasnym potomku.

        Jak pisalam kilka razy (i pewnie przede mna macochy tutaj setki razy), wiekszosci normalnych osob w zwiazkach z osoba z dzieckiem/dziecmi z poprzedniego zwiazku udaje sie wypracowac uklad, kiedy dzieci sa najwazniejsze jako dzieci (co znaczy, ze macochy nie naciskaja na ograniczenie albo uciecie jakichkolwiek kontaktow z dziecmi partnera oraz nikt nie oddaje dzieci do domu dziecka), a partnerzy jako partnerzy - jedno nie wyklucza drugiego i nie powinno. Zapewniam Cie, ze sie da i mysle, ze zrozumienie tego jest bardzo duzym elementem przyczyniajacym sie do sukcesu zwiazku, ktory bedzie sie sam wtedy rozwijal.
        • mw144 Re: dooopa 06.12.10, 12:26
          Nie do Ciebiesmile

          glasscraft napisała:
          wiekszos
          > ci normalnych osob w zwiazkach z osoba z dzieckiem/dziecmi z poprzedniego zwiaz
          > ku udaje sie wypracowac uklad, kiedy dzieci sa najwazniejsze jako dzieci (...) a partner
          > zy jako partnerzy - jedno nie wyklucza drugiego i nie powinno.
          Oczywiście, że się da, ale jak czytam niektóre wypowiedzi Autorki wątku mam wrażenie, że dziecko partnera jest 5 kołem u wozu.
        • erillzw Re: dooopa 06.12.10, 13:24
          Ale chwila moment. Ty piszesz o posznowaniu tego, ze dziecko jest najwazniejsze jako dziecko i partnerka jako partnerka. A u rybki nie ma opcji "poszanowania partnerki". Nie zaplanuje nic "bo moze bedzie dziecko"; nigdzie nie wyjdziemy bo "moze przyjdzie dziecko"; sylwester byc moze ale jesli "bedzie dziecko" nic z tego..

          Co innego poszanowanie i podziw, ze ojciec jest ojcem a co innego podporzadkowywanie pod dziecko wszystkiego, lacznie z wlasnym zyciem i partnerki. No halo..
          To wy tez nie szanujecie zdan partnera "bo dziecko"? Tez zawsze rezygnujecie ze wspolnych planow "bo dziecko"?
          No wyposrkodkujmy to i nauczmy tez dzieci, ze i my mamy wlasne zycie a nie ze rzucamy wszystko bo dziecko. Nie na tym wychowanie zdaje sie polega by pokazywac dziecku "rezygnuje ze wszystkiego jesli tylko pierdniesz". Uwazam, ze przyzklad rybki pokazuje to, ze niektorzy tatusiowie maja problem z wyrzutami sumienia i pokazaniem dziecku ze jest wazne ale ze rodzic tez ma prawo miec swoje plany i zycie ale nadal pozostaje kochajacym rodziciem.
          Moj maz gdy dfzwoni jesgo corka a ma juz jakies plany i sprawa nie dotyczy kwestii "trzeba zawiezc ja do szpitala/przywiezc leki/namowic na uzycie lekow/generalnie cos co natychmiast nalezy wykonac" zawsze tlumaczy corce, ze nie moze w tym momencie przyjechac bo tez ma juz jakies plany i ze moga sie umowic zatem tak, ze pojda jutro na sanki skoro w tym momencie nie moze przyjsc przeczytac jej bajki. Nie wyobrazam sosbie sytuacji gdy rzuca wszystko (praca, nasz plan) bo dziecko akurat ma kaprys ze tata ma mu bajkce przeczytac juz teraz, w tym momencie, bo tak, ale zawsze jest tak, ze umawia sie z nia na kolejny dzien by ona miala poczucie, ze tata jest przy niej ale czasem nie moze zjawic sie od razu.
          Uwazam, ze jest to o wiele zdrowsze podejscie bo mala to rozumie (i nie dlatego, ze ja tak mowie ale jest juz na tyle bystra i elokwentna ze o tym wprost mowi), moj maz jest zawsze slowny - jesli sie umawia to jest; ale jesli moze to wtedy spelnia ta prosbe w tej chwili gdy sie ona pojawia.
          Wszystko jest kwestia zdrowego wywazenia sytuacji i reakcji na nia.
          • tully.makker Re: dooopa 06.12.10, 13:45
            podporzadkowy
            > wanie pod dziecko wszystkiego, lacznie z wlasnym zyciem

            No ale na tym polega przeciez bycie rodzicem - ze na jakis czas musisz wszystko rzucic i zajmowac sie dzieckiem, a inne sprawy schodza na plan dalszy. Oczywiscie w zaleznosci od wieku dziecka, w innej formie sie to objawia - czego ionnego potrzebuje 3, a czego innego 13 latek. Ale powolujac dziecko na swiat, bierzemy za nie odpowiedzialnosc.

            Ja oczywiscie patrze na to z innej perspektywy - samotnej matki. Gdyby facet powiedzial mi, ze mam nie spedzac czasu z dzieckiem, bo on chce tego czy tamtego, to by lecial w przestrzen kosmiczna natychmiast. zauwaz, ze mimo takiego podejscia z mojej strony i ze strony chlopa udalo sie nam stworzyc dobry i udany zwiazek, pokonac kryzys, zachowujac jednoczesnie bliskie wiezi z dziecmi.
            • glasscraft Re: dooopa 06.12.10, 14:12
              tully.makker napisała:
              "Ja oczywiscie patrze na to z innej perspektywy - samotnej matki."

              A ja z punktu widzenia zony faceta, ktory jest ojcem dziecka, ktore ja lubie i z ktorym lubie spedzac czas. Gdyby jednak ojcie naszego babska zazadal, zebym na kazde zawolanie dziecka zmieniala swoje plany bez wzgledu na wzgledy, a zawolanie dziecka nie byloby kwestia zycia i smierci, tylko dlatego ze dziecko istnieje i tak mu sie zachciewa, a jemu wyrzuty sumienia z powody nie bycia calodobowym ojcem zaklocaja wizje, to dostal by kopa w 4 litery z mojego zycia. Niekoniecznie dlatego, ze jestem suka i macocha z horrorow, tylko dlatego ze wiem, ze jak sie chce to mozna miec i jedno i drugie i wszyscy sa zadowoleni, oraz dlatego, ze imho pozwalanie dziecku na rzadzenie doroslymi i bezkrytyczne skakanie wokol niego nie ucza niczego dobrego... moi rodzice wychowali mnie (a bylam sobie jedynaczka) bez przekonania, ze wystarczy powiedziec "ja chce i juz i teraz" (na dodatek tupnac nozka) i sie bedzie dzialo i jakos krzywda mi sie nie dziala i nie dzieje.
              • tully.makker Re: dooopa 06.12.10, 15:06
                Gdyby jednak ojcie naszego babska zazadal, zebym n
                > a kazde zawolanie dziecka zmieniala swoje plany bez wzgledu na wzgledy
                Ale przeciez u rybki nie o to chodzi, prawda? Ona naciska do niego, zeby zrobic plany, z ktorymi on czuje sie niekomfortowo, i zmienia plany nie na zyczenie dziecka, tylko dziecko jest wymowka, by nie robic tego, czego on nie chce - w pewnym sensie.

                Dla niego, podobnie jak dla mnie i dla mojego chlopa, wizja radosnego spedznia czasu to aktywnosci rodzinne, w ktorych bierze udzial cala rodzina, wlacznie z dziecmi, partnerka i partnerem. I szczrze mowiac, trudno byc dobrym rodzicem, jest sie nie potrafi cieszyc ze spedzania czasu rodzinnie, z dziecmi.
                Ona ma inna wizje - potrzebuje czasu sam na sam, rozrywek bez dziecka. Cool. Ale ten facet tego nie zapewni.
                • glasscraft Re: dooopa 06.12.10, 15:27
                  No to w takim razie facet jest za przeproszeniem zlamany f...t (jako facet, jako ojca go nie oceniam, to na ten temat nic nie wiem) - bo jezeli mu rybka jako partnerka nie pasuje, to powinien jej to wlasnie powiedziec, a nie zaslaniac sie dzieckiem. Bo w ten sposob tylko marnuje jej czas i nie daje mozliwosci spotkania kogos, kto bedzie widzial w niej kobiete, partnerke i wazna czesc jego zycia, a nie tylko dodatkowa pare rak do obslugi jego dziecka i tylko wtedy, jak bedzie tej pary rak potrzebowal. Fakt, ze on posiada dziecko nie daje mu lepszej pozycji, z ktorej wynikalyby tylko zadania i obowiazek zaspokajania ich ze strony rybki oraz brak umiejetnosci dostrzezenia chcen i niechcen drugiej strony. Nie wiem, dlaczego zakladasz, ze on ma jej prawo laske robic swoja obecnoscia, a ona nie ma zadnych praw tej obecnosci sie domagac?
                  • tully.makker Re: dooopa 06.12.10, 15:36
                    No to juz chyba ustalilismy,z e nasi panowie maja slabe kompeencje do bycia w zwiazku.

                    Ale jemu rybka pasuje, bardzo pasuje - czytaj podoba mu sie fizycznie, a fakt, ze nie zdolal jej udupic [przy dziecku dodaje calej sprawie dodatkowego milego dreszczu emocji.
                • mw144 Re: dooopa 06.12.10, 15:44
                  tully.makker napisała:

                  > Dla niego, podobnie jak dla mnie i dla mojego chlopa, wizja radosnego spedznia
                  > czasu to aktywnosci rodzinne, w ktorych bierze udzial cala rodzina, wlacznie z
                  > dziecmi, partnerka i partnerem. I szczrze mowiac, trudno byc dobrym rodzicem, j
                  > est sie nie potrafi cieszyc ze spedzania czasu rodzinnie, z dziecmi.
                  Amen.

                  Zarówno wspólne dzieci jak i córka męża chodzą z nami na wszystkie imprezy (chyba, że granica wiekowa nie pozwala), razem jeździmy na wakacje. Nasz związek na tym nie ucierpiał. Jakbym potrzebowała do szczęścia bycia wyłącznie z facetem, to nie pakowała bym się w związek z dzieciatym i w dzieci wogóle.
                  • glasscraft Re: dooopa 06.12.10, 15:54
                    Ale rybka chyba nie ma problemu z byciem z facetem i jego dzieckiem, tylko nie wylacznie z nim i jego dzieckiem. Jezeli facet potrzebuje dodatkowej pary rak do dziecka, to zatrudnia opiekunke i jej placi za usluge, a nie laduje sie w zwiazek, ktory ma sluzyc tylko i wylacznie zaspokajaniu potrzeb dziecka - obcego z punktu widzenia rybki. Jezeli potrzebuje partnerki, ktora bedzie z nim i z jego dzieckiem, to traktuje ja jako partnerke uwzgledniajac rowniez jej potrzeby.
                    • aglaonike77 Re: dooopa 06.12.10, 16:08
                      Z drugiej strony, jeśli rybce nie pasi wizja związku jaką ma jej facet to też nikt jej nie zmusza do pozostania w związku. Dla niego to dziecko nie jest obce i ma najwyraźniej oczekiwania ,że rybka będzie traktować to "obce" dziecko jak swoje własne. Bo mam takie wrażenie, że to o to cała sprawa sie tu rozbija. Jeśli rybka potrzebuje związku w którym najważniejsze będą jej potrzeby to nie powinna wiązać się z facetem który ma dziecko z poprzedniego związku, a nie ładować się w związek w którym elementem constans jest małe dziecko , którego potrzeb nie dać się równoważyć z potrzebami partnerki ojca (potrzeby małego dziecka zawsze będą na pierwszym miejscu).
                    • agnessam Re: dooopa 06.12.10, 16:38
                      glasscraft napisała:

                      "Jezeli facet potrzebuje dodatkowej pary rak do dziecka, to zatrudnia opiekunke i jej placi za usluge, a nie laduje sie w zwiazek, ktory ma sluzyc tylko i wylacznie zaspokajaniu potrzeb dziecka"

                      No a po co ten pan ma placic za usluge, ktora ma gratis? Rybkka zajmuje sie dzieckiem, sprzata, gotuje, gotowa do lozka... A ten pan to sobie juz przeliczyl i koszty niani i sprzataczki i kucharki i pani co mu zrobi dobrze... i wyszlo, ze lepiej sobie wziac mloda, ladna dziwczyne i jej namacic w glowie pustymi obietnicami i juz mu pasuje. A to, ze dziewczyna ma jakies pretensje i oczekiwania to juz inna historia. Zawsze moze odejsc i znajdzie sobie mlodsza i ladniejsza i godna do poswiecen w imie milosci wiejska dziewoje.
                • zonka77 Re: dooopa 07.12.10, 01:13
                  przecież to że ktoś chce spędzić czas sam na sam nie wyklucza czasu spędzanego wspólnie!
                  Kurcze, ciężko mi uwierzyć że dorośli ludzie, małżeństwo/partnerzy nie mają ŻADNEJ potrzeby zrobienia jakiejś aktywności raz na jakiś czas - sam na sam, bez dzieci. I że takie potrzeby są złe. Ja się cieszę z czasu z dziećmi i mężem, uwielbiam na nich patrzeć, uwielbiam jak się śmieją i jak możemy się razem choćby przytulać na podłodze i wygłupiać albo jak idziemy razem do muzeum. I nie przeszkadza mi to uwielbiać chwil z moim mężem kiedy idziemy razem np do teatru na sztukę na którą z dzieckiem byśmy nie poszli. Lubię jak mi wtedy mówi że pięknie wyglądam, jak mnie trzyma za rękę, jak możemy sobie iść razem i czuć się jak na randce. Jestem mamą i nadal potrzebuję czasu sam na sam. A przecież czas z moimi dziećmi (z obiema na raz i z każdą z osobna) jest dla mnie bardzo ważny i piękny.
                  To się da i moim zdaniem to należy pogodzić. Nie można być tylko matką i ojcem.
                  A układu kiedy strony wzajemnie sobie okazują że dzieci są ważniejsze niż partner i jak coś zgrzytnie to partner ma spadać - to sobie kompletnie nie wyobrażam.
            • braktalentu Re: dooopa 06.12.10, 17:23
              Co Ty chrzanisz Tully? Co Wam się udało stworzyć? Od X czasu opisujesz ten permanentnie pokonany kryzys, powołujesz się na sielankę i super układ we własnym domu, po to, żeby na innych formach otwartych lamentować, że Ty taka zajebista, a On Cię traktuje jak burą sukę.
              Znasz takie słowo "wiarygodność".

              Związki z dziećmi funkcjonują również w sposób, który uwzględnia potrzeby dorosłych ludzi. Jeżeli umawiam się z mężem na wyjście dla dorosłych i zapewniamy dzieciom opiekę choćby w postaci Exi, to tylko sytuacja kryzysowa (i nie jest nią temperatura 37) może nas zmusić do zmiany planów. Którekolwiek dziecko nie zadzwoniłoby wtedy z informacją, że pragnie iść z nami uzyskałoby odpowiedź "NIE, to wyjście dla dorosłych". Rybka nie pisze o trudnościach w zorganizowaniu opieki, wyraźnie pisze, że Eks nie ma problemu z zaopiekowaniem się synem w ustalonym terminie. Brak zgody na życie w przekonaniu, że nie można zaplanować sylwestra (mając opiekę do dziecka), bo nie wiadomo co DZIECKO na to, jest dla mnie zupełnie oczywiste. Czy z pracy również rezygnujesz, gdy tylko Twoje dziecko ma ochotę nie iść do przedszkola / szkoły?
              • salanderr Re: dooopa 06.12.10, 17:40
                Szczerze mówiąc trudno się nie zgodzić z postami braktalentu . Jest ( delikatnie mówiąc ) pewien dysonans między ostatnimi wpisami ( bardzo autorytatywnymi )Tully a poprzednimi . Ale życie płynie.....
                • braktalentu Re: dooopa 06.12.10, 18:23
                  Musiałoby płynąć naprawdę szybko, bo wzajemnie wykluczające się wpisy występują RÓWNOLEGLE. I wszystkie one są równie bezkompromisowe. Tully ma receptę na wszystko. I jest to jedyna słuszna recepta, której potwierdzeniem jest Jej własny związek. Tylko który? Ten post kryzysowy, z uwodzącym Ją partnerem, czy ten, w którym traktowana jak szmata decyduje się na świadczenia seksualne, żeby utrzymać partnera w lepszym nastroju?

                  • salanderr Re: dooopa 07.12.10, 11:13
                    Braktalentu czytasz mi w myślach wink poczułam ulgę , że nie tylko ja to zauważyłam . Szczerze mówiąc wkurzało mnie to okrutnie i psuło moim zdaniem atmosferę . Pozdrawiam
      • agnessam Re: dooopa 06.12.10, 12:22
        mw144 napisała:

        > Im dłużej jestem na forum, tym bardziej się przekonuję, że to, jak przedstawia
        > się macochy w bajkach pokrywa się z rzeczywistością.
        > Rozumiem, że jak będziesz miała własne dziecko, to oddasz je do domu dziecka i
        > będziesz odwiedzać je góra raz w m-cu przez godzinę, bo inaczej będzie szkodzić
        > rozojowi "waszego" związku?

        Przeciez tu nie chodzi o taka sytuacje, gdzie macocha chce sie pozbyc dziecka i naciska na ograniczenia widzen. Raczej sie "zgadza" na taka sytuacje w imie dobra dziecka rezygnujac z wlasnych planow z nm. Poczytaj wczesniejsze posty autorki, a dowiesz sie z nich, ze ma bardzo dobre relacje z tym dzieckiem.
        Ona nie jest zadna bajkowa macocha tylko, chodzi o to, ze patner w tym ukladzie jej nie uwzglednia w decyzjach, planach i nie szanuje. Autorka postu pisze, ze problem w tym, ze dla nich jako pary, nie ma czasu.
        No a teraz wyobraz sobie, ze to wspolne dziecko tego pana i autorki postu. Pana interesuje tylko dziecko. Jak ona ma sie czuc? Tam brak rownowagi. Para powinna miec czas dla siebie i rodzice powinni miec czas dla dziecka, ale taki uklad wymaga wspolpracy.
        • 333a13 Re: dooopa 06.12.10, 12:57
          Dla większości bezdzietnych macoch dziecko partnera chcąc nie chcąc jest "niewygodne" i z perspektywy wolnej dotąd osoby można mieć od czasu do czasu lub non stop poczucie "piątego koła u wozu itd". Jednakże będąc stworzeniami obdarzonymi wyższymi uczuciami, intelektem itd. niektóre nasze odczucia świadome bądź nie albo spychamy na margines, racjonalizujemy je, kładziemy na szalę życie z danym partnerem i jego dzieckiem (bo ono przecież niczemu nie jest winne i nagle nie zniknie) albo życie bez tegoż partnera... Więc nie widzę powodu by oskarżać Rybkę o niechęć do dziecka itd. bo każdy ma prawo do swoich odczuć nawet jeśli są one subiektywne i nie znajdują się w kanonie "ogólnieprzyjętych". Zgadzam się z poprzedniczką, że dzieci nie można stawiać na piedestale życia i hołubić ich w absurdalny sposób. Żyjemy w czasach gdy o dzieci coraz trudniej i zaczynamy je traktować jako pępek świata... W każdej dziedzinie ważne jest zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku. Więc małżeństwu potrzebny jest czas sam na sam bez dziecka. W rodzinie z "dochodzącym" dzieckiem jest o tyle trudniej, że nie mając dziecka na codzień trudno jeszcze bardziej okrajać widzenia i rezygnować z rzadkich chwil z pociechą. Trudno jest dziecku wytłumaczyć, że nie może przyjechać do taty bo on ma inne plany z macochą... Rozumiem więc Rybkę i chęć do uregulowania kontaktów, rozumiem też jej partnera, który nie mając dziecka na codzień dąży do tego by spędzić z nim jak najwięcej czasu... W takich przypadkach należy pójść na kompromis... tatuś powinien ustalić mniej więcej dni wizyt dziecka (choćby dla dobra jego samego by miało jakieś stałe punkty w życiu) a Rybka powinna postarać się dostosować tak, by jej plany sam na sam nie krzyżowały się mocno z wizytami dziecka. Nie znamy tak naprawdę do końca meandrów związku Rybki, nie wiemy też czy jej partner te kategoryczne słowa, które wypowiedział nie rzucił w kontekście oskarżeń pod jego adresem i ostrej kłótni. Dlatego też byłabym ostrożna w wydawaniu tutaj sądów. Rybko, musisz z partnerem uzgodnić co jest dla Was ważne w związku i w jaki sposób to osiągnąć... A jeśli Wasze wizje nie są w miarę spójne i nie ma chęci wzajemnych kompromisów to należy podjąć decyzję... co jest lepsze, życie w związku na obecnych zasadach czy rozstanie... Od dłuższego czasu piszesz na forum o swoich problemach w związku, chyba już czas żeby te sprawy w końcu załatwić, bo uciekanie od problemów ich nie rozwiąże.
    • rybkka24 Re: dooopa 06.12.10, 18:01
      agnessam mam poniekąd podobną sytuację do Ciebie aczkolwiek w moim przypadku dziecko jest ciepłym, uczynnym, przyjaznym, otwartym i uczuciowym chłopcem nie dziewczynką.
      dodatkowo ojciec wymaga od niego szacunku do mnie jak i do innych osób w rodzinie.

      czemu z nim jestem/byłam?
      pomijając temat dziecka i czasu jako pary jest to ambitny, pracowity i odpowiedzialny człowiek z podobnym charakterystycznie dla mnie "czarnym" poczuciem humoru, wierny i absolutnie prorodzinny co widać..
      odbieramy na tych samych falach pomijając jego dziecko które nie jest moje, więc mamy różne podejście do tematu..

      facet kręcił, konfabulował, aby wszystko rozeszło się po kościach i się 'JAKOŚ" ułożyło można było domniemać że zacznie rozumieć że również jego druga połowa ma potrzeby...i że o związek dbać się powinno...takie dawał sygnały a że mylne mające na celu przytrzymać dziewczynę przy sobie, chyba nikt nie myśli że facet próbuje lekko zamanipulować i przemilczeć niektóre rzeczy aby związek się trzymał..
      miał również nadzieje że jak nawiążę więź z dzieckiem to odechce mi się czasu bez niego.
      postawiony konkretnie pod ścianą musiał określić swoją postawę...

      wiążąc się z facetem z dzieckiem nie samotnym ojcem co jest różnicą oczekuje się dbanie RÓWNIEŻ O ZWIĄZEK a nie olewanie obowiązków rodzicielskich jak sugeruje mw144.

      Tully pisze:
      "Akurat tutaj jest dokładnie odwrotnie - mamy kochającego i odpowiedzialnego ojca i spragnione rozrywki, niedojrzale dziewczę,"
      Gdyby jednak ojciec naszego babska zażądał, żebym n
      > a każde zawołanie dziecka zmieniała swoje plany bez względu na względy
      Ale przecież u rybki nie o to chodzi, prawda?

      wybacz ale dawanie prawa matce i dziecku do swoich planów a wciskanie partnerce że musi się podporządkować nie jest wyrazem dobrego a ograniczonego myślowo ojca..
      jeszcze nie wiem czy zmiana całkowita planów ale na pewno zmiana z planów we dwoje na we troje...

      aglaonike77 powiedz mi z łaski swojej jak zdrowo myślący facet może wymagać od swojej dziewczyny ŻEBY TRAKTOWAŁA JEGO DZIECKO JAK SWOJE WŁASNE
      w przypadku gdy owe dziecko ma już aktywna matkę!?
      i dwie pary dziadków?

      "Jeśli rybka potrzebuje związku w którym najważniejsze będą jej potrzeby to nie powinna wiązać się z facetem który ma dziecko z poprzedniego związku,"

      NIE RYBKA NIE POTRZEBUJE związku w którym najważniejsze będą jej potrzeby
      potrzebuje związku w którym jej potrzeby są RÓWNIEŻ WAŻNE i w którym jej zdanie i plany również się liczą.
      oraz takiego w którym można sobie coś ustalić i uzgodnić wspólnie biorąc pod uwagę A PRIORI potrzeby małego dziecka!!!!
      a to że potrzeby będą na pierwszym miejscu nie znaczy że innych potrzeb nie będzie.

      moje propozycje były max nastawione na kontakt ojciec-dziecko.

      • agnessam Re: dooopa 06.12.10, 18:32
        rybakka,
        moze powinnas swojemu panu powtarzac jak mantre tysiace razy dziennie, ze : nie jestes mama dziecka, tylko jego macocha; a dla twojego nm - partnerka, a nie opiekunka.
        U mnie co prawda zabraklo dialogu z mezem, ale moze u was da sie cos jeszcze wypracowac. Najczestsza rada jaka wyczytuje z forum to: zeby ocalic zwiazek- ustalajcie wspolne zasady i badzcie konsekwentni.
      • erillzw Re: dooopa 06.12.10, 19:00
        ja mysle, ze panu jesy potrzebna terapia szokowa. Bo poki ona mowi to ona ja traktuje jak polityka, jak mowi to mowi i koniec.
        Moze trzeba zaczac sie miksowac z ukladu, robic samodzielne plany ktore jego nie uwzgledniaja, miksowac sie z nich bo np. mama jest chora (nawet jak to sciema). Robic dokladnie to samo co on wzgledem Ciebie tylko nie powolujac sie na dziecko a cokolwiek innego. Jesli pan otrzezwieje, ze cos jest nie halo - super. Jest grunt do rozmow na powaznie. Jesli zas pan uzna, ze uklad teraz dziala idealnie - to wniosek z tego taki, ze sorry ale nic z tego nie bedzie i lepiej sie z tego wymiksowac teraz niz pozniej. Wiecej czasu na zaleczenie ran i wyjscie do normalnych ludzi.
      • jayin Re: dooopa 06.12.10, 19:43
        rybkka24 napisała:

        > nie jest wyrazem dobrego a ograniczonego myślowo ojca..

        Rybka - ojciec z niego jest bardzo dobry. Tyle, że jako partner - do dupy. To nie jest tożsame zazwyczaj. Nie ma co inwestowac w taki układ, jeśli to nie nie odpowiada.

        > NIE RYBKA NIE POTRZEBUJE związku w którym najważniejsze będą jej potrzeby
        > potrzebuje związku w którym jej potrzeby są RÓWNIEŻ WAŻNE i w którym jej zdanie
        > i plany również się liczą.

        i tego się trzymaj. wtedy będziesz zdrowsza i szczęsliwsza. masz takie, a nie inne potrzeby i nikt nie powinien oceniać tego w kategorii: "możesz tego potrzebować-nie możesz tego potrzebować". to nie jest ta sfera. po prostu potrzebujesz i tyle. gdybyś potrzebowała co rano zielonego ptysia z czekoladką, bo akurat tego chcesz i to ci daje radość - to też lepiej znaleźć faceta, który tego ptysia przyniesie z cukierni, a nie przechodzić na dietę bezptysiową...)

        > > a to że potrzeby będą na pierwszym miejscu nie znaczy że innych potrzeb nie będ
        > zie.

        dokładnie. w swoim "normalnym" układzie (rodzice+dziecko) nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy oboje rodzice na pierwszym planie ZAWSZE stawiają dziecko, a dopiero gdy dziecko ma inne plany - to w te wolne okienka w grafiku wpychają swoje własne potrzeby wspolne. trzeba umieć być i rodzicem i partnerem jednocześnie. tego nie ma co porównywac, ani konkurowac na tych polach. to powinno istnieć OBOK siebie, a nie ZAMIENNIE.
    • rybkka24 Re: dooopa 07.12.10, 11:52
      tak dobry ojciec..z tym że nie pokaże mu że rodzic tez jakieś plany mieć może a nawet powinien i to jest normalne.

      "Pan" na jednym dziecięciu ogólnie w życiu poprzestać nie chce..
      właśnie ostatnio brzdąka o wspólnym..
      co tez na-pewno pozwoli Mi zrozumieć jego postawę zmienić podejście i ogólnie zmieni tryb życia bardziej podrasowany pod jego.
      po mojemu stanę się bardziej skora do matkowania dzieciom
      albo obudzą się instynkty macierzyńskie... naturalne predyspozycje kobiece
      tzn.oczywiście to będzie jeden z dodatkowych plusów pomijając całe szczęście rodzicielskie..
      no ciekawe....smile

      terapie szokową właśnie przechodzi rażę go prądem progresywnym.
      ....

      • rybkka24 Re: dooopa 07.12.10, 11:57
        a on tylko chciał spokojne życie prowadzić czas płynie my z nim a ja mu taki przewrót...
        :o
        i on już się zgadza, zgadza na zmiany pod warunkiem
        że mu się dzieciem zajmę i wspomogę.
        słowo pod warunkiem jest nie na miejscu
        ale on taki krok w moim kierunku robi......

        pozdrawiam.
      • tully.makker Re: dooopa 07.12.10, 12:10
        właśnie ostatnio brzdąka o wspólnym..
        > co tez na-pewno pozwoli Mi zrozumieć jego postawę zmienić podejście i ogólnie z
        > mieni tryb życia bardziej podrasowany pod jego.
        > po mojemu stanę się bardziej skora do matkowania dzieciom
        > albo obudzą się instynkty macierzyńskie... naturalne predyspozycje kobiece
        > tzn.oczywiście to będzie jeden z dodatkowych plusów pomijając całe szczęście ro
        > dzicielskie..
        > no ciekawe....smile

        IMHO, w rezultacie urodzenia wlasnego dziecka rosnie raczej niechec do pasierba, a nie odwrotnie. Wiele osob, w tym moi, musi wtedy na nowo przepracowac swoja postawe.
        Nie sadze wiec, by to rozwiazalo wasze problemy, raczej je nasili.

        ja sobie mysle tak - kochasz tego faceta, jest ci z nim dobrze - zaakceptuj jak jest, a dzieci dorastaja i potem wszystko jest dla nich wazniejsze niz rodzice. No chyba ze minusy przewazaja nad plusami.
        • ajeje Re: dooopa 07.12.10, 14:12
          A ja odradzam słuchanie ostatniej rady Tullyi. Jeśli facet na początku związku, kiedy jest najbardziej skłonny „dać się pociąć” dla wybranki nie jest zdolny do zapewnienia jej jakiejś części siebie i swojego czasu na wyłączność, jeśli od początku podchodzi do niej jak do kogoś kto ma jemu dawać ale nie może niczego oczekiwać, to za jakiś czas on nic z siebie nie da, z niczego dla niej nie zrezygnuje. Raczej, jak dziecko przestanie go potrzebować, inaczej nadmiar czasu wykorzysta niż z kobietą z którą jest tyle lat i dotąd nie był nigdy z nią naprawdę.
          Natomiast zgadzam się że wspólne dziecko może jeszcze bardziej utrudnić: i Tobie (tak jak pisze Tully) i ojcu (który może chcieć jeszcze bardziej wynagradzać dziecku nieszczęsny los i niepełną rodzinę, kosztem Waszego wspólnego - co się zdarza).
          • tully.makker Re: dooopa 07.12.10, 20:07
            A ja odradzam słuchanie ostatniej rady Tullyi. Jeśli facet na początku związku,
            > kiedy jest najbardziej skłonny „dać się pociąć” dla wybranki nie j
            > est zdolny do zapewnienia jej jakiejś części siebie i swojego czasu na wyłączno
            > ść, jeśli od początku podchodzi do niej jak do kogoś kto ma jemu dawać ale nie
            > może niczego oczekiwać, to za jakiś czas on nic z siebie nie da, z niczego dla
            > niej nie zrezygnuje. Raczej, jak dziecko przestanie go potrzebować, inaczej nad

            Masz sporo racji. Wycofuje sie wiec z tej rady, choc nie wiem, czy chlop rybki tak naprawde nie mysli, ze robiac to, co robi sie wlasnie o nia troszczy.
            • edw-ina Re: dooopa 07.12.10, 21:31
              Jedynym sposobem troszczenia się o Rybkę przez jej faceta, jedynym jaki sobie mogę wydedukować z tego wątku, jest uświadomienie jej w kilku wyraźnych zdaniach, że nie ma co liczyć na satysfakcjonujący ją związek. Ja nie mówię, że ojciec ma zostawić dziecko, że ma nie być odpowiedzialny, ale odpowiedzialność ma wiele poziomów. I w ramach tej odpowiedzialości powinien pójść za ciosem i życzyć kobiecie udanego życia, dziękując jej przy okazji za wykazywaną wyrozumiałość i nieustanną próbą tworzenia z nim związku.
              Ja Rybce życzę udanego życia i wierzę, że po takich doświadczeniach stworzy bardzo fajny związek.
    • erillzw Re: dooopa 07.12.10, 13:12
      Moim zdaniem zdrowe jest podejscie zonki77 do partnerstwa w malzenstwie z dziecmi, do dzieci. do spedzania z nimi czasu, do potrzeb. Do tego, ze jest sie i rodzicem i partnerem.

      Co wiecej - ale to moja prywatna opinia i jej nie zamierzam zmieniac bo mnie coponiektore matki polki odsadza od czci i wiary - uwazam, ze deklarowana tutaj i usilnie argumentowana jako wlasciwia, sluszna i wrecz jedyna postawa - dzieci sa najwazniejsze, z dziecmi zawsze i wszedzie, wspolny czas z dziecmi, po co nam czas razem skoro spedzamy czas razem z dziecmi - wynika z tego, ze niepopularne kulturowo jest powiedzenie w Polsce "jestem zmeczona dziecmi, chce od nich czasem odpoczac". Lub wykazanie jakiejolwiek postawy mowiacej o tym, ze czlowiek mimo bycia rodzicem ma rowniez swoje potrzeby jako czlowiek, jednostka, partner, kobieta/mezczyzna. Panuje chore przekonanie w tym kregu kulturowym, ze rodzic wykazujacy wlasne potrzeby jest zlym rodzicem, jest egoista, ze smie o sobie myslec a dodatkowo argument "jestem dobrym rodzicem, wiec poswiecam siebie i swoje pragnienia dzieciom" jest dobra wymowka by z partnerem nie spedzac czasu bo juz sie na przyklad nie chce. Zaslanianie sie rodzicielstwem jest bardzo wygodne bo jesli jednen z partnerow rezyguje ze zwiazku w ktorym nie jest partnerem a filarem dojnym (tata kup, tata zrob, pani ojciec, pan sie zajmie dzieckiem, seks? w zyciu przeciez sa dzieci! wyjscie?! wybij to soboe z glowy( to zawsze on jest tym zlym bo tu sie matka poswieca a ten sie wymiksowuje - naturalnie moze to isc w druga strane jakkolwiek w polsce to jednak fenomen matki polki jest bardziej popularnym modelem zachowan.
      osobiscie (patrzac po mojej mamie - subiektywnie mocno, oraz po znajomych jakie mam i ktore maja dzieci w wielu 2-6) uwazam, ze rodzice ktorzy poza byciem rodzicami sa rowniez partnerami sa lepszymi rodzicami, a ich dzieci sa o wiele radosniejsze niz gro tych placzacych wymuszajaco-ambiwalentnych dzieci ktore wiedza, ze wystarczy tylko sie zajaknac a juz mamusia rzuca wszystko bo dzieciatko cos potrebuje wiec ona ze wszystkiego rezygunuje.
      To uczy dziecko tylko i wylacznie tego, ze poza rodzicielstwem gdy juz ono nastepuje nic innego nie ma i nie ma ma prawa byc.
      Dzieci sa bardzo wazne. Nieodwolanie zmieniaja zycie, jegi uklad, rozklad czasu i relacje miedzy partnerami ale ja osobiscie absolutnie nie zgadzam sie na to by dziecko bylo synonimem nie mania zycia innego poza rodzicielskim "bo dla dziecka nalezy sie poswiecac".
      Dla dziecka nalezy zmienic swoje zycie.. a poswiecenie ktore nie wynika z wewnetrznej potrzeby zycia ascety zawsze wiaze sie z frustracja o ktorej nikt nie mowi bo przeciez zznie wypada..
    • rybkka24 Re: dooopa 07.12.10, 16:37
      >co tez na-pewno pozwoli Mi zrozumieć jego postawę zmienić podejście i ogólnie zmieni tryb >życia bardziej podrasowany pod jego.
      >po mojemu stanę się bardziej skora do matkowania dzieciom
      >albo obudzą się instynkty macierzyńskie... naturalne predyspozycje kobiece
      >tzn.oczywiście to będzie jeden z dodatkowych plusów pomijając całe szczęście rodzicielskie..

      to jest spojrzenie faceta na sprawę naszego potomstwa..mam wrażenie że niejasno napisałam.
      nie raczej z moich obserwacji nie powinien różnicować dzieci.


      Kolejny raz nie zawiodłam SIĘ i uzyskałam wiele mądrości.
      jak widać w kobietach siła.
      Niestety dla mnie aby zobrazować relację nie urażając nikogo nie urażę ale to wygląda jak dyskusja tully/mw144 i edw-iny, zonki77 czy erillzw.


      • edw-ina Re: dooopa 07.12.10, 17:03
        Rybko, postaraj się wrzucić na luz i pooddychać przez jakiś czas własnym powietrzem. Nie masz na roku jakiegoś kolegi/kumpla z którym miałabyś ochotę spędzić trochę czasu? Wyskoczyć na piwo, pogadać? Jak będziesz siedzieć z kobitami to na 90 proc. będziecie rozkminiać twoją sytuację, a przy facecie może się wyluzujesz i poczujesz jak kobieta. Taka terapia potrafi zdziałać cuda - samą ją kilka razy stosowałam.
        Poza tym pamiętaj - im dalej w las, tym zwykle więcej problemów.
        • rybkka24 Re: dooopa 07.12.10, 18:30
          przepraszam zdanie mi się nie skleciło w poprzednim wpisiesmile

          racja.
          wykorkuje już w tym temacie.
          zmiana otoczenia zmiana scenerii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka